Uprawianie nauki w dzisiejszych czasach jest, jak siê wydaje, coraz czê¶ciej postrzegane jak wykonywanie pewnego zawodu, podobnie jak naprawianie rur przez przys³owiowych ju¿ hydraulików, granie w pi³kê czy pisanie czytade³. Tak ewoluuje ten ¶wiat. Zdarzaj± siê jednak jeszcze ideali¶ci, widz±cy w nauce nie profesjê li tylko, któr± mo¿na w razie potrzeby czy chêci zmieniæ na inn±, lecz powo³anie, nadaj±ce pewien kierunek ca³emu ¿yciu, a - co wa¿niejsze - postawie cz³owieka. W takim rozumieniu, bycie naukowcem oznacza nie tylko posiadanie i korzystanie z pewnych umiejêtno¶ci przydatnych w badaniach naukowych, lecz tak¿e realizowanie okre¶lonych warto¶ci w ¿yciu pozanaukowym. Czasem taki zwi±zek uprawiania nauki z postaw± reprezentowan± przez naukowców umieszcza siê w szerszym kontek¶cie, mówi±c o specyficznej kulturze naukowej i o szczególnych standardach etycznych, panuj±cych w ¶wiecie naukowym. I jeszcze ma³e u¶ci¶lenie, gwoli unikniêcia nieporozumieñ: niniejszy tekst odnosi siê do przedstawicieli nauk &8222;twardych&8221; - ¶cis³ych, przyrodniczych, technicznych, zajmuj±cych siê badaniem ¶wiata materialnego.
Standardy standardami, a ¿ycie ¿yciem - ma swoje prawa, powie zapewne przeciêtny obywatel zagadniêty na ulicy. W koñcu nic w tym nowego pod s³oñcem. Powiada³ wszak ju¿ Owidiusz: &8222;Widzê rzeczy lepsze i pochwalam je, idê jednak za gorszymi&8221;. Nie ma siê wiêc co spodziewaæ, ¿e akurat w dziedzinie nauki bêdzie lepiej. Mo¿e wiêc nie nale¿y siê dziwiæ, kiedy siê czyta takie na przyk³ad zdania: &8222;S³abo¶æ naszej spo³eczno¶ci naukowej jest widoczna w tym, ¿e odstêpstwa od zasad etycznych (...) wystêpuj± czêsto i zazwyczaj uchodz± bezkarnie&8221;. Stwierdzenie do¶æ banalne, choæby w ¶wietle publikacji na ³amach &8222;FA&8221; - do¶æ poczytaæ o sprawach opisywanych przez Marka Wroñskiego. Zacytowane zdanie nie mia³o jednak w intencji diagnozowania sytuacji w naszej nauce, lecz odnosi siê do spo³eczno¶ci naukowej w Indiach. Zosta³o wyjête z tekstu wyk³adu Shyamala Sengupty po¶wiêconego nauce widzianej jako czê¶æ kultury, wyg³oszonego na inauguracji konferencji dotycz±cej fizyki fazy skondensowanej CMDAYS w Kalkucie w roku 1999.
W swoim wyk³adzie Sengupta przedstawia do pewnego stopnia wyidealizowany obraz ludzi nauki i wp³ywu, jaki ma na ich my¶lenie i postrzeganie ¶wiata uprawianie tej dziedziny ludzkiej aktywno¶ci. Pisze: &8222;Dzi¶, szczególnie w krajach rozwijaj±cych siê, jak Indie, wiele osób bierze siê za naukê, maj±c na wzglêdzie pieni±dze, s³awê, w³adzê lub inne tego rodzaju drugorzêdne motywy. W takich przypadkach (...) niemo¿liwe jest przenikanie naukowego sposobu my¶lenia w sferê przekonañ ¶wiatopogl±dowych. Spo³eczno¶æ naukowa mo¿e tolerowaæ tylko ograniczon± liczbê takich pracowników. Przy wiêkszej ich liczbie przestaje dzia³aæ efektywnie&8221;.
Tymczasem podstawow± motywacj± uprawiania nauki powinna byæ naturalna ciekawo¶æ zewnêtrznego ¶wiata, która, odpowiednio pielêgnowana, przeradza siê w zami³owanie do rozwi±zywania problemów. Przy tym, dla &8222;prawdziwego naukowca&8221; wa¿niejsze jest rozwi±zanie problemu ni¿ to, kto tego dokona³, choæ zarazem w zdrowej spo³eczno¶ci naukowej najefektywniejsi twórcy ciesz± siê uznaniem. Nale¿y jednak podkre¶liæ, i¿ nie ze wzglêdu na osobê, lecz na dokonania. Uznanie to nie jest czym¶ w rodzaju nobilitacji, daj±cej danej osobie status &8222;guru&8221;, nawet w obrêbie swojej specjalno¶ci. Uznanie dla przesz³ych zas³ug nie daje ¿adnych szczególnych wzglêdów w merytorycznej dzia³alno¶ci bie¿±cej, a tym bardziej w obszarach le¿±cych poza uprawian± specjalno¶ci±. Nikt nie jest nieomylny, a autorytet osoby nie mo¿e zast±piæ dowodów s³uszno¶ci g³oszonych tez. Dotyczy to g³ównie stwierdzeñ naukowych, ale jest prawdziwe tak¿e w odniesieniu do innych dziedzin ¿ycia spo³ecznego. Nietrudno jednak wskazaæ kontrprzyk³ady, zarówno ze ¶wiata nauki (np. niektóre repliki na teksty M. Wroñskiego w &8222;Forum Akademickim&8221;), jak i polityki, gdzie tytu³ naukowy w jakiej¶ dziedzinie wiedzy staje siê sugesti± kompetencji we wszelkich sprawach politycznych i spo³ecznych.
Wracam jednak do sprawy zasadniczej, to znaczy wp³ywu uprawiania nauki na widzenie ¶wiata i postawê etyczn±. Sengupta powiada, ¿e zasadniczym rysem naukowego podej¶cia do rzeczywisto¶ci jest bezwzglêdne uznanie faktów. Naukowcy, podobnie jak d¿entelmeni, faktów nie kwestionuj±, choæ weryfikuj± stwierdzenia na ich temat. Oczywi¶cie, mowa tu o &8222;faktach autentycznych&8221;, do których stosuje siê arystotelesowska definicja prawdy, w odró¿nieniu od faktów innego rodzaju, jak na przyk³ad medialne, do których czêsto pasuj± inne okre¶lenia prawdziwo¶ci (vide Tischnerowskie rodzaje prawdy po góralsku). W tym sensie mo¿na mówiæ o obiektywno¶ci podej¶cia do ¶wiata. Dyskutowaæ mo¿na na temat interpretacji, czyli teorii, które - w przeciwieñstwie do faktów - w toku rozwoju ludzkiej wiedzy mog± ulegaæ zmianom.
&8222;Poprawianie&8221; b±d¼ wybiórczy dobór faktów tak, by pasowa³y do jakiej¶ teorii, jest w ¶wiecie naukowym uznawany za postêpek wysoce nieetyczny. A chocia¿ owe zasady etyczne dzia³alno¶ci naukowej nie s± ¶ci¶le skodyfikowane, to ich egzekwowanie w obrêbie ¶wiatowej spo³eczno¶ci naukowej - przynajmniej w dziedzinach ¶cis³ych i przyrodniczych, od dawna zglobalizowanych - jest do¶æ sprawne i skuteczne. Mówi±c inaczej, kto¶, kto chce siê choæ trochê liczyæ w ¶wiatowej nauce, musi siê tych zasad trzymaæ - po prostu musi byæ uczciwy, rzetelny i trzymaæ siê faktów.
Druga rzecz, wa¿na zarówno w kontek¶cie nauki, jak i wp³ywu, jaki wywiera ona na spo³eczeñstwo, to kolektywno¶æ pracy. Uprawianie nauki jest dzia³aniem zbiorowym. Dzi¶ w nauce prawie nie ma &8222;samotnych my¶liwych&8221;. Wyniki osi±ga siê g³ównie w mniejszych lub wiêkszych zespo³ach. Ponadto spo³eczno¶æ naukowa bierze udzia³ w sprawdzaniu, ocenianiu i rozwijaniu wyników ka¿dego naukowca. Podstaw± dzia³alno¶ci naukowej jest dyskurs. Bezpo¶rednia wspó³praca za¶, maj±ca na celu rozwi±zanie jakiego¶ problemu naukowego, jest zwykle prowadzona w atmosferze obiektywizmu, w d±¿eniu do jasno okre¶lonego celu. Mo¿liwa jest nawet pomiêdzy osobami, które pod ¿adnym innym wzglêdem, &8222;prywatnie&8221; nie przypadaj± sobie do gustu albo wrêcz znacznie siê ró¿ni±. Wystarczy, ¿e s± w stanie prowadziæ efektywny dyskurs, abstrahuj±c od wzglêdów pozamerytorycznych. Sengupta pisze, ¿e uprawianie nauki dzia³a jak cudowne sito, oddzielaj±c obiektywne my¶lenie naukowców, cenne w kontek¶cie powiêkszania ludzkiej wiedzy, od ich s³abo¶ci, subiektywnych sk³onno¶ci i upodobañ.
Owe cenne umiejêtno¶ci, niezbêdne do skutecznego uprawiania nauki i kszta³cone w jej trakcie: obiektywizm, wspó³praca i prowadzenie merytorycznego dyskursu, czyli ogólnie mówi±c kultura naukowa, mog± i powinny byæ wykorzystywane tak¿e na innych polach. Klaus Gottstein w ksi±¿ce Professional Cultures in International Negotiation. Bridge or Rift? zajmuje siê miêdzy innymi kwesti± roli, jak± kultura naukowa mo¿e odgrywaæ w negocjacjach miêdzynarodowych. Powo³uje siê przy tym na w³asne do¶wiadczenia w tej dziedzinie, jako ¿e pe³ni³ miêdzy innymi funkcjê attaché naukowego w ambasadzie RFN w Waszyngtonie. Ma przy tym na wzglêdzie g³ównie negocjacje miêdzynarodowe, maj±ce na celu rozwi±zywanie najbardziej pal±cych problemów globalnych, w coraz wiêkszej mierze zwi±zanych z zagadnieniami naukowymi, jak: kontrola zbrojeñ atomowych, chemicznych i biologicznych, ochrona ¶rodowiska naturalnego, problemy wy¿ywienia i rolnictwa, zaopatrzenia w wodê, zdrowia, energii czy polityki demograficznej.
W¶ród g³ównych zalet naukowców, które mog± byæ przydatne w tej dziedzinie, Gottstein wymienia znajomo¶æ aktualnego stanu ludzkiej wiedzy, a mo¿na jeszcze dodaæ: umiejêtno¶æ szybkiego zapoznania siê z potrzebnymi szczegó³ami, przygotowanie do zajmowania siê skomplikowanymi zagadnieniami, porz±dkowania i analizowania faktów, wyci±gania wniosków i ich modyfikowania na podstawie nowych faktów, je¶li zachodzi taka potrzeba. Ponadto, zauwa¿a Gottstein, naukowcy s± w stanie rozwa¿aæ problemy w d³ugiej perspektywie - dziesiêcioleci czy pokoleñ, w przeciwieñstwie do polityków, których horyzont my¶lenia ma najczê¶ciej charakter krótkoterminowy - od wyborów do wyborów (przynajmniej w krajach demokratycznych). Naukowcy s± te¿ &8222;zaprawieni&8221; we wspó³pracy miêdzynarodowej, maj±cej na celu wspólne rozwi±zywanie problemów, co odbywa siê poprzez porównywanie uzyskanych wyników oraz wymianê i uzgadnianie pogl±dów na zagadnienie bêd±ce przedmiotem zainteresowania.
Gottstein podkre¶la wyra¼nie ów rys kultury profesjonalnej naukowców, o którym mówi³ Sengupta, a który rzutuje na ca³o¶æ my¶lenia - uznawanie faktów i rz±dz±cych ¶wiatem materialnym praw natury. Skutkiem tego z kolei jest ¶wiadomo¶æ, ¿e do faktycznego rozwi±zywania problemów nie wystarcz± same chêci i my¶lenie ¿yczeniowe (jak siê wydaje, czêste w¶ród polityków), lecz potrzebna jest sumienna i rzetelna praca. Wszelkie pomys³y, podobnie jak w badaniach naukowych, nale¿y krytycznie analizowaæ, oceniæ prawdopodobieñstwo ich skuteczno¶ci i koszty realizacji.
Przeniesienie i upowszechnienie warto¶ci i zasad etycznych, na których opiera siê funkcjonowanie ¶wiatowej spo³eczno¶ci naukowej, na inne obszary aktywno¶ci spo³ecznej, by³oby z korzy¶ci± dla wszystkich. Naukowcy mog± daæ ludzko¶ci (w czasach globalizacji nale¿y my¶leæ w kontek¶cie globalnym) nie tylko coraz wiêcej &8222;produktów&8221; u³atwiaj±cych czy uprzyjemniaj±cych ¿ycie, lecz tak¿e skutecznie przyczyniæ siê do rozwi±zania problemów zwi±zanych z rozmaitymi zagro¿eniami, wystêpuj±cymi tak¿e w skali globalnej. Spo³eczno-kulturowa warto¶æ nauki tkwi w trzymaniu siê obiektywizmu i standardów etycznych. Na zakoñczenie swojego wyk³adu Sengupta wyra¿a nadziejê, ¿e wp³yw kultury naukowej na spo³eczeñstwa zaowocuje zmniejszeniem napiêæ i konfliktów miêdzykulturowych, a to by³oby chyba najwiêkszym darem nauki dla ludzko¶ci. Dlatego tak wa¿ne jest pielêgnowanie w spo³eczno¶ci naukowej na ka¿dym poziomie owych idea³ów my¶lenia i postêpowania, które mog± s³u¿yæ za pewnego rodzaju wzorzec.
Dr Pawe³ Misiak jest pracownikiem Akademii Rolniczej we Wroc³awiu.
pm@ar.wroc.pl