Prof. dr hab. Stefan Jurga, (ur. 1946) jest fizykiem. Studia na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii UAM – 1969, tu te¿ doktoryzowa³ siê – 1974 i habilitowa³ – 1985. Tytu³ naukowy – 1995 roku, stanowisko profesora zwyczajnego – 2000. Od 1994 roku jest kierownikiem Zak³adu Fizyki Makromolekularnej na Wydziale Fizyki UAM. Jego zainteresowania obejmuj± zagadnienia fizyki cia³a sta³ego i fizyki materii miêkkiej, a dorobek naukowy to ponad 140 publikacji i kilkadziesi±t wyk³adów wyg³oszonych w instytucjach zagranicznych. Liczne sta¿e zagraniczne oraz cz³onkostwo w instytucjach krajowych i zagranicznych. W latach 1996-2002 pe³ni³ funkcjê rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 1999-2002 przewodnicz±cy KRPUT i wiceprzewodnicz±cego KRASP. 2002-05 przewodnicz±cy Komisji Akredytacyjnej i Zespo³u Boloñskiego KRASP. Od listopada podsekretarz stanu odpowiadaj±cym za szkolnictwo wy¿sze w MEiN, a od maja 2006 sekretarz stanu w MNiSW.
Ministerstwo prowadzi obecnie bardzo intensywne dzia³ania legislacyjne. Trzy ustawy, o Narodowym Centrum Badañ i Rozwoju, Jednostkach Badawczo−Rozwojowych oraz nowelizacja ustawy o finansowaniu nauki, zosta³y w³a¶nie uchwalone przez Sejm, a kolejne projekty, o Agencji Badañ Poznawczych oraz nowelizacja ustawy o PAN, s± w przygotowaniu. W przygotowaniu jest tak¿e szeroka nowelizacja ustawy o szkolnictwie wy¿szym. Przedstawione niedawno „Za³o¿enia do ustawy o zmianie ustawy – Prawo o szkolnictwie wy¿szym” s± jednak sformu³owane bardzo ogólnie. Pojawiaj± siê nawet g³osy, ¿e tak naprawdê trudno o nich z tego powodu dyskutowaæ.
– Istotnie, za³o¿enia s± sformu³owane ogólnie, kre¶l± tylko obszary, w których powinny siê dokonaæ zmiany i mówi± o ich kierunkach. Ale ¶wiadomie przedstawili¶my dokument w takiej w³a¶nie formie, chc±c, aby dyskusja by³a mo¿liwie szeroka i odzwierciedla³a ró¿ne pogl±dy funkcjonuj±ce w ¶rodowisku. Uwa¿amy, ¿e nowelizacja proponowana przez ministra powinna byæ tworzona w dialogu ze ¶rodowiskiem akademickim. Aby ten dialog móg³ siê toczyæ, nie chcieli¶my go ju¿ na pocz±tku zawê¿aæ.
Zatem rozumiem, ¿e jest to zachêta do dyskusji i nadsy³ania opinii.
– Zdecydowanie tak. Otrzymali¶my ju¿ ca³y szereg uwag od wielu gremiów: KRASP, KRZaSP, Rady G³ównej, konferencji rektorów poszczególnych typów uczelni, Parlamentu Studentów, a tak¿e wielu innych instytucji i organizacji oraz g³osy poszczególnych profesorów. Zbieramy wszystkie te propozycje, przygl±damy siê im i wyci±gamy wnioski. Jak to w tak szerokiej dyskusji, przynosz± one postulaty bardzo ró¿ne, czêsto rozbie¿ne, wiêc nie wszystkie bêd± mog³y byæ uwzglêdnione. Chcieliby¶my jednak, aby nowelizacja, nie podwa¿aj±c uchwalonego stosunkowo niedawno Prawa o szkolnictwie wy¿szym, wziê³a pod uwagê do¶wiadczenia z dwóch lat jego funkcjonowania, a równocze¶nie uwzglêdni³a nowe okoliczno¶ci i pomys³y.
A kiedy pojawi siê szczegó³owy projekt zmian?
– Przygotowujemy w³a¶nie propozycje konkretnych zapisów ustawowych i chcieliby¶my, aby projekt nowelizacji trafi³ do ¶rodowiska jeszcze przed wakacjami. Po dyskusji nad tymi propozycjami i uwzglêdnieniu uwag, powinien byæ on jesieni± przekazany do uzgodnieñ miêdzyresortowych, a pó¼niej do parlamentu.
Zróbmy przegl±d najwa¿niejszych propozycji zawartych w za³o¿eniach. W¶ród tych dotycz±cych podniesienia jako¶ci kszta³cenia pojawia siê postulat nasilenia procesu umiêdzynarodowienia studiów. Polska jest na ostatnim miejscu w¶ród krajów OECD, je¶li chodzi o wska¼niki dotycz±ce wymiany studentów i wyk³adowców. To ¿enuj±ce. Uczelnie same próbuj± podejmowaæ dzia³ania, prowadz±c miêdzy innymi koordynowany przez KRASP program „How to study in Poland”. Jakie poczynania zamierza podj±æ ministerstwo?
– Chcemy zdecydowanie wzmocniæ mobilno¶æ naszych studentów i wyk³adowców. W nowym algorytmie podzia³u dotacji na poszczególne uczelnie znalaz³ siê na przyk³ad wspó³czynnik, który finansowo premiuje w³a¶nie umiêdzynarodowienie. Ale mobilno¶æ to nie tylko kwestia pieniêdzy, lecz przede wszystkim tworzenie sprzyjaj±cych okoliczno¶ci dla zwiêkszania wymiany – na przyk³ad mo¿liwo¶æ uzyskiwania wspólnego dyplomu. Takie warunki chcemy tworzyæ. Instytucj±, która pe³ni rolê krajowego koordynatora w zakresie wymiany miêdzynarodowej, jest Fundacja na rzecz Rozwoju Edukacji, ona miêdzy innymi zajmuje siê wymian± w ramach programu Sokrates. Zwiêkszenie umiêdzynarodowienia to tak¿e przyci±ganie studentów i wyk³adowców zagranicznych poprzez promocjê polskiego szkolnictwa w innych krajach i temu miêdzy innymi s³u¿y nasze wsparcie udzia³u w ró¿nego rodzaju konferencjach, targach czy aktywno¶ci w organizacjach miêdzynarodowych. Kolejn± wa¿n± kwesti± jest tworzenie programów studiów, które bêd± kompatybilne z programami zagranicznymi, tak aby studenci mogli zaliczaæ kolejne semestry czy inne modu³y zarówno w naszych uczelniach, jak i za granic±. Funkcjonowanie systemu punktów ECTS niestety w wielu przypadkach jest nadal raczej teori± ni¿ praktyczn± mo¿liwo¶ci±. To musi siê zmieniæ. Winni¶my te¿, w ramach poszczególnych cyklów kszta³cenia, uczyniæ studia bardziej elastycznymi, by w my¶l zasad Procesu Boloñskiego u³atwiæ mo¿liwo¶æ przechodzenia pomiêdzy nimi, a najzdolniejsi studenci mogli zrobiæ to szybciej ni¿ wyznaczaj± to dotychczasowe rygory.
Najzdolniejsi bêd± mogli to zrobiæ szybciej, ale jak? Przez indywidualny tok studiów?
– Postawmy na przyk³ad na osi±gane wyniki, poprzez zaliczanie okre¶lonej ilo¶ci punktów kredytowych ECTS, a nie na sztywny czas trwania studiów. Pytanie, czy to powinno byæ mo¿liwe wszêdzie, czy tylko tam, gdzie mamy gwarancjê rzeczywi¶cie wysokiego poziomu nauczania? Moim zdaniem, tak± mo¿liwo¶æ powinny mieæ przede wszystkim te wydzia³y czy instytuty, gdzie jest naprawdê mocna kadra, gdzie istnieje tradycja rzeczywistego studiowania, gdzie faktycznie zdobywa siê wiedzê, a nie uczy od strony do strony.
Pojawia siê propozycja uznania studiów licencjackich za zawodowe. Budzi ona opór niektórych ¶rodowisk.
– Nie chcemy dokonywaæ zmiany terminologii i nazywaæ pierwszego cyklu kszta³cenia zawodowym, a my¶limy o wiêkszym uzawodowieniu studiów licencjackich. To znaczy, ¿e pamiêtaj±c o maksymalnie szerokiej dostêpno¶ci kszta³cenia na pierwszym etapie, powinni¶my stworzyæ ró¿ne ¶cie¿ki jego kontynuacji, a tej czê¶ci absolwentów, którzy skoñcz± studia na poziomie licencjackim, zapewniæ maksymalnie szerokie przygotowanie praktyczne do wykonywania okre¶lonego zawodu. Tymczasem obecnie mamy jednakowe zasady i standardy kszta³cenia dla wszystkich studentów studiów licencjackich.
To, ¿e jednakowe standardy, to chyba dobrze, taka jest idea standardów. Poza tym standardy kszta³cenia obejmuj± tylko 40 procent czasu studiów. Mo¿e wiêc w ramach pozosta³ych 60 procent dokona siê to zró¿nicowanie?
– Dzi¶ szko³a zawodowa, publiczna i niepubliczna, przygotowuje po prostu wszystkich do kolejnego etapu kszta³cenia. To nie jest w³a¶ciwe, poniewa¿ nie wszyscy podejm± studia drugiego stopnia – niektórzy chcieliby od razu podj±æ pracê. Tak jest zreszt± w wielu krajach, choæby w s±siednich Niemczech. Takie zró¿nicowanie mo¿na wprowadziæ na przyk³ad poprzez mo¿liwo¶æ kszta³cenia nie tylko na obowi±zuj±cych dzi¶ kierunkach studiów, ale tak¿e w ramach konkretnych programów. Szko³a zawodowa mog³aby stworzyæ specjalny, unikatowy program zwi±zany z lokalnymi potrzebami, z okre¶lonym zawodem. Obecnie jest to niemo¿liwe, a przecie¿ wydaje siê po¿±dane, aby taka alternatywa istnia³a. Oprócz kszta³cenia na kierunkach powinna istnieæ dodatkowa mo¿liwo¶æ kszta³cenia w ramach unikatowych programów.
W¶ród postulatów dotycz±cych podnoszenia jako¶ci kszta³cenia znajduje siê zapis o „promocji uczelni posiadaj±cych odpowiedni potencja³ dydaktyczny i naukowy poprzez odpowiednie ich finansowanie”. S³ychaæ g³osy, ¿e to mo¿e byæ promocja najwiêkszych uczelni pañstwowych, a nie najlepszych.
– Te najlepsze trzeba oczywi¶cie rozumieæ jako silne naukowo, dydaktycznie. Mamy przecie¿ du¿e, kilkunastotysiêczne uczelnie niepubliczne nie posiadaj±ce niemal w³asnej kadry i nie maj±ce ¿adnego ciê¿aru naukowego. Trudno mówiæ, ¿e to po¿±dany kierunek rozwoju szkolnictwa wy¿szego. Te jednostki, które maj± na przyk³ad uprawnienia habilitacyjne – a dzi¶ ustawa, poza jednym miejscem, nie wyró¿nia takich jednostek – maj± liczn± kadrê, licz± siê naukowo, maj± wysok± pozycjê w ocenie parametrycznej, powinny mieæ wiêksze uprawnienia akademickie i byæ odpowiednio finansowane.
A czy planowane wprowadzenie kszta³cenia zamawianego bêdzie dotyczyæ w³a¶nie tych jednostek?
– Kszta³cenie zamawiane bêdzie w du¿ej mierze dotyczy³o kierunków technicznych i wybranych kierunków przyrodniczych oraz ¶cis³ych. A zatem jest to zupe³nie odrêbna kwestia. Dla kszta³cenia w³a¶nie na tych kierunkach mamy zielone ¶wiat³o i pieni±dze z Brukseli. Je¿eli chodzi o nauki techniczne, przyrodnicze i ¶cis³e, to w przewa¿aj±cej mierze s± one uprawiane w du¿ych pañstwowych uczelniach technicznych i uniwersytetach. I si³± rzeczy to w³a¶nie w tych uczelniach bêdzie lokowane kszta³cenie zamawiane. Nie ma w tym ¿adnej intencji dyskryminacji. Program bêdzie dla wszystkich otwarty, ale oczywi¶cie najwiêksze szanse maj± uczelnie silne naukowo. Dzi¶ brakuje na przyk³ad firm badawczych rozwijaj±cych nowe technologie. Wk³ad w ich rozwój mog± wnie¶æ silne naukowo uczelnie i w³a¶nie takie powinni¶my finansowaæ.
W pierwszej wersji za³o¿eñ pojawi³ siê zapis o partnerstwie publiczno−prywatnym i mo¿liwo¶ci tworzenia specjalnych, publiczno−prywatnych wydzia³ów w uczelniach pañstwowych. Chyba ma³o kto domy¶la³ siê, co to mia³oby w praktyce oznaczaæ. Przyznam, ¿e ja te¿.
– Chêtnie to wyja¶niê, ¿eby rozwiaæ wszelkie w±tpliwo¶ci. Ju¿ dzi¶ taki model funkcjonuje. Na przyk³ad w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, który jest finansowany w du¿ej mierze z pieniêdzy publicznych, ale uczelnia w wielu obszarach swej dzia³alno¶ci ma charakter prywatny, w praktyce ko¶cielny. Dotyczy to równie¿ Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Intencja tego zapisu jest taka, ¿eby otworzyæ mo¿liwo¶æ nawi±zywania wspó³pracy z naszymi uczelniami przez ró¿ne instytucje, na przyk³ad gospodarcze czy zagraniczne, maj±ce, w my¶l naszych przepisów, status instytucji prywatnej. Dla przyk³adu podam, ¿e mamy dzi¶ du¿e korporacje gospodarczo−technologiczne zainteresowane kszta³ceniem swoich in¿ynierów i specjalistów na okre¶lonych kierunkach. W czê¶ci teoretycznej, ogólnej odbywa³oby siê to w naszych polskich uczelniach, ale ju¿ w czê¶ci zawodowej, specjalistycznej korporacja zamierza to robiæ u siebie, poniewa¿ tam ma swoje laboratoria i specjalistyczne programy. Dzi¶ taka mo¿liwo¶æ wspó³pracy nie istnieje, bo ustawa jej nie przewiduje, wymagaj±c okre¶lonych standardów i procedur w pe³nym cyklu kszta³cenia. A przecie¿, gdy taki partner gotów jest p³aciæ za naukê, to przyjêcie tego rozwi±zania by³oby na pewno z korzy¶ci± dla naszych uczelni. To mia³oby byæ uelastycznienie naszego systemu. Chcemy pój¶æ w tym kierunku.
W za³o¿eniach jest te¿ mowa, w¶ród zapowiedzi walki ze zjawiskami patologicznymi, o „zlikwidowaniu mo¿liwo¶ci uczynienia z uczelni niepublicznej przedmiotu obrotu handlowego”. Pojawiaj± siê g³osy, ¿e zmiana w³a¶ciciela nie jest ¿adn± patologi±.
– Szko³y wy¿sze to teoretycznie instytucje non profit. Mo¿liwe jest jednak zbywanie praw do prowadzenia uczelni i prowadzenie normalnego obrotu handlowego pomiêdzy osobami prawnymi czy spó³kami za³o¿ycielami. Szko³y dysponuj± niekiedy du¿ym maj±tkiem. W praktyce w grê wchodz± wiêc znaczne kwoty i de facto jest to sprzeda¿ szko³y. Czêsto udzia³owcami tych spó³ek s± osoby, którym nie chcieliby¶my powierzaæ kszta³cenia m³odzie¿y, nawet zdarzaj± siê karani za przestêpstwa, ale w istniej±cym porz±dku prawnym trudno jest zapobiec takim sytuacjom. Dlatego chcemy wprowadziæ uregulowania, które uniemo¿liwi± takie patologiczne zjawiska. Jako rektor du¿ego uniwersytetu nie s±dzi³em, ¿e podobne rzeczy mog± siê w szkolnictwie wy¿szym w ogóle zdarzaæ, jako minister niestety widzê, ¿e mog± i dlatego wprowadzenie zmian jest konieczne.
Pojawia siê te¿ propozycja odej¶cia od obowi±zku pisania pracy magisterskiej, z uzasadnieniem, ¿e bywa niesamodzielna lub pisana pod nadzorem profesora, który takich prac prowadzi kilkadziesi±t. Mo¿e warto walczyæ z tymi patologiami, a nie odchodziæ od pisania pracy magisterskiej? A poza tym, to jest wielowiekowa tradycja uniwersytecka, co¶ jak praca na wyzwolenie czeladnika. Warto z tego rezygnowaæ?
– To jest akurat pomys³, który wysunê³o samo ¶rodowisko, a w³a¶ciwie jego czê¶æ, to znaczy prawnicy. Znajdujê dla takiego podej¶cia spore uzasadnienie. Najwa¿niejsze, aby student opuszczaj±cy uczelniê dysponowa³ okre¶lon± wiedz±, umiejêtno¶ciami i kompetencjami, i by¶my opracowali mechanizmy sprawdzaj±ce wyniki nauczania. To zreszt± jest postulat zast±pienia pracy magisterskiej ca³o¶ciowym egzaminem ze studiów, a nie po prostu zniesienia pracy magisterskiej. W praktyce egzamin jest zdecydowanie bardziej wymagaj±cym elementem weryfikuj±cym wiedzê ni¿ rutynowe czasem napisanie pracy magisterskiej. Taki egzamin maj± ju¿ przecie¿ lekarze, którzy pracy nie pisz± i trudno powiedzieæ, ¿e gdyby pisali, poziom ich wiedzy by³by wy¿szym. Podobnie by³oby chyba z prawnikami. Poza tym, poszczególne rady wydzia³ów, czyli jednostki prowadz±ce dany kierunek, decydowa³yby, czy chc± zmieniæ sposób weryfikacji wiedzy na koniec studiów. To ma byæ kolejne uelastycznienie systemu dla okre¶lonej specyfiki studiów.
W za³o¿eniach jest tak¿e mowa o zmianie zasad recenzowania prac doktorskich i habilitacyjnych, sprzyjaj±cej eliminowaniu prac s³abych i recenzji „kole¿eñskich”. Jak mia³oby to wygl±daæ?
– W krajach charakteryzuj±cych siê wysokim poziomem badañ naukowych mechanizmy obiektywnej oceny osi±gniêæ naukowych s± bardzo rygorystyczne, u nas dzia³aj± s³abiej, a czasem niemal wcale, czego przejawem s± w³a¶nie takie recenzje. Chcieliby¶my, aby elementy rzeczywistej konkurencji pojawi³y siê w naszym systemie. Chcemy zacz±æ w³a¶nie od recenzji, wprowadzaj±c ostrzejsze kryteria doboru recenzentów i rzeczywistej rywalizacji o stanowiska pracy. W niektórych obszarach i instytucjach to oczywi¶cie ju¿ funkcjonuje, ale powinno byæ powszechne. Na moim macierzystym Wydziale Fizyki UAM mamy czterdziestu doktorów habilitowanych, a otwieramy rocznie kilka konkursów na stanowiska profesorów. Zapewniam pana, ¿e rywalizacja o nie jest prawdziwa i zaciek³a. Chcieliby¶my, aby takie mechanizmy konkurencji dzia³a³y szerzej.
Mowa jest te¿ o „mo¿liwo¶ci uznania stopnia doktora habilitowanego za podstawê do automatycznego uzyskania tytu³u profesora”. Takie podej¶cie ma raczej niewielu zwolenników, przynajmniej w¶ród profesury.
– To by³ postulat czê¶ci ¶rodowiska, ale, jak widaæ z dyskusji, ta propozycja nie znajduje szerszej akceptacji. W tym duchu wypowiedzia³y siê na przyk³ad ostatnio we wspólnym o¶wiadczeniu prezydia PAN i KRASP. Generalnie uwa¿amy, ¿e utrzymanie habilitacji jest konieczne jako element weryfikacji. Proponowane rozwi±zanie mog³oby w pewnym sensie zapewniaæ skrócenie drogi awansu naukowego, choæ ma te¿ wady, poniewa¿ odbiera³oby motywacjê do dalszej intensywnej pracy.
Rada G³ówna przekaza³a ministrowi dwa miesi±ce temu standardy kszta³cenia. Kiedy zostan± one w ostatecznej wersji zatwierdzone i opublikowane?
– Zaraz po otrzymaniu standardów minister przekaza³ je do wymaganej prawem konsultacji partnerom spo³ecznym, miêdzy innymi KRASP, KRZaSP, zwi±zkom zawodowym. Te konsultacje w³a¶nie siê koñcz±. My¶lê, ¿e standardy z pewno¶ci± uka¿± siê przed rozpoczêciem nowego roku akademickiego. W naszym zamierzeniu powinny wchodziæ w ¿ycie stopniowo i obowi±zywaæ te roczniki studentów, które rozpoczn± studia w kolejnych latach, ju¿ po ich opublikowaniu.
Jak wygl±daj± kwestie finansowania szkolnictwa wy¿szego w najbli¿szym czasie? Uczelnie dosta³y dodatkowy zastrzyk pieniêdzy.
– W tym roku nast±pi³ do¶æ znaczny wzrost nak³adów zarówno na naukê, jak i na szkolnictwo wy¿sze. Jest to oko³o 8−9 procent, co, jak na wzrost dotycz±cy ca³ych dzia³ów bud¿etowych, jest warto¶ci± znaczn±. W roku ubieg³ym mia³ miejsce zdecydowany wzrost nak³adów na inwestycje – do poziomu 376 milionów, czyli o 70 procent. I utrzymali¶my ten wzrost w tym roku. Kolejna kwestia to dodatkowe, w stosunku do ubieg³ego roku, 550 milionów z³otych wzrostu dotacji dydaktycznej na koszty rzeczowe uczelni. A przed nami powa¿ne zadania zwi±zane z racjonalnym spo¿ytkowaniem ogromnych pieniêdzy, ponad 20 miliardów z³otych w latach 2007−2013, z funduszy strukturalnych. Uczelnie z³o¿y³y ca³y szereg du¿ych projektów i wiele z nich bêdzie finansowanych. Oby¶my potrafili te pieni±dze dobrze wykorzystaæ.
Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ