Aktualności
Sprawy nauki
15 Października
Opublikowano: 2024-10-15

Redukowanie wydatków na naukę jest działaniem krótkowzrocznym

Redukowanie wydatków na naukę jest działaniem krótkowzrocznym, ograniczającym i spowalniającym rozwój Polski. Dlatego nauka i szkolnictwo wyższe, wraz z edukacją i obronnością, powinny stać się priorytetem naszej polityki – piszą do premiera Donalda Tuska rektorzy polskich uczelni.

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich zabrała głos w sprawie projektu ustawy budżetowej na 2025 rok. W liście do premiera rektorzy zwracają uwagę, że w przyszłym roku krajowe nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe wyniosą nieco ponad 39,6 mld zł, czyli zaledwie o 4,5% więcej niż tegoroczne. Jeśli dodać do tego, że zmniejszeniu ulegną wydatki z puli środków europejskich oraz wydatki na B+R planowane w innych działach budżetu, to w efekcie łączne środki na ten obszar (42,5 mld zł) osiągną historycznie najniższy (1,07%) poziom w relacji do PKB w XXI wieku. Zostanie tym samym pobity niechlubny rekord z 2023 roku (1,09%).

Redukowanie wydatków na naukę jest działaniem krótkowzrocznym, ograniczającym i spowalniającym rozwój Polski. Dlatego nauka i szkolnictwo wyższe, wraz z edukacją i obronnością, powinny stać się priorytetem naszej polityki – piszą do Prezesa Rady Ministrów rektorzy polskich uczelni, zwracając się z prośbą o wprowadzenie zmian w przyjętym projekcie.

W liście odwołano się do ubiegłorocznego raportu „Nauka i szkolnictwo wyższe a PKB”, z którego wynika, że każda złotówka zainwestowana w ten sektor daje wzrost PKB między 8 a 13 zł. Tymczasem projektowany na przyszły rok wzrost nakładów na naukę nie tylko nie nadąża za wzrostem nominalnego PKB (9,1%), ale jest mniejszy niż średni wzrost wydatków budżetu ogółem (6,4%).

Wobec wyzwań, jakie niesie współczesny świat, tylko wiedza i kompetencje pozwolą naszemu krajowi konkurować o należną pozycję na arenie międzynarodowej (…) potrzebujemy doskonale wykształconych inżynierów i lekarzy, kompetentnych żołnierzy, dobrze przygotowanych nauczycieli, w tym akademickich, którzy będą przekazywać tę wiedzę młodym ludziom. Tymczasem rośnie luka pokoleniowa w szkolnictwie wyższym i nauce, najzdolniejsi młodzi naukowcy opuszczają kraj lub odchodzą do bardziej dochodowych zajęć – czytamy w liście do premiera.

W związku z tym KRASP apeluje o zwiększenie nakładów do poziomu tegorocznej relacji do PKB (1,12%). Rektorzy wyliczają, że do osiągnięcia tego celu potrzebne jest dodatkowe 2,2 mld zł.

Środki te nie są kosztem, ale inwestycją w rozwój Polski i dobrobyt Polaków (…) Apelujemy o uznanie nauki i szkolnictwa wyższego za jeden z rzeczywistych, a nie deklaratywnych priorytetów rządu – kończą sternicy polskich uczelni.

Temat ten poruszyła także prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca KRASP, w najnowszym wywiadzie dla „Forum Akademickiego”.

Uważamy, że należy zapisać w ustawie stopniowy wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, abyśmy w przewidywalnym, w miarę bliskim czasie doszli do 2 procent PKB, choć wymarzonym progiem byłoby 3%, jak w krajach o najwyższym poziomie innowacyjności – powiedziała.

MK

List KRASP do Prezesa Rady Ministrów

Dyskusja (16 komentarzy)
  • ~Alek Rachwald 17.10.2024 17:07

    Regularnie spotykam się z opinią, mniej lub bardziej uzasadnioną, że w nauce w Polsce jest zbyt wiele działalności pozornej, prowadzenia badań dla sprawozdawczości, a nie dla rzetelnych wyników, że jest przechowalnią miernot, których symbolem jest jakiś wyobrażony Profesor Marian. Mam na to jedną uwagę: otóż forsy po prostu jest coraz mniej i to odbieranie pieniędzy czym ma być, formą walki ze złą jakością nauki, czy czymkolwiek innym o przynajmniej pozorach racjonalności? Nie, to jest tylko połączenie populizmu wyborczego z pseudo-technokratyczną durnotą. Z nauką nie ma to nic wspólnego, przeciwnie, to jest uboczny skutek właśnie nieinteresowania się nauką jako dziedziną gospodarki w ogóle.

    A reform, po których miało pojawić się zwiększenie finansowania, mieliśmy już za dużo. Dziwię się że po fiasku gowiniady pojawiają się jeszcze takie głosy: że najpierw zreformować, a potem dofinansować, ale już tę naukę idealną. Nie będzie żadnej nauki idealnej, a w takim trybie finansowanie zdechnie i ta, co ją teraz jeszcze z coraz większym wysiłkiem pchają jakieś zmotywowane jednostki.

    I wiecie państwo, co zostanie najdłużej? Ta nauka pozorna, biurka, krawaty, prezydiowanie i namaszczanie. To się utrzyma, bo jest w stanie funkcjonować przy minimalnym finansowaniu. Żeby tylko na pensje profesora Mariana i pani Krysi wystarczyło, a na resztą można wtedy lachę położyć.

    • ~Master 18.10.2024 10:44

      Ma Pan absolutną rację, że pozorna nauka to obecnie ogromna zmora. Dlatego jeżeli profesor Marian będzie musiał ze swoich badań zarobić na powiedzmy 5% swojej pensji i pensji pani Krysi, to zaraz pozorni naukowcy się zwiną z uczelni. A Ci co rzeczywiście coś robią, będą mieli większy tort do podziału, nawet jeżeli nakłady na naukę nie wzrosną. Podałem wartość 5% ale to tylko przykład, można wstawić inną. Efekt będzie ten sam.

      • ~Alek Rachwald 18.10.2024 17:01

        Profesor Marian jest dość odporny na takie zakusy. Przecież ma 50 publikacji w czasopiśmie wydawanym przez swój wydział, drugie tyle w najsilniejszych periodykach krajowych (na przykład "Dykta, Fiber i Wielka Płyta") oraz uczestniczył w wielu krajowych konferencjach, nawet jako zaproszony mówca. Żaden system punktacji, a co za tym idzie przyznawania środków statutowych, nie skrzywdzi tak płodnego uczonego.

        • ~Master 18.10.2024 17:20

          Dokładnie, dlatego naszego kultowego profesora Mariana potrzeba zewaluować finansowo. Pytanie czy ktokolwiek będzie chciał zapłacić chociaż drobną kwotę za jego badania. Oczywiście zawsze istnieje ryzyko, że sąsiadka Pani Krysi dostanie "dotacje" i zamówi u profesora Mariana opracowanie/licencje na rakietę na Marsa z dykty i wielkiej płyty. Każdy system da się oszukać... w końcu w nauce powinni być ludzie kreatywni.
          I tutaj chyba dochodzimy do sedna, że w nauce nie oprócz innych niedoskonałości brakuje starego etosu uczciwości i rzetelności. Ale to jest zupełnie inny temat rzeka.

  • ~Master 16.10.2024 11:40

    Ile można "inwestować" w naukę? Dlaczego po tak długim czasie owego inwestowania, osiągnięcia naukowe nie przynoszą zysku. Możliwe, że inwestujemy w naukę w zakresie jaki nie jest dopasowany do polskiej gospodarki albo mamy jakiś duży problem z komercjalizacją w innym aspekcie. Może czas uświadomić sobie, że na badaniach podstawowych finansowo nauka będzie studnią bez dna. Fakt, że napiszemy z tego dużo artykułow, pojeździmy na konferencje. I dalej będzie nic. Natomiast, rozwiązywanie konkretnych wyzwań w gospodarce jest szybko weryfikowalne i finansowo zasadne. Ale to wymaga zmiany sposobu myślenia z "daj" na "zarób".

    • ~Alex Danziger 17.10.2024 16:57

      Będziemy tacy oryginalni: jedyny kraj, który nie prowadzi na uniwersytetach badań podstawowych, a tylko kształci robotników dla innych krajów. Pomysł iście błyskotliwy, że też nikt wcześniej na to nie wpadł.

      • ~Master 18.10.2024 10:23

        Obecnie jesteśmy oryginalni, bo wydajemy pieniądze na badania, których nie zastosujemy, zamiast skoncentrować je na badania aplikacyjne dla branż, w których mamy realny potencjał i przewagi konkurencyjne jak np. przemysł spożywczy, meblarski itp..

        • ~Alex Danziger 19.10.2024 23:29

          Polska jako jedyny kraj na świecie, który inwestuje w badania podstawowe. To byłoby coś. Byłbym pod wrażeniem nieprawdopodobnej dalekowzroczności polskich rządów, gdyby to była prawda. Jednak nie jest, nie jesteśmy jedyni, przeciwnie, znajdujemy się raczej w ogonie.

    • ~Profesor PAN 16.10.2024 23:06

      Uważa pan, że wystarczy jak Polacy będą umieli się podpisać, liczyć do 500 i rozpoznawać znaki drogowe? To jest pewna koncepcja ale będą wtedy mieszkać w lepiankach i żreć brukiew. By mieć wypasione chałupy, samochody, profesjonalną opiekę medyczną i jeździć po autostradach trzeba coś umieć.

      • ~Master 17.10.2024 13:27

        Wprost przeciwnie. Uważam, że jeżeli zajmiemy się badaniami, które mogą być aplikowane to wtedy nauka sama wygeneruje strumień finansowania, który będzie mogła reinwestować w kolejne badania. Tak to działą w innych krajach i w prywatnych firmach w Polsce, które coraz częściej samodzielnie prowadzą badania. Nie ma to nic wspólnego z brukwią, samochodami czy lepiankami tylko z czystą rachunkiem ekonomicznym. "Nauka to biznes" i gospodarki, które to rozumieją mają dodatni efekt ekonomiczny z nakładów na badania.

        • ~Profesor PAN 18.10.2024 08:45

          Nie jest pan w stanie ocenić, za którymi wynikami idą jakie praktycze zastosowania. James Clerk Maxwell raczej nie przewidywał, że dzieki jego równaniom powstaną radio, telewizja i internet. Zaproszony jako znakomitość na wielki finansowy kongres Kiyoshi Ito był bardzo zdziwiony, że wielobilionowy dział finansów istnieje dzięki teoretycznym pracom.

          • ~Master 18.10.2024 10:18

            Prywatne firmy B+R z dużo większą skutecznością oceniają co się skomercjalizuje a co nie. A bynajmniej prawdopodobieństwo sukcesu jest zdecydowanie wyższe.
            Odnoszc się do Pana wzmianki historycznej, to oczywiście że Maxwell nie przewidział, bo opracował czystą teorię. Natomiast Heinrich Hertz udowodnił, że fala istnieje i zastosowania ruszyły. Po 8 latach Guglielmo Marconiego pokazał pierwsze zastosowanie.

        • ~Maciek 17.10.2024 14:52

          Panie Master,

          Po pierwsze we współczesnej Polsce nie ma zdefiniowanej gospodarki, czyli nie wiemy o jakie dziedziny wiedzy mamy oprzeć nasz rozwój, i skąd pozyskać nań pieniądze. Po drugie nie mamy krajowego przemysłu innowacyjnego, który mógłby niejako od zaraz wdrażać do seryjnej produkcji polskie patenty i wynalazki, a potem w postaci gotowych produktów wypuszczać je na rynki globu. Po 1989 r. zniszczyliśmy prawie w całości przemysły wysokich technologii, jako jedyni z dawnego bloku RWPG. Po trzecie nie mamy własnych marek na eksport a te, które kiedyś dobrze kojarzono z Polską już nie są naszą własnością. Tym samym nie mamy czym konkurować w świecie np. za krajowy eksport produktów wysokiej techniki odpowiadają u nas głównie oddziały firm zagranicznych. Po czwarte mamy jedne z najniższych w UE i Europie nakładów na badania naukowe i rozwój na 2025 r. planowane jest raptem 1% PKB. Po piąte po 20 latach członkostwa w UE nasza gospodarka pod względem nominalnego PKB per capita, odpowiadającego za międzynarodową konkurencyjność znajduje się dopiero na 24 miejscu, gdzie wyprzedzamy jedynie Chorwację, Bułgarię i Rumunię. Warto tutaj dodać, że w 2003 r. na rok przed akcesją PL do UE byliśmy na 23 miejscu, a to oznacza, że stoimy w miejscu, a jeśli chodzi o konkurencyjność.

    • ~Marcin Przewloka 16.10.2024 11:56

      @Master

      Jedna z mozliwych odpowiedzi na to pytanie jest obserwacja.
      Otoz jest faktem, ze wszystkie kraje, ktore bardzo mocno inwestuja w badania podstawowe, maja rowniez swietne wyniki w komercjalizacji odkryc naukowych. Oczywiscie jest logiczne wytlumaczenie tego zjawiska.
      Teraz wiec nalezaloby zadac pytanie, czy w Polsce ten mechanizm rowniez ma szanse zadzialac. Obecnie nie wiadomo, gdyz w Polsce odstetek PKB przeznaczany na badania jest znaczaco nizszy, niz w tych krajach, ktore odnosza sukcesy w komercjalizacji. Nalezaloby wiec przeprowadzic eksperyment, aby moc odpowiedziec na to pytanie.

      Badania podstawowe zawsze wymagaja inwestowania. W przeszlosci byly to fundusze prywatne, obecnie w wiekszosci krajow rozwinietych pieniadze podatnikow wspieraja badania podstawowe.

  • ~Marcin Przewloka 15.10.2024 23:31

    KRASP pisze, "tymczasem rośnie luka pokoleniowa w szkolnictwie wyższym i nauce, najzdolniejsi młodzi naukowcy opuszczają kraj lub odchodzą do bardziej dochodowych zajęć ".
    Ciekawy jestem, czy sa jakies badania, ktore pozwalaja oszacowac, jaka jest skala tego zjawiska? Czy wiadomo cos konkretnego na temat tego, ilu "młodych naukowcow opuszcza kraj"? Na jak dlugo? Czy znane sa ich dalsze losy, w sensie zawodowym?
    Jesli istnieja jakies wiarygodne statystyki, bylbym wdzieczny za podanie zrodel.

    • ~Alek Rachwald 17.10.2024 17:02

      Też jestem zaciekawiony. Natomiast nie da się ukryć, że z nowym rządem wiązano znaczne nadzieje również w zakresie zmiany poglądu na naukę. Poprzedni rząd był uważany za antyinteligencki, a prezes partii rządzącej sprawiał wrażenie, że jest przekonany, iż na kraj tej wielkości on sam wystarczy.
      Chcę przez to powiedzieć, że budżet w proponowanej postaci stanowi zaskoczenie i wielkie rozczarowanie. A rozczarowanie może przyspieszyć proces, o którym mówimy. To nie musi rozwijać się liniowo.