Naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pracują nad alternatywą dla plastikowych opakowań do żywności. Ich rozwiązanie ma być być przyjazne środowisku i… jadalne.
Wszechobecne zanieczyszczenie plastikiem sprawia, że przenika on do jedzenia i picia. Człowiek połyka w ciągu tygodnia 5 gramów plastiku – właśnie tyle potrzeba do wyprodukowania karty kredytowej. WWF wskazuje, że 40% ogólnej produkcji plastiku stanowią opakowania do żywności. Są one zagrożeniem dla środowiska naturalnego, zwierząt i ludzi – tworzywa sztuczne zawierają bowiem różnego rodzaju związki, które przenikając do środowiska lub do organizmu ludzkiego mogą powodować negatywne skutki. Naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pracują nad zamiennikiem dla plastikowych opakowań do żywności. Alternatywa ma być przyjazna środowisku i… jadalna.
Opakowania jadalne to takie, które są wytworzone ze składników jadalnych, choć nie zawsze musimy je zjadać. Mają być biodegradowalne i jednocześnie kompostowalne. Wśród nich można wyróżnić saszetki jako samodzielne opakowania rozpuszczalne w wodzie ale też opakowania, które mogą być integralną częścią produktu – osłonką lub warstwą glazurującą. Mogą również przyjąć postać foli opakowaniowej.
W produkcji opakowań jadalnych głównym składnikiem są biopolimery – tłumaczy dr hab. inż. Sabina Galus z Katedry Inżynierii Żywności i Organizacji Produkcji Instytutu Nauk o Żywności SGGW. – Mogą być roślinne, jak i zwierzęce, o różnych właściwościach, np. pektyna cytrusowa, skrobia, białko sojowe, żelatyna czy kolagen. Biopolimery zazwyczaj mają postać proszku, który jest łączony z rozpuszczalnikiem, najczęściej wodą. Przygotowaną masę wylewamy na wybraną powierzchnię i suszymy. Powstaje przeźroczysta, ciągła struktura. Przy wytwarzaniu tego typu opakowań stosuje się płaskie powierzchnie i automatyczny aplikator do nakładania warstw. Dzięki temu możemy wytwarzać większe arkusze, które później przekształcamy w saszetki z zastosowaniem zgrzewania lub stosujemy je jako folię opakowaniową – dodaje badaczka.
Na koncie naukowców z SGGW są już saszetki do kawy rozpuszczalnej, które można zalewać gorącą wodą wraz z produktem. Po zamieszaniu łyżeczką saszetka ulega rozpuszczeniu. We współpracy z naukowcami z Portugalii prowadzili także badania, w trakcie których zawijano mięso w folię wzbogaconą o związki przeciwdrobnoustrojowe – nanocząstki tlenku cynku. Zaobserwowano, że taki rodzaj opakowania sprzyja wydłużeniu terminu przydatności do spożycia. W podobny sposób można zapakować owoce tuż po zbiorach. Pokrywając je powłoką jadalną, opóźnia się proces dojrzewania i tym samym wydłuża termin przydatności do spożycia. Z kolei tworząc saszetki, można zastosować je do zamknięcia w nich oleju, cukru, kostek rosołowych i wielu innych produktów.
Na SGGW prowadzone są także badania nad zagospodarowaniem odpadu warzywnego z fasolki szparagowej, brokuła i kalafiora – warzyw, które są za duże, za małe i niekształtne, jak również wytłoków warzywnych (m.in. z buraków), czyli pozostałości po wytworzeniu soku. Z obu rodzajów surowców tworzone są arkusze jadalne, które mogą mieć zastosowanie jako saszetki do produktów, ale też jako arkusze do sushi lub przekąski warzywne. Same warzywa nie mają funkcji żelującej, więc i tutaj wprowadzono biopolimery, żeby uplastycznić strukturę. Dodano również glicerol jako plastyfikator – substancję, która nadaje wilgotność, żeby folia nie ulegała pęknięciom.
Być może już wkrótce na rynku pojawią się opakowania do żywności autorstwa naukowców z SGGW. Opakowania przyjazne środowisku, które z łatwością będą ulegać biodegradacji lub będzie można je dodać do kompostownika albo po prostu zjeść. Będą wzbogacone o różnego rodzaju substancje aktywne, które wydłużą termin do spożycia oraz wpłyną na jakość żywności, co będzie skutkować zapobieganiem marnotrawieniu. I takie, do produkcji których będzie można wykorzystać owoce i warzywa przeznaczone na odpad. Opakowania przyszłości – ze składników naturalnych – są już tylko kwestią czasu.
Anita Kruk, źródło: SGGW