Aktualności
Sprawy nauki
03 Marca
Źródło: KRAUM
Opublikowano: 2025-03-03

KRAUM o koniecznych zmianach w ewaluacji

Odrębna ocena instytutów badawczych oraz uczelni, a także zwiększenie liczby publikacji o najwyższej punktacji, które będzie można włączyć do oceny – między innymi takie zmiany w systemie oceny postuluje Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych.

Obecny system ewaluacji wymaga korekty – to główny wniosek z debaty Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM), zorganizowanej 27 lutego przez Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.

Zabieramy głos jako uczelnie medyczne, bo mamy swoją specyfikę – mówi prof. Agnieszka Hałoń, prorektor ds. rozwoju kadry akademickiej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – O naszej odrębności stanowi fakt, że jesteśmy jednostkami badawczo-dydaktycznymi, których pracownicy jednocześnie pracują w sferze klinicznej, świadcząc usługi lecznicze w ramach uniwersyteckich szpitali klinicznych. Uwzględniając wszelkie różnice, generalnie nasza ocena ewaluacji dotyczy wielu niekorzystnych praktyk, jakie zaistniały w obowiązującym systemie. Opiera się on na algorytmie, który w kilku punktach wymaga korekty – dodaje.

Rektorzy postulują m.in. odrębną ocenę instytutów badawczych oraz uczelni, a także zwiększenie liczby publikacji o najwyższej punktacji, które będzie można włączyć do oceny. Stanowisko KRAUM ma być przekazane ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego. Wśród zastrzeżeń jest też problem tzw. slotów, czyli sposobu punktowania dorobku naukowego.

W obecnym systemie bardziej opłaca się publikować dużo, ponieważ liczy się ilość, a nie jakość – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki UMW. – W sposób oczywisty konsekwencją musi być obniżenie jakości zarówno publikacji, jak i samych badań naukowych. W skali kraju dochodzi do takich nieprawidłowości, jak np. korzystanie z usług tzw. „fabryk” publikacji, gdzie kupuje się prace bez prowadzenia działalności naukowej. Dlatego postulujemy taki sposób oceny, w którym promowane będą publikacje najwyższej jakości.

Zastrzeżenia środowiska medycznych szkół wyższych budzi także taka konstrukcja systemu, na której tracą uczelnie, których pracownicy obok nauki realizują także działania dydaktyczne i kliniczne. Oceniani są jednak wyłącznie w jednym z tych obszarów. Prowadzi to do nieuzasadnionych ruchów kadrowych w niektórych jednostkach, czyli przesuwania pracowników z etatów badawczo-dydaktycznych na dydaktyczne tylko na potrzeby ewaluacji. KRAUM pisała już o tym w liście do ministra nauki i szkolnictwa wyższego z początku lutego. Przypomnijmy, że bieżąca ewaluacja znajduje się na ostatniej prostej – obejmuje bowiem lata 2022–2025.

Jako realiści proponujemy zmiany możliwe do wprowadzenia na etapie, na którym się znajdujemy. Nie znowelizujemy ustawy, ale na poziomie rozporządzenia istnieje możliwość wdrożenia uzgodnionych zapisów, które nie zakłócą całego procesu – dodaje prof. Piotr Dzięgiel. – Z tego powodu np. rekomendujemy pozostawienie bez zmian aktualnej listy czasopism. Budzi ona wiele wątpliwości, ale zmiana reguł gry w trakcie jej trwania będzie jeszcze gorsza. Nasze środowisko ma jednak pomysły, jak zmodyfikować kolejną ewaluację, po to by przyczyniła się do rzeczywistego rozwoju polskiej nauki i wzmocnienia jej pozycji w świecie.

O propozycjach zmian w kolejnej ewaluacji będziemy rozmawiać z gośćmi debaty, którą „Forum Akademickie” organizuje we współpracy z Polską Akademią Nauk. Odbędzie się ona 11 marca o godz. 18:00. Transmisja na kanale YouTube PAN.

MK, źródło: KRAUM

6

Dyskusja (12 komentarzy)
  • ~PŻ 03.03.2025 15:26

    Cytuję: :Prowadzi to do nieuzasadnionych ruchów kadrowych w niektórych jednostkach, czyli przesuwania pracowników z etatów badawczo-dydaktycznych na dydaktyczne tylko na potrzeby ewaluacji." Czyżby medycy nie potrafią napisać jedną publikację rocznie?

  • ~PŻ 03.03.2025 15:23

    Cytyję: "W obecnym systemie bardziej opłaca się publikować dużo, ponieważ liczy się ilość, a nie jakość – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki UMW." Panie Profesorze, 4 publikacje w 4 lata to dużo????

    • ~Slotmaster 04.03.2025 10:37

      To nie tak, bo 4 "sloty" może zgłosić instytucja na każdego naukowca przeliczeniowego, ale to oznacza 1 publikację jeżeli jest to jedyny autor z tzw. dyscypliny niezależnie od wkładu - co właśnie promuje "spółdzielnie", a dyskryminuje pracę zespołową. Grupa n-osobowa musi "wygenerować" n publikacji żeby wypełnić limit slotów - to z kolei wymusza kombinacje przy deklaracji dyscyplin - zwane eufemistycznie optymalizacją - tak czy siak, punktoza, slotoza i inna bibliometrioza (impaktoza, hirszoza, cytacjoza, można długo wymieniać) są nie do obrony jako główne kryterium oceny działalności naukowej.

      Druga sprawa, to po co są te śmieszne kategorie? to infantylne! Dotacja może być obliczana według znanego z góry algorytmu uwzględniającego okresową ocenę, w tym koniecznie z udziałem składnika "eksperckiego", bo to utrudni automatyczne nagradzanie papierników i PSS-owców, a rzetelne współprace, nawet z krajami papierniczymi nie zostaną wtedy zrównane z patologią. Jakieś kombinacje zawsze będą i korupcja ale to co jest nie nadaje się do naprawy. Warto przypomnieć"dead horse theory".

      • ~PŻ 04.03.2025 12:36

        Do Slotmaster 04.03.2025 10:37. Pisze Pan, że jedna osoba musi opublikować jeden artykuł, żeby uzyskać jeden slot. A grupa n osobowa musi opublikować n artykułów, żeby każdy uzyskał po jednym slocie. I to Pan nazywa dyskryminacją prac zespołowych. Panie, coś Panu pomyliło się. Przecież gdyby każdy z Pańskiego „n osobowego zespołu” brał jednoosobowy udział w artykule, to razem powinni byli by opublikować n artykułów. Pracując w zespole – również n!!!! A może nie pamięta Pan arytmetyki? Przecież próbuje Pan udowodnić, że n zespołowych artykułów jest większe, niż n artykułów z udziałem pojedynczych osób! Owszem, wysiłek zespołu może być większy w przypadku, gdy do zespołu zostanie dopisanych kilka osób z Pana jednostki, którzy tak naprawdę, nie brali udziału w badaniach. Ale to jest już tym, co Pan nazywa „kombinacją”, a ja promowaniem nieróbstwa. Ale może dopisujący liczy na to, że oni kiedyś odwdzięczą się?
        Wydaje mi się, że Pan analizuje sytuację, gdy współautorzy są z różnych jednostek. Wtedy każda z jednostek, pod warunkiem że punktacja artykułu 100 i więcej punktów, dostaną po jednym slocie. A i tak zespół n osobowy z danej jednostki musi mieć n artykułów. Taki przydział punktów istniał we wszystkich poprzednich ewaluacjach i stymulował prace międzyuczelniane i międzynarodowe. Dodatkowo przed Czarnkiem WSZYSTKIE artykuły punktowały jednakowo dla uczestników z różnych jednostek, chyba że było ponad 10 współautorów. I nikt wtedy nie protestował. A teraz Pan optuje za składnikiem eksperckim, co może doprowadzić, tu zacytuję Pana, do „Jakieś kombinacje zawsze będą i korupcja”

        • ~DracoNova 04.03.2025 16:59

          Nie chodzi o 4 publikacje na 4 lata, tylko o cały system, który napędza wyścig w publikowaniu w najkrótszym możliwym czasie, co skutkuje publikowaniem informacji o niskiej wartości naukowej. Często to co nazywamy publikacją jest w rezultacie raportem nagromadzonych danych, a nie doniesieniem naukowym. W ten sposób napędza się maszynka do produkcji raportów zwanych ‘publikacjami’ używanych do wnioskowania o kolejne stopnie naukowe przez osoby nieposiadające doświadczenia naukowego, szerszego i głębszego oglądu stanu wiedzy. I potem mamy takich naukowców, którzy nie potrafią samodzielnie przyczyniać się do postępu w nauce, ani skupiać wokół siebie grup badawczych, ale za to mają w kieszeni stos bezwartościowych papierów!

          • ~Rotker 04.03.2025 17:58

            A jakże chodzi o to by mieć 0.001 slota i być dobrze ocenionym i nic nie robić, byle by się do .... nie dobierali a my tu kasę na naiwnych trzepali. No nie?

      • ~Rotker 04.03.2025 11:00

        Dziś najważniejsze jest jak to powiedział "Adrian Zandberg podsumował artykuł komentarzem: "Nowy program badawczy rządu Tuska: czy koryto może latać?". Wszystko wskazuje na to, że koryto jest najważniejsze i nasi przy korycie. Zapomnieć o nauce polskiej, która miałaby się rozwijać, dziś zwijamy, bo tak każe nam ....

  • ~KB 03.03.2025 14:01

    Kolejne gremium, które stworzyło ten system, się oburzyło.

    Czekamy jeszcze na opinie Związków Zawodowych PW, Związku Szatniarzy UJ, Kół Gospodyń Wiejskich i Pracowników Żabki. Musimy poczekać na skompletowanie oburzenia wszystkich gremiów zanim zaczniemy coś z tym robić.

  • ~Fidelo 03.03.2025 10:48

    "W obecnym systemie bardziej opłaca się publikować dużo, ponieważ liczy się ilość, a nie jakość – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki UMW".
    Ale konkluzją jest "zwiększenie liczby publikacji o najwyższej punktacji, które będzie można włączyć do oceny".

    Widać, jak państwo rektorzy chcieliby zreformować ewaluację. Do tyłu. Zwąchano okazję do wykorzystania nagenerowanych pseudopublikacji. Nie jest to optymistyczne.

  • ~Obserwator 03.03.2025 10:31

    "W obecnym systemie bardziej opłaca się publikować dużo, ponieważ liczy się ilość, a nie jakość – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki UMW. – W sposób oczywisty konsekwencją musi być obniżenie jakości zarówno publikacji, jak i samych badań naukowych".

    Serio? Jeśli ewaluacja obejmuje 4 lata, a każdy oceniany ma wykazać się czterema "slotami".... To jeden artykuł na rok za 100+ pkt (nawet wieloautorski!) to jest dużo?? To jest minimum dla kogoś, kto zajmuje się badaniami naukowymi. Za wiele rzeczy można krytykować system ewaluacji, ale akurat te dziwaczne "sloty" są ewidentnym krokiem w kierunku jakość-nie-ilość! Bardziej "opłacało się" mieść 4 artykuły za 100 pkt, niż 400 art za 1 pkt. A 100 pkt to na prawdę nie jest jakiś wygórowany poziom czasopism, raczej średnia półka...

    Podobnież aplikując o granty, wnioskodawca jest proszony o 5-10 publikacji z ostatnich 5-10 lat. Znów, nie o miliardy artykułów, ale kilka, o te najlepsze, najwazniejsze, najbardziej adekwatne do wniosku. To oczekiwanie spokojnie można spełnić publikując jeden dobry artykuł na rok. Jeden!

    Nawet przy ocenie dorobku, habilitacji, profesurze, doktoracie wyraźnie bierze się pod uwagę jakość publikacji (powinno), bo wytyczna jest jasna: nie ślepe wskaźniki! ale meritum, ocena ekspercka treści (najczęściej) wybranych publikacji.

    Więc nie bardzo wiem, co miał Pan Profesor na myśli, mówiąc, co powiedział. Może na jego uczelni idą w ilość a nie jakość???

  • ~Rotker 03.03.2025 10:01

    "W obecnym systemie bardziej opłaca się publikować dużo, ponieważ liczy się ilość, a nie jakość – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki UMW. " Spadłem z krzesła, po przeczytaniu tego wynurzenia profesora. Cztery sloty to dużo! No tak, jak się ma ZERO to dużo. Proszę wziąć przykład z prof. Macieja co ma fuchę na KUL. Ponad, średnio 70 publikacji rocznie ma pan prof., a trzeba tylko cztery na cztery lata. Zamiast smarować takie odezwy to może warto coś napisać i opublikować, i pokazać społeczeństwu, że jesteście coś warci, a nie wozić się na ..... , trudno to zrozumieć, że tak można.

    • ~BabaJaga 04.03.2025 20:37

      Przepraszam bardzo ale jeśli przy wieloautorskich dzieli się sloty to nie ma możliwości aby 4 artykulami wypełnić sloty. Autor jest karany za to że współpracuje w dyscyplinie!!! Więc ciągle brakuje Ci wypełnienia. Zatem wspolautorzy muszą dopisać Cię do swoich publikacji. Ok czasem uczestniczysz w tworzeniu art a czasem musisz być dopisany.... Ogólnie system jest beznadziejnie beznadziejny. Patologiczny od a do z. ....... Najlepiej maja Ci co napisali 4 przegladowe samodzielnie. Bez walki o finansowanie badań, bez czasu w laboratorium za to korzystając z czyjejś pracy.