Aktualności
Sprawy nauki
02 Grudnia
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2025-12-02

Plagiaty sinolożki, czyli causa (prawie) finita

Trudno uwierzyć, że mimo tak szerokiego wykazania niedozwolonych przejęć w co najmniej dwóch książkach, ich autorka zdecydowała się na 6-letnią walkę dyscyplinarno-prawną, aby udowodnić bezprzedmiotowość zarzutów. Jest takie powiedzenie: „gdy kilka osób zwróci nam uwagę, że jesteśmy pijani, to nie dyskutujmy z nimi, ale idźmy spać!”.

Ponad 3,5 roku temu opisałem sprawę plagiatowej habilitacji ówczesnej adiunkt Katedry Sinologii KUL, dr Anny Izabelli Król, na temat tworzącego w XI wieku poety chińskiego, Su Shi (Plagiaty w polskiej sinologii). Macierzysty Wydział Humanistyczny KUL odmówił procedowania przewodu habilitacyjnego, gdyż władze dziekańskie dowiedziały się o plagiacie w jednej z książek dr Król, zaliczonej do dorobku naukowego. Procedowanie, wg zaleceń Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, zostało skierowane na początku 2020 r. na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tam, na Wydziale Językoznawstwa i Literaturoznawstwa, w styczniu 2021 r., na podstawie trzech negatywnych recenzji habilitacyjnych wykazujących liczne, poważne naruszenia praw autorskich innych badaczy w kilku książkach tej autorki, w tym monografii habilitacyjnej pt. Twórczość literacka Su Shiego – nowe idee w ramach przyjętych reguł dr Annie I. Król odmówiono nadania habilitacji.

Niedługo po tym, 12 marca 2021 r., prorektor ds. nauki UAM, prof. Katarzyna Dziubalska-Kołaczyk, zawiadomiła o podejrzeniu przestępstwa plagiatu lokalną Prokuraturę Rejonową. Ta po kilkunastomiesięcznym śledztwie, w końcu marca 2022 r., skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego Poznań – Stare Miasto, skupiając się jedynie na plagiacie w monografii habilitacyjnej, zaś zostawiając kilka innych splagiatowanych publikacji poza ustaleniami śledztwa. Prokuratorem prowadzącym był prok. Marek Polak. W akcie oskarżenia na podstawie opinii prof. Marcina Jacoby’ego, sinologa z Uniwersytetu SWPS w Warszawie, autorce zarzucono przywłaszczenie autorstwa. Podkreślono, że książka habilitacyjna, wydana przez Wydawnictwo Scriptum w Krakowie, to w zasadzie tłumaczenie (z pominięciem kilku podrozdziałów) wydanej w 2003 r. amerykańskiej książki dr Xi Biyan, bez odpowiednich przypisów do tekstu źródłowego.

Po ponad 1,5 roku, we wrześniu 2024 r., zakończył się proces karny. Nie stawiał się na nim prokurator M. Polak, który oskarżał, ale zeznawali dwaj recenzenci przewodu habilitacyjnego, członek Komisji Habilitacyjnej prof. Estera Żeromska oraz prorektorka i jednocześnie przewodnicząca Rady Dyscypliny, przed którą biegło postępowanie habilitacyjne, prof. Katarzyna Dziubalska-Kołaczyk. Prof. Żeromska, która jest japonistką, opisała jak wygląda praca i obowiązki członków Komisji Habilitacyjnej oraz co jest wymagane od habilitanta. Podkreśliła, że czytając monografię habilitacyjną Twórczość literacka Su Shiego – nowe idee w ramach przyjętych reguł od razu zdała sobie sprawę z wielu niedoskonałości pracy. Stwierdziła, że po zapoznaniu się z recenzją prof. Jacoby’ego zarówno ona, jak i wszyscy inni członkowie Komisji, nie mieli wątpliwości, że nastąpiło przywłaszczenie autorstwa cudzego utworu. Podkreśliła: „Jest to recenzja perfekcyjnie przygotowana pod względem rzetelności i pod względem strukturalności, jeśli chodzi o wykazanie, gdzie i w jaki sposób zostały skopiowane fragmenty. Prof. Jacoby dotarł do pracy i stworzył w formie tabeli takie zestawienie tekstu oryginalnego i tekstu wykazującego podobieństwa. Z tego wynika, że praca splagiatowana została napisana w języku angielskim – po jednej stronie tabeli mamy tę wersję angielską, po drugiej tę polską z pracy. To są tylko przykłady, bo zdaniem profesora można przytoczyć takich fragmentów jeszcze więcej. I właściwie to jest dosłowne tłumaczenie na polski tej pracy w języku angielskim”.

Z kolei prof. Dziubalska-Kołaczyk opisała jak przebiegało postępowanie habilitacyjne i m.in. wspomniała, że po wpłynięciu negatywnych recenzji habilitantka złożyła wniosek o umorzenie swojego przewodu. Rada Dyscypliny Językoznawstwo i Literaturoznawstwo UAM nie wyraziła na to zgody. Ona, jako prorektor ds. nauki, miała obowiązek prawny zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa plagiatu, co zrobiła.

Jak się zauważa plagiat

Zapewne czytelników, z których wielu zajmuje się nauką, zaciekawi wypowiedź prof. Marcina Jacoby’ego, który podczas jednej z rozpraw w Poznaniu, w dniu 25 stycznia 2023 r., zeznał następująco: „Jestem autorem recenzji w przewodzie habilitacyjnym, w której to wskazałem na prawdopodobieństwo popełnienia plagiatu w stosunku do czterech publikacji pani Król. Praca, której dotyczy to postępowanie, była zgłoszona przez doktor Król jako jej główne osiągnięcie naukowe w przewodzie habilitacyjnym. Tytuł tej pracy jest nawet źle napisany – nazwiska się nie powinno odmieniać.

Przy lekturze tej publikacji zacząłem mieć wątpliwości co do jej autentyczności, czyli autorstwa dr Król. Wobec czego zacząłem wybierać fragmenty, które zawierały tytuły, datę lub nazwiska. Poprzez wyszukiwarkę Google bardzo szybko napotkałem publikacje w języku angielskim, gdzie te tytuły i nazwiska występowały w tej samej konfiguracji – na przykład trzy nazwiska wymienione po sobie w tej samej kolejności, w takim samym kontekście. Wszystkie te identyczne fragmenty występowały w jednej konkretnej publikacji w języku angielskim. Tytuł tej publikacji był bardzo podobny do tytułu przyjętego przez doktor Annę Król. Zacząłem dalej porównywać.

Każdy fragment, który porównałem, wydawał mi się bezpośrednim, dosłownym tłumaczeniem z języka angielskiego na język polski, bez żadnych zmian. Jedyną zmianą była nieobecność znaków chińskich w wersji angielskiej – te znaki chińskie dotyczące nazwisk i tytułów były w wersji polskiej. Celowo wybierałem fragmenty z różnych miejsc książki, różnych rozdziałów i różnych stron, i za każdym razem wynik był taki sam. Porównałem spisy treści obu publikacji, były one również identyczne. Z jednym wyjątkiem, gdyż część podrozdziałów nie została przetłumaczona przez doktor Król na język polski. Natomiast tytuły przetłumaczonych podrozdziałów i ich kolejność w tekście polskim zgadzała się idealnie. Następnie sprawdziłem bibliografię u pani Król, w której nie było wzmianki o tej książce. W bibliografii występowało kilka polskojęzycznych pozycji, natomiast w żadnym miejscu książki doktor Król nie były one przywołane. Znajdowały się w bibliografii, a w treści książki nie było o nich słowa. Uznałem, że to był zabieg celowy autorki, by ukryć zbieżność jej książki z publikacją prof. Bi Xiyan. Jeden zabieg to brak tej publikacji w bibliografii i całkowite pominięcie jej. Drugi zabieg to celowe ujęcie pozycji, których w pracy nie przywołano. Przyjrzałem się także pozostałym trzem ważnym publikacjom książkowym doktor Król i wszędzie znalazłem takie same zabiegi. Określiłem, z jakich tekstów były to tłumaczenia, podałem przykłady, i wszystko opisałem w recenzji” (przytoczono za zgodą świadka – MW).

Po zamknięciu procesu sędzia Marta Michalak wydała wyrok skazujący. Uznała niedoszłą habilitantkę za osobę, która popełniła plagiat, czyli w języku prawniczym – naruszyła prawa autorskie innych osób. Ukarano dr Annę Izabellę Król grzywną w wysokości 8 tys. złotych. Sędzia wytłumaczyła tak niską karę tym, że oskarżona poniosła już konsekwencje, gdyż nie uzyskała habilitacji „i była dotąd niekarana”.

Apelacja prokuratorska

Po opisaniu tej sprawy przez red. Piotra Żytnickiego z poznańskiej „Gazety Wyborczej” i pytaniach zadanych przez niego Prokuraturze Okręgowej, prokurator prowadzący jednak złożył apelację do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Zażądał kary trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, ukarania oskarżonej grzywną i podania wyroku do publicznej wiadomości (co polega na obowiązkowym druku sentencji wyroku w poczytnej, codziennej lokalnej lub ogólnopolskiej gazecie). Apelację wniosła też oskarżona, dr Anna I. Król, domagając się uniewinnienia.

Rozprawę apelacyjną poprowadził w styczniu 2025 r. sędzia Jerzy Hławicz (delegowany z Sądu Rejonowego w Złotowie do czasowego orzekania w Sądzie Okręgowym w Poznaniu). Oddalił oba odwołania stron, używając identycznego argumentu jak sędzia M. Michalak, że w tej plagiatowej sprawie wystarczającą karą jest nieuzyskanie przez oskarżoną habilitacji i konieczność zapłacenia 8 tysięcy złotych grzywny. Polemizowałbym, czy to słuszne stanowisko…

Sprawa tego plagiatu naukowego była opisywana i relacjonowana zarówno przez „Gazetę Wyborczą”, „Rzeczpospolitą”, jak i lokalną prasę („Głos Wielkopolski”) oraz lokalne radio i telewizję, przez co została rzeczywiście nagłośniona. Dodam, że zatarcie wyroku karnego po nałożeniu kary grzywny następuje po 5 latach, co przez ten czas uniemożliwia pracę w wielu instytucjach państwowych, samorządowych i w szkolnictwie, które wymagają zaświadczenia o niekaralności.

Postępowanie dyscyplinarne

Muszę stwierdzić, że w tym przypadku władze rektorskie KUL nie miały wątpliwości, iż poważny plagiat naukowy wymaga wyciągnięcia poważnych konsekwencji. Kończący wtedy swoją drugą kadencję ks. rektor Antoni Dębiński, po zawiadomieniu przez dziekana, z miejsca polecił rzecznikowi dyscyplinarnemu wszczęcie dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego, co stało się już po dwóch tygodniach – 16 maja 2019 r. Po półrocznym postępowaniu, 12 listopada 2019 (w terminie ustawowym), ówczesny rzecznik dyscyplinarny KUL dr hab. Jan Mariusz Izdebski złożył wniosek dyscyplinarny żądający ukarania dr Anny Izabelli Król karą wydalenia z uczelni oraz zakazu pracy w charakterze nauczyciela akademickiego przez okres trzech lat. Ze względu na grożącą podejrzanej wysoką karę, postępowanie dyscyplinarne prowadzone jest wtedy w pierwszej instancji przez Komisję Dyscyplinarną przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego (RGNiSW) w Warszawie.

Minęło prawie trzy lata (!) zanim wniosek o ukaranie stanął 12 października 2022 r. na wokandzie dyscyplinarnej w Warszawie. Zespół orzekający procedował w składzie: przewodniczący – dr hab. Michał Bartoszewicz, prof. uczelni z Katedry Prawa Ustrojowego i Porównawczego Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie; dr hab. inż. Katarzyna Chruzik, prof. uczelni z Katedry Transportu i Informatyki Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej oraz doktorant mgr Przemysław Brzuszczak z Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Nowym rzecznikiem dyscyplinarnym KUL-u, który brał udział w rozprawach, reprezentując racje i interes prawny swojej uczelni, był już wtedy prof. Waldemar Bednaruk, prawnik z Katedry Historii Ustroju i Prawa KUL.

Po przeprowadzonym postępowaniu dyscyplinarnym (rozprawy) Zespół Orzekający Komisji Dyscyplinarnej RGNiSW ukarał dr Annę I. Król usunięciem z uczelni i zakazem pracy w charakterze nauczyciela akademickiego przez okres 3 lat. Nie stwierdzono okoliczności łagodzących w postawionym jej zarzucie przywłaszczenia sobie autorstwa części cudzego utworu, czyli popełnienia plagiatu. W uzasadnieniu podano, że wszyscy członkowie składu orzekającego osobiście porównali obie prace: doktorat z 1989 r. wybitnej amerykańskiej sinolożki Kathleen M. Tomlonovic Poetry on exile and return: a study of Su Shi (1037–1101) i książkę Su Shi – wiersze z zesłania autorstwa dr A. Król, wydanej przez Wydawnictwo Scriptum w Krakowie w 2018 r. Stwierdzili oni, że wydana 31 lat później polska praca wykazuje zbieżność spisu treści i wszystkich elementów struktury, że nie było „wyboru wierszy”, gdyż wszystkie przedstawione wiersze pochodzą z wcześniejszego doktoratu (nota bene: Su Shi napisał około 4000 wierszy – MW), że jest to dokładne tłumaczenie znacznej części doktoratu, którego tytuł nie figuruje w bibliografii monografii habilitacyjnej.

Zeznawał też jako świadek prof. Marcin Jacoby, sinolog, który był recenzentem poznańskiego przewodu habilitacyjnego obwinionej. Poinformował on, że stwierdził kolejne plagiaty w pracach dr Anny Król, w tym w jej monografii habilitacyjnej Twórczość literacka Su Shi’ego – nowe idee w ramach przyjętych reguł, wydanej przez Wydawnictwo Scriptum w 2019 r. w Krakowie. Jego zdaniem, podobieństwa prac oznaczonych nazwiskiem dr A. Król do wykorzystanych pozycji anglojęzycznych absolutnie nie mogą być przypadkowe.

Oddalono złożony na rozprawie wniosek obrońcy, mecenasa Jacka Radzickiego z Poznania, który wnosił o umorzenie sprawy dyscyplinarnej, gdyż obecnie dr Anna I. Król już nie pracuje na uczelni, bowiem została zwolniona. Podstawą oddalenia tego wniosku przez skład orzekający był art. 275 ust. 2 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, który stanowi, że „Ustanie zatrudnienia w uczelni nie wyłącza odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie dyscyplinarne popełnione w trakcie tego zatrudnienia”.

Podczas rozprawy skład orzekający nie dał wiary „przedstawionej w postępowaniu wyjaśniającym tezie obwinionej, że w literaturze dotyczącej poezji chińskiej oryginalność interpretacji wierszy nie jest ważna oraz nie podzielił stanowiska adwokata, że zbadanie zasadności zarzutów rzecznika wymagało zasięgnięcia opinii biegłego z zakresu literatury chińskiej”. Podkreślono, iż „w niniejszej sprawie wystarczała wiedza członków składu o prawie własności intelektualnej i związana z zawodem nauczyciela akademickiego umiejętność odróżnienia autentycznej pracy naukowej od opracowań niesamodzielnych lub wręcz przejętych od rzeczywistych autorów”.

Z powyższych powodów uznano, że wina dr Anny I. Król nie budzi wątpliwości i jest umyślna, na co „wskazuje planowy, metodyczny sposób postępowania; naganny charakter motywacji. Obwiniona nie tylko stworzyła pozory erudycji, literackiego piękna dzieła, ale wykorzystać to chciała do przyszłej kariery naukowej, w tym awansu naukowego”. Podkreślono też „ogromny zakres przywłaszczenia cudzego tekstu i brak choćby próby dodania własnego wkładu intelektualnego; znaczny stopień społecznej szkodliwości przewinienia”. Zwrócono uwagę na fakt, iż „plagiat jest szczególnie szkodliwy dla ładu społecznego i instytucji akademickich, gdy popełniony jest przez pracowników badawczych i badawczo-dydaktycznych, zaś brak jakiejkolwiek skruchy obwinionej skłania do wniosku, że kara powinna zapobiegać popełnieniu przez nią kolejnego przewinienia dyscyplinarnego przeciwko cudzym prawom autorskim”.

Ukarana dr Król – poprzez swojego obrońcę – odwołała się od tego orzeczenia do II instancji, czyli do Komisji Dyscyplinarnej przy Ministrze Nauki. Orzeczenie w tej sprawie zostało wydane 11 września 2024 r. przez skład orzekający: przewodniczący dr hab. Tytus Sawicki, prof. uczelni z Katedry Konserwacji i Restauracji oraz Technik i Technologii Malarstwa Ściennego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie; sprawozdawca dr Jakub Kosowski, adiunkt z Katedry Postępowania Karnego UMCS w Lublinie oraz dr Patryk Tomaszewski, adiunkt w Katedrze Myśli Politycznej Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK. Utrzymał on poprzednio orzeczoną karę.

Ponieważ to formalnie zakończyło postępowanie dyscyplinarne w dwóch instancjach, dr Król za pośrednictwem swojego obrońcy złożyła przysługującą jej apelację do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Po prawie rocznym odczekaniu w „kolejce spraw” wylosowany sędzia Marcin Graczyk wyrokiem z dnia 6 sierpnia 2025 r. oddalił apelację. Nie przychylił się do głównego argumentu obrońcy, którym było „brak opinii o naruszeniach praw autorskich wydanej przez biegłego sądowego”. Sąd stwierdził, że komisja dyscyplinarna nie musiała powoływać biegłego sądowego z zakresu prawa autorskiego, skoro plagiat stwierdziło dwóch profesorów, recenzentów przewodu habilitacyjnego. Sędzia Graczyk podkreślił też, że komisja dysponowała prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego w Poznaniu, który nie tylko prawomocnie stwierdził naruszenie praw autorskich w monografii habilitacyjnej, ale i ukarał dr Annę Izabellę Król wysoką grzywną.

Zagrywki sądowe

Jednak dla KUL w Lublinie sprawa dr Anny Król jeszcze się nie zakończyła. Po jej zwolnieniu z uczelni w maju 2022 r. na skutek trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia ambitna sinolożka 9 czerwca 2022 r. złożyła pozew do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. Wniosła o przywrócenie do pracy ze względu na „niesłuszne” zwolnienie. Powołała się na zasadę „domniemania niewinności”. Podkreśliła, że „nie zweryfikowano jej dzieła pod kątem naruszenia praw autorskich, poprzez zlecenie stosownej opinii biegłemu sądowemu z tej dziedziny, co narusza zasadę należytej staranności”. Argumentowała, że jej książka Su Shi – wiersze z zesłania nie jest plagiatem, zaś opinie i interpretacje tam zawarte są podobne do interpretacji innych autorów. Podobieństwo do utworu innego autora nie przesądza o popełnieniu plagiatu. Stwierdziła, iż jedynym jej niedopatrzeniem jest fakt, że nie podała źródła, z którego przejęła wiersze, ale naprawiła to wydając do książki erratę. Z kolei jej praca habilitacyjna „jest efektem jej długotrwałego nakładu czasu oraz posiadanej przez nią i zgłębianej za pomocą różnych źródeł wiedzy, która – żeby nosić miano plagiatu – musiałaby być pozbawiona kreatywnego wkładu autora”.

Pierwsza rozprawa odbyła się dopiero 23 września 2025 r. Na wniosek pozwanej uczelni poproszono sąd o ściągnięcie akt sprawy karnej z Sądu Rejonowego w Poznaniu, który wydał prawomocny wyrok o popełnieniu plagiatu przez dr Annę Król. Miejmy nadzieję, że wyrok oddalający ten pozew zostanie wydany przed wakacjami 2026 roku, co pozwoli tej sprawie spocząć w annałach patologii nauki.

Warto dodać, że poprzedni pozew dr Anny Król przeciwko jej ówczesnej uczelni został złożony jesienią 2021 r., po tym jak rektor KUL, po ujawnieniu pierwszego plagiatu, zawiesił ją 17 września na okres 6 miesięcy, z 50-procentowym obniżeniem uposażenia. Już 6 października 2021 r. dr Król wniosła pozew do VII Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego Lublin-Zachód o uchylenie tego zawieszenia, gdyż nie zakończono jeszcze postępowania wyjaśniającego i brak było opinii biegłego. Wyrokiem z 8 września 2022 r. sędzia Małgorzata Franczak oddaliła ten pozew. Sąd uznał, że mimo toczącego się postępowania wyjaśniającego, ze względu na wiarygodność i wagę przedstawionych zarzutów plagiatowych, rektor miał prawo – i było to celowe – odsunąć dr Król od wykonywania obowiązków nauczyciela akademickiego. Możliwość popełnienia czynu skutkującego ukaraniem dyscyplinarnym wykazano w toku niniejszego postępowania sądowego i świadczą o tym kroki uczelni oraz zeznania świadków. Z tego powodu nie było konieczności powoływania biegłego sądowego w zakresie wykazania naruszenia praw autorskich przez powódkę.

Komentarz

Trudno uwierzyć, że mimo tak szerokiego wykazania niedozwolonych przejęć w co najmniej dwóch książkach dr Anny I. Król, ich autorka zdecydowała się na 6-letnią walkę dyscyplinarno-prawną, aby udowodnić bezprzedmiotowość zarzutów. Jest takie powiedzenie: „gdy kilka osób zwróci nam uwagę, że jesteśmy pijani, to nie dyskutujmy z nimi, ale idźmy spać!”. Do chwili skierowania artykułu do druku, redakcja nie otrzymała odpowiedzi na prośbę o komentarz, zarówno od mecenasa Jacka Radzickiego, pełnomocnika dr Anny Izabelli Krół, ani od niej samej.

Marek Wroński

Dr hab. n. med. Marek Wroński jest emerytowanym profesorem uczelnianym. Zajmuje się patologią nauki od 28 lat

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~Splagiatowala mnie promotorka 06.12.2025 06:24

    Bardzo dobry artykuł. Pozwala wierzyć, że dobrze przeprowadzone rzetelne postępowanie ujawnia plagiaty i plagiatorów. Niestety to jest stan nauki w Polsce, gdzie profesorowie plagiatują swoich doktorantów, przepisują obszerne fragmenty cudzych prac, kopiują rysunki lub tabele. Są takie wiodące ośrodki plagiatów jak Wrocław, gdzie dopiero echo afery Collegium Humanizm obnaża niekompetencję rektora I cały układ zarabiający plagiaty, umarzający postępowania lub przenoszących sprawy na inne uczelnie, żeby wszystko zagmatwać. Buta plagiatorów idących w zaparte? Im sie wydaje, że skoro przeszło kilka razy, to im się uda albo i tak koledzy im to znów załatwią

  • ~Adam 04.12.2025 00:00

    Nikt już nie docenia dobrej gry słownej...zaszkodziłoby komu zatytułować ten artykuł "Causa prawie Sinita"?