![]() |
| Fryderyk Zoll starszy |
Kiedy w pierwszych tygodniach roku 1917 przyby³em ze Lwowa do Krakowa, aby odwiedziæ chorego ojca, us³ysza³em z ust jego jakby prorocze s³owa: „pragnienie nasze zi¶ci siê. Polska niepodleg³a powstanie, a jednak radosn± moj± nadziejê m±ci obawa, ¿e u nas w ró¿nych kierunkach dziaæ siê jeszcze nie bêdzie dobrze. Mimo bowiem wielkich zdolno¶ci i rozlicznych przymiotów nie jeste¶my dot±d pod wzglêdem spo³ecznym i politycznym dostatecznie wyrobieni i dlatego nie umiemy u siebie dobrze rz±dziæ”. Ile¿ w tych s³owach mie¶ci siê; prawdy, ile¿ z nich wynika wskazówek, w jakim kierunku powinni¶my wytê¿yæ rozwój swych si³!
S³owa zapisane w pamiêtniku dziadka, profesora Fryderyka Zolla, zwanego m³odszym, sta³y siê naturalnym nakazem postêpowania dla wnuka - profesora Andrzeja Zolla, który u progu Trzeciej Rzeczypospolitej rozpocz±³ s³u¿bê publiczn± i pe³ni j± dot±d.
O rodzinnej tradycji rozmawiali¶my dziesiêæ lat temu. Potem zdarza³y mi siê wywiady z profesorem, rzecznikiem praw obywatelskich, na temat trudnych relacji miedzy polityk± i moralno¶ci±, które to zwi±zki, zdaniem Andrzeja Zolla, powinny byæ mo¿liwie bliskie, jakkolwiek nigdy nie s± proste.
Taki pogl±d zakorzeniony jest mocno w g³ównym w±tku dziejów rodu prawników-uczonych. W±tek ów pojawi³ siê w trzecim pokoleniu potomków przybysza z Wirtembergi, który pod koniec XVIII wieku zosta³ burmistrzem My¶lenic, bêd±c z zawodu budowniczym dróg. Jego wnuk, Fryderyk Zoll, zwany starszym, by³ pierwszym prawnikiem, wybitnym specjalist± od prawa rzymskiego. Kilkakrotnie pe³ni³ funkcjê rektora Uniwersytetu Jagielloñskiego. By³ prezesem PAU. Jego to w³a¶nie s³owa przywo³a³ w pamiêtniku syn, równie¿ Fryderyk. Pisa³ pamiêtnik w latach drugiej wojny ¶wiatowej, co zawartym w nim ocenom Polski miêdzywojennej i przewidywaniom dalszych losów narodu oraz pañstwa daje wiarygodn± perspektywê historyczn±. Poprzez ten pamiêtnik, a tak¿e poprzez korespondencjê ojca z synem (Fryderyka starszego z Fryderykiem m³odszym) Andrzej Zoll czuje siê „blisko zwi±zany” z osob± wybitnego pradziada. Ten w listach do syna, który w Wiedniu przygotowywa³ habilitacjê, przypomina³ z Krakowa, co jeszcze powinien przeczytaæ, do jakich ¼róde³ zajrzeæ, na co zwróciæ szczególn± uwagê. Bliski, serdeczny kontakt sta³ siê tradycj±, któr± mój rozmówca utrwali³ w swoim domu.
Ojciec Andrzeja, zaraz po studiach rolniczych, wcze¶nie siê o¿eniwszy, wyjecha³ z Krakowa i administrowa³ w du¿ych maj±tkach ziemskich, g³ównie Wielkopolski. W latach trzydziestych zamieszka³ w Warszawie, zajmuj±c stanowisko prezesa Komisji Klasyfikacji Gruntów w Ministerstwie Skarbu. Wojna przerwa³a karierê, jak wielu ludziom jego pokolenia. Po wojnie i s³u¿bie w AK oraz Delegaturze Rz±du Londyñskiego na Kraj przysz³y represje, z uwiêzieniem w 1949 roku. Kiedy najm³odszy z siedmiorga dzieci, urodzony podczas wojny syn dorasta³, rozmowy z ojcem sta³y siê dlañ ¼ród³em wiadomo¶ci najwa¿niejszych. Mówi³ mi o tym kilka lat po ¶mierci ojca, podkre¶laj±c, ¿e ci±gle, wobec ka¿dej trudnej decyzji zastanawia siê, co on by mu poradzi³, jak by post±pi³, wierz±c, ¿e potrafi to odgadn±æ.
Codzienne ¿yciowe troski wziê³o na siebie starsze rodzeñstwo, osierocone przez matkê, gdy Andrzej mia³ piêæ lat. Nie zna³ dwóch swoich najstarszych braci, którzy zginêli w Powstaniu, Rós³ w klimacie podziwu dla bohaterstwa ich i ich towarzyszy, ale tak¿e troski o to, co dzieje siê z polsk± niepodleg³o¶ci±, o któr± walczyli. To broni³o przed pokusami anga¿owania siê w powojenn± rzeczywisto¶æ.
Dziad, Fryderyk Zoll m³odszy, dzieli³ czas i si³y miêdzy pracê naukow± w dziedzinie prawa cywilnego i s³u¿bê publiczn± na rozmaitych urzêdach w ciesz±cej siê znaczn± autonomi± Galicji. Powo³any przez w³adze austriackie do Rady Szkolnej Krajowej, której zosta³ wiceprezydentem, mówi³ w przemówieniu inauguruj±cym urzêdowanie: „Narody, co ¿yj± normalnie, musz± i¶æ naprzód. Trzeba nam zachowaæ skrzêtnie co by³o dobre, ale poprawiaæ to, co reformy wymaga”.
W Polsce niepodleg³ej nie dane mu by³o pracowaæ tylko w uniwersytecie, na co siê cieszy³. Powo³ano go w sk³ad Komisji Kodyfikacyjnej, której Sejm powierzy³ przygotowanie jednolitego ustawodawstwa dla Polski po³±czonej w ca³o¶æ pañstwow± z inaczej rz±dzonych ziem trzech zaborów. Zanotowa³ w pamiêtniku: „¦wiadom wielkiego zadania, jakie na mnie spad³o, zabra³em siê natychmiast do pracy. Wymaga³a ona najwiêkszego wysi³ku, bo zadanie by³o bardzo trudne, a przy tym po¶piech konieczny”. Innym trudnym zadaniem sta³o siê organizowanie w Krakowie, na zlecenie rz±du Rzeczypospolitej, a z pomoc± UJ, uniwersytetu ukraiñskiego. W po³owie lat dwudziestych, gdy rzecz dobiega³a ju¿ koñca, Ukraiñcy siê wycofali.
Najwiêkszy wysi³ek dla Polski by³ w rodzinie Zollów oczywist± konieczno¶ci±. Wnuk Andrzej gotów by³ do takiej pracy, ale czasy, w jakich dorasta³, nie sprzyja³y ³atwym wyborom. Koñczy³ studia prawnicze w roku 1964 w Uniwersytecie Jagielloñskim, maj±c za mistrza wielkiej miary specjalistê w prawie karnym, profesora W³adys³awa Woltera. który wyró¿nia³ siê serdecznym, przyjacielskim stosunkiem do swoich asystentów. Profesor Zoll stara siê to na¶ladowaæ.
Naturaln± kontynuacj± okaza³a siê dlañ droga naukowa, na któr± wszed³, uzyskuj±c szybko kolejne stopnie akademickie. Nie dawa³o to jednak dostatecznej satysfakcji m³odemu cz³owiekowi, który dzisiaj mówi o sobie, ¿e by³ zawsze „bardzo politycznie nastawiony”. Wst±pienie do partii nie wchodzi³o w rachubê - my¶la³ o takich polach publicznej aktywno¶ci, które gwarantowa³yby uczciwo¶æ i dobre skutki przynajmniej w jakim takim zakresie. Pyta³ ojca, czy nie znajdzie ich na przyk³ad w zwi±zkach zawodowych lub organizacjach bêd±cych pod stosunkowo mniejsz± kontrol± w³adzy. Ojciec szybko wybi³ mu z g³owy z³udzenia, i¿ zdo³a³by co¶ dobrego zdzia³aæ lub jakie¶ z³o przezwyciê¿yæ, a mocno i trwale uprzytomni³ to, ¿e „podstawow± rzecz± s± principia - podstawowe zasady, na których trzeba opieraæ decyzje ¿yciowe”. Odnosi³o siê to tak¿e do decyzji ca³kiem osobistych, jak ma³¿eñstwo z kole¿ank± jeszcze podczas studiów. Ojcowskie rady, udzielone w d³ugiej rozmowie, pos³u¿y³y rodzinie przysz³ych prawników na ca³e ¿ycie.
Sam wybór studiów nie by³ oczywisty. Dzisiejszy profesor Zoll okre¶la go jako „wybór negatywny”. Marzy³ o medycynie, maj±c jednak kiepskie stopnie w szkole, nie widzia³ szans studiowania na bardzo obleganym wydziale. Czasem za tym têskni, konstatuj±c: - W prawie brakuje mi zawsze namacalnego rezultatu, rych³ej weryfikacji poziomu wiedzy i umiejêtno¶ci. Prawnik, przedstawiaj±c jak±¶ interpretacjê, nie zyskuje dowodu, ¿e jest ona lepsza od innej interpretacji, przedstawionej przez kogo¶ innego. Wyboru jednak nie ¿a³uje, a rodzinna tradycja ma tu niebagatelne znaczenie, zw³aszcza, ¿e siê przed³u¿a. Syn, nosz±cy imiê Fryderyk, jak ka¿dy pierworodny w rodzinie Zollów, jest doktorem habilitowanym na Wydziale Prawa UJ.
- Nie mog³em w ¿aden sposób pracowaæ dla Polski - tak profesor Andrzej Zoll okre¶la swoj± sytuacjê w czasie, kiedy móg³ byæ zadowolony z postêpów pracy naukowej, kiedy publikowa³ artyku³y i ksi±¿ki z zakresu prawa karnego, zaczyna³ wychowywaæ uczniów. Dopytujê i s³yszê, ¿e nie wystarcza³y mu publikacje zawieraj±ce niemal wy³±cznie krytykê prawnego status quo - dzia³alno¶æ w wiêkszym stopniu destrukcyjna ni¿ konstrukcyjna. A przecie¿ chcia³ i¶æ w ¶lady przodków...
Pierwszym w ¿yciu okresem, który wspomina jako czas harmonijnego spe³nienia pragnieñ, by³o kilkana¶cie miesiêcy po Sierpniu. Razem z mocno ju¿ starszym, ale znakomicie sprawnym umys³owo profesorem Wolterem pracowa³ w Centrum Inicjatyw Ustawodawczych krakowskiej „Solidarno¶ci” nad nowelizacj± kodeksu karnego. - To by³o to, co chcia³em robiæ. Jeszcze nie raz powtórz± siê w ¿yciu Andrzeja Zolla zdarzenia niemal dok³adnie odwzorowane z biografii wielkich prawników poprzednich pokoleñ. W okresie „Solidarno¶ci” czu³ siê tak samo potrzebny Polsce, jak jego dziadek w 1919 roku, gdy przystêpowa³ do pracy w Komisji Kodyfikacyjnej.
- Prawo to jest prze³o¿enie na jêzyk normatywny systemu warto¶ci. Wobec tego nasze sumienie, nasze poczucie warto¶ci - dobra i z³a, sprawiedliwo¶ci czy braku sprawiedliwo¶ci, s³uszno¶ci czy braku s³uszno¶ci - jest bardzo istotne. Trzeba przy tym jednak pamiêtaæ, ¿e regulacja prawna, oparta na systemie warto¶ci, zaczyna ¿yæ w³asnym ¿yciem i nie mogê, rozstrzygaj±c konkretny przypadek, odwo³ywaæ siê bezpo¶rednio do systemu warto¶ci, tylko poprzez przepis. Profesor Zoll bardzo pilnuje precyzji swoich wypowiedzi na temat prawa, zw³aszcza gdy kieruje je do laików.
W Trzeciej Rzeczypospolitej mój rozmówca znalaz³ pole do swojej aktywno¶ci politycznej. Móg³ j± rozwijaæ bez obawy, i¿ bêdzie uwierzytelnia³a cokolwiek, z czym nie móg³by siê zgodziæ. W 1989 roku zosta³ sêdzi± Trybuna³u Konstytucyjnego, a w latach 1993-97 by³ jego przewodnicz±cym. Wymaga³o to poznania nowej dlañ dziedziny prawa, która, jak mówi, okaza³a siê fascynuj±ca, pozwoli³a znacznie poszerzyæ pole badañ naukowych, na którym to polu do¶wiadczenie praktyki politycznej i teoretyczna wiedza prawnicza wzajemnie siê inspiruj±.
Kiedy rozmawiali¶my, profesor pracowa³ nad problematyk± przej¶cia z totalitaryzmu do demokracji, na przyk³adzie prawa karnego, prowadz±c na ten temat wyk³ad monograficzny dla swych krakowskich studentów. Zauwa¿a³ przejawy niepokoj±ce - wprowadzanie do koncepcji prawa my¶li, które mog³yby staæ siê gleb± dla w±tków totalitarnych. Na moje pytanie, czy s± to nie wyplenione jeszcze relikty ancien regime’u, czy te¿ zarodki nowych idei, us³ysza³am, ¿e jedno i drugie. Zrozumia³am lepiej nurtuj±c± kolejne pokolenie Zollów-prawników potrzebê s³u¿enia spo³eczeñstwu nie tylko pomna¿aniem wiedzy, ale i jej stosowaniem w praktyce ¿ycia publicznego.
Andrzej Zoll ma w dorobku ponad 150 publikacji naukowych. Ma grono uczniów, z którymi wspó³pracuje i utrzymuje bliskie kontakty wzorem w³asnego mistrza. Otrzyma³ presti¿owe nagrody za zas³ugi na ró¿nych polach dzia³ania.
Od 2000 roku pe³ni funkcjê rzecznika praw obywatelskich w Trzeciej RP, a od roku 2002 jest wiceprzewodnicz±cym Europejskiej Komisji Ombudsmana. Ma sposobno¶æ, ale zarazem powinno¶æ, widzenia prawa z rozmaitych perspektyw, co wyobra¿am sobie jako interesuj±ce, p³odne intelektualnie, przydatne do rozwi±zywania konkretnych spraw. - W³adza zawsze uwa¿a, ¿e postêpuje s³usznie. Ale ka¿da w³adza powinna siê czuæ skrêpowana prawem. My¶lê, s³uchaj±c tych s³ów, ¿e z czasem zaczniemy siê przyzwyczajaæ do tego, i¿ prawo reguluje, zatem nieuchronnie ogranicza, postêpowanie równie¿ ka¿dego obywatela, choæ na razie my, obywatele, w prawie czê¶ciej szukamy obrony ni¿ porz±dkuj±cych wskazówek.
Antenaci profesora Andrzeja Zolla mieli wielki udzia³ w zbudowaniu prawa Polski niepodleg³ej, na nowo, od podstaw. Bardzo zobowi±zuj±c± tradycjê odziedziczy³ po nich i nie od razu, kiedy dorós³, móg³ j± wiernie kontynuowaæ. Nadrobi³ ten czas, zyskuj±c satysfakcjê z urzeczywistniania planu, w którym tak wa¿ne miejsce zajmuje s³u¿ba publiczna. Prawnicza scheda dla nastêpnego pokolenia znacznie siê ju¿ powiêkszy³a, przekraczaj±c za spraw± historii ojczyste granice poprzez obecno¶æ w europejskich organizacjach, wymianê publikacji, dyskusje na forum miêdzynarodowym. My¶lê, ¿e w tych warunkach koncepcje i poczynania weryfikuj± siê szybko, podobnie jak dzieje siê to - w innych warunkach - w pracy lekarza, którym chcia³ byæ Andrzej Zoll.