Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Zanim bêdzie plagiat, jest ¶ci±ganie. Czy w Polsce wolno ¶ci±gaæ? Nikt mi nie udowodni, ¿e nie wolno. Na tak trywialny temat jak ¶ci±ganie, w ¶lubowaniu studenckim jest za wcze¶nie, w regulaminach studiów za pó¼no.

Ulubione ¶rodowisko plagiatu

Henryk Hollender

Jest wielce prawdopodobne, ¿e gdy otworzê niniejszy numer, to kilka stron wcze¶niej lub dalej znajdê tekst Marka Wroñskiego, nie posiadaj±cego siê ze zdumienia, ¿e jego zabiegi o wyplenienie plagiatu z polskiego ¿ycia naukowego nie mog± jako¶ g³êbiej poruszyæ oficjalnych gremiów naukowych. Doda³bym, ¿e zdumiewaj±cy jest te¿ brak nawi±zañ i polemik na ³amach samego „FA”. Ale byæ mo¿e czego¶ nie doczyta³em, temat wyczerpano ju¿ dawno temu, a z³odziejstwo w kulturze polskiej nadal nie chce byæ kwalifikowane tak jak w amerykañskiej – i ju¿ nie bêdzie.

Stary bibliotekarz patrzy jednak na sprawê z dystansu. Zanim bêdzie plagiat, jest ¶ci±ganie. Czy w Polsce wolno ¶ci±gaæ? Nikt mi nie udowodni, ¿e nie wolno. Na tak trywialny temat jak ¶ci±ganie, w ¶lubowaniu studenckim jest za wcze¶nie, w regulaminach studiów za pó¼no. Po¶rodku jest „Prawo o szkolnictwie wy¿szym”, które w g³êbinach art. 214 ukrywa passus: „W razie podejrzenia pope³nienia przez studenta czynu polegaj±cego na przypisaniu sobie autorstwa istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu, rektor niezw³ocznie poleca przeprowadzenie postêpowania wyja¶niaj±cego”.

To zdanie, tchn±ce barokowym dostojeñstwem, nie jest zapewne znane studentom, niezobowi±zanym wszak do czytania „Prawa…” w przededniu immatrykulacji. Gdyby by³o jednak znane, nie by³oby zrozumia³e. Mniejsza o to, ¿e bynajmniej nie mówi ono o ¶ci±ganiu. Najwa¿niejsze, ¿e student nie wie przecie¿, czym jest utwór ani autorstwo, jakie postacie utwory zwyk³y przybieraæ i jak siê nimi pos³ugiwaæ. Nie wie, czym jest czasopismo, artyku³ z czasopisma, artyku³ z pracy zbiorowej itd. Nie potrafi tego szukaæ w bibliografiach, katalogach i bazach danych ani nie wie, ¿e takowe istniej±. Nie odró¿nia, które materia³y s± pe³notekstowe i jakie narzêdzia s³u¿± do wyszukiwania czasopism i ksi±¿ek elektronicznych. Nie pos³uguje siê bibliotekami cyfrowymi ani katalogami centralnymi. Student wie tylko, ¿e s± rzeczy, z których bêdzie odpytywany, zawarte w takim czym¶, co identyfikuje siê poprzez tytu³, nazwisko autora, umown± nazwê stosowan± w grupie, kolor, rozmiary. Nie trzeba sobie tym zreszt± obci±¿aæ pamiêci – co trzeba, podpowie „pani bibliotekarka”, zw³aszcza za¶ podpowie w³a¶ciciel maszyny kopiuj±cej, prawdziwa szara eminencja akademickiego doradztwa edukacyjnego.

No i wie student jeszcze, ¿e s± strony w Internecie. Wy³±cznie „strony”. Z tak± wiedz± przychodzi na studia i z tak± dochodzi do przysposobienia bibliotecznego, które jednak jest krótkie i nie nawi±zuje zazwyczaj do faktycznej wiedzy s³uchacza, ale stanowi odprysk rozmowy, jak± bibliotekarze prowadz± z samymi sob±. Z tego szkolenia wynosi na ogó³ wiedzê o tym, jak zamawiaæ ksi±¿ki poprzez uczelniany katalog.

Pó¼niej za¶ jest seminarium. Tam studenci dowiaduj± siê o zasadach gospodarki tekstami i ochrony praw autorskich. Wielu prowadz±cych dokonuje tu cudów, aby nauczyæ warsztatu i komunikowania. Nie znam jednak takiego przypadku, by uczelnia wdro¿y³a jednolite zasady bibliograficzne dla wszystkich swoich wydzia³ów. Byæ mo¿e narusza³oby to ich niezale¿no¶æ. Dominuj± raczej „style” (normy) zwi±zane z okre¶lonym instytutem lub czasopismem naukowym. Czêsto biblioteka uczelniana podaje je na swojej stronie www lub w ulotce, nie zdarzy³o siê jednak, by zawarto¶æ takiego poradnika zosta³a zarz±dzeniem rektora wdro¿ona do powszechnego u¿ytku. W praktyce w wielu pracach magisterskich bibliografia zbudowana jest zupe³nie bez zasad; dobrze, je¶li otrzymujemy nazwisko autora i tytu³ cytowanej pracy. Cytowaæ materia³ów elektronicznych nie umie prawie nikt („¬ród³o: Internet”).

Dopiero zaczyna siê stosowaæ w Polsce komercyjne biblioteki cyfrowe, które podsuwaj± u¿ytkownikom wygodne techniki cytowania i tworzenia za³±czników. Nie wiadomo zreszt±, co zrobiliby oni na has³o, dajmy na to: „Turabian”. Popularne rozwi±zania krajowe pomijaj± ten w±tek. Stosowana do obs³ugi bibliotek cyfrowych poznañska dLibra jeszcze nie zmierzy³a siê z zadaniem przerabiania wyników ich wyszukiwania na bibliografiê. Nie ma te¿ zwyczaju, by szerzej pos³ugiwaæ siê oprogramowaniem, które takie bibliografie obs³uguje. Dostêpne w katalogach on−line opcje, umo¿liwiaj±ce skierowanie wyników wyszukiwania „pod” ProCite lub EndNote, s± za¶lepiane albo powiewaj± na wietrze. Byæ mo¿e zainteresuje siê tym jaka¶ komisja czy rada biblioteczna, byæ mo¿e stosowny departament ministerstwa albo który¶ z PT prorektorów do spraw studenckich spostrze¿e, ¿e cywilizowany obieg tekstów to nie tylko nieobecno¶æ plagiatu, ale przede wszystkim przejrzyste zasady pos³ugiwania siê cudzym tekstem. W¶ród których plagiat oporniej siê zagnie¿d¿a.

h.hollender@pollub.pl
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje