Równowagę między korzystaniem z nowoczesnych technologii a dobrostanem pracowników można utrzymać tylko w ramach w Technologicznie Zrównoważonej Organizacji – dowodzą naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Wyniki ich badań pokazują, w jaki sposób ją świadomie budować.
Współczesne organizacje funkcjonują w warunkach dynamicznego rozwoju technologicznego, w szczególności w obszarze sztucznej inteligencji, który niesie ze sobą zarówno nowe możliwości, jak i wyzwania związane z efektywnym wdrażaniem innowacji. Technologie te mają jednocześnie pozytywne i negatywne konsekwencje dla organizacji oraz dla dobrostanu pracowników. Zarówno w literaturze naukowej, jak i w praktyce biznesowej technologia bywa opisywana jako zjawisko o „janusowym obliczu”, metaforycznie oddającym jej dwoistą naturę: jej implementacja może zarówno nasilać stres, jak i zwiększać satysfakcję pracowników, czyniąc ich pracę łatwiejszą lub bardziej wymagającą.
Raporty branżowe potwierdzają te obserwacje, podkreślając istotną rolę technologii w kształtowaniu dobrostanu pracowników. Z raportu EY Business Academy (2024) wynika, że ponad 50% respondentów postrzega technologie jako inwazyjne i doświadcza trwałego technostresu. Co trzeci badany deklaruje, że technologie ograniczają jego czas wolny, natomiast co czwarty przyznaje, że ma trudności z nadążaniem za nowymi rozwiązaniami technologicznymi, co prowadzi do frustracji. W konsekwencji gwałtownych przemian technologicznych organizacje mierzą się również ze wzrostem tempa pracy (33%), rosnącą potrzebą ciągłego podnoszenia kwalifikacji (23%) oraz obawami dotyczącymi spadku wartości pracowników na rynku pracy (20%), szczególnie wśród starszych pokoleń.
Z kolei Digital Workplace Productivity Report (2022) wskazuje, że niewłaściwe zarządzanie technologią — zarówno jej nadmierne, jak i niewystarczające wykorzystanie — może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym pogorszenia dobrostanu pracowników oraz obniżenia ich skłonności do pozostania w organizacji. Warto podkreślić, że aż 36% respondentów rozważało zmianę pracy z powodu „niezadowalających doświadczeń technologicznych w miejscu pracy”. W tym kontekście w dyskursie menedżerskim i doradczym coraz częściej pojawia się pojęcie „(nie)zrównoważoności technologicznej organizacji”, które jednak nadal pozostaje słabo rozpoznane w literaturze akademickiej.
Dotychczasowe badania nad technologią w pracy koncentrowały się głównie na jej akceptacji lub gotowości pracowników do korzystania z nowych narzędzi. Pytano więc, czy technologia jest użyteczna, łatwa w obsłudze albo czy ludzie są na nią „mentalnie gotowi”. Znacznie rzadziej analizowano to, co dzieje się później, kiedy technologia staje się codziennym elementem pracy i zaczyna realnie wpływać na zdrowie, relacje społeczne i satysfakcję zawodową. Podczas naszej pracy z praktyką biznesową bardzo często pojawiało się nawiązanie do technologicznej zrównoważoności, ale nikt dotąd nie wiedział co pracownicy mają na myśli posługując się tym terminem – przyznaje dr hab. Artur Modliński z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.
Wraz z badaczami z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II wprowadził pojęcie postrzeganej technologicznej zrównoważoności organizacji (PTSO) i opracował skalę do jej mierzenia. Odnosi się ono do subiektywnego doświadczenia pracowników i dotyczy tego, czy technologia w ich miejscu pracy tworzy równowagę pomiędzy wymaganiami a posiadanymi zasobami.
Nasze narzędzie pozwala określić, czy technologia pomaga radzić sobie z obowiązkami i rozwijać kompetencje, czy raczej zwiększa tempo pracy, liczbę zadań i poczucie presji. Może być wykorzystywane zarówno jako skala akademicka, jak i narzędzie managerskie, służące do diagnozy organizacji – tłumaczy dr hab. Artur Modliński.
Z perspektywy PTSO organizacja jest technologicznie zrównoważona wówczas, gdy wykorzystywana technologia wspiera rozwój kompetencji i kreatywność pracowników, ułatwia współpracę oraz komunikację, a także wzmacnia poczucie sensu i satysfakcję z wykonywanej pracy. Kluczowe znaczenie ma przy tym to, aby technologia nie prowadziła do przeciążenia, wykluczenia ani zastępowania tych aspektów pracy, które pracownicy postrzegają jako „typowo ludzkie”. W przeciwnym razie technologia może stać się źródłem zagrożeń – zwiększać liczbę obowiązków, pogarszać samopoczucie psychiczne lub fizyczne, sprzyjać poczuciu nadmiernej kontroli oraz osłabiać relacje społeczne w zespole.
Kluczowe w naszym podejściu jest to, że PTSO nie opisuje samej technologii, lecz sposób, w jaki jest ona zarządzana i doświadczana przez ludzi. Dwie organizacje mogą korzystać z tych samych narzędzi cyfrowych, a mimo to być postrzegane zupełnie inaczej przez swoich pracowników. To właśnie te różnice w percepcji decydują o tym, czy technologia staje się zasobem, czy obciążeniem – przekonuje dr Paweł Fortuna z KUL.
W świecie, w którym ilość danych i bodźców rośnie wykładniczo, pytanie o technologiczny „zrównoważony rozwój” przestaje być abstrakcyjnym problemem akademickim. Staje się praktycznym wyzwaniem dla menedżerów, działów HR i liderów odpowiedzialnych za wdrażanie innowacji. PTSO oferuje narzędzie, które pozwala spojrzeć na technologię nie tylko przez pryzmat wydajności i kosztów, ale przede wszystkim przez jej realny wpływ na ludzi. W dłuższej perspektywie to właśnie takie podejście może decydować o tym, czy organizacje będą w stanie funkcjonować w świecie nadmiaru informacji bez wypalania swoich pracowników. Technologia sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. To sposób jej wykorzystania przesądza o tym, czy stanie się fundamentem zrównoważonego rozwoju, czy kolejnym źródłem przeciążenia.
Badanie łódzko-lubelskiego zespołu naukowców zostało opublikowane w „Employee Relations: The International Journal”.
MK, źródło: UŁ