Aktualności
Życie akademickie
05 Marca
Źródło: Uniwersytet Łódzki
Opublikowano: 2026-03-05

Nie chcemy zmuszać do popularyzacji

Nie chodzi o to, żeby zmuszać do popularyzacji nauki. Chcemy jednak pokazać pozytywne praktyki i budować pozytywny przekaz wokół samej nauki, również po to, żeby społeczeństwo lepiej nas rozumiało – mówi w rozmowie z serwisem Nauka w Polsce dr hab. Krzysztof Pabis, prorektor Uniwersytetu Łódzkiego, członek Zespołu doradczego ministra nauki ds. popularyzacji nauki.

Jak przypomniano w tekście, trwa właśnie Rok Popularyzacji Nauki. Pod koniec ub.r. w ministerstwie powołano Zespół doradczy ds. popularyzacji nauki. Jego członkowie mają opracować zestaw dobrych praktyk, sformułować rekomendacje, a także przygotować propozycje rozwiązań, które pozwolą włączyć popularyzację do procesu formalnej oceny działalności jednostek naukowych.

Ewaluacja w części związanej z popularyzacją będzie dotyczyła instytucji naukowych. To oznacza, że instytucje jako takie powinny się w taką aktywność angażować. Nie chodzi jednak o to, żeby wszystkich zmuszać do popularyzacji, zwłaszcza, jeśli ktoś tego nie czuje albo nie potrafi (…) Chcemy dotrzeć do środowiska naukowego w Polsce z przesłaniem: nie chodzi o to, żebyście robili coś wbrew sobie. Zamierzamy pokazać za to pozytywne praktyki, narzędzia, i budować pozytywny przekaz wokół nauki jako takiej, również po to, żeby społeczeństwo lepiej nas, naukowców, rozumiało – przekonuje w rozmowie z red. Anną Ślązak jeden z członków ministerialnego Zespołu doradczego, dr hab. Krzysztof Pabis z Uniwersytetu Łódzkiego.

Wspomina też o potrzebie wsparcia na poziomie ministerialnym – to tam musi istnieć centralny system zachęt i grantów dla aktywności popularyzatorskiej – jak i w poszczególnych uczelniach i instytutach.

Ważne, aby władze jednostek dostrzegły, że te działania są potrzebne. Dlaczego? Żeby mieć lepiej przygotowanych studentów, lepiej wykształcone społeczeństwo; lepiej rozumiejące, czym jest metoda naukowa i sama nauka. Takie społeczeństwo będzie również inaczej patrzeć na uniwersytety – sugeruje jedyny w Polsce prorektor ds. popularyzacji nauki.

Według rozmówcy serwisu Nauka w Polsce dobrze by było, żeby „władze uczelni czy instytutów przestawiły sposób myślenia i powszechnie zaakceptowały, że elementem pracy naukowca powinno być dzielenie się wiedzą ze środowiskiem spoza uczelni”. Jednocześnie podkreśla, że część tych działań wymaga nie tyle olbrzymich nakładów finansowych, co zaangażowania czasu i pracy naukowców. Instytucje mogą wspierać takie osoby na różne sposoby.

Przede wszystkim dziekani czy rektorzy mogą zadeklarować, że popularyzacja nauki to ważny element działania uczelni. W rektoratach czy dziekanatach mogą się pojawić biura służące popularyzacji, które wspierają naukowców. Warto również wpisywać popularyzację do dokumentów strategicznych instytucji. Uczelnia może na różny sposób wspierać inicjatywy oddolne. Bardzo dobrym sygnałem byłoby umieszczenie w ocenie pracowniczej komponentu popularyzacyjnego. To powinien być zauważalny element oceny pracownika, choć o mniejszej wadze niż ocena związana z prowadzeniem zajęć dydaktycznych czy pracą naukową. (…) Kluczowe jest tu jednak kryterium dobrowolności – wskazuje.

Pytany, jak sprawić, by włączając popularyzację do ewaluacji, nie stworzyć patologii, odparł, że największym wyzwaniem będzie mierzalność.

Ewaluację instytucji nauki postrzega się zwykle przez pryzmat „oceniania”. Wydawałoby się, że w części dotyczącej popularyzacji ocena powinna być ekspercka i opisowa. Ale co za tym idzie – byłaby ona podatna na indywidualne spojrzenie oceniających ekspertów. Jako naukowcy są oni przyzwyczajeni, że mają oceny, skale, miary dla różnych zjawisk. Z tym że popularyzacja nauki jest bardzo różnorodna, odbywa się w różnej skali i ciężko ją zawrzeć w określonych ramach. Trudno dla nich wymyślić spójną miarę. Jeśli będą to oceniać osoby, które na co dzień nie zajmują się popularyzacją, mogą różnych istotnych aspektów nie dostrzec, i szacować sukces na podstawie wyłącznie ilościowej. A wiemy, że imponująca liczba wyświetleń kanału na YouTube wcale nie musi oznaczać sukcesu popularyzatorskiego. Istnieją wszak kanały, którym udało się bardzo szeroko dotrzeć do ludzi, ale przekazywana tam wiedza jest daleka od rzetelności – zauważa prorektor UŁ.

Informuje też, że w ramach prac ministerialnego zespołu trwają dyskusje, kto będzie szkolił ekspertów oceniających „jakość” popularyzacji. W planach jest też przygotowanie przykładu wzorcowego sprawozdania dla uczelni: z komentarzami, które choć trochę pomogą zrozumieć, jak postępować i na co eksperci będą zwracać uwagę.

MK, źródło: Nauka w Polsce

Popularyzacja, głupcze!

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~Marta Wróblewska 06.03.2026 12:44

    Nie rozumiem, po co dyskusja o tym jak ewaluować popularyzację. Popularyzacja już od 2021 r. JEST ewaluowana, jako element 3 kryterium – wpływ społeczny. Oczywiście, liczy się tylko popularyzacja, której wpływ udowodniono. Można to robić na rozmaite sposoby (np. ankiety, wywiady, śledzenie komentarzy). Od lat piszę o tym na https://martawroblewska.pl/ W już istniejących i sprawdzonych dobrych praktykach w tym zakresie jest odpowiedź na wątpliwości prof. Pabisa. Nie trzeba na nowo wymyślać koła :)

  • ~jeszcze walczący ze złym systemem 05.03.2026 22:02

    Hmm, Panie Drogi, wywodzisz się z jednostki, w której dominuje umiejętność wkomponowania się w trendy , a nie w normalność! Mainstreaming a propos zdobywania forsy (zdobywania środków zewnętrznych) nie jest zabroniony, ale też nie będzie wieczny i trendy... Młodzi u Was już się buntują ... W ramach ustawy 2.0 zlikwidowano "punkty w dorobku", w staraniach się o awanse, np. za aktywne uczestnictwo w zjazdach i innych gremiach poza tzw. "Alma Mater"... Zrób Pan wpierw sondaż u siebie, w tej materii, a potem zabieraj głos... Wg mojego stanu wiedzy ani rektor, ani prorektor, ani też inni funkcyjni z układów nie są już dla większości młodych autorytetem!