Czy inicjuj±c w 1996 roku pierwszy w Polsce festiwal nauki spodziewa³a siê Pani, ¿e idea popularyzowania nauki w tej formie z czasem przybierze a¿ tak ogromne rozmiary, ¿e zapanuje wrêcz moda na festiwale?
- To przesz³o moje naj¶mielsze oczekiwania. Tym bardziej cieszy rodzenie siê na moich oczach ka¿dego kolejnego festiwalu - aspiracje jakiego¶ ma³ego miasta, które ma tylko jedn± prywatn± uczelniê, a chce mieæ w³asny festiwal, czy szko³y w miejscowo¶ci odleg³ej od o¶rodków akademickich, która chcia³aby, ¿eby festiwal przyjecha³ do niej, naukowcy opowiedzieli i pokazali, czym siê zajmuj± i jak zrozumieæ jakie¶ zjawiska. Przygl±danie siê spontanicznemu ruchowi, który ogarn±³ ca³± Polskê, ogromnie wzrusza i cieszy. ¦wiadomo¶æ, ¿e my to zapocz±tkowali¶my, to wiêcej ni¿ szczê¶cie.
Zaczê³o siê od trojga zapaleñców...
- W³a¶ciwie od jednego. Urokowi festiwalu nauki uleg³ w Szkocji, w Edynburgu, profesor David Shugar, a pomys³em przeniesienia do Polski dobrych brytyjskich tradycji popularyzatorskich (bo siêgaj±cych lat trzydziestych XIX wieku) zarazi³ mojego kolegê, fizyka Macieja Gellera, i mnie.
Czy pomys³ zorganizowania pierwszego festiwalu nauki trafi³ w kraju na sprzyjaj±cy grunt?
- Ze strony rektorów uniwersytetu i politechniki, tak¿e prezesa PAN, którzy instytucjonalnie reprezentowali tê inicjatywê - tak. Równie¿ ze strony entuzjastów, których od pocz±tku nie brakowa³o, zw³aszcza w¶ród uniwersyteckich i PAN-owskich fizyków i chemików. Gorzej z osobami odpowiedzialnymi za pieni±dze na naukê...
Nie chciano przeznaczyæ ich na ten cel? szcze przed drugim festiwalem profesor Andrzej Wiszniewski, ówczesny minister nauki, pow±tpiewa³ w potrzebê jego organizowania, uwa¿aj±c przedsiêwziêcie za marnotrawstwo czasu, wysi³ku, ¶rodków. Po festiwalu zweryfikowa³ stanowisko. Zachowali¶my w archiwum kartkê odrêcznie napisan± przez pana profesora: &8222;By³em przeciwny, ale ze wszystkiego siê wycofujê. Mieli¶cie racjê. Oby tak dalej!&8221;
Jak ewoluowa³ Festiwal Nauki w Warszawie w ci±gu o¶miu lat?
- Zaczynali¶my w 1997 roku od oko³o 110 imprez i 80 instytutów zaanga¿owanych w ich organizacjê, i trzech dni trwania festiwalu. Od pocz±tku wymy¶lili¶my prawie wszystkie formy, które teraz stosujemy. Trzeci festiwal trwa³ ju¿ 10 dni i przy tym okresie pozostajemy. Dwa weekendy, które obejmuje, przeznaczone s± dla wszystkich odbiorców, bo naukê trzeba popularyzowaæ i adresowaæ do ludzi w ka¿dym wieku, natomiast w dziel±cym je tygodniu odbywaj± siê wieczorne wyk³ady w klubach w³a¶ciwych dla okre¶lonej dziedziny, na przyk³ad w klubie ekonomistów, medyków, fizyków (podczas ostatniego festiwalu by³o 100 wyk³adów w ci±gu 5 dni, tak wiêc ka¿dego wieczoru istnia³a mo¿liwo¶æ skorzystania z jednego z 20 wyk³adów; to równie¿ dla mnie trudny wybór), natomiast czas przedpo³udniowy zarezerwowany jest dla m³odzie¿y szkolnej na lekcje zamawiane w instytutach przez nauczycieli. W weekendy proponujemy ca³kiem powa¿ne, trwaj±ce kilka godzin æwiczenia laboratoryjne. Mamy ma³o elementów piknikowych, choæby pokazów. Sama jestem eksperymentatorem i zawsze mnie frapowa³o osobiste przeprowadzanie do¶wiadczeñ, a teraz sprawia mi ogromn± przyjemno¶æ widok babci siedz±cej obok wnuczka, gdy oboje badaj± w³asne DNA.
Które z oryginalnych pomys³ów i rozwi±zañ obserwowanych podczas innych festiwali zrobi³y na Pani najwiêksze wra¿enie?
- Przygl±danie siê innym festiwalom sprawia mi wielk± frajdê. Widzia³am niemal wszystkie krajowe festiwale i kilka zagranicznych, miêdzy innymi w Irlandii, Wielkiej Brytanii, we W³oszech, we Francji. Buduj±ce jest zawsze spotykanie pasjonatów, którzy ¿yj± nauk±, a z jej popularyzowania uczynili misjê. Podziwiam oryginalne pomys³y. My¶lê, ¿e klucz tkwi w wykorzystaniu tego, co regionalne, co jest lokaln± specjalno¶ci±, niepodwa¿alnym atutem. Jest pewne j±dro festiwalowych aktywno¶ci, wspólne dla wszystkich festiwali. Wiele do¶wiadczeñ nie odkrywa ¿adnych nowych ziem. Wszêdzie s± pokazy z fizyki, z chemii, ale mo¿na przeprowadziæ je w ró¿nych formach, z przeznaczeniem dla ró¿nych grup odbiorców, wyzwoleniem ich aktywno¶ci. Wa¿ne, by ludzie przyszli, by sprowokowaæ ich do my¶lenia, by m³ody cz³owiek opuszczaj±c festiwal zachowa³ w pamiêci chocia¿by to, ¿e unosi siê balon wype³niony gazem l¿ejszym od powietrza. Z czasem mo¿e to zainspirowaæ wyobra¼niê i stworzyæ pasjê na ca³e ¿ycie.
Jestem pod wra¿eniem Ba³tyckiego Festiwalu Nauki, któremu uwa¿nie siê przygl±da³am i sama kupi³am kilka pomys³ów równie¿ do Warszawy. Dysponuje on atutem, którego nie ma ¿aden inny festiwal w Polsce - morzem i ca³± morsk± problematyk±, znajduj±c± odzwierciedlenie w przeró¿nych badaniach. Jest tam ona w bezprzyk³adny sposób prezentowana. Zaskakuje ró¿norodno¶æ form i miejsc prezentacji, pocz±wszy od pok³adów statków badawczych, poprzez piasek na pla¿y czy fortyfikacje miejskie. Zachwyci³y mnie plany wokó³ Hewelianum. W Polsce nie ma jeszcze ¿adnego centrum nauki. W Warszawie tworzymy je ca³kiem od podstaw, w Trójmie¶cie bêdzie wkomponowane w historyczn± sceneriê, znakomicie zachowane forty gdañskie - to piêkny pomys³. Na tym festiwalu uderza równie¿ wyj±tkowo du¿a wyobra¼nia organizatorów w pokazywaniu nauki. To powoduje, ¿e w ¶wiadomo¶ci osób, które zetknê³y siê z festiwalem, pojawia siê prze¶wiadczenie, ¿e nauka przenika ca³e nasze ¿ycie. I to jest to, co poprzez festiwale chcieliby¶my przekazaæ ludziom. Jeszcze jednym atutem Ba³tyckiego Festiwalu Nauki jest doktor Tadeusz Zaleski. Bez osób, które w to, co robi±, wk³adaj± ca³± duszê, takie przedsiêwziêcia nie by³yby mo¿liwe.
Ogromnie uj±³ mnie w tym roku tak¿e festiwal w Toruniu. Warto tu przyj¶æ na wszystko, co ma zwi±zek ze sztuk±, konserwacj± dzie³ sztuki, nie wspominaj±c ju¿ o astronomii - to naprawdê krajowa czo³ówka. Robi± ogromne wra¿enie spektakularne pokazy, jak chocia¿by do¶wiadczenie, rodem z XVII wieku, z pó³kulami magdeburskimi na Rynku Starego Miasta. Tym, którzy je widzieli, zostan± wra¿enia na resztê ¿ycia.
Muszê wspomnieæ o Festiwalu Dolno¶l±skim, który od lat ma ustalon± renomê i wiele wypracowanych tam pomys³ów - jak chocia¿by wyjazdy z nauk± poza Wroc³aw - znakomicie siê sprawdzi³o.
Jestem te¿ fank± festiwalu w Siedlcach, gdzie, nie licz±c Seminarium Duchownego, jest tylko jedna uczelnia - Akademia Podlaska. Ale jest tam pasjonat, doktor Ryszard Kowalski, który potrafi odkryæ to, co najcenniejsze w regionie i spowodowaæ, by zosta³o zaprezentowane w mo¿liwie najatrakcyjniejszy sposób - na przyk³ad jeden najwarto¶ciowszy obraz, jakim miasto dysponuje, i uczenie obcowania ze sztuk±, cenna geologicznie czy przyrodniczo wycieczka lub opracowany przez firmê komputerow± program zagospodarowania przestrzennego miasta - czysty przyk³ad nauki stosowanej.
Naprawdê nie trzeba wielkich nak³adów, liczy siê dobry pomys³ i dobra wola ludzi, by siê nim dzieliæ. Oryginalnych pomys³ów i pasjonatów spotka³am wielu, choæ przywo³a³am tu tylko niektóre przyk³ady, ale do nich sprowadza siê sens takich dzia³añ. Spo¶ród tego, co najbardziej przypad³o mi do gustu na festiwalach europejskich, mogê wymieniæ dzia³ania propagatorskie realizowane przez Portugaliê, które s± mi ideowo najbli¿sze. Zdolni uczniowie pracuj± tam w lecie w pracowniach naukowych. Frapuj±ca jest akcja poznawania latarni morskich, które ci±gn± siê wzd³u¿ ca³ego wybrze¿a Portugalii. Wybudowane s± w ró¿nych okresach, z zastosowaniem ró¿nych rozwi±zañ technicznych. Inne rewelacyjne pomys³y to wycieczki w góry, oprowadzane przez geologów, którzy przy okazji pokazuj±, jakie po drodze mija siê kamienie, jak zbudowana jest okolica. Z takich wypraw mo¿e powstaæ hobby na ca³e ¿ycie. We Francji organizowane s± &8222;dni blisko wulkanów&8221; - to te¿ dowód na to, ¿e nauka jest wszêdzie.
Czy nasze festiwale mog± wnie¶æ do Europy równie¿ jakie¶ o¿ywcze tchnienie?
- Ju¿ wnie¶li¶my. Bardzo wysoko zosta³a oceniona w Brukseli &8222;Zielona Akcja&8221;, prezentowana w bie¿±cym roku podczas ekspozycji 35 prezentacji, w tym trzech polskich, towarzysz±cych obradom Forum Nauki. To niespotykany w Europie autorski pomys³ profesora Tadeusza Rze¿uchowskiego z Politechniki Warszawskiej, który postanowi³ do¶wiadczalnie sprawdziæ, czy nasi studenci s± jeszcze ideowi i sk³onni przeznaczyæ czas w³asnego wakacyjnego wypoczynku, by dzieliæ siê nauk± z innymi. Eksperyment przerós³ jego oczekiwania. Studenci Politechniki zaczêli przed kilku laty od przyjazdu do Kamionki w Nowos±deckiem, rozebrania komputera do najdrobniejszego elementu i ponownego z³o¿enia, opowie¶ci o tym, jak jest zbudowany, a studenci ASP - od organizowania plenerów dla uczniów w miejscach urokliwych, lecz takich, gdzie diabe³ mówi dobranoc. Bez nich mieszkañcy ju¿ nie umiej± wyobraziæ sobie wakacji, a zapotrzebowanie na takie akcje z ka¿dym rokiem wzrasta i zatacza coraz szersze krêgi, zyskuj±c uznanie równie¿ w Europie. Co wiêcej, takie dzia³ania, poza kosztem przejazdu, niemal nie wymagaj± nak³adów, bo gminy zapraszaj±ce studentów pokrywaj± koszt ich pobytu i trwa przygoda z nauk±, twórcza dla obu stron.
Proszê przybli¿yæ ideê Europejskiego Stowarzyszenia Spotkañ z Nauk± EUSCEA, w którego powstaniu mia³a Pani równie¿ swój udzia³.
- Nasza inicjatywa zrodzi³a siê po IV Festiwalu Nauki w Warszawie. Wystosowali¶my listy z propozycj± wspó³pracy do kilkunastu o¶rodków europejskich zajmuj±cych siê popularyzowaniem nauki. W kwietniu 2001 roku uczestniczy³am w Göteborgu w spotkaniu siedmiu osób z ró¿nych krajów, na którym postanowili¶my powo³aæ takie stowarzyszenie. Spotkanie za³o¿ycielskie odby³o siê w grudniu tego samego roku w Wiedniu. EUSCEA zrzesza 35 organizacji promuj±cych naukê z 23 krajów europejskich, ma siedzibê w Wiedniu. Przez trzy lata by³am w zarz±dzie tego stowarzyszenia. Nale¿eæ do niego mo¿e ka¿da instytucja zajmuj±ca siê propagowaniem nauki. Wymagane s± op³aty cz³onkowskie, rocznie oko³o 200 euro, proporcjonalne do kosztów poniesionych na organizacjê w³asnego festiwalu nauki. Korzy¶ci± z przynale¿no¶ci jest dostêp do programów wszystkich festiwali europejskich, mo¿liwo¶æ wymiany do¶wiadczeñ, wykazania siê inicjatyw±, wspó³pracy z festiwalami o podobnym charakterze b±d¼ specyfice imprez.
Nie wszyscy zdaj± sobie sprawê z tego, ¿e kraina festiwali koñczy siê na Polsce. Nie ma form zbli¿onych do festiwali o wiêkszym zasiêgu w Czechach, S³owacji, na Wêgrzech, nie ma ich tak¿e, poza S³oweni± (tam wystêpuje w skromnej postaci), w krajach by³ej Jugos³awii, Rosji ani krajach nadba³tyckich. Pracujemy teraz nad wspólnym europejskim projektem, który sprowadza siê do opracowania - po obejrzeniu mo¿liwie najwiêkszej liczby festiwali europejskich - ogólnego sprawozdania, &8222;bia³ej ksiêgi&8221; festiwali, pomocnej dla tych, którzy chcieliby stworzyæ w³asny festiwal i skorzystaæ z porad, jak to robiæ. Wymy¶lili¶my równie¿ projekt Europejskiego Festiwalu Nauki, który zosta³ skierowany do oceny przez Komisjê Europejsk± w 2006 roku, a którego integraln± i wa¿n± czê¶ci± jest &8222;karuzela nauki&8221;, polegaj±ca na wymianie miêdzy ró¿nymi krajami atrakcyjnych imprez festiwalowych. Karuzela ju¿ krêci siê w zamy¶le - zaplanowali¶my zaprezentowanie trzech imprez z Polski w Hiszpanii, na Kataloñskim Festiwalu Nauki, w zamian trafi³yby na nasze festiwale trzy pokazy z Luksemburga.
Czy w sytuacji ustawicznego niedofinansowania nauki w kraju staæ nas na festiwale?
- Wszystkie te festiwale odbywaj± siê dlatego, ¿e nas na nie staæ. Organizujemy je wed³ug w³asnych mo¿liwo¶ci. Bez dotacji ze strony Ministerstwa Nauki i Informatyzacji nie by³oby to mo¿liwe. Oczywi¶cie, dotacje nie wystarczaj± i tu pozostaje margines na wykazanie siê przez organizatorów inicjatyw± w dotarciu do instytucji i firm sponsoruj±cych takie przedsiêwziêcia. Nie wszystkie zdaj± sobie sprawê z tego, ¿e ich logo, widoczne w publicznych miejscach odwiedzanych przez setki tysiêcy ludzi i we wszystkich festiwalowych publikacjach, to ogromna i korzystna promocja. Niebagateln± rolê odgrywaj± media, bezinteresownie popularyzuj±c festiwale i spe³niaj±c przez to wa¿n± misjê spo³eczn±. Bud¿et Festiwalu Nauki w Warszawie to zaledwie 0,01 procent ¶rodków z bud¿etu pañstwa przeznaczonych na naukê. Przy na przyk³ad dziesiêciu festiwalach w kraju s± to wci±¿ znikome pieni±dze. Dysponujemy ¶rodkami nieporównywalnie ma³ymi wobec kwot, jakie w innych krajach europejskich przeznacza siê na promocjê nauki. Na przyk³ad ¦wiêto Nauki we Francji poch³ania kilka milionów euro. Przek³ada siê to na taki efekt, ¿e z ponad 60 milionów Francuzów z festiwalem zetknê³o siê oko³o 2 milionów ludzi. Nie ma sensu uwa¿aæ, ¿e wszyscy kiedy¶ bêd± interesowali siê nauk±. Jedni bêd± s³uchaæ rapu, inni interesowaæ siê pi³k± no¿n±, ale je¶li zwiêkszy siê ¶redni poziom ¶wiadomo¶ci spo³eczeñstwa, a w m³odych ludziach rozbudzi ciekawo¶æ nauki, wtedy cel zostanie osi±gniêty.
Rozmawia³a
El¿bieta Rudziñska