Na stronie internetowej MENiS opublikowane zosta³y projekty standardów nauczania na kierunku ekonomia (http:// www.menis.gov.pl/szk-wyz/aktualnosci/standardy_naucz_17.pdf). Maj± one stanowiæ za³±cznik do rozporz±dzenia ministra (zgodnie z art. 9 ustawy „Prawo o szkolnictwie wy¿szym”), okre¶laj±cego nazwy kierunków studiów oraz odpowiadaj±ce im standardy kszta³cenia. Zatem - po nadaniu im mocy prawnej - stan± siê obowi±zuj±cym wzorcem w nauczaniu ekonomii we wszystkich polskich wy¿szych uczelniach. Struktura programów skonstruowana jest na zasadzie podzia³u na trzy grupy przedmiotów: ogólne, podstawowe i kierunkowe. Do przedmiotów ogólnych (wystêpuj± tylko w ramach studiów licencjackich) zalicza siê: wychowanie fizyczne, jêzyk obcy oraz technologie informacyjne (jak siê zdaje, g³ównie kurs obs³ugi komputera). Minimum programowe na poziomie licencjatu obejmuje nastêpuj±ce przedmioty podstawowe: etyka gospodarcza, matematyka w ekonomii, mikroekonomia, podstawy makroekonomii, podstawy prawa dla ekonomistów, podstawy rachunkowo¶ci, podstawy socjologii, podstawy zarz±dzania, statystyka opisowa. Przedmioty kierunkowe to: analizy ekonomiczne, polityka gospodarcza w Unii Europejskiej, rachunkowo¶æ zarz±dcza, system podatkowy i celny, system po¶rednictwa finansowego, zabezpieczenie spo³eczne. Przedmioty podstawowe na poziomie studiów magisterskich to: ekonometria, ekonomia mened¿erska, do wyboru filozofia, logika lub demokratyczne systemy polityczne, makroekonomia, polityka spo³eczna, prawo gospodarcze oraz wnioskowanie statystyczne. Przedmioty kierunkowe: rozwój my¶li ekonomicznej, ekonomia matematyczna, miêdzynarodowe stosunki gospodarcze, zarz±dzanie kapita³em ludzkim.
Ministerstwo zaprasza do dyskusji, pozwalam sobie wobec tego przedstawiæ swój pogl±d w czterech kwestiach - wyodrêbnienia obu poziomów nauczania, to¿samo¶ci studiów ekonomicznych, rozumienia przygotowania do rynku pracy oraz znaczenia nauczania przedmiotów humanistycznych i spo³ecznych, w tym historii gospodarczej, któr± reprezentujê.
Zgodnie z ideami, zawartymi w Deklaracji Boloñskiej, proces nauczania podzielony jest na dwa etapy, czyli licencjat i uzupe³niaj±ce studia magisterskie. Pierwszy szczebel studiów ma byæ tak skonstruowany, by - po pierwsze - pozwoliæ absolwentom ju¿ po trzech latach studiów wej¶æ na rynek pracy, po drugie - przygotowaæ ich do ewentualnych dalszych studiów, maj±cych na celu uzyskanie stopnia magistra.
Aby okre¶liæ, czego i jak na ka¿dym z tych poziomów nauczaæ, nale¿a³oby siê zastanowiæ, czym ma siê ró¿niæ - mówi±c niezbyt ³adnie - „produkt” ka¿dego z tych etapów. Innymi s³owy, co mia³by umieæ i co mia³by w zawodzie robiæ ekonomista z licencjatem, z magisterium i z doktoratem. Niestety, projekt nie ujawnia przes³anek, jakimi kierowali siê jego twórcy konstruuj±c listê proponowanych wymagañ. Projekt pos³uguje siê pojêciem „sylwetka absolwenta”, jednak ró¿nice w owych sylwetkach pomiêdzy licencjatem a magistrem zarysowano niezwykle mgli¶cie. W obu przypadkach mówi siê o „wiedzy i umiejêtno¶ciach” potrzebnych do funkcjonowania na krajowym i europejskim rynku pracy, z tym ¿e w przypadku licencjata wspomina siê, ¿e ma to byæ praca „g³ównie na stanowiskach operacyjnych”. Owych kryteriów trudno siê te¿ doczytaæ z porównania list przedmiotów na ka¿dym poziomie.
Dodajmy, ¿e istota podzia³u na przedmioty „podstawowe” i „kierunkowe” te¿ nie jest oczywista. Nale¿y zapewne rozumieæ, ¿e wprowadzenie konkretnych przedmiotów do zakresu minimum oznacza ich obligatoryjno¶æ wszêdzie tam, gdzie siê w Polsce bêdzie naucza³o ekonomii. Je¶li tak, to kryteria podzia³u na przedmioty „podstawowe” i „kierunkowe” nie s± jasne, jak i nie jest jasne zaliczenie niektórych przedmiotów do tej lub innej kategorii (dlaczego np. ekonomia mened¿erska lub ekonometria to przedmiot podstawowy, a rozwój my¶li ekonomicznej to przedmiot kierunkowy?).
Niepokój budzi, nawiasem mówi±c, zakre¶lenie zawarto¶ci poszczególnych przedmiotów poprzez wyliczenie tematów do przerobienia. Czy nale¿y rozumieæ, ¿e - z chwil± uzyskania mocy prawnej - nie wolno bêdzie ¿adnego z tych zagadnieñ pomin±æ? A wiêc, sprowadzaj±c rzecz do absurdu, czy trzeba bêdzie tych kwestii nauczaæ a¿ do nowelizacji zarz±dzenia, niezale¿nie od merytorycznego sensu?
W±tpliwo¶ci budzi wprowadzenie do minimum programowego przedmiotów, które w gruncie rzeczy s± do¶æ odleg³e od ekonomii, a mianowicie przedmiotów z zakresu zarz±dzania. Na poziomie licencjatu s± to: podstawy rachunkowo¶ci, podstawy zarz±dzania oraz rachunkowo¶æ zarz±dcza, na poziomie magisterium-ekonomia mened¿erska oraz zarz±dzanie kapita³em ludzkim. Wprowadzanie ich do obowi±zuj±cego minimum programowego wydaje siê podwójnym nieporozumieniem.
Po pierwsze, zaciera ró¿nice pomiêdzy naukami ekonomicznymi i naukami o zarz±dzaniu, które s± czym¶ innym w sensie aparatu pojêciowego, metod badawczych, a do pewnego stopnia tak¿e przedmiotu zainteresowañ. Nie przypadkiem zatem s± odrêbnie zorganizowane instytucjonalnie i odrêbnie nauczane. Po drugie, wynika to expressis verbis z przyjêtego przez projekt - a nies³usznego, moim zdaniem - jednego z obligatoryjnych celów studiów ekonomicznych, jakim ma byæ przygotowanie absolwenta na ka¿dym poziomie studiów do prowadzenia samodzielnej dzia³alno¶ci gospodarczej. Wielu przecie¿ ludzi, którzy koñcz± ekonomiê i pozostaj± w zawodzie (a nawet pracuj± w biznesie), nie zajmuje siê zarz±dzaniem, tylko analizami, do czego potrzebne jest raczej przygotowanie teoretyczne i ekonometryczne, ani¿eli znajomo¶æ technik i opanowanie sztuki zarz±dzania. Wielu innych bêdzie pracowaæ poza sektorem przedsiêbiorstw - w administracji publicznej, w o¶rodkach analitycznych czy w mediach.
Przedmioty z zakresu zarz±dzania powinny byæ zatem w ramach studiów ekonomicznych oczywi¶cie dostêpne, jednak jako opcjonalne, a nie obowi±zkowe.
Lektura listy przedmiotów, jak i zawarto¶ci przynajmniej czê¶ci z nich, sk³ania do przypuszczenia, ¿e twórcy projektu chcieliby, aby absolwenci wyposa¿eni zostali w rozmaite praktyczne umiejêtno¶ci, mo¿liwe do natychmiastowego zastosowania w pracy zawodowej. Notabene, podobne - nieco naiwne - oczekiwania zg³aszaj± czêsto studenci, zw³aszcza ci s³absi. Mo¿na wyraziæ obawê, ¿e przykrojenie nauczania ekonomistów do tych propozycji (zw³aszcza na poziomie licencjackim) przekszta³ci³oby uczelnie akademickie w wy¿sze kursy dokszta³cania zawodowego. Takie podej¶cie pomija wielokrotnie przytaczany argument, ¿e w epoce szybkich zmian technologicznych, a tym samym ogromnej zmienno¶ci potrzeb rynku pracy, zanikania jednych i pojawiania siê nowych specjalno¶ci i zawodów, sensowne wydaje siê dawanie absolwentom stosunkowo szerokiej wiedzy ogólnej, która pozwalaæ im bêdzie na wielokrotne nabywanie nowych - ale szybko starzej±cych siê - technicznych umiejêtno¶ci zawodowych (jakimi s± np. opanowanie konkretnych pakietów informatycznych czy znajomo¶æ aktualnych regulacji prawnych).
W tym kontek¶cie w±tpliwo¶ci budz± takie przedmioty, jak „polityka gospodarcza w Unii Europejskiej” oraz „system podatkowy i celny”. Dlaczego spo¶ród szerokiego zakresu polityki gospodarczej do obowi±zkowego minimum zosta³y wybrane akurat te kwestie? W³a¶ciwszy by³by bardziej ogólny i teoretyczny przedmiot „polityka gospodarcza”, inaczej nauczanie przerodziæ siê mo¿e w powierzchowne streszczanie aktualnych rozwi±zañ prawnych. Natomiast przedmiot „demokratyczne systemy polityczne” (do wyboru dla przysz³ych magistrów zamiast logiki lub filozofii, które nb. powinny siê znale¼æ raczej w programie studiów pierwszego stopnia), budzi ju¿ nie w±tpliwo¶ci, lecz zdumienie. Zaprezentowana w projekcie jego zawarto¶æ odpowiada raczej kursowi dla gimnazjalistów ni¿ przedmiotowi nauczania na studiach wy¿szych.
Je¶li kszta³cenie adeptów ekonomii - zw³aszcza w ramach uczelni akademickich - wyobra¿aæ sobie tak, ¿e uzyskaæ winni solidne podstawy wiedzy oraz gotowo¶æ do ci±g³ego dalszego kszta³cenia, to z pewno¶ci± wagê podstawow± nale¿y przypisaæ zasadniczym dzia³om ekonomii (mikro- i makroekonomii) oraz matematyce, statystyce i ekonometrii. Zarazem jednak istotne jest przyswojenie pewnej kultury filozoficznej, zw³aszcza w zakresie epistemologii (czy te¿ metodologii ogólnej), bez aparatu pojêciowego której trudno jest wyja¶niaæ prawomocno¶æ wysoce abstrakcyjnych modeli ekonomicznych.
Ekonomista potrzebuje jednak tak¿e kontaktu z naukami humanistycznymi i spo³ecznymi. Jest to dla niego wa¿ne miêdzy innymi z tego wzglêdu, ¿e w swej pracy zawodowej funkcjonuje on w przestrzeni spo³ecznej, w której musi komunikowaæ siê (w mowie i na pi¶mie) z innymi lud¼mi, czêsto o odmiennym przygotowaniu profesjonalnym, w sposób zrozumia³y i skuteczny. Dyscypliny humanistyczne doskonal± te umiejêtno¶ci zarówno przez wyrabianie odpowiedniej wra¿liwo¶ci, jak i (je¶li s± odpowiednio nauczane) przez nacisk, jaki siê w nich k³adzie na kszta³cenie w zakresie formu³owania my¶li, w tym mówienia i pisania.
Zasadnie te¿ mo¿na broniæ znaczenia w edukacji ekonomisty dyscyplin historycznych, w tym historii gospodarczej, któr± reprezentujê. Nie bêdê rozwija³ kwestii, ¿e stanowi ona dobrze ugruntowan± czê¶æ nauk ekonomicznych, zinstytucjonalizowan± w postaci placówek badawczych, czasopism i kongresów, mog±c± poszczyciæ siê noblistami z ekonomii, a tak¿e uprawian± przez wybitnych ekonomistów (Schumpeter, Kuznets, Hicks, Friedman). Ograniczê siê do trzech argumentów.
Po pierwsze, historia gospodarcza u¶wiadamia adeptom nauk ekonomicznych, ¿e tworzone przez teoriê konstrukcje my¶lowe to abstrakcyjne modele du¿o bardziej z³o¿onych i uwik³anych procesów zachodz±cych w rzeczywisto¶ci. Zarazem, nauki historyczne ucz± metod sprawdzania wiarygodno¶ci informacji pierwotnych (tzw. krytyka ¼róde³). W przypadku analiz ekonomicznych, od jako¶ci tych danych zale¿y przecie¿ warto¶æ ich rezultatów. Po drugie, historia gospodarcza uzupe³nia teoriê ekonomii w tym sensie, ¿e uwra¿liwia na znaczenie kontekstu (spo³ecznego, politycznego, kulturowego) zjawisk ekonomicznych. Mo¿na powiedzieæ, ¿e si³± dedukcyjnych modeli ekonomicznych jest abstrahowanie od kontekstu. Zarazem nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e wra¿liwo¶æ na kontekst pozostaje istotna w szczególno¶ci wówczas, gdy wnioski wynikaj±ce z analiz ekonomicznych maj± zostaæ zastosowane w praktyce. Znaczenie kontekstu spo³ecznego i kulturowego u¶wiadamia choæby porównanie odmienno¶ci rezultatów podobnych w swej istocie strategii gospodarczych, realizowanych w odmiennych warunkach. Po trzecie, wra¿liwo¶æ na znaczenie dziedzictwa historycznego nabiera szczególnej wagi w warunkach globalizacji. Proces globalizacji prowadzi mianowicie do bezprecedensowego nasilania siê kontaktów (przede wszystkim gospodarczych) miêdzy lud¼mi ukszta³towanymi w ramach odmiennych tradycji kulturowych. Wyczulenie na te odmienno¶ci staje siê wiêc istotnym warunkiem sprawnego i w miarê bezkonfliktowego funkcjonowania w ramach tej nowej rzeczywisto¶ci.
Na koniec uwagi ogólniejsze. Mam w±tpliwo¶ci, czy standardy winny mieæ obligatoryjny charakter. Za ich przyjmowaniem przemawia d±¿enie do porównywalno¶ci dyplomów w kraju i w Europie, a tak¿e d±¿enie do zachowania minimum jako¶ci nauczania. Z drugiej strony, krêpuj± one uczelnie - zw³aszcza te lepsze i bardziej ambitne - w d±¿eniach do unowocze¶niania sposobów nauczania, w tym we wprowadzaniu nowych kierunków studiów (nie da siê tego zrobiæ bez nowelizacji rozporz±dzenia ministra). Ustawa jednak tê kwestiê przes±dza i trzeba siê z tym pogodziæ. Tym bardziej standardy wymagaj± powa¿nej dyskusji, poniewa¿ ich przyjêcie narzuci taki a nie inny sposób funkcjonowania studiów.
Nale¿y mieæ nadziejê, ¿e ¶rodowisko ekonomistów we¼mie w tej dyskusji ¿ywy udzia³. Dobrze by³oby, gdyby i ministerstwo do tej dyskusji zachêca³o w sposób nieco bardziej energiczny ni¿ czyni to na stronie internetowej („Przedstawiaj±c poni¿ej projekty standardów zachêcamy Pañstwa do zg³aszania ewentualnych uwag”), w szczególno¶ci za¶, by zespó³ przygotowuj±cy projekt przedstawi³ siê ca³emu ¶rodowisku oraz zaprezentowa³ przes³anki i za³o¿enia kryj±ce siê za przedstawionym dokumentem.
Dr hab. Jacek Kochanowicz, prof. UW, jest kierownikiem Katedry Historii Gospodarczej na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.