Wielokrotnie zdarzy³o mi siê w ci±gu kilkunastu ostatnich lat pisaæ o planach powo³ania kolejnych uniwersytetów, a pó¼niej o ich realizacji. Powsta³y artyku³y o Bydgoszczy, Olsztynie, Zielonej Górze i Rzeszowie. Nie pisa³em o Opolu, Bia³ymstoku i warszawskim UKSW. Pomy¶la³em, ¿e to ostatnia okazja, by jednak napisaæ o nowych uniwersytetach, póki jest ich tylko siedem, bo wkrótce bêdziemy mieli &8222;wysyp&8221; uniwersytetów &8222;przymiotnikowych&8221;, co umo¿liwia nowe prawo o szkolnictwie wy¿szym. Trzeba powiedzieæ, ¿e - jak to zwykle bywa - ¿ycie wyprzedza prawo. W £odzi mamy bowiem od paru lat Uniwersytet Medyczny, a jeszcze przed uchwaleniem ustawy i podpisaniem jej przez prezydenta wniosek o utworzenie uniwersytetu &8222;przymiotnikowego&8221; z³o¿y³y szczeciñskie akademie Rolnicza i Medyczna. Prof. Franciszek Ziejka, rektor UJ, powiedzia³, ¿e Senat UJ poprze ten wniosek. Przypomnijmy, ¿e nie tak dawno to samo gremium wystawi³o negatywn± opiniê wnioskowi o utworzenie Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (nawiasem mówi±c, potraktowan± w samej ustawie o utworzeniu UKW, jako opinia pozytywna i tak samo przedstawian± w mediach przez zwolenników utworzenia uniwersytetu w Bydgoszczy oraz sprawozdawców przed komisjami parlamentarnymi!). Wiêkszo¶æ polskich uczelni ma s³owo &8222;uniwersytet&8221; w swoich obcojêzycznych nazwach. De facto zatem nowe prawo jedynie usankcjonuje to, co ju¿ ma miejsce.
Od pocz±tku lat 90. dyskutowano, jak powinien wygl±daæ uniwersytet, jakie kryteria powinna spe³niaæ uczelnia, która chcia³aby uzyskaæ to miano. Rada G³ówna Szkolnictwa Wy¿szego ustali³a kryteria formalne dla ró¿nego typu uczelni: uniwersytetu, politechniki i akademii. Debatowano i uchwalano stanowiska (m.in. RG oraz nowo powsta³a wówczas KRASP, o ochronie tych nazw) w sprawie dba³o¶ci o standardy akademickie. Rada G³ówna postulowa³a, by uniwersytetem mog³a zostaæ uczelnia, która ma co najmniej 60 samodzielnych pracowników naukowych (w tym 30 tytularnych), sze¶æ uprawnieñ do doktoryzowania (w tym trzy z nauk humanistycznych) oraz dwa do habilitowania. Uchwa³y RG i KRASP z 1997 roku, dotycz±ce ochrony tradycyjnych nazw akademickich, najwyra¼niej uznano dzi¶ za nieaktualne. W nowym prawie o szkolnictwie wy¿szym znajd± siê zapisy, które umo¿liwi± wiêkszo¶ci obecnych uczelni akademickich przekszta³cenie siê w uniwersytety ró¿nego rodzaju. Prof. Tadeusz Szulc, wiceminister edukacji odpowiedzialny za szkolnictwo wy¿sze, uwa¿a, ¿e to dobrze, i¿ kryteria wesz³y do ustawy jako prawo i nie bêd± funkcjonowa³y jedynie jako zalecenia wynikaj±ce z uchwa³y Rady G³ównej.
Kilkadziesi±t lat temu mno¿yli¶my liczbê uczelni, wydzielaj±c z uniwersytetów wydzia³y medyczne, rolnicze, techniczne i tworz±c z nich odrêbne szko³y wy¿sze. Naturalne wydawa³o siê, ¿e w wielu miastach akademickich uniwersytety mog³yby teraz powstaæ w wyniku fuzji istniej±cych tam najwa¿niejszych uczelni, gdzie funkcjonowa³y przynajmniej wy¿sze szko³y pedagogiczne i techniczne, ewentualnie tak¿e uczelnie medyczne (Bydgoszcz i Bia³ystok). ¯ycie pokaza³o, ¿e po³±czenie odrêbnych organizmów nie jest ³atwe.
Pierwsz± tak± prób± by³o w³±czenie krakowskiej Akademii Medycznej z powrotem do Uniwersytetu Jagielloñskiego jako Collegium Medicum. Pocz±tki koegzystencji by³y trudne. Prorektor UJ ds. CM uczestniczy³ w pracach Konferencji Rektorów Uczelni Medycznych. Do dzi¶ pamiêtam, jak± konsternacjê wzbudzi³a wypowied¼ prof. Stanis³awa Konturka, który pe³ni³ wówczas funkcjê prorektora UJ ds. CM. Powiedzia³ on mianowicie na posiedzeniu rektorów uczelni medycznych w Bydgoszczy, ¿e po³±czenie z UJ by³o najwiêkszym b³êdem AM. Stanowisko to przedstawiono potem miêdzy innymi na posiedzeniu KRPUT w Bydgoszczy. Dzi¶ sytuacja nie wygl±da tak ¼le i medycyna znakomicie funkcjonuje w UJ (wci±¿ z du¿± autonomi±).
Byæ mo¿e tak¿e ta wypowied¼ sprawi³a, ¿e Akademia Medyczna w Bydgoszczy nie chcia³a tworzyæ uniwersytetu wspólnie z ówczesn± Wy¿sz± Szko³± Pedagogiczn±. Po latach, w 2004 roku, widz±c, ¿e Akademia Bydgoska ma silne poparcie polityczne i sama zdo³a przeforsowaæ powstanie uniwersytetu w Bydgoszczy, AM uprzedzi³a to wydarzenie, ³±cz±c siê z pobliskim Uniwersytetem Miko³aja Kopernika w Toruniu. Wybra³a silniejszego?
Kto¶ mo¿e powiedzieæ, ¿e to wró¿enie z fusów, ale na poparcie mojego &8222;przypuszczenia&8221; (a æwierka³y o tym wróble w Bydgoszczy i Toruniu od dawna, st±d &8222;przypuszczenie&8221; w cudzys³owie) pozwolê sobie przytoczyæ wypowied¼ prof. Marka Gêbczyñskiego, rektora Uniwersytetu w Bia³ymstoku, który powiedzia³ mi, ¿e po³±czenie UwB z bia³ostock± Akademi± Medyczn±, która jest najstarsz± i najsilniejsz± jednostk± akademick± w tym mie¶cie, by³oby bardzo po¿±dane. Mówi±c krótko, wci±¿ my¶li siê o ewentualnej fuzji tych uczelni (i s³usznie), mimo i¿ wcze¶niej przez wiele lat AM odmawia³a zgody na wspó³tworzenie uniwersytetu w Bia³ymstoku (sk±din±d, popieraj±c ideê jego powstania). W Bydgoszczy, po powstaniu uniwersytetu, sytuacja by³aby analogiczna.
Jako pierwszy nowy, a dwunasty w ogóle, w 1994 roku powsta³ Uniwersytet Opolski. Politechnika Opolska (wówczas jeszcze WSI) nie zamierza³a po³±czyæ siê z WSP. Zatem, by pokazaæ, ¿e jednak ³±czy siê kilka uczelni, utworzono Wydzia³ Teologiczny UO z &8222;opolskiej Filii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Seminarium Duchownego w Nysie (gdzie pracowa³a kadra naukowa dawnego Wydzia³u Teologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie) oraz Instytutu Teologiczno-Pastoralnego w Opolu, istniej±cego od 1981 roku&8221; (cytat pochodzi z tekstu prof. S. Niciei, opublikowanego na stronach internetowych UO). Jednak faktycznie nie by³a to realizacja idei po³±czenia g³ównych uczelni miasta.
W chwili utworzenia UO z trudem spe³nia³ kryteria ustalone przez RG. Kilka lat po powstaniu uniwersytetu prof. Stanis³aw Nicieja, ówczesny rektor i dzisiejszy rektor elekt, mówi³ mi, jak trudno utrzymaæ kadrê na poziomie wymaganym przez RG. Uczelnia przez wiele lat balansowa³a na granicy wymaganych kryteriów. - Ten okres mamy ju¿ za sob± - mówi dzi¶ prof. Nicieja. Mój rozmówca zauwa¿a, ¿e kadra kierunków obecnych ju¿ w opolskiej WSP rozwija³a siê g³ównie przez awans w³asnych pracowników, za¶ nowe kierunki tworzono dziêki kadrze &8222;importowanej&8221;. Niemniej, przez ponad 10 lat rozwój m³odego uniwersytetu by³ wolniejszy ni¿ zak³adano.
Dzi¶ UO to sze¶æ wydzia³ów, siedem uprawnieñ do doktoryzowania i cztery do habilitowania. Wszystko jest w porz±dku? Chyba jednak nie, skoro wci±¿ s³yszy siê okre¶lenie &8222;s³aby uniwersytet&8221;. Czy jednak zupe³nie ¼le? Te¿ nie. Zapewne dla Opola, z jego ambicjami (jedyne powa¿ne odstêpstwo od projektu nowego podzia³u administracyjnego kraju i stworzenie odrêbnego województwa), powo³anie uniwersytetu mia³o wielkie znaczenie. Warto przy okazji dodaæ, ¿e ma³a i s³aba WSI w miêdzyczasie przekszta³ci³a siê w politechnikê, która ma dzi¶ trzy uprawnienia do doktoryzowania i jedno do habilitowania. Na pytanie, czy gdyby uniwersytet powsta³ z po³±czenia obu uczelni, by³by dzi¶ silniejszy ni¿ UO i PO osobno, trudno jednoznacznie odpowiedzieæ, a warto by siê o takie analizy pokusiæ.
Uniwersytet w Bia³ymstoku powsta³ w 1997 roku z przekszta³cenia Filii Uniwersytetu Warszawskiego. Mimo kilku lat starañ i rozmów, inne bia³ostockie uczelnie nie zgodzi³y siê wej¶æ w sk³ad uniwersytetu. UwB w chwili powstania mia³ 6 wydzia³ów, 125 samodzielnych pracowników naukowych, w tym 51 tytularnych profesorów. Brakowa³o mu wówczas nieco uprawnieñ do nadawania stopni naukowych. Obecnie, po kilku latach istnienia, UwB tworzy 7 wydzia³ów, uczelnia posiada wymagane uprawnienia, to jest: dwa do habilitowania i osiem do doktoryzowania. Stara siê o kolejne. Tak¿e w tym wypadku oczekiwania co do tempa rozwoju okaza³y siê mocno zawy¿one. Decyzjê o utworzeniu uniwersytetu parlament podj±³ wbrew opinii RG. Prof. Marek Gêbczyñski, rektor UwB, tak komentuje fakt istnienia niedu¿ego uniwersytetu w Bia³ymstoku: - Nie mo¿emy siê ¶cigaæ. Nie bêdziemy ani starsi ni¿ Uniwersytet Jagielloñski, ani lepsi ni¿ Uniwersytet Warszawski. Mo¿emy byæ ma³ym, ale dobrym uniwersytetem.
W 1999 roku przekszta³cono Akademiê Teologii Katolickiej w Uniwersytet Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego. Warszawa sta³a siê drugim (po Lublinie) polskim miastem, w którym istniej± dwa uniwersytety (dzi¶ takich miast jest wiêcej, do³±czy³y £ód¼ i Bydgoszcz). Po zmianie nazwy ATK na UKSW nast±pi³ szybki rozwój uczelni, a dok³adniej - kierunków ¶wieckich. Bardzo dobra, ale nie mog±ca znale¼æ sobie miejsca w ¶wiecie uczelni niepañstwowych Szko³a Nauk ¦cis³ych, stworzona przez znakomite instytuty PAN-owskie, przekszta³ci³a siê w wydzia³ UKSW, uzupe³niaj±c humanistyczne dotychczas spektrum kierunków kszta³cenia w tej uczelni o nauki ¶cis³e i przyrodnicze. To chyba jedyny przyk³ad uczelni niepañstwowej - choæ w specyficznym znaczeniu tego s³owa, bo powsta³ej na bazie jednostek PAN - która po³±czy³a siê z uczelni± pañstwow±. Kadra z PAN zosta³a w ten sposób w³±czona w nurt kszta³cenia uniwersyteckiego, co jest z pewno¶ci± zjawiskiem pozytywnym. UKSW zdobywa teraz uprawnienia do nadawania stopni naukowych w dyscyplinach przyrodniczych i ¶cis³ych. W podobn± stronê, choæ w znacznie trudniejszych warunkach rozwija siê - blokowany wcze¶niej przez w³adze - Katolicki Uniwersytet Lubelski.
W 2001 roku utworzono dwa uniwersytety: Zielonogórski i Rzeszowski (obie ustawy z tego samego dnia). Pierwszy zyska³ poparcie RG, drugi nie. W Rzeszowie zdecydowanie wej¶cia do uniwersytetu odmówi³a politechnika. URz. do dzi¶ nie spe³nia kryteriów RG w kwestii uprawnieñ do doktoryzowania i habilitowania - wed³ug informacji uzyskanych w CK, ma prawo do doktoryzowania w piêciu dyscyplinach i do habilitowania w jednej - choæ wygl±da na to, ¿e &8222;na dniach&8221; uzyska nowe prawa w kolejnych trzech dyscyplinach, które pozwol± mu spe³niæ wymogi formalne bycia uniwersytetem. Dopiero w tym roku uczelnia utworzy kolejne wydzia³y - przez pierwsze 4 lata, struktura URz. nie zosta³a &8222;rozwiniêta&8221;.
Przy okazji tworzenia URz. dosz³o te¿ do precedensu. Uniwersytet Marii Curie-Sk³odowskiej oraz Akademia Rolnicza w Krakowie, których rzeszowskie jednostki wesz³y w sk³ad nowego uniwersytetu, otrzyma³y od skarbu pañstwa &8222;odszkodowanie&8221; za mienie przekazane nowej uczelni. To nieco paradoksalne, ¿e organ pañstwa (minister edukacji) nie mo¿e dysponowaæ maj±tkiem, który niegdy¶ da³ uczelni, i przekazaæ go tworzonej przez to pañstwo nowej jednostce. Zasada autonomii szkó³ wy¿szych zosta³a w tym wypadku przez uczelnie do¶æ specyficznie zinterpretowana. Ministerstwo dla &8222;¶wiêtego spokoju&8221; - tylko tak to mogê rozumieæ - zgodzi³o siê na ¿±danie przyznania rekompensat uczelniom, których zadaniem (finansowanym przecie¿ g³ównie przez pañstwo) by³o w³a¶nie rozwijanie na &8222;obcym&8221; terenie kszta³cenia wy¿szego w kierunku budowy nowego uniwersytetu.
Warto zwróciæ uwagê na Uniwersytet Zielonogórski. Powsta³ on z po³±czenia uczelni pedagogicznej i technicznej. Zamierzano w nim zrealizowaæ koncepcjê tak zwanych szkó³ (tak± strukturê nadano pocz±tkowo nowej uczelni). Szybko sta³o siê jasne, ¿e teoretyczne koncepcje siê nie sprawdzi³y. - Utrzymanie samodzielno¶ci szkó³ wymaga³oby rozbudowy administracji. To by³o zbyt kosztowne - komentuje prof. Micha³ Kisielewicz, rektor UZ. Uniwersytet &8222;wróci³&8221; do tradycyjnej struktury wydzia³owej. W chwili tworzenia uczelnia mia³a osiem wydzia³ów, zgrupowanych w trzech szko³ach, prawo do doktoryzowania w sze¶ciu dyscyplinach i habilitowania w dwóch. Dzi¶ mo¿e doktoryzowaæ w jedenastu dyscyplinach i habilitowaæ w trzech. Zdaniem rektora Kisielewicza, utworzenie uniwersytetu przyczyni³o siê do szybkiego uzyskania nowych uprawnieñ do nadawania stopni naukowych. Najtrudniejszym zadaniem okaza³o siê zbilansowanie kosztów osobowych z dotacj± bud¿etow±. Zielonogórska WSP rozwija³a kadrê dziêki tak zwanemu dodatkowi zielonogórskiemu, czyli bardzo wysokim dodatkom do pensji samodzielnych pracowników naukowych. Trzeba by³o je zlikwidowaæ, co nie przyczyni³o popularno¶ci twórcy i pierwszemu rektorowi uniwersytetu (patrz wyniki wyborów). Zdaniem prof. Kisielewicza, utworzenie UZ mia³o dobry wp³yw na inwestycje w o¶rodku akademickim. Uda³o siê zakoñczyæ warte 80 mln z³ inwestycje w czê¶ci technicznej uczelni (przy dotacji z MENiS i MNiI w wysoko¶ci ponad 50 mln z³) oraz rozpocz±æ nowe inwestycje w czê¶ci humanistycznej (na razie MENiS nie spieszy ze znacz±c± pomoc±). Najwa¿niejsze by³o jednak stworzenie du¿ego o¶rodka akademickiego, który stawia sobie znacznie wy¿sze wymagania. - Nie mam w±tpliwo¶ci, ¿e w tej chwili znale¼li¶my siê w grupie uczelni, które realizuj± znacznie wy¿sze - uniwersyteckie standardy - mówi prof. Kisielewicz. Ta wypowied¼ bardzo przypomina to, co powiedzia³ kiedy¶ prof. Andrzej K. Wróblewski: uniwersytet mo¿e powstaæ tam, gdzie zostaje przekroczona masa krytyczna, która pozwala na w³a¶ciwy rozwój i wysokie standardy.
W momencie tworzenia tylko dwa nowe uniwersytety - UWM i UZ -spe³nia³y kryteria RG oraz standardy, które uznano za niezbêdne do utworzenia tego typu uczelni - realizowa³y ow± &8222;masê krytyczn±&8221;.
Na koniec zostawi³em sobie Uniwersytet Warmiñsko-Mazurski, mimo ¿e powsta³ on w 1999 roku. Tu wszystko jest w porz±dku. Uczelnia od pocz±tku spe³nia³a z nawi±zk± wszystkie formalne i nieformalne kryteria bycia uniwersytetem, stanowi³a powa¿n± &8222;masê krytyczn±&8221;. Jej rozwój stanowi potwierdzenie teoretycznych za³o¿eñ tworzenia nowych uniwersytetów. To jedyny naprawdê pozytywny przyk³ad (pomin±³bym tu UKSW, jako zjawisko specyficzne). UWM to du¿a uczelnia, z czternastoma wydzia³ami, posiadaj±cymi prawo do nadawania doktoratów w piêtnastu dyscyplinach i habilitowania w o¶miu (od czasu powstania UWM uzyska³ trzy nowe uprawnienia habilitacyjne i dwa do doktoryzowania). Który z pozosta³ych nowych uniwersytetów choæby zbli¿a siê do tych wielko¶ci?
O tym, ¿e po³±czenie dyscyplin technicznych, rolniczych, humanistycznych i spo³ecznych by³o s³uszne, ¶wiadcz± s³owa prof. Stanis³awa Achremczyka, prorektora UWM: - Dziêki wsparciu przyrodniczej czê¶ci uniwersytetu mogli¶my proporcjonalnie rozwin±æ s³absz± do niedawna humanistykê. Inaczej te¿ na ¶rodowisko olsztyñskie spojrza³y MENiS i MNiI. - Uzyskali¶my du¿e ¶rodki inwestycyjne - potwierdza prof. Achremczyk. - Bez tego wsparcia nie powsta³aby biblioteka, humanistyka i centrum kongresowe.
Pañstwo ma prawo prowadziæ politykê edukacyjn± i tworzyæ uniwersytety w okre¶lonych miastach. Wydaje siê zatem, ¿e utworzenie uniwersytetów w Opolu, Zielonej Górze, Rzeszowie, Bia³ymstoku i Olsztynie by³o uzasadnione z punktu widzenia polityki edukacyjnej i rozwoju kraju, to by³y bia³e plamy na mapie kraju. Szkoda jednak, ¿e pañstwo, dysponuj±c nie tylko mo¿liwo¶ci± tworzenia ustaw, ale tak¿e bud¿etem, nie wspomog³o w sposób zdecydowany rozwoju tych o¶rodków. ¯e nie zdecydowa³o siê na stworzenie uniwersytetów z po³±czenia uczelni, które przecie¿ nadzoruje. Moim zdaniem, mog³o wymóc fuzje uczelni. Proszê zajrzeæ do BIP-ów tych wszystkich politechnik i uczelni medycznych, które nie chcia³y wej¶æ w sk³ad uniwersytetów, chroni±c siê za barier± autonomii akademickiej (niektóre z tych uczelni standardy akademicko¶ci ledwie spe³nia³y lub nawet nie spe³nia³y). Zauwa¿my, ¿e te uczelnie, które powsta³y z pominiêciem formalnych i nieformalnych standardów ustalonych na pocz±tku lat 90., wci±¿ s± s³abe, balansuj± na granicy uprawnieñ, które mieæ powinny, a ich rozwój jest bardzo wolny. Nie osi±gnê³y tej &8222;masy krytycznej&8221;, która zapewni³aby im rozwój zupe³nie samodzielny.
W przypadku Bydgoszczy, obok ambicji lokalnych ¶rodowisk politycznych (w czê¶ci wywodz±cych siê lub zwi±zanych z Akademi± Pedagogiczn±), du¿± rolê odegra³y animozje i rywalizacja miêdzy tym miastem a s±siednim Toruniem. Utworzenie Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego nie by³o posuniêciem koniecznym i z pewno¶ci± by³o przedwczesne, choæ zapewne presti¿owo Bydgoszcz na nim zyska. Zyskaj± te¿ studenci, którzy otrzymaj± dyplomy uniwersyteckie. Interesuj±ce, ¿e parlamentarzy¶ci (m.in. z Akademii Bydgoskiej - jak dobrze mieæ &8222;swoich&8221; parlamentarzystów i skuteczny lobbing!) nie skorzystali z mo¿liwo¶ci nowej ustawy i nie utworzyli w Bydgoszczy uniwersytetu pedagogicznego. Moim zdaniem, to wygl±da³oby znacznie sensowniej.
Prof. Stanis³aw Nicieja, senator RP, g³osowa³ za utworzeniem UKW. - Tak du¿e miasto ma prawo mieæ uniwersytet, tym bardziej ¿e Akademia Bydgoska spe³nia wszystkie formalne kryteria. Chcieli¶my byæ legalistami - mówi. Na pytanie, czy ma ¶wiadomo¶æ, ¿e Senat UJ wyda³ negatywn± opiniê na temat projektu ustawy, i podobnie Rada G³ówna uzna³a, ¿e to przedwczesne ze wzglêdu na brak wielu kierunków, senator Nicieja odpowiada: - Sprawozdawcy sejmowi przekonywali nas, ¿e wszystkie wymogi s± spe³nione. Odparli nawet protest prof. Tadeusza Szulca, wiceministra edukacji, który uwa¿a³, ¿e nale¿a³o siê wstrzymaæ z przemianowaniem tej uczelni.
Prof. Szulc, jako zwolennik integracji uczelni, jest zdania, ¿e w wyniku po³±czenia uczelni w Bydgoszczy powinien powstaæ du¿y uniwersytet kujawsko-pomorski. - Parlamentarzy¶ci nie bior± pod uwagê opinii organów rz±du. Inicjatywy poselskie koñcz±cych siê kadencji wprowadzi³y wiele chaosu w systemie szkolnictwa wy¿szego - stwierdza.
Warto siê przyjrzeæ, jak wygl±daj± nowe uniwersytety na tle innych uczelni. Wezmê tu pod uwagê kryterium uprawnieñ do nadawania stopni naukowych ¶rednich uniwersytetów (co zdumiewaj±ce: nieuwzglêdniane w rankingach szkó³ wy¿szych!). Uniwersytet Miko³aja Kopernika mo¿e nadawaæ doktoraty w 25 dyscyplinach i habilitowaæ w 19 dyscyplinach. Uniwersytet Marii Curie-Sk³odowskiej doktoryzuje w 16 dyscyplinach i habilituje w 14. To znacznie wiêcej ni¿ UO, URz., UwB, a nawet ni¿ UZ. Tylko UWM, mimo m³odego wieku, mo¿e siê jako¶ porównywaæ ze ¶rednimi uniwersytetami z tradycjami. Warto jednak zauwa¿yæ, ¿e nieco starszy Uniwersytet Szczeciñski z 9 prawami doktoryzowania i 4 habilitowania wci±¿ jest pod tym wzglêdem s³aby i bli¿szy m³odym uniwersytetom ni¿ tym z tradycjami. Tak¿e pierwszy uniwersytet &8222;przymiotnikowy&8221; - Uniwersytet Medyczny w £odzi - mimo ograniczonego do kilku dyscyplin zakresu badañ i dydaktyki, ze swymi 10 prawami do doktoryzowania i 7 do habilitowania, znacz±co wyprzedza pozosta³e m³ode uniwersytety. Wyprzedza je tak¿e wiele akademii medycznych, rolniczych i politechnik.
Te dane ka¿± jeszcze raz zastanowiæ siê nad sensem, a przynajmniej sposobem tworzenia nowych, ma³ych uniwersytetów. Warto, byæ mo¿e, zastanowiæ siê, czym jest, a czym byæ powinna autonomia akademicka. Warto te¿ zapewniæ pañstwu - w tym wypadku ministrowi edukacji - skuteczne narzêdzia realizacji polityki edukacyjnej.