Czerwcowy numer „¯ycia Uniwersyteckiego”, pisma UAM w Poznaniu, zamieszcza artyku³ opisuj±cy dzia³anie i zasady programu MOST, czyli polskiego programu mobilno¶ci dla studentów. W ramach tego programu studenci mog± przez semestr lub dwa studiowaæ w innej polskiej uczelni. Warunkiem jest odpowiednia ¶rednia, ukoñczone trzy semestry w macierzystej uczelni i pozytywna opinia dziekana. Uczelnie uczestnicz±ce w programie zg³aszaj± do Akademickich Komisji Akredytacyjnych liczbê miejsc na poszczególnych kierunkach, na które mog± przyj±æ studentów. Komisje umieszczaj± te informacje na stronach internetowych www.uka.amu.edu.pl. Zainteresowani mog± sk³adaæ wnioski dwa razy w roku, do 15 maja na semestr zimowy i do 15 listopada na semestr letni. Kierunek studiów wybrany przez studenta powinien byæ taki sam, jak w macierzystej uczelni lub pokrewny. Studenci czêsto wybieraj± taki kierunek, którego nie mog± studiowaæ w swojej uczelni.
Najbardziej zachêcaj±cy w programie MOST wydaje siê indywidualny tok studiów. Student sam uk³ada sobie plan zajêæ w zale¿no¶ci od zainteresowañ. Mo¿liwy jest dobór zajêæ z piêciu lat, czyli studia maj± charakter interdyscyplinarny. Korzystne jest te¿ po³±czenie programu z praktykami, np. w teatrze czy wydawnictwie. W swoich ogólnych za³o¿eniach MOST nawi±zuje do europejskiego systemu kszta³cenia w ramach programu SOKRATES, daje studentom mo¿liwo¶æ kierowania w³asn± drog± edukacyjn±, ale te¿ okazjê do poznania nowego miasta i ludzi.
Nie da siê ukryæ, ¿e s³owo „fizyka”, ze wzglêdu na sposób jej nauczania w szkole, u wiêkszo¶ci osób budzi raczej negatywne skojarzenia. Najnowszy numer „Konspektu” (2/2005), pisma Akademii Pedagogicznej w Krakowie, który w ca³o¶ci po¶wiêcony jest tej dziedzinie nauki, próbuje uzmys³owiæ nam prawdê w³a¶ciwie oczywist±, aczkolwiek chêtnie zapominan±, ¿e brak sukcesów w fizyce i innych naukach ¶cis³ych cofn±³by nas do „epoki kamienia ³upanego”. Pismo przypomina, ¿e w zwi±zku z setn± rocznic± opublikowania teorii wzglêdno¶ci Einsteina, rok 2005 zosta³ og³oszony przez ONZ ¦wiatowym Rokiem Fizyki. Nie robi to jednak specjalnego wra¿enia na uczniach, którzy skar¿± siê, ¿e fizyka jest zbyt trudna. Pedagodzy dopowiadaj±, ¿e to najbardziej nielubiany przedmiot, a urzêdnicy odpowiedzialni za bud¿ety szkó³ i wy¿szych uczelni u¿alaj± siê, ¿e jest zbyt kosztowna, w zwi±zku z czym zmniejszaj± liczbê godzin w szkolnych programach i debatuj± nad zlikwidowaniem tego kierunku kszta³cenia.
Kalkulacja jest prosta, zamiast jednego fizyka mo¿na wykszta³ciæ kilku humanistów. Ale, jak czytamy w nastêpnym artykule Kogo i po co chcemy kszta³ciæ..., na fizyce kszta³ci siê w³a¶nie humanistów. Autor tekstu uwa¿a, ¿e tak zwane nauki ¶cis³e s± produktem postawy intelektualnej i moralnej cz³owieka, zarówno wobec Przyrody, jak i wobec siebie samego. I jako takie, nauki te dotycz± spraw ludzi, ich twórczo¶ci, postaw, pogl±dów, ról spo³ecznych itp. Zatem, nawet je¶li to trudne do zaakceptowania, fizyka wraz z innymi naukami przyrodniczymi jest w swej istocie humanistyczna.
Co wp³ywa na formowanie siê opinii spo³ecznej? Jak przewidzieæ zachowanie t³umu lub wyniki wyborów? Odpowiedzi na tego typu pytania, o czym informuje nas „Miesiêcznik Politechniki Warszawskiej” (lipiec 2005), szukaj± równie¿ fizycy. Socjofizyka jest now±, interdyscyplinarn± specjalno¶ci±, ³±cz±c± dwie dziedziny nauki: socjologiê i fizykê. Polscy fizycy, jako jedni z pierwszych, zainteresowali siê zastosowaniami modeli i metod opracowanych do analizy uk³adów fizycznych w naukach spo³ecznych. Dziêki symulacjom komputerowym fizycy mog± wyliczyæ efekt wp³ywu spo³ecznego na danego osobnika, je¶li znane s± pogl±dy jego „s±siada” i wielko¶æ ich autorytetu. Teoria wp³ywu spo³ecznego zosta³a równie¿ wykorzystana do opisu powstania dyktatury. Dziêki fizyce statystycznej mo¿na wyznaczyæ krytyczn± wielko¶æ si³y lidera, powy¿ej której liczba jego zwolenników wzrasta w sposób skokowy i ca³a grupa spo³eczna przyjmuje jego pogl±d. Kiedy prof. Ho³yst, kieruj±cy Pracowni± Dynamiki Nieliniowej Uk³adów Z³o¿onych na Wydziale Fizyki PW, pokaza³ tê symulacjê w Niemczech, powiedziano mu, ¿e jest to dok³adna sytuacja, która zdarzy³a siê w Republice Weimarskiej, gdzie by³ silny lider - Hitler. Niektóre modele socjofizyki ju¿ s± wykorzystywane przy interpretacji wyników wyborów, a w przysz³o¶ci mog± mieæ zastosowanie do opracowania strategii partii politycznych. Osi±gniêcia socjofizyki mo¿na te¿ wykorzystaæ do zapewnienia bezpieczeñstwa Internetu lub zapobiegania epidemii w¶ród ludzi. Operatorzy sieci telekomunikacyjnych mog± byæ zainteresowani liczb± wzajemnych kontaktów w jakiej¶ spo³eczno¶ci, a ludzie zajmuj±cy siê problemami m³odzie¿y - struktur± gangów. Polskie Towarzystwo Fizyczne utworzy³o ju¿ sekcjê „Fizyka w Ekonomii i Naukach Spo³ecznych”.
Ma³gorzata Pawe³czyk
W ostatnim numerze pisma „LAB” (4/2005) znajdziemy opis badañ zawarto¶ci wybranych pierwiastków w ró¿nych odmianach sa³aty. Badania przeprowadzili pracownicy Instytutu Chemii Ogólnej i Ekologicznej Politechniki £ódzkiej. Przebadano kupion± w ³ódzkich zieleniakach i hipermarketach sa³atê g³owiast± mas³ow±, karbowan± zielon±, karbowan± czerwon±, skandynawsk± i lodow±. Okaza³o siê, ¿e li¶cie zewnêtrzne sa³at gromadz± g³ównie pierwiastki toksyczne, takie jak: rtêæ, glin, bar. W li¶ciach wewnêtrznych dominuj± pierwiastki niezbêdne do ¿ycia cz³owieka: mied¼, fosfor i cynk. Siarka, mangan i nikiel roz³o¿one s± w miarê równomiernie. Stê¿enie poszczególnych pierwiastków nie przekracza³o norm, ale rtêci najwiêcej znaleziono w czerwonej sa³acie karbowanej, a glinu w sa³atach karbowanych zielonej i czerwonej (¶wiadczy to o zakwaszeniu gleby, na której by³y hodowane). Wyniki badañ wskazuj±, ¿e przed jedzeniem nale¿y usun±æ zewnêtrzne li¶cie sa³aty, w których jest najwiêcej szkodliwych pierwiastków.
Inny artyku³ po¶wiêcono teksturze ¿ywno¶ci, która, mimo ¿e jest najmniej poznan± cech±, jest uwa¿ana za jeden z podstawowych czynników jako¶ciowych po¿ywienia (obok wygl±du, smaku i w³a¶ciwo¶ci od¿ywczych). Podczas jedzenia w³a¶ciwo¶ci tekstury postrzegane s± za pomoc± ust i jêzyka, trudno jednak obiektywnie je okre¶liæ, a nazewnictwo odbieranych cech ¿ywno¶ci jest bardzo nieprecyzyjne. Nie ma jeszcze idealnego urz±dzenia czy systemu do pomiaru tekstury. Próbowano skonstruowaæ urz±dzenie na¶laduj±ce proces ¿ucia, ale przy takim mechanizmie nieznane s± fizyczne zamienniki pomiarów. Do badañ prawie wy³±cznie u¿ywane s± wiêc metody empiryczne, które jednak te¿ maj± liczne wady. Nauk±, zajmuj±c± siê tym, jak ludzie postrzegaj± teksturê ¿ywno¶ci i tworz±c± naukowe podstawy percepcji sensorycznej, jest psychoreologia.
JZJ
Klonowanie rzeczywisto¶ci. Jak ¶rodki masowego przekazu manipuluj± nauk± - to tytu³ artyku³u Bohdana Ja³owieckiego w najnowszym zeszycie kwartalnika „Zagadnienia Naukoznawstwa” (2/05). „Media chêtnie korzystaj± z dorobku nauki, ale odkrycia, teksty naukowe i samych uczonych wykorzystuj± w sposób zgodny z w³asn± logik± funkcjonowania” - pisze autor. Innymi s³owy: manipuluj± uczonymi, wynikami badañ, udaj± naukow± metodê tworz±c rankingi. Niezale¿no¶æ ¶rodków przekazu jest mitem. S± one uzale¿nione od reklamodawców, w³adzy, pogl±dów grup nacisku, wyników ogl±dalno¶ci i poczytno¶ci. Media, wielokrotnie powtarzaj±c pewne wiadomo¶ci, klonuj± rzeczywisto¶æ, a u¿ywany jest do tego autorytet nauki - pisze prof. Ja³owiecki.
Bywa, ¿e dziennikarz podpiera siê nazwiskiem uczonego i nazw± instytucji naukowej dla uzasadnienia swojej tezy (pisa³ o tym kiedy¶ zabawnie Umberto Eco). Uczeni s± o¶mieszani, wk³ada im siê w usta bana³y i g³upstwa. Z drugiej strony, niektórzy naukowcy godz± siê na wspó³pracê z mediami na ka¿dych warunkach, byle tylko zaistnieæ na ekranie. Nauka staje siê oparciem dla mediów, lecz nie daje ¶wiat³a ni wiedzy.
Media dowolnie manipuluj± wynikami sonda¿y, tworz±c nieuprawnione interpretacje. Zmasowane publikowanie sonda¿y to tak¿e klonowanie rzeczywisto¶ci.
Pisz±c o upowszechnianiu oszustw naukowych, autor podaje stare przyk³ady zimnej fuzji i pamiêci wody. Szkoda, ¿e nie odwo³uje siê do przyk³adów z naszego podwórka.
Media paso¿ytuj± na nauce - powiada prof. Ja³owiecki. Czy jednak da³oby siê znale¼æ tak± sferê aktywno¶ci spo³ecznej, na której nie paso¿ytuj±?
(fig)
„Sprawy Nauki” (VIII-IX 2005) po raz kolejny zajê³y siê tematem Narodowego Planu Rozwoju. Tym razem opublikowa³y wyniki sondy „Jak powinien byæ tworzony krajowy plan rozwoju?” Okazuje siê, ¿e pomys³ów jest sporo. Zdaniem prof. Roberta Ga³±zki, proces ten powinien przebiegaæ jak w przypadku tworzenia ekspertyz: g³ówne cele formu³uje rz±d i powo³uje komisjê ekspertów, która opracuje strategiê realizacji celów. „Projekt planu przygotowany przez wicepremiera z piêcioma doradcami zawsze bêdzie kaleki. Dopiero szykowany przez ekspertów, którzy nie s± politykami, tylko specami w swojej dziedzinie, mo¿e uwzglêdniæ szersze spojrzenie na polsk± rzeczywisto¶æ”. Podobnie na ten temat wypowiada siê prof. Maciej ¯ylicz z Miêdzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej, który nawo³uje do konsekwentnego wspomagania dobrej nauki przez najbli¿sze 5 lat i dopiero wtedy tworzenia planu rozwoju budowanego w³a¶nie przez ekspertów, a nie polityków.
Swoje stanowiska w sprawie NPR przedstawi³y na ³amach „Spraw Nauki” Polska Akademia Nauk i Krajowa Izba Gospodarcza. PAN zwraca uwagê, ¿e NPR nie zawiera ¿adnej koncepcji wykorzystania nauki dla celów rozwoju kraju ani ¿adnych pomys³ów wprowadzenia zmian, aby nauka sta³a siê motorem rozwoju. KIG uwa¿a natomiast, ¿e „we wstêpnej wersji projekt ma g³ównie charakter deklaratywny, czêsto powtarzaj±c lub porz±dkuj±c postulaty wielokrotnie ju¿ wcze¶niej w innych dokumentach rz±dowych dotycz±cych strefy B+R podnoszone, a nigdy nie zrealizowane”.
Krytycznie o NPR 2007-13 wypowiada siê te¿ Komitet „Cz³owiek i ¦rodowisko”. W planie tym zbyt ma³e ¶rodki przeznaczono na ochronê ¶rodowiska i trudno bêdzie zrealizowaæ dyrektywy UE, do wype³nienia których zobowi±zali¶my siê w traktacie unijnym.
Trudno zadowoliæ wszystkich, ale, jak na razie, zadowoleni z NPR s± chyba tylko jego twórcy.
JZJ