Czy światło może zachowywać się jak wir powietrza? Okazuje się, że tak – i właśnie takie „optyczne tornada” udało się wytworzyć w niezwykle małej strukturze naukowcom z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, Wojskowej Akademii Technicznej oraz Institut Pascal CNRS przy Université Clermont Auvergne.
Odkrycie polsko-francuskiego zespołu otwiera nową drogę do tworzenia miniaturowych źródeł światła o złożonej strukturze, umożliwiając w przyszłości budowę prostszych i bardziej skalowalnych urządzeń fotonicznych, np. do komunikacji optycznej czy technologii kwantowych. Ich rozwiązanie łączy kilka dziedzin fizyki: od mechaniki kwantowej, przez inżynierię materiałową, po optykę i fizykę ciała stałego. Inspiracją stały się układy znane z atomów, gdzie elektrony mogą zajmować różne stany energetyczne. W fotonice podobną rolę pełnią pułapki optyczne, które zamiast elektronów więżą światło.
Można to sobie wyobrazić jako optyczny wir – tłumaczy dr Marcin Muszyński z Wydziału Fizyki UW oraz City College of New York, pierwszy autor badań. – Fala świetlna skręca wokół swojej osi, a jej faza zmienia się spiralnie. Co więcej, nawet polaryzacja, czyli kierunek drgań pola elektrycznego, zaczyna rotować.
Takie struktury światła są bardzo obiecujące – mogą znaleźć zastosowanie m.in. w komunikacji kwantowej czy manipulowaniu mikroskopijnymi obiektami. Problem polega jednak na tym, że ich wytwarzanie zwykle wymaga skomplikowanych nanostruktur lub dużych układów eksperymentalnych. Zespół badaczy obrał inną drogę.
Zamiast budować złożone układy, wykorzystaliśmy ciekły kryształ, czyli materiał o właściwościach pośrednich między cieczą a ciałem stałym. Choć można go przelewać jak ciecz, jego cząsteczki układają się w uporządkowany sposób, zachowując kierunek i wzajemne położenie, podobnie jak w krysztale – wyjaśnia inż. Joanna Mędrzycka, studentka nanoinżynierii na Wydziale Fizyki UW, która wraz z dr Evą Oton z Wojskowej Akademii Technicznej przygotowała próbki ciekłokrystaliczne.
W opisanej strukturze można wywołać defekty zwane toronami. Można je sobie wyobrazić jako ciasno skręconą spiralę – podobną do DNA – wzdłuż której układają się cząsteczki ciekłego kryształu. Jeśli taką spiralę się zamknie, łącząc jej końce w pierścień przypominający pączek, otrzymuje się właśnie toron.
Naukowcy przekonują, że struktury te działają jak mikroskopijne pułapki dla światła. Kluczowym krokiem było stworzenie dla fotonów odpowiednika pola magnetycznego. Choć światło nie reaguje na pole magnetyczne tak jak elektrony, możliwe jest odtworzenie jego efektu innymi metodami.
Zmienna w przestrzeni dwójłomność, czyli różnica w propagacji różnych polaryzacji światła, działa jak syntetyczne pole magnetyczne – zauważa dr Piotr Kapuściński z Wydziału Fizyki UW. – Nazywamy je „syntetycznym”, ponieważ jego matematyczny opis przypomina działanie pola magnetycznego, choć fizycznie go tam nie ma. W efekcie światło zaczyna „zakręcać”, podobnie jak elektrony poruszające się po orbitach cyklotronowych.
Aby wzmocnić to zjawisko, toron umieszczono w mikrownęce optycznej – strukturze złożonej z luster, w której światło wielokrotnie się odbija i pozostaje uwięzione przez dłuższy czas. Dzięki temu pole działa znacznie silniej, a dodatkowo można kontrolować rozmiar pułapki, a więc i właściwości światła, za pomocą zewnętrznego napięcia elektrycznego. Najważniejszy wynik okazał się jednak jeszcze bardziej zaskakujący.
W typowych układach światło z orbitalnym momentem pędu pojawia się w stanach wzbudzonych – wyjaśnia prof. Guillaume Malpuech z Université Clermont Auvergne i CNRS, który wraz z prof. Dmitryjem Solnyshkovem i Daniilem Bobylevem opracowali model teoretyczny zjawiska. – Nam po raz
pierwszy udało się uzyskać taki efekt w stanie podstawowym, czyli najniższym energetycznie. To istotne, ponieważ stan podstawowy jest najbardziej stabilny i najłatwiej się w nim gromadzi energia.
Jak zaznacza prof. Jacek Szczytko z Wydziału Fizyki UW, lider grupy badawczej, dzięki temu znacznie łatwiej uzyskać laserowanie – światło naturalnie „wybiera” ten stan, ponieważ wiąże się on z najmniejszymi stratami. Aby to potwierdzić, badacze dodali do układu barwnik laserowy. Otrzymali światło, które nie tylko wiruje, ale także zachowuje się jak światło laserowe: jest spójne, ma dobrze określoną energię i kierunek emisji.
Co ciekawe, nasze podejście czerpie inspirację z bardzo zaawansowanych teorii dotyczących tak zwanego ładunku wektorowego – dodaje prof. Dmitry Solnyshkov – W pewnym sensie udało nam się sprawić, że fotony zachowują się już nawet nie jak elektrony, ale jak kwarki, naładowane cząstki, z których składają się protony.
Odkrycie otwiera nową drogę do tworzenia miniaturowych źródeł światła o złożonej strukturze. W przyszłości może to umożliwić budowę prostszych i bardziej skalowalnych urządzeń fotonicznych, na przykład do komunikacji optycznej czy technologii kwantowych.
źródło: FUW
No i z pewnością za chwilę światło będzie ważyć więcej niż cząstki. To i może uda się grawitację stworzyć ze światła i cząstkami dowodzić. My to potrafimy, no nie?