Aktualności
Sprawy nauki
01 Lipca
Dr hab. Aleksandra Pękowska, prof. Marcin Nowotny, prof. Jacek Jemielity, źródła fot. archiwum prywatne, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej
Opublikowano: 2024-07-01

Jakość naukowa powinna być jedynym kryterium przyznawania grantów

Narodowe Centrum Nauki, jak każdy system, należy poprawiać. Niemniej jednak nie należy, naszym zdaniem, rezygnować z rozwiązań, które zachęcają naukowców w Polsce do proponowania projektów badawczych na najwyższym światowym poziomie – piszą dla FA dr hab. Aleksandra Pękowska, prof. Marcin Nowotny i prof. Jacek Jemielity

W tekście opublikowanym w internetowym serwisie „Forum Akademickiego”, prof. Wojciech Pisula opisał niedawne spotkanie pomiędzy Dyrekcją i pracownikami Narodowego Centrum Nauki (NCN) a środowiskiem naukowym. Byliśmy również uczestnikami tego wydarzenia. Podobnie jak prof. Pisula, pozytywnie oceniamy tę inicjatywę. Mamy nadzieję, że pogłębi ona dialog pomiędzy agencją a przedstawicielami różnych domen badań podstawowych.

Tekst prof. Pisuli, niestety, odsuwa na bok główny problem, z jakim zmaga się nauka w Polsce oraz NCN, czyli dramatyczne niedofinansowanie. Jednocześnie, w naszym odczuciu, narracja tego artykułu wprowadza mylne tezy na temat systemu przyznawania grantów przez Centrum.

Zacznijmy od przypomnienia zasad działania NCN. Wnioski grantowe składane do Centrum są oceniane na podstawie ich wartości naukowej oraz dokonań wnioskodawcy – tj. kierownika projektu. O wartości naukowej wniosku decydują eksperci wchodzący w skład panelu oraz zewnętrzni recenzenci. Zarówno recenzenci, jak i członkowie panelu to naukowcy zajmujący się domeną, której dotyczy dany wniosek grantowy. Co ważne, konkursy są dopasowane do poziomu zaawansowania naukowego aplikanta, na przykład doktoranci nie są oceniani jednocześnie z pracownikami naukowymi kierującymi od wielu lat grupami badawczymi. Proces przyznawania grantów przez NCN opiera się więc na ocenie panelistów i recenzentów (w większości z zagranicy), a ostateczne decyzje co do listy rankingowej są podejmowane w otwartej dyskusji przez cały panel. Co istotne, kierownictwo NCN nie ma na ten proces żadnego wpływu. System oceny wniosków grantowych ustanowiony w NCN pod wieloma względami opiera się na rozwiązaniach wprowadzonych przez Komisję Europejską (KE). Złożoność procesu redukuje znacząco prawdopodobieństwo monopolizacji decyzji przez pojedynczych naukowców. Dlatego też sugestie, że procesem tym może rządzić „nieliczna grupa”, są po prostu nieuzasadnione.

Warto przypomnieć, że NCN nie finansuje jednostek naukowych. Finansowane są projekty naukowe kierowane przez badaczy o najlepszym dorobku i najlepszych pomysłach na projekt naukowy. Jednostka, owszem, składa wniosek grantowy z kierownikiem projektu, w ten sposób zapewniając ramy formalne dla jego realizacji. Jednostka, w której kierownik planuje zrealizować proponowany projekt nie jest jednak w żaden sposób formalnie oceniana w procesie przyznawania grantów. Ocenie podlegają wyłącznie aplikant i jego projekt badawczy. Fakt, że większość grantów wędruje do jednostek, takich jak Uniwersytet Jagielloński czy Uniwersytet Warszawski, pokazuje, że najwięcej z najbardziej konkurencyjnych projektów jest nadal realizowanych w stosunkowo niewielkiej grupie jednostek. Dodatkową weryfikację tej tezy przynosi analiza liczby grantów KE realizowanych w Polsce. One też są skoncentrowane w kilku ośrodkach w Polsce, tych samych, które odnoszą największe sukcesy w NCN.

Prof. Pisula pisze:

(…) grupy interesariuszy są żywotnie zainteresowane kontynuowaniem polityki określanej jako „elitarna”. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko: przyznawać granty tak jak do tej pory, tym samym wnioskodawcom co do tej pory, tylko jeszcze bardziej (więcej). Zasłoną dla takiej praktyki ma być opieranie się wyłącznie na kryteriach dotychczas wypracowanych, które szumnie nazywa się „naukową doskonałością”. Pracownicy NCN z natury rzeczy są zainteresowani obsługą mniejszej liczby projektów (za to droższych), realizowanych przez „sprawdzonych” kierowników i ich jednostki. Zaś wielokrotni beneficjenci, którzy biegle opanowali technologię „grantobrania”, również nie widzą powodu do istotnych zmian.

Jest to opis, który trudno pogodzić z twardymi danymi. Wielokrotni beneficjenci to bardzo mała grupa laureatów konkursów NCN. Ponad 90% zdobywców grantów Narodowego Centrum Nauki kierowało tylko jednym lub dwoma grantami. Duża część finasowania trafia do młodych naukowców (programy PRELUDIUM, SONATA, SONATA-BIS), dla których często jest to pierwszy grant. Ciekawym przykładem instytucji jest Międzynarodowy Instytut Mechanizmów i Maszyn Molekularnych (IMol). Rozpoczął działanie zaledwie w 2021 roku i może obecnie poszczyć się jednym z najwyższych wskaźników sukcesu w zdobywaniu grantów NCN w Polsce. Nie dzieje się tak dlatego, że IMol jest preferowany przez agencję, tylko dlatego, że ta nowa instytucja postawiła na zatrudnienie młodych prężnych badaczy o świetnym dorobku, często powracających lub pochodzących z zagranicy. Model działania IMol może się też sprawdzić w dużych polskich uczelniach, czego przykładem są sukcesy działającego na podobnych zasadach Małopolskiego Centrum Biotechnologii na UJ. Wdrożenie tego modelu działania jest stosunkowo proste organizacyjnie, dostępne są gotowe sprawdzone wzorce.

Prof. Pisula pisze:

Jeśli panel ma podjąć decyzję, czy przyznać piąty projekt UJ, trzeci UW (…) lub którejś z tych jednostek nie przyznać i dać szansę innej, dla której będzie to pierwszy taki projekt, to uważam, że temat do dyskusji jest i powinien być poważnie potraktowany. Tymczasem nie jest”.

Takie procedowanie podważy najważniejszą zasadę działania NCN – wyboru grantobiorców jedynie w oparciu o wartość projektu i dorobek wnioskodawcy. Tego typu postępowanie w gruncie rzeczy sprowadzi się do karania dobrego wnioskodawcy z UJ czy UW za to, z jakiej instytucji pochodzi. Oznacza również wprowadzenie dodatkowych, niezwiązanych z jakością projektu, kompletnie niejasnych kryteriów wyboru projektów. Nawet najlepiej motywowana chęć do wzmocnienia mniejszych jednostek badawczych przez stosowanie pozamerytorycznych kryteriów szybko doprowadzi do erozji NCN-u. Pojawią się kolejne żądania specjalnego traktowania nie tylko konkretnych instytucji, ale też np. tematyk badań. Zagraniczni eksperci mogą uznać, że ich praca w panelach jest zbędna, skoro o przyznawaniu grantów decydują kwestie pozamerytoryczne. Wszyscy wiemy, jak ważny jest aspekt wiarygodności w środowisku naukowym. Ocena wniosków w oparciu o kryteria inne niż jakość naukowa doprowadzi wprost do zburzenia jakże mozolnie wypracowywanego rodzącego się pozytywnego wizerunku nauki polskiej na świecie. Dopuszczenie do drugiego etapu słabszych projektów wybranych na podstawie pozamerytorycznych przesłanek oznacza, że zewnętrzni recenzenci nie będą oceniać najlepszej polskiej nauki, lecz projekty słabsze. Ponadto, manipulowanie kryteriami doprowadzi do sytuacji analogicznej do tej, której byliśmy świadkami w ostatnich latach, gdy arbitralnie przyznawano punkty ministerialne czasopismom o znikomej reputacji.

Niezależnie od, naszym zdaniem, nietrafionych ocen i propozycji prof. Pisuli opisanych powyżej, uważamy że pomysł odpowiedzi przez wnioskodawców na recenzje jest warty rozważenia. Takie rozwiązanie funkcjonowało np. w brytyjskiej Biotechnology and Biological Science Research Council. NCN pracuje według bardzo napiętego harmonogramu (6-miesięczny cykl rozpatrywania wniosków). Dodatkowy etap nie może zagrażać temu harmonogramowi. Dlatego wnioskodawca powinien mieć kilka dni roboczych na przesłanie odpowiedzi. Powinna ona być bardzo krótka (np. 1500 znaków). Dzięki temu panel mógłby w odpowiednim czasie zapoznać się z odpowiedziami (jest niemal pewne, że wszyscy wnioskodawcy, nawet ci ocenieni, pozytywnie skorzystają z tej opcji, tak było w BBSRC). Co więcej, zmusi to wnioskodawców do odniesienia się tylko do najważniejszej kwestii z odpowiednimi odnośnikami.

Podsumowując, NCN, jak każdy system, należy poprawiać. Niemniej jednak nie należy, naszym zdaniem, rezygnować z rozwiązań, które zachęcają naukowców w Polsce do proponowania projektów badawczych na najwyższym światowym poziomie.

dr hab. Aleksandra Pękowska, prof. Marcin Nowotny, prof. Jacek Jemielity

dr hab. Aleksandra Pękowska, fot. archiwum prywatne
prof. Marcin Nowotny, fot. FNP
prof. Jacek Jemielity, fot. FNP
Dyskusja (35 komentarzy)
  • ~Albert 03.07.2024 23:27

    Głównym problemem NCN-u w jego obecnej postaci jest to, że przyjął funkcję socjalną. Bez finansowania NCN-u - mam na myśli finansowanie wynagrodzeń bądź dodatków do nich - z polskiej nauki znika kilka tysięcy ludzi, w tym wiele grup badawczych, w tym całe instytucje (instytuty). To skandaliczna sytuacja, która petryfikuje wszelkie nasze "niemożności".
    Proste pytania:
    - co by się stało, gdyby w konkursach NCN, na wzór niemiecki, zabroniono startować jednostkom innym niż uczelnie?
    - co by się stało, gdyby NCN zabronił prowadzenia więcej niż jednego grantu przez, powiedzmy, pół roku ("zakładka")?
    - co by się stało, gdyby NCN w ogóle zabronił prowadzenia kolejnego grantu bez rozliczenia poprzedniego?
    Trudne pytania:
    - co się dzieje z członkami "nowych grup badawczych: stworzonych dzięki środkom NCN?
    - co się dzieje z PI projektów NCN sprzed, powiedzmy, 10 lat?
    - jak częstym zjawiskiem są granty krzyżowe (A płaci jako wykonawcy B w swoim grancie, B płaci A w swoim)?
    - jaki jest koszt publikacji za 140 / 200 punktów napisanej dzięki grantowi NCN w porównaniu do kosztu podobnej publikacji finansowanej ze środków własnych uczelni (czyli "za darmo")?
    - czy istnieje związek przyczynowo-skutkowy między działalnością NCN-u a sukcesami Polaków (lub polskich przedsiębiorstw) w konkursach typu ERC (Programy Ramowe)?
    Ciekawe pytania:
    - kto (personalnie) spowodował, że granty NCN pojawiły się w kryterium II ewaluacji (co oznacza, że polskie ustawodawstwo premiuje zawyżanie kosztów badań)?
    - jaki wpływ psychologiczny działalność NCN wywiera na członkach różnych komisji uczelnianych, którzy kwoty uzyskanych grantów uznają za co najmniej równie ważne dla oceny pracownika, jak jego działalność stricte naukową?

    • ~Janusz 04.07.2024 09:12

      Wszystko wyglądało na początku ok. Niestety za Blockiego wszystko zostało zaprzepaszczone. Obecnie ,tak jak pisałem i jest ogromną chęć aby ten stan rzeczy zabetonować. Obecnie ncn to karykatura instytucji granitowej i nie ma sensu zwiększać finansowania tej jednostki, bo pieniądze trafią do "elity".

      Dziś na stronie ncn jest:
      https://www.ncn.gov.pl/przyklady-projektow/jemielity
      Czy to nie jest jakiś konflikt interesów?

  • ~Robert 02.07.2024 23:14

    A może taki sposób oceny który wyeliminuje wady systemu oceny stosowanego przez NCN od lat a jednocześnie spełniającego kryterium \"doskonałości naukowej\".

    Wnioskodawca składa wniosek zawierający precyzyjny opis koncepcji, podobnie jak jest obecnie, przedkłada całkowity budżet projektu i wniosek jest CAŁKOWICIE anonimowy, wnioskodawca nie zna nawet zakodowanego numeru wniosku, całość pod kontrolą systemu informatycznego, recenzenci są przypisywani na podstawie AI i losowani z wytypowanego grona. Ekspert ocenia wniosek w skali 0-100% w skali doskonałości naukowej i jest AUTOMATYCZNIE generowana lista rankingowa. Żadnych paneli, dyskusji, zielonych i czerwonych stoliczków, nazw instytucji. Oj rozmarzyłem się, to by był przewrót kopernikański w polskiej nauce.

    • ~Janusz 03.07.2024 19:31

      Może rada nie powinno być z PL.

    • ~Marcin Przewloka 03.07.2024 09:01

      @Robert

      Z takiej aplikacji odpadlaby calkowicie czesc o srodowisku naukowym oraz o naukowcu/naukowcach, ktozy mieliby przeprowadzic badania. W zwiazku z tym niemozliwa bylaby ocena na przyklad tego, jakie sa szanse na sukces.

      Jest to propozycja oceny samego pomyslu. Jest to jakas opcja, chociaz obecnie na swiecie chyba niestosowana.

  • ~Beata 02.07.2024 12:18

    Problemem jest nasilajace się zjawisko konsolidacji ekspertów i grantobiorców. Efekt jest taki, że w kolejnych edycjach granty na zmianę dostają członkowie tych samych zespołów. Nie ma to NIC WSPÓLNEGO z jakością badań, bo wyniki tych grantów są cytowane tylko przez badaczy z tego samego zespołu. To, że NCN zabrania brać pod uwagę wyniki analizy cytowań wnioskodawców jest bardzo ważnym elementem cementowania tego układu. Funkcji ekspertów nie powinni pełnić członkowie zespołów badawczych, do których należą wnioskodawcy.

  • ~dr inż. 02.07.2024 09:23

    Ja nie widzę żadnej nadzei na porawę. Wydaje mi się, że mocarstwa doszły do wniosku, że w Polsce ma rozwijać się bitna armia co jest powtórzeniem sytuacji przed II WŚ. Aby ponosić gigantyczne wydatki na zbrojenia należy zniewolić społeczeństwo politycznie i gospodarczo(patrz dyktatura Piłsudzkiego). W takim systemie nie ma miejsca na nukę dążącą do prawdy jest tylko miejsce na URZĄD NAUKOWY będący ideologicznym walczącym ramieniem dyktatury. Nie trzeba mnie przekonywać o potrzebie rozwoju naukowego Polski i Polaków, podnoszenia jakości badań naukowych i sensie demokracji czyli realnego wpływu społeczeństwa na sprawowanie władzy. Moim zdaniem NATO NIE MA I NIE BĘDZIE MIEJSCA W NASZYM KRAJU.

    • ~Maciek 02.07.2024 12:40

      Częściowo zgadzam się z tym, co napisał pan powyżej np. faktem jest, iż przez najbliższe 6-7 lat państwo polskie zamierza wydać circa 1 bilion złotych na wielkie zbrojenia głównie w USA i Korei Południowej, oczywiście bez transferu technologii do przemysłu i gospodarki. Kupimy gotowe produkty z półki. Fundusze na zbrojenia pozyskamy z zaciągniętych kredytów i pożyczek, a także tnąc wydatki budżetowe na rozwój edukacji, szkolnictwa wyższego, nauki, kultury, służby zdrowia itd. Statystyczny Polak od niemowlaka aż po schodzącego seniora w hospicjum będzie miał dług rzędu 150 tys. zł. per capita. Tym samym wszyscy zostaniemy niebawem bankrutami. W tym też układzie nauka jest niepotrzebna. Nad Wisłą przeznaczamy 1,4% PKB na szkolnictwo wyższe, naukę i rozwój, to jakieś 8,5 mld USD, czyli bardzo niewiele np. Chiny łożą 551 mld USD na naukę rokrocznie. W przypadku Polski owe 8,5 mld USD, to fundusze pochodzące z budżetu państwa, gospodarki i europejskich środków strukturalnych, bez tych ostatnich już dawno mielibyśmy zapaść finansową. Krajowi politykierzy bez podziału na szyldy partyjne mają za nic naukę polską i jej rozwój, w zamian non stop proponują wieczne reformy dla reform sektora wiedzy wedle ich wizji z naciskiem na bezwzględne podporządkowanie, inaczej uchwycenie środowiska za twarz. Niezależne instytucje naukowe nie mają racji bytu nad Wisłą, jest to typowe dla znanych w historii ustrojów państwowych mechanizmów autorytarnych, choć ubranych w demokratyczne szaty.

  • ~Natalia Letki 02.07.2024 09:14

    Jest to bardzo ciekawy tekst trojga wybitnych badaczy. Co do zasady trudno polemizować z kryterium jakościowym/doskonałościowym. Jednak ogólnopolska agencja grantowa nie może być jedynym finansowaniem dużych grup badawczych, ponieważ efekt św. Mateusza doprowadzi do całkowitego zaniku konkurencji i uniemożliwienia wejścia do nauki nowym graczom. Przekonywanie,, że młody badacz z doskonałym dorobkiem może zwyciężyć w drodze po finansowanie z doświadczonym liderem dużej grupy badawczej to moim zdaniem mrzonki, zwłaszcza przy tak niskim współczynniku sukcesu. Co więcej, widzimy niestety załamanie pro-jakościowego działania NCN ze względu na duży udział publikacji drapieżnych w dorobku wnioskodawców i laureatów. Moją propozycją na początek byłaby reforma struktury grantów NCN na wzór ERC, gdzie są trzy poziomy konkurencji: starting (Sonata), consolidator (Opus) i advanced (Maestro). Te ostatnie są największe, ale jest ich najmniej, jak w ERC. Wszystkie inne granty NCN właściwie należałoby zlikwidować - uprości to funkcjonowanie agencji i uwolni jej zasoby organizacyjne, dzięki czemu poziom oceny w głównych konkursach będzie na wyższym poziomie.

    • ~Learn 02.07.2024 16:42

      Wzorowanie na erc nie ma sensu, dopóki Ncn trzymają zapisy ustawy. A tam jest jasno wskazane jakie granty Ncn ma finansować.

    • ~Janusz 02.07.2024 12:34

      Wzorowanie się na ERC nie ma sensu, to są inne granty, inny system. Natomiast skoro NCN ciagle mówi ERC jako czymś idealnym, to chyba ci, którzy mają kilka grantów z NCN, powinni przynajmniej tam aplikować. Przygotowanie tego wniosku jest nieco trudniejsze niż do NCN, a w niektórych kwestiach nawet łatwiejsze.

      Poruszyła Pani bardzo ważną kwestię działań projakościowych, które są jednym z elementów niewydolności jakościowej NCN i moim zdaniem marnotrawstwo i tak skromnych pieniędzy. Takich działań ze strony NCN nie ma. A działania te powinny być na kilku płaszczyznach: przy ocenie wniosków, przy realizacji grantu oraz po jego zakończeniu. Nie może być tak, że grant za 2 miliony PLN jest rozliczany publikacjami, które są zliczane lub w czasopismach o wątpliwej reputacji i niskim IF w jego dyscyplinie. Uważam, że grant ma prawo nie wyjść, ale w takim przypadku powinien być przygotowany solidny raport i raport powinien zostać upubliczniony - open access. Myślę, że taki raport byłby też zabezpieczeniem dla kierownika, gdyby ten starał się o następny grant. Musle, że taki rapaport byłby lepszy niż publikacja w predator journal.



      • ~Natalia Letki 02.07.2024 14:15

        Co do rozliczania - jak najbardziej zgoda. Fatalną rolę odegrał Plan S, DORA tylko skonsoliduje patologie.
        Co do wzorowania na ERC - nie zgadzam się:-) Ma to sens, ponieważ struktura kariery naukowej jest taka sama. Natomiast oczywiście kryteria oceny są inne; ERC finansuje badania przełomowe, z dużym elementem ryzyka. NCN chce zainwestować środki dobrze, ale bezpiecznie., więc finansuje badania mainstreamowe.

        • ~StaryZgred2012 04.07.2024 17:06

          "Fatalną rolę odegrał Plan S, DORA tylko skonsoliduje patologie." - niestety, tego typu rozwiązania tworzone pod ideologiczne zadęcie, że przypomnę niesławną strategię lizbońską z 2000, i planowane przez biurokratów mają wrodzone patologie, które u nas kwitowano już dawno przysłowiem "chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle". Niestety, motorem napędowym ludzi jest chciwość, nawet jeżeli jest maskowana górnolotnymi banałami. W końcu eurokraci za marne grosze nie pracują, nieprawdaż? A w przypadku grantów europejskich w ogólności, a już szczególnie naszych krajowych, jest oczekiwanie, że wykonawcy będą żyli jak asceci. W efekcie tych idiotycznych oczekiwań zdolni naukowcy albo uciekają do przemysłu, albo uciekają do krajów lepiej płacących. Dopóki ta blokada mentalna "badacz musi być biedny" nie zostanie zniesiona, a wątpię, aby nastąpiło to w najbliższym czasie, dopóty sytuacja nie ulegnie poprawie.

    • ~Marcin Przewloka 02.07.2024 10:07

      @Natalia Letki

      Niestety, problem publikacji na razie pozostanie zapewne nierozwiazany. To jest bardzo skomplikowany temat, jak zapewne Pani wie. Jedno, co mozna powiedziec na obrone tych, ktorzy decyduja sie publikowac w tych tak zwanych "czasopismach drapieznych" jest to, ze czasopisma z wysokim IF utrzymuja jak na razie polityke "gate keeping", ktora bardzo (BARDZO) utrudnia publikowanie z krajow i osrodkow, ktore nie naleza do czolowki swiatowej. Stad miedzy innymi popularnosc wielu nowych czasopism i wydawnictw.

      Co do NCN, to strukture finasnowania zapewne mozna udoskonalic. Byc moze wlasnie tak, jak Pani proponuje. Jest tez rowniez mozliwe, aby przejac czesc finansowania z NAWA, jako ze oni finansuja fellowships, a to rowniez powinno podlegac ocenie merytorycznej, do ktorej NCN jest dobrze przygotowany.

      Jednak obawiam sie, ze ogolnie to jest tak, jak profesor Jajszczyk pisal o ewaluacji: "Nie będzie sensownej ewaluacji przy obecnym poziomie finansowania nauki". Tutaj rowniez , jesli nie zwiekszy sie poziomu finansowania NCN, ta instytucja nie bedzie w stanie wspierac badan naukowych na odpowiednim poziomie.

      • ~StaryZgred2012 04.07.2024 17:09

        "Jedno, co mozna powiedziec na obrone tych, ktorzy decyduja sie publikowac w tych tak zwanych "czasopismach drapieznych" jest to, ze czasopisma z wysokim IF utrzymuja jak na razie polityke "gate keeping", ktora bardzo (BARDZO) utrudnia publikowanie z krajow i osrodkow, ktore nie naleza do czolowki swiatowej. " - affiliation bias jest problemem od dekad, aczkolwiek nieustannie zakłamywanym jaklo "teoria spiskowa". To był też praktyczny powód, dlaczego zapadła decyzja polityczna o wykupieniu Web of Science przez Clarivate i obecnym wyjątkowo tendencyjnym uprzywilejowaniu tam czasopism i konferencji chinskich.

  • ~Janusz 02.07.2024 09:02

    Nie zgadzam się z Panem Prof. Pisulą, że list autorów jest polemiką/dyskusją. Moim zdaniem, nie taki jest cel tego listu. Myślę, że celem jest próba zamknięcia dyskusji o NCN, ale oczywiście to jest moja ocena. Co mam na myśl? Jest pewna grupa wielbicieli NCN, która bardzo chce pokazać, że NCN jest "doskonałe naukowo" i trzeba podtrzymać obecny status quo, ale lepiej byłoby jeszcze uczynić NCN bardziej "elitarnym", a jeszcze lepiej byłoby oprzeć ewaluację na tym, ile kto dostaje z NCN (bo nic innego w Polsce nie ma - budżet FNP<
    Mam pytanie do Pana Profesora Jamielitego - czy składał wniosek do ERC? A może już ma jakiś projekt z ERC? O IMoL i co myślę o tej instytucji - z dobroci serca pisać nie będę. Pan Profesor Nowotny -RESPECT.

    Autorka listu, Pani Profesor Pękowska, ma obecnie 3 granty w NCN i jeden zakończony:
    2 843 600 PLN
    3 830 000 PLN
    1 973 885 PLN
    1 500 000 EUR (~6 000 000 PLN)
    co daje w sumie około ~13 000 000 PLN.
    Dane są ze strony (dla dr Aleksandra Pękowska) NCN (mam nadzieję, że NCN nie wyłączy funkcji wyników grantów, ale wcale bym się nie zdziwił).
    Jakie są rezultaty tych grantów? W jakich czasopismach są publikacje?
    Czy naprawdę instytucja, która przez długi czas nie miała dyrektora (tylko pełniącego obowiązki), której rada jest według niektórych nazywana "neoRADĄ", etc....( sam już nie wiem co tam jest czym), może być poważną instytucją taką jak np. NSF?


    • ~Beata 02.07.2024 12:19

      Brawo! Dokładnie tak!

  • ~Krzysztof 02.07.2024 07:21

    Czy autorzy potępiają również kryteria "mobilnościowe"? Albo dążenie do balansu "płciowego" (powszechne, choć nie w NCN)? To też są kryteria, które nie mają nic wspólnego z doskonałością naukową. Myślę, że nie potępiają, bo są to kryteria pozamerytoryczne "postępowe" i ich dotykać nie wolno. Do nich zresztą zagraniczni recenzenci są przyzwyczajeni, więc polskie kompleksy wobec "uczonych z zachodu" nie ucierpią, prawda?

  • ~Grzegorz 01.07.2024 22:54

    Jeżeli jakość naukowa projektu ma być jedynym/najważniejszym kryterium przyznawania grantu, to inne parametry powinny być z oceniania całkowicie wyłączone, przynajmniej na pierwszych etapach. Najlepiej byłoby, gdyby ekspert dostawał do oceny czysty projekt, bez danych PI i placówki w której będzie realizowany. Usunięta by była w ten sposób poważna usterka – kryterium którym są poprzednio realizowane projekty. Jeśli przy równie dobrej ocenie projektów daje się grant starszemu badaczowi, który już kiedyś granty miał – to uniemożliwia się osiągnięcie dorobku młodszemu, równie lub nawet bardziej zdolnemu. Upłynie rok, zanim będzie mógł złożyć ten sam projekt ponownie. Sytuacja się powtórzy. Upłynie drugi rok, znowu przegra bo doświadczenia w realizacji projektami nie ma. Po trzecim roku pojawi się w recenzji projektu zarzut, że tyle lat pracuje i nigdy jeszcze nie kierował projektem. W tej sytuacji może już odejść z nauki, ten zarzut pojawiać się będzie już za każdym razem i żadnej szansy na otrzymanie grantu już nigdy mieć nie będzie. Kryterium poprzednich projektów byłoby do przyjęcia, gdyby szansa na sukces w konkursie wynosiła około 50%. Obecnie uzyskanie grantu graniczy z cudem, i odejmując punkty badaczom, którzy nie mieli szczęścia żadnego jeszcze uzyskać, krzywdzi się ich. Skutek znikomej szansy otrzymania grantu jest taki, że znakomita większość składających projekty robi to już tylko pod wpływem presji dyrektorów, z pełną świadomością że grantu i tak nie dostaną. Tracą w ten sposób dwa miesiące w roku, bo tyle trwa przygotowywanie dokumentów na konkursy w grudniu i w czerwcu. Przez ten czas mogliby napisać po dwie dobre publikacje, a tak jest to tylko zmarnowany wysiłek.
    Kryterium oceny wykonalności projektu – to spokojnie można by pozostawić w gestii Dyrektora lub Dziekana, bo to oni ponoszą konsekwencje nie zrealizowanego projektu. Wystarczy dodać w formularzu oświadczenie do podpisu, że projekt w ich placówce i pod kierunkiem PI może być realizowany. W końcu to oni najlepiej wiedzą, jakimi warunkami dysponują i jakie są umiejętności ich zespołu. Recenzent z zewnątrz nie zna prawdziwych realiów, i jego ocena możliwości wykonania będzie tylko subiektywna. Ponieważ wie, kto projekt złożył, dobrze oceni szanse PI, którego lubi, negatywnie oceni projekt PI do którego czuje niechęć lub uważa go za swoją konkurencję. Może to zrobić nawet nieświadomie, takie są mechanizmy psychologiczne.
    Jeżeli komisje w NCN uważają, że te kryteria powinny być jednak brane pod uwagę – to niech rozpatruje je dopiero panel, po otrzymaniu ocen samego czystego projektu od ekspertów. I niech na tym dopiero etapie ekspert dowiaduje się, czyj projekt oceniał.

  • ~Andrzej 01.07.2024 22:32

    Celem NCNu jest takie budowanie dorobku naukowca aby aplikował o ERC. Nie można pozwalać na branie kolejnych Opusów tym samym grupom badawczym jeśli nikt z nich nie aplikuje o ERC.

    Pozwalanie na taką praktykę powoduje:
    1. Poprzestawiane i traktowanie NCN jako docelowego źródła gruntów,
    2. Blokowanie nowych grup przez te które w aplikowaniu do NCN się wyspecjalizowały.
    3. Powstają grant manager'zy którzy są wyspecjalizowani w składaniu wniosków do NCN ale bez doświadczeń w ERC.
    4. Ponieważ tak jak z samochodem, każdy kolejny grant jest droższy, wyczerpuje się pula finansowa bo każdy kolejny projekt z grupy badawczej będzie drenował budżet NCN.

    • ~Marcin Przewloka 02.07.2024 08:15

      @Andrzej

      Nie zgadzam sie z tym, co Pan napisal.
      Granty ERC maja zupelnie inna charakterystyke, niz granty NCN.
      I NCN moze, jak najbardziej, byc "docelowym źródłem gruntów" dla naukowcow w Polsce, podobnie jak na przyklad NIH czy NSF moze byc docelowym źródłem gruntów dla naukowcow w Stanach, czy tez UKRI dla naukowcow w Wielkiej Brytanii. Nie ma w tym zlego, wrecz przecownie.

      Oczywiscie, wszyscy, ktorzy moga i chca, powinni aplikowac o granty ERC, z roznych powodow. Ale nie to nie jest tak, ze kazdy, kto juz dostal pare grantow NCN powinien od razu aplikowac o ERC, bo NCN to dla niego/niej "za malo".
      ERC nie zostal pomyslany jako "zastępstwo" dla grantow z fundatorow narodowych, tylko jako oddzielna sciezka aplikacji, ktora jest inna w tym, czego szuka, i co funduje, od innych strumieni finansowania.

      • ~Andrzej 02.07.2024 08:52

        "ERC nie zostal pomyslany jako "zastępstwo" dla grantow z fundatorow narodowych, tylko jako oddzielna sciezka aplikacji, ktora jest inna w tym, czego szuka, i co funduje, od innych strumieni finansowania.”

        Jeszcze 10 lat temu wyraźnie kładziono nacisk na to że NCN nie jest docelowym źródłem grantow.

        Niestety przeciętność Polskich grup badawczych powoduje, że wolą one składać do NCN niż do ERC bo, LOGICZNE!, nie jest to ich bajka.

        Idąc tropem Pana myśli, skoro w Stanach poza ekwiwalentem NFS niema nic, to najlepiej wyjść z ERC I pieniądze wrzucić do NCN. Na pewno to podniesie naszą jakość nauki.

        • ~Marcin Przewloka 02.07.2024 09:48

          @Andrzej

          Na przyklad, wysoki stopien ryzyka moze nie byc mile widziany w aplikacjach do NCN, a wysoki poziom "ambicji" oraz ryzyka jest jedna z cech charakterystycznych grantow ERC. Sa to tez zwykle granty znacznie wieksze, niz te fundowane ze zrodel narodowych. Nie wszystkie badania z definicji potrzebuja takiego rozmachu.

          Nie znam strumieni pieniedzy, ktore ida z Polski do EU, nie wiem na przyklad czy mozliwe jest rozdzielenie uczestnictwa w ERC od programu Horizon. Polska radzi sobie znacznie lepiej w Horizon, niz w ERC, wychodzenie wiec z tej sciezki finansowania nie mialoby sensu. Tym bardziej, ze w teorii Polska powinna poprawiac swoje wyniki, wiec jest szansa (czy rzeczywiscie jest??), ze odsetek grantow ERC idacych do polskich instytucji zwiekszy sie. Z roznych powodow lepiej jest, jesli Polska zostanie w tym programie, nawet, jesli obecnie sytuacja wyglada raczej kiepsko.

          NCN jest polska jednostka rozdzialajaca pieniadze na badania podstawowe. Nie ma nic zlego w tym, ze naukowcy z Polski aplikuja o dalsze granty wlasnie do NCN. Nie nalezy ich stad przepedzac. Nalezy raczej zwiekszyc poziom finansowania NCN.

  • ~Wojciech Pisula 01.07.2024 21:33

    Mam apel do moderatorów, aby nie akceptowali komentarzy, które nie mają związku z tematem. Ich lektura może zniechęcać do udziału w dyskusji, a tej, poważnej, potrzeba.

    • ~PODPIS 01.07.2024 22:23

      nie ten ptak gniazdo kala co je kala ale ten co mówić o tem nie zezwala....

  • ~Sławek 01.07.2024 20:46

    Ciekaw jestem informacji jaki odsetek grantów otrzymują poszczególnych kategoriach (konkursach) stali kierownicy projektów.
    Informacja podana w tekście "Ponad 90% zdobywców grantów Narodowego Centrum Nauki kierowało tylko jednym lub dwoma grantami. Duża część finasowania trafia do młodych naukowców (programy PRELUDIUM, SONATA, SONATA-BIS)" To dane średnie gdzie młodzi naukowcy aplikujący po raz pierwszy ładnie podnoszą odsetek nowych ale tak są skonstruowane projekty dla młodych naukowców, że dostają jako pierwszy grant. Pytanie co jest np. w OPUSie?

    • ~Robert 02.07.2024 23:26

      To bardzo sprytna odpowiedź, ponad 90% zdobywców grantów.... Tymczasem pytanie brzmi, jaką część budżetu granatowego biorą stali bywalcy. Manipulacja statystyką. Też jestem ciekaw jak wygląda statystka w złotówkach w skumulowanym budżecie OPUS MAESTRO.
      Od lat chodzi mi przy takich dyskusjach przysłowie po głowie : czemuś biedny? Boś głupi, czemuś głupi? Boś biedny. I tak od lat to się kręci...

  • ~Hubert z Liège 01.07.2024 20:31

    Czy dane przytoczone przez autorów rzeczywiście potwierdzają ich tezy?

    "Wielokrotni beneficjenci to bardzo mała grupa laureatów konkursów NCN. Ponad 90% zdobywców grantów Narodowego Centrum Nauki kierowało tylko jednym lub dwoma grantami. Duża część finasowania trafia do młodych naukowców (programy PRELUDIUM, SONATA, SONATA-BIS), dla których często jest to pierwszy grant."

    Czyli tylko 10% zdobywców grantów NCN to naukowcy, którzy dotąd nie kierowali grantem. Czy dobrze rozumiem?

    • ~hej 01.07.2024 22:24

      brawo
      tylko dorobek publikacyjny, a w granach nie może być tak, że w doświadczeniu liczy się tylko pozyskane projekty w konkursach NCN i naukowych, a co z projektami z przetargów dla administracji? 100 razy trudniejsze do realizacji w ujęciu zarządzania nimi (co znaczy, że jako ktoś takim projektem kierował to pokieruje też projektem naukowym) i też znacznie lepiej sprawdzone wykonanie - a to w dorobku kierownika projektu z NCN się nie liczy.

  • ~Dr inżynier 01.07.2024 16:48

    Parę lat temu ówczesny prezydent Komorowski na spotkaniu notabli światowych zapewniał o dążeniu Polski do demokracji. Z własnego doświadczenia z obserwacji sceny politycznej doszedłem do wniosku że w kraju i na świecie wprowadzany będzie autorytaryzm. Praktyka polityczna pokazuje że jak polityk o czymś mówi to będzie odwrotnie. Kryteria merytoryczne w przydziale grantów czyli nic się nie zmieni czyli kryteria rodzinnotowarzyskie nadal będą dominowały w ocenie naukowej rozdziału pieniędzy z ciężko zarobionych przez podatnika pieniędzy. Na tzw naukę szkoda wydawać jakiekolwiek fundusze. Lepiej przeznaczyć je na wsparcie Ukrainy.

    • ~Marcin Przewloka 01.07.2024 17:18

      @Dr inżynier

      "Na tzw naukę szkoda wydawać jakiekolwiek fundusze"

      W pewnym sensie, jesli pojsc tym tropem i zupelnie zlikwidowac finansowanie przeznaczone na badania naukowe, to otrzymalibysmy twor dosyc unikalny na skale europejska, a moze nawet swiatowa. Polska, srednio-sporawy kraj Unii Europejskiej, ktory w ogole nie wspiera badan naukowych - czy to rzeczywiscie dobry pomysl?
      Warto zastanowic sie, dlaczego kraje bogatsze i biedniejsze staraja sie jednak finansowac badania naukowe. Taka dosyc "podstawowa" mysl, ale wazna.

      • ~dr inż. 01.07.2024 20:36

        Moim skromnym zdaniem jedynym uzasadnieniem finansowania badań naukowych jest przeświadczenie autorytarnej władzy zainstalowanej w naszym kraju (podobnie jak wcześniej przed 89) przez zewnętrznie czynniki, że zdezorientowany podatnik nabierze się na kłamstwo o tym, że jego pieniądze idą na szczytne rzeczy (naukę) a nie są rozkradane na rzecz kontrybucji dla WIELKIEGO BRATA. Władza liczy, że utrzymując przy życiu naukowców ustabilizuje własną strukturę i uzasadni własne istnienie oraz przechytrzy "pospólstwo". Jest to oczekiwanie na wyrost dlatego, że NAUKA POLSKA nie ma żadnego autorytetu wśród społeczeństwa a jej finansowanie to czynnik raczej destabilizujący sytuację w związku z niechęcią społeczeństwa do ponoszenia wydatków na wygórowany apetyt finansowy naszego państwa. Ja osobiście uważam, że uzasadnianie lub przeciwnie krytykowanie publicznie (w mediach) określonych decyzji politycznych przez naukowców (n.p. profesorów) wywołuje ironiczny uśmieszek na ustach "przypadkowego społeczeństwa", które doskonale zdaje sobie sprawę, że oderwana od rzeczywistości elita traktuje je jak "BEZROZUMNYCH IDIOTÓW". Całość funkcjonowania takiej struktury kłamstwa uznaję jako nie tylko szkodliwą ale i niezbezpieczną bo prowadzącą na końcu zawsze do ofiar. Co dla mnie - człowieka pokoju i demokraty jest nie do przyjęcia.

        • ~Marcin Przewloka 02.07.2024 02:01

          @ dr inż.

          Moze wiec warto sprobowac jakos wzbudzic ten brakujacy "autorytet polskiej nauki wśród społeczeństwa", jesli rzeczywiscie go w ogole nie ma. Albo go troche powiekszyc, jesli jakis jest.

          Byc moze zwiekszenie jakosci i wartosci badan naukowych jest tutaj dobra droga. Temu wlasnie ma sprzyjac lepsza dystrybucja srodkow na prowadzenie tych badan. O tym mowa w artykule powyzej.

  • ~Wojciech Pisula 01.07.2024 16:44

    Autorzy powyższego tekstu zatytułowali swoje wystąpienie “Jakość naukowa powinna być jedynym kryterium przyznawania grantów”. Gdyby potraktować na poważnie to wezwanie, to znaczna część dorobku NCN zostałaby zakwestionowana! Przecież w ramach oceny projektów badawczych ocena wartości naukowej projektu to jeden z elementów, łączony z innymi. Autorzy wspomnieli o ocenie dorobku wnioskodawcy. Można dyskutować o tym, jaką wagę powinien mieć ten element, ale nie ma poważnych głosów (chyba) postulujących eliminację tego elementu oceny. Ponadto, w ocenie wniosku uwzględniane są takie parametry jak np. ocena wykonalności projektu (w kontekście instytucji zgłaszającej projekt). W ramach obecnie funkcjonującego systemu, ocena projektów jest więc znacznie szersza niż tylko “doskonałość naukowa”. Chyba, że w zakres pojęcia “doskonałość naukowa” włączymy w/w kryteria jako składowe. Nie sądzę jednak, aby o to chodziło. Najwyraźniejszym dowodem na to, że elementy niezwiązane bezpośrednio z jakością naukową projektu nie są jedynym ważnym kryterium, jest kategoryzacja konkursów NCN, ze szczególnym uwzględnieniem etapu rozwoju naukowego wnioskodawcy. Mądrzy ludzie w NCN wiedzą (i mają rację!), że aplikująca pierwszy raz osoba na początku swojej kariery naukowej nie powinna konkurować z rozpędzonymi zespołami i liderami tych zespołów. Tak więc, aby zrealizować ważny cel społeczny, utworzono kategorie konkursowe, w których młodzi mają szansę zdobywać swoje pierwsze granty badawcze. I dobrze! Dobrze, że nie tylko “doskonałość” naukowa, lecz także inne cele (np. rozwój kadry naukowej) wyznaczają aktywność NCN. Mam więc nadzieję, że NCN nie potraktuje zbyt poważnie wezwania Autorów i nie zrezygnuje z tych kryteriów, które wpływają na dystrybucję publicznych środków przeznaczonych na badania w sposób wykraczający poza wąsko (zbyt wąsko!) rozumianą doskonałość naukową. Ale skoro tak, to dyskusja nad zasadami i celami, jakie powinny być uwzględniane przy regulacji strumieni finansowania powinna być otwarta i wielowątkowa. Zgoda, dokonałość naukowa powinna być (i chyba jest) wiodąca, co nie oznacza "jednyna". Przy okazji, w tej dyskusji przydałyby się pogłębione analizy NCN. Ale o tym w innym wątku. Wojciech Pisula

  • ~Wojciech Pisula 01.07.2024 15:31

    Bardzo się cieszę z tej polemiki! To dobry znak, dla całego środowiska. Dziękuję Autorom za wysiłek. Pewnie rozbieżności w ocenach pozostaną, ale przecież w nauce debata jest kluczowa. Potrzeba więcej głosów w dyskusji, bo choć mój tekst podrażnił ego niektórych, to przecież zgadzamy się, że NCN jest wielką wartością w naszym ubogin naukowym światku.
    Co do meritum poruszanych spraw, to podyskutuję w odrębnych wątkach.

    Ukłony dla Autorów!
    W. Pisula