Politechnice Radomskiej po¶wiêci³em ju¿ odcinek zatytu³owany £apówkarz i plagiator („FA” 10/2004), gdzie przedstawi³em sylwetkê by³ego dziekana tego wydzia³u, doktora habilitowanego Longina Pietrasika. Obecny po¶wiêcony jest prodziekanowi w nastêpnej kadencji.
Doktor in¿ynier Henryk Budzeñ, urodzony w 1949 roku, absolwent Wydzia³u Ekonomiczno-Rolniczego Szko³y G³ównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, dyplom otrzyma³ w 1974 roku. Rozprawê doktorsk± Sylwetka zawodowa wspó³czesnego nauczyciela mechanizacji rolnictwa w szko³ach rolniczych obroni³ na tym samym wydziale cztery lata pó¼niej. W owym czasie pracowa³ w Oddziale Doskonalenia Nauczycieli w Radomiu. Pracê w Katedrze Wychowania Technicznego Politechniki Radomskiej (do 1996 Wy¿sza Szko³a In¿ynierska) rozpocz±³ w 1992 jako starszy wyk³adowca. Po ¶mierci swego szefa, profesora Wac³awa Kazimierskiego, w latach 1995-99 pe³ni³ funkcjê kierownika tej katedry. Od wrze¶nia 1999 do wrze¶nia 2003 by³ prodziekanem Wydzia³u Nauczycielskiego, gdzie funkcjê dziekana pe³ni³ i nadal pe³ni profesor sztuk piêknych Aleksander Olszewski.
Pierwsza publikacja naukowa dr. Budzenia ukaza³a siê dopiero w 1996 roku, po 12 latach od doktoratu. Jednak pó¼niej jego dorobek naukowy rós³ bardzo szybko, bowiem do 2001 roku opublikowa³ on dziewiêæ kilkustronicowych prac, w tym cztery w czasopi¶mie wydzia³owym. Napisa³ te¿ i wyda³ w Radomiu trzy monografie, z których dwie wygl±daj± na „opuszczone habilitacje”, to znaczy prace przygotowane z my¶l± o habilitacji. Jedna, ze wstêpem i spisem tre¶ci po rosyjsku, przeznaczona by³a zapewne do której¶ z uczelni Republiki Rosyjskiej, a druga do s³owackiego Uniwersytetu Mateja Bela w Banskiej Bystrzycy. Podobno kto¶ znalaz³ w nich znaczne fragmenty bez odniesienia bibliograficznego - powsta³e „przez b³±d komputera” - i autor odst±pi³ od ubiegania siê o formaln± ocenê swych dzie³. Po dodaniu tytu³ów siedmiu referatów, wyg³oszonych i nastêpnie czê¶ciowo opublikowanych w materia³ach pokonferencyjnych, wychodzi imponuj±ca liczba dwudziestu publikacji. „Ten dorobek, w po³±czeniu z osi±gniêciami w pracy dydaktycznej nale¿y wysoko oceniaæ” - napisa³ prof. Aleksander Olszewski, dziekan Wydzia³u Nauczycielskiego.
Bazuj±c na tej entuzjastycznej ocenie i zapewnieniach dr. Budzenia, ¿e w Polsce nikt siê nie zna na pedagogice technicznej, w³adze Wydzia³u Pedagogicznego Uniwersytetu Konstantyna Filozofa w Nitrze (S³owacja) zgodzi³y siê w kwietniu 2001 roku na dopuszczenie tak wybitnego naukowca z Polski do postêpowania wiod±cego do tytu³u docenta w zakresie pedagogiki - technologii kszta³cenia. Przedmiotem g³ównej oceny by³a praca habilitacyjna w jêzyku polskim Usprawnienie procesu nauczania techniki i poprawa jego efektywno¶ci poprzez stosowanie miniwideofilmów. Miejscowymi recenzentami zostali prof. Jan Stoffa oraz prof. Petr Skocovky, a ze strony polskiej prof. dr hab. W³odzimierz Bia³czyk z Akademii Rolniczej we Wroc³awiu.
Absolwent Wydzia³u Techniki Czeskiego Uniwersytetu Rolniczego w Pradze od 1972 pracuje w Instytucie Mechanizacji Rolnictwa na Wydziale Rolniczym. Stopieñ doktora nauk rolniczych otrzyma³ w 1978 na podstawie rozprawy Wp³yw parametrów konstrukcyjnych i eksploatacyjnych ci±gnika klasy 9,0 kN na pracê w warunkach górskich, za¶ doktora habilitowanego w 1990 po przed³o¿eniu monografii Badania przyczepno¶ci ci±gnika ko³owego na zadarnionym pod³o¿u gleby ³±kowej górskich u¿ytków zielonych. Tytu³ profesora nauk rolniczych uzyska³ w roku 2001. Warto te¿ dodaæ, ¿e nieobca jest mu wiedza na temat wymogów rzetelno¶ci recenzji naukowych, bowiem by³ swego czasu przewodnicz±cym Senackiej Komisji Dyscyplinarnej do spraw Nauczycieli Akademickich.
W o¶miostronicowej recenzji z 10 wrze¶nia 2001 prof. Bia³czyk omówi³ tre¶æ pedagogicznego traktatu dr. Budzenia, którego podstaw± by³ eksperyment dydaktyczny miniwideofilmów zrealizowany w dziesiêciu szko³ach podstawowych. Nastêpnie skrytykowa³ nieco to „wyczerpuj±ce studium nad wa¿nym problemem wspó³czesnej pedagogiki”. Mimo tych krytycznych uwag recenzent stwierdzi³, ¿e rozprawa habilitacyjna spe³nia wymagania stawiane tego typu pracom i jej autor posiada kwalifikacje do samodzielnego prowadzenia badañ naukowych.
Na podstawie tej recenzji dr Budzeñ, dekretem nr 007-PF-02, otrzyma³ tytu³ docenta z moc± obowi±zuj±c± od 1 stycznia 2002. W maju 2003 dr Krystyna £ybacka, minister edukacji narodowej i sportu, podpisa³a za¶wiadczenie, ¿e na podstawie konwencji o wzajemnym uznawaniu równowa¿no¶ci dokumentów dekret Uniwersytetu w Nitrze jest równowa¿ny ze stopniem doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki.
Ca³a sprawa zapewne do dzisiaj nie ujrza³aby ¶wiat³a dziennego, gdyby nie fakt, ¿e nowo pasowany doktor habilitowany Henryk Budzeñ z miejsca zacz±³ domagaæ siê powo³ania na stanowisko profesora uczelnianego i wiosn± 2003 opublikowa³ kolejn±, tym razem „profesorsk±” monografiê, Usprawnienie procesu nauczania, o której mówiono, ¿e jest kopi± s³owackiej habilitacji. Dziekan Olszewski powo³a³ wiêc kilkuosobow± komisjê, do której szybko dotar³o, ¿e s³owacka praca habilitacyjna dr. Budzenia jest przepisana z dwóch ksi±¿eczek jego by³ego szefa, nie¿yj±cego ju¿ prof. Wac³awa Kazimierskiego: ¦rodki dydaktyczne w szkolnictwie zawodowym. Zarys teorii i praktyki, wydanej w Warszawie w 1984 roku, oraz Zadania dydaktyczne z zastosowaniem miniwideofilmu. Ocena przydatno¶ci dydaktycznej, wydanej w 1995 roku w Jeleniej Górze.
Na ¿±danie jednego z cz³onków Komisji, dr. hab. Zbigniewa Boguckiego, matematyka, na pocz±tku czerwca 2003 dziekan Olszewski napisa³ do wroc³awskiego recenzenta, prosz±c o stwierdzenie czy najnowsza monografia dr. hab. Henryka Budzenia (gdzie jako recenzent ponownie figurowa³ prof. Bia³czyk) jest to¿sama z prac± habilitacyjn±. W odpowiedzi stwierdzano, ¿e jest to autoplagiat. Tymczasem dr hab. Budzeñ zrezygnowa³ z pracy w Radomiu i przeniós³ siê, jako profesor uczelniany, do Zak³adu Edukacji Zawodowej Akademii ¦wiêtokrzyskiej w Kielcach oraz do Wszechnicy ¦wiêtokrzyskiej, prywatnej wy¿szej uczelni, gdzie nawet zasiada w senacie. Sprawa plagiatu habilitacji nie by³a ju¿ przez dziekana kontynuowana...
Dopiero w czerwcu 2004, kiedy zainteresowa³em siê t± spraw±, dziekan Olszewski po d³u¿szym czasie przes³a³ obie ksi±¿eczki prof. Bia³czykowi. Ten w koñcu stycznia 2005 napisa³ do Radomia, ¿e po analizie porównawczej widzi, i¿ habilitacja, któr± tak pozytywnie oceni³, to plagiat prac prof. Wac³awa Kazimierskiego. Niestety, nie zna³ ich wcze¶niej, wiêc zawierzy³ habilitantowi. Kserokopie tej opinii przes³ano prof. Wincentemu Lotko, rektorowi Politechniki Radomskiej, który z kolei przez prof. Miros³awa Lufta, swojego prorektora ds. rozwoju kadry dydaktycznej, podes³a³ j± na pocz±tku marca bie¿±cego roku prof. Adamowi Massalskiemu, rektorowi Akademii ¦wiêtokrzyskiej. I zapad³a cisza.
My¶lê, ¿e przerwie j± prof. Tadeusz Szulc, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji (cz³onek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytu³ów Naukowych), któremu osobi¶cie wrêczy³em 25 kwietnia br. zgromadzone materia³y udowadniaj±ce bezczelny plagiat. Mam nadziejê, ¿e wiceminister Szulc nie tylko „zdopinguje” Politechnikê Radomsk± do rozpoczêcia procedury odbieraj±cej stopieñ habilitacyjny, ale i wyst±pi do s³owackiego ministra edukacji, by ukróciæ coraz bardziej powszechny zwyczaj habilitowania siê w tamtejszych uniwersytetach polskich „¿elaznych doktorów” bez dorobku naukowego.
PS Minister Miros³aw Sawicki, w obecno¶ci swego zastêpcy, prof. Tadeusza Szulca, oznajmi³ mi 25 kwietnia br. w Warszawie, ¿e przychylaj±c siê do mojego listu otwartego (patrz: „FA” 9/2004 oraz 1/2005) podj±³ decyzjê zlecenia rzecznikowi dyscyplinarnemu Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu rozpoczêcia wyja¶niaj±cego postêpowania dyscyplinarnego przeciwko rektorowi Uniwersytetu Gdañskiego, prof. Andrzejowi Ceynowie. Profesor Ceynowa nie wszcz±³ nakazanego prawem postêpowania dyscyplinarnego przeciwko by³emu dziekanowi Wydzia³u Prawa UG Micha³owi P³achcie, przez co sprawa uleg³a przedawnieniu. Ten ostatni dopu¶ci³ siê co najmniej czterech plagiatów, publikuj±c w swoich pracach naukowych obszerne fragmenty prac magisterskich swoich studentek. Warto dodaæ, i¿ prof. P³achta - w rocznicê wykrycia tych plagiatów - przyzna³ siê wreszcie przed prokuratorem do ich pope³nienia i nawet listownie z³o¿y³ wyrazy ubolewania „okradzionym” by³ym studentkom.