Aktualności
Szkoły wyższe
20 Kwietnia
Źródło: Shutterstock
Opublikowano: 2026-04-20

Czy akademia jest gotowa na układ zbiorowy pracy?

Sektor szkolnictwa wyższego doczeka się wreszcie swojego układu zbiorowego pracy. Przygotowaniem wzorcowej koncepcji takiego źródła zajmą się pracownicy Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Zakładowy układ zbiorowy pracy to umowa zawierana między pracodawcą a działającymi w danym podmiocie organizacjami związkowymi. Umożliwia wspólne ustalenie zasad zatrudnienia, które będą lepiej dopasowane do specyfiki danego podmiotu i korzystniejsze dla pracowników niż przepisy Kodeksu pracy. Układ taki może obejmować m.in. wymiar czasu pracy i urlopu wypoczynkowego, warunki wynagradzania, zasady organizacji pracy, a także przeciwdziałania naruszaniu godności i innych dóbr osobistych, w tym mobbingowi.

Jak czytamy na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, układy zbiorowe były początkowo źródłem prawa pracy, które ułatwiało dostosowywanie regulacji prawnych do warunków pracy osób zatrudnionych w różnych branżach. Dzięki nim istniała możliwość równoważenia potrzeb pracowników oraz wymagań poszczególnych gałęzi gospodarki. Z czasem stały się swego rodzaju uzupełnieniem dla regulacji zawartych w Kodeksie pracy.

Ustawa z 5 listopada 2025 r. o układach zbiorowych pracy i porozumieniach zbiorowych wdraża do polskiego porządku prawnego Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w Unii Europejskiej. Zgodnie z jej postanowieniami każde państwo członkowskie, w którym wskaźnik zasięgu rokowań zbiorowych jest poniżej progu 80% ustanawia plan działań na rzecz promowania tego typu rozwiązań. Z analizy przygotowanej przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych (European Trade Union Confederation, ETUC) wynika, że Polska zamyka statystyki jeśli chodzi o objęcie układami zbiorowymi pracy. O ile we Włoszech odsetek ten wynosi 100%, u nas – tylko 13%.

Często spotykam się z takim przekonaniem, że układy zbiorowe pracy dotyczą wyłącznie sektora prywatnego. To nieprawda, bo w większości państw europejskich obejmują również sektor publiczny, w tym administrację. Jeżeli chcemy faktycznie wdrożyć dyrektywę o adekwatnym wynagrodzeniu minimalnym w UE, właśnie od tego sektora powinniśmy zacząć – twierdzi dr Błażej Mądrzycki z Uniwersytetu Śląskiego.

W 2022 roku, na zlecenie Rady Dialogu Społecznego, wraz z prof. Łukaszem Pisarczykiem (również UŚ), przygotował ekspertyzę dotyczącą kondycji układów zbiorowych pracy w Polsce. Z przedstawionych w niej danych wynika, że  w latach 2011–2021 zawarto w Polsce 842 układy obejmujące blisko pół miliona pracowników. Autorzy zauważają, że tendencja jest malejąca, i to zarówno jeśli chodzi o liczbę przyjmowanych układów, jak i liczbę pracowników nimi objętych. O ile jeszcze w 2013 r. obowiązywało blisko 7100 układów zbiorowych, to już w 2019 r. liczba ta spadła do nieco ponad 6700.

„Obecne ramy prawne nie tworzą zachęt, a wręcz utrudniają lub demotywują partnerów społecznych (nawet stronę związkową) do prowadzenia negocjacji układowych. Efektem jest całkowite załamanie się układów ponadzakładowych oraz słabość układów zakładowych, ograniczonych do pewnych typów podmiotów i mających (mimo wszystko) stosunkowo niewielki zakres stosowania – niewątpliwie nie tworzą one kompleksowego systemu porozumień” – czytamy w ekspertyzie. Wskazano w niej, że branżami, w których zawiera się najwięcej układów, są m.in. przetwórstwo przemysłowe, gospodarka ściekami i odpadami, energetyka oraz transport i gospodarka magazynowa. Układy zakładowe dla dużej liczby pracowników są również zawierane w finansach i ubezpieczeniach. Uwagę zwraca za to brak takich rozwiązań w systemie szkolnictwa, w tym wyższego, gdzie istnieje dość silna reprezentacja związkowa.

Dlatego właśnie naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego zamierzają opracować wzorcowy projekt zakładowego układu zbiorowego pracy dla uczelni. Będzie narzędziem wsparcia dla władz rektorskich i partnerów społecznych w procesie prowadzenia rokowań zbiorowych w tym sektorze.

To niewiarygodne, ale na tę chwilę żadna uczelnia w Polsce nie ma takiego dokumentu. A jest on bez dwóch zdań potrzebny. Środowisko akademickie ma wreszcie szansę, żeby zawalczyć o to, co jest dla niego ważne. Do tej pory podstawowe źródła uprawnień wspólnoty akademickiej pochodziły wyłącznie od ustawodawcy. Środowisko nie ma przestrzeni, aby samodzielnie kształtować warunki pracy na uczelniach odpowiadające na rzeczywiste potrzeby. Zdane jest na ustawy, rozporządzenia czy statuty – przypomina dr Mądrzycki.

W efekcie akademicy pozostają na „łasce” polityków, którzy w trakcie kampanii wyborczych obiecują wprawdzie podwyżki wynagrodzeń, inwestycje w naukę etc., ale nierzadko okazuje się, że to tylko „gruszki na wierzbie”. Nakłady na naukę tylko nieznacznie przekraczają dziś 1% PKB, a asystent na uczelni zarabia tylko odrobinę więcej niż pensja minimalna.

Mówimy, przypomnę, o gospodarce opartej na wiedzy, na rozwoju sztucznej inteligencji, rozwoju nowych technologii, potrzebie kształcenia. Ministrowie powtarzają, że inwestycje w szkolnictwo wyższe to najlepsza inwestycja, tylko że nic za tym nie idzie – dodaje wiceprzewodniczący Rady Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Jego zdaniem dzisiaj sprawy dotyczące wynagrodzeń na uczelni pozostają tak naprawdę poza jakąkolwiek kontrolą. Wszystko odbywa się bowiem na poziomie ministerialnym. W Europie w cały proces włączeni są partnerzy społeczni, a stawka wynagrodzeń w sektorze publicznym jest pewnym konsensusem pomiędzy przedstawicielami środowiska, którego to wynagrodzenie dotyczy, a rządzącymi.

U nas prawo pracy jest pod silnym wpływem polityków, a to dlatego, że nie bazujemy na zbiorowych układach pracy, pracownicy i pracodawcy nie siadają do wspólnego stołu. Taki układ dałby tym, którzy pracują w tym sektorze, realny wpływ na wysokość ich wynagrodzeń. Dzisiaj pensje w szkolnictwie wyższym zależą od ministra – przekonuje członek Zespołu Badawczego Prawa Pracy i Polityki Społecznej WPiA UŚ.

Wynagrodzenia to jedno, ale układ zbiorowy obejmuje także wiele innych kwestii, m.in. czas pracy, urlopy wypoczynkowe, organizację pracy, bezpieczeństwo, przeciwdziałanie naruszaniu godności i innych dóbr osobistych osób wykonujących pracę zarobkową, przeciwdziałanie naruszaniu zasady równego traktowania w zatrudnieniu oraz mobbingowi. Może również zawierać zasady działania funduszu świadczeń socjalnych czy podnoszenia kwalifikacji zawodowych.

Układ zbiorowy w zasadzie nie ma granic, strony mają ten przywilej, że mogą kształtować w nim wszystko, co ma znaczenie dla wykonywanej przez nich pracy. I po to są właśnie tego typu autonomiczne źródła, jak układy zbiorowe pracy. W większości uczelni obowiązują regulaminy pracy, wynagradzania, awansów i na każdej z nich jest inaczej, od Sasa do Lasa, bo pozwalają na to przepisy. W układach zbiorowych można to bardziej ujednolicić i jasno określić zasady wspólne dla całego sektora.

W rozpoczynającym się właśnie projekcie naukowcy chcą poznać potrzeby strony społecznej, jej obawy, oczekiwania, bariery, jakie do tej pory napotykano. Głos dostaną także władze uczelni. Autorzy projektu dokonają również analizy pod tym kątem ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Po niej chcą wskazać, które obszary należałoby uregulować w układzie zbiorowym pracy i podpowiedzieć przykładowe rozwiązania, które potencjalnie mogłyby być uniwersalne dla wszystkich. W efekcie ma powstać wzorcowy układ zbiorowy pracy dla uczelni.

Oczywiście, nie będziemy nikogo zmuszać do przyjmowania naszej propozycji. Możemy dać narzędzia, zasugerować, co powinno być przedmiotem takich regulacji, ale czy ktoś z tego skorzysta i w jakim zakresie, to już inna sprawa – podkreśla dr Błażej Mądrzycki, dodając, że będzie to krok w stronę bardziej przewidywalnych warunków pracy i dojrzalszych relacji w akademii.

Pierwszym etapem będzie ankieta adresowana do pracowników uczelni. Autorzy projektu chcą też spotkać się z przedstawicielami władz szkół wyższych, by poznać ich perspektywę. Przewidziano również serię warsztatów dla związków zawodowych. Całość zwieńczy konferencja, na której poznamy efekty projektu. Jego realizację przewidziano do końca przyszłego roku.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (1 komentarz)
  • ~byle tylko nie 20.04.2026 11:49

    Widać, że nadal mieszają, jakieś trut tutu, by tylko nie rozmawiać o finansowaniu nauki i podnoszeniu nakładów. No to teraz będziemy podpisywać umowy jak być pięknym i bogatym przy zatrudnieniu z wynagrodzeniem za miskę ryżu. Rady, zespoły komisje, organizacje i bóg wie co powołamy byście się dobrze wypowiadali, napadali na siebie, itd. byle tylko nie po ....