Aktualności
Sprawy nauki
22 Lipca
Opublikowano: 2025-07-22

Dodatkowe kryterium wśród propozycji dotyczących nowej ewaluacji

Z inicjatywy Karoliny Zioło-Pużuk, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, rusza jutro cykl otwartych spotkań online dotyczących ewaluacji jakości działalności naukowej. Wśród propozycji jest dodatkowe kryterium oceny, które ma dotyczyć m.in. kształcenia kadr i wsparcia rozwoju kariery.

Od kwietnia, pod przewodnictwem wiceminister Karoliny Zioło-Pużuk, działa Zespół do spraw opracowania założeń nowego modelu ewaluacji jakości działalności naukowej. Grono 31 ekspertek i ekspertów do końca września ma przedstawić rozwiązania, według których odbędzie się kolejna ocena (za lata 2026–2029). Zgodnie z zapowiedziami nowe zasady byłyby znane już na samym początku okresu ewaluacyjnego, a nie – jak to było dotychczas – dopiero w jego trakcie.

Jedną z kluczowych zmian ma być wydłużenie okresu ewaluacji – z 4 do 5 lat. Członkowie zespołu doradczego opowiadają się także za zwiększeniem roli oceny eksperckiej, w tym z udziałem ekspertów zagranicznych. Ponadto zmniejszona ma być liczba osiągnięć uwzględnianych w ocenie, a podkreślona – rola popularyzacji nauki i jej wpływu na otoczenie społeczno-gospodarcze.

Kluczowe znaczenie ma dla nas prowadzenie szerokiej, otwartej dyskusji na temat proponowanych zmian. Nowy model ewaluacji stanowi odpowiedź na postulaty zgłaszane przez środowisko naukowe. Jego celem jest wprowadzenie rzeczywistej zmiany jakościowej, m.in. ograniczenie biurokracji oraz lepsze dostosowanie kryteriów oceny do specyfiki poszczególnych dyscyplin. To właśnie te kwestie są najczęściej wskazywane jako słabości obecnego systemu – przekonuje wiceminister Karolina Zioło-Pużuk.

Z jej inicjatywy jutro rusza cykl otwartych spotkań online dotyczących ewaluacji jakości działalności naukowej. Każdy będzie mógł wziąć w nich udział i zgłosić swoje uwagi bądź propozycje. Cykl składa się z pięciu spotkań – rozpocznie się od przedstawienia dotychczasowych prac zespołu doradczego, a następnie dyskusja będzie poświęcona poszczególnym kryteriom.

Oprócz kryterium I (poziom naukowy lub artystyczny prowadzonej działalności naukowej), kryterium II (efekty finansowe badań naukowych i prac rozwojowych) i kryterium III (wpływ działalności naukowej na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki), ministerstwo przedstawi propozycję nowego kryterium. W wypowiedzi dla PAP wiceministra Karolina Zioło-Pużuk wskazała, że będzie ono dotyczyło rozwoju zawodowego kadr.

W tym kryterium ważne będą takie dane, jak awanse zawodowe, prowadzenie szkoły doktorskiej oraz liczba osób, które zakończyły ten etap pracy naukowej z sukcesem, ale także kształcenie kadr, wsparcie rozwoju kariery – wyliczyła sekretarz stanu w MNiSW.

Spotkania odbywać się będą online, poprzez aplikację Webex (LINK). Harmonogram (w stosunku do pierwotnej zapowiedzi zaszły zmiany):

  • 23 lipca (10:00– 13:00) – Zagadnienia ogólne
  • 25 lipca (9:00 – 12:00) – Kryterium I
  • 28 lipca (9:00 – 12:00) – Kryterium II
  • 29 lipca (9:00 – 12:00) – Kryterium III (nowa data!)
  • 1 sierpnia (9:00 – 12:00) – Kryterium IV (nowa data!)

Przypomnijmy, że w marcu, wspólnie z Polską Akademią Nauk, zorganizowaliśmy debatę poświęconą ewaluacji. Obok dr Karoliny Zioło-Pużuk, wzięli w niej udział: prof. Agnieszka Chacińska, prof. Magdalena Musiał-Karg, prof. Krzysztof Pyrć i prof. Marek Konarzewski. Zapis dyskusji TUTAJ.

MK

Dyskusja (73 komentarzy)
  • ~MojaNazwa 01.08.2025 17:37

    Punktacje w polskich czasopismach PWE Wydawnictwo.
    Czy ktoś wie którego rektora to wydawnictwo, że tak rosło za Czarnka a teraz spadki?

    Ale i tak nieźle jak po polsku się utrzymali?

    Gospodarka Materiałowa i Logistyka 2023 100p, 2024 40p

    Marketing i Rynek 2023 100p 2024 40p

    Praca i Zabezpieczenie Społeczne 2023 140p 2024 100p

    Przegląd Ustawodawstwa Gospodarczego 2023 140p 2024 100p

    Może jakiś artykuł o konflikcie interesów rektorów?

  • ~PŻ 24.07.2025 17:16

    Gdy pani ministra dr Karolina Zioło-Pużuk obejmowała swój urząd, w prasie pojawiły się informacje, że jest ona przeciwniczką uznaniowości w ewaluacji i zamierza ją wykorzenić. Następnie została powołana komisja ekspercka. Pod wpływem ekspertów pani ministra zaczęła zmieniać swoje poglądy na uznaniowość. Już przed marcową dyskusją pisałem, że wśród zaproszonych zdominuje przekonanie o wyższości oceny eksperckiej nad oceną na podstawie twardych danych. I nie pomyliłem się. Co prawda, jeden z uczestników dyskusji później napisał o: „patologii znanej z oceny K3 lub wspomnianej listy punktowanych czasopism”. Jak widać, eksperci zrobili swoje. Kryterium III pozostało. Mało tego, planują do niego dołożyć popularyzację nauki. I zwolnić „popularyzatorów” od publikacji naukowych. I to w ewaluacji, podkreślam, NAUKI. Przecież wiadomo, że popularyzacja nie ma nic wspólnego z nauką. Przecież w obecnej oraz poprzednich ewaluacjach nawet artykuły przeglądowe nie są zaliczane. A tu popularyzacja. Obecnie pojawiły się jeszcze bardziej „ciekawe” pomysły na ewaluację, dotyczące kryterium IV. Podpowiadam, różnego rodzaju awanse naukowe były punktowane przed rokiem 2018. Za doktoraty, habilitacje i profesury przyznawano odpowiednie punkty. W tych ewaluacjach było jedno jedyne kryterium. Każde osiągnięcie (publikacje, pieniądze, awanse i t.d.) było punktowane. Punkty sumowano i dzielono przez liczbę pracowników. Układano listę rankingową. Ustalano procentowy wkład każdej z trzech kategorii. I na tym koniec.
    Co do szczegółów. Była jedna lista czasopism na podstawie wartości IF! Żadnego podziału na dyscypliny. Bo to powoduje uznaniowość. Żadnych manipulacji ekspertów, która obecnie pozwala im zmieniać punktację o ± dwa poziomy, co również powoduje uznaniowość. Żadnych kryteriów III – jak zmierzyć co 4 lub 5 lat wpływ dyscypliny uprawianej na średniej uczelni na poziom światowy, krajowy lub powiatowy? Absurd!
    Zastanawiam się nad dyskutowaną propozycją obniżenia do 2 slotów na pracownika badawczo dydaktycznego. A co z pracownikami badawczymi na uczelniach i w instytutach? Pracując na etacie badawczym na uczelni lub w PAN wystarczy w ciągu 5 lat opublikować aż 2 artykuły punktowane (sloty). Czy nie za mało?
    Podoba mi się pogląd w dyskusji przedstawiony przez ~KN 23.07.2025 17:30. Żadnych kryteriów uznaniowych. Żadnych ekspertów. Pisałem już o tym, że na podstawie twardych kryteriów ewaluację można zamknąć w ciągu 15 minut. Komputer sam, bez ingerencji ekspertów, ustali listę rankingową i przydzieli kategorie. Chyba ekspertom chodzi o to, żeby mogli ingerować w niepoprawne, ich zdaniem, listy rankingowe wyznaczane przez komputer? To samo dotyczy listy czasopism. Oparcie o wskaźniki bibliometriczne nie potrzebuje ekspertów. Wystarczy komputer. Co do kryterium II. Przecież z grantów powinny powstawać publikacje. Oznacza to, że granty punktowane są dwukrotnie. Raz – artykuły i patenty w kryterium I, drugi raz – w kryterium II. Liczba pytań mnoży się. Po tym, jak w roku 2018 zrezygnowano z kryteriów twardych i postawiono na udział ekspertów, widać, że obecnie ten trend nasila się. Wydaje mi się, że eksperci w komisji i tak dopną swoje. Z dyskusji wynika, że rola ekspertów zostanie w następnej ewaluacji jeszcze bardziej poszerzona. Smutno.
    Dziwi mnie to, że w dyskusjach ¾ za jak najszerszym udziałem ekspertów. A gdzie ta większość, która nie kombinuje. Przecież wiadomo, że jak za ewaluację wezmą się eksperci, to listę rankingową można ogłosić już po pierwszym miesiącu od rozpoczęcia nowego okresu ewaluacji. Bo przecież z góry wiadomo, kto jest najlepszy.

  • ~PŻ 24.07.2025 15:27

    Do ~Adiunkt 23.07.2025 14:04.
    Do ~Hubert Wojtasek 23.07.2025 17:55.
    Panowie uogólniają. Czy wszyscy kierowcy łamią zasady ruchu drogowego? To może zabronić samochody? Czy wszystkie czasopisma, posiadające IF to, o czym panowie piszą, stosują nieuczciwe metody? A panowie, w podtekście, proponują wyrzucić bibliometrię do kosza. A co w zamian? Kilkakrotnie pisałem w dyskusjach o ewaluacji, że w roku 2018 wynaleziono innowacyjny krajowy rower w postaci punktacji uznaniowej. Bo eksperci mogą dodawać lub odejmować, według własnego uznania, oczywiście, jak najbardziej uzasadnionego, ± dwa poziomy. Jednym z uzasadnień obniżenia może być, na przykład, że artykuł eksperta został odrzucony. Drugim, dotyczącym podwyżki, że artykuł został przyjęty. Innego uzasadnienia nie widać. Jak można inaczej uzasadnić, że dwa czasopisma z tego samego wydawnictwa, o zbliżonych IF, z tej samej dyscypliny, mają 140 oraz 40 punktów? To może pójść jeszcze dalej i zrobić, wzorem Rosjan, swój krajowy, nigdzie nie uznawany IF, w którym największe wartości będą przypisane czasopismom niecytowanym, a najmniejsze tym o największych IF (WoS)? Bo te o największych IF panowie mogą posądzić ( a może już to robicie) o nieuczciwe praktyki. Najistotniejsze wnioski, które wynikają z waszych wypowiedzi – odrzucić bibliometrię a ewaluację oddać w ręce absolutnie uczciwych powszechnie szanowanych ekspertów.

  • ~KN 23.07.2025 17:30

    Komentarz do ewaluacji jakości działalności naukowej w Polsce: stan obecny i postulaty zmian

    Minęły już dwa lata od zakończenia ostatniej ewaluacji jakości działalności naukowej, a w tym czasie nie podjęto żadnych realnych działań mających na celu usprawnienie czy korektę systemu oceniania. Brak decyzji oraz niepewność dotycząca kolejnych zasad ewaluacji paraliżują zarówno indywidualnych naukowców, jak i całe instytucje. W obecnej sytuacji jest to niezwykle szkodliwe – zarówno dla rozwoju nauki, jak i dydaktyki na uczelniach.

    Lista czasopism do natychmiastowej poprawy

    Najbardziej jaskrawym przykładem zaniedbań jest lista czasopism naukowych. Korekta tej listy mogłaby zostać przeprowadzona natychmiast, wystarczy oprzeć się na jasnych, międzynarodowych wskaźnikach, takich jak:
    Impact Factor (IF, Journal Citation Reports)
    Scopus CiteScore
    SNIP (Source Normalized Impact per Paper)
    SJR (SCImago Journal Rank)
    Indeksacja w bazach Web of Science i Scopus
    Wybór odpowiednich wskaźników jest szeroki i daje możliwość stworzenia przejrzystych oraz niebudzących kontrowersji kryteriów oceny czasopism. Tymczasem trwanie przy obecnej, nieaktualizowanej liście oraz podejście uznaniowe kompromitują polski system oceny jakości naukowej.

    Potrzeba odejścia od uznaniowości

    Nie wolno dopuścić do sytuacji, w której lista czasopism, czy jakiekolwiek inne kryteria oceny działalności naukowej, są ustalane na drodze arbitralnych decyzji lub w wyniku nieprzejrzystych konsultacji. System oceny powinien być oparty na mierzalnych, obiektywnych i powtarzalnych kryteriach – wykluczających uznaniowość i osobiste sympatie decydentów. Jest to warunek konieczny odbudowy zaufania do mechanizmu ewaluacji i, szerzej, do całego systemu nauki w Polsce.

    Krytyka Ustawy 2.0 i centralizacja władzy

    Wprowadzenie tzw. Ustawy 2.0 doprowadziło do destrukcji elementów demokratycznych na uczelniach. Dzisiaj rektor, niczym król, samodzielnie powołuje dziekanów, podczas gdy społeczność akademicka została praktycznie pozbawiona realnego wpływu na decyzje personalne. Rady wydziału – ciała kolegialne, w których zasiadali wybitni naukowcy i autorytety, zostały sprowadzone do roli fasadowej lub wręcz całkowicie zlikwidowane. To samo dotyczy rad programowych studiów, które w wielu przypadkach nie istnieją lub nie pełnią żadnej realnej funkcji, a ich skład nie odzwierciedla poziomu merytorycznego, autorytetu i dorobku naukowego członków.

    Ewaluacja powinna być zapowiedziana i transparentna

    Nie może być tak, że zasady kolejnej ewaluacji ogłaszane są już po rozpoczęciu okresu oceny. Jest to praktyka nieakceptowalna w żadnym cywilizowanym kraju. Standardem międzynarodowym jest, by wszyscy zainteresowani znali reguły gry przed rozpoczęciem okresu ewaluacyjnego. Pozwala to na rzetelne planowanie rozwoju własnej działalności naukowej oraz dydaktycznej. To, że w Polsce takie sytuacje mają miejsce, jest przejawem systemowego braku profesjonalizmu i niskiego szacunku do środowiska akademickiego.

    Podsumowanie i postulaty:

    Natychmiastowa aktualizacja listy czasopism na podstawie obiektywnych, międzynarodowych wskaźników bibliometrycznych.
    Całkowita eliminacja uznaniowości z zasad ewaluacji.
    Odbudowa mechanizmów demokratycznych na uczelniach (przywrócenie wyborów dziekanów, rad wydziału i rad programowych z udziałem autorytetów naukowych).
    Przejrzystość i przewidywalność – zasady ewaluacji powinny być znane wszystkim przed jej rozpoczęciem.

    Brak realnych działań, które można byłoby wdrożyć natychmiast i które nie wymagają wielkich nakładów ani rewolucyjnych zmian, świadczy wyłącznie o braku woli i odwagi decydentów. Jeżeli ta sytuacja się nie zmieni, polska nauka nadal będzie przegrywać w rywalizacji międzynarodowej, a polskie uczelnie będą traciły najlepszych ludzi.

    • ~Przemo 23.07.2025 18:01

      Też jestem za rezygnacją z list, ale IF czasopisma ma się absolutnie nijak do jakości opublikowanego pojedynczego artykułu.

      Żeby uzyskać zdecydowanie lepszą miarę należy pomnożyć IF czasopisma przez liczbę cytowań ocenianego artykułu np. po 2 latach i np. IF czasopisma 6,5 pomnożyć przez 200 cytowań = daje 1300 punktów autorowi.
      Uczelnia natomiast musiałaby pokazać ile pieniędzy potrzebuje na uzyskanie 1000 punktów. Im mniej tym większa jej "doskonałość naukowa".

      Prosto i zdecydowanie lepiej niż teraz. Prawda?

      • ~cojak 24.07.2025 09:04

        Doskonały pomysł. Przypomnij mi proszę po ile chodzą cytowania, choćby na FB?
        20$ za 100 sztuk, czy już taniej?

  • ~Maria 23.07.2025 13:57

    Znowu te same badziewne programy. Uczonych nie cenią, nie wykorzystują ich możliwości i talentu ale będą kontrolować. Rządzący to nieuki z przydziału partyjnego a rządzą krajem.

  • ~Profesor PAN 23.07.2025 09:20

    A skąd pani wiceministra doktorka Karolina Zioło-Pużukowa (jak wszędzie feminatywy to wszędzie) wie, że po 23 lipca będzie nadal wiceministrą?

  • ~Mia 23.07.2025 08:23

    Z moich wieloletnich obserwacji wynika, co następuje – i podkreślam, że nie należę do żadnego gremium, niestety, a szkoda, bo to, nad czym debatujemy od lat, zauważyłam już w pierwszym roku doktoratu. Może więc warto pochylić się nad głosem ludzi, którzy są w tym systemie na co dzień i są gotowi dzielić się swoim doświadczeniem - Obecnie polska nauka boryka się z poważnymi problemami systemowymi, które są dobrze widoczne dla osób funkcjonujących wewnątrz uczelni i środowiska badawczego. Finansowanie badań opiera się niemal wyłącznie na grantach, ("grantownictwo" stało się wręcz pracą na pełen etat), co sprawia, że kiedy projekt się kończy, naukowiec często zmuszony jest odejść, a drogi sprzęt badawczy stoi bezużyteczny i niszczeje. Brakuje instytucjonalnej ciągłości i długofalowego myślenia – know-how wypływa razem z osobami, które je wypracowały. Zatrudnienie młodych naukowców wyłącznie w ramach czasowych projektów na okres 2–4 lat nie sprzyja budowaniu stabilnych karier. Dla wielu takich osób, szczególnie tych rozpoczynających życie zawodowe, to sytuacja nie do zaakceptowania – trudno myśleć o kredycie mieszkaniowym, stabilizacji czy planowaniu rodziny, jeśli zatrudnienie kończy się wraz z budżetem grantu. Co więcej, sama praca na uczelni bez środków projektowych staje się iluzoryczna – bez grantu nie ma szans na prowadzenie realnych badań, budowę zespołu czy zakup aparatury.
    Do tego dochodzi problem związany ze współpracą interdyscyplinarną. Choć w teorii to idea słuszna i pożądana, w praktyce często kończy się frustracją – każdy badacz potrzebuje publikować w czasopismach ze swojej dziedziny, żeby zdobyć punkty i wypełnić sławetne „sloty”, a w projektach międzydziedzinowych pojawia się naturalny konflikt interesów. W efekcie współpraca ta staje się „nieopłacalna” z punktu widzenia indywidualnych karier, a nie systemowo wspierana. Całość zamyka się w błędnym kole – brak publikacji oznacza słabą ewaluację, a słaba ewaluacja blokuje kolejne szanse rozwoju. Sama ewaluacja stała się celem samym w sobie – uczelnie i naukowcy nie są oceniani za jakość, ale za zdolność do wypełniania wskaźników i tabelek.
    Na to wszystko nakłada się paraliż decyzyjny – każda inicjatywa tonie w gąszczu procedur, wymaganych podpisów, opinii i konsultacji. Nikt nie chce podjąć realnej decyzji, dlatego mnożą się gremia, zespoły, komisje, debaty. Czas leci, wynagrodzenia trzeba wypłacać, ale nauka w praktyce stoi w miejscu. Kolejnym problemem jest nieefektywne wykorzystywanie sprzętu – kupowane za miliony aparatury używane są przez kilka lat projektu, a potem znikają z radarów. Zamiast je dzierżawić firmom lub prowadzić na nich badania zlecone i zarabiać, słyszymy, że „nie można”, „to niezgodne z przepisami”, a przecież właśnie taka współpraca nauki z przemysłem jest podstawą rozwoju w nowoczesnych gospodarkach.
    Strategie rozwoju pisze się na cztery lata, ale osoby zatrudnione do ich realizacji dostają umowy na rok. Trudno oczekiwać zaangażowania, jeśli wiadomo, że za chwilę trzeba będzie szukać nowej pracy. To wszystko sprawia, że uczelnie obracają się wokół dokumentów, a nie realnych działań. Tymczasem w krajach rozwiniętych dzieci uczą się korzystania z AI już w szkole, a u nas na uczelniach toczy się debata, czy w ogóle wypada z niej korzystać. To pokazuje, jak bardzo odstajemy od rzeczywistości. Nauka w Polsce nie potrzebuje kolejnej ewaluacji, kolejnego spotkania czy dokumentu strategicznego. Potrzebuje przede wszystkim inwestycji w ludzi, stabilnych ścieżek kariery, uproszczenia procedur, otwarcia na współpracę i nowoczesność oraz zmiany podejścia – od biurokracji i strachu przed odpowiedzialnością do zaufania i realnego wsparcia. Bez tego nadal będziemy kręcić się w kółko, a nauka – zamiast napędzać rozwój – będzie coraz bardziej martwym bytem, trzymanym przy życiu przez coraz bardziej zmęczonych ludzi.

    • ~komentator (poprzedni) 24.07.2025 00:11

      Zapomniała Pani chyba o MARNOWANIU potencjału naukowego niemałego odsetka ludzi uzdolnionych w dziedzinach ścisłych. Innym poważnym mankamentem systemu jest jego feudalność: dr bez habilitacji jest traktowany, jako ktoś gorszy od dr hab., choćby nawet miał wiedzę i/albo dorobek większy od tego drugiego.

    • ~Przemo 23.07.2025 09:14

      Sprzęt zakupiony z grantu powinien być własnością kierownika projektu i powinien mieć możliwość przeniesienia go ze sobą do nowej instytucji badawczej, kiedy zmienia pracę. Kupiony sprzęt w normalnych warunkach ludzie przewożą ze sobą nawet z USA do Niemiec. Pozostawienie - oznacza złomowanie. Po co komu czyjś młotek czy kombinerki?

      W Niemczech ludzie nie martwią się, że przez pewien czas nie mają grantu, ponieważ mogą korzystać z pieniędzy na działalność statutową, które nie wystarczają na to, żeby kogoś zatrudnić czy kupić sprzęt, ale pozwalają prowadzić badania naukowe na podstawowym poziomie. Byłoby świetnie, gdyby tak było i u nas.
      U nas na razie uczelnie upierają się przy płaceniu pensji za puste przebiegi lat (poza dydaktyką).

      • ~Mia 23.07.2025 09:43

        Tylko u nas kierownikiem projektu zostaje przyklejony do krzesła na stałe, pan profesor, który ma swoich „wyrobników”. Na tym właśnie polega największa różnica – on raczej nigdzie się nie wybierze, najwyżej jego ludzie, ale kiedy projekt się kończy, to sprzętu na plecach ze sobą nie zabiorą. On sam grantów najczęściej też nie pisze, jest raczej nazwiskiem zwiększającym prawdopodobieństwo ich otrzymania. Tak to właśnie wygląda – dostajesz angaż na uczelni, super, ale musisz o wszystko martwić się sam. Przecież jesteś na uczelni, więc nic lepszego nie mogło ci się przydarzyć. To niestety mentalność, która jest bardzo zgubna – brak współpracy i ciągłe podbudowywanie własnego ego. Tymczasem w USA np. kierownik projektu najpierw otrzymuje środki finansowe (on jest zobligowany do zapewnienia finansów, nie jego doktorant) a dopiero mając fundusze, ogłasza konkursy na np. doktoraty, które są realizowane w ramach tego finansowania i dotyczą realnych problemów. Dzięki temu doktorant może później kontynuować temat samodzielnie lub przejść do przemysłu ze swoim know-how, bo badał coś, co rzeczywiście jest potrzebne. i znajdzie tam dobrze płatną pracę. Nikt nie finansuje badań odczepionych od realnych potrzeb...niby taki bogaty kraj ale pieniądze i wydajność potrafią liczyć i szanują te pieniądze. U nas jest niegospodarność krótkowzroczność, niestety.

        • ~Marcin Przewloka 23.07.2025 17:20

          @Mia

          Tak naprawde jest bardzo malo badan, ktore mozna by okreslic jako kompletnie "odczepione od realnych potrzeb".
          Natomiast jesli takie sa, a przykladem takich badan - jesli dobrze rozumiem intencje - moze byc odkopywanie dinozaurow lub badania historii gwiazd w kosmosie, i sa prowadzone na dobrym poziomie (to jest kluczowe!), to jednak w USA czy w innych miejscach gdzie dobra nauke sie ceni, beda takie badania finansowac. Jak najbardziej.

        • ~Przemo 23.07.2025 13:10

          Cóż, w krajach, gdzie nauka działa prężnie, profesorów jest niewielu, a grupy badawcze prowadzą osoby młode, niedługo po doktoracie. Inaczej się nie da, a u nas profesorowie to czasami połowa pracowników naukowych jednostki. Niestety w dobrym systemie, gdzie profesorów jest niewielu, a doktorów habilitowanych prawie wcale, większość pracowników naukowych, łącznie z szefami grup badawczych pracuje na kilkuletnich kontraktach, z wyjątkiem osób, które biorą odpowiedzialność za jakąś część infrastruktury jednostki i mają trochę więcej obowiązków.

        • ~KB 23.07.2025 12:40

          W większości zaawansowanych naukowo krajów profesorowie mają swoich wyrobników. Różnica jest taka, że u nas są to niesamodzielni pracownicy zatrudnieni na stałe, a zagranicą rotacyjni najemnicy w formie postdoc i doktorantów.

          • ~Mia 23.07.2025 13:37

            Którym się płaci....i to całkiem nieźle, z realną szansą na zatrudnienie jeśli będą dobrzy i dobrym wpisem do CV...:)

            • ~Adiunkt 23.07.2025 13:58

              W USA pensja postdoca często wcale szału nie robi. To jest tymczasowe stanowisko takiego naukowego czeladnika.

              • ~Mia 23.07.2025 14:29

                Co nie zmienia faktu, że warto - oczy się otwierają a człowiek wiele się uczy.

  • ~Kuba 22.07.2025 21:13

    Mam nadzieję, że ewaluacja wpłynie na sposób zatrudniania mlodych naukowców na uczelni w bardziej przejrzysty sposób niż "Dziekan lubi tę dziewczynę, choć nie ma żadnych osiągnięć, więc dajmy jej etat, ale chłopakowi, który w tym samym wieku dostał grant, stypendium ministra i START, już nie, bo Dziekan go nie lubi" (autentyk z pewnej gdańskiej uczelni)

    • ~RektorDołecki 23.07.2025 09:12

      Ooo a ja myślałem, że olsztyńskiej (przypadek?!)

  • ~Przemo 22.07.2025 21:07

    Kryterium II to „efekty finansowe badań naukowych i prac rozwojowych”. Jeśli dobrze rozumiem, myślimy o pieniądzach, które zarobi gospodarka w wyniku przeprowadzonych badań naukowych. Moim zdaniem trudno będzie to obliczyć, ale można próbować. Chyba, że chodzi o ocenę za uzyskane granty, ale to już wgląda na błąd logiczny, ponieważ bez oceny wyników badań ten „efekt” jest dla gospodarki ujemny. Jeśli potraktujemy go jako dodatni – uczelnia która zdobyła granty dostanie punkty i dzięki temu jeszcze więcej grantów niezależnie od wyników badań. Jeśli zależnie od wyników – to mamy już kryterium pierwsze, a zatem drugie staje się niepotrzebne.

    Kryterium III to „wpływ działalności naukowej na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki”. Największym wpływem uczelni na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki jest jakość kształcenia studentów. Cóż jeszcze można dodać?
    Pozostaje pytanie - jak to obiektywnie i rzetelnie ocenić. Należałoby, ale nie będzie to łatwe zadanie.

  • ~Przemo 22.07.2025 20:43

    Kryterium pierwsze: czy w naukach eksperymentalnych wymagających poważnych środków na prowadzenie badań nie należałoby odnosić oceny jakości badań naukowych do wydanych środków? Ile punktów za publikacje za każdy wydany milion złotych? Takie liczenie powinno wymusić koncentrowanie się ocenianych instytucji naukowych na badaniach na coraz lepszym poziomie.

    • ~Obserwujący 22.07.2025 21:19

      ciekawe, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale moze nalezy sie przyjrzeć ile kosztuje opublikowanie jednej publikacji w tych 'prezstizowych' jednostkach badawczych, słyszałem, że w niektórych takiich polskich 'prestizowych' jednostkach badawczych na około milion PLN przyznanych środków na badania średnio powstała jedna publikacja i to wszystko

  • ~Przemo 22.07.2025 20:25

    Może warto się zastanowić jakie są największe problemy nauki w Polsce i z czego wynikają?
    Z poniższych wpisów można się dowiedzieć, że poważnym niedostatkiem jest brak środków na prowadzenie pracy naukowej. Jak to poprawić. Widzimy, że uczelnie za dużo inwestują w budynki, żeby nie powiedzieć w fasady niż w naukę. Chętnie kupują bardzo drogi sprzęt, który nie jest później używany. W takim razie zamiast ewaluacji przydałyby się rzetelne audyty i ocena zasadności czynionych inwestycji – te wydatki zabierają środki na prowadzenie badań naukowych.
    Jeśli uczelnie mają zbyt silnie rozbudowaną administrację – potrzebny jest kolejny audyt pozwalający na redukcję administracji do rozsądnych rozmiarów i eliminację nadmiernej i uciążliwej sprawozdawczości.
    Państwo polskie wydaje na subwencję ok. 10 miliardów złotych rocznie, a moim zdaniem mogłoby wydawać o połowę mniej i przeznaczyć te pieniądze na granty lub na statutową działalność naukową.
    Po co przyjmujemy na studia 400 tysięcy osób rocznie, kiedy studia kończy około 150 tysięcy?
    Wystarczy przyjąć 200 tysięcy i dać subwencje tylko tym kierunkom, które przyjęły kandydatów z najlepszymi ocenami ze świadectwa maturalnego.

    • ~Hubert Wojtasek 22.07.2025 22:31

      Przemo,
      Tak dokładnie to jest tego trochę więcej - dane z ubiegłego roku:
      IDUB (9 uczelni) - 6 050 683,3
      Pozostałe publiczne uczelnie akademickie (55) - 9 401 021,9.
      Reszta to drobiazgi - wszystkie uczelnie zawodowe, niepubliczne i instytuty (PAN-owskie i branżowe) to nieco ponad 2,3 mld. Ale nie da się tego znacząco zmniejszyć, bo ponad 90% tej kwoty (przynajmniej na uczelniach nie IDUB-owych, bo nie znam rozkładu wydatków na IDUB-ach), to koszty wynagrodzeń (które i tak są mizerne) i kształcenia. Reszta to koszty mediów, inwestycje, badania.
      Oczywiście, można się zastanowić, jak zredukować zatrudnienie. Pytanie tylko, jak to zrobić. W polskim szkolnictwie wyższym są problemy nierozwiązywalne - wieloetatowość (zazwyczaj jeden etat na uczelni publicznej i drugi na konkurencyjnej uczelni prywatnej) oraz zatrudnienie emerytów to tylko wybrane przykłady.

      • ~Wojtek 23.07.2025 13:52

        Widzę że IDUBy nie pasują dezinformacji ze wschodu. To powód aby ta inicjatywa dalej była.

        • ~Hubert Wojtasek 23.07.2025 16:18

          Tak, tak - ze wschodu. Dalekiego wschodu. Jeszcze 1000 km za Władywostokiem. A jeśli chodzi o IDUB-y to niedługo 2 uczelnie wypadną z tego grona. Na 95% mogę wskazać, które to będą. Przyjmuję zakłady.

      • ~Przemo 23.07.2025 08:43

        Problem wieloetatowości można rozwiązać w dosyć prosty sposób - umową o pracę, zawierającą zastrzeżenie, że osoba zatrudniana nie ma prawa pracować dla innego podmiotu i cały swój czas musi poświęcić realizacji badań jednostki, dla której pracuje, a PIT od innego podmiotu oznacza natychmiastowe zakończenie umowy.

        Co do IDUB, moim zdaniem jest niepotrzebny. Pieniądze są potrzebne do prowadzenia badań, ale dodatkowa struktura administracyjna już nie. Wystarczy subkonto dla każdego pracownika naukowego, z którego może korzystać.

        • ~Hubert Wojtasek 23.07.2025 16:28

          To, że istnieją proste i oczywiste rozwiązania, nie oznacza, że da się je wprowadzić. Przez 35 lat się nie dało. Przerabiałem to jako dziekan kilkanaście lat temu. Nie dało się. Choć wydawałoby się, że w nauce logika powinna być najważniejszym wyznacznikiem działania, to tak nie jest. Jak w każdej innej sferze życia, zostaje zduszona przez partykularne interesy jednostek i grup nacisku.

        • ~Marta 23.07.2025 12:11

          To by miało sens gdyby chodziło o inne uczelnie. Jednak w przypadku 2 etatu w szeroko rozumianym przemyśle to byłoby bardzo szkodliwe obostrzenie.
          Powiem więcej, warto rozważyć wspieranie podwójnego zatrudnienia naukowców w przemyśle bo takie działanie wspiera aktualność wiedzy i wspomniane kryterium 3.

          • ~Przemo 23.07.2025 14:18

            Poważne firmy wymagają lojalności, tak samo jak poważne instytucje naukowe.
            Przemysł powinien być zainteresowany zatrudnieniem ludzi z dobrym wykształceniem, ale na pełen etat, a nie na pół gwizdka.
            Jedna noga w firmie, a druga w instytucji państwowej oznacza prywatyzację zysków połączoną z upaństwowieniem kosztów. To jawny konflikt interesów, który ma bardzo szkodliwy wpływ na instytucje państwowe. Można wziąć roczny urlop bezpłatny, popracować poważnie w przemyśle i ew. wrócić z nowymi doświadczeniami.
            Nie ma też problemu, kiedy osoba z przemysłu prowadzi specjalistyczne zajęcia ze studentami, ale to już wszystko co dobre w takim zatrudnieniu w dwóch miejscach na raz.

  • ~Przemo 22.07.2025 20:25

    Może zacznę od końca. Kryterium IV wydaje mi się pomysłem nietrafionym. Nauka to nauka, a awanse to kariera na uczelni i nic więcej - to kwestia administracyjna, jak nagroda, order, wyróżnienie, etc. Awanse powinny być autonomiczną sprawą uczelni. To władze uczelni powinny same decydować czy chcą mieć wielu pracowników zarabiających mniej czy niewielu zarabiających dobrze. Problem w tym, że tu nie ma reguł i nigdy nie możemy być pewni czy jak ktoś więcej zarabia to będzie z tego powodu lepiej pracował. Zatem ministerstwo nie musi i nie powinno brać na siebie tej odpowiedzialności. Wiadomo, ze jest to nieskuteczne. Szkoda więc czasu na działania nieskuteczne.
    80% pracy naukowej w badaniach eksperymentalnych wykonują doktoranci, czyli ludzie, którzy na uczelniach zarabiają najmniej.
    Czyja praca ma dla nas większą wartość, Szekspira i Mickiewicza czy licznych doktorów habilitowanych, którzy ich pracę przez całe życie studiowali?
    Ilu laureatów Nagrody Nobla ma doktorat? Ilu laureatów Nagrody Nobla ma habilitację?
    Awanse proponuję zostawić uczelniom i dobrze się zastanowić nad tym ilu i jakich uczelni potrzebujemy. Co jest najważniejszym celem ich utrzymywania poza kształceniem studentów. Czy nie lepiej by kryterium IV była jakość kształcenia studentów, a może powinna być kryterium pierwszym, najistotniejszym?

    • ~Chris 22.07.2025 21:34

      W tym 4 kryterium chodzi o wskazanie dyscyplin/uczekni w których są np. wieczni adiunkci. Kiedyś na habilitscję było kilka lat od doktoratu. Dziś można i przez 20 lat nic nie robić i byc wiecznym adiunktem. Byc moze, ze to kryterium wymusi na uczelniach zatrudnianie osób ambitnych, dążących do kolejnych stopni i tytułów i ograniczy liczbę osób bezproduktywnych.

      • ~Przemo 23.07.2025 09:06

        Jeśli człowiek pracuje na uczelni przez całe życie zawodowe, pracuje 35 do 40 lat.
        Jeśli po 3 latach zrobi doktorat, a po następnych 5 habilitację, przez następne 27 do 32 lat będzie profesorem. Taki system wymuszonych awansów powoduje, że 60-80% pracowników naukowych polskich uczelni jest lub będzie profesorami. System się w oczywisty sposób zatyka, ponieważ profesor musiałby być jednocześnie profesorem, swoim adiunktem, doktorantem i technikiem w jednej osobie, a także prowadzić wytężoną pracę administracyjno - sprawozdawczą.
        Tymczasem zdrowy system to taki, w którym profesorowie stanowią nie więcej niż 2% pracowników naukowych.
        Wniosek - habilitacje są niepotrzebne, a uczelnie powinny same decydować kogo zatrudnią na stanowisku profesora, i czy na zawsze, czy na pewien czas.

        • ~PŻ 23.07.2025 15:32

          Do ~Przemo 23.07.2025 09:06.
          Pisze pan, cytuję: „Jeśli po 3 latach zrobi doktorat, a po następnych 5 habilitację, przez następne 27 do 32 lat będzie profesorem. Taki system wymuszonych awansów powoduje, że 60-80% pracowników naukowych polskich uczelni jest lub będzie profesorami.” oznacza to, że po liceum obrona doktoratu w wieku 36 lat, habilitacji – w wieku 31 lat. Po technikum odpowiednio w 27 i 32. W pana rozważaniach najistotniejsze jest to „Jeśli”. Śmiem, na podstawie wielu lat pracy na uczelni technicznej, stwierdzić, że nie widziałem ani jednego, kto by obronił doktorat przed trzydziestoma latami. Również większość habilitacji uzyskuje się grubo po czterdziestu latach. W związku z tym nawet tak zwanych samodzielnych (profesorowie tytularni + habilitowani) jest nie więcej, niż 30-35%. Natomiast jest wielu wykładowców (obecnie asystentów dydaktycznych), starszych wykładowców (obecnie adiunktów dydaktycznych oraz profesorów uczelnianych dydaktycznych) którzy nie zrobili i prawdopodobnie nigdy nie zrobią doktoratów lub habilitacji. W pana zrozumieniu „Jeśli po 3 latach zrobi doktorat, a po następnych 5 habilitację…” oznacza, że obowiązkowo to zrobią. A co będzie, „Jeśli” nie zrobią? A będzie to, że całe pana wywody o liczbie profesorów 60-80% oraz ich pracy na tych stanowiskach przez 27 do 32 lat nie zgadzają się z rzeczywistością. Przeczy temu również i statystyka zarówno wieku habilitantów, jak i zatrudnienia na uczelniach. Jest takie powiedzonko: Jeżeli wyniki są sprzeczne z teorią, należy wyrzucić teorię do kosza. Proszę to zastosować do pozostałych swoich wywodów, opartych o to „Jeśli”.

          • ~Przemo 23.07.2025 23:40

            Są jednostki, w których profesorowie to połowa kadry naukowej. Przez krótki czas próbowałem pracować w zespole, w którego większość stanowiły osoby na stanowisku profesora.

            30 % to mniej więcej 15 x za dużo.
            70-32=38. Ludzie robią habilitacje przed czterdziestką, zdarza się.

            • ~PŻ 24.07.2025 15:38

              Do~Przemo 23.07.2025 23:40. Masz pan rację. Podczas wieloletniej pracy na uczelni technicznej osobiście nie widziałem, ale czytałem o takich przypadkach w gazecie. Takich przypadków jest, prawdopodobnie nie więcej niż kilka %.

          • ~PŻ 23.07.2025 16:18

            Przepraszam za błąd pisarski. W czwartym wierszu oczywiście 27 a nie 37.

        • ~ministra 23.07.2025 10:48

          pełna zgoda

  • ~Wt 22.07.2025 16:38

    Te szczątkowe pomysły pokazują że za 10 lat będzie pełna klapa. Zadaniem uczonych są badania, publikacje i patenty. Reszta to praca innych służb. Uczony nie jest od bajerów typu promocja i upowszechnianie czy zabiegi o grant - owszem opracowanie meritum ale nie całej reszty. Teraz władza ma zamiar uwolnić uczonych od publikacji. A co z tymi co z reguły nie piszą a zajmują stanowiska - jak ich się pozbyć skoro nie będzie mozliwosci weryfikacji ich pracy? Te propozycje nie utrzymają się, bo są durne. Za dwa lata przyjdzie zmiana i wsadzi wszystko do kosza a my odetchniemy i to mimo że kolejnej ekipy nie będziemy kochac. Sądzę że w ramach dotychczasowego systemu ważne jest jedno - stabilizacja punktacji czasopism. I tyle w temacie

    • ~obserwator 22.07.2025 19:17

      Z coraz większym niepokojem obserwujemy kierunek proponowanych zmian w polityce naukowej państwa, który w sposób jawny zaczyna rozmijać się z istotą pracy akademickiej. Próby REDEFINICJI roli uczonego, sprowadzającej ją do funkcji promocyjno-administracyjnych,prowadzą do niebezpiecznego rozmycia odpowiedzialności za prowadzenie rzeczywistych badań naukowych. Zadaniem naukowca jest prowadzenie badań, publikowanie wyników w międzynarodowym obiegu naukowym, zdobywanie grantów oraz rozwijanie innowacji. Reszta – w tym promocja, upowszechnianie czy organizacja wydarzeń – choć potrzebna, należy do innych instytucji i służb wspierających system nauki.

      W tym kontekście szczególne zagrożenie stanowi marginalizacja twardych, mierzalnych kryteriów oceny dorobku naukowego na rzecz miękkich, uznaniowych wskaźników. Odebranie znaczenia publikacjom i cytowalności, a jednoczesne faworyzowanie działalności popularyzatorskiej, może skutkować tym, że na uprzywilejowanej pozycji znajdą się nie ci, którzy generują nową wiedzę, lecz ci, którzy skutecznie potrafią ją „sprzedać” w formie narracji. To niestety już się dzieję... To droga do strukturalnego kryzysu wiarygodności nauki w Polsce.

      W tym kontekście zasadna wydaje się również całkowita rezygnacja z lokalnej punktacji czasopism na rzecz wskaźników bibliometrycznych stosowanych globalnie, takich jak Impact Factor, SJR, CiteScore czy SNIP. Są to narzędzia akceptowane przez wszystkie środowiska naukowe na świecie, zapewniające transparentność i porównywalność dorobku. Ich stosowanie pozwoliłoby wreszcie na wyjście z prowincjonalnej logiki „punktów ministerialnych” i wprowadzenie jednej, wspólnej miary oceny, takiej, która umożliwia rzeczywiste zestawienie poziomu polskiej nauki z nauką światową.

      Tymczasem, zamiast rzeczywistej reformy opartej na uznanych światowych kryteriach, mamy do czynienia z niekończącymi się debatami, w których głos zabierają coraz częściej osoby zainteresowane przede wszystkim autopromocją. Debaty te, zamiast wypracowywać rozwiązania, przypominają coraz częściej arenę walki o wpływy. Zjawisko to coraz bardziej zbliża się do formatu „naukowej celebrytyzacji”, oderwanej od codziennej praktyki badawczej.

      Jeśli obecne tendencje się utrzymają, za kilka lat możemy mieć do czynienia z głęboką zapaścią jakościową. Pozostaje mieć nadzieję, że zdrowy rozsądek i potrzeba stabilizacji, w tym przede wszystkim oparcie oceny naukowców i ewaluacji na mierzalnych, międzynarodowo uznanych wskaźnikach, zwyciężą nad doraźnymi interesami środowiskowo-politycznymi. Ewaluacja oparta na miękkich, uznaniowych kryteriach, przy jednoczesnym marginalizowaniu twardych wskaźników, to droga do systemu, w którym nie sposób weryfikować realnego dorobku naukowego, ani tym bardziej oddzielić pracy rzeczywistej od pozornej.

      Wprowadzenie ekspertów jako kluczowego elementu w procesie ewaluacji niesie ze sobą istotne ryzyko. Choć z założenia ich udział ma gwarantować merytoryczną ocenę dorobku, w praktyce często prowadzi to do uznaniowości, a w konsekwencji, do mechanizmów nieformalnych, takich jak środowiskowe zależności, lojalności personalne czy wręcz kolesiostwo. Tego rodzaju "eksperckość" nie jest rozwiązaniem systemowym, lecz raczej źródłem patologii. Jej skutki są szczególnie widoczne w procesach habilitacyjnych, gdzie decyzje opierają się nierzadko nie tyle na klarownych kryteriach jakości, co na opinii kilku osób, których sądy bywają zaskakująco niespójne, a czasem wręcz subiektywne.

      System oceny nauki nie może opierać się na tego typu mechanizmach, jeśli ma zachować wiarygodność. Potrzebne są twarde, mierzalne wskaźniki, transparentne, oparte na danych i niebudzące wątpliwości co do ich stosowania. Międzynarodowe standardy bibliometryczne dostarczają narzędzi wystarczających, by ocenić jakość i wpływ dorobku naukowego w sposób obiektywny i porównywalny w skali globalnej. To one, a nie arbitralne sądy indywidualnych recenzentów, powinny stanowić fundament każdej ewaluacji.

      • ~PŻ 23.07.2025 15:53

        Do ~obserwator 22.07.2025 19:17.
        Całkowicie popieram. Pisałem o tym już wielokrotnie. W roku 2018 wymyślono rower (punktację uznaniową i listy dyscyplin), chociaż na świecie znane były od lat samochody (Impact Factor, SJR, CiteScore itd.).

      • ~Ireneusz 23.07.2025 08:42

        ZDUMEWAJĄCE OPINIE, otóż bibliometria nie żadnego wpływu na jakość badań naukowych. Przełomowe wyniki badań można opublikować wszędzie, i w arXiv i w Nature. Miejsce publikacji nie żadnego znaczenia dla nauki. Ma znaczenie tylko korporacji wydawniczych zarabiających na publikowaniu wyników badań

        • ~obserwator 23.07.2025 10:59

          Nie zgadzam się. Twierdzenie, że bibliometria „nie ma żadnego wpływu na jakość badań”, to poważne uproszczenie. Oczywiście, przełomowe wyniki można opublikować wszędzie, zarówno w Nature, jak i w arXiv, ale to nie oznacza, że miejsce publikacji jest bez znaczenia. Wskaźniki bibliometryczne (Impact Factor, SJR, CiteScore itd.) nie służą do oceny treści pojedynczego artykułu, tylko do budowania obiektywnego kontekstu dla oceny dorobku w skali całych jednostek, dyscyplin czy krajów. I tak są wykorzystywane w większości krajów prowadzących nowoczesną politykę naukową.

          To, że ktoś woli listę ministerialną z nieprzejrzystą punktacją oraz „ekspertów” (czytaj: znajomych znajomych), jest zrozumiałe, ten system łatwiej da się kontrolować i dostosowywać do lokalnych układów. Ale jeśli odrzucamy bibliometrię jako „złą” i równocześnie nie chcemy arbitralnych ocen środowiskowych, to pytam: jaka jest alternatywa??? Bo póki co, argumenty są głównie negatywne („to się nie nadaje”, „to nie działa”), ale konkretnej propozycji systemu ewaluacji – brak!

          Bibliometria nie jest idealna, ale przynajmniej daje minimalną gwarancję transparentności i porównywalności na arenie międzynarodowej. I to już bardzo dużo w systemie, który dziś zbyt często opiera się na nieformalnych relacjach zamiast na twardych danych.

          • ~Adiunkt 23.07.2025 14:04

            Bibliometria jest bardzo podatna na nieuczciwe jej "podbijanie" - citation milling, papermilling, wymuszanie cytowań przez redakcje itp.

            • ~Hubert Wojtasek 23.07.2025 17:44

              Jak najbardziej. Vide Science of the Total Environment i Chemosphere. Mogę podać jeszcze przynajmniej tuzin czasopism, nad którymi zbierają się czarne chmury a mają IF>5.

            • ~PŻ 23.07.2025 16:14

              Do ~Adiunkt 23.07.2025 14:04. Panie Adiunkcie, w dyskusji często proponują ewaluację na bazie cytowań. W tym przypadku masz pan rację. Udział w różnych „konsorcjach” może zwiększyć liczby cytowań poszczególnych osób. Natomiast wartość, na przykład, IF jest znacznie bardziej odporna na takie działania, bo opiera się o wiele setek lub nawet tysiące artykułów, opublikowanych w ciągu dwu ostatnich lat. CiteScore obliczane nawet z trzech lat. Poza tym, na ile mi wiadomo, większość czasopism nie wymusza czytowań, a nawet walczy z takimi propozycjami, zamieszczanymi w niektórych recenzjach. Wydaje mi się, że jednozdaniowe pana stwierdzenie dotyczy kilku różnych zagadnień. W jednym z nich (dotyczy cytowani) masz pan rację. Natomiast w pozostałych raczej nie.

              • ~Hubert Wojtasek 23.07.2025 17:55

                Niestety, nie ma Pan racji, a ma ją "Adiunkt". Chyba niezbyt się Pan orientuje w technikach stosowanych na rynku wydawniczym w ciągu ostatnich kilku lat, szczególnie przez sieci papierników, które opanowały rady redakcyjne wielu czasopism. W niektórych czasopismach udział takich produktów sięga kilkudziesięciu procent. Powoduje to np. 10-krotny wzrost IF w ciągu 5 lat. Przykład.
                https://retractionwatch.com/2025/04/17/sage-journal-intelligent-fuzzy-systems-retracts-678-more-papers/

                • ~Marcin Przewloka 23.07.2025 18:44

                  @Hubert Wojtasek

                  Podlinkowany artykul jest o pismie "Journal of Intelligent and Fuzzy Systems".
                  IF tego pisma w ciagu ostatnich kilku lat, jak widze na Clarivate, jest taki:
                  2021: 1.7
                  2022: 2.0
                  2023: 1.7
                  2024: 1.0
                  [nie widze IF przed 2021]

                  To nie jest dobry przyklad na " 10-krotny wzrost IF w ciągu 5 lat". Czy moglby Pan wyjasnic?

                  • ~Hubert Wojtasek 23.07.2025 21:00

                    Oczywiście nie jest. To jest przykład, że 25% (udowodnionych) artykułów w czasopiśmie może być produktami papierni. Ten "10-krotny wzrost IF w ciągu 5 lat" to przypadek skrajny (np. Results in Engineering miał 0 w 2019 i 9,2 w 2024), ale ""10-krotny wzrost IF w ciągu 10 lat" jest już dość powszechny. Proszę sprawdzić np. (najłatwiej i chyba najszybciej wychodzi w Scimago):
                    Alexandria Engineering Journal
                    Journal of Intelligent Manufacturing
                    Journal of Energy Storage
                    Journal of Materials Research and Technology
                    Journal of Vibration Engineering & Technologies
                    Myślę, że w tych czasopismach udział produktów papierni jest co najmniej taki sam, ale żeby to udowodnić, trzeba by przeprowadzić dochodzenie. Dlatego chwała SAGE, że takie przeprowadził i miał odwagę je retraktować. Jak widać, Elsevier i Springer wypadają już znacznie gorzej.

                    • ~Marcin Przewloka 24.07.2025 01:16

                      @Hubert Wojtasek

                      Nie mozna od razu zakladac, ze sama tendencja wzrostowa IF sugeruje papiernie i nieuczciwe praktyki.

                      Prosze spojrzec na dynamike wzrostu IF takich czasopism, jak Cell Research, z szybkim wzrostem, gigantycznym pikiem w czasie pandemii, a pozniej spadkiem do wartosci "rzeczywistych". Zreszta nie tylko wzrosty maja maja miejsce, spadki tez. Prosze spojrzec na historie swietnego pisma Genes & Development.
                      Dla pewnych tytulow zmiany w IF beda po prostu odzwierciedlac rynek publikacyjny. W przykladzie podanym przez Pana, Alexandria Engineering Journal, wzrost byl dynamiczny na poczatku, ale obecnie od lat IF ustabilizowal sie. Trudno zgadnac, jaki tutaj jest udzial paper mills, czy w ogole jakis jest.
                      I tylko dla przypomnienia, wartosci liczone od zera nie moga "wzrastac wielokrotnie", bo zero pomnozone przez cokolwiek ciagle daje zero.
                      :-)

                      • ~Hubert Wojtasek 24.07.2025 09:15

                        Gwałtowny wzrost IF to tylko jedna z przesłanek. Jak się do tego doda skład redakcji (80-100% z Chin, Indii, Iranu, Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Turcji) i znamienitych autorów tamże publikujących, np. Chander Prakash, Navid Rabiee, Hamid Reza Karimi czy Zhixiong Li, (często będący też członkami redakcji), to już wiadomo jaka jest jakość czasopisma, nawet jeśli ma IF = 10.
                        A dla Results in Engineering możemy oczywiście zacząć liczyć wielokrotność od 2020. 😉

                        • ~Marcin Przewloka 24.07.2025 17:48

                          @Hubert Wojtasek

                          To wszystko sa przeslanki.
                          Szybki wzrost IF, sklad redakcji, to wszystko jeszcze nie swiadczy o poziomie i zasadch etycznych, jakich trzyma sie dane pismo.
                          Zeby sie rzeczywiscie przyczepic nalezaloby pokazac wprost te zle i nieakceptowalne praktyki.

                          Cell Research ma skald redakcyjny glownie z Chin, jako ze jest to pismo wydawane dla Center for Excellence in Molecular Cell Science, Chinese Academy of Sciences, przez Nature Springer. Obecnie ma IF ponad 25 i jest respektowanym czasopismem. Szybki wzrost IF prawdopodobnie wynika z szybkiego rozwoju tej dziedziny nauki w Chinach i w zwiazku z tym wysokiej czestoliwosci cytowania artykulow przez badaczy z Chin.
                          Nic nie slyszalem o jakichs niewlasciwych praktykach stosowanych w Cell Research.

                          I na koniec pamietajmy, ostatecznie chodzi o publikacje swoich wynikow. Gdzie dokladnie ta praca sie ukaze, to jest sprawa drugorzedna. Nawet jak bedzie to "niewlasciwe" pismo, to trudno. Wazne, zeby wyniki byly dobrej jakosci (z metodycznego puntu widzenia), reszta to szczegoly.

        • ~xyz 23.07.2025 09:32

          Dokładnie!

      • ~mm 23.07.2025 01:01

        Nareszcie glos rozsadku

  • ~Ferdynand 22.07.2025 15:43

    Wreszcie wlasciwa ministra na właściwym miejscu. Ewaluacja zatacza krąg, aby było tak jak dawniej. Mam wrażenie, że 70% doktorantów nie zdałoby matury z czasów PRL, nie mówiąc już o egzaminach wstępnych na uczelnie.

    • ~Ram 23.07.2025 15:42

      A większość uczelnianych dziadków z czasów PRL...a nie, oni nadal siedzą i nic nie robią od kilkudziesięciu lat, bo mają poczucie, że nie można ich zwolnić

  • ~Ewaluator 22.07.2025 14:54

    Ewaluacja = najważniejsze:
    - brak manipulacji listami przez KEN i polityków w KI
    - brak manipulacji co zaliczane jest do KII przez KEN I polityków
    - brak konfliktu interesów eksperci vs instytucja w KIII (KEN i naciski polityczne)
    - brak manipulacji progami referencyjnymi przez KEN i polityków
    - otwarte dane ewaluacji
    - brak manipulacji końcową oceną przez ministra


    A NIE JAKIES BLA BLA BLA O KOLEJMYM MODELU.....

  • ~Oblasz 22.07.2025 11:56

    Na uczelni brakuje nowoczesnej aparatury badawczej, pieniędzy na kształcenie i zatrudnianie młodej kadry, a system pensum skutecznie blokuje rozwój naukowy. Młodzi naukowcy zarabiają mniej niż kasjerzy w dyskontach. Ale najważniejsza jest przecież niekończąca się debata o tym, jak jeszcze precyzyjniej oceniać pracowników naukowych. Bo wiadomo, że to właśnie system ocen, a nie godne warunki pracy, decyduje o jakości nauki.

    • ~Oblasz 22.07.2025 20:32

      Kurcze pracuje na uczelni 20 lat ale patrząc na komentarze pod moim postem to chyba nie wiem o czym pisze, jutro chyba pójdę przeszukać wszystkie szafki na uczelni.

    • ~Anna, ale nie ta 22.07.2025 18:34

      Za moich czasów studenckich (koniec lat 80, wczesne lata 90.) mieliśmy na wydziale profesora, który krótko przed rozpoczęciem przeze mnie studiów nabył najnowszy (wówczas) dostępny sprzęt komputerowy (zdaje się, że było to zx spectrum - IBM AT286 jeszcze u nas nie zagościł). I co? I nic. Zamknął w szafie u siebie w gabinecie. Pewnie już zmarł albo poszedł na emeryturę, ale nieużywane zx spectrum w firmowym pudełku niewykluczone, że nadal gdzieś tam zalega. Podsumowując , jak widać, zakup najnowszego sprzętu nie zawsze przekłada się na osiągnięcia.

    • ~PP 22.07.2025 16:18

      Nowoczesna aparatura często jest na uczelniach ale jest pod kluczem + uczelnie nie mają pieniędzy żeby tą aparaturę utrzymać :)

      Oczywiście co do reszty się zgadzam ponieważ zarobki pracowników naukowych szorują po dnie od wielu lat. Mnie to dość mocno zniechęciło do zostaniu w nauce, bo biznes oferuje o wiele lepsze pieniądze.

    • ~naukowiec 22.07.2025 13:24

      Na uczelniach nie brakuje nowoczesnej aparatury badawczej. W ostatnich latach została zakupiona masa takiej aparatury za miliardy złotych. I niestety w większości stoi ona nie wykorzystywana. Uczelnie wolą nadal wydawać ogromne środki na dalsze zakupy i rozbudowę budynków (po co, kiedy coraz większe znaczenie nabiera kształcenie zdalne?), zamiast zaoferować godziwe wynagrodzenie młodym naukowcom którzy mogliby tą aparaturę badawczą w końcu zacząć wykorzystywać.

      Problemem jest tutaj mentalność osób zasiadających na stanowiskach kierowniczych we władzach uczelni, które wolą przepalić posiadane finansowanie na bezsensowne zakupy aparatury za granicą, inwestycje budowlane, czy wręcz nawet zwrócić niewykorzystane środki do ministerstwa, zamiast zaoferować młodym naukowcom wynagrodzenia chociażby na poziomie 50% stawki rynkowej. Bo przecież "za ich czasów oni mieli jeszcze mniej" więc dlaczego teraz ma być lepiej? Reforma Gowina niestety dała całkowicie wolną rękę i "wolność akademicką" władzom uczelni do decydowania w tych kwestiach. Moim zdaniem to ministerstwo musi wymusić na uczelniach przeznaczanie środków na godziwe wynagrodzenia. W przeciwnym wypadku uczelnie nadal będą większość z nich marnować na bizantyjskie inwestycje budowlane i zakupy aparatury w najdroższych wersjach z której potem nikt nie korzysta. Betonowa mentalność sama z siebie się nie zmieni.

      • ~rozbawiony 22.07.2025 16:44

        Czy naukowiec zadał sobie elementarny trud przeczytania rocznych sprawozdań finansowych swojego podmiotu? Pytanie jest proste - jaki odsetek subwencji idzie na płace? Tyle i tylko tyle. Nie da się wydać pieniędzy, których się nie ma. Osiągnięcie płac rynkowych wymagałoby zwolnienia 2 na 3 pracowników naukowych i 7 na 10 administracyjnych oraz wykazanie się przez pozostałych wydajnością pracy typową dla rynku. A tymczasem ostatnio żalił mi się młody adiunkt, jaki on jest zmęczony pracą. Zrobił w roku 95 godzin dydaktyki (mniej niż połowę pensum) i nie napisał nic. Będzie pierwszym do procesowania się, jak za kilka miesięcy wyleci za niespełnienie większości wymogów oceny pracowniczej.

        • ~naukowiec 22.07.2025 21:32

          Z samego IDUB na mojej uczelni na zakupy aparatury wydano prawie 200 mln zł przez ostatnie niecałe 6 lat. Same te środki podzielone na te 500 pracowników badawczych/badawczo-dydaktycznych, którzy robią cokolwiek więcej niż minimum wymagane do oceny pracowniczej, pozwoliłyby na zwiększenie pensji każdemu z nich o 5000 zł brutto miesięcznie. Czyli właśnie dojście do poziomu 50% wynagrodzenia rynkowego.

          A wielokrotnie większe środki niż te 200mln/6 lat uczelnie przeznaczają na inwestycje budowlane, z których co najmniej połowa jest zbędna lub przeskalowana. Nie mówiąc już o przeroście administracji. Gdyby chociażby połowę z tego przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń dla aktywnych naukowców możliwe byłoby przyciąganie zdolnych i pracowitych młodych do nauki.

          • ~rozbawiony 23.07.2025 08:57

            Jak pominiemy w równaniu narzuty płacowe, trzynastki, stażowe itd, to może i matma by się spięła. I co, STEM-owiec ma pracować poprzez przeglądanie netu na prywatnym laptopie siedząc w zapleśniałej piwnicy?

            • ~naukowiec 23.07.2025 16:41

              Wolę pracować zdalnie na prywatnym laptopie we własnym mieszkaniu na które mnie będzie stać. Na co mi super-nowoczesny gabinet i marmurowe korytarze na uczelni w sytuacji kiedy wynagrodzenie nie pozwala nawet na wynajęcie mieszkania w mieście w którym ona jest zlokalizowana, nie mówiąc już o kupnie?

              • ~Marcin Przewloka 23.07.2025 20:58

                @naukowiec

                "wynagrodzenie nie pozwala nawet na wynajęcie mieszkania w mieście w którym ona jest zlokalizowana, nie mówiąc już o kupnie"

                Na dokladnie to samo skarża sie naukowcy w Londynie i w San Francisco.

                Zas co do pracy zdalnej, to jest naprawde duzy odsetek naukowcow, ktorzy jednak nie moga pracowac z domu. Laboratoria i pracownie sa w instytutach i na uczelniach, nie da sie tego obejsc.

      • ~Supermedia 22.07.2025 16:32

        To jest jakiś bełkot bez umocowania w praktyce.

      • ~Oblasz 22.07.2025 15:05

        Podaj nazwę konkretnego programu z ktorego byla kupiona ta masa aparatury za miliardy zlorych, bo chyba cos mnie ominelo, przy okazji daj namiary na nieużywane ultrawysokorozdzielcze spektrometry mas chetnie przygarne

        • ~PP 22.07.2025 16:15

          Polska wschodnia :)

          Widziałem na własne oczy chromatograf LC-MS (1mln+ zł), który jest używany raz w roku przy okazji jakichś pokazów, ponieważ jego uruchomienie kosztuje zbyt dużo :)

          • ~Oblasz 22.07.2025 17:15

            Polska wschodnia rzeczywiście dostała większe pieniądze na kupno aparatury badawczej ale to było 13-18 lat temu! Od tamtego czasu nie było żadnych szans na nową aparaturę a na wielu uczelniach NMR i LC-MS są już przestarzałe i mocno zużyte a to podstawa nowoczesnych badań.

            Jednak to co Pan/Pani pisze o zalegającym nieużywanym sprzęcie mnie nie dziwi bo w Polsce od lat faworyzowane są duże ośrodki i głownie tam pompowane są pieniądze z ministerstwa, jednak moja obserwacja jest taka, że często nie przekłada się to na realną jakość naukową, mimo tej przewagi infrastrukturalnej, wiele publikacji z tych uczelni trafia do czasopism o przeciętnej renomie jak np MDPI.

            Ocena jednostek naukowych powinna uwzględniać skalę finansowania publicznego i dostępnej aparatury. Trudno mówić o sprawiedliwym systemie ewaluacji, gdy mniejsze uczelnie z ograniczonym budżetem i skromnym zapleczem badawczym są oceniane według tych samych kryteriów co duże ośrodki, dysponujące znacznie większymi środkami i infrastrukturą.

            • ~KB 22.07.2025 18:19

              Obecnie KPO to dodatkowe środki na zakup dużej aparatury, plus IDUB dawał taką możliwość. Problem w tym, że taki sprzęt ciężko utrzymać (sprzęt zawsze będzie stratny w obecnym modelu) i znaleźć środki na zakup nowego sprzętu niż utrzymanie istniejącego.

              Wprowadzenie oceny eksperckiej to tym bardziej krok w stronę marginalizacji mniejszych ośrodków. W końcu w tym modelu z góry wiadomo, kto jest najlepszy :)