Szanowny Panie Redaktorze,
W zwi±zku z artyku³em „Jak siê zdobywa publikacje” (autor: Marek Wroñski), który ukaza³ siê w numerze 9/2007 „Forum Akademickiego”, proszê o sprostowanie, w którym wyra¼nie bêdzie stwierdzone, ¿e praca „Mass spectrometric investigations of ion/molecule reactions in Ar/C3H6 mixture” autorstwa mgr Iwony Jó¼wik nie jest ponown± publikacj± wyników przedstawionych w pracy „A high spectrometric study of ion molecule reactions of Ar+ with C3H6” autorstwa dr. hab. Krzysztofa Bederskiego. O stanie faktycznym ¶wiadczyæ mog± teksty ¼ród³owe dostêpne odpowiednio w „Molecular Physics Reports” 39 (2004) 79−84 oraz „Vacuum” 70 (2003) 373−379. Oczekujê, ¿e owo sprostowanie uka¿e siê w najbli¿szym wydaniu „Forum Akademickiego”.
Z powa¿aniem
Tekst odnosz±cy siê do praktyk autorskich prof. Olchowika, bazuje na faktach. Publikacja dr Iwony Jó¼wik i dr hab. Olchowika (czasopismo „Molecular Physics Reports”, 2004; 79−84) opiera siê na wynikach pracy magisterskiej p. Jó¼wik z 2001 r. obronionej w UMCS (Masowo−spektrometryczne badania reakcji jonowo molekularnych przy zmieniaj±cych siê ci¶nieniach mieszanin gazowych), rezultaty za¶ w tej publikacji w jêzyku angielskim, przedstawiono na ilustracjach: Fig. 2 to rys. 3.9 ze str. 67 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 3 to rys. 3.14 ze str. 70 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 4. to rys. 3.17 ze str. 71 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 5 to rys., 3.21 ze str. 73 pracy magisterskiej p. Jó¼wik.
Z kolei artyku³ dr. hab. Krzysztofa Bederskiego A high−pressure mass spectrometric study... z czasopisma „Vacuum”, tak¿e opiera siê na tej samej pracy magisterskiej p. Jó¼wik z 2001 r. (Masowo−spektrometryczne badania reakcji...). Wyniki w tym artykule w jêzyku angielskim, przedstawiono na ilustracjach. I tak: Fig. 1 to rys. 3.1 ze str. 56 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 3 to rys. 3.6 ze str. 66 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 4 to rys. 3.8 ze str. 67 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 5 to rys. 3.10 ze str. 67 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 6 to rys. 3.13 ze str. 69 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 7 to rys. 3.19 ze str. 72 pracy magisterskiej p. Jó¼wik, Fig. 8 (ostatnia) to rys. 3.20 ze str. 73 pracy magisterskiej p. Jó¼wik.
Tych rysunków pokazuj±cych wyniki na wykresach jest w pracy magisterskiej Pani Iwony Jó¼wik ponad 20. St±d prawd± jest to, co napisa³a, ¿e „ich” (Jó¼wik i Olchowika) publikacja nie opiera siê na wynikach artyku³u dr. Bederskiego.
Jednak prawd± jest te¿, ¿e ja nigdzie nie napisa³em, i¿ publikacja Jó¼wik−Olchowik i artyku³ Bederskiego s± identyczne i ¿e publikuj± te same wyniki, co zarzuca mi powy¿ej dr Iwona Jó¼wik. Natomiast napisa³em, ¿e opieraj± siê i publikuj± wyniki tej samej pracy magisterskiej. Dos³ownie zdanie brzmia³o: Publikacja ta to ponowne przedstawienie wyników pracy magisterskiej z 2001 r.
St±d „Sprostowanie” dr Iwony Jó¼wik nie ma zwi±zku z napisanym przeze mnie tekstem.
Szanowny Panie Redaktorze
W nawi±zaniu do artyku³u Pana Marka Wroñskiego „Jak siê zdobywa publikacje?”, który ukaza³ siê we wrze¶niowym numerze wydawanego przez Pana miesiêcznika „Forum Akademickie”, oznajmiam, ¿e przekazano w nim nierzeteln± informacjê, naruszaj±c± dobra osobiste moje i moich podopiecznych. Dziwi mnie, ¿e autor tego artyku³u, upubliczniaj±c nieprawdziw± tezê o mojej nieuczciwo¶ci naukowej, nie sprawdzi³ stanu faktycznego, a podpar³ siê jedynie insynuacjami, podnoszonymi przez swojego informatora. Tak nawiasem mówi±c, to Pan Redaktor M. Wroñski przytacza w swoich wywodach – bez cytowania pierwotnego autora takich insynuacji – teksty i tezy formu³owane du¿o wcze¶niej przed publikacj± w „FA”, a sygnowane innym nazwiskiem. Szkoda te¿, ¿e Pan Redaktor nie zapozna³ siê z USTAW¡ o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. (DzU 1994 Nr 24 poz. 83), a w szczególno¶ci z Art. 15a (Rozdzia³ 2), oraz z Art. 2.1 i 2.2. (Rozdzia³ 1). Jak siê ma stawianie w artykule „Forum Akademickiego” tez przez Pana Redaktora M. Wroñskiego do zapisów prawa? Nadu¿yciem jest te¿ sformu³owanie o moim dopisywaniu siê do obszernych streszczeñ prac magisterskich podleg³ych sobie pracowników. O¶wiadczam, ¿e to sami autorzy publikacji, bez jakiegokolwiek przymusu, zdecydowali o w³±czeniu mojej osoby do wspó³autorstwa w momencie, gdy by³ ju¿ sformu³owany temat ich prac doktorskich, realizowanych pod moim kierownictwem. To wspólnie doszli¶my do wniosku, ¿e ich wcze¶niejsze do¶wiadczenia, zdobyte podczas realizacji prac magisterskich, mog± byæ przydatne w realizacji ich w³asnych rozpraw doktorskich, i to w takiej konwencji by³y opracowane wspólnie ze mn± kwestionowane przez autora artyku³u w „FA” publikacje. Nigdy nie ukrywali¶my, ¿e publikacje te powsta³y w g³ównej mierze w oparciu o wyniki badañ moich podopiecznych podczas realizacji prac magisterskich w innej uczelni. Ponadto, dobrym obyczajem akademickim, zasugerowa³em moim podopiecznym dokonanie uzgodnieñ wspó³autorstwa publikacji z by³ymi oficjalnymi promotorami i to sami pierwotni w³a¶ciciele praw autorskich zadecydowali o takim, a nie innym rozstrzygniêciu.
Szkoda, ¿e autorowi nieuprawnionych oskar¿eñ upublicznionych w „Forum Akademickim” zabrak³o rzetelno¶ci dziennikarskiej, by spojrzeæ na problem z obu stron, bo mo¿e te¿ by siê dowiedzia³, ¿e byli magistranci UMCS odbywali tak¿e sta¿ przeddyplomowy pod moim kierownictwem, zanim podjêli pracê w kierowanym przeze mnie Instytucie. A mo¿e te¿ warto by³o najpierw oceniæ rzetelno¶æ naukow± i intencje ¼ród³a informacji Pana M. Wroñskiego, zanim opublikowano nieprawdziwe i nieuprawnione tezy? Uwa¿am, ¿e na wzór ¿ycia publicznego w naszym kraju, nie na podstawie prawa, a jedynie subiektywnej jego interpretacji, publicznie, w sposób nieuprawniony napiêtnowano moj± i inne osoby, wymieniaj±c je z imienia i nazwiska, a przecie¿ nawet personalia pospolitych przestêpców nie s± podawane do publicznej wiadomo¶ci bez zgody s±du.
Z powa¿aniem,
Fragment Jak zostaæ wspó³autorem, pochodz±cy z mojego artyku³u Jak siê zdobywa publikacje, wywo³a³ zainteresowanie mediów w Lublinie i sta³ siê osi± przewodni± piêciu artyku³ów w miejscowej prasie. Napisa³em go po porównaniu tekstów prac magisterskich z artyku³ami, które wymieniam w tek¶cie (patrz: odpowied¼ dr Iwonie Jó¼wik). W odpowiedzi na list prof. Olchowika pod moim adresem stwierdzam, ¿e nie ma on ¿adnych podstaw.
Aby zostaæ wspó³autorem oryginalnego, opartego na eksperymencie badawczym, artyku³u naukowego, nie wystarczy zapewniæ i przynie¶æ papier do drukarki. Trzeba mieæ udzia³ w zaplanowaniu i projekcie badañ, wzi±æ czynny udzia³ w eksperymencie, opracowywaæ wyniki i braæ udzia³ w pisaniu oraz redakcji pracy. Wszystko to ³±cznie.
Poniewa¿ prace magisterskie by³y wykonane i napisane pod kierunkiem innych osób, w innej instytucji badawczej (Instytut Fizyki UMCS), to prof. Olchowik nie mia³ w nich ¿adnego twórczego wk³adu. Zosta³ po prostu dopisany i okre¶lamy to terminem „darmowe wspó³autorstwo”.
I to jest w³a¶nie, jak napisa³em: „nieetyczne i niegodne kandydata na profesora”. M³odzi asystenci zrobi± niejedno, aby dobrze wypa¶æ w oczach zwierzchnika, ale samodzielny pracownik naukowy musi znaæ granice, których nie mo¿na przekroczyæ. A gdy chodzi o dyrektora instytutu, wymagania s± jeszcze wy¿sze. T³umaczenie, ¿e to g³ówni autorzy „bez jakiegokolwiek przymusu” w³±czyli Pana Dyrektora do wspó³autorstwa, a zapomnieli o swoich rzeczywistych promotorach, przypomina mi t³umaczenie nied¼wiedzia, i¿ zaj±czek zawsze siê zgadza³ na wszystko, co mi¶ mu proponowa³...
Sprawa te¿ ma „drugie dno” – finansowe. Dlatego prof. Keshra Sangwal (Hindus od wielu lat mieszkaj±cy w Polsce, 905 cytowañ prac na li¶cie filadelfijskiej) od pewnego czasu próbuje zastopowaæ tego rodzaju praktyki w Instytucie Fizyki, w którym sam pracuje i którym kieruje dr hab. Jan M. Olchowik (ilo¶æ cytowañ na li¶cie filadelfijskiej – 44).
Otó¿, tego typu publikacje „z rêkawa” dostaj± wewnêtrzn± punktacjê Politechniki Lubelskiej, na podstawie której dzielone s± w instytucie pieni±dze na badania naukowe. I mnie szlag by trafia³, gdybym widzia³, ¿e za moj± pracê wydrukowan± w „Journal of Neurosurgery” czy te¿ w „Cancer” dostawa³bym tyle samo punktów, co mój kolega za artyku³ w hipotetycznym „Medical News of Biala Podlaska”, oparty na wcze¶niejszych pracach pochodz±cych z innej instytucji.
Naukowcy i profesorowie wy¿szych uczelni s± osobami pe³ni±cymi funkcje publiczne, wiêc nie ma ¿adnych przeszkód prawnych, aby w publikacjach prasowych podawaæ ich nazwiska.
Szanowny Panie Redaktorze!
Na ³amach redagowanego przez Pana „Forum Akademickiego” nr 9/2007 opublikowany zosta³ artyku³ dr. Marka Wroñskiego „Jak siê zdobywa publikacje”, w którym autor odnosi siê do postêpowania w³adz Uniwersytetu Medycznego w £odzi w sprawie dr. Leszka Markuszewskiego, pracownika naszej Uczelni, pos±dzonego o nierzetelno¶æ naukow±.
Poniewa¿, naszym zdaniem, autor nie zachowa³ nale¿ytej staranno¶ci i rzetelno¶ci w opisywaniu zdarzeñ oraz formu³owaniu ocen odnosz±cych siê do sprawy, pragniemy skorzystaæ z prawa do polemiki i prosimy o opublikowanie na ³amach „Forum Akademickiego” ni¿ej nastêpuj±cego tekstu.
Rektor Uniwersytetu Medycznego w £odzi sprawê zarzutów wobec dr. Leszka Markuszewskiego potraktowa³ z powag± i determinacj± doprowadzenia do jednoznacznego wyja¶nienia stopnia ich zasadno¶ci. W tym celu – kieruj±c siê obowi±zuj±cym prawem – podj±³ szereg koniecznych decyzji, które w ca³o¶ci wyczerpywa³y prawne mo¿liwo¶ci w³adz Uczelni w zakresie dotycz±cym problemu.
1. Powo³a³ Komisjê, w sk³ad której wchodzili profesorowie, których obiektywizm nie podlega³ w±tpliwo¶ci. Komisja w koñcowym protokole stwierdza, i¿ „dosz³o do naruszenia zasad dobrych obyczajów w nauce podczas tworzenia dorobku naukowego dr. Leszka Markuszewskiego” oraz ocenia, ¿e „osoba, na której ci±¿y tego rodzaju zarzut, nie powinna pe³niæ funkcji kierowniczych w spo³eczno¶ci akademickiej, tj. kierowaæ zespo³ami naukowymi”.
2. Powo³a³ niezale¿nego eksperta w dziedzinie prawa autorskiego.
3. W oparciu o opiniê Komisji i eksperta, Rektor:
poleci³ rzecznikowi dyscyplinarnemu Uniwersytetu Medycznego wszczêcie postêpowania wyja¶niaj±cego.
Rzecznik dyscyplinarny przeprowadzi³ ¿mudne i czasoch³onne postêpowanie wyja¶niaj±ce, które wymaga³o przes³uchania kilkudziesiêciu ¶wiadków – wspó³autorów publikacji dr. L. Markuszewskiego.
Przes³uchania te nie potwierdzi³y zarzutu nieuczestniczenia dr. L. Markuszewskiego w pracach naukowych bêd±cych przedmiotem postêpowania, poniewa¿ – jak stwierdzi³ rzecznik dyscyplinarny w pi¶mie do Rektora – „¯aden z nich (wspó³autorów) nie wnosi³ ¿adnych zastrze¿eñ, które uprawnia³yby do zakwestionowania udzia³u dr. L. Markuszewskiego w tych opracowaniach”. Rzecznik dyscyplinarny oceni³ przy tym, ¿e dr L. Markuszewski „nie dopilnowa³ w opracowaniu zamieszczonym w nr 20/2005 czasopisma „Ultrasonografia” w³a¶ciwego porz±dku wspó³autorów” i poprzez to naruszy³ dobre obyczaje w nauce.
W uzupe³nieniu nale¿y dodaæ, ¿e naukowe kodeksy etyczne nie okre¶laj± szczegó³owo zasad dotycz±cych kolejno¶ci nazwisk wspó³autorów zamieszczanych w publikacjach naukowych.
Bior±c pod uwagê wynik postêpowania, a w szczególno¶ci brak dowodów na nieuprawnione wspó³autorstwo dr. Leszka Markuszewskiego, rzecznik dyscyplinarny nie sformu³owa³ wniosku do komisji dyscyplinarnej Uniwersytetu Medycznego, skierowa³ natomiast do Rektora wniosek o udzielenie dr. L. Markuszewskiemu kary upomnienia;
og³osi³ konkurs na stanowisko Kierownika Kliniki Kardiologii Interwencyjnej i Rehabilitacji Kardiologicznej.
W rezultacie, po przeprowadzonym konkursie – zgodnie z wnioskiem Komisji – dr L. Markuszewski przesta³ pe³niæ obowi±zki kierownika Kliniki Kardiologii Interwencyjnej i Rehabilitacji Kardiologicznej.
Na wniosek rzecznika dyscyplinarnego Rektor na³o¿y³ na dr. L. Markuszewskiego karê pisemnego upomnienia oraz poleci³ przeprowadzenie retrakcji prac objêtych postêpowaniem wyja¶niaj±cym, a zamieszczonych w czasopi¶mie „Ultrasonografia”.
Opisane powy¿ej dzia³anie w³adz Uczelni oraz powo³anej Komisji i rzecznika dyscyplinarnego dowodzi jednoznacznie, i¿ w celu wyja¶nienia zasadno¶ci zarzutów stawianych dr. L. Markuszewskiemu wykorzystane zosta³y wszystkie prawne procedury. Prowadzone postêpowanie dowodowe cechowa³a przy tym staranno¶æ w analizowaniu problemu oraz dba³o¶æ o przestrzeganie prawa i zasad – w szczególno¶ci tych, które nakazuj± bezsporne udowodnienie winy.
Przedstawione fakty dowodz±, i¿ dr Marek Wroñski, autor artyku³u, w czê¶ci swoich stwierdzeñ nieobiektywnie i nierzetelnie ocenia postêpowanie w³adz Uniwersytetu Medycznego.
Dotyczy to w szczególno¶ci:
a) sugestii, ¿e Rektor – mimo opinii Komisji, zgodnie z któr± dr L. Markuszewski nie powinien pe³niæ funkcji kierowniczych w spo³eczno¶ci akademickiej – nie odwo³a³ go ze stanowiska dyrektora szpitala.
Redaktor M. Wroñski nie chce zauwa¿yæ tego, ¿e Komisja wskazuje na funkcje kierownicze polegaj±ce na kierowaniu zespo³ami naukowymi: katedr±, klinik± lub zak³adem. W konsekwencji autor nawet nie wspomina o tym, ¿e dr L. Markuszewski zosta³ odwo³any ze stanowiska p.o. kierownika Kliniki Kardiologii Interwencyjnej i Rehabilitacji Kardiologicznej;
b) stwierdzenia, ¿e „Dzia³añ dyscyplinarnych w uczelni nie podjêto, bo zosta³y przedawnione”.
Sugeruje ono, i¿ w³adze Uczelni „przegapi³y” stosowne terminy. Nie jest to prawd±, gdy¿ zgodnie z przedstawion± Rektorowi opini± prawn±, czyny, które zarzucono dr. L. Markuszewskiemu, nie podlegaj± przedawnieniu („Prawo o szkolnictwie wy¿szym” art. 144 ust. 3 pkt 1−5 oraz art. 144 ust. 5). Rzecznik dyscyplinarny nie skorzysta³ z tej drogi prawnej z wy¿ej podanego powodu.
Ponadto z cytowanego zdania wynika, ¿e dr M. Wroñski nie uznaje – naszym zdaniem, nies³usznie – na³o¿enia kary pisemnego upomnienia za „dzia³anie dyscyplinarne”;
c) stwierdzenia, ¿e „sprawie skutecznie ukrêcono ³eb”.
Dr Marek Wroñski zas³uguje na najwy¿sze uznanie za aktywno¶æ i sukcesy w tropieniu tych, którzy naruszaj± zasady etyki zawodowej oraz prawo autorskie, dlatego dziwi nas to, ¿e w opisywanym przypadku nie uznaje prawa, zgodnie z którym winê nale¿y jednoznacznie udowodniæ i tendencyjnie przyjmuje, i¿ w³adze Uczelni zbagatelizowa³y sprawê.
Jak wynika z przedstawionych wy¿ej uwag, autor artyku³u do¶æ swobodnie operuje faktami, wybieraj±c te z nich oraz cytuj±c takie fragmenty dokumentów, które uzasadniaj± za³o¿on± na pocz±tku tezê, i¿ w³adze Uczelni nie do³o¿y³y nale¿ytych starañ, by doprowadziæ do surowego ukarania dr. L. Markuszewskiego.
Z uwag± przeczyta³em stanowisko rzecznika prasowego Uniwersytetu Medycznego w £odzi. Jak rozumiem, jest ono tak¿e g³osem rektora, prof. Andrzeja Lewiñskiego, którego znam i szanujê. Dlatego zreszt± tak pow¶ci±gliwie i niemal bez komentarza w³asnego, opisa³em sprawê publikacji dr. med. Leszka Markuszewskiego.
Jednak na zarzut mgr. Miros³awa Wdowczyka, i¿ nie zachowa³em „nale¿ytej staranno¶ci i rzetelno¶ci w opisywaniu zdarzeñ oraz formu³owaniu ocen odnosz±cych siê do sprawy” oraz ¿e „swobodnie operujê faktami”, odpowiadam, co nastêpuje:
1. Trzystronicowy list prof. dr. hab. Jana Henryka Gocha, kierownika Katedry Kardiologii, skierowany do rektora, w którym zarzucono dr. Markuszewskiemu, adiunktowi Kliniki Kardiologii Interwencyjnej i Rehabilitacji Kardiologicznej i jednocze¶nie dyrektorowi Centralnego Szpitala Weterana (Szpital Kliniczny nr 2, w którym mieszcz± siê kliniki by³ej Wojskowej Akademii Medycznej), i¿ dopisa³ siê do 5 oryginalnych prac klinicznych opartych na materiale 5 prac doktorskich, datowany jest na 30 kwietnia 2006 roku. Rektor tê sprawê powinien niezw³ocznie skierowaæ do dyscyplinarnego postêpowania wyja¶niaj±cego, bowiem, zgodnie z ówcze¶nie obowi±zuj±cym prawem, je¶li w ci±gu 4 miesiêcy rzecznik dyscyplinarny nie z³o¿y³ wniosku dyscyplinarnego o ukaranie – sprawa ulega³a automatycznemu przedawnieniu.
Te cztery miesi±ce up³ynê³y we wrze¶niu 2006 roku. Trzeba podkre¶liæ, ¿e czê¶æ dyscyplinarna (czyli art. 144) nowego Prawa o szkolnictwie wy¿szym z lipca 2005 roku wesz³a w ¿ycie dopiero 1 wrze¶nia 2006. St±d wszystkie sprawy, które wp³ynê³y do rektora przed tym terminem, musia³y byæ za³atwione wg starej ustawy.
Rzecznik dyscyplinarny uczelni, prof. dr hab. Janusz Wasiak, zacz±³ wyja¶niaj±ce postêpowanie dyscyplinarne dopiero pod koniec 2006 r. i przedstawi³ swoje wnioski z koñcem kwietnia 2007, podaj±c siê jednocze¶nie do dymisji. Dyscyplinarnie nie mo¿na by³o ju¿ wtedy dr. Markuszewskiego ukaraæ, dlatego rektorowi pozosta³a tylko kara upomnienia, któr± mo¿e siê pos³u¿yæ bez anga¿owania komisji dyscyplinarnej.
Rektor powo³a³ te¿ we wrze¶niu 2006 drug± Senack± Komisjê ds. Oceny Dzia³alno¶ci dr. Markuszewskiego jako dyrektora szpitala. Ta komisja, pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Zemana, prorektora ds. rozwoju uczelni, 4 pa¼dziernika 2006 wiêkszo¶ci± g³osów uzna³a, i¿ dr Markuszewski, aczkolwiek jest skutecznym menad¿erem, dba o finanse szpitala oraz o jego wizerunek w mediach, to jednak nie powinien pe³niæ jakiejkolwiek funkcji kierowniczej. Komisja oceni³a, i¿ nie jest mo¿liwa jego wspó³praca z kierownikami klinik, a jego agresywny styl zarz±dzania personelem medycznym jest niew³a¶ciwy. Co wiêcej, postêpowanie dyrektora zburzy³o proces dydaktyczny w szpitalu.
Wniosek tej komisji o odwo³anie z funkcji dyrektora szpitala rektor Lewiñski przekaza³ w po³owie pa¼dziernika 2006 pod tajne g³osowanie dwóch rad wydzia³ów, których kliniki znajduj± siê w szpitalu zarz±dzanym przez dyr. Markuszewskiego. Rada Wydzia³u Wojskowo−Lekarskiego stosunkiem g³osów 36 do 5 uzna³a, ¿e dyrektor powinien byæ odwo³any, natomiast Rada Wydzia³u Fizjoterapii przyjê³a to samo stosunkiem g³osów 30 do 5. Mia³ siê tak¿e wypowiedzieæ Senat Uniwersytetu Medycznego (najwy¿sza w³adza uczelni, której decyzje s± dla rektora wi±¿±ce), ale rektor nigdy nie wprowadzi³ tego wniosku pod g³osowanie. Podobno z braku czasu...
Kiedy wszyscy ju¿ byli przekonani, ¿e rektor odwo³a teraz dyr. Markuszewskiego, prof. Andrzej Lewiñski niespodziewanie zaakceptowa³ decyzjê Rady Konsultacyjnej Szpitala, która 25 pa¼dziernika 2006 przeg³osowa³a wiêkszo¶ci± kilku g³osów, ¿e dyrektor powinien pozostaæ na stanowisku.
Nie uda³o mi siê ustaliæ, kto powo³a³ Radê Konsultacyjn±, której przewodniczy³ obecnie ju¿ emerytowany prof. Jerzy Bodalski, oraz jaki by³ jej sk³ad, ale niewielu jest w niej profesorów. O Radzie Konsultacyjnej nie wspomina statut uczelni, co oznacza, ¿e nie jest to organ statutowy.
Prawnie, dyrektora szpitala klinicznego powo³uje i odwo³uje rektor uczelni medycznej i jest to jego autonomiczna decyzja. Dyrektor wchodzi w sk³ad Senatu uniwersyteckiego z g³osem doradczym. Poniewa¿ administracyjnie podlegaj± mu kierownicy klinik i inni profesorowie oraz ca³y personel wszystkich szczebli, wiêc faktycznie dyrektor kieruje du¿ym zespo³em spo³eczno¶ci akademickiej, maj±c na ni± olbrzymi i bezpo¶redni wp³yw.
2. Pisz±c artyku³, mia³em (i nadal mam!) w swoim posiadaniu protokó³ Komisji Senackiej pod przewodnictwem prof. Paw³a Liberskiego oraz opinie anonimowego eksperta, profesora medycyny klinicznej, który jednoznacznie – na 10 stronach tekstu – zarzuca dr. Markuszewskiemu nierzetelne autorstwo 5 prac opartych na doktoratach jego podw³adnych. Brak miejsca nie pozwala mi przytoczyæ tych zarzutów, ale autor udowadnia zwyk³e zapo¿yczenia poprzez kopiowanie znacznych fragmentów prac doktorskich, jak równie¿ sugeruje czê¶ciowe opublikowanie „wyników z sufitu”.
W maju i czerwcu 2007 by³em w £odzi i rozmawia³em z wieloma profesorami UMed., w tym z cz³onkami Senatu. Ka¿dy z nich by³ na swój sposób oburzony postêpowaniem rektora Lewiñskiego i jego „ucieczk±” od powziêcia jednoznacznej decyzji, jakiej mo¿na by siê spodziewaæ po profesorze bywa³ym za granic±, maj±cym swój w³asny powa¿ny dorobek naukowy i ¶wietnie wiedz±cym, co „wypada” i „nie wypada” w nauce. Nie mam w±tpliwo¶ci, ¿e osobisty presti¿ rektora mocno ucierpia³ przez tê sprawê.
3. Mgr Wdowczyk tak siê „zagalopowa³” w obronie rektora Lewiñskiego, i¿ dopu¶ci³ siê ewidentnego przek³amania. W protokóle Komisji Rektorskiej widnieje tylko zdanie „osoba, na której ci±¿y tego rodzaju zarzut, nie powinna pe³niæ funkcji kierowniczych w spo³eczno¶ci akademickiej”, natomiast nie ma dopisku, który wystêpuje w jego cytacie: „tj. kierowaæ zespo³ami naukowymi”.
Podsumujmy: za odwo³aniem dyr. Markuszewskiego g³osowa³a Komisja Rektorska, w której sk³ad weszli prorektor ds. nauki i wszyscy dziekani, nastêpnie Komisja Senacka do Oceny Dyrektora, nastêpnie Rada Wydzia³u Wojskowo−Lekarskiego, nastêpnie Rada Wydzia³u Fizjoterapii. Razem oko³o 80 profesorów na kolejnych etapach g³osowa³o przeciwko zachowaniu stanowiska dyrektora przez dr. Markuszewskiego.
Czy¿ z ogl±du faktów nie wynika mój wniosek, i¿ „sprawie ukrêcono ³eb”?