Aktualności
Sprawy nauki
15 Września
Źródło: Rada Młodych Naukowców
Opublikowano: 2025-09-15

Młodzi naukowcy chcą zmian w konkursach NCN

Więcej naborów w konkursie PRELUDIUM, dostęp do pełnych recenzji wniosków, publikacja końcowej punktacji projektów, waloryzacja wynagrodzeń dla kierowników – z takimi między innymi postulatami wystąpili do Narodowego Centrum Nauki badacze młodego pokolenia. Chcą także większej elastyczności w rozliczaniu i przesuwaniu środków grantowych.

Jak wynika ze statystyk NCN, wśród wszystkich składających wnioski w konkursach tej agencji dominują młodzi naukowcy (do 12 lat po doktoracie). Grupa ta już od jakiegoś czasu sygnalizuje w różny sposób (np. uchwałami organizacji przedstawicielskich) potrzebę wprowadzenia istotnych zmian w konkursach grantowych. W ubiegłym tygodniu swoje pomysły mogli przedstawić na forum Rady Narodowego Centrum Nauki. To organ, który m.in. określa warunki przeprowadzania konkursów i wysokość środków na nie przeznaczanych.

W czwartkowym posiedzeniu tego gremium uczestniczyli przewodniczący trzech organizacji reprezentujących badaczy na początkowych etapach kariery: mgr inż. Anna Nieczaj (Krajowa Reprezentacja Doktorantów), dr Olga Witkowska-Piłaszewicz (Rada Młodych Naukowców, w spotkaniu brał także udział członek RMN dr inż. Mateusz Szatkowski) i prof. Maciej Sałaga (Akademia Młodych Uczonych PAN). Proponowane przez nich zmiany dotyczą nie tylko samych konkursów, ale również realizowanych grantów.

Modyfikacje w ofercie

Zarówno KRD, jak i RMN wśród swoich najważniejszych postulatów wymieniają zwiększenie liczby naborów do konkursu PRELUDIUM. Adresowany jest on do osób nieposiadających stopnia doktora. Do tej pory ogłoszono 24 jego odsłony, jednak o ile w latach 2011–2019 nabory odbywały się dwa razy w roku (na wiosnę i jesienią), o tyle później – już tylko raz. Zdaniem najbardziej zainteresowanych, to za mało.

Roczna częstotliwość naboru jest zbyt niska i w praktyce daje doktorantom nieliczne szanse na złożenie wniosku w trakcie całego doktoratu. Dlatego właśnie postulujemy przywrócenie dwóch naborów w roku – mówi Anna Nieczaj z KRD.

Dodajmy, że temat ten jest na tapecie już od dłuższego czasu, ale wciąż pozostaje bez rozwiązania. Dyskutowano o nim przeszło rok temu na spotkaniu ze środowiskiem naukowym w krakowskiej siedzibie agencji. O wynikającej z rozmów z młodymi badaczami potrzebie dwóch konkursów PRELUDIUM mówiła też w naszym cyklu „Zapiski z Rady” dr hab. inż. Alicja Kazek-Kęsik, zasiadająca w Radzie NCN.

Przypomnijmy, w ostatniej edycji, rozstrzygniętej w grudniu ub.r., rozdysponowano trzeci najwyższy budżet w historii tego konkursu – ponad 61 mln zł. O granty ubiegało się wówczas 2104 badaczy, z których 362 otrzymało finansowanie. Wskaźnik sukcesu przekroczył nieznacznie 17%. I to też nie zadowala stojących u progu naukowej kariery.

Obecny wskaźnik jest, niestety, demotywujący i powinien zostać podniesiony do optymalnych 25–30%. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że wymaga to zwiększenia budżetu konkursu lub dostosowania maksymalnych kwot finansowania projektów – zwraca uwagę A. Nieczaj.

Kolejna propozycja – zgłoszona przez RMN – również nie jest nowa i dotyczy konkursu SONATINA. W uchwale z lutego 2024 roku RMN wskazywała, że w dobie powszechnej dostępności narzędzi cyfrowych, współpraca badawcza, zwłaszcza w przypadku osób, które nie mogą pozwolić sobie na mobilność, odbywa się często w formie innej niż stacjonarna. Tymczasem SONATINA, której celem jest zwiększenie mobilności młodych naukowców, została zapoczątkowana na długo przed transformacją narzędzi do komunikacji zdalnej, dodatkowo przyspieszoną przez pandemię COVID-19, oraz przed powołaniem Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. RMN chce w związku tym, aby środki z tego konkursu przesunąć do SONATY i rozszerzyć jednocześnie katalog uprawnionych do aplikowania o ten grant – obecnie to osoby 2–7 lat po doktoracie, a po ewentualnych zmianach do grona tego dołączyliby ci ze świeżo uzyskanym stopniem doktora (0–7).

Wszystko to przy jednoczesnym uwzględnieniu możliwości finansowania wyjazdów zagranicznych oraz dostosowaniu oceny wniosków do stopnia zaawansowania naukowca – zastrzega Olga Witkowska-Piłaszewicz.

RMN postuluje także utrzymanie konkursu MINIATURA, rozszerzenie grona uprawnionych do aplikowania (o wszystkich młodych naukowców ze stopniem doktora, niezależnie od tego, czy ktoś pełnił wcześniej funkcję kierownika, czy nie) oraz ponowne otwarcie możliwości aplikacji, z preferencją dla osób, które dotąd nie uzyskały finansowania.

Z kolei Akademia Młodych Uczonych PAN przedstawiła pomysł wydłużenia okresu, w którym można starać się o SONATĘ BIS, do 15 lat po doktoracie (obecnie 12 lat) z jednoczesnym powiększeniem finansowania tego konkursu. Alternatywą miałoby być wydzielenie określonej puli grantów OPUS z przeznaczeniem dla naukowców z grupy średniozaawansowanej (7–15 lat po obronie doktoratu).

Chcielibyśmy też, by NCN uruchomiło konkurs dla laureatów projektów SONATA BIS. Chodzi o podtrzymanie działalności naukowej nowo utworzonych zespołów badawczych. Obecnie często się zdarza, że po zakończeniu projektu zespoły te rozpadają się po kilku latach – wyjaśnia Maciej Sałaga.

Wachlarz zgłoszonych przez niego propozycji obejmuje także przywrócenie konkursu POLONEZ (ostatni ogłoszono w 2016 roku), w ramach którego projekty były realizowane przez naukowców przyjeżdżających z zagranicy, oraz PRELUDIUM BIS (ostatni w 2023 roku), który pomagał młodym i średniozaawansowanym badaczom w pozyskaniu doktorantów, a magistrom dawał alternatywną ścieżkę dojścia do stopnia doktora. Młodzi uczeni z PAN chcieliby również konkursów bilateralnych we współpracy z takimi krajami, jak Hiszpania, Portugalia, Włochy, Francja, USA.

Ocena do poprawy, wynagrodzenia do podniesienia

Na spotkaniu z Radą NCN nie mogło zabraknąć także zagadnień związanych z oceną wniosków w konkursach. Sprawa ta od dłuższego czasu wywołuje emocje w środowisku (pisała o tym niedawno na naszych łamach dr Agnieszka Fulińska).

Przywiązujemy dużą wagę do transparentności procesu oceny, dlatego wśród naszych postulatów znalazły się: publikacja końcowej punktacji projektów, dostęp do pełnych recenzji wniosków, które uzyskały finansowanie, oraz obowiązek umieszczania oceny punktowej w każdej recenzji – relacjonuje przewodnicząca KRD.

Z kolei AMU PAN chciałaby weryfikacji doboru recenzenta do ocenianego wniosku na podstawie jego dorobku publikacyjnego z ostatnich lat, a nie deklaracji kompetencji i przypisania do paneli tematycznych. Co więcej, z oceny wniosków miałyby zostać wyłączone uwagi recenzentów, które odnoszą się do kryteriów oceny z ich krajowych instytucji finansujących, a nie są formalnie wymagane przez NCN. Jeszcze inny pomysł dotyczy ograniczeń w liczbie projektów. Obecnie limit realizowanych przez jedną osobę projektów i złożonych przez nią wniosków nie może przekraczać dwóch (lub trzech w przypadku udziału w międzynarodowym konkursie NCN). Akademia sugeruje, by nie wliczać do tego wniosków o finansowanie, które są w trakcie oceny. W przypadku zakwalifikowania większej liczby projektów jednego kierownika, to on miałby decydować, który z nich rozpocząć.

Część zgłaszanych przez młodych badaczy zmian dotyczy spraw finansowych i rozliczania projektów. Wszyscy jak jeden mąż optują za waloryzacją wynagrodzeń dla kierowników projektów. Przykładowo, w PRELUDIUM miałoby to być minimum 3 tys. zł netto (to propozycja KRD). Jak przypomina Maciej Sałaga, w grancie OPUS wynagrodzenie dodatkowe kierownika w 2015 roku wynosiło 2500 zł miesięcznie, a dekadę później jest raptem o pół tysiąca większe. Dla SONATY to odpowiednio 1500 zł i 2000 zł.

Obecnie, jak wiadomo, budżet NCN praktycznie nie rośnie, więc na podwyżkę nie ma środków, ale jeśli tylko się pojawią, w co wierzymy, to proponujemy podniesienie wynagrodzeń o 100% względem roku 2015, czyli odpowiednio 5 tys. zł (OPUS) i 4 tys. zł (SONATA) – mówi przewodniczący AMU PAN.

Kierowana przez niego organizacja jest także za wprowadzeniem możliwości zatrudniania obsługi administracyjnej (jako dodatkowe stanowisko) we wszystkich projektach NCN. W zależności od potrzeb mogłaby to być część etatu, np. 1/4 czy 1/8. Akademia chce także wprowadzenia narzędzi, które realnie (nie tylko na papierze) zagwarantują dostęp kierownika do odpowiedniej części kosztów pośrednich. Z kolei dla RMN istotne jest podniesienie limitów finansowych w projektach oraz na zakup aparatury. Od lat – mimo inflacji – pozostają one niezmienione.

Więcej elastyczności

Wsłuchując się w głosy zaproszonych na czwartkowe posiedzenie Rady NCN, nietrudno wyłowić jeszcze jeden, kluczowy dla nich, postulat. I KRD, i RMN, i AMU PAN dopominają się o uelastycznienie systemu.

Uproszczenie procedur zatrudniania, uwzględnianie przerw w karierze związanych z pracą zawodową oraz zniesienie barier mobilności, które dziś ograniczają rozwój młodego pokolenia badaczy – wylicza najważniejsze postulaty z tego zakresu Olga Witkowska-Piłaszewicz.

Wtóruje jej przewodnicząca Krajowej Reprezentacji Doktorantów.

Jest potrzeba większej elastyczności budżetowej, w tym możliwości tworzenia rezerwy na nieprzewidziane koszty badań oraz – myślę, że istotne – uproszczenie procedur administracyjnych i raportowania przy jednoczesnym zachowaniu rozliczalności środków. Dodatkowe obowiązki biurokratyczne zajmują sporo czasu i odciągają doktorantów od tego co najważniejsze, czyli prowadzenia badań w ramach grantów i działalności naukowej – wymienia Anna Nieczaj.

Dodaje, że jako przedstawicielka KRD zgłosiła również potrzebę wydłużenia czasu na przygotowanie sprawozdania końcowego. Szef AMU PAN dorzuca do tej listy kolejne punkty.

Powinna być większa elastyczność w rozliczaniu i przesuwaniu środków. Dla przykładu, niewykorzystane środki na wynagrodzenia mogłyby być wykorzystane na materiały i odczynniki. Z kolei w przypadku nierozliczenia projektu z powodu braku lub niedostatecznej listy publikacji, zamiast zwrotu środków można pomyśleć o karencji bądź ograniczeniach w aplikowaniu. Ponadto chcielibyśmy, by jako wynik projektu formalnie zaakceptować publikacje pokonferencyjne – raportuje Maciej Sałaga.

Młodzi badacze, wyrażając swoje oczekiwania wobec najważniejszej polskiej agencji grantowej finansującej badania podstawowe, mają świadomość, że do ich spełnienia niezbędny jest jeden warunek.

Wszystkie nasze propozycje mają wspólny mianownik: ich realizacja będzie możliwa tylko wtedy, gdy zwiększone zostaną nakłady na NCN. Naszym zdaniem, to właśnie ta instytucja powinna pozostać filarem stabilności i jakości finansowania badań w Polsce. Bez znaczącego zwiększenia jej budżetu trudno będzie utrzymać konkurencyjność polskiej nauki. Nawet najlepsze rozwiązania organizacyjne nie przyniosą wówczas oczekiwanych rezultatów – podsumowuje Olga Witkowska-Piłaszewicz.

Od 2016 roku wsparcie NCN dla młodych badaczek i badaczy wyniosło blisko 6,3 mld zł, co stanowi 48% wszystkich rozdysponowanych środków. Tylko w ub.r. agencja sfinansowała granty o wartości 1,9 mld zł, a nieco ponad połowa tej sumy trafiła do naukowców na początkowych etapach kariery.

Mariusz Karwowski

Od lewej: Anna Nieczaj, Olga Witkowska-Piłaszewicz, Tomasz Dietl (przewodniczący Rady NCN), Maciej Sałaga, Mateusz Szatkowski
Dyskusja (50 komentarzy)
  • ~WS 16.09.2025 08:58

    W przypadku SONATINY rezygnacja z jej finansowania to bardzo dobry krok. Już po ostatniej edycji widać, że nie ma sensu. Wymogi na temat realizacji na innej uczelni są najprawdopodobniej obchodzone przez składanie projektu przez Fundacje...

    • ~Wojtek 17.09.2025 10:47

      Znam przypadki, że nic nie jest obchodzone tylko osoba realizuje projekt w innej jednostce niż robiła doktorat. Tak jak jest zapisane w regulaminie. Wystarczy przeczytać, zrozumieć i zastosować.

      • ~WS 17.09.2025 11:05

        W innej jednostce na tej samej uczelni ;) ? Np. Doktorat UAM projekt Fundacja UAM ?

  • ~Adam 15.09.2025 20:25

    Bardzo dobre postulaty ;)

  • ~Aleksander 15.09.2025 14:58

    Przewodnicząca KRD twierdzi, że procedury administracyjne i raportowanie w NCN są zbyt skomplikowane? Warto zapytać, czy ktokolwiek z zarządu KRD realnie realizował grant NCN. W porównaniu z innymi instytucjami finansującymi badania system składania i rozliczania projektów w NCN jest bowiem jednym z najlepiej zorganizowanych i najbardziej przejrzystych.

    Niestety często jest tak, że młodych naukowców reprezentują osoby bez realnego doświadczenia w prowadzeniu badań i projektów, stąd biorą się postulaty, które rozmijają się z rzeczywistością.

  • ~Oblasz 15.09.2025 14:31

    W postulatach młodych naukowców brakuje szerszej perspektywy. Konkursów dla doktorantów i osób tuż po doktoracie jest już bardzo dużo (PRELUDIUM, PRELUDIUM BIS, SONATA, SONATA BIS, SONATINA, MINIATURA itd.), a budżet NCN nie rośnie. W efekcie środki są coraz bardziej rozdrabniane, a duże projekty, które tworzą miejsca pracy i realnie budują zespoły badawcze (OPUS) mają dziś skuteczność poniżej 10%. To właśnie samodzielni naukowcy wymyślają projekty, w których kształcą młodych, dlatego ograniczanie ich szans uderza w cały system.

    Zamiast forsować kolejne małe konkursy, doktoranci powinni raczej postulować wyższe stypendia w szkołach doktorskich i stabilniejsze warunki zatrudnienia. Likwidacja SONATINY, która wspiera mobilność i rozwój międzynarodowy, też byłaby krokiem wstecz.

    Problemem nie jest brak programów dla młodych, tylko zbyt niski budżet NCN i złe proporcje w podziale środków.

    KRD potrzebuje kompetentnych przedstawicieli rozumiejących realne potrzeby systemu nauki, a nie tylko urzędników skupionych na drobnych, łatwych do wprowadzenia zmianach legislacyjnych

    • ~Olo 16.09.2025 03:14

      Większość OPUS-ów z jakimi miałem do czynienia to były niestety odgrzewane kotlety: mało ambitne i zachowawcze projekty, poruszające po raz kolejny ten sam temat, który autor wniosku badał już w kilku poprzednich grantach i w dużej mierze stał się już nieaktualny. Z kolei PRELUDIUM BIS nigdy nie było konkursem dla doktorantów, tylko przecież właśnie dla promotorów na pozyskanie doktoranta do zespołu. I bardzo dobrze, że już go nie ma, bo to samo zapewniają OPUS, SONATA i granty NAWA. Natomiast SONATINA, tak jak wskazali postulujący, to w dzisiejszych czasach przeżytek. Rozwój międzynarodowy jest możliwy bez potrzeby przenoszenia się do innego kraju. W formie zdalnej jest wręcz bardziej efektywny, bo pozbawiony kosztów finansowych i czasowych związanych z przeniesieniem się i dostosowaniem do nowego miejsca.

      Podsumowując, postulaty KRD i RMN są bardzo dobre i odpowiadają na aktualne potrzeby młodych naukowców (zresztą powstały na podstawie wielomiesięcznych ankiet przeprowadzonych przez oba te organy). Perspektywa przedmówcy przedstawia natomiast rzeczywistość sprzed 20+ lat, kiedy wyjazdy faktycznie były jedynym sposobem na współpracę międzynarodową, a i okazją do dorobienia się zagranicą.

      • ~Oblasz 16.09.2025 07:40

        Doktoranci niezwykle rzadko stoją za realnymi i ciekawymi pomysłami na projekty, niemal zawsze jest to pomysł albo inspiracja samodzielnego naukowca z doświadczeniem, więc to samodzielni naukowcy powinni być przede wszystkim wspierani bo środki na granty dla młodych są zbyt małe, żeby zrealizować naprawdę ambitny grant.

        W PRELUDIUM BIS były przewidziane spore środki na wynagrodzenie dla doktoranta i często taki grant zapewniał mu stabilne finansowanie oraz zatrudnienie na uczelni, na które ze względu na pensum trudno jest się obecnie dostać.

        Młodzi naukowcy muszą się zdecydować, czy zależy im na samych badaniach, czy głównie na prestiżu bycia kierownikiem grantu.

        SONATINIA dla części osób może to być bariera, ale są też młodzi badacze, którzy chcą mobilności międzynarodowej i rozwijać się w zagranicznych ośrodkach i dlaczego nie mieliby mieć na to zapewnionych środków? Ten konkurs rzeczywiście daje ambitnym naukowcom możliwość usamodzielnienia się, a różnorodność form wsparcia w NCN jest akurat dobrym rozwiązaniem.

        • ~Alek Rachwald 17.09.2025 14:11

          Nie można generalizować. Oczywiście to co przedstawię, to incydentalny przykład, ale nie szukając daleko moja doktorantka samodzielnie wymyśliła i następnie obroniła przed naszym zespołem pomysł na swój doktorat. Oczywiście nie jest to praca jednoosobowa i w toku realizacji będzie potrzebowała udziału innych osób, ale pomysł na doktorat i wstępny projekt był całkowicie samodzielny, autorski.

        • ~Rzeczywistość bywa inna 16.09.2025 12:27

          Te komentarze skłaniają mnie do myślenia, jak bardzo różne są doświadczenia młodych naukowców w ramach różnych dyscyplin czy nawet wydziałów. I jak bardzo trudno wykorzenić taki PRL-owski sposób traktowania młodych i podwładnych. W przypadku moich koleżanek "pomysł" na Preludium był absolutnie samodzielny i wyszedł od doktorantek. Jak i plan na badania i cały budżet. Profesorowie podpisują się pod projektem i potem tylko pytają, kiedy publikacja. Oni nawet nie czytają wniosku. Może gdyby profesorowie rzeczywiście brali udział w rozwoju doktoranta, to by i podrzucali jakieś ciekawe pomysły. A więc konkurują ze sobą wnioski Preludium od doktorantów z dużym wsparciem merytorycznym od promotora vs. z żadnym. I to jest nasza codzienność. Kiedy chciałam Preludium BIS ze względu na mobilność, to usłyszałam, że mam sama przygotować wniosek (konkurs dla promotorów!!!), a prof. podpisze. Odmówiłam takiej współpracy. Mówimy o jednej z lepszych uczelni.

          • ~oblasz 16.09.2025 14:38

            Oczywiście doświadczenia różnią się radykalnie w zależności od dyscypliny czy wydziału. W naukach ścisłych zazwyczaj trudno, by doktorant zaczynał całkowicie samodzielnie, zwykle jest wdrażany w pracę zespołu badawczego, gdzie procedury i główne koncepcje zostały wypracowane wcześniej przez bardziej doświadczonych naukowców. Dlatego choć napisanie własnego wniosku grantowego może dawać poczucie pełnej niezależności, to w praktyce pomysły doktorantów są często rozwinięciem lub częścią szerszej koncepcji badawczej zespołu. Dobrze zorganizowane środowisko badawcze sprzyja temu, że młody naukowiec szybko zaczyna generować własne idee, ale zwykle pozostają one spójne z kierunkiem rozwoju grupy. Dlatego nie chodzi o to, żeby odbierać młodym poczucie samodzielności, ale żeby utrzymać proporcje, tak jak jest obecnie, tylko przy znacznie wyższym poziomie finansowania, który zadowoliłby zarówno młodych badaczy, jak i ich promotorów.

          • ~Kinga 16.09.2025 14:34

            nigdy bym sie nie podpisała pod grantem, bez czytania i sprawdzenia, jesli firmuje go swoim nazwiskiem.

            p.s. status młodego naukowca straciłam 2 lata temu, dla ścisłości

    • ~sdf 15.09.2025 22:01

      Skąd pomysł, że Opus buduje zespoły badawcze? Zdecydowana większość Opusów jest realizowana w istniejących zespołach badawczych, co najwyżej będzie tam jakiś doktorant i post-doc. Odejdą po zakończonym projekcie. Z wymienionych konkursów dla młodych - Preludium Bis już nie istnieje. Sonata jest piekielnie trudna do dostania. Miniatura nie jest dla tych, co już mieli Preludium (to jest do pilnej zmiany). Sonatina jest niepotrzebna (mamy inne programy mobilności, NCN nie musi się do tego dokładać przy takim braku środków), bo mobilność rozumiana jako konieczność odpękania gdzieś mniej lub bardziej sensownego wyjazdu tylko po to, żeby był, jest całkowicie niezrozumiała dla większości osób poniżej 40. roku życia, i bardzo dobrze. Zresztą, można to sfinansować na sto innych sposobów. Sonata Bis nie jest dla młodych, tam już trzeba mieć spore doświadczenie.

      • ~adam 24.09.2025 14:42

        W Opusie masz pieniądze na stypendia doktoranckie i zatrudnienie postdoców. Pieniądze na zespół, który już istnieje są śmiesznie małe. Symboliczne

  • ~Preludium 15.09.2025 12:00

    Kierownik grantu PRELUDIUM ma na rękę trochę ponad 200 euro miesięcznie. Jest to kwota do zarobienia w Niemczech na podobnych stanowisku (doktorant/początkujący postdoc) w 1,5-2 dni robocze. A tu jako kierownik odpowiadasz za organizację i przebieg badań, faktury, rezerwacje i rozliczenia, pisanie sprawozdań itd. Obsługa administracyjna grantu jest minimalna, wsparcia w zamówieniach nie dostaniesz przecież w sekretariacie szkoły doktorskiej. Rzetelna praca badawcza to praca na cały etat, szczególnie, jeśli jest się jednocześnie kierownikiem i wykonawcą. Młodzi aplikują, bo im się wydaje, że nie mają wyjścia. Ale jest to żałosne. Percepcja tego grantu w środowisku jest przestarzała. 10 lat temu to był jeszcze dobry interes do zbudowania doświadczenia i dorobienia sobie do pensji. Dzisiaj młodzi mają lepsze opcje. Jakiś zagraniczny minigrant, dofinansowanie ze stowarzyszenia naukowego czy stypendium wizytujące nieraz daje o wiele lepsze możliwości rozwoju, a mniej biurokracji i odpowiedzialności.

    • ~Marcin Przewloka 15.09.2025 13:03

      @Preludium

      Czy to 200 euro miesięcznie to jest pensja, czy raczej dodatek do pensji?
      Dodam, ze w wiekszosci krajow od tego, ze sie ma grant, pensja w ogole nie rosnie.

      Pensje powinny byc na tyle wysokie, zeby nie bylo czegos takiego, jak "dorobienie sobie do pensji" poprzez to, ze kieruje sie grantem. Wazne jest, aby walcząc z jedna patologią, nie wprowadzac (nie utrwalac) innej.

      • ~Preludium 15.09.2025 21:47

        "Pensje powinny byc na tyle wysokie, zeby nie bylo czegos takiego, jak "dorobienie sobie do pensji"". To byłaby sytuacja idealna. A teraz zastanówmy się, co jest wykonalne w polskich realiach na podstawie znajomości naszej polityki i priorytetów budżetowych: (a) zwiększenie budżetu NCN i podniesienie wynagrodzeń kierowników oraz wykonawców czy (b) podniesienie pensji w całym sektorze nauki i szkolnictwa wyższego tak, by nie trzeba było "utrwalać patologii"? Jak na razie żadna siła polityczna nie zrealizuje postulatu "B", bo nikt poza samymi naukowcami nie jest zainteresowany naszymi zarobkami (czy tam sposobami na dodatek do pensji). A mówimy o dodatkowych miliardach w tym przypadku. Jestem pragmatykiem i widzę, że o podwyżki zabiega się od lat, a asystenci i adiunkci dostają finalnie 50-100 euro brutto więcej przy dość sporym obciążeniu dydaktycznym jak na kraj europejski. Nie kupuję więc narracji o idealnym świecie, w którym to granty są robione za darmo, a asystent z dr żyje na godnym poziomie w dużym mieście. Nie w polskich realiach.

        • ~Marcin Przewloka 16.09.2025 00:56

          @Preludium

          Zgadza sie, moje sugestie nie sa realistyczne, albo przynajmniej sa malo-realistyczne.
          Tym nie mniej ja po prostu pisze tak, jak uwazam. A byc moze jednak trzeba by bylo zgodzic sie na pewne zmiany, ktore sa bolesne, ale rzeczywiscie wprowadzilyby ten znacznaco mniej korupcyjny system w zycie.
          I caly czas uwazam, ze propozycja wzrostu wydatkow na nauke o 0.1% PKB to nie bajki. Moznaby to wprowadzic, bo obciazenie budzetu byloby naprawde bardzo niskie. Ten wzrost o 0.1% PKB co roku powinien byc utrzymany przez 10-15 lat, i rownolegly z pro-jakosciowymi zmianami wymuszonymi przez ewaluacje.
          Naprawde, droga od jednej patologii do drugiej to nie jest dobry kierunek zmian.

          • ~Arek 16.09.2025 20:45

            0.1 PKB to ok 4 mld zł! Skąd wziąc takie pieniądze? Chyba tylko pożyczyć albo komuś zabrać. Nalezy gospodarować tym co się ma czyli 1% PKB. 40 mld zł. Czy to mało? To prawie połowa tego co wydaje się na wsparcie polskich rodzin w formie 800+.

          • ~kk 16.09.2025 08:59

            Naprawdę przy takim zadłużeniu jak dziś, to załamane gospodarki pod presją większych podatków. Trochę szerszej wiedzy potrzeba a nie tylko biologa.

            • ~Marcin Przewloka 16.09.2025 10:17

              @kk

              Jak rozumiem, wydatki zwiekszone o 0.1% PKB rocznie maja kompletnie zalamac budzet i spowodowac calkowity 'collapse' Polski, czy wlasnie to ma Pan/Pani na mysli?
              Prosze oswiecic nieszczesnego biologa w tym temacie.

              • ~kk 16.09.2025 13:10

                Nie zna Pan obecnych realiów budżetowych Polski,.

                Co tu mam oświecać. To wiedzy na poziomie matury.

                • ~Marcin Przewloka 16.09.2025 13:36

                  @kk

                  Ale widze, ze nawet z Panska wiedza maturalna ciagle nie jest Pan w stanie wyjasnic, jak wydatek rzedu 0.1% PKB rozbija w proch finanse panstwa, wiec moze lepiej zostawmy ten temat.

                  • ~kk 16.09.2025 15:44

                    Panu brak elementarnej wiedzy o stanie dzisiejszego budżetu Państwa.

                    Pan nawet nie wie co to jest tak na prawdę PKB fizycznie, a definicje to Pan pewnie znajdzie tak jak wszyscy maturzyści w Polsce w internacie, bo takim Pan źródłem wiedzy się posługuje (patrz definicja co to jest nauka, która się Pan posługuje).

                    Tak na prawdę to trzeba ciąć wydatki na naukę dziś, bo za duże są i za dużo się tych środków marnuje chociażby na publikacje.
                    Jakby tych środków było mało to by się ich nie marnowało.

                    A NCN było pomyślane jako dodatkowe źródło wyciągania kasy na naukę, które miały trafiać do swoich, a tu klapa bo poziom tych badań nie zasługuje na żadne finansowanie.

                    • ~obl 17.09.2025 09:39

                      Osoby, które uważają, że obecnie w Polsce należy ciąć fundusze na naukę, nie powinny pracować ani na uczelniach, ani w rządzie ani w innych organizacjach reprezentujących naukowców, ponieważ brakuje im elementarnego zrozumienia, jak fundamentalne znaczenie mają nauki podstawowe dla rozwoju społeczeństwa i gospodarki. To właśnie one stanowią fundament wszelkich późniejszych zastosowań praktycznych od innowacji technologicznych, przez nowoczesną medycynę, aż po bezpieczeństwo i niezależność kraju...

                      • ~kk 17.09.2025 10:21

                        Przyjmuje Pan bezpodstawnie, że nie rozumiem i to świadczy o Pana marnym poziomie.

                        Takie słabeusze intelektualne, takie wykształciuchy jak Pan mają się parać w Polsce nauką, to ta nauka w Polsce ani drgnie, będzie to tuptanie w miejscu.

                        Przyuczenie do zawodu naukowca tak można określić to co jest w Polsce. Inteligencji brak.

                        • ~obl 17.09.2025 11:11

                          To klasyczny przykład braku czytania ze zrozumieniem i przeniesienia ogólnej uwagi na własną osobę, więc byłbym ostrożny z oceną inteligencji innych... :D

                          Poza tym opiera Pan swoje tezy na emocjach i ogólnych oskarżeniach, bez oparcia w danych.

                          0,1% PKB przy PKB Polski to ok. 3,6 mld zł, a budżet państwa planuje wydatki rzędu 921,6 mld zł. To kwota odpowiadająca zaledwie ok. 0,4% wydatków budżetowych, trudno więc uznać, że sama w sobie mogłaby „rozbić finanse państwa”, nawet przy istnieniu deficytu. Jeśli uważa Pan inaczej, proszę o obliczenia i źródła. Polska jednocześnie przeznacza relatywnie niewielki odsetek PKB na B+R w porównaniu ze średnią UE to raczej argument za inwestowaniem niż za cięciami

                          • ~kk 17.09.2025 13:04

                            Gdzie twierdziłem, że rozwala.

                            Widzę marnotrawstwo i tyle.

                            Nauczcie się wydawać z głową a nie kupujcie sprzętu aby jeden artykuł napisać i który niczemu nie służy tak na prawdę. Nie mówiąc o finasowaniu marnych publikacjo czy to w czasopismach czy na konferencjach.

                            Fitch ogłosiła negatywną pespektywę dla gospodarki Polski to jest fakt, a ktoś tu mówi niech się wali, byle by nam zwiększali nakłady.

                            Panie Obl jak ktoś tu czyta nie ze zrozumieniem to z naj dwojga na pewno tą osobą jest Pan i mnie to nie dziwi by tacy właśnie są polscy naukowcy mało rozumieją.

                    • ~Maciek 17.09.2025 07:54

                      @ kk,

                      Budżet Państwa jest stabilny. Chce pan ciąć wydatki na naukę? PL przeznacza na szkolnictwo wyższe i naukę 10 mld euro, to budżet dwóch dobrych europejskich uniwersytetów. Właściwie pod względem nakładów na naukę zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w UE. W PL środki na naukę pochodzą z budżetu, gospodarki i funduszy strukturalnych UE. Tak czy owak 10 mld euro, to są śmieszne pieniądze. W RFN sam Berlin jako stolica i land łoży na B+R rocznie tyle, a ile wynosi budżet na naukę w PL. Chce pan ciąć wydatki, to proponuje ograniczyć kupno uzbrojenia/złomu z USA, bo tam poszły już setki mld zł.

                      • ~kk 17.09.2025 09:25

                        Głupota z Pana wychodzi, ale mnie to nie dziwi taki stan jest umysłów polskich naukowców.

                        Wróg u bram, a Pan chce wydać na naukę więcej wskazując, aby ciąć na zbrojeniach.

                        O jakim Pan stabilnym budżecie mówi, skoro rząd zamierza podnosić podatki.

                        A co do wydatków na naukę w Polsce, to najwidoczniej są za duże, skoro się je marnuje w różny sposób i z tego wynika, że przy obecnym na radzą sobie naukowcy z racjonalnym ich wydawaniem, a płacz, że za mało, to typowy wrzask piskląt w gnieździe, które chcą więcej dostać od mamy niż pozostałe pisklęta.

                        Marny poziom nauki nie powinien być finansowany a jest, co najmniej połowa pseudo naukowców winna być wywalona również z tytułami profesorskimi i również ci o niskiej wydajności z PAN-u. Wielo-etatowość i wielo-autorstwo polskim pseudo-naukowcom pasuje, bo mogą za darmo brać co miesiąc pensje.

                        Proszę więc dyrdymał nie pisać.

                        • ~Maciek 17.09.2025 16:47

                          @ kk,

                          Budżet Państwa jest stabilny, jak napisałem powyżej. To co jest jego kulą u nogi, to wielkie wydatki na zbrojenia. Niestety gro z nich na kredyt. Przypomnę, że planujemy zakupy uzbrojenia na blisko 1 bln zł. Do tego dojdą kolejne wydatki na infrastrukturę, logistykę, serwis, szkolenia, części zamienne itp. To będzie kolejny 1 bln zł. I po co? Na potencjalną wojnę z Federacją Rosyjską, która jest mocarstwem jądrowym?

                          O wydatkach na polską naukę napisałem powyżej. Dodam jedynie, że kompromitują polskie państwo, gdyż motorem rozwoju państw i gospodarek globu jest właśnie nauka, a nie zbrojenia na kredyt. PL wydając 10 mld euro na naukę, nie ma co liczyć na jakikolwiek postęp cywilizacyjny i gospodarczy w nieodległej przyszłości.

                          • ~kk 17.09.2025 18:07

                            Fitch mówi o negatywnej perspektywie co znaczy, że budżet nie jest stabilny u niesie ze sobą zagrożenie dla gospodarki na przykład poprzez podnoszenie podatków. Takie są fakty.

                            Finansowanie nauki, funkcjonowanie uczelni, PAn-u, system wynagrodzeń w Polsce, w tym płace samych naukowców to spadek po socjalizmie i tu nadal tylko niewielkie zmiany są.

                            Nadal można powiedzieć czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
                            Dinozaury z PRL kiedyś odejdą, ale można też rzecz: Jeśli wejdziesz miedzy wrony kraczesz jak i one, więc te zmiany raczej będą powolne. Samo dorzucenie kasy nic nie zmieni.

                            • ~Maciek 17.09.2025 20:57

                              @ kk,

                              Budżet Państwa jest stabilny. Oceny ratingowe mają charakter spekulacyjny i okresowy. Absolutnie nie przejmowałbym się nimi, gdyż i tak jesteśmy finansowo goleni równo przy skórze przez USA, które toną w długach i licznych problemach związanych z utrzymaniem wiarygodności dolara na rynkach globu. Przy okazji golą sojuszników. A podatki i tak musiałyby pójść w górę, bo weszliśmy w wielkie zbrojenia, a o czym powyżej.

                              Natomiast nie wiem, gdzie pan widzi spadek po PRL-u, w odniesieniu np. do finansowania nauki, wynagrodzeń naukowców, funkcjonowania uczelni czy PAN-u?
                              To jest bzdura. III RP istnieje już 36 lat i praktycznie w każdej dziedzinie życia nastąpiła wymiana generacji. Istota problemu polega na tym, że nauka nie jest polską specjalnością. To bardzo pojemne zagadnienie. Reasumując nauka i gospodarka są najważniejsze, a nie zbrojenia na kredyt u Wuja Donalda, bez transferu technologii i wymiernych korzyści gospodarczych.

                              • ~kk 18.09.2025 06:34

                                Wykazuje się Pan ogromnym brakiem wiedzy ekonomicznej twierdząc, że rating z negatywną perspektywą to wróżenie z fusów.

                                Również twierdząc, że nie ma pozostałości po socjalizmie wykazuje Pan swoją płytkość myślenia.
                                Na przykład co do wynagrodzeń naukowców, to nadal mamy gospodarkę centralnie sterowaną i płace ustalane są ustawowo. Czy w innych krajach jak na przykład w USA płace naukowców ustalane są ustawowo ? Socjalizm tkwi w umysłach ludzi to co widzieli to stosują.

                                Ignorantem jest Pan też w odniesieniu do zagrożenia ze wschodu.

                                Pisze Pan o goleniu. A kto do takiej sytuacji doprowadził. Czy to nie błędy pradziadów, którzy uważali, że Rzeczypospolita jest wielka ?
                                Kto pozwolił budować potęgę Prus i kto likwidował kozaków ? Dziś ma Pan konsekwencje tamtych błędów, więc niech Pan nie ma pretensji, że ktoś kogoś goli, bo Pan też goli tylko na mniejszą skalę, bo Pana zarobki są z podatków, więc z golenia jak to Pan określa.


                                • ~Maciek 18.09.2025 22:28

                                  @ kk,

                                  Rating jednej agencji niczego nie przesądza. Owszem jest to sygnał dla inwestorów, ale zobaczymy jak to się odbije na rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Na razie jest problem z pozyskaniem inwestycji zewnętrznych ze względu na wysokie ceny energii dla przedsiębiorstw, a także wysoki kurs złotego. W tej chwili rozwijamy się przez zaciągnięty dług.

                                  Jeżeli chodzi o wynagrodzenia naukowców w Europie, o ile mi wiadomo to regulowane są przez krajowe przepisy, układy zbiorowe itp. Nie wiem, jak wygląda to w USA, bo nigdy się tym nie interesowałem. Nie jestem w sensie zawodowym ani nauczycielem akademickim, ani też naukowcem. Czy obecne regulacje prawne płac kadr badawczych w PL są pochodną socjalizmu? Według mnie nie, raczej stanowią narodową specyfikę. Aby było wszystko jasne, to jestem zwolennikiem doktryny socjalizmu demokratycznego. Dumny też jestem z wielu osiągnięć społeczno-gospodarczych PRL-u.

                                  Nie ignoruje potencjalnego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej, ale gwoli prawdy, w nie nie wierzę. Ponadto nie odwoływałbym się w kwestii finansowego golenia nacji do okresu I Rzeczypospolitej, Prus itd. Po prostu nauka i gospodarka nie są traktowane poważnie nad Wisłą. To jest bardzo dobrze widoczne po 1989 r., a kiedy narodziła się III RP. Jesteśmy w amerykańskiej strefie Grossraumu i mamy status państwa peryferyjnego. Nie przewiduje tutaj żadnych zmian.

                                  • ~kk 19.09.2025 10:52

                                    A Domańskiemu Pan wierzy. To człowiek, któremu tylko cyferki na papierze muszą się zgadzać.

                                    Posługuje się Pan pojęciem stabilności, które w nauce jest dobrze zdefiniowane.

                                    Budżet nie jest stabilny.

                                    • ~Maciek 19.09.2025 16:26

                                      @ kk,

                                      Pan A. Domański jest nauczycielem akademickim i ekonomistą, a zarazem ministrem finansów RP. Robi co może. PL znajduje się w trudnej sytuacji. Posługuje się pojęciem stabilności, które w nauce jest dobrze zdefiniowane. Zdaje sobie sprawę, że moje upór w kontekście stabilności budżetowej jest niezgodny z nauką/ekonomią. A tym samym każdy ekonomista powie, iż serwuje bzdurę na śniadanie. Tyle tylko, że trzeba spojrzeć na szereg problemów w tle, których nie da się rozwiązać za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

      • ~Kris 15.09.2025 15:19

        Ej! Preludium to połowa mojej pensji jako nauczyciela akademickiego (asystenta), także proszę nie psioczyć.

        O dorabianiu mogę mówić rozbierając się na OnlyFans. Dzięki temu mam na chleb.

        • ~halo ziemia 15.09.2025 19:29

          Co za bzdura, 1000 brutto to polowa Twojej pensji?

          • ~Kris 16.09.2025 09:01

            Tak

        • ~Marcin Przewloka 15.09.2025 17:09

          @Kris

          No wlasnie o tym mowilem. Wygodne urzadzanie sie w patologicznym systemie nie jest dobre, bo pozniej te patologie jest naprawde ciezko wykorzenic. Nie powinno sie z jedna patologia walczyc poprzez wprowadzanie innej patologii.

          W tym konkretnym przypadku nalezy wywalic te wszystkie doplaty i bonusy, i zastapic je porzadna, nazwijmy to "normalna" pensja. Wtedy ani doplacanie z Preludium, ani rozbieranie sie na OnlyFans nie beda potrzebne.

      • ~Zenon Laskowicz 15.09.2025 13:48

        Polak zawsze będzie dorabiał do pensji bo ma to w genach.

        • ~Marcin Przewloka 15.09.2025 14:39

          @Zenon Laskowicz

          Mam przynajmniej jeden przyklad na to, ze tak nie jest.

          :-)

          • ~Zenon Laskowicz 15.09.2025 15:10

            Nie dorabia bo na kilku posadach co ?

            A jak tylko na jednej pensji jedzie to jakiś słabeusz.

            • ~Marcin Przewloka 15.09.2025 17:02

              @Zenon Laskowicz

              Moze i slabeusz, kto to wie.
              Ale rzeczywiscie, nie dorabia, chociaz ma tylko jedna posade.

              Mam tutaj na mysli siebie, w koncu tez genetycznie rzecz biorac jestem Polakiem. :-)
              Jednak jestem pewien, ze czesc moich znajomych w kraju tez dziala wlasnie w ten sposob, chociaz musze sie przyznac, ze nie pytalem wprost.

  • ~kk 15.09.2025 11:57

    Takie coś jak NCN winno być zlikwidowane.

    Powstało na zasadzie:: Jak nie wiesz co zrobić zrób cokolwiek.

  • ~EO 15.09.2025 09:55

    Bardzo cenne uwagi. Jako badacz z ponad 10-letnim doswiadczeniem uwazam jednak ze lepiej jest finansowac duze projekty ktore moga zatrudniac doktorantow i postdocow i dac im mozliwosc rozwoju w ramach duzej grupy badawczej. Wiecej wymiany mysli, wspolnych materalow, wspolnej metodologii oraz rak do pracy przy ambitnych projektach. Rozumiem oczywiscie tutaj argumanty, bo jak jest malo pieniedzy w danej jednostce to grant Preludium to przepustka do naukowego swiata. Jednak sypniecie bezposrednio pieniedzmi dla mlodych badaczy na dluzsza mete marne zasypywanie dziury naukowej.

    • ~sdf 15.09.2025 21:52

      Zgodziłbym się, gdyby większość Opusów była ambitna, ale to zdecydowany nadmiar optymizmu. Większość jest zachowawcza i bezpieczna, rozliczana przeciętnymi artykułami w przeciętnych pismach. I większość to tylko utrzymywanie przy życiu już istniejących zespołów. Doktorant czy post-doc (o ile jakiegoś cudem da się znaleźć) nie ma się tam rozwijać, tylko ma zapewnić ręce do pracy. W większości przypadków niewiele się nauczy, tłukąc głównie powtarzalną pracę w labie. A przy ograniczeniach regulaminowych, z Opusa nie da się już nawet kupić żadnej sensownej, współczesnej aparatury badawczej. Bo albo za droga, albo "eksperci" uznają, że to zbytek.

      Zdecydowanie popieram (nie pierwszy raz zresztą) postulat, by dawni kierownicy Preludium mogli starać się o Miniaturę. Szanse młodych doktorów na Sonatę są znikome. Inne konkursy są głównie realizacją coraz bardziej kretyńskiego chochoła mobilności. Dosypywanie do Opusa to karmienie zasiedziałych, stałych grantobiorców, których główną kwalifikacją jest to, że już zrealizowali duży projekt.

      • ~Wojtek 17.09.2025 10:44

        Aha, czyli Opusy nie są ambitne a Preludia już są megaambitne... Widziałem i jedne i drugie... ;)

        • ~sdf 17.09.2025 14:11

          Zaryzykuję, że większość i jednych, i drugich nie jest przesadnie ambitna ;) Ale też oba konkursy mają odmienne cele, i są kierowane do innych grup badaczy. Jest oczywiste, że pierwszy większy projekt w życiu nie będzie dawał szans na Nobla.