Rada Doskonałości Naukowej wznowiła postępowanie profesorskie Marka Jaszczura z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Na jego koncie znajdują się obecnie aż 23 retraktowane artykuły naukowe. Już sam fakt wznowienia jest mocnym sygnałem, że taka międzynarodowa bylejakość naukowa nie będzie więcej tolerowana.
Co kilka dni można przeczytać o retrakcjach artykułów wielu międzynarodowych publikacyjnych zespołów naukowych. Biorą w nich udział, jako współautorzy, także polscy naukowcy z różnych uczelni w kraju. Palmę pierwszeństwa w liczbie unieważnionych (retraktowanych) publikacji dzierży obecnie prof. dr hab. inż. Marek Jaszczur z Katedry Podstawowych Problemów Energetyki Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Przez ostatnie kilka lat intensywnie współpracował on z irackim zespołem naukowców kierowanym przez dr. Qusaya Hassana, zatrudnionego jako „Associate professor of mechanical engineering” na młodym irackim Uniwersytecie Diyala. To były doktorant profesora, który 17 kwietnia 2019 roku obronił na AGH swoją dysertację An analysis of the hybrid renewable energy.
Na koncie prof. Marka Jaszczura znajdują się obecnie aż 23 retraktowane artykuły naukowe, z reguły opublikowane w wysoko impaktowanych czasopismach międzynarodowych, wszystkie – oprócz jednego – przy mocnym zaangażowaniu dr. Qusaya Hassana (ich szczegółową analizę przeprowadziła Anna Wittenberg na portalu zero.pl).
Prezydium Rady Doskonałości Naukowej postanowieniem z 27 kwietnia 2026 roku wznowiło postępowanie profesorskie Marka Jaszczura. Było ono zapoczątkowane prawie trzy lata temu – 22 sierpnia 2023 r. Po pół roku, 26 lutego 2024 roku, wraz z pięcioma pozytywnymi recenzjami, zostało przekazane przez przewodniczącego RDN do Kancelarii Prezydenta RP. Prezydent Andrzej Duda podpisał nominację profesorską Marka Jaszczura w czerwcu 2024 roku.
Wznowienie postępowania profesorskiego polega na ponownej ocenie przez nowych recenzentów ówcześnie przedstawionego dorobku naukowego. Zostało ono wszczęte na wniosek Zespołu Inżynieryjno-Technicznego RDN, którego 24 członków biorących udział w głosowaniu 9 kwietnia 2026 r. jednogłośnie poparło konieczność wznowienia. Można podejrzewać, że jego członkowie – wybitni profesorowie z uczelni technicznych – nie byli już w stanie zamykać oczu na coraz liczniejsze doniesienia prasowe o współpracy polskich profesorów z grupami irackich, irańskich, pakistańskich lub hinduskich „młynarzy”. Wytwarzali oni przy pomocy AI dziesiątki małowartościowych i przyczynkowych artykułów naukowych, publikowanych w języku angielskim, z reguły w wysoko punktowanych czasopismach typu open access.
Od strony formalnej RDN „powzięła informację o retrakcji publikacji Kandydata, które m.in. stanowiły podstawę nadania tytułu profesora. Prace te zostały wskazane przez Marka Jaszczura w postępowaniu profesorskim w dokumencie »uzasadnienie posiadania wybitnych osiągnięć naukowych«. Cztery publikacje wchodzące w skład osiągnięcia »C« (publikacje naukowe) poddane »zostały retrakcji« przez redaktorów naczelnych czasopism lub wydawnictwa”.
Prawną podstawą wznowienia postępowania profesorskiego był artykuł 145 kpa i jego paragraf 1, który brzmi: „W sprawie zakończonej decyzją ostateczną wznawia się postępowanie, jeżeli: pkt. 5) – wyjdą na jaw istotne dla sprawy nowe okoliczności faktyczne lub nowe dowody istniejące w dniu wydania decyzji, nieznane organowi, który wydał decyzję”.
Cała procedura wznowienia zapewne będzie przebiegać w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i technicznie zajmie się tym Senat uczelni. Prawdopodobnie wynik tej procedury poznamy dopiero pod koniec 2027 roku, gdyż jest ona czasochłonna. Ale sam już fakt wznowienia jest mocnym sygnałem, że taka międzynarodowa bylejakość naukowa nie będzie więcej tolerowana.
Marek Wroński
Ale news!! Ho, ho. Kto pracuje na uczelni ma świadomość poziomu profesorskości połowy tego towarzystwa. Ekspertów od układów konferencyjno-towarzyskich i spółdzielni. Dajcie spokój człowiekowi.
Niech prof. Jaszczur cieszy się z tego, co ma tzn. z habilitacji. Mi zawsze mówiono "Ciesz się z tego, co masz." No więc właśnie. Bowiem są i tacy, którzy habilitacji nie mają, mimo że na nią zasługują.
Retrakcje - ale co zawierają wycofane artykuły PRAWDĘ CZY FAŁSZ. Jakie są problemy prawne, etyczne z tymi artykułami. Może nie zapłacone APC
Żeby to się nie skończyło tragedią, ten lincz przypomina mi wiele tego typu historii, które miały tragiczny finał w Polsce. Przecież co by nie mówić, na podstawie decyzji prywatnych przedsiębiorstw, które są wydawnictwami ktoś teraz chce podważać dorobek pod profesurę. Przecież te prace powstały i recenzenci profesury się z nimi zapoznawali. A teraz wycofane i co z tego, to nie powinno tak wyglądać. Jaki ma być tego finał? Co zaczną się teraz sypać donosy na publikacje nielubianych współpracowników żeby im zrobić krzywdę. Może kontrkandydaci w wyborach na rektorów lub dziekanów będą zglaszani przez kolesiów. Może zgłoszę kierownika, bo czycham na jego miejsce i podwyżkę przez dodatek stanowiskowy. Chorzy ludzie, spodziewałem się, że w RDN siedzą poważni ludzie.
https://www.mdpi.com/1996-1073/19/13/2965
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0160791X24000836?via%3Dihub
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0360319925028745?via%3Dihub
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0957582024013065?via%3Dihub
ale chodzi o to, że zmienili się współautorzy pracy w trakcie recenzji? Przecież po publikacji nie można zmienić współautorów… skoro autorzy deklarują swój wkład intelektualny, a edytor, recenzenci, czasopismo i wydawca to zaakceptowali, to w czym problem? Jeśli się z tym nie zgadzali, to jak doszło do opublikowania? Nie wykonali swojej pracy?
Wiemy tylko to, co napisano w decyzjach retrakcyjnych. Przykłady:
"Mohammed Al-Hitmi, Aws Zuhair Sameen, Marek Jaszczur, and Mohammad Alghoul were added in the first revision. One author was removed in the first revision of this paper."
"Tariq J. Al-Musawi, Muna Al-Razgan, Patrik Viktor, Muhammad Ahsan, Bashar Mahmood Ali, and Ghadban Abdullah Kala were added in revision one. In addition to this 2 authors were removed from the author list before publication."
Może Pan też spojrzeć na decyzje retrakcyjne z linków powyżej. W niektórych przypadkach wymianie uległo 2/3 składu autorów. To typowa praktyka w papierniach - kto nie zapłacił - zostaje usunięty, kto zapłacił - zostaje dodany. Tylko proszę mnie nie prosić o faktury. Typową praktyką papierni jest też dodawanie przynajmniej jednego autora "białego" - z Europy, Ameryki Północnej, Australii. Często dostaje on slot gratis i zostaje autorem korespondencyjnym, żeby zwiększyć szanse na przyjęcie artykułu, bo wbrew pozorom afiliacja takiego autora ma znaczenie przy recenzowaniu - im bardziej renomowana jednostka, tym lepiej.
Nie sprawdzałem, ile tych artykułów zostało opublikowanych w wydaniach specjalnych. Ponieważ w takich przypadkach redaktorzy są zazwyczaj gościnni, stały zespół redakcyjny, szczególnie redaktor naczelny, może nie wiedzieć o tych przekrętach, dopóki ktoś tego nie zgłosi, niekoniecznie do czasopisma, ale np. do Research Integrity Office wydawcy. Ja zawsze wysyłam swoje zgłoszenia do obu odbiorców. Wtedy następuje dochodzenie. Często okazuje się, że np. redaktor gościnny był powiązany z autorami. Generalnie jednak - tak, redaktorzy się nie popisali w tych przypadkach. Tak niestety jest w wielu czasopismach, nawet tych "renomowanych". Na redaktorów przyjmowane są osoby z "dorobkiem" i wydawca nie patrzy na to jak ten dorobek został uzyskany. Często zresztą redaktor naczelny sam sobie dobiera zespół redakcyjny spośród swoich koleżków. Dlatego, jeśli naczelny okaże się oszustem, czasopismo staje się kanałem dla papierników. Tak było np. w STOTEN, gdzie Damia Barcelo zatrudnił na stanowiskach redaktorów wielu oszustów. Niektórzy z nich mają już w tej chwili retraktowane artykuły, np. Hafiz M. N. Iqbal (najbliższy koleżka Muhammada Bilala), Deyi Hou czy Christian Sonne.
Takich asów jest wiecej
Takich asów i gwiazdorów na AGH jest nie tylko więcej, uczelnia wręcz na nich stoi. Prawdziwych naukowców można policzyć na palcach. Ten nieszczęśnik miał pecha, natomiast pozostali nadal liczą, że ich plagiaty oraz artykuły przemycane po znajomości nie zostaną ujawnione.”
Co oznacza "Retraktowany"? Wycofany?
To może lepiej używać polisz lingładż?
Co za bullshit ten portal
Wow!
Od tylu lat działa szcowny już portal Retraction Watch a ludzie zadają takie pytania.
https://retractionwatch.com/
Nauka światowa od lat cierpiała na problem rzetelnej selekcji dobrych prac od słabych lub wręcz oszukańczych.
Jednak z chwilą przejścia około lat 2000-2005 z papierowych czasopism na ich elektroniczne wersje i wzrostu ich liczby oraz objętości każdego z nich kilkusetkrotnie problem narósł do niebotycznych rozmiarów.
Niestety polskie władze w obszarze nauki (RDN) i przydzielania grantów (NCN, NCBiR) nie dają sobie z tym wszystkim rady, szczególnie gdy opętane zostały magią wskaźników bibliometrycznych.
Ale nie tylko my mamy te problemy.
https://youtu.be/wxN22cWeSK4?si=7IBXYI0y3lIlZJtU
Choć dziwić się należy dlaczego akurat w tym jestęsmy w światowej czołówce.
Zogdnie z powyższą informacją od Sabine Hossenfleder może nasze polskie agencje grantowe wzorem amerykańskich też przyznałyby specjalne pieniądze dla tych którzy wykryją przekręty w już przyznanych grantach. Od razu proponuję poświęcic na to nie mniej niż 10% funduszu tych agencji
:)
Wycofany może sugerować, że artykuł został usunięty na wniosek autorów (ang. withdrawn).
Polski język nie ma dobrych odpowiedników wielu terminów naukowych
Czy stosowanie metodyki badawczej bez podania w publikacji źródła jej opracowania (zwłaszcza, że z tej samej uczelni) to wystarczający powód do zgłoszenia wydawnictwu wniosku o retrakcję?
To jest właśnie efekt wypychania przez kierowników na siłę na habilitację. Ja się wycwaniłem i mówię to kiedy robić za rok, za pół roku czy za miesiąc zacząć? Szef stwierdził że nie mam jeszcze publikacji i temat się skończył i teraz mam spokój :)... .
Akurat temat jest inny niż habilitacja, notabene nieobowiązkowa.
Ale jak pokazuje SFEUDALIZOWANY system polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, jest ona obowiązkowa do tego, żeby mieć oficjalny certyfikat na to, że w tym systemie jest się użytkownikiem, a nie tylko folderem plików (używając języka informatyki).
Panie Doktorze Wroński. Ma Pan poważne luki w zakresie aktualnego stanu prawnego co do postępowań awansowych. Od czasu tzw. reformy Gowina, uczelnie i ich senaty nie mają nic wspólnego z postępowaniami profesorskimi (senaty czasem nawet doktorskimi i habilitacyjnymi - jeżeli tak stanowi statut uczelni). Kandydat wysyła swój wniosek bezpośrednio do RDN, który go proceduje. Zatem ostatni akapit Pańskiego tekstu wprowadza czytelnika w błąd! Jeżeli recenzenci otrzymali już od RDN zlecenie to mają maksymalnie trzy miesiące na przygotowanie recenzji. RDN powinien podjąć decyzję w ciągu dwóch posiedzeń (miesięcy) od otrzymania recenzji. Sprawa zakończy się zapewne jeszcze w tym roku.
Mój komentarz nie odnosi się do meritum Pana artykułu, ale będąc prokuratorem śledczym warto być precyzyjnym.
Oj nadyma się Pan z tymi lukami "Ma Pan poważne luki w zakresie aktualnego stanu prawnego co do postępowań awansowych." Możesz se Pan mędrkować i opowiadać dyrdymały prawne. Życie pokazuje jak to "prawo" mają na uczelniach, instytutach w głębokim poważaniu. Prawo to tak jak to premier obecny rozumie. Prawo stosujemy tak jak my rozumiemy, a jak rozumiemy, jak chcemy komuś dołożyć, to dołożymy, bo takie mamy prawo. Pana precyzja to śmiech na sali i kpina, ot i tyle w temacie luk.
Szanowny Kolego, Akurat na AGH wznowieniem przewodu profesorskiego zajmuję się Senat uczelni. To drugie takie wznowienie na AGH
No cóż... współautorom pewnych prac z logiki matematycznej i/albo podstaw matematyki, raczej "nie grozi" jakiś wysoka liczba cytowań tzn. nie wiadomo, czy w ogóle zanosi się na cytowanie tych prac (poza kilkoma wyjątkami), mimo że przynajmniej 3 - 5 z tych prac na to zasługuje. Tak to już jest: jedni mają "kokosy", a inni bidę przędą...
Czy ktokolwiek z FA przyjrzał się retraktowanym publikacjom - powodom ich wycofania? Czy po prostu powielacie konkluzje "szczegółowej analizy" ?
Pytam z czystej ciekawości.
Prace zostały wycofane ze względu na zmiany na liście autorów. Wniosek profesorski oparty był częściowo na tym dorobku potwierdzonym publikacjami. Jak je wycofano, to trzeba sprawdzić, czy to co zostało jest wystarczające do nadania tytułu. Inna sprawa, że przy tym trybie publikowania należy się przyjrzeć pracom niewycofanym pod względem rzetelności, którą zazwyczaj się zakłada.. Po co -- aby ratować co zostało z prestiżu profesury. RDN jest od tego. więc jest zobowiązny przyjrzeć się z urzędu. W tym dorobku następuje nagły skok wydajności i cytowalności prac, co wskazywałoby na przełom. Inna sprawa, że to musiało być zauważone w otoczeniu, w katedrze, na wydziale i nic.
Czasami bywa za wcześnie....
https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-7-8-2024/czasami-bywa-za-wczesnie%E2%80%A9/
Już tego nikt tutaj nie klika tych bajek, FA więcej tracicie niz zyskujecie na Marku
Wiele spraw związanych z nominacjami profesorskimi mnie zdumiewa, niekoniecznie pozytywnie w odniesieniu do RDN. I nie chodzi tutaj o nazwę organu o tonacji zbliżonej do nazw mediów typu „Prawda”. Niedawno recenzowałem wniosek profesorski pewnej pani z Zakresu Nauk o Ziemii. Otrzymała 5 bardzo pozytywnych recenzji ale to nie wystarczyło. Informację o tym otrzymała niezgodnie z prawem dopiero po pół roku. Odwołała się. Wyznaczono dwóch superrecenzentów. Jeden dał pozytywną recenzję a drugi negatywną. Tłumaczył się na zdalnym posiedzeniu RDN, w którym też uczestniczyłem, że wprawdzie na przedmiocie badań kandydatki się nie zna, to wydaje mu się, że osiągnięcia są za małe. Prowadzący tę sprawę ze strony RDN sprawę tak przewlekle jak i ten superrecenzent są z tego samego AGH. Mam nadzieję że 6:1 pozwoliło wybitnej pani zostać profesorem.
Cyt."Otrzymała 5 bardzo pozytywnych recenzji ale to nie wystarczyło. Informację o tym otrzymała niezgodnie z prawem dopiero po pół roku. Odwołała się. Wyznaczono dwóch superrecenzentów. Jeden dał pozytywną recenzję a drugi negatywną. Tłumaczył się na zdalnym posiedzeniu RDN, w którym też uczestniczyłem, że wprawdzie na przedmiocie badań kandydatki się nie zna, to wydaje mu się, że osiągnięcia są za małe. "
Ojjj, ojjj, to przecież nie pierwszy taki przypadek tych recenzentów, którzy są "super" (przynajmniej w swoim mniemaniu). Znam przypadek, że habilitant złożył wniosek o habilitację w dziedzinie X., a do dorobku w tej dziedzinie dołączył tzw. dorobek pozostały, który dotyczył dziedziny Y. Komisja Habilitacyjna złożona z prof. dr hab.-ów i dr hab.-ów, którzy mogli się pochwalić nie lada dorobkiem z dziedziny X. przychyliła się jednogłośnie do opinii trzech J.W. recenzentów, z których ŻADEN nie miał nawet ABSTRAKTU na konferencję (nie mówiąc już o publikacjach), które to abstrakty dotyczyłyby dziedziny Y., że dorobek habilitanta z tej dziedziny jest... SŁABY (sic!). Ci J.W. recenzenci wyrażając tak zdumiewającą opinię, nie raczyli nawet próbować jej uzasadniać. NO I CO? Nic, prawda?
Panie Profesorze, pisze się "nauki o Ziemi", a nie: "Ziemii"
Przy reakcji za pomocą drobnej klawiatury telefonu komórkowego literówki niestety mi się zdarzają, za co przepraszam. Liczę jednak na komentarze i odpowiedzi dotyczące sedna sprawy
Recenzenci, którzy pozytywnie ocenili wniosek profesorski tego pana powinni nie tylko zwrócić wynagrodzenie, ale też ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną. Takim osobom nie ma sensu zlecać recenzji.
Idąc dalej - RDN powinna się przyjrzeć, kto z RDN zaproponował tych recenzentów
Do tej pory na tym poziomie recenzenci oceniają głównie czy osiągnięcia są wybitne. Czy publikacje są rzetelne: od tego kiedyś były czasopisma. Nie można wymagać na tym poziomie, aby w ciągu 2 miesięcy recenzenci przekopali się przez cały dorobek kandydata. Mogą ocenić jaki miał wpływ na rozwój nauki. Gdyby nierzetelność miała mieć negatywne skutki po latach, to w zasadzie wystarczy.
@Prof.
Czy ma Pan/Pani na myśli, że ci recenzenci powinni przestudiować dokładnie wszystkie te publikacje pod kątem potencjalnego przekroczenia zasad etycznych albo innych związanych z nierzetelnym publikowaniem?
Nie, nie wszystkie. Wystarczy, że przeczytają te, które kandydat umieścił we wniosku jako "wybitne". Zwykle jest ich co najwyżej kilkanaście (no bo ile można mieć "wybitnych" osiągnięć?). To się da zrobić w 2 tygodnie, nie w 2 miesiące. A za tyle dostają wynagrodzenie. Bardzo niewielu recenzentów to robi.
U Pana to zrobili i dlatego odmówili nadania tytułu ? Podobno wybitne osiągnięcia opisał Pan na 1 stronie :)
@Hubert Wojtasek
Nie sądzę, aby recenzenci wniosków promocyjnych mieli wystarczającą wiedzę do tego, aby doszukiwać sie w publikacjach aplikanta potencjalnych źródeł malwersacji lub oszustwa. Już zupełnie niezależnie od tego, czy jest to trudne, czy łatwe, czy zajmuje dużo czasu, czy nie, powtórne review publikacji to nie jest ich rola.
Publikacje są po peer review, po decyzjach edytorskich w czasopismach o stosunkowo wysokich impact factors. W nauce musimy w dużym stopniu ufać innym naukowcom oraz tym, którzy odpowiadają za pewne mechanizmy działania światowej nauki. Jeśli tego zabraknie, można kwestionować praktycznie wszystko. Każdy wynik, każdą publikacje, dowolny zestaw danych. Jeśli tak będzie, to progres załamie się całkowicie. Mam nadzieję, że jako biolog molekularny nie będę musiał sprawdzać od nowa czy białko składa się z aminokwasów oraz czy w komórkach rzeczywiście można znaleźć mitochondria.
Panie Marcinie,
I znów muszę się z Panem nie zgodzić i stwierdzić, że nie bardzo się Pan orientuje, co się stało w nauce przez ostatnie 10 lat.
"Nie sądzę, aby recenzenci wniosków promocyjnych mieli wystarczającą wiedzę do tego, aby doszukiwać się w publikacjach aplikanta potencjalnych źródeł malwersacji lub oszustwa. Już zupełnie niezależnie od tego, czy jest to trudne, czy łatwe, czy zajmuje dużo czasu, czy nie, powtórne review publikacji to nie jest ich rola."
Uważam, że to właśnie JEST ich rola. Jeśli nie mają do tego kompetencji, to nie powinni się podejmować tego zadania.
"Publikacje są po peer review, po decyzjach edytorskich w czasopismach o stosunkowo wysokich impact factors.
STOTEN miało IF 8,4, Chemosphere - 8,1.
https://english.elpais.com/science-tech/2025-11-28/the-fall-of-a-prolific-science-journal-exposes-the-billion-dollar-profits-of-scientific-publishing.html
Takich czasopism z IF>5, które stosują podobne praktyki, ale jeszcze nie doczekały się konsekwencji, mogę podać dziesiątki.
"W nauce musimy w dużym stopniu ufać innym naukowcom oraz tym, którzy odpowiadają za pewne mechanizmy działania światowej nauki. Jeśli tego zabraknie, można kwestionować praktycznie wszystko. Każdy wynik, każdą publikacje, dowolny zestaw danych. Jeśli tak będzie, to progres załamie się całkowicie."
Ma Pan całkowitą rację, pisałem o tym na różnych łamach wielokrotnie. Tylko, że to nie jest przyszłość, to jest teraźniejszość. W niektórych dyscyplinach, np. materiały, chemia środowiska, niektóre działy nauk biomedycznych, udział fałszywek wynosi 20-50%.
"Mam nadzieję, że jako biolog molekularny nie będę musiał sprawdzać od nowa czy białko składa się z aminokwasów oraz czy w komórkach rzeczywiście można znaleźć mitochondria."
Może z tymi białkami uda się to jeszcze utrzymać, ale mitochondria może Pan znaleźć nawet tam, gdzie by się Pan ich nie spodziewał.
https://pubpeer.com/publications/7EAF87046A09A524A86C29E0B7C89D
https://pubpeer.com/publications/1225D86F909D4EC85C770C39FF1E66
Takich przykładów (tylko z tymi bakteryjnymi mitochondriami) mogę podać dziesiątki.
https://pubpeer.com/search?q=%22bacterial+mitochondria%22
Wszystko, jak Pan pisze "po peer review, po decyzjach edytorskich w czasopismach o stosunkowo wysokich impact factors".
Pełna zgoda.
Liczenie na to, że czasopisma z wysokim IF zrobiły rzetelne recencje skończylo się od czasu gdy czasopisam przeszły do Internetu.
Niestety pozostało już bardzo niewiele czasopism trzymających wysokie standardy recenzowania.
Rozsądni i doświadczeni badacze wiedzą które to czasopisma w których publikacje mają wysoki status jakości.
Niestety w niewielkim stopniu jest to odzwierciedlone przez bibliometrię a tym bardziej przez polskie punkty parametryzacyjne
Zwróćmy uwagę na paradoks polegający na niskiej motywacji KEN do podnoszenia punktacji czasopisma w którym mało kto z Polski jest w stanie coś opublikować.
Wręcz odwrotnie przyznanie 140p czasopismom takim jak "Materials" oraz "Energies" wynika z działania ukrytych w KEN tendencji do obdarowywania uczelni możliwościami nabijania punktami parametryzacyjnymi wyników. Warto sprawdzić jednostki z nauk technicznych i tzw. ścisłych z punktacją najnowszej parametryzacji A oraz A+ ile mają w tych dwóch czasopismach publikacji. I ile pieniędzy wypłynęło z Polski na ten cel.
W życiu się tak nie przejechałam, jak na czasopismach Spr... i Elsev.... z zakresu, a jakże, nauk o środowisku. Prace napisałam rzetelnie, wysłałam w dobrej wierze i zostały bardzo solidnie zrecenzowane - a jednak i mnie się oberwało w związku z wyrzuceniem pewnych czasopism z listy WoS. Nie dam złego słowa powiedzieć na to MDPI, na które wiele osób tak psioczy, tam musiałam się gęsto tłumaczyć z publikacji z wybitnym naukowcem z Indii, którego znam korespondencyjnie od lat a pierwszy etap to antyplagiat.
To prawda że nauki o środowisku mialy także w Elsevier i Springer często słabe recenzje i ulgową taryfę. Czasopisma łatwo akceptowały słabe wyniki tak jak aktualnie robią to nagminnie liczne czasopisma MDPI.
Śiwadczyć może o tym zapomniany już przykład z Politechniki Wrocławskiej.
https://retractionwatch.com/2016/11/10/researcher-denies-faking-reviews-for-5-newly-retracted-papers/
Sprawa dawna. A ja zastanawiałem się wtedy jak to było możliwe że czasopisma w tym obszarze tak mocno polegały na nazwiskach recenzentów sugerowanch przez autora. Nie do pogodzenia w trudnych czasopismach z mechaniki konstrukcji w których ja musiałem publikować.
Mam wrażenie, że recenzenci przywykli do oceniania książki po okładce.
Przykład - przewod doktorski pana Hameeda Ul Haqa z PG:
https://chem.pg.edu.pl/nauka/rada-dyscypliny-nauki-chemiczne/postepowania-w-sprawie-nadania-stopnia-doktora
Tylko 1 recenzentka zauważyła rażące, oczywiste błędy!
Hm, dziwne - "Rozprawy doktorskie dopuszczone do obrony". We wszystkich przypadkach na tej stronie są ogłoszenia o obronie, za wyjątkiem pana Ul Haqa, choć ostatnia recenzja spłynęła ponad 1,5 roku temu. No, dwójka recenzentów faktycznie się nie popisało. A rozprawa była złożona w formie cyklu publikacji, więc wypadało je przeczytać.
https://www.pubpeer.com/publications/0B089E580E5AAF54B63085ACF05CB4
No, ale przecież nie da się zrobić rzetelnie 50 recenzji rocznie.
https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/21582440231177974
Wszystkie, poza jedną publikacją, która została wycofana jeszcze przed jej ostatecznym opublikowaniem, zostały wycofane za zmiany w składzie autorów a nie za fałszowanie wyników. Więc o jakich oszustwach mowa? Skoro regulaminy i redakcję na to pozwalały (można to sprawdzić) to w czym problem? Przecież te redakcje i redaktorzy robią z siebie idiotow wycofując pracę za coś na co się zgadzali …
@Hubert Wojtasek
Prawdopodobnie konkretne zadania i oczekiwania wobec tych recenzentów są gdzieś szczegółowo opisane, więc nie ma co się przepychać co do tego, co oni powinni, a czego nie muszą robić. Byłbym zdziwiony, gdyby szczegółowe przestudiowanie publikacji pod kątem re-ewaluacji i upewnienia się, że są w całości poprawne, było jednym z tych obowiązków, ale… oczywiście wszystko jest możliwe.
A skąd Pan wie, że niewielu to robi?
W pana postępowaniu chyba dokładnie sprawdzili, zanim podjęli decyzję?
Potwierdza się, że nie umiecie czytać. W dodatku nie znacie procedur. Wniosek oceniają recenzenci, ale decyzję podejmuje RDN - najpierw zespół, potem prezydium. Tyle razy umieszczaliście na tych łamach jedyną negatywną recenzję mojego wniosku, wykonaną przez niejakiego Adama Huczyńskiego, a nie zauważyliście, że z jej treści jasno wynikało, że nie tylko nie przeczytał publikacji ujętych w moim wniosku jako "wybitne", ale nawet do nich nie zajrzał? Takich przykładów mogę podać dziesiątki. Polecam szczególnie recenzje wniosku dr Krzysztofa Formeli, z których dwie były pozytywne, dwie negatywne a jednej RDN mi nie udostępnił, bo ponoć zawiera dane wrażliwe. Bardzo pozytywną recenzję napisał niejaki Teofil Jesionowski, negatywne - Zbigniew Florjańczyk i Marian Zaborski. Połowa dorobku pana Formeli ma za współautora Mohammada Rezę Saeba. Jak wam się wydaje, kto przeczytał uważnie ten wniosek i ujęte w nim publikacje?
Panie profesorze jestem z panem, niech pan napisze słowo, a zrobimy petycje do władz uczelni o usunięcie tego Adama Huczyńskiego i każdego dowolnego papiernika. To jakaś ustawka była pewnie, wiedzieli, że walczy pan z papiernikami i chcieli swoimi mackami się do pana dobrać. Niech pan się im nie da! Tylko pan może uratować polską naukę!
Znowu Ryszard...., chyba nikt tego już nie łyka, nikt nie jest w stanie takich głupot pisać. Panie wojtasek może jednak warto przestać pisać sam do siebie i nie robić wokół siebie jakiegoś chorego kultu zbawcy. A jeżeli to jest prawdziwa osoba, to może warto otoczyć ją opieką psychiatryczną, bo te teksty trochę groźne się robią.
To jest choroba, choroby się leczy. Ile złego nieleczona choroba może zdziałać, widzimy na przykładzie tego nieszczęśnika.
Jakaś nowa strategia - pisać głupkowate komentarze, a następnie przypisywać je mnie. Sami to wymyśliliście, czy zrobił to dla was jakiś ograniczony LLM? Przecież wszyscy poważni czytelnicy FA wiedzą, że ja nigdy nie piszę pod pseudonimem. To co, myślicie, że ktoś wam uwierzy?
😁 Wszystko w swoim czasie. Hm, ciekawe jakie następne postępowania można by otworzyć? Czekamy na retrakcje.
Pan chyba też miał 2 wznowienia habilitacji?
Przecież teraz uczelnie nie biorą udziału w procedurze uzyskania tytułu naukowego profesora więc dlaczego miałaby tym się zajmować AGH? Jedynie uczelnie ponoszą koszty takiego postępowania jeśli wnioskodawcą jest pracownik danej uczelni.
Juz przywyklismy do wymyslania przypisow i zasad, ktore nie maja potwierdzenia.
Ale tutaj zawsze trzeba dac link:
https://acsjournals.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1002/cncr.28462