Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Recenzje


¯ycie codzienne idei

Rozwa¿ania o bie¿±cych zjawiskach ¿ycia publicznego, przede wszystkim polityce i kulturze, zanurzyæ w kontek¶cie staro¿ytno¶ci, w sferze my¶li Tertuliana i Arystotelesa, Klemensa Aleksandryjskiego i Platona, ¶w. Paw³a i Cycerona? Dlaczego nie? Tym bardziej ¿e polityka i kultura nie s± w ksi±¿ce Dariusza Kar³owicza rozumiane tak, jak w gazetach codziennych. Nie idzie o bie¿±ce rozgrywki polityczne, komentowanie wydarzeñ i aktualnych mód w kulturze. Autor jest filozofem polityki, nie dziennikarzem czy felietonist±. Zjawiska polityczne i kulturowe uzyskuj± wiêc w jego ksi±¿ce g³êbiê filozoficznego namys³u i w³a¶nie poszerzenie o wspomniany kontekst staro¿ytny. Ale zaraz! Podtytu³ brzmi: Szkice z ¿ycia codziennego idei, wiêc jednak nie tylko o ideach (które - jak pisa³ Weaver - maj± konsekwencje), ale i o ¿yciu tu jednak mowa. No tak, to w³a¶nie ¿ycie codzienne jest pretekstem do filozoficznych rozwa¿añ, to fakty staj± siê podstaw± interpretacji. Bez nich nie powsta³aby ta ksi±¿ka, w której Kar³owicz wspomina m.in. rozwa¿ania wielu innych autorów o zaanga¿owaniu intelektualistów w komunizm, prowadzone bez oparcia siê na faktach.

Autora interesuje metapolityka, a wiêc nasze przekonania, do¶wiadczenia, wyznawane warto¶ci, uprzedzenia - to wszystko, co stanowi fundament polityki. Analizuj±c telewizyjn± zabawê w Big Brothera, pyta, czy wa¿nym motywem popularno¶ci tego programu „nie jest rosn±cy g³ód demokracji, g³ód prawdziwej wspólnoty politycznej, zaspokajany osobliw± karykatur±”. Tu rozwijaj± siê rozwa¿ania o zmianie charakteru demokracji w czasach istnienia stabilnej klasy politycznej, pozakonstytucyjnych o¶rodków w³adzy, w czasach manipulowania obrazem ¶wiata przez selekcjê i interpretacjê informacji.

Kar³owicz rozwa¿a dylematy chrze¶cijanina na wolnym rynku, pisze o przejawach z³ego smaku w reklamie (rzadko to krytykujemy, przyzwyczajeni do kiczu w telewizji), o obronie pornografii traktowanej jako statua wolno¶ci (broni±cych siê przed jej zalewem nazwano talibami), o eutanazji, która sta³a siê tematem jego poprzedniej ksi±¿ki. Wszystko to prowadzi do nakre¶lenia obrazu wspó³czesnego liberalizmu, który absolutyzuj±c wolno¶æ (nie bêd±c± przecie¿ warto¶ci± samoistn± ani absolutn±) zapomina o ludziach, dla których go przecie¿ wymy¶lono. Dyskusja o niedostatkach liberalizmu, o wolno¶ci od odpowiedzialno¶ci, zdrowego rozs±dku i dobrego smaku, nabra³a ostatnio w Polsce tempa i rumieñców. Znakomicie pisali o tym choæby Zdzis³aw Krasnodêbski i Ryszard Legutko. G³os Kar³owicza - który pyta: za co libera³ mo¿e oddaæ ¿ycie? - okazuje siê wa¿ny w tej debacie.

W ¶wietle wydarzeñ ostatnich tygodni, jakie nast±pi³y po ¶mierci Jana Paw³a II, szczególnego charakteru nabieraj± eseje Solidarno¶æ jako ko¶ció³, Requiem dla grabarzy i Papie¿ jako król Polski. O metapolitycznym autorytecie papie¿a i jego suwerennym g³osie, który reprezentuje warto¶ci buduj±ce ³ad polskiej wspólnoty politycznej, pisze Kar³owicz w opozycji do obrazu ¶wiata partii politycznych, okre¶lanych mianem biur rachunkowych, zatrudniaj±cych zwalczaj±cych siê nawzajem ksiêgowych i prawników. „Je¶li w naszej demokracji nie wszystko jest p³askie jak stó³, to w du¿ym stopniu w³a¶nie dziêki Niemu” - powiada autor.

W tytule ksi±¿ki Kar³owicz przywo³uje sen cesarza Konstantyna z fresku Piera della Francesca. Anio³ wskazuje w³adcy krzy¿ jako znak zwyciêstwa. Ta wizja, to symboliczny pocz±tek epoki chrze¶cijañskiej. Ksi±¿ka jest za¶ rozwa¿aniem na czas sekularyzacji. Koniec snu o walce z krzy¿em w rêku? Ale walka przecie¿ trwa. Budzimy siê z innego snu i nie rozumiemy, dlaczego trzymamy w d³oniach dziwny drewniany przedmiot.

(fig)

Dariusz Kar³owicz, Koniec snu Konstantyna. Szkice z ¿ycia codziennego idei, o¶rodek my¶li politycznej, ksiêgarnia akademicka, Kraków 2004, seria: Biblioteka My¶li Politycznej.

Idee o¶wiecenia

Natura czy kultura? To pytanie od stuleci zaprz±ta umys³y „wielkich” i „ma³ych” tego ¶wiata. Nic jednak nie wskazuje na to, by wszystko, co mo¿na powiedzieæ w kwestii wp³ywu dziedziczno¶ci i ¶rodowiska na ludzkie zachowania, zosta³o ju¿ wyartyku³owane.

Temat natury ludzkiej podj±³ Steven Pinker, profesor na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Harvarda, autor ¶wietnej ksi±¿ki Tabula rasa. Jak przyznaje we wstêpie, dedykowana jest ona tym wszystkim, którzy zastanawiaj± siê, dlaczego natura ludzka sta³a siê nienaruszalnym tabu i chcieliby siê dowiedzieæ, czy fakty, które owo tabu podwa¿aj±, s± w rzeczywisto¶ci niebezpieczne, czy tylko niewystarczaj±co poznane.

Tabula rasa, czyli niezapisana tabliczka, to termin, którego autorstwo przypisuje siê Johnowi Locke.owi. Krytykowa³ on teorie idei wrodzonych, g³osz±ce, i¿ cz³owiek rodzi siê wyposa¿ony w „matematyczne idea³y, wieczne prawdy i pojêcie Boga”. Stworzony przez niego empiryzm mia³ byæ zarówno teori± ludzkiej psychiki, jak i epistemologii. W efekcie powsta³a nowa filozofia polityczna, uznawana za zacz±tek wspó³czesnej demokracji liberalnej. Teorii czystej tablicy towarzysz± nierozerwalnie dwa inne terminy. Pierwszy z nich to wywodz±cy siê z czasów kolonializmu „szlachetny dzikus” Jeana-Jacquesa Rousseau, drugi, pochodz±cy od Kartezjusza, zosta³ pó¼niej przez Gilberta Ryle.a nazwany „dogmatem o duchu w maszynie”.

Pinker nie uwa¿a, by rozwa¿ania filozofów by³y b³ahe czy bezprzedmiotowe. Jego zdaniem, teoria czystej tablicy oraz towarzysz±ce jej doktryny przenikaj± tradycyjne przekonania naszej cywilizacji i niejednokrotnie wyp³ywa³y na powierzchniê w do¶æ nieoczekiwanych miejscach. Przywo³uje tu zarówno Mao Tse-tunga, który, uzasadniaj±c swoj± radykaln± in¿ynieriê spo³eczn±, twierdzi³, i¿ najpiêkniejsze wiersze powstaj± na niezapisanych stronach, jak i Walta Disneya, który uwa¿a³, i¿ umys³ dziecka jest jak niezapisana ksi±¿ka. W pierwszych latach ¿ycia wiele zostanie napisane na jej kartach. Jako¶æ tej literatury bêdzie wywiera³a ogromny wp³yw na ca³e dalsze ¿ycie dziecka.

Ksi±¿ka Pinkera jest przepiêknym dowodem na to, jak silnie b³ahe z pozoru idee filozofów o¶wiecenia tkwi± w ¶wiadomo¶ci wspó³czesnych ludzi. S± w niej tak¿e najnowsze dokonania naukowe, przecz±ce ich zasadno¶ci. Autor omawia wszystkie znacz±ce teorie tycz±ce natury ludzkiej, zag³êbiaj±c siê w najrozmaitsze rejony nauki. Wspólne mianowniki pomiêdzy duchem a materi± znajduje m.in. we wspó³czesnej neuropsychologii, genetyce behawioralnej czy psychologii ewolucyjnej. W jednej z czê¶ci ksi±¿ki przygl±da siê „naturze ludzkiej z ludzk± twarz±”, analizuj±c lêk przed nierówno¶ci±, niedoskona³o¶ci±, determinizmem czy nihilizmem. Siêga te¿ po „gor±ce tematy”, takie jak: polityka, przemoc, p³eæ, dzieci, sztuka i nauki humanistyczne. Nasze opinie w tych kwestiach najbardziej bowiem pomagaj± nam okre¶liæ, jakimi lud¼mi jeste¶my we w³asnych oczach, a jakimi chcieliby¶my byæ.

W aneksie ksi±¿ki, autor zamieszcza Listê ludzkich uniwersaliów, autorstwa Donalda E. Browna, która powsta³a w 1989 r. Zawiera ona „powierzchowne” uniwersalia zwi±zane z zachowaniami oraz jêzykiem mówionym i pisanym, które zosta³y zaobserwowane i opisane przez etnografów.

(ami)

Steven Pinker, Tabula rasa. Spory o naturê ludzk±, t³um. Agnieszka Nowak, Gdañskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdañsk 2005.

Kapitalizm po polsku

Jest to zbiór esejów, który dotyczy kwestii w³asno¶ci i jej relacji wzglêdem pañstwa na prze³omie dziejów, a tak¿e jest prób± analizy sytuacji ekonomiczno-prawnej Polski w roku 2003.

Dorobek filozofii staro¿ytnej wskazywa³, ¿e nie jest mo¿liwe samo posiadanie rzeczy bez wolno¶ci. W³asno¶æ, a zw³aszcza ziemia i niewolnicy, s³u¿y³a staro¿ytnym do korzystania z obywatelskiej wolno¶ci, przejawiaj±cej siê w udziale w ¿yciu publicznym. Mimo doskona³ego rozumienia funkcji pieni±dza, nie akceptowali gromadzenia pieniêdzy. Zwrócili uwagê, ¿e trac± one wówczas znaczenie ¶rodka p³atniczego, s³u¿±cego do zaspokajania potrzeb zgodnych z natur±, a staj± siê celem samym w sobie. W³asno¶æ przestaje wówczas s³u¿yæ wolno¶ci cz³owieka, lecz podporz±dkowuje j± sobie.

Teorie Hume.a i Smitha, przetworzone w austriackiej szkole ekonomii Hayeka, zaowocowa³y pog³êbion± analiz± zjawiska wolno¶ci cz³owieka w jego relacji do w³asno¶ci. Nawi±zuj±c do Locke.a i Hume.a wskaza³ Hayek na w³asno¶æ jako uprawnienie. W³asno¶æ staje siê czynnikiem umo¿liwiaj±cym rozwój zarówno pierwotnych spo³eczno¶ci, jak i naszej cywilizacji, je¶li chroniona jest prawem. Prawo, wolno¶æ i w³asno¶æ tworz± nierozdzieln± trójcê. Szereg czynników, w¶ród których najistotniejszymi dla wolno¶ci i w³asno¶ci s±: ludzka inteligencja wraz z jej mo¿liwo¶ciami przystosowawczymi oraz determinacja ¿ycia, tworz± z³o¿ony uk³ad relacji ekonomicznych i spo³ecznych, w którym w³asno¶æ nale¿y precyzyjnie okre¶liæ i chroniæ przed zakusami pañstwa. W³asno¶æ staje siê podstawowym czynnikiem nadaj±cym jednostce charakter istoty spo³ecznej i moralnej. Samorealizacja jednostki, nierozerwalnie u Hayeka zwi±zana ze wspólnot± rodzinn± i szerszym otoczeniem spo³ecznym, dokonuje siê dziêki dysponowaniu w³asno¶ci± respektuj±c± regu³y sprawiedliwo¶ci osi±gania zysku i dobrobytu, realizacji obowi±zków moralnych i wyznaczonych przez wymogi ¿ycia rodzinnego oraz wspólnotowego.

W drugiej czê¶ci ksi±¿ki jest mowa o korupcji, demokracji i jej pojmowaniu przez spo³eczeñstwo, kwestii postaw rodzimej przedsiêbiorczo¶ci - tak ¿ywej przed wojn±, i tak skutecznie wykorzenionej z ¿ycia spo³ecznego w czasach PRL. W¶ród odnosz±cych siê do III RP opisów nowej jako¶ci funkcjonowania pañstwa zwrócono uwagê na b³±d politycznej mistyfikacji, polegaj±cej na tym, i¿ ka¿da ekipa rz±dz±ca zaczyna³a kadencjê od wykazywania niepowodzeñ poprzedników. Absolutyzowanie b³êdów przeciwnika dawa³o mo¿liwo¶æ zaw³aszczania pó¼niejszego sukcesu. Retoryka ta wskazuje, ¿e stanem wyj¶ciowym III RP by³ jaki¶ Z³oty Wiek, rok 1989.

Zafa³szowany obraz kondycji pañstwa polskiego, powstaj±cy w ¶wiadomo¶ci Polaków, uniemo¿liwia zdefiniowanie celu wst±pienia Polski do UE. Nie ma w ten sposób miejsca na rzeczow± dyskusjê, bo historia ostatnich kilkunastu lat oparta jest na micie nieustannego rozpadu i degradacji. Zatarciu ulega pojêcie dobra wspólnego czy interesu narodowego. Jedyn± szans± na przekonanie spo³eczeñstwa do integracji z UE jest rozbudzanie partykularnych egoizmów. W zwi±zku z tym integracja zostaje spartykularyzowana i upartyjniona, a do g³osu dochodz± mity i one zaczynaj± kszta³towaæ nasz± ¶wiadomo¶æ.

Autorzy apeluj± o rzetelne próby ujmowania polskiej rzeczywisto¶ci, zwracaj±c siê szczególnie do intelektualistów, którzy, choæ czuj± siê szczególnie wyalienowani, maj± najwiêksze szanse, by przywróciæ realno¶æ naszego ¿ycia spo³eczno-politycznego.

Bogdan Bernat

Kapitalizm po polsku. Pañstwo - prawo . gospodarka, pod red. Micha³a Szu³drzyñskiego, o¶rodek my¶li politycznej, Kraków 2003, seria: Studia i Analizy.

Ars bene moriendi

Mimo powszechno¶ci i niezaprzeczalno¶ci ¶mierci, by³a ona na przestrzeni dziejów ró¿nie postrzegana. Mia³o to bez w±tpienia zwi±zek z wierzeniami czy nurtami filozoficznymi. Ale dopiero ¶redniowiecze zaczê³o przywi±zywaæ wagê do samego procesu umierania. Wcze¶niej nie by³o to wa¿ne, liczy³o siê tylko to, co nas czeka³o lub to, czego nie by³o po ¶mierci naszego cia³a. Epikur twierdzi³ wszak: ¦mieræ nie jest dla nas niczym, bo gdy my istniejemy, ¶mieræ jest nieobecna, a gdy ¶mieræ siê pojawi, wtedy nas ju¿ nie ma. W my¶l tej zasady Sokrates móg³ wypiæ truciznê, aby poznaæ tym samym ju¿ wszystko, czego cz³owiek do¶wiadczyæ mo¿e. Dla chrze¶cijanina ¶mieræ jest tylko pocz±tkiem wiecznego bytowania w Bogu, dlatego, choæ te¿ jest pocz±tkiem prawdy, jest te¿ godzin± podjêcia decyzji ostatecznej, okre¶lenia siê po stronie z³a lub dobra. Albowiem to w³a¶nie w chwili ¶mierci „prze¿ywamy siê” na nowo i wybieramy to, co istotne. Autor uwa¿a jednak, ¿e wspó³czesna cywilizacja odbiera umieraj±cemu refleksjê i nie przygotowuje do niej ¿yj±cych, czyni±c ¶mieræ widowiskiem.

¦mieræ jest faktem nieuchronnym, twierdzi Zuccaro, i nie nale¿y jej ani przyspieszaæ przez eutanazjê, ani unikaæ przez uporczywe podtrzymywanie ¿ycia. Badacz twierdzi, ¿e oba te czyny zaprzeczaj± Bo¿emu planowi. Wniosek ten jest jednak nie tylko nielogiczny, ale i, moim zdaniem, zbyt daleko posuniêty. Autor przyznaje Bogu wszechmoc, ale odmawia mu wszechwiedzy. Zarówno bowiem eutanazja, jak i przed³u¿anie ¿ycia musz± byæ dla ka¿dej wierz±cej osoby czê¶ci± planu Bo¿ego. Z biologicznego punktu widzenia badacz ma racjê, ale przeczy tym samym w³asnej wierze w istnienie czego¶ poza ¶wiatem zmys³owym.

Bardzo ciekawy jest natomiast rozdzia³ Ontologia ¶mierci i umierania. Poruszono w nim problem staro¶ci, która ma przygotowywaæ do rozstania siê ze ¶wiatem. Zuccaro cytuje tu w³oskiego teologa Morina, który twierdzi: Awangard± ¶mierci jest staro¶æ i dlatego poznanie staro¶ci, to poznanie ¶mierci. Porównuje ¿ycie do klepsydry, w której górnym zbiorniku jest nadzieja na to, co mo¿e jeszcze byæ. Wraz z up³ywaniem ¿ycia, zastêpuj± j± wspomnienia tego, co by³o (co nie znaczy, ¿e ¿ycie jest puste, jak górny zbiorniczek - jest tylko po prostu dokonane). Nie wszyscy starcy pragn± jednak ¶mierci. Nie le¿y to bowiem w ludzkiej naturze, która pragnie ci±gle nowych do¶wiadczeñ. Cz³owiek bowiem nie „mo¿e umrzeæ”, czyli odej¶æ, gdy siê ¿yciem nasyci, ale „umrzeæ musi”, choæ nie spe³ni³ siê do koñca. Staro¶æ jest dla cz³owieka ostateczn± prób±.

Najlepszy rozdzia³ to jednak Teologia ¶mierci i umierania. Odniesienie do ¶mierci Chrystusa powinno daæ przyk³ad ka¿demu chrze¶cijaninowi, jak spojrzeæ na ¿ycie w tym ostatnim momencie. Nie mo¿emy bowiem okre¶liæ momentu ¶mierci, ale wobec jej nieunikniono¶ci przygotowaæ siê na ten moment. Tak¿e rozwa¿anie o nie¶miertelno¶ci ludzkiej duszy to niew±tpliwe zalety tego rozdzia³u.

Ksi±¿ka jest jedn± z serii zajmuj±cej siê przybli¿aniem teologii ludziom, którzy nie s± teologami. Z pewno¶ci± teologia umierania nie jest naj³atwiejsz± czê¶ci± tej dziedziny wiedzy, ale autor radzi sobie dziêki do¶æ lekkiemu stylowi. Nie mo¿na powiedzieæ, by ta ksi±¿ka co¶ wyja¶nia³a, bo Zuccaro ucieka od najwa¿niejszych rozstrzygniêæ lub posuwa siê w nich za daleko. Ale mo¿e taki by³ jego cel? Przecie¿ nawet najlepszy teolog czy osoba najg³êbiej wierz±ca nie mog± powiedzieæ, jak siê umiera lub co czeka nas w dolinie cieni.

Anna Matraszek

Cataldo Zuccaro, Teologia ¶mierci, t³um. Krzysztof Stopa, Wydawnictwo WAM, Kraków 2004, seria: My¶l Teologiczna.

Okrutny i romantyczny

Aleksander by³ niew±tpliwie jedn± z wyj±tkowych jednostek, ale mimo wszystko warto zastanowiæ siê, czy by³ on tak¿e wielki, o „Wielkim” nie wspominaj±c. Cartledge nale¿y do tych badaczy, którzy wierz±, ¿e Aleksander musia³ byæ kim¶ wiêcej ni¿ tylko zdobywc±. Nie wyklucza te¿, ¿e zas³uguje on w pe³ni na przydomek „Wielki” dziêki swoim talentom i osi±gniêciom jako dowódca na polu bitwy. Zdaniem autora, wszelka dyskredytacja wielko¶ci Aleksandra bierze siê st±d, ¿e owych osi±gniêæ i talentów nie umieszcza siê zazwyczaj w kontek¶cie jego umiejêtno¶ci dyplomatycznych oraz zarz±dzania lud¼mi poza polem bitwy. Te za¶ czynniki, przynajmniej wed³ug Cartledge.a, s± decyduj±ce, by w³a¶ciwie doceniæ wielko¶æ tego cz³owieka. No w³a¶nie, ale czy na pewno cz³owieka?

Cartledge szczególn± wagê przywi±zuje do tego, w jaki sposób Aleksander postrzega³ samego siebie. Niezaprzeczalnie pragn±³, by ludzie uznawali go za kogo¶ wiêcej ni¿ zwyk³ego ¶miertelnika. Kreowa³ siê na nadcz³owieka, wrêcz istotê bosk±, czêsto mówi³ o sobie jako o bezpo¶rednim potomku Boga. Mia³ wrodzon± „s³abo¶æ” do my¶lenia, ¿e jest w stanie zrobiæ wszystko, nawet je¶li mia³oby to byæ ojcobójstwo. Nigdy mu tego nie udowodniono, ale sam fakt jego rozwa¿ania oddaje sposób ¿ycia elit spo³eczeñstwa macedoñskiego.

Mimo to Aleksander mia³ w sobie co¶, co powodowa³o u ludzi wyj±tkowe oddanie. Nie bez znaczenia by³o to, ¿e zazwyczaj znajdowa³ siê w centrum wydarzeñ. Prawdopodobnie otrzyma³ wiêcej ran ni¿ którykolwiek z jego ¿o³nierzy. Cartledge przywo³uje w swojej ksi±¿ce m.in. historiê przeprawy wojsk Aleksandra przez pustyniê Gedrozji, kiedy to wszystkich, w³±cznie z wodzem, drêczy³o pragnienie, wielu wówczas zmar³o. W koñcu grupa ¿o³nierzy wykopa³a odrobinê wody i ostro¿nie, w he³mie, przynios³a Aleksandrowi do wypicia. Jednak ten wyla³ wszystko na pal±cy piasek, aby pokazaæ swoim ¿o³nierzom, ¿e jego ¿ycie nie jest bardziej warto¶ciowe ni¿ ich. Takie zaanga¿owanie oraz dzielenie niebezpieczeñstw, na które byli nara¿eni szeregowi ¿o³nierze, to doskona³e ¶rodki podtrzymania wysokiego morale, ale nie tylko.

Bitwa oferowa³a Aleksandrowi dreszczyk emocji, którego inni mê¿czy¼ni szukali mniej burzliwie, np. w przygodach seksualnych. Na Aleksandrze seks nie robi³ specjalnego wra¿enia, przynajmniej nie z kobietami, chocia¿ nie ma dowodów, by potwierdziæ ulubion± plotkê, ¿e Aleksander by³ homoseksualist± czy impotentem. Podobno powiedzia³, ¿e tylko dwie rzeczy, seks i sen, uzmys³awiaj± mu jego ¶mierteln± naturê.

Aleksander by³ wielkim dowódc±, ale tak samo wielkim zabójc± niewinnych ludzi. Cartledge pisze, jak jego bohater zwyk³ dawaæ upust swym frustracjom w krwawych rajdach po lokalnych wsiach i miasteczkach. Aleksander ustanowi³ co¶, co zosta³o nazwane przez wielu badaczy rz±dami terroru. Ksi±¿ka Cartledge.a zwraca uwagê na wizerunek, czy raczej wizerunki Aleksandra i obfit± mityczno-historyczn± tradycjê, ale bardziej w sensie zasygnalizowania jakiego¶ w±tku ni¿ wnikliwej analizy. Nie mo¿na siê raczej spodziewaæ, ¿e zaintryguje ona naukowców, bardziej ju¿ zwyk³ego czytelnika. Czekam jednak na ksi±¿kê, w której „wielko¶æ” Aleksandra zosta³aby podwa¿ona, a Aleksander, jako postaæ historyczna, oddzielony od mitycznego, nawet kosztem legendy. Cartledge za¶ nie mo¿e siê zdecydowaæ, czy Aleksander jest bezwzglêdnym pragmatyst±, czy te¿ romantycznym entuzjast±.

Ma³gorzata Pawe³czyk

Paul Cartledge, Aleksander Wielki, t³um. Anna Klinghofer, Wydawnictwo bellona, Warszawa 2005.

Ku profesjonalizmowi

Dydaktyka akademicka to dziedzina zaniedbana. Wyk³adowców nie przygotowuje siê do uczenia, brak przydatnych ksi±¿ek metodycznych, w uczelniach nie dyskutuje siê o dydaktyce, o rozwi±zywaniu konkretnych problemów, nie organizuje siê konferencji na ten temat, nie pomaga siê m³odym wyk³adowcom, nie produkuje i nie u¿ywa pomocy naukowych. Zajêcia przewa¿nie prowadzone s± tradycyjnie, czêsto nieciekawie, æwiczenia zwykle nie ró¿ni± siê niczym od wyk³adu, seminaria i konwersatoria usypiaj± lub przyprawiaj± o ból zêbów. Podawanie materia³u przewa¿a nad dyskusjami, warsztatami, zajêciami interaktywnymi. Nauczyciele akademiccy nie potrafi± efektywnie zadawaæ pytañ, podsumowywaæ dyskusji, na æwiczeniach nie prowadz± pracy w zespo³ach, nie wiedz±, co robiæ, gdy maj± do czynienia z grup± nieaktywn±. Nie wszyscy? Na szczê¶cie!

Czy widzia³ kto¶ liceum, w którym ucz± nieprzygotowani pedagogicznie nauczyciele? Czy w szko³ach ¶rednich istniej± przedmioty pozbawione literatury metodycznej? Czy znamy szko³y podstawowe i ¶rednie bez szaf wype³nionych pomocami naukowymi? Tymczasem szko³a wy¿sza tak w³a¶nie wygl±da, przy czym panuje przekonanie, ¿e wybitnych uczonych nikt nie bêdzie uczy³, jak wyk³adaæ, jak prowadziæ konwersatoria i seminaria.

Ka¿dy wyk³adowca, który powa¿nie traktuje zajêcia, musi na w³asn± rêkê odkrywaæ Amerykê, przygotowywaæ sobie pomoce, metod± prób i b³êdów, po omacku poszukiwaæ metod przekazywania wiedzy, nawi±zywania wspó³pracy z grup±, sprawdzania umiejêtno¶ci studentów. Powinien by³ siê tego wszystkiego nauczyæ na odpowiednich kursach, ale widocznie nasze uczelnie staæ na wyk³adowców-amatorów. Skazani wiêc jeste¶my na siebie, na powielanie metod naszych mistrzów i ich b³êdów.

Dwie sympatyczne autorki postanowi³y przekazaæ m³odym nauczycielom akademickim swoje do¶wiadczenia, rady, pomys³y i wskazówki dydaktyczne. Tak powsta³a ta ksi±¿ka, stworzona w podwójnej optyce: profesora i asystenta. Ksi±¿ka napisana tak ostro¿nie, jak to siê robi w naszym ¶rodowisku, ¿eby nikogo nie uraziæ. Daleko jej do ostro¶ci sformu³owañ z pocz±tku tej recenzji. Mimo to, wiele siê mo¿na z niej nauczyæ o kontaktach ze studentami, zasadach wspó³pracy, kontraktach, panowaniu nad czasem, nad sob± i grup±, o granicach miêdzy tym, co zawodowe i tym, co prywatne. Pojawiaj± siê tu problemy zaliczania i egzaminowania, obecno¶ci na zajêciach, przyznawania siê do b³êdów, rozgraniczenia miêdzy obowi±zkiem a tym, co nadobowi±zkowe. Autorki przedstawiaj± sposoby „oswajania” i uaktywniania studentów, wykorzystania ich energii, pomys³ów i zaanga¿owania, spo¿ytkowania warunków lokalowych, jakie stwarza uczelnia, omawiaj± rodzaje i formy æwiczeñ, studiów przypadku i gier w grupach. Pokazuj±, jak s³uchaæ studentów i jak podsumowywaæ ich wypowiedzi. Jak siê ubieraæ i jak poruszaæ po sali, jak korzystaæ ze sprzêtu pomocniczego, z tablic± i kred± w³±cznie.

Obie kochaj± dydaktykê, to widaæ wyra¼nie, a ich zapa³ udziela siê czytelnikowi. Byæ mo¿e bez niego nie powsta³aby ta ksi±¿ka. Pewnym ograniczeniem poradnika mo¿e byæ to, ¿e obie autorki wyk³adaj± przedmioty z dziedziny ekonomii i zarz±dzania. Byæ mo¿e niektórych ich spostrze¿eñ i do¶wiadczeñ nie da siê wykorzystaæ w politechnice, na filologii czy weterynarii. Ale i tak ka¿dy nauczyciel akademicki znajdzie w tej pracy co¶, czego nie wiedzia³, co¶, z czym chêtnie by podyskutowa³ i co¶, co zainspiruje go do innego spojrzenia na studentów, swoje zajêcia i siebie samego.

(fig)

Monika Kostera, Agnieszka Rosiak, Zajêcia dydaktyczne, Gdañskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdañsk 2005, seria: Pedagogika.

Ksi±¿ki nades³ane

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje