Aktualności
Badania
17 Października
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2024-10-17

Naukowcy muszą się włączyć do działań na rzecz przeciwdziałania otyłości

Rekomendujemy, aby państwo rozwijało systemy finansowania badań i stymulowało naukowców z wielu dyscyplin i dziedzin do wspólnej pracy na rzecz poszukiwania odpowiedzi na pytanie: jak niezawodnie przeciwdziałać rozwojowi epidemii otyłości. Zapotrzebowanie na nowoczesne strategie profilaktyczne, diagnostyczne i lecznicze jest ogromne. Chodzi o to, abyśmy poprzez rozwój badań naukowych dostarczali coraz więcej dowodów na skuteczność interwencji, po które sięgamy – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego.

Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wraz z Polskim Towarzystwem Leczenia Otyłości przygotował raport Otyłość. Skala zjawiska i konsekwencje. Założenia do planu strategicznego redukcji otyłości w Polsce. Jego redaktorem naukowym była dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu oraz dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego.

Tyjemy na potęgę?

Według szacunków World Obesity Atlas do 2035 roku ponad połowa światowej populacji zmagać się będzie z problemem nadmiernej masy ciała. W Polsce otyłość rozwinie się u co czwartego mieszkańca. Ale powód do niepokoju mamy już dziś. W 2020 r. ok. 2,6 mld ludzi zajmujących naszą planetę miało nadwagę, a prawie miliard chorowało na otyłość.

Jak to możliwe, skoro w ostatnich trzech dekadach miało dojść do wzrostu świadomości dotyczącej przyczyn występowania tego negatywnego zjawiska?

Trzeba jednak odróżnić świadomość od chęci podejmowania konkretnych działań. Mam wrażenie, że przeszkodą w uznaniu powagi całej sytuacji są między innymi bardzo promowane współcześnie trendy. Myślę tu na przykład o ciałopozytywności. Nikt z nas nie zaprzecza, że potrzeba akceptacji własnego ciała jest niezwykle ważnym elementem zapewniającym człowiekowi dobrostan emocjonalny. Nie można jednak pominąć faktu, że przesunięcie problemu nadwagi i otyłości wyłącznie w stronę kategorii estetycznej odwraca uwagę od kluczowych kwestii i jest po prostu szkodliwe. Zapominamy w ten sposób, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które przynosi nie tylko negatywne skutki zdrowotne, ale także społeczne i ekonomiczne. Krytyczna z punktu widzenia zdrowia publicznego jest tendencja do lekceważenia otyłości. Przestajemy wówczas postrzegać ją jako groźną i wyniszczającą ludzki organizm chorobę. Badania wskazują natomiast, że jest ona źródłem rozwoju nawet 200 zaburzeń współtowarzyszących. Nieleczona może doprowadzić do przedwczesnego zgonu wynikającego z powikłań.

Trend, o którym pani wspomniała – body positive, służyć miał zwróceniu uwagi na kwestię wykluczania i stygmatyzowania osób z otyłością.

My także walczymy ze stygmatyzowaniem i ostracyzmem społecznym. Nie chcemy jednak dopuścić, by za pomocą tego rodzaju działań doszło do zaakceptowania otyłości. To bowiem skutkuje wyłączeniem naszej aktywności
w zakresie leczenia, co w efekcie mnoży negatywne skutki.

Te skutki nie są już dziś aż nadto widoczne?

W Polsce odsetek osób w wieku 20 lat i więcej, u których stwierdzono w 2022 r. zbyt wysoką masę ciała wyniósł 52,2%, a 13,6% cierpiało na otyłość. To dane pochodzą z analiz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH –
Państwowego Instytutu Badawczego. Polskie dzieci są zaliczane do najszybciej przybierających na masie ciała w Europie. Już teraz co piąte z nich boryka się z nadwagą lub otyłością. Jest to o tyle groźne, że otyłości, która się rozwinęła w wieku dziecięcym nie da się wyleczyć. Przynajmniej na obecnym etapie rozwoju wiedzy naukowej nie dysponujemy skutecznymi metodami.

Skoro sytuacja wygląda tak źle, to znaczy, że sposoby stosowane do tej pory zawiodły?

Dotychczasowa strategia polegająca na diagnostyce i leczeniu powikłań nie rozwiązuje źródła problemu. Powiedziałabym nawet więcej: zachowawcze działania przyczyniły się wręcz do eskalacji tego niezwykle negatywnego zjawiska. Dlatego razem z Polskim Towarzystwem Leczenia Otyłości przygotowaliśmy raport, który zawiera propozycje założeń do krajowego planu strategicznego, mającego na celu skuteczną redukcję otyłości w naszym kraju. Zasięg działań, które przedstawiliśmy nie ma swojego odpowiednika w świecie, co potwierdza przegląd praktyk międzynarodowych.

Jednym z założeń jest włączenie do działań środowiska naukowego.

Naszym celem było zbudowanie partnerstwa opierającego się na czterech poziomach: instytucjonalnym, społecznym, biznesowym i naukowym. Dla naukowców wyznaczyliśmy rolę ekspertów dostarczających rzetelnej i
potwierdzonej wiedzy. W przygotowanej strategii założyliśmy powołanie do życia Interdyscyplinarnego Komitetu Naukowego. Utworzony ze specjalistów pochodzących z krajowych i regionalnych organizacji naukowych i społecznych ma tworzyć rekomendacje oraz wytyczne dla procesu kształcenia oraz kierunków prowadzonych badań. Jego rolą będzie stałe monitorowanie podejmowanych działań, tak by w każdym przypadku były one oparte na dowodach naukowych oraz na najlepszych praktykach i zaleceniach zarówno rodzimych, jak i międzynarodowych jednostek referencyjnych.

To jest zdecydowana zmiana narracji dotyczącej otyłości?

W przypadku otyłości mamy do czynienia z niezwykle złożonym problemem, którego nie da się zredukować do jednego obszaru. Dlatego tak ważne jest, by w walce z nim nie pozostać samotnym. Kierując się zasadą, że tylko skoordynowane działania mogą przynieść efekt zaprosiliśmy do współpracy naukowców z wielu różnych środowisk, tylko pozornie mających niewiele wspólnego z zagadnieniami otyłości czy nadwagi. Na naszej liście znaleźli się specjaliści z dziedziny ochrony środowiska, architekci przestrzeni czy projektanci budynków. Każdy z nich może przyłączyć się do promowania stylu życia i działań pomagających redukować otyłość, wykorzystując do tego
posiadane kompetencje zawodowe. Sądzę, że nadszedł już czas, by wrócić do dyskusji na przykład o tym, jak pozytywny wpływ na zdrowie populacji miał powszechny dostęp do schodów. Dzisiaj są one najczęściej jedynie drogą ewakuacyjną. Spotkałam się nawet z takim zjawiskiem, że w wielu nowoczesnych centrach biurowych obowiązuje zakaz poruszania się po klatkach schodowych, zarezerwowanych tylko na potrzeby ewakuacji. Można wyłącznie korzystać z windy. W ten sposób odbiera się ludziom możliwość spontanicznego ruchu. W stworzonym w ramach strategii ekosystemie STOP OTYŁOŚCI bardzo mocno podkreślamy jego znaczenie.

Chce pani przekonać ludzi, żeby zrezygnowali z wygody?

Negatywne skutki takiego stylu życia obserwujemy na co dzień. Cywilizacja kształtuje w nas nawyki i stwarza warunki, które są destruktywne dla naszego zdrowia. Musimy zwiększać naszą świadomość w zakresie czynników ryzyka. Zacząć zwracać uwagę nie tylko na to, co spożywamy, ale także, w co się ubieramy, w czym i na czym gotujemy, jakim powietrzem oddychamy. Musimy postawić na powszechną edukację konsumencką, która uzbroi nas w wiedzę i zmodyfikuje nasze wybory, aby sprzyjały zdrowiu. Coraz więcej publikacji wskazuje na przykład na korelację zachodzącą pomiędzy substancjami chemicznymi znajdującymi się w naszym pożywieniu czy odzieży a ryzykiem rozwoju otyłości. Widzimy tu ogromne pole do nowych badań i dyskusji o tym, co zrobić, aby interwencje z zakresu profilaktyki i leczenia były z roku na rok coraz bardziej skuteczne.

Bez zwiększenia nakładów na finansowanie badań sukcesu trudno się jednak spodziewać?

Dlatego właśnie rekomendujemy, aby państwo rozwijało systemy finansowania badań i stymulowało naukowców z wielu dyscyplin i dziedzin do wspólnej pracy na rzecz poszukiwania odpowiedzi na pytanie: jak niezawodnie przeciwdziałać rozwojowi epidemii otyłości. Zapotrzebowanie na nowoczesne strategie profilaktyczne, diagnostyczne i lecznicze jest ogromne, biorąc pod uwagę skalę, o której mówimy. Wskaźniki otyłości i nadwagi wśród populacji krajów OECD w wielu z nich już przewyższają 50%. Chodzi o to, abyśmy poprzez rozwój badań naukowych dostarczali coraz więcej dowodów na skuteczność interwencji, po które sięgamy współcześnie. W ostatnim konkursie ogłoszonym przez Agencję Badań Medycznych został złożony wniosek na projekt, w którego realizacji, jeśli tylko otrzyma finansowanie, będę uczestniczyć. Jego celem ma być stworzenie wielodyscyplinarnej, zindywidualizowanej, prozdrowotnej interwencji u dzieci z otyłością. Projekt został zainicjowany przez prof.  Małgorzatę Myśliwiec z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, a integruje kilka ośrodków badawczych. Wszystko po to, aby można było wspólnie spojrzeć na liczne czynniki rozwoju otyłości dziecięcej i poszukiwać skutecznych metod ich neutralizacji.

Upływający czas zdaje się nie być jednak sprzymierzeńcem?

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie możemy dłużej go marnotrawić na wymyślanie kolejnych zachowawczych strategii. Najlepiej byłoby, gdyby w ciągu dekady udało się znaleźć efektywne rozwiązanie tego problemu. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to proste, bo w kwestii otyłości wciąż pozostaje bardzo wiele znaków zapytania. Tym bardziej liczy się dla mnie, by jak najwięcej naukowców z różnych środowisk włączyło się w poszukiwanie skutecznych narzędzi profilaktyki i leczenia. W ramach strategii na rzecz redukcji otyłości przygotowaliśmy mapę konkretnych działań, których realizacja w środowisku naukowym wspierałaby proces walki z tym problemem
zdrowotnym.

Jakie są priorytetowe?

Przede wszystkim zależy nam na opracowaniu rekomendacji do wytycznych kształcenia zawodów medycznych. Chodzi o to, by zwiększyć świadomość młodych lekarzy i lekarek, a także innych pracowników medycznych, z jak złożonym problemem przychodzi nam się zmagać. Przez wiele dekad doszło bowiem w tym obszarze do wielu zaniedbań. Mieliśmy do czynienia z sytuacjami, kiedy nie tylko Polacy nie zauważali, że otyłość jest niebezpiecznym schorzeniem, ale same kadry medyczne nie traktowały jej jak choroby. To akurat może dziwić, zwłaszcza z uwagi na fakt, że jest ona bardzo charakterystyczna w swoim przebiegu, bo daje jednoznaczny objaw w postaci przyrostu masy ciała.

Część profesjonalistów po prostu zignorowała problem?

Możemy tylko się zastanawiać, jak to się stało, że wielu lekarzy go nie zauważało, skoro do ich gabinetów trafiało coraz więcej osób z widoczną nadwagą. Odsetek osób cierpiących na chorobę otyłościową w ciągu ostatnich dwóch dekad bardzo intensywnie rósł. To tylko pokazuje, jak ważna stała się obecnie kwestia kształcenia. Bez odpowiedniej edukacji nie uchwycimy problemu w początkowym stadium, czyli na etapie nadwagi. A tylko takie działanie daje możliwość podjęcia wczesnej interwencji i prewencji otyłości. Dzisiaj choroba otyłościowa rozpoznawana jest w bardzo zaawansowanym stadium. W wielu przypadkach jedynym skutecznym leczeniem jest operacja bariatryczna, bardzo wymagająca dla samego pacjenta, ale także kosztochłonna dla systemu.

To do kogo ma się udać polski pacjent?

Na pewno do lekarza pierwszego kontaktu. Zauważamy także rosnące zainteresowanie medyków do rozwoju kompetencji w dziedzinie obesitologii. W niektórych krajach jest to specjalizacja medyczna, wymagająca nie tylko holistycznego spojrzenia na pacjenta, ale także umiejętności pracy w zespole terapeutycznym, złożonym z różnego rodzaju specjalistów. Bardzo często bowiem leczenie pacjenta z chorobą otyłościową wymaga konsultacji endokrynologa, diabetologa, kardiologia, czy ortopedy. W zespole musi się także znaleźć psycho- i fizjoterapeuta. O końcowym sukcesie zadecyduje interdyscyplinarność.

Tej jednak nam chyba ciągle brakuje?

Dlatego w przygotowanej przez nas strategii tak duży nacisk kładziemy na skoordynowane działania różnych środowisk. Zwracamy uwagę na potrzebę potraktowania walki z chorobą otyłościową jako priorytetu na kolejne lata
państwa, a nie tylko Ministra Zdrowia. Instytucje odpowiedzialne za projektowanie badań i prac rozwojowych powinny, moim zdaniem, potraktować to zadanie jako pilne. Nie łudźmy się, żaden system opieki zdrowotnej nie
wytrzyma obciążenia związanego ze skutkami nieleczonej otyłości.

Rozmawiała Aneta Zawadzka

Dyskusja (1 komentarz)
  • ~Konrad 18.10.2024 09:18

    Temat powinno się zacząć od budowania kultury fizycznej u najmłodszych. Konieczne są zmiany programów i podejścia nauczycieli do zajęć z WF-u. Więcej ćwiczeń ogólnorozwojowych z uwzględnieniem potrzeb i empatycznym podejściem do uczniów, którzy najmniej sobie radzą. Mniej zajęć na zasadzie "rzucenia piłki i róbta co chceta". A nauczyciel w tym czasie siedzi "w telefonie". No i odtworzenie SKS-ów ze zróżnicowana ofertą.