Aktualności
Szkoły wyższe
18 Grudnia
Fot. Alan Stocki
Opublikowano: 2024-12-18

Przewodniczący KRUP: To nie wizy są problemem

Bardzo źle się stało, że aferę wizową bezkrytycznie powiązano z całym systemem szkolnictwa wyższego w Polsce (…) Uczelnie publiczne przez kilkanaście ostatnich lat wykonały potężny wysiłek, aby rok po roku zwiększać udział cudzoziemców w społeczności studenckiej. W ubiegłym roku doprowadziliśmy do przekroczenia liczby 100 tys. studentów zagranicznych w Polsce – komentuje dla FA prof. Piotr Stepnowski, rektor Uniwersytetu Gdańskiego i przewodniczący Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich.

Bardzo źle się stało, że aferę wizową bezkrytycznie powiązano z całym systemem szkolnictwa wyższego w Polsce. Patologiczne zachowania kilku małych uczelni niepublicznych, które postanowiły zarobić na migrantach, przyjmując ich na mniej lub bardziej fikcyjne studia, to oczywiście proceder przestępczy, który z całą stanowczością powinien zostać wypleniony. Ale to nie oznacza, że polskie uniwersytety miały cokolwiek do czynienia z takim podejściem do studentów zagranicznych. Uczelnie publiczne przez kilkanaście ostatnich lat wykonały potężny wysiłek, aby rok po roku zwiększać udział cudzoziemców w społeczności studenckiej. Większość z nas do rekrutacji studentów cudzoziemców podchodziła restrykcyjnie i projakościowo, wymagając uznania świadectw ukończenia szkoły średniej oraz weryfikując znajomość języka studiów. Choć nasza praca w tym zakresie nie była jakoś szczególnie wspierana przez państwo, doprowadziliśmy w ubiegłym roku do przekroczenia liczby 100 tys. studentów zagranicznych w Polsce.

Zgodnie z danymi NIK w liczbie ponad sześciu milionów wiz wydanych w ciągu sześciu ostatnich lat (2018–2023) tych udzielonych w związku z kształceniem się na studiach było niewiele ponad 160 tys. Widać zatem czarno na białym, że to nie wizy studenckie są problemem, zaś spychanie odpowiedzialności za tzw. aferę wizową na uczelnie jest nieuprawnione i krzywdzące.

Powszechnie wiadomo, że proces umiędzynaradawiania studiów przynosi szereg korzyści nie tylko stricte akademickich, ale też społecznych i demograficznych. Kierunki anglojęzyczne na naszych uniwersytetach są wprawdzie adresowane do studentów zagranicznych, ale przecież jednocześnie dają one możliwość studiowania w tym języku studentom polskim, wspierając proces umiędzynarodowienia „w domu”.

Działania MSZ w zakresie uszczelnienia systemu wizowego są dla mnie jak najbardziej zrozumiałe i uzasadnione, to nie wymaga szerszego komentarza. Jednak niemal całkowite zablokowanie przyjazdów studentów cudzoziemców, którzy dostali się do nas na studia, dla których zaplanowano zajęcia, obciążenia dydaktyczne, całą akademicką logistykę, bardzo mocno uderzyło w naszą reputację. Wszyscy mamy obawy, że rozwiązując realny problem nadużyć dotychczasowych rozwiązań do celów pseudorekrutacyjnych, projektowane zmiany mogą istotnie ograniczyć zainteresowanie kształceniem obcokrajowców w Polsce.

Piotr Stepnowski

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~Zuza 18.12.2024 14:20

    Unikanie służby wojskowej przez Ukraińskich poborowych, obniżenie poziomu nauki dla płacących na studia cudzoziemców dotarło w części do szkół państwowych a o prywatnych szkołach nie wspomnę (rekrutacja ponad 60% w WSZiA w Opolu). Ile osób spośród tych kilku tysięcy skończyło edukację, bo uczelnie liczą przychody i nie stosują
    kryteriów oceny jak dla milionów polskich studentek i studentów. Ile osób zrezygnowało a ile przerwało lub porzuciło studia ? To Ministerstwo dopuszcza do sytuacji układu
    uczelnia - zagraniczny student i trudno się dziwić, że zjawisko szkodzi edukacji i nauce.

  • ~Marcin Przewloka 18.12.2024 11:33

    Z tego, co zaobserwowalem w prasie, rzeczywiscie tak bylo - afera wizowa dotknela nie tylko winnych, ale praktycznie calego srodowiska. Niesprawierdliwie i calkowicie niepotrzebnie.
    Przez to zmarnowano cenny czas w czasie wieloletniej pracy w kierunku umiedzynarodowienia, jak rowniez publiczne pieniadze, poniewaz wielki wysilek wielu osob oplacanych z pieniadzy podatnikow poszedl na marne.