Akademie nauk muszą być w pełni wolne od jakichkolwiek nacisków politycznych. W przyszłym tygodniu podczas Zgromadzenia Ogólnego zajmiemy się m.in. wolnością akademicką, bo uważamy, że w momencie, kiedy są z nią problemy w Stanach Zjednoczonych, Europa ma szczególną rolę do odegrania – mówi w FA prof. Paweł Rowiński, prezes ALLEA.
W najbliższy wtorek, 26 maja, w Warszawie rozpocznie się Zgromadzenie Ogólne Europejskiej Federacji Akademii Nauk (All European Academies, ALLEA). Po raz drugi w ponad 30-letniej historii organizacji na miejsce tego wydarzenia wybrano Polskę. Gospodarzem jest Polska Akademia Nauk we współpracy z Instytutem Geofizyki PAN, a patronat medialny sprawuje „Forum Akademickie”. O wydarzeniu rozmawiamy z prof. Pawłem Rowińskim, prezesem ALLEA.
Czy jest jakiś szczególny powód, dla którego najbliższe Zgromadzenie Ogólne ALLEA odbędzie się w Warszawie?
Był plan, by zorganizować je w Polsce już w ubiegłym roku, podczas naszej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Z różnych powodów to nie wyszło, spotkanie odbyło się wówczas w Danii, która przejmowała po Polsce przewodnictwo w UE. Generalnie zamysł jest taki, żeby każda z narodowych akademii miała okazję być gospodarzem takiego wydarzenia. W tej dekadzie, poza Kopenhagą, gościliśmy w Berlinie, Londynie, Brukseli i Helsinkach. Teraz przedstawiciele akademii członkowskich przyjadą do Warszawy. To dobrze, bo w tej części kontynentu Zgromadzenia Ogólne ALLEA odbywają się dość rzadko.
W Polsce ostatnie miało miejsce dwadzieścia lat temu.
Tak, wówczas obrady toczyły się w Krakowie, jako że, przypomnę, w ALLEA mamy dwóch członków: Polską Akademię Nauk z siedzibą w Warszawie i Polską Akademię Umiejętności, która działa właśnie pod Wawelem.
ALLEA to sieć skupiająca europejskie akademie nauk. Wydaje się więc, że w środowisku akademickim Zgromadzenie Ogólne takiej organizacji to wydarzenie o wysokiej randze.
W istocie tak właśnie jest. Organizacja, na czele której stoję od 2024 roku, wyróżnia się tym, że nie jest zamknięta w jakimś elitarnym „klubie”, np. w obrębie państw należących do Unii Europejskiej, lecz obejmuje całą Europę – od Armenii do Wielkiej Brytanii. A więc pokrywa całą Europejską Przestrzeń Badawczą (European Research Area, ERA). Wydarzenie, które w przyszłym tygodniu odbędzie się w Warszawie, to forum, na które zjeżdżają najważniejsi przedstawiciele tych akademii, w zależności od przyjętej struktury albo prezesi, albo sekretarze generalni. Mamy więc szansę skoordynować wspólnie pewne działania w skali kontynentu.
Co znajdzie się w programie?
Oprócz zamkniętej części, zawsze jeden dzień poświęcamy na otwarte spotkanie dostępne dla wszystkich chętnych. Organizujemy wtedy debaty na ważne tematy dotyczące nauki i jej ekosystemu, warunków funkcjonowania akademii. W Polsce zajmiemy się m.in. wolnością akademicką, bo uważamy, że w momencie, kiedy są z nią problemy w Stanach Zjednoczonych, Europa ma szczególną rolę do odegrania w tym zakresie.
Dodam, że przed samym zgromadzeniem odbędzie się kick-off meeting sieci, która obejmie ukraińskich naukowców. Chcemy stworzyć system wsparcia dla odbudowującej się ukraińskiej nauki. ALLEA od zawsze angażuje się we wspieranie badaczy z grup ryzyka. Po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę nawiązaliśmy współpracę z Breakthrough Prize Foundation, aby pomóc naukowcom i instytucjom dotkniętym wojną. W efekcie European Fund for Displaced Scientists (EFDS) został zasilony kwotą 1,5 mln dolarów, zapewniając finansowanie instytucjom, które mogły przyjąć przesiedlonych naukowców, a także pomagając ukraińskim jednostkom w utrzymaniu działalności naukowej w warunkach wojny. Sieć beneficjentów EFDS, którą zamierzamy utworzyć, stanie się platformą dalszej wymiany i współpracy na rzecz wspierania ukraińskich badań naukowych.
Dlaczego akurat wolność akademicka? To dziś rzeczywiście największe wyzwanie dla przyszłości badań?
Chyba nie ma wątpliwości co do tego, że mamy obecnie olbrzymie zagrożenie wolności akademickiej. Z jednej strony to, co dzieje się z nauką w Stanach Zjednoczonych, z drugiej strony – wojna. Powstaje więc pytanie, jak dalece musimy się zabezpieczać i gdzie są granice wolności, na których przekroczenie nie możemy sobie pozwolić.
Naszym produktem eksportowym, tym, czym ALLEA najbardziej się wsławiła, jest The European Code of Conduct for Research Integrity. To kodeks etyki obowiązujący w tej chwili praktycznie we wszystkich programach Unii Europejskiej. To nie jest dokument zamknięty, cały czas go aktualizujemy. Prowadzimy obecnie prace dotyczące sztucznej inteligencji i jej wpływu na integralność w nauce. Tego typu tematy związane z etyką, wolnością są dla ALLEA szczególnie istotne. Zwłaszcza w takich momentach, jak ten obecnie. Kiedy pojawiło się zagrożenie dla funkcjonowania amerykańskiej National Academy of Sciences, zarówno jeśli chodzi o wolność wypowiedzi, jak i finansowanie, przygotowaliśmy stanowisko w jej obronie, pod którym podpisało się blisko dwieście instytucji. Widać więc, że środowisko akademickie w Europie nie zamierza w tej sprawie milczeć.
Stąd właśnie pomysł na szerszą dyskusję na ten temat, która będzie miała miejsce w Warszawie. Poprowadzi ją prof. Andrzej Rychard, a wezmą udział m.in. prof. Krzysztof Pyrć czy prof. Barbara Prainsack. Ciekawą perspektywę na kwestię wolności i rzetelności badań rzuci z pewnością Caroline Sutton, szefowa International Association of Scientific, Technical and Medical Publishers. Na głównego prelegenta wybraliśmy z kolei prof. Robberta Dijkgraafa, wybitnego fizyka matematycznego, byłego ministra edukacji, kultury i nauki w Holandii, byłego dyrektora Institute For Advanced Study w Princeton i byłego prezesa Królewskiej Holenderskiej Akademii Sztuk i Nauk. To bardzo znacząca postać na europejskiej arenie nauki.
Od dwóch lat jest pan prezesem ALLEA, ma pan zatem dobry obraz, jak wygląda kwestia wolności akademickiej czy rzetelności badań naukowych w Europie. Jak pan to widzi?
Z racji pełnionej funkcji miałem ostatnio sporo kontaktów z Narodową Akademią Nauk w USA i muszę powiedzieć, że u osób zarządzających widoczny jest strach w podejmowaniu istotnych decyzji, braniu za nie odpowiedzialności. Czuć presję na nich wywieraną. Jeśli pyta pan o Europę, to wydaje mi się, że jest ona oazą wolności pod tym względem. Jak powiedziałem, ALLEA reprezentuje kraje całej Europejskiej Przestrzeni Badawczej, ale rzeczywiście w Unii Europejskiej, pomimo różnego typu problemów, jest większe poczucie obowiązywania reguł demokracji. Choć zabieraliśmy głos także w obronie Węgierskiej Akademii Nauk, kiedy chciano odebrać jej niezależność, czy w Polsce, gdy powstanie Akademii Kopernikańskiej spowodowało duże napięcie w kontekście PAN. To są sytuacje, kiedy jako ALLEA wkraczamy, broniąc niezależności nauki. Tak też było ostatnio w Belgii, gdzie tamtejszy rząd wstrzymał finansowanie dla Królewskiej Flamandzkiej Akademii Nauk i Sztuk. Nasze apele pomogły i sytuacja się ustabilizowała.
Ta niezależność od rządów jest zresztą jednym z głównych kryteriów przyjęcia do rodziny ALLEA. Akademie nauk muszą być w pełni wolne od jakichkolwiek nacisków politycznych. Dlatego właśnie swego czasu zawiesiliśmy w prawach członka, a później wykluczyliśmy akademie z Białorusi i Rosji.
Jaka jest pozycja Polski w ALLEA? Jest pan pierwszym Polakiem stojącym na jej czele, wcześniej przez trzy kadencje był pan członkiem zarządu. Wskazywałoby to, że odgrywamy znaczącą rolę.
Polska Akademia Nauk jest dość aktywna w działaniach ALLEA. Jednym z pól działalności tej organizacji jest doradztwo dla Komisji Europejskiej (poprzez program SAPEA) oraz Parlamentu Europejskiego. Często prosimy akademie narodowe o delegowanie ekspertów do zadań dla tych podmiotów. I eksperci z Polski są bardzo często wybierani do tych gremiów. W ALLEA pracują też grupy robocze i w nich też mamy duże grono uczonych z Polski.
PAN jest więc na pewno zauważana na europejskiej arenie. Siłą Polskiej Akademii Nauk jest to, że ma swoje instytuty i tego wielu nam zazdrości, bo to nie jest powszechna struktura dla każdej narodowej akademii. Owszem, Królewska Holenderska Akademia Sztuk i Nauk w Holandii czy Austriacka Akademia Nauk również funkcjonują w oparciu o instytuty, ale już np. British Academy to głównie towarzystwa naukowe, silnie ugruntowane na Wyspach, lecz nie wszędzie odgrywające tak silną rolę. Podsumowując, powiedziałbym, że nie było przypadku w powierzeniu Polakowi kierowania tą organizacją.
Podczas Zgromadzenia Ogólnego ALLEA w Warszawie wręczona zostanie także nagroda ALLEA Madame de Staël. Kto w tym roku ją odbierze?
Nagrodę przyznamy już po raz dwunasty, więc można mówić o pewnej tradycji. Laureatami zostają wybitni naukowcy i intelektualiści za wkład w promocję wartości europejskich, wolności akademickiej oraz integrację europejskiej wspólnoty kulturowej. W ostatnich latach wyróżnienie odbierali m.in. fizyczka prof. Viola Priesemann, dyrektor generalna CERN Fabiola Gianotti czy prof. Timothy Snyder. W tym roku laureatką została prof. Maria Leptin, przewodnicząca European Research Council. Jej działalność na rzecz nauki na forum europejskim jest niepodważalna. Ma do tego wybitne osiągnięcia jako biolożka. Nie było żadnych wątpliwości co do jej kandydatury.
Rozmawiał Mariusz Karwowski
Program całego wydarzenia jest dostępny na stronie internetowej https://www.alleageneralassembly.org/. Udział w konferencji „Towards a Futureproof European Research Area: Boosting Trust, Integrity, and Resilience”, która odbędzie się 27 maja w Centrum Nauki Kopernik, jest bezpłatny, ale obowiązują zapisy przez formularz.
W latach 2020-2024, ale i wcześniej, cancel culture złamała kariery wielu osób w USA lub Kanadzie. Por np. opisaną w Retraction Watch sprawe prof. Hudlicky (łatwo to wyszukać). Ale i prof. Pielke jr. i wielu innych.
Poza tym, idac tropem geofizyki, czy rację ma prof. Andrzej Marks z PIG, że w polskiej geofizyce o kryzysie klimatycznym można tylko mówić z pełną entuzjazmu wiarą, bo jeśli inaczej, to moga być problemy z grantami, awansami itp.?
Zamiast zatem troskać się wolnoscią uprawiania nauki zagrożoną przez prawicowy populizm w USA lepiej byłoby może przyjrzeć się polskiej i europejskiej wolności uprawiania nauki zagrożoną jednie słuszna linia postępu.
Ciekawe że akurat teraz wolność akademicka jest zagrożona
Gdy w 2012 roku Wall Street Journal opublikowął list 16 prominentnych badaczy "No Need to Panic About Global Warming" w k†órym pisał że badania klimatyczne są skażone brakiem wolności badań i ich wyników a młodym uczciwym badaczom łamie się kariery lub gdy noblisci Ivar Giaver, James Peeble oraz John Clauser alarmowali to nikt w Polsce nie wzywal do walki o wolność badań akademickich
Z tą „wolnością akademicką” to bym uważał, bo jest też tak, że jakakolwiek próba ingerencji w zdarzające się „patologie” w PAN i na uczelniach, jest nazywana łamaniem wolności akademickiej.
Np. w Instytucie Geofizyki PAN z którego wywodzi się Pan Prof. jest więcej Pakistańczyków i Hindusów niż Polaków. Czy za robienie przez nich karier naukowych mają płacić polscy podatnicy? czy nas na to stać? czy na tym ma polegać „umiędzynarodowienie”?
Dlaczego nie przyjeżdżają tu Francuzi czy Szwedzi? W Europie to nazywa się umiędzynarodowieniem, a nie kształcenie przybyszów z „trzeciego świata”.
M.in. taką patologię chcą zwalczyć w USA, amerykanie nie chcą płacić za kształcenie i robienie karier naukowych przez chińczyków na ich uczelniach.
A propos „umiędzynarodowienia” polskich uczelni to mogę podać przykład zwrócenia uwagi hinduskim doktorantom, żeby nie traktowali pań sprzątających jak śmieci, które notorycznie rzucają pod nogi zamiast do kosza. W odwecie wysmarowali toaletę od podłogi po sufit, nie napiszę czym, ale zapewniam, że tak umiędzynarodowionego kibla to na pewno nie widzieliście.
Zinternacjonalizowana forma internacjonalizacji polskiej nauki. To przenoszenie ich śmierdzącego świata do Polski.
Pamiętajcie, jak porównujecie PAN z uczelniami, to najpierw dzielenie wyniki PAN przez 2, a potem porównanie z wynikami uczelni.
Ustawowo praca naukowa na uczelni to pół-etatu w porównaniu z pełnym etatem w PAN.
i żadni Macieje ani Maćki tu nie pomogą
A co takiego się stało, że pan profesor się tak pobudza akurat teraz? Te same zagrożenia wolności akademickiej są od zawsze, ani większe ani mniejsze.
Zagrożenia z lewicowego nadużywania idei postępu ("nauki" gender, katastrofa klimatyczna, migracja klimatyczna itp.) się nie liczą. Liczą się tylko zagrożenia wynikające z odchylenia prawicowo-populistycznygo.
Nie byłbym pewny że od zawsze, ale widocznie dmuchają na zimne, by w ramach oszczędności rząd, w nowej ustawie o PAN, nie zabrał świadczenia dla członków PAN. No i mizeria pojawiłaby się. Przy konsultacjach o ustawie PAN, to głównie było podkreślane i zamiana świadczenia na uposażenie.