Równość płci przynosi korzyści wszystkim, a seksizm jest szkodliwy dla wszystkich – dowodzą naukowcy biorący udział w międzynarodowych badaniach koordynowanych przez Uniwersytet Gdański. To pierwsze w historii psychologii społecznej tak obszerne badanie dotyczące tej tematyki.
Czym jest seksizm? To nierówne traktowanie innych, tylko ze względu na to, że są kobietami lub mężczyznami. Dotyka zarówno kobiet, jak i mężczyzn i jest dosyć ambiwalentny w swojej naturze – to znaczy, że przyjmuje formy i ukazuje się w zachowaniach, które mogą być społecznie akceptowane, a nawet cenione – dlatego mówi się, że seksizm może być zarówno wrogi, jak i życzliwy. Z wrogim seksizmem, czyli niepochlebnymi, obraźliwymi komentarzami, a nawet jawną wrogością spotykają się najczęściej kobiety, które sprawują władzę, są dominujące i niezależne. Życzliwy seksizm z kolei najczęściej przejawia się w pobłażliwości wobec kobiet, traktowaniem ich jako
słabszych, ale jednocześnie stawia je na piedestale, doceniając ich urodę, bardziej niż kompetencję czy inteligencję – nagradza uwielbieniem, ale tylko te kobiety, które trzymają się tradycyjnych ról – matek, opiekunek zacisza domowego.
W badaniach zrealizowanych w ramach projektu Towards Gender Harmony („Ku harmonii rodzaju”) międzynarodowy zespół, posługując się metodami ilościowymi i jakościowymi, dokonał analizy współczesnego rozumienia męskości i kobiecości. W projekcie kierowanym przez dr hab. Nataszę Kosakowską-Berezecką z Uniwersytetu Gdańskiego uczestniczyło ponad 160 naukowców z 62 krajów, którzy prowadzili swoje badania na wszystkich kontynentach. To pierwszy w historii badań społecznych tak obszerny i szeroki projekt poświęcony tej tematyce.
Zebrane dane (przeanalizowane wspólnie z całym zespołem przez dr Magdalenę Zawiszę z Anglia Ruskin University w Wielkiej Brytanii) potwierdzają wyniki z 2000 roku, ale na większej próbie osób badanych. Wskazują na to, że seksizm wrogi i życzliwy są ze sobą bardzo silnie skorelowane we wszystkich krajach – to znaczy, że uwielbienie
kobiet w rolach tradycyjnych idzie w parze z wrogością wobec kobiet niestereotypowych, które są niezależne i sięgają po władzę.
Co więcej, traktowanie kobiet w taki sposób wiąże się z negatywnymi konsekwencjami dla całych narodów i społeczeństw – w krajach, które cechuje wysoki poziom seksizmu jest więcej nierówności ze względu na płeć i więcej antydemokratycznych praktyk. Wyższy seksizm przewidywał również niższy PKB, wskazując na niższą produktywność gospodarczą, a także niższy „globalny wskaźnik pokoju”, co oznacza występowanie większej liczby konfliktów wewnętrznych i międzynarodowych, większą militaryzację oraz ogólne niższe bezpieczeństwo dla kobiet i mężczyzn. Wreszcie, przewidywał nawet krótszą długość życia w zdrowiu u kobiet i mężczyzn, mierzoną za pomocą średniej długości według WHO (Międzynarodowej Organizacji Zdrowia). Na przykład wzrost seksizmu o jeden punkt (mierzony w zakresie 0-5) wiąże się z krótszą o 9,12 miesiąca długością życia u mężczyzn i 8,88 miesiąca u kobiet.
Uzyskane wyniki bardzo wyraźnie zatem wskazują na to, że mężczyźni i gospodarki całych państw mogą skorzystać na wspieraniu działań równościowych i przeciwdziałaniu seksizmowi – podsumowuje dr hab. Natasza Kosakowska-Berezecka z UG.
Wyniki badań opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Social Psychological and Personality Science.
MK, źródło: UG
"Czym jest seksizm? To nierówne traktowanie innych, tylko ze względu na to, że są kobietami lub mężczyznami."
Czyli obecny Rząd jest seksistowski, bo wiek emerytalny kobiet jest niższy?
Dokładnie. Jakieś zaskoczenie?