Rola umiędzynarodowienia i interdyscyplinarności w podnoszeniu atrakcyjności kształcenia w szkołach doktorskich – to temat najbliższego otwartego posiedzenia Komitetu Naukoznawstwa PAN. Wydarzenie odbędzie się 22 maja i już można się rejestrować do udziału online. Patronat medialny sprawuje „Forum Akademickie”.
Posiedzenie otworzy prezentacja dr. hab. Dominika Antonowicza oraz dr. Krzysztofa Wasilewskiego z Katedry Badań nad Nauką i Szkolnictwem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w trakcie której omówione zostaną wyniki badań dotyczących atrakcyjności nauki jako pola rozwoju osobistego, instytucji naukowych oraz szkolnictwa wyższego jako środowiska rozwoju zawodowego, a także szkół doktorskich jako ścieżek rozwoju naukowego.
Po prezentacji zaplanowano debatę. Zaproszenie do udziału w niej przyjęli:
Dyskusję poprowadzi dr hab. Anna Zachorowska-Mazurkiewicz, dyrektorka Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Przewidziana jest dyskusja z udziałem członków Komitetu Naukoznawstwa PAN, zaproszonych gości oraz zarejestrowanych uczestników debaty.
Otwarte posiedzenie Komitetu Naukoznawstwa PAN (jego przewodniczącą jest prof. Agnieszka Olechnicka) odbędzie się 22 maja. Udział jest możliwy jedynie dla osób zarejestrowanych. Rejestracja na spotkanie trwa do 20 maja (fomularz). Link do transmisji ZOOM uczestnicy otrzymają dzień przed posiedzeniem. Patronem medialnym wydarzenia jest „Forum Akademickie”.
Mariusz Karwowski
Dla bardzo dobrych są etaty. Dla dobrych nie ma.
A jeśli w skali kraju zwija się filozofia czy europeistyka a jest więcej miejsc na pielęgniarstwie i psychologii to chyba dobrze?
Dla bardzo dobrych tzn. dla tych, których promotorzy doktoratów mieli na tyle oleju w głowie oraz poczucia odpowiedzialności za swoich uczniów, że MĄDRZE pokierowali ich tuż po doktoracie na DOBRY START w karierze akademickiej. Natomiast dla pechowców (tzn. tych, których promotorzy doktoratów byli BEZ WYOBRAŹNI lub ludźmi nieodpowiedzialnymi), są etaty badawczo-dydaktyczne, na których usiłują coś działać naukowo, ale robią to często w pojedynkę, więc są "olewani" przez towarzystwo z ich branży. Reszta pechowców może liczyć na co najwyżej etaty dydaktyczne. Pechowcy nierzadko prowadzą zajęcia dydaktyczne mające się NIJAK do ich działalności naukowej (jeśli taką prowadzą), a przy tym drżą przed studentami, bowiem ci de facto, niejako współrządzą na uczelniach. Z ich zdaniem musi się liczyć nawet rektor. Sytuacja dość podobna do tej z Japonii lat 30-tych XX w., gdy cesarz Hirohito musiał się bardzo liczyć z armią lub nawet przed nią ustępować.
Nie ma także dla bardzo dobrych. A jeśli są, to "pomostowe", które płacowo zbiegają się do najniższej krajowej. W takim razie pytanie - jak wielu zdolnych i ambitnych da radę tyle wytrzymać kilka lat do uzyskania umowy o pracę na czas nieokreślony jeśli przemysł płaci na start kilka razy więcej?
Was mi nie jest zal ze tak nie szanujecie siebie. Po co idziecie na doktoraty jak wiecie, ze nie ma i nie bedzie etatow po tym na uczelni? Strata czasu aby dostac kolejny papier do kolekcji do powieszenia na sciane. Druga kwestia to co sami mowicie, doktorat to robienie pracy za darmo bez umowy pracy bez placonego Zusu i NFZ i wy macie jeszcze jakies watpliwosci aby dawac sie wykorzystywac panstwowej instytucji na dodatek ? Im na doktoratach potrzebni sa mlodzi, tani i naiwni i nie asertywni do wyksplotowania, a potem mozna kopnac po doktoracie taka osobe za drzwi.
Cyt."[...] jak wielu zdolnych i ambitnych da radę tyle wytrzymać kilka lat do uzyskania umowy o pracę na czas nieokreślony jeśli przemysł płaci na start kilka razy więcej?"
Cóż... musi im wystarczyć "lanie wody" rektora lub ministra na inaugurację kolejnego roku akademickiego, gdy ci zapewniają po raz kolejny o tym, jak "ważna jest nauka dla rozwoju kraju" itp. banialuki.
Lepsze to, niż nic, prawda?
Co z tego, że szkoły doktorskie wprowadziły sito rekrutacji i liczba doktorantów drastycznie spadła, jeśli potem nie ma etatów nawet dla najlepszych? Mówimy młodym ludziom: uczcie się interdyscyplinarności, wyjeżdżajcie na staże badawcze, publikujcie po angielsku, żeby co?
Przecież asystent z doktoratem zarabia mniej niż doktorant na ostatnim roku… na którym nie ma już często żadnych zajęć.
Ale po co wam doktoraty w Polsce? to nie jest zaden prestiz, to papier kolejny do kolekcji do powieszenia sobie w domu na scianie, nie majacy znaczenia zawodowo. To juz bylo setki razy mowione, doktoraty powstaly aby miec darmowych parobkow na uczelni za ktorych nie trzeba zatrudniac na umowe o prace legalnie i placic zusu i nfz. To juz lepiej pojsc do szkoly uczyc i ma sie kase, awasne i mozna dorobic do pensji po szkole w innych pracach . Po co komu uczelnia? One za 10 lat beda zamykane i przymusowo laczone. Ten kraj zwija sie demograficznie a potem gospodarczo. Tutaj bedzie druga Bulgaria.