Rekordowe finansowanie w wysokości ponad 600 mln zł przyznało Narodowe Centrum Nauki na realizację grantów w konkursie OPUS 27. Ogłoszono także nazwiska laureatów w PRELUDIUM 23.
W obydwu konkursach wpłynęło łącznie 4359 wniosków na łączną kwotę ponad 3,67 mld zł. Wnioski oceniali eksperci będący członkami zespołów ekspertów powołanych przez Radę NCN oraz recenzenci zewnętrzni na drugim etapie oceny. Jak informuje agencja, finansowanie otrzymało w sumie 719 projektów o łącznej wartości niemal 665 mln zł.
W konkursie OPUS o środki na badania mogą się ubiegać naukowcy na każdym etapie kariery, niezależnie od wieku i poziomu doświadczenia. Dzięki grantowi mogą zbudować duże zespoły, realizować projekty wykorzystujące wielkie międzynarodowe urządzenia badawcze, a także podjąć współpracę z partnerami zagranicznymi. Kierownik projektu musi mieć w swoim dorobku co najmniej jedną opublikowaną lub przyjętą do druku pracę naukową, a w przypadku działalności naukowej w obszarze twórczości i sztuki – publikację lub przynajmniej jedno dokonanie artystyczne/artystyczno-naukowe. Finansowanie można otrzymać na 12, 24, 36 lub 48 miesięcy. Nie ma górnego limitu finansowania dla pojedynczego projektu, kosztorysy projektów są jednym z elementów oceny wniosków.
W 27 odsłonie złożono 2255 wniosków, a granty otrzymało 357 badaczy (wskaźnik sukcesu wyniósł 15,83%). Na realizację projektów Narodowe Centrum Nauki przeznaczyło w sumie 603,6 mln zł. To rekordowy w historii tego konkursu wynik finansowy!
Z kolei PRELUDIUM umożliwia nabycie doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu badań na bardzo wczesnym etapie kariery, bo jeszcze przed uzyskaniem stopnia doktora. W tej formule początkujący naukowcy nie muszą rywalizować z bardziej doświadczonymi naukowcami, a istotnym elementem projektu jest zaangażowanie opiekuna naukowego, który wspiera kierownika w jego realizacji. Projekt można zaplanować na 12, 24 lub 36 miesięcy, a maksymalny budżet może wynosić odpowiednio 70, 140 lub 210 tys. zł.
W tym roku o grant ubiegało się 2104 badaczy, o powodzeniu może mówić 362 z nich (wskaźnik sukcesu = 17,2%). W przypadku tego konkursu rozdysponowano trzeci najwyższy budżet w historii (61,2 mln zł).
Jak zaznacza agencja, wskaźniki są wyższe niż w poprzednich edycjach dzięki zwiększeniu budżetu NCN ujętym w projekcie ustawy budżetowej na 2025 rok.
MK, źródło: NCN
To co zrobili w obecnym rozdaniu eksperci to jest jakieś kuriozum. Mój projekt przeszedł, bo mam dość solidny dorobek. Ponad 200 publikacji z IF (w tym prace w 90% Q1, żadnej pracy w MDPI i innych płatnych), zaproszone zagraniczne wykłady (zarówno jako Keynote, jak i plenary), staże zagraniczne (w USA - łącznie 5 lat, Australia, Norwegia, Chiny), granty międzynarodowe i krajowe. W ocenie otrzymuję 4.25. Jedyne co mogę sobie zarzucić to brak prac w Nature/Science. I dostaję komentarz eksperta, że jestem za mało rozpoznawalny w świecie i za słabo udzielam się w tzw. promowaniu nauki. Podczas gdy wcześniej pisze, że mam szeroką współpracę międzynarodową. Ludzie co to jest ? Albo uwaga do projektu, że brak jest "gender issue". Nie ma czegoś takiego w zaleceniach, więc nie wiem jak to może stanowić podstawę oceny. Mam wrażenie że eksperci robili wszystko, żeby projekt nie przeszedł. W NZ9 grant dostaje osoba na 4.5 mln PLN, która ma 40 cytowań rocznie, łączną liczbę cytowań około 400, a publikacje w czasopismach z Q2-Q4. Przecież to cuchnie na kilometr.
Mam wrażenie, że do NCN jako ekspertów brany jest drugi albo nawet trzeci garnitur "naukowców". W związku z tym mamy to co mamy. Zawsze byłem za tym żeby to byli eksperci z zagranicy, ale to co się teraz wydarzyło to jakaś totalna porażka i powinna być przez władze NCN wnikliwie sprawdzona. Podsumowując uważam, że kwestia oceny dorobku powinna być bardziej przejrzysta, i tutaj zgadzam się z jedną z osób z forum, że powinno być podawane CV kierownika przy ogłoszeniu wyników i liczba punktów przyznanych, wtedy eksperci może przykładali by się do tej kwestii bardziej solidnie.
Głównym problemem są eksperci - zwyczajnie zależy na kogo się trafi. Niektórzy z nich wręcz stawiają sobie za cel "uwalenie" projektu. Jedyne wyjście to ich systematyczne eliminowanie poprzez składanie odwołań i skarg do NCNowskiej komisji etyki. Niestety, nikomu nie chce się tego robić. Taki "patoekspert" potrafi skutecznie wręcz sabotować pracę panelu przez 2 edycje, zapewne czasem dłużej jeśli zmienia się między panelami. Mi się tym razem udało wyeliminować takiego właśnie "patoeksperta" przez zmiany w sekcji "pomocnicze określenia identyfikujące" (POI). Zwyczajnie wstępnie zidentyfikowałem chłopa używając AI do prześwietlenia listy ekspertów z poprzedniej edycji, następnie wyeliminowałem POI, które mogło być do niego przypisane... Grant przeszedł...
Oj tak. O tej "rozpoznawalności w świecie" to widzę, że taśmowo pisali. Nie mam pojęcia, jak to mierzą. Jak nie walną w "promowanie nauki", to przyczepią się recenzowania (szczerze, do tej edycji nie przyszłoby mi do głowy, żeby w opisie PI pisać o recenzowaniu), a jak nie tego, to braku organizowania konferencji (serio!).
Całkowita Liczba publikacji nie jest w ogóle oceniana. Można podać jedynie do 10 publikacji w osiągnięciach Kierownika projektu i TYLKO one są oceniane. Proszę przeczytać regulamin i tryb oceny wniosków. Poza tym dorobek jest jednym z 2 kryteriów oceny. Wyższą wagę ma jakość merytoryczna projektu, zwłaszcza w konkursie Opus.
ja tez prawie 5 lat spedzilam za granica, mialam rozne projekty ale NIGDY podkreslam NIGDY nie przeszlam nawet do 2 etapu bo jestem z prowincji.
Czas spędzony za granicą nie wpływa na jakość wniosku…
"Mam wrażenie, że do NCN jako ekspertów brany jest drugi albo nawet trzeci garnitur "naukowców". "
Bardzo możliwe, skoro za recenzje Preludium NCN płaci jakoś 50 euro, a za recenzję OPUSA 100.
Wybitnym. i bardzo dobrym naukowcom średnio się to opłaca, jeżeli zakładamy, że mieliby recenzować rzetelnie.
Nieprawda! Proszę sprawdzić, zanim się Pan/ Pani wypowie. Nie ma różnic w kosztach recenzji pomiędzy konkursami. Jedyna różnica to opłata za recenzję eksperta z Zesplu Ekspertow i recenzenta zewnętrznego. Koszt recenzji nie ma wpływu na ich jakość. Ci sami wykonują recenzje dla innych agencji, w tym tych, które nie płacą. Ich jakość jest taka sama. Poza tym, nazwiska ekspertów są zawsze publikowane na stronie NCN. Proszę podać nazwisko eksperta, którego uważa Pan/Pani za drugi sort. …
"Koszt recenzji nie ma wpływu na ich jakość."
Jak rozumiem, powyższe stwierdzenie jest prawdziwe dla wszystkich usług, czy jedynie recenzja jako usługa ma tę cudowną właściwość, że motywacja do jej rzetelnego wykonania jest czymś naturalnym, i gratyfikacja finansowa nie ma żadnego wpływu na jakość wykonania?
Jeżeli płaci się mało, to szansa na to, że zleceniem zainteresuje się osoba bardzo kompetentna jest niska. Jeżeli płaci się więcej, szansa ta rośnie.
Poza tym ja mówię raczej nie o "Experts" ale o "Reviewers".
Wzrost wskaźników sukcesu jest dobrą przesłanką na przyszłość w polskiej nauce!
Ja z innej mańki. Obejrzałem sobie listy rankingowe w różnych panelach. W jednym na 18 Opusów trzy (!!!) nie są dla tandemu Warszawa - Kraków. Ja wiem, to wybitne ośrodki ;) Ale chyba nie aż tak wybitne.
Druga kwestia - czy NCN dostarczył Wielce Szanownym Ekspertom jakąś nową listę dziwacznych punktów do oceny osoby kierownika? Bo sikorki mi ćwierkają, że wśród zarzutów pod adresem PI pojawiają się kwestie tak kuriozalne, jak "brak aktywności recenzenckiej" czy (o zgrozo) "nie organizował konferencji międzynarodowej/nie pełnił roli krzesłoczłowieka na takiej konferencji". Co to ma wspólnego ze zdolnością do pokierowania projektem naukowym? Do poklepywania się po plecach nie trzeba mieć nadmiernych kompetencji.
Nie, to nie są "aż tak wybitne ośrodki". Po prostu konkurencja jest słaba.
Sam Pan w to nie wierzy, Panie Januszu.
A ja pozwolę sobie zapytać przekornie, dlaczego NCN nie publikuje przy listach wyniku punkowego jaki wniosek uzyskał w poszczególnych kryteriach?
Bo o tym, że opublikuje wnioski albo chociaż recenzje do sfinansowanych projektów nie marzę.
1. Treść wniosku oraz recenzji jest własnością intelektualną autora wniosku / recenzji.
2. Punkty są pomocnicze. Nie ma pułapu punktowego, powyżej którego odcinana jest lista rankingowa.
3. I w czym by Panu / Pani ta wiedza pomogła?
P..S. Bardzo się cieszymy z obecnego współczynnika sukcesu :-) Oby tak dalej :-)
Czemu miało by służyć publikowanie wyniku punktowego? Finansowane są wnioski najwyżej ocenione. Nie ma znaczenia ilość punktów w czysto umownej skali. Czy wnioski z końca listy były ocenione na 90% czy na 70% nie ma żadnego faktycznego znaczenia.
A pomysł publikowania wniosków to już kompletne szaleństwo, kto słyszał aby publicznie ujawniać konkurencji swoje dane i plany... Kolega wyraźnie szuka dziury w całym, jak na Polaka przystało.
"Czemu miało by służyć publikowanie wyniku punktowego?"
A temu, ze wtedy można by mieć przynajmniej cień przesłanki, czy ocena prowadzona jest rzetelnie. Nie zapominajmy, ze jednym z kryteriów przy ocenie jest dorobek naukowy głównego wykonawcy, kryterium to stanowi az 35% oceny. Chciałbym wiedzieć, jakie oceny za dorobek dostali beneficjenci, i sprawdzić, jak rozkładają się wyniki względem tego co mówi np. Scopus.
FNP publikuje listy wraz z liczba punktów przy każdym wniosku.
O, przyznam, że to ciekawy powód. Choć na ocenę kierownika może się chyba składać nieco więcej niż tylko czysta ocena dorobku publikacyjnego, na przykład: uzyskanie inne grantów i ich wyniki, nagrody i wyróżnienia, etap kariery, a tego możemy nie być w stanie samodzielnie ocenić.
Wg mnie powinny liczyć się tylko publikacje. Dawać komuś grant dlatego, że wcześniej dostał grant? Tak, ale tylko w sposób pośredni, tj. właśnie dzięki publikacjom powstałym w ramach realizacji grantu. Nagrody i wyróżnienia? To efekt wtórny dorobku publikacyjnego, nie ma sensu go wliczać pośrednio po raz kolejny.