Jest wielce prawdopodobne, e gdy otworz niniejszy numer, to kilka stron wczeniej lub dalej znajd tekst Marka Wroskiego, nie posiadajcego si ze zdumienia, e jego zabiegi o wyplenienie plagiatu z polskiego ycia naukowego nie mog jako gbiej poruszy oficjalnych gremiw naukowych. Dodabym, e zdumiewajcy jest te brak nawiza i polemik na amach samego „FA”. Ale by moe czego nie doczytaem, temat wyczerpano ju dawno temu, a zodziejstwo w kulturze polskiej nadal nie chce by kwalifikowane tak jak w amerykaskiej – i ju nie bdzie.
Stary bibliotekarz patrzy jednak na spraw z dystansu. Zanim bdzie plagiat, jest ciganie. Czy w Polsce wolno ciga? Nikt mi nie udowodni, e nie wolno. Na tak trywialny temat jak ciganie, w lubowaniu studenckim jest za wczenie, w regulaminach studiw za pno. Porodku jest „Prawo o szkolnictwie wyszym”, ktre w gbinach art. 214 ukrywa passus: „W razie podejrzenia popenienia przez studenta czynu polegajcego na przypisaniu sobie autorstwa istotnego fragmentu lub innych elementw cudzego utworu, rektor niezwocznie poleca przeprowadzenie postpowania wyjaniajcego”.
To zdanie, tchnce barokowym dostojestwem, nie jest zapewne znane studentom, niezobowizanym wszak do czytania „Prawa…” w przededniu immatrykulacji. Gdyby byo jednak znane, nie byoby zrozumiae. Mniejsza o to, e bynajmniej nie mwi ono o ciganiu. Najwaniejsze, e student nie wie przecie, czym jest utwr ani autorstwo, jakie postacie utwory zwyky przybiera i jak si nimi posugiwa. Nie wie, czym jest czasopismo, artyku z czasopisma, artyku z pracy zbiorowej itd. Nie potrafi tego szuka w bibliografiach, katalogach i bazach danych ani nie wie, e takowe istniej. Nie odrnia, ktre materiay s penotekstowe i jakie narzdzia su do wyszukiwania czasopism i ksiek elektronicznych. Nie posuguje si bibliotekami cyfrowymi ani katalogami centralnymi. Student wie tylko, e s rzeczy, z ktrych bdzie odpytywany, zawarte w takim czym, co identyfikuje si poprzez tytu, nazwisko autora, umown nazw stosowan w grupie, kolor, rozmiary. Nie trzeba sobie tym zreszt obcia pamici – co trzeba, podpowie „pani bibliotekarka”, zwaszcza za podpowie waciciel maszyny kopiujcej, prawdziwa szara eminencja akademickiego doradztwa edukacyjnego.
No i wie student jeszcze, e s strony w Internecie. Wycznie „strony”. Z tak wiedz przychodzi na studia i z tak dochodzi do przysposobienia bibliotecznego, ktre jednak jest krtkie i nie nawizuje zazwyczaj do faktycznej wiedzy suchacza, ale stanowi odprysk rozmowy, jak bibliotekarze prowadz z samymi sob. Z tego szkolenia wynosi na og wiedz o tym, jak zamawia ksiki poprzez uczelniany katalog.
Pniej za jest seminarium. Tam studenci dowiaduj si o zasadach gospodarki tekstami i ochrony praw autorskich. Wielu prowadzcych dokonuje tu cudw, aby nauczy warsztatu i komunikowania. Nie znam jednak takiego przypadku, by uczelnia wdroya jednolite zasady bibliograficzne dla wszystkich swoich wydziaw. By moe naruszaoby to ich niezaleno. Dominuj raczej „style” (normy) zwizane z okrelonym instytutem lub czasopismem naukowym. Czsto biblioteka uczelniana podaje je na swojej stronie www lub w ulotce, nie zdarzyo si jednak, by zawarto takiego poradnika zostaa zarzdzeniem rektora wdroona do powszechnego uytku. W praktyce w wielu pracach magisterskich bibliografia zbudowana jest zupenie bez zasad; dobrze, jeli otrzymujemy nazwisko autora i tytu cytowanej pracy. Cytowa materiaw elektronicznych nie umie prawie nikt („rdo: Internet”).
Dopiero zaczyna si stosowa w Polsce komercyjne biblioteki cyfrowe, ktre podsuwaj uytkownikom wygodne techniki cytowania i tworzenia zacznikw. Nie wiadomo zreszt, co zrobiliby oni na haso, dajmy na to: „Turabian”. Popularne rozwizania krajowe pomijaj ten wtek. Stosowana do obsugi bibliotek cyfrowych poznaska dLibra jeszcze nie zmierzya si z zadaniem przerabiania wynikw ich wyszukiwania na bibliografi. Nie ma te zwyczaju, by szerzej posugiwa si oprogramowaniem, ktre takie bibliografie obsuguje. Dostpne w katalogach on−line opcje, umoliwiajce skierowanie wynikw wyszukiwania „pod” ProCite lub EndNote, s zalepiane albo powiewaj na wietrze. By moe zainteresuje si tym jaka komisja czy rada biblioteczna, by moe stosowny departament ministerstwa albo ktry z PT prorektorw do spraw studenckich spostrzee, e cywilizowany obieg tekstw to nie tylko nieobecno plagiatu, ale przede wszystkim przejrzyste zasady posugiwania si cudzym tekstem. Wrd ktrych plagiat oporniej si zagnieda.