Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



POPULARYZACJA NAUKI

Cz³owiek jest sercem nauki

Proszê nie myliæ nauki z naukowcami! Nauka jest bezpiecznym miejscem na ziemi, po której chodz± i tacy naukowcy, których raczej powinno siê nazywaæ wyrobnikami czy cha³upnikami nauki. Nauka ma sens, ale dzia³anie wielu naukowców niekoniecznie.
Rozmowa z prof. £ukaszem A. Turskim, fizykiem teoretykiem, laureatem Nagrody im. H. Steinhausa oraz Medalu Europejskiego Towarzystwa Fizycznego w 2000 r.

Zamiast o Heisenbergu, Einsteinie i pierwotnej osobliwo¶ci, która w popió³ obraca tradycyjne rozumienie czasu, przestrzeni i przyczynowo¶ci, g³osi Pan na ³amach kobiecych czasopism znaczenie fizyki w kuchni. Wierzy Pan, ¿e gospodynie domowe zmieni± ¶wiat?

- Wierzê w to, ¿e dopóki istniej± ludzie, którzy chc± co¶ zrozumieæ, to warto z nimi rozmawiaæ. W ka¿dym cz³owieku s± ogromne pok³ady ciekawo¶ci, które przez odpowiedni± edukacjê mo¿na wspaniale rozwijaæ. Gdy piszê artyku³ do &8222;Kuchni&8221; jestem pe³en uznania dla Czytelniczek, których nie satysfakcjonuje odpowied¼ typu: &8222;woda siê gotuje, bo jest gor±ca&8221;, ale które wiedz±c, ¿e nie nale¿y wsadzaæ palca do gor±cej wody, zaczynaj± zastanawiaæ siê, co to jest za zjawisko &8222;gotowanie wody&8221;. Czy wie pani, ¿e brak takiej elementarnej ciekawo¶ci stanowi dla afrykañskich nauczycieli olbrzymi problem, bo tamtejsze dzieci niczemu siê nie dziwi±. Dramatem Czarnego L±du jest to, ¿e ludzie nie potrafi± zadawaæ pytañ.

W Europie ludzie wci±¿ s± spragnieni odpowiedzi na kolejne pytania i dlatego nauka króluje nie tylko w salonach, ale i w kuchni. Fizyka, podobnie jak ca³a nauka, jest tylko bardziej rozbudowanym sposobem dziwienia siê i gwarantujê pani, ¿e fizyka czy matematyka jest daleka od ostatecznego przemienienia ¶wiata, bo aby co¶ naprawdê zmieniæ, najpierw trzeba to poznaæ, a my, póki co, wiemy bardzo, bardzo ma³o. Na razie mo¿emy tylko zrobiæ ten ¶wiat ciut wygodniejszym do ¿ycia ni¿ by³ na przyk³ad dla neandertalczyków.

Ubóstwo wiedzy nie powstrzymuje jednak Pana od wyg³aszania bardzo ostrych s±dów na temat teologii, metafizyki czy... aborcji.

- Ma pani na my¶li ubóstwo mojej wiedzy? Ostro siê wypowiadam przeciwko ludziom, którzy w jawny sposób wykazuj± swoj± g³upotê w wypowiedziach na ró¿ne tematy, na przyk³ad gdy mówi± o niemoralno¶ci badañ genetycznych albo o nieetycznym aspekcie badañ nad niep³odno¶ci±. Te tematy zast±pi³y dzi¶ astronomiê z czasów Galileusza czy fizykê j±drow± z lat piêædziesi±tych ubieg³ego wieku. Nauka, poprzez system pytañ i odpowiedzi, stara siê zbudowaæ strukturê, w której cz³owiek, czuj±c siê bezpiecznie, nieustannie wyrusza po kolejne z³ote runo. Dziêki nauce pytania o sens i cel naszego ¿ycia zaczynaj±, jak s±dzê, nabieraæ innego wymiaru. Problem aborcji, o którym pani wspomnia³a, doskonale ilustruje rolê nauki. Skoro wci±¿ spieramy siê o to, kiedy tak naprawdê zaczyna siê ¿ycie ludzkie, musimy wypracowaæ wspólny obszar porozumienia. Dialog miêdzy zwolennikami stanowiska pro life i pro choice nie mo¿e przebiegaæ z maczugami w rêkach. Praca nad obszarem wspólnej zgody przynios³a ju¿ owoce w przypadku innego trudnego tematu, jakim jest transplantologia. Kiedy¶ by³y za¿arte boje, przypominam sobie na przyk³ad moj± dyskusjê ze ¶p. Andrzejem Szczypiorskim, i teraz po latach okazuje siê, ¿e obydwaj b³±dzili¶my. Teraz panuje zgoda. Wszyscy uwa¿aj±, ¿e transplantologia jest ze wszech miar &8222;dobrym dzia³aniem&8221;, ale pomimo problemu braku dawców, przynajmniej w Europie, nie zak³adamy wiosek, w których hoduje siê dzieci - dostarczycieli narz±dów.

I dlatego za niedopuszczalne uwa¿am mówienie, ¿e naukowcy dopuszczaj± siê czynów amoralnych prowadz±c badania genetyczne - nie ma nic z³ego w analizie procesów klonowania. Natomiast absolutnym grzechem jest chêæ sklonowania na przyk³ad Turskiego czy Go³oty.

Racjonalno¶æ jest polem dialogu wiary i rozumu, a przecie¿ wiara w ogóle nie spe³nia kryteriów racjonalno¶ci, bo zakorzeniona jest w innym porz±dku. Dla chrze¶cijanina aborcja zawsze jest z³em, zatem jak Pan wyobra¿a sobie poszukiwanie wspólnej przestrzeni dialogu?

- Nie chodzi o to, by stawiaæ problemy za pomoc± metody zero-jedynkowej (warto ¿yæ/nie warto; aborcja=dobro/aborcja=z³o), bo ¿ycie jest o wiele bardziej wielowymiarowe. Nie wiem, czy aborcja jest zawsze z³em, ale wiem na pewno, ¿e nie powinni¶my siê zgodziæ, by aborcja by³a powszechnym i jedynym ¶rodkiem antykoncepcyjnym. Je¿eli siê z tym zgodzimy, to s±dzê, ¿e otworzymy sobie furtkê do bardziej konstruktywnej ni¿ dzi¶ debaty nad wychowaniem seksualnym. Nauka musi coraz lepiej odpowiadaæ na pytania pojawiaj±ce siê w naszym ¿yciu i cz³owiek szukaj±c odpowiedzi musi mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e warto wci±¿ pracowaæ nad tym, by nasze ¿ycie by³o lepsze.

Zwolennicy eutanazji okre¶laj± granice, po przekroczeniu których ju¿ nie warto...

- ¯eby nakre¶laæ granice, trzeba mieæ wiedzê pe³n±, a takiej nie ma nikt na ¶wiecie. Jestem przeciwnikiem buñczucznych teorii, które g³osz±, ¿e ju¿ za chwilê bêdziemy wszystko wiedzieli i wymy¶limy ka¿d± teoriê. My nic, no, niewiele, wiemy! Mamy, mówi±c metaforycznie, siedem zas³on niewiedzy, i teraz uda³o siê nam unie¶æ r±bek pierwszej zas³ony. Ludzie, którzy twierdz±, ¿e wszystko rozumiej±, niewiele wiedz± lub s± pozbawieni elementarnej pokory. Je¿eli chodzi o mnie, mogê z ca³± stanowczo¶ci± powiedzieæ, ¿e fizyka nauczy³a mnie wielkiej pokory.

S³uchaj±c Pana bardzo krytycznych s±dów na temat na przyk³ad Derridy, my¶lê raczej o Pañskim zadufaniu, a nie o pokorze. Przecie¿ o dekonstrukcji podmiotu niewiele Pan wie, a mówi Pan o postmodernizmie, jak o mechanice kwantowej.

- Mo¿e i niewiele lub nic nie wiem o dekonstrukcji podmiotu, ale czyta³em wypociny Derridy i innych &8222;wielkich&8221;, jak Latour czy Lyotard, na temat lingwistyki i fizyki, i mogê z ca³± odpowiedzialno¶ci± powiedzieæ, ¿e Lyotard i inni wypisuj± g³upoty na temat nauk szczegó³owych, i nie mam ¿adnych podstaw, by wierzyæ, ¿e w innych &8222;tematach&8221; s± bardziej fachowi. Gdyby byli, to nie banialuczyliby o sta³o¶ci prêdko¶ci ¶wiat³a, tak jak Derrida, czy nie pisali bzdur o zwi±zkach halucynogennych grzybów z teori± poznania, jak Rupert Sheldrake. Swoje fundamentalne dzie³o Lyotard nazwa³ Kondycja ponowoczesno¶ci. Raport o stanie wiedzy - s³abiutki raport o w±t³ej wiedzy autora.

Naukowcy nie wydaj± siê byæ lud¼mi szczê¶liwymi, zatem mo¿e nauka ju¿ od dawna nie ma ¿adnych prerogatyw?

- Proszê nie myliæ nauki z naukowcami! Nauka jest bezpiecznym miejscem na ziemi, po której chodz± i tacy naukowcy, których raczej powinno siê nazywaæ wyrobnikami czy cha³upnikami nauki. Nauka ma sens, ale dzia³anie wielu naukowców niekoniecznie.

Po¶wiêci³ Pan kilka lat ¿ycia na pracê w Komitecie Badañ Naukowych, rozpatruj±c blisko dwa tysi±ce wniosków o finansowanie projektów badawczych, a teraz obwinia Pan ich autorów o indolencjê?

- W KBN zajmowa³em siê fizyk±, tam nie jest tak ¼le. Uwa¿am, ¿e w Polsce mamy za du¿o naukowców-cha³upników, a za ma³o zakochanych w nauce, czyli artystów. W KBN stara³em siê premiowaæ artystów, czyli ludzi, którzy próbuj± po³±czyæ pewne rzeczy i znale¼æ rozwi±zanie tam, gdzie nikt by siê tego nie spodziewa³. Naukowiec-artysta, ¿yj±c w spo³eczeñstwie, ma sprawiaæ, by ¿ycie nie tyle by³o ³atwiejsze, ale bli¿sze idea³owi i bardziej pasjonuj±ce. Cha³upnik natomiast potrafi przez ca³e ¿ycie udoskonalaæ ten sam model gwo¼dzia i obliczaæ kolejne liczby znacz±ce jakie¶ wielko¶ci. Ale bez wzglêdu na swój kunszt, umiejêtno¶ci i pozycjê, trzeba pamiêtaæ o tym, ¿e ka¿dy naukowiec jest odpowiedzialny za swoje dzie³o.

Równanie ró¿niczkowe i ostrze no¿a wymy¶li³ cz³owiek. W jakim sensie mówi Pan o odpowiedzialno¶ci naukowców za dzie³o?

- ¯yjê w spo³eczno¶ci, wiêc ponoszê za ni± odpowiedzialno¶æ - to jest dla mnie oczywiste. W historii nauki mówi siê o ró¿nych modelach jej rozwoju. Pierwszy zwi±zany by³ z Newtonem, dla którego liczy³a siê tylko ciekawo¶æ badacza i &8222;czysta nauka&8221;, drugi - z Baconem, który twierdzi³, ¿e nale¿y uprawiaæ naukê, &8222;by mieæ coraz lepszy samochód&8221; i s±dzê, ¿e po dzi¶ dzieñ taka utylitarna wizja nauki dominuje. Ja nale¿ê do zwolenników trzeciego modelu, którego ojcami duchownymi s± Tomasz Jefferson i William Clifford. Uwa¿aj± oni, ¿e przedmiotem nauki jest ludzki wszech¶wiat, to znaczy wszystko, co jest, by³o czy mo¿e byæ zwi±zane z cz³owiekiem. W tym modelu naukê uprawia siê z ciekawo¶ci, ale ta ciekawo¶æ nie jest zjawiskiem wy³±cznie wewnêtrznym - jest stymulowana przez to, ¿e naukowiec jest zanurzony w ¶rodowisku spo³ecznym i ponosi odpowiedzialno¶æ za konsekwencje swoich osi±gniêæ.

Z perspektywy personalizmu chrze¶cijañskiego odpowiedzialno¶æ wygl±da zupe³nie inaczej ni¿ z punktu widzenia liberalizmu amerykañskiego.

- Chwa³a Bogu, nie ma wzoru matematycznego na wiarê, nadziejê i mi³o¶æ, ale ka¿dy cz³owiek wie, kiedy siê zakocha. Podobnie jest z naukowcami - wiedz±, za co ponosz± odpowiedzialno¶æ. ¯adna pch³a w historii ¶wiata nie napisa³a traktatu o kosmogonii ani nie rozszczepi³a atomu, zatem nikt, poza cz³owiekiem, nie ponosi odpowiedzialno¶ci za kszta³t ¶wiata.

Cz³owiek nie jest ani Pierwsz± Przyczyn±, ani demiurgiem...

- No dobrze, nie wiem, kim jest cz³owiek, ale wiem, ¿e to on poj±³ i sformu³owa³ na przyk³ad zasadê zachowania energii, która obowi±zuje w ka¿dym dziale fizyki. A je¿eli kto¶ twierdzi, ¿e w bogobojnej Polsce ta zasada nie obowi±zuje, mam prawo nazwaæ go &8222;ba³wanem&8221;. W nauce obowi±zuje kilka podstawowych zasad, a w fizyce, która jest tylko maleñkim, ale bardzo wa¿nym jej fragmentem, poszukujemy odpowiedzi wa¿nych dla cz³owieka, na przyk³ad dotycz±cych szans przetrwania cz³owieka na tej ziemi. Fizyka nie interesuje siê percepcj± kosmosu z punktu widzenia ¶ledzia. Cz³owiek jest sercem nauki.

Papie¿ Jan Pawe³ II mówi³ to samo.

- Jestem cz³owiekiem areligijnym, co nie oznacza, ¿e redukujê istnienie cz³owieka tylko do wymiaru materialnego. Nauka stwarza tylko materialn± strukturê ¿ycia na ziemi, która musi zostaæ czym¶ wype³niona. Duchem? Mo¿e. Pewne jest, ¿e cz³owiek nie jest istot± tylko biologiczn± i dlatego jasne jest dla mnie, ¿e nigdy nie wymy¶limy na przyk³ad wzoru na zakochanie. A to, ¿e Jan Pawe³ II mówi o roli cz³owieka to samo, co wyrobnik £ukasz Turski, dostarcza mi wielkiej satysfakcji i jest potwierdzeniem mojej intuicji, ¿e podzia³ nauk na humanistyczne i ¶cis³e jest bezsensowny. Wszyscy powinni zajmowaæ siê tylko cz³owiekiem i jego cliffordowskim kosmosem.

Z bytu, jak mawia³ Hume, nie wynika powinno¶æ. Jakim cz³owiekiem? Co on powinien robiæ?

- Cz³owiek, jako gatunek, jest bytem wyró¿nionym i wszyscy ludzie na ¶wiecie zgodni s±, ¿e nie powinni kra¶æ, zabijaæ, mówiæ fa³szywego ¶wiadectwa. To s± nasze podstawowe zasady, którym powinni¶my siê poddaæ. Podobnie jest w fizyce, ¿adna interpretacja czy moda na inn± &8222;koncepcjê cz³owieka&8221; nie sprawi, ¿e kamieñ z Wie¿y Mariackiej bêdzie spada³ szybciej lub wolniej ni¿ przewiduje to prawo powszechnego ci±¿enia. Interpretacje nie maj± wp³ywu na zasady, lecz na cz³owieka, który nie ma zasad.

Rozmawia³a Jola Workowska

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje