Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Okolice nauki

Za w³asne pieni±dze

U¶miecha siê tajemniczo. Stara siê nie pamiêtaæ o tragedii, jaka wydarzy³a siê na Rio Colorado, jednej z najwiêkszych argentyñskich rzek.
Halina Bykowska
 Fot. Halina Bykowska
Mgr Micha³ Witkiewicz prawdziwie pasjonuje siê dalekimi podró¿ami.

Ca³e minione wakacje magister Micha³ Witkiewicz, asystent w Katedrze Geografii Ekonomicznej Uniwersytetu Gdañskiego, spêdzi³ w Argentynie i Chile. Przemierzy³ wszerz oba te kraje z baga¿em niewiele l¿ejszym od siebie. Podziwia³ cudowne zak±tki, wêdruj±c lub p³yn±c pontonem od Oceanu Spokojnego do Oceanu Atlantyckiego.

W te malownicze strony wybra³ siê zupe³nie sam. Marzy³ o takiej wyprawie. Dwa lata oszczêdza³ pieni±dze. Dzi¶ powiada: - Warto by³o i pewnie pojadê tam jeszcze raz.

U¶miecha siê tajemniczo. Stara siê nie pamiêtaæ o tragedii, jaka wydarzy³a siê na Rio Colorado, jednej z najwiêkszych argentyñskich rzek. Jego ponton niesiony by³ przez silny, rzeczny pr±d. On sam wpad³ do wody i dotkliwie pokaleczy³ siê, uderzaj±c o olbrzymie g³azy. Utraci³ sprzêt fotograficzny. Od najbli¿szej wioski dzieli³ go tydzieñ woja¿owania. Nigdy nie czu³ siê bardziej samotny...

Wystarczy marzyæ i bardzo chcieæ

Do gabinetu magistra Witkiewicza stale wchodz± studenci z indeksami. Zbieraj± ostatnie zaliczenia. Ju¿ my¶l± o wakacjach. A do woja¿y zdaj± siê zachêcaæ plakaty rozwieszone na ¶cianach, pe³ne kolorowych fotografii z urokliwych zak±tków ¶wiata. Dwudziestoo¶mioletni asystent, ubrany w sportow± granatow± koszulkê, prezentuje siê bardzo skromnie. A¿ trudno uwierzyæ, ¿e ten sympatyczny, m³ody pracownik naukowo-dydaktyczny przemierzy³ ju¿ kilka kontynentów i wci±¿ my¶li o dalekich podró¿ach.

Szykuj±c siê do wyprawy za ocean, nadaremnie poszukiwa³ sponsorów. Nie zrazi³ siê jednak tym ani faktem, ¿e po raz pierwszy rektor nie chcia³ patronowaæ jego wyprawie, mimo ¿e w zwi±zku z poprzednimi jego eskapadami udziela³ mu swego &8222;b³ogos³awieñstwa&8221;, które bardzo pomaga³o w pozyskiwaniu sponsorów.

Od dawna marzy³ o wyprawie do Ameryki Po³udniowej. Zamierza³ pój¶æ ¶ladami Ignacego Domeyki, pierwszego rektora uniwersytetu w Santiago, z którym zwi±za³ siê w 1838 roku. Profesor Domeyko, mineralog i geolog, stworzy³ naukowe podstawy eksploatacji bogactw naturalnych, a ponadto by³ - o czym bardzo ma³o ludzi wie - odkrywc± rud miedzi, z których Chile s³ynie po dzieñ dzisiejszy. By³ on równie¿ twórc± kartografii chilijskiej. Pracownik naukowo-dydaktyczny UG sam w trakcie swej wyprawy zamierza³ pos³ugiwaæ siê map± Domeyki, która jest znacznie dok³adniejsza ni¿ mapy sporz±dzane przez wspó³czesnych kartografów w Chile.

- Wystarczy marzyæ i bardzo chcieæ, a wtedy wszelkie zamiary mo¿na urzeczywistniæ, mimo przeszkód - powiada mgr Witkiewicz.

Istotne, ¿e otuchy dodawa³y mu trójmiejskie ¶rodki masowego przekazu. Wspiera³ go równie¿ najwiêkszy portal internetowy Onet, a tak¿e Polski Klub Przyrody, który swego czasu wspó³tworzy³.

Doskonale znany jest w ¶rodowisku podró¿ników. Mówi± o nim: cz³owiek z pontonem. I nie ma w tym przesady, poniewa¿ ilekroæ wybiera siê w dalekie strony, zawsze zabiera ze sob± ponton. Spore odcinki piêknych krajobrazów przemierza pieszo, a je¶li po drodze napotyka rzeki, korzysta z pontonu.

- Chcia³em zrobiæ co¶ niekonwencjonalnego - mówi. - Mia³em tylko dwa miesi±ce, bo taki mam urlop. Wiedzia³em, ¿e w ci±gu o¶miu tygodni nie pokonam wiêcej ni¿ 1700-2000 kilometrów. W trakcie podró¿y bardzo szybko chodzê. Ma³o kto by³by w stanie dotrzymaæ mi kroku. Dlatego przewa¿nie podró¿ujê sam. Mam kolegê w Trójmie¶cie, który by³by doskona³ym towarzyszem podró¿y, ale tym razem nie móg³ siê on ze mn± wybraæ z powodów finansowych i rodzinnych. Jest absolwentem geografii, starszym ode mnie o osiem lat. Ma ogromne do¶wiadczenie, zdobyte w trakcie wypraw górskich. Byli¶my razem na Pó³wyspie Kolskim oraz na kilku innych, bardzo udanych, zimowych wyprawach.

Przyznaje, ¿e ma³o jest ludzi, z którymi by³by w stanie wytrzymaæ przez dwa miesi±ce ustawicznego woja¿owania. - Dalekie podró¿e s± bardzo mêcz±ce - t³umaczy. - Nierzadko cz³owiek jest sam z³y na siebie, wiêc ³atwo by³oby daæ upust nie najlepszym emocjom. Tymczasem w trakcie pokonywania wielkich przestrzeni na obcym terenie bardzo potrzebny jest spokój.

Nareszcie wyjazd!

Na pocz±tek zajrzymy do notatek magistra Witkiewicza, jakie przekaza³ za po¶rednictwem Internetu w pierwszych dniach podró¿y. &8222;Napisa³em kiedy¶, ¿e w ka¿dym z nas jest taka si³a, która wyzwala chêæ poznawania czego¶ niezwyk³ego, dalekiego, tajemniczego. W moim przypadku ta si³a wywo³a³a pasjê podró¿owania. Przez kilkana¶cie lat, przy okazji ró¿nych eskapad, uda³o mi siê odwiedziæ kilkadziesi±t pañstw ¶wiata. Jednak jeszcze nigdy nie dotar³em na kontynent po³udniowoamerykañski. W koñcu, z miesi±ca na miesi±c, moje marzenia dotycz±ce wêdrówki na ten kontynent stawa³y siê coraz bardziej realne. Nim siê obejrza³em, pozosta³y mi zaledwie dwa tygodnie do wylotu. Czas ten wype³ni³y mi w ca³o¶ci przygotowania do wêdrówki. Zakup niezbêdnego sprzêtu, za³atwianie formalno¶ci, wreszcie pakowanie. Z t± ostatni± czynno¶ci± mia³em zdecydowanie najwiêcej problemów... Niedzielny poranek 11 lipca 2004 roku przywita³ mnie s³oñcem. Temperatura za oknem bardziej przypomina³a wiosnê ani¿eli lato. Na oliwskim dworcu kolejowym zebrali siê najbli¿si, by mnie po¿egnaæ&8221;.

Aaaale baga¿!

W ci±gu dwóch lat zdo³a³ zaoszczêdziæ prawie 7 tysiêcy z³otych, z czego 4 tysi±ce musia³ przeznaczyæ na biletylotnicze. Na szczê¶cie, nie by³o potrzeby kupowania dodatkowego sprzêtu ani specjalnych ubiorów, poniewa¿ naby³ to wszystko z okazji wcze¶niejszych wypraw. Baga¿, jaki ze sob± zabra³, wa¿y³ ponad 40 kilogramów (!), a zatem zaledwie o 20 kilogramów mniej ni¿ wynosi ciê¿ar jego cia³a. Najwiêcej wa¿y³a specjalna odzie¿, w tym kurtki i spodnie termiczne (musia³ mieæ komplety na zmianê), nie dopuszczaj±ce wiatru i równocze¶nie odprowadzaj±ce wilgoæ. By³ przygotowany na to, ¿e przemierzaj±c Argentynê przez kilka dni nikogo nie spotka na swej drodze. Nie natrafi te¿ na ¿aden sklep. Musia³ wiêc zabraæ ze sob± prawie 8 kilogramów specjalnej, odwodnionej ¿ywno¶ci (tak zwane liofilizaty), produkowanej przez specjalistyczne firmy. Korzystaj± z niej przewa¿nie podró¿nicy i wspinacze wysokogórscy. Do plecaka w³o¿y³ równie¿ wysokokaloryczne batony. Wiedzia³, ¿e taka ilo¶æ po¿ywienia mu nie starczy. Przygotowany by³ na to, ¿e bêdzie musia³ zaopatrywaæ siê w ¶wie¿e produkty zarówno w Argentynie, jak i w Chile.

W d¼wiganiu olbrzymiego ciê¿aru mia³y mu pomagaæ kijki teleskopowe, za pomoc± których odci±¿a³by krêgos³up, stawy i miê¶nie nóg. Spe³niaæ mia³y one rolê dwóch lekkich, choæ bardzo mocnych lasek. Nie zabra³ ze sob± telefonu satelitarnego, który zamierza³ mu po¿yczyæ Marek Kamiñski (s³ynny zdobywca dwóch biegunów), poniewa¿ w ostatniej chwili okaza³o siê, ¿e kosztowny aparat nie by³ ubezpieczony. Zabra³ za to s³ownik polsko-hiszpañski oraz hiszpañsko-polski, a tak¿e hiszpañskie rozmówki. Bardzo mu siê przyda³y. Dobrze opanowa³ podstawy jêzyka hiszpañskiego i nauczy³ siê nim p³ynnie pos³ugiwaæ w trakcie wyprawy.

Przyjrza³ siê z bliska

Dotkn±³ stopami ogromnych po³aci Chile i Argentyny. - Wiedza Polaków o Chile daleko odbiega od prawdy - oznajmia. - W kraju tym bardzo siê zmieni³o od czasów, gdy z w³adzy zrezygnowa³ Pinochet. Przesta³ on rz±dziæ tym krajem po bezkrwawym przewrocie na pocz±tku lat 90. Chile to obecnie kraj bardzo rozwiniêty. Rozwój gospodarczy dokona³ siê tam szybciej ni¿ w Polsce. Na ulicach chilijskich miast widuje siê wiele luksusowych samochodów. Ludzie lepiej zarabiaj±. Argentyna jest biedniejsza.

Bardzo ceni³ sobie bezpo¶rednie kontakty z lud¼mi. - Ilekroæ mówi³em, ¿e jestem z Polski, spotyka³em siê z bardzo pozytywnymi reakcjami - opowiada. - Niektórzy Chilijczycy nawet szczycili siê tym, ¿e osobi¶cie znali Polaków. W Chile wszyscy ceni± Ignacego Domeykê. Chilijczycy z ogromn± estym± i sympati± wyra¿ali siê o papie¿u Janie Pawle II. Niektórzy z nich wymieniali nazwisko Lecha Wa³êsy, który kojarzy im siê z demokratycznymi przemianami w Polsce.

Natomiast na przej¶ciu granicznym pomiêdzy Chile a Argentyn± bardzo zaskoczy³o go, a nawet trochê roz¶mieszy³o, ¿e niektórzy Argentyñczycy dok³adnie pamiêtaj± sk³ad polskiej dru¿yny pi³karskiej, która w 1974 roku wziê³a udzia³ w pamiêtnych mistrzostwach ¶wiata, zajmuj±c trzecie miejsce. Nie zdziwi³o go to zbytnio, poniewa¿ pi³ka no¿na jest autentyczn± pasj± Argentyñczyków. Zreszt± na temat Grzegorza Laty i Kazimierza Dejny Argentyñczycy wypowiadali siê wielokrotnie równie¿ przy innych okazjach. W Argentynie widuje siê pomniki papie¿a z Polski. Argentyñska Polonia jest bardzo liczna i bardzo interesuje siê tym, co dzieje siê w Polsce.

Prawdziwie zachwyci³o go Chile. - To kraj kontrastów - powiada. - Bardzo d³ugi i w±ski. Ma prawie 4300 kilometrów d³ugo¶ci oraz niespe³na 400 kilometrów w najszerszym miejscu. I w³a¶nie na tym niespe³na czterystukilometrowym odcinku wystêpuje rzadko spotykana zmienno¶æ klimatyczna. Kiedy ju¿ wraca³em z Argentyny do Chile, poniewa¿ mia³em samolot powrotny ze stolicy tego ostatniego kraju, widzia³em w górach ¶nieg, a u ich podnó¿a kwitn±ce kaktusy oraz drzewa owocowe, jakich nie spotykamy w polskiej strefie klimatycznej. Widoki by³y przepiêkne. Przekonany jestem, ¿e kiedy¶ powrócê w tamte, niezwykle urokliwe strony.

Argentyna jest inna. Na s³ynnym argentyñskim tangu niektórzy robi± interes z my¶l± o licznych turystach oczywi¶cie. Tancerze tañcz± za pieni±dze na g³ównych ulicach Buenos Aires, stolicy kraju. Wygl±da to bardzo nienaturalnie.

Fascynuj± natomiast gauchos, czyli argentyñscy pasterze, wypasaj±cy byd³o na olbrzymich pastwiskach. - W Argentynie istniej± wielkie hacjendy o areale odpowiadaj±cym pod wzglêdem wielko¶ci kilku naszym województwom - opowiada. - Wypasa siê na nich byd³o sprowadzone z Europy. W³a¶ciciele ogromnych gospodarstw s± potomkami Hiszpanów, Niemców albo Polaków. Zaliczani s± do najbardziej znacz±cych grup narodowo¶ciowych Argentyny. Ale krajobraz jest nudny. Widuje siê g³ównie olbrzymie przestrzenie. Pokonywanie ich jest bardzo nu¿±ce. Trzeba przejechaæ tysi±c albo nawet dwa tysi±ce kilometrów, aby dotrzeæ do ciekawego miejsca.

Pracownik naukowo-dydaktyczny UG przemierzy³ spory szmat drogi pontonem, autostopem i autobusami. Argentyñska kolej jest w zaniku. Obecnie w Argentynie funkcjonuj± tylko trzy kolejowe linie pasa¿erskie.

Kiedy woja¿owa³, w Ameryce Po³udniowej panowa³a zima. - Na chilijskim wybrze¿u dominuje klimat podobny do naszego - mówi. Zimy s± tak ³agodne, jak u wybrze¿y Ba³tyku. Temperatura waha siê w granicach 5 stopni Celsjusza. Bywa deszczowo. Ale im bli¿ej gór, tym surowszy staje siê klimat. Natomiast w Argentynie, w pó³nocnej czê¶ci Wy¿yny Patagoñskiej, klimat jest bardzo surowy. Nie ma ro¶linno¶ci. Nie ma te¿ opadów atmosferycznych. Noc± temperatura spada do -25 stopni.

By³ przygotowany na tak silne mrozy. Mia³ ze sob± ¶piwór, a tak¿e specjaln± odzie¿, wyposa¿on± we wk³adki termiczne, rozgrzewaj±ce cia³o. Ale dokucza³y mu ciemno¶ci, poniewa¿ dzieñ by³ bardzo krótki. Mia³ latarkê. Musia³ jednak bardzo oszczêdzaæ baterie. W³±cza³ latarkê na kilkana¶cie lub najwy¿ej na kilkadziesi±t minut dziennie, aby pouczyæ siê hiszpañskiego. ¦wiec nie zabra³. W trakcie pakowania dok³adnie wa¿y³ ka¿dy przedmiot, który k³ad³ do plecaka.

Wypadek na Rio Colorado

P³yn±³ pontonem po rzece Colorado w Argentynie. Rzeka wyp³ywa z Andów, wpada do Oceanu Atlantyckiego i zaliczana jest do najwiêkszych w ¶rodkowej czê¶ci kraju. - P³yn±³em ju¿ trzeci dzieñ - ci±gnie opowie¶æ. - Wcze¶niej pokona³em w±sk±, typowo górsk± rzekê Barrancas oraz rzekê Grande. Znu¿y³o mnie trochê siedzenie w pontonie. Przez chwilê zdawa³o mi siê nawet, ¿e Rio Colorado nie jest a¿ tak wielka. Woda by³a g³êbsza, ale odnosi³em wra¿enie, ¿e nurt by³ spokojniejszy. Rozlu¼ni³em siê wiêc, robi³em zdjêcia. W pewnej chwili zauwa¿y³em, ¿e ponton zaczyna przy¶pieszaæ. By³em odwrócony ty³em do nurtu rzeki. Fotografowa³em piêknego ptaka. A kiedy siê odwróci³em, nie by³em w stanie dop³yn±æ do brzegu. Ponton znajdowa³ siê na ¶rodku rw±cego akwenu. W pewnej chwili trafi³em na ogromne g³azy. Wpad³em do wody. Musia³em przebywaæ pod wod± kilkadziesi±t sekund.

My¶la³em wtedy w duchu: Masz to, czego chcia³e¶. Dlaczego tu przyjecha³e¶? A po chwili ogarnê³o mnie autentyczne przera¿enie. Ca³a odzie¿ by³a przemoczona i bardzo ciê¿ka. Nie by³em w stanie wydostaæ siê na powierzchniê. Ale chwilê pó¼niej silny, rzeczny wir wydoby³ mnie na powierzchniê, a nastêpnie ociera³ mnie o potê¿ne g³azy i na koniec wyrzuci³ na brzeg. By³o mro¼no. Mia³em rany na rêkach i nogach. Czu³em rw±cy ból. By³em kompletnie otumaniony. Nie potrafiê dok³adnie powiedzieæ, ile czasu minê³o, nim zauwa¿y³em, ¿e plecak wyrzucony zosta³ blisko g³azów, na kolejnym zakolu rzeki. Na szczê¶cie, ponton te¿ by³ w pobli¿u. Czê¶æ baga¿u pop³ynê³a w dó³ rzeki, w tym wios³a. Wszystko przepad³o. Wcze¶niej do wody wpad³ aparat fotograficzny. Choæ jestem osob± wierz±c±, nie by³em w stanie siê modliæ.

Kiedy ca³kowicie oprzytomnia³, zacz±³ opatrywaæ rany i stara³ siê jak najszybciej przebraæ w such± odzie¿ termiczn±. Na szczê¶cie, mia³ przy sobie dobrze zaopatrzon± apteczkê. Rozbi³ namiot. Tego dnia nie mia³ nawet si³, by przyrz±dziæ sobie co¶ do jedzenia. Noc± przyszed³ czas na refleksje, o których, mimo znacznego up³ywu czasu, nie³atwo mu siê mówi.

- Pomy¶la³em wtedy, ¿e Kto¶ jest wielki i ten Kto¶ da³ mi kolejn± szansê. Jeszcze nie czas odchodziæ z tego ¶wiata...

Opisany wypadek mia³ miejsce w po³owie ca³ej wyprawy, w pierwszych dniach sierpnia 2004 roku.

Nale¿a³oby w tym miejscu przypomnieæ, ¿e m³ody podró¿nik z UG mia³ ju¿ za sob± jedno tragiczne prze¿ycie. Dwa lata wcze¶niej, gdy przebywa³ w Kazachstanie, okaza³o siê, ¿e wysch³y wody rzeki, któr± zamierza³ przep³yn±æ pontonem. Trzeba by³o wtedy pieszo przemierzaæ pustyniê. A w baga¿u nie by³o ju¿ ani kropli wody. Wtedy te¿ by³ zupe³nie sam...

Bêdzie ksi±¿ka przygodowa i...

Owocem wyprawy do Ameryki Po³udniowej bêdzie jego pierwsza ksi±¿ka przygodowa. Opisane w niej zostan± spotkania z ciekawymi lud¼mi oraz niezwyk³e prze¿ycia. Nie zabraknie malowniczych opisów przyrody, a tak¿e piêknych zdjêæ. Ksi±¿ki nale¿y siê spodziewaæ tej jesieni.

Chocia¿ mgr Witkiewicz snuje nastêpne plany zwi±zane z wyprawami w dalekie strony (w przysz³ym roku chce przemierzyæ po³udniow± czê¶æ Afryki wszerz), w tegoroczne wakacje nigdzie nie wyjedzie. Bêdzie pisa³ pracê doktorsk±. Zajmie siê w niej problematyk± dochodów ludno¶ci z okolic Trójmiasta, utrzymuj±cej siê z turystyki. Czas go nie nagli. Jest przecie¿ m³ody i móg³by jeszcze przynajmniej kilka lat - jak sam powiada - po¶wiêcaæ siê wy³±cznie dydaktyce oraz my¶leæ tylko o dalekich podró¿ach. Jednak obrona pracy doktorskiej w stosunkowo wczesnym terminie da mu psychiczny luz. Bêdzie wtedy wiêcej czasu na urzeczywistnianie marzeñ. A bez nich trudno ¿yæ.

Opis trasy i mapka ze strony internetowej: http://wyprawy.onet.pl

Trasa
Kraj / Miejscowo¶ci, punkty orientacyjne / Rodzaj transportu / Liczba dni
Polska / Niemcy / Gdañsk-Warszawa-Frankfurt / samolot / 1
Chile / Santiago de Chile / - / 2
Chile / Santiago de Chile-Talca-Constitución / kolej / 1
Chile / Constitución / - / 1
Chile / Constitución-Talca / pieszo / 4
Chile / Talca-Paso Pehuenche / pieszo / 10
Argentyna / Paso Pehuenche - Rio Colorado / pieszo / 5
Agentyna / Rio Colorado - Colonia 25 de Mayo / ponton / 9
Argentyna / Colonia 25 de Mayo - Pedro Luro / ponton / 15
Argentyna / Pedro Luro / - / 1
Argentyna / Pedro Luro - Bahia Blanca - Buenos Aires / autobus / 1
Argentyna / Buenos Aires / - / 2
Argentyna / Chile / Buenos Aires-Mendoza-Santiago de Chile / autobus / 4
Niemcy / Polska / -Frankfurt-Warszawa-Gdañsk / samolot / 1
razem: 57 dni

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje