Aktualności
Sprawy nauki
15 Maja
źródło: Lubelski Urząd Wojewódzki
Opublikowano: 2025-05-15

Wiceminister nauki o Narodowym Centrum Badań Stosowanych

Narodowe Centrum Badań Stosowanych – taką nazwę miałaby nosić kolejna rządowa agencja grantowa. O pomyśle jej utworzenia mówił podczas wizyty na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej prof. Marek Gzik, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na działanie NCBS potrzeba około 2 miliardów złotych rocznie.

Goszczącego dziś w Lublinie wiceministra Marka Gzika „Forum Akademickie” zapytało o problem sygnalizowany m.in. w ostatnim wywiadzie, jakiego udzielił nam prof. Krzysztof Jóźwiak, dyrektor Narodowego Centrum Nauki. Wskazywał on, że potrzeba stworzyć spójny system, który pozwoli bardziej płynnie przechodzić przez wąskie gardła rozwoju technologicznego.

– W dziewięciostopniowej skali poziomu gotowości technologicznej nasza agencja finansuje pierwszy i do pewnego stopnia drugi poziom. Już na tym etapie pojawia się wąskie gardło, które jest bolączką wielu krajów na świecie – moment, gdzie kończą się badania o charakterze podstawowym, a prowadzący je ma szczególną trudność, aby wykonać kolejne prace w kierunku bardzo wstępnego oszacowania potencjału wdrożeniowego swojego pomysłu – mówił dyrektor NCN.

Zapytany o to dziś wiceminister nauki powiedział o pomyśle utworzenia trzeciej rządowej agencji grantowej, finansującej badania stosowane. Propozycję tę przedstawił ministrowi finansów Andrzejowi Domańskiemu. Padła nawet nazwa – instytucja miałaby działać pod szyldem Narodowego Centrum Badań Stosowanych, analogicznie do dwóch obecnie istniejących agencji: Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Po co trzecia agencja?

W tej chwili w systemie finansowania badań naukowych, zwłaszcza w kontekście udziału nauki i wykorzystania jej potencjału innowacyjnego w rozwoju kraju, istnieje poważna luka. Obecne agencje nie finansują ważnego etapu prac rozwojowych. Narodowe Centrum Nauki przyznaje granty na badania podstawowe, co na dziewięciostopniowej skali gotowości technologicznej (ang. Technology Readiness Level, TRL) produktów czy technologii oznacza jedynie początkowe etapy (podstawowe zasady technologii, określenie jej koncepcji i weryfikacja koncepcji potwierdzająca analitycznie i eksperymentalnie jej krytyczne funkcje lub charakterystyki). Z kolei Narodowe Centrum Badań i Rozwoju finansuje te wyniki, które są już gotowe do wdrożenia, czyli poziomy 7–9 (demonstracja prototypu technologii w warunkach operacyjnych, skompletowanie i sprawdzenie rozwijanej technologii w wyniku testów i demonstracji, a w końcu sprawdzenie rozwijanej technologii w środowisku operacyjnym).

Brakuje możliwości finansowania prac o gotowości określanej poziomami 4–6, które polegają na weryfikacji komponentów technologii najpierw w warunkach laboratoryjnych, następnie w środowisku zbliżonym do rzeczywistego, a w końcu na demonstracji technologii w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. W języku badań stosowanych nazywane to jest „Doliną Śmierci”. To w niej przepadają prace i wyniki badań naukowych o dużym potencjale wdrożeniowym, bowiem na finansowanie tych „środkowych” etapów nie może sobie pozwolić ani NCN, ani NCBR. Powód jest prosty – nie pozwalają na to ustawy regulujące działalność obu podmiotów.

Przypomnijmy, że już w Komitecie Badań Naukowych w latach dziewięćdziesiątych XX wieku obok Komisji Badań Podstawowych istniała Komisja Badań Stosowanych. Kilka lat temu Narodowe Centrum Badań i Rozwoju realizowało z kolei Program Badań Stosowanych, którego wyniki są aktualnie poddawane ocenie. Nie ma w tej chwili żadnej możliwości finansowania tego typu prac, co potwierdził dzisiaj w rozmowie z dziennikarzem FA prof. Zbigniew Pater, rektor Politechniki Lubelskiej, inżynier z krwi i kości, który jako naukowiec od lat prowadzi prace na rzecz gospodarki, a przez lata funkcjonował w środowisku biznesowym i doskonale wie, jak wygląda sytuacja w tym obszarze.

Marek Gzik stwierdził dziś w Lublinie, że na sensowne działanie nowej agencji potrzeba około 2 miliardów złotych rocznie (to mniej więcej 5% tego, co w tegorocznym budżecie państwa przeznaczono na naukę). Mimo wyraźnej potrzeby finansowania tego rodzaju prac dopełniających system grantowy, wiceminister zachował wstrzemięźliwość w określeniu choćby przybliżonej daty utworzenia takiej instytucji.

(p)

Co oznacza osiągnięcie danego poziomu TRL?

  • Poziom I – podstawowe zasady technologii

Obserwacja i opis podstawowych zasad związanych z funkcjonowaniem danej technologii. Przykłady gotowości technologicznej na tym poziomie mogą obejmować opracowania dotyczące podstawowych właściwości technologii. Poziom ten wskazuje na faktyczny początek rozwoju technologii rozumianej jako sformułowana wiedza
teoretyczna, która może zostać zweryfikowana mierzalnie.

  • Poziom II – określenie koncepcji technologii

Oznacza to rozpoczęcie działań związanych z przyszłym zastosowaniem technologii. Zidentyfikowane teoretyczne podstawy nowej technologii pozwalają na sformułowanie założeń jej praktycznego zastosowania. Planowane przyszłe zastosowania są oparte na przewidywaniach. Może nie istnieć jeszcze żaden dowód ani szczegółowa analiza potwierdzająca przyjęte założenia praktycznego zastosowania technologii. Działania ograniczone są do opracowań analitycznych. Opracowania te mogą obejmować publikacje lub inne materiały, które przedstawiają rozważane możliwości zastosowania technologii, dostarczając jednocześnie analiz potwierdzających koncepcję technologii. Istotne jest jednak, aby nowa technologia była opisana spójnie i szczegółowo.

  • Poziom III – weryfikacja koncepcji potwierdzająca analitycznie i eksperymentalnie krytyczne funkcje lub charakterystyki technologii

Zostają zainicjowane aktywne działania obejmujące opracowania analityczne i przeprowadzenie badań laboratoryjnych, mających na celu fizyczne potwierdzenie analitycznych przewidywań dotyczących odrębnych elementów technologii. Przykłady gotowości technologicznej na tym poziomie obejmują komponenty, które nie są jeszcze zintegrowane w całość lub nie są reprezentatywne dla całej technologii.

  • Poziom IV – weryfikacja komponentów technologii w warunkach laboratoryjnych.

Podstawowe komponenty technologii zostają zintegrowane w celu potwierdzenia, że będą one współpracować. Uzyskuje się ogólne (o niskiej wierności w porównaniu do docelowego systemu) odwzorowanie technologii w warunkach laboratoryjnych. Przykłady gotowości technologicznej na tym poziomie obejmują sprzęt zintegrowany ad hoc w laboratorium.

  • Poziom V – weryfikacja komponentów technologii w środowisku zbliżonym do rzeczywistego.

Wierność odwzorowania technologii wzrasta znacząco. Podstawowe komponenty technologii są zintegrowane z elementami wspomagającymi, imitującymi elementy rzeczywiste. Technologia może być przetestowana w symulowanych warunkach operacyjnych. Weryfikacja nowej technologii powinna zostać przeprowadzona w kontekście jej specyficznego zastosowania w przyszłym systemie lub sprzęcie oraz wykorzystywać w testach elementy odzwierciedlające konkretne, przewidywane zastosowanie.

  • Poziom VI – demonstracja technologii w warunkach zbliżonych do rzeczywistych

Osiągnięty zostaje znaczący postęp w zakresie gotowości technologicznej. Reprezentatywna technologia, która jest znacznie bardziej zaawansowana od występującej na poziomie V, jest poddawana badaniom i testom. Do badań na tym poziomie zalicza się badania modelu albo demonstratora technologii w warunkach laboratoryjnych odwzorowujących z dużą wiernością warunki rzeczywiste lub w symulowanych warunkach operacyjnych. Stosowanie elementów komercyjnie dostępnych o obniżonej odporności jest nadal możliwe, jeżeli nie jest sprzeczne z rodzajem warunków środowiskowych, w których model albo demonstrator technologii będzie poddawany testowaniu.

  • Poziom VII – demonstracja prototypu technologii w warunkach operacyjnych

Prototyp jest prawie na poziomie systemu operacyjnego albo osiągnął ten poziom. Ten poziom gotowości technologicznej reprezentuje znaczący postęp w stosunku do poziomu VI i wymaga demonstracji rozwijanego prototypu technologii w warunkach operacyjnych, np. na statku powietrznym, w pojeździe, w informatycznym środowisku operacyjnym albo w przestrzeni kosmicznej. Osiągnięcie tego poziomu powinno być uwiarygodnione przeprowadzonymi działaniami w zakresie inżynierii systemowej i zarządzania procesem rozwojowym.

  • Poziom VIII – skompletowanie i sprawdzenie rozwijanej technologii w wyniku testów i demonstracji

Potwierdzono, że technologia może być zastosowana w jej finalnej postaci i w przewidywanych dla niej warunkach. Przykłady gotowości technologicznej na tym poziomie obejmują badania, walidację i ocenę technologii w warunkach przeznaczonych do jej wykorzystania, np. w ramach systemu uzbrojenia, w celu potwierdzenia założeń projektowych. Praktycznie (w prawie wszystkich przypadkach) poziom ten reprezentuje koniec rzeczywistego rozwoju technologii.

  • Poziom IX – sprawdzenie rozwijanej technologii w środowisku operacyjnym

Następuje zastosowanie technologii w jej końcowej formie i w przewidywanych warunkach funkcjonowania, np. w warunkach operacyjnych misji lub w rzeczywistym środowisku operacyjnym.

źródło OPI, OSF

Dyskusja (33 komentarzy)
  • ~Przemo 17.05.2025 09:44

    "Na działanie NCBS potrzeba około 2 miliardów złotych rocznie."
    Na początek pewnie wystarczy, a może wystarczy mniej, ponieważ za badania stosowane w większości powinny płacić zainteresowane ich zastosowaniem podmioty.

    Może warto się zastanowić także nad rządową agencją badań zamawianych i uruchamiać badania potrzebne rządowi, samorządom i państwu w sensie ogólnym?

    Zazdroszczę Amerykanom, że już dawno temu powołali np. FDA.
    Mamy Sanepid i inspekcję farmaceutyczną, ale czy to faktycznie wystarcza?
    Ile produkowanych na miejscu i importowanych produktów spożywczych, kosmetyków, leków podlega rzeczywistej, rzetelnej kontroli składu i jakości?
    Jedną firmę łatwo skorumpować, ale może, kiedy będzie musiała zamawiać analizy na kilku różnych uniwersytetach będzie to działało dobrze. Być może byłoby za dobrze ;-)

  • ~komentator (poprzedni) 16.05.2025 14:16

    Ufff... jak się cieszę, że wreszcie powstała kolejna agenda rządowa, tym razem mająca się zajmować badaniami stosowanymi. ;=)
    NA SERIO: być może, gdyby to był normalny kraj, to by to coś faktycznie poprawiło w tzw. nauce polskiej. Ale jestem tutaj mocno sceptyczny. To, że powoływanie kolejnych zespołów, komisji, komitetów i agend,mających poprawić sytuację w tzw. nauce polskiej, przypomina trochę leczenie zapalenia płuc przy użyciu witaminy C i środka przeciwbólowego, wiadomo od lat, i chyba nikt specjalnie nie zwraca na to jakoś uwagi

  • ~Prof ze Śląska 16.05.2025 13:39

    Dopiero biegał i się żalił pan minister że go Tusk zjechał i zagroził wywaleniem z Platformy za gadanie bzdur. Teraz będzie otwierał nową agendę aby zatrudnić swoich. Koszty operacyjne projektów zwiększone zostaną a już skuteczność żadna. W NCBR tak się boją wydawać pieniądze że zwracają miliony do EU. Teraz będą mniej zwracać bo wydadzą na pensje kolesi. Może córka zostanie szefem tej agencji? W końcu robi zawrotną karierę naukową.

  • ~Agent 16.05.2025 13:32

    Podobno szefem tej agencji będzie były rektor PŚ (AM - jest w każdym nowym ciele) albo inny pracownik PŚ.

  • ~Paweł Płatek 16.05.2025 07:37

    Fajnie, że na tym forum zostało obszernie wyjaśnione co to jest TRL. Fajnie, że proponuje się finansowanie doliny śmierci, czyli TRL 4-5. I fajnie, że jest myślenie o tym, żeby efekty badań naukowych dotarły poprzez ich implementację w gospodarce.

    Diagnoza środowiska odpowiadającego za transfer technologii i wiedzy w Polsce jest trochę inna. TRL 1 to badania podstawowe. W naszej ocenie, przy dzisiejszym finansowaniu w nauce jesteśmy w stanie dotrzeć do TRL 4. Potem są już tylko schody, bo najwcześniejszy etap jaki chcą finansować fundusze Venture Kapitał (VC) to TRL 6. Stąd też dolina śmierci, która wszędzie na świecie jest wyzwaniem. W pewnym sensie jest ona filtrem, która sprawdzą determinację zespołów naukowych z chęcią dotarcia z innowacyjnym rozwiązaniem na rynek i czy potrafi on przejść ze skali i warunków laboratorium do budowy dalej w stronę linii produkcyjnej.

    Podczas wystapienia jednego z profesorów że Stanforda padło zdanie, że uczelnie nie są w stanie dobrze transferować efektów badań naukowych (komercjalizacja bezpośrednia), Rozwiązaniem skutecznym jest komercjalizacja pośrednia, czyli zakładanie przez zespoły naukowe spółek spin-off, które licencjonują od uczelni wytworzoną na niej własność intelektualną i rozwijają je w spółkach starając się przejść dolinę śmierci, Dodam, że wówczas wokół Stanforda działało blisko 200 takich akademickich start-upów. W Polsce do dziś wg danych Porozumienia Spółek Celowych z 36 uczelni (chyba wszystkie jakie powstały) utworzono 241 spółek spin-off. W czołówce ilości zakładanych spółek są zespoły naukowe, ale i osoby, które są na studiach (w tym w szkołach doktorskich) z UMK, AGH, PG, UW. Warto zaznaczyć, że szacuję iż połowa że spółek świadczy usługi badawcze, eksperckie, szkoleniowe bez rozwijania i licencjonowania własności intelektualnej.

    Jak na tym zarabia uczelnia i osoby, które wytworzyły technologię w jej murach?
    1. Na opłatach licencyjnych, które są dziś małe że względu na etapy rozwoju technologii w spółkach (50-60% opłat trafia do twórców, reszta do uczelni zgodnie z regulaminem zarządzania własnością intelektualną).
    2. Na wykupie przez inwestorów udziałów spółek celowych uczelni. Dziś nie na jeszcze spektakularnych tzw, exitów z dużymi kwotami, ale cierpliwości, zbliżamy się do tego etapu.

    Inną formą jest założenie spółki spin-out, czyli bez udziałów objętych przez spółki celowe uczelni. Z nimi w polskiej kulturze jest pewien kłopot, gdyż powstają one najczęściej omijając warunki wykorzystania wyników badań, co do których uczelnie mają prawa majątkowe. I co ważniejsze nie są zgłaszane (zapewne że wspomnianego powodu) na uczelniach. A szkoda bo w części rankingów brane są pod uwagę liczby powstałych spółek spin-off i spin-out.

    Często słyszymy w środowisku, że forma komercjalizacji pośredniej jest wyzwaniem dla zespołów naukowych i wyjściem z ich strefy komfortu.

    Z jednej strony, aby poznać skalę takiej gotowości warto skorzystać z opracowanego na sztokholmskiej uczelni prostego narzędzia, jakim jest IRL czyli Innovation Readiness Level. Więcej o nim na stronie https://kthinnovationreadinesslevel.com

    Z drugiej zaś, skorzystanie z nielicznych programów, a w Polsce z jedynego jakim jest stworzony Commercialization Reactor stworzony kilkanaście lat temu z prywatnych funduszy na Łotwie. W jego ramach badacze mogą pozyskać inwestorów oraz międzynarodowe kadry managerskie wspomagające proces transferu technologii. Naukowcy otrzymują kadrę zarządzającą projektem dla: podniesienia poziomu gotowości technologicznej (TRL), uzyskania niezbędnego finansowania oraz wdrożenia technologii na rynku. Główną ideą jest to, by proces osiągania gotowości rynkowej – finansowania, zarządzania projektem i na końcu komercjalizacji – realizowany był przez tworzony specjalnie do tego celu zespół zajmujący się projektem w ramach nowoutworzonej spółki. Dzięki temu twórcy są istotnie odciążeni z funkcji zarządczych i mogą poświęcić się badaniom, efektywnie wspierając projekt od strony naukowej. Co ważne, do programu mogą być zgłaszane technologie, które są na poziomie TRL 4 i więcej.
    Info: https://pactt.pl/aktualnosci/nowy-program-dla-naukowcow-komercjalizujacych-wyniki-swoich-badan-175.html

    Nie zapominajmy jeszcze o tym co dla środowiska naukowego w Polsce jest dziś tematami najważniejszymi. Ewaluacja, publikacje, dydaktyka. Zdajmy sobie też sprawę, że na uczelniach tylko 2-3% osób jest na stanowiskach badawczych, a reszta w dużej mierze zajmuje się dydaktyką i zdobywaniem finansowania badań podstawowych, czyli TRL 1.

    Zatem, dziś droga do opierania polskiej gospodarki na polskiej nauce jest długa, wyboista i pełna zasadzek. Czy warto zakładać nową instytucję, czy wzmocnić powyżej opisany system? Na to pytanie trzeba znaleźć odpowiedź do końca roku.

    • ~Sławomir Wacewicz 16.05.2025 09:18

      Dziękuję za ten wpis, dużo cennych informacji i spostrzeżeń. Ważne jest też to, co padło na końcu, czyli że życie przeciętnego naukowca obaca się wokół zupełnie innych tematów i tu moim zdaniem jest najwięcej do zrobienia. Większość badaczy wychodzi z mocnego założenia, że ich badania nie mają żadnej styczności z gospodarką, więc i tak nie interesuje się tymi zagadnieniami, 'bo nie ma sensu'. Przypuszczam, że potrzeba przede wszystkim więcej kontaktu, rozmowy, przykładów pozytywnych, żeby na początek zmienić to bazowe nastawienie środowiska.

      • ~Paweł Płatek 16.05.2025 10:29

        ~Sławomir Wacewicz dokładnie tak. Dziś nauka ma inne cele, a otoczenie gospodarcze inne. Stąd całe nieporozumienie.

        Polecam również publikację naukowców z UW pt. "Thematic coherence of innovation systems: a patent-based index" (link na końcu komentarza).

        Analiza ekonomiczna prezentowana w artykule koncentruje się na związku między poziomem koherencji tematycznej systemów innowacji, a ich efektywnością produkcyjną mierzoną głównie poprzez liczbę patentów przypadających na jednostkę wydatków na B+R. Wyniki wskazują, że wyższy poziom koherencji tematycznej wiąże się z większą produktywnością innowacji, co oznacza, że systemy bardziej zbieżne tematycznie między nauką a przemysłem generują więcej patentów za te same nakłady finansowe.

        Autorzy w swojej interpretacji wskazują, że systemy innowacji o wysokiej koherencji tematycznej mają lepszą alokację zasobów, bardziej efektywnie łączą wiedzę naukową z praktycznym zastosowaniem w przemyśle, co zwiększa zwrot z inwestycji w R&D. W konsekwencji odpowiednia optymalizacja ekosystemu innowacji może prowadzić do wyższej wydajności technologicznej i konkurencyjności gospodarki.

        Wniosek? Nauka i gospodarka w dużej mierze powinna wiosłować w tym samym kierunku.

        Jakby nie patrzeć — wojna u bram. Pytanie, czy chcemy, aby z naszej wiedzy uzyskanej podczas badań podstawowych korzystali inni, czy raczej powinniśmy zadbać o to, aby polskie firmy korzystały z prac polskiej nauki i dzięki temu stawały się liczącymi graczami na arenie międzynarodowej.

        Przewagi w gospodarce buduje się na własności intelektualnej, co do której należy mieć strategię ochrony i komercjalizacji.

        Link do w/w artykułu: https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/10438599.2025.2487154

        • ~Marcin Przewloka 16.05.2025 23:55

          @Paweł Płatek

          Panie Pawle, czy moglby Pan mi wytlumaczyc, z czym dokladnie byly "koherentne tematycznie" badania pewnego Japonczyka, ktory byl bardzo ciekawy, dlaczego pewne organizmy w oceanie swieca? On potem (w 2008) za swoje badania otrzymal Nagrode Nobla, a bialko, ktore wlasnie bylo zrodlem tego swiecenia, GFP, jest teraz kluczowym bialkiem w tysiacach roznych i bardzo praktycznych procedur, zarowno w biologii, jak i w medycynie. Ale wzialo sie ono z pytania "co tam swieci, i dlaczego?"

          Z czym byly "koherentne tematycznie" badania pewnych szalencow, ktorzy chcieli sie dowiedziec, jak to mozliwe, ze w gotujacych sie zrodlach Yellowstone moga w ogole zyc jakies organizmy, i ktorych badania przyczynily sie do odkrycia termostabilnej polimerazy DNA, co pozwolilo opracowac metode amplifikacji DNA zwana PCR (Nobel 1993), wykorzystywanej obecnie w tysiacach aplikacji medycznych; ostatnio na gigantyczna skale przy testowaniu na COVID.

          Na czym polegala "koherencja tematycza" mikrobiologow, ktorzy badali mechanizmy obrony bakterii przed wirusami, i przy okazji przypadkiem odkryli system CRISPR-Cas9 (Nobel 2020), ktory wlasnie wchodzi do skomplikowanych procedu klinicznych, ktore sa nakierowanie na modyfikacje i naprawe genow. Jaki to wkrotce moze miec wplyw na nasze zycie przekonujemy sie z dzisiejszej wiadomosci o pomocy pewnemu dziecku w Filadelfii, pomocy poprzez modyfikacje jego genomu.
          https://www.theguardian.com/science/2025/may/15/us-doctors-rewrite-dna-of-infant-with-severe-genetic-disorder-in-medical-first

          Takich wlasnie potrzeba nam odkryc. Odkryc, ktore zmieniaja paradygmaty.
          Na pewno jest duza sila w tym, ze wielu naukowcow bada podobne tematy, ale to w zaden sposob niczego nie gwarantuje, poniez odkrycia, szczegolnie te wielkie, biora sie z 'serendipity'. Serendipity to jest niezwykle wazne zjawisko w swiecie nauki, jednak zeby ono zaistnialo, to trzeba dac wolnosc naukowcom, zeby mogli zadawac pytania takie, jakie chca, a nie takie, ktore musza byc z czyms koherentne.

          • ~Grześ 17.05.2025 13:53

            Szanowny Panie Marcinie, kto broni polskim naukowcom robić te "niekoherentne tematycznie" badania i dokonywać odkryć zmieniających paradygmaty? Przecież na mikrobiologiczne badania podstawowe np. nad bakteriofagami poszły i idą dalej w Polsce całkiem niezłe środki. A to jednak nie polscy naukowcy są ciekawi akurat tych zagadnień, które okazują się przełomowe i przynoszą nagrody Nobla. To zwykły pech, brak wolności czy może brak intuicji a może tak po prostu wiedzy? Proszę zastanowić się co każdy z Was odkrył przełomowego lub chociaż przyczynił się do takiego odkrycia. Wiem, wiem ocena wielkości i znaczenia odkrycia wymaga czasu ale przecież żyjecie już trochę na tym świecie, a na polskiego nobla się nie zanosi. To może Wy "wybitni" dalej czekajcie na serendipity a my mniej wybitni zajmiemy się badaniami "koherentnymi tematycznie"?

            • ~Marcin Przewloka 17.05.2025 23:02

              @Grześ

              Obawiam sie, ze naukowcy robia i beda robic to, czego od nich system wymaga. Tak, beda ciagle ci "nienormalni", ktorzy beda probowac odkryc cos nowego, ale generalnie aktywnosc zdecydiwanej wiekszosci bedzie miala na celu usatysfakcjonowanie wymagan systemu.
              W Polsce srednia IQ nie jest rozna od tej z Danii, Szwajcarii czy innego miejsca w Europie. Tak wiec czy "to zwykły pech, brak wolności czy może brak intuicji a może tak po prostu wiedzy?". A moze dlatego, ze polski system ani nie wspiera prowadzenia waznych badan w sensie oczekiwan, ani w sensie wlasciwego wsparcia finansowego.

              Wydaje mi sie, ze jak sie policzy te wszystki instytuty branzowe, przemyslowe czy tez te zwiazane z siecia Lukasiewicz, to bedzie znacznie wiec, niz na przyklad instytutow PAN. Tak wiec moze instytuty nakierowane na badania translacyjne i komercyjne istnieja i sa wspierane (prosze mnie wyprowadzic z bledu, jesli sie myle), i to byc moze na poziomie wyzszym, niz te nakierowane na badania podstawowe. Moze wiec czas oddac troche nauce, czyli "systematycznej dyscyplinie, która buduje i organizuje wiedzę w formie sprawdzalnych hipotez i przewidywań dotyczących wszechświata." Bez niej nie bedzie zadnych innowacji.

              Zas co do tej sugestii "To może Wy "wybitni" dalej czekajcie na serendipity a my mniej wybitni zajmiemy się badaniami "koherentnymi tematycznie"?", to prosze uwazac, bo sie spelni. Zreszta cos czuje, ze czesciowo ona juz weszla w zycie, jak sie patrzy na to, ilu polskich naukowcow wyjechalo za granice i gdzies-tam robia ciekawe rzeczy, a nie w Polsce.

              • ~Grześ 18.05.2025 14:19

                A ok, czyli wreszcie zrozumiałem że w tym górnolotnym sięganiu do gwiazd i serendipity, chodzi tak najzwyklej w świecie o pieniądze i o wydzieranie ich sobie pomiędzy instytucjami (naukowcami) uprawiającymi badania podstawowe i stosowane. To jednak w tym kosmopolitycznym podejściu, że nauka i gospodarka nie ma narodowości, chodzi też o te prozaiczne pieniądze? A może w takim razie Polski nie stać jednak na badania podstawowe? Proszę spojrzeć, na przytoczony przez Pana przykład "pewnego Japonczyka, ktory byl bardzo ciekawy, dlaczego pewne organizmy w oceanie swieca? On potem (w 2008) za swoje badania otrzymal Nagrode Nobla, ...". Czy to że ów Japończyk wyjaśnił zjawisko bioluminescencji było efektem posiadania przez niego jakiś wielkich środków na badania czy też może przede wszystkim wiedzy i intuicji? Od finansowania właśnie takich przełomowych i ryzykownych badań są właśnie projekty ERC a po nie polscy wybitni naukowcy sięgają rzadko i z bardzo miernym skutkiem.

                • ~Marcin Przewloka 18.05.2025 18:30

                  @Grześ

                  Prawde mowiac to troche rozczarowujace, ze tylko tyle Pan zrozumial z mojego komentarza.
                  Oczywiscie, moze Pan dalej zajmowac sie "wydzieraniem pieniadzy", jak Pan to nazywa. Ja natomiast wolabym raczej rozmawiac o tym, czego tak naprawde brakuje w Polsce, a co jest dostepne dla naukowcow w paru innych miejscach na Ziemi, co byc moze podzwigneloby Polske wyzej i sprawilo, ze bylby to kraj z ambicjami i z jasniejsza nieco przyszloscia, niz ta obecna. Dla naukowcow i nie tylko.

                  Zas co do "górnolotnego sięgania do gwiazd i serendipity" to moze lepiej odesle Pana do ponizszego komentarza forumowicza @Profesor PAN, ktory zaczyna sie od zdania "To jest właśnie problem z niektórymi Polakami: pełzają". Zgadzam sie z nim w zupelnosci i sam nie potrafilbym tego zjawiska tak dobrze opisac.

                  • ~Grześ 18.05.2025 23:37

                    To rzeczywiście jest rozczarowujące, że pan zrozumiał z mojego komentarza, że ja się zajmuję "wydzieraniem pieniędzy". Przecież to pan pierwszy stwierdził, że: "Wydaje mi sie, ze jak sie policzy te wszystki instytuty branzowe, przemyslowe czy tez te zwiazane z siecia Lukasiewicz, to bedzie znacznie wiec, niz na przyklad instytutow PAN. Tak wiec moze instytuty nakierowane na badania translacyjne i komercyjne istnieja i sa wspierane (prosze mnie wyprowadzic z bledu, jesli sie myle), i to byc moze na poziomie wyzszym, niz te nakierowane na badania podstawowe. Moze wiec czas oddac troche nauce, czyli "systematycznej dyscyplinie, która buduje i organizuje wiedzę w formie sprawdzalnych hipotez i przewidywań dotyczących wszechświata."
                    Tak doskonale znam poglądy wybitnego forumowicza @Profesor PAN, który nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że badania stosowane są badaniami naukowymi i który błędnie rozwiązał zadanie które sam ułożył. Bardzo rozczarowujące jest również to, że dołącza pan do tych wybitnych, określających pogardliwie Polaków o odmiennych poglądach "pełzającymi". To takie symptomatyczne dla kasty.

                    • ~Marcin Przewloka 19.05.2025 09:20

                      @Grześ

                      Rzeczywiscie z mojego komentarza wyciagnal Pan wniosek, ze chodzi mi o "wydzieranie pieniadzy"?
                      Moze dla porzadku, zeby wszystko bylo jasne, dodam: calkowicie blednie zinterpretowal Pan moje slowa.

                      Caly czas pisze o tym, ze wazne jest stworzenie systemu, ktory bedzie wspieral dobrej jakosci badania podstawowe, bo z tego bierze sie pozniej wszystko inne, innowacje i postep technologiczny. To "wspieranie" ma wymiar finansowy, jak rowniez wymiar promujacy jakosc.

                      Ambitne projekty, te ktore siegaja gwiazd, nie powinny nalezec do zadnej uprzywilejowanej grupy, tylko do indywidualnych naukowcow. Nie ma wiec co dzieli ludzi na tych "Wy, wybitni" oraz tych "my, mniej wybitni".

                • ~maciej 18.05.2025 17:10

                  "Od finansowania właśnie takich przełomowych i ryzykownych badań są właśnie projekty ERC"

                  Czyli przyznajemy wprost, że Polska nie chce finansować przełomowych badań podstawowych, bo przecież od tego jest ERC. Ręce opadają.

                  Tak, chodzi między innymi o pieniądze. Niestety, ale obecnie w większości dyscyplin ścisłych nie da się prowadzić badań na najwyższym poziomie bez całkiem sporego wsparcia finansowego. Polska jest niestety do tyłu nie tylko jeżeli chodzi o finansowanie samych badań, ale także dostępność aparatury. To co zagranicą mieli już kilka, kilkanaście lat temu, u nas dopiero jest kupowane/planowane. W taki sposób nie wygramy żadnego wyścigu, bo o ile nauka w kosmopolitycznym podejściu może nie mieć narodowości, o tyle know-how, patenty i gotowość technologiczna narodowość już ma.

                  Jak polscy naukowcy mają sięgać po ERC skoro nie mają na czym zrobić dobrych badań wstępnych?

                  • ~Grześ 18.05.2025 19:49

                    A gdzie ja napisałem o tym że Polska nie chce finansować badań podstawowych. Przecież od kilkudziesięciu lat to czyni. A i to ciekawe, może pan wymienić do jakiej topowej aparatury nie mają obecnie dostępu polscy naukowcy, bo ja znam kilka miejsc w Polsce w których ta aparatura pokrywa się kurzem. A wie pan że w projektach ERC (i nie tylko takich) są środki na współpracę i korzystanie z aparatury do której nie ma się samemu dostępu?
                    I tu w pełni zgoda: "...o tyle know-how, patenty i gotowość technologiczna narodowość już ma" i właśnie dlatego może warto wspierać te badania, które zmierzają do powstania know-how, patentów itp, a z definicji takimi badaniami nie są badania podstawowe

                    • ~Maciek 18.05.2025 21:14

                      @ Grześ,

                      A kto ma niby wdrażać do przemysłu, a potem komercjalizować owe polskie patenty i wynalazki? Krajowego przemysłu innowacyjnego nie mamy, co więcej dobrze rokujące polskie patenty na zaawansowanym etapie wdrożeń przejmują międzynarodowe korporacje i firmy zagraniczne ulokowane nad Wisłą. Polska myśl techniczna praktycznie nie istnieje. Większość produktów wysokiej techniki eksportowana z PL, to własność podmiotów zagranicznych.

                      • ~Grześ 18.05.2025 23:58

                        Coś skacze pan z tematu na temat. Może jakaś odpowiedź w kwestii braku aparatury? Jeśli faktycznie zna pan jakieś "dobrze rokujące polskie patenty na zaawansowanym etapie wdrożeń...i nie dotyczą one grafenu, to proszę o ich numery.

                        • ~Maciek 19.05.2025 14:24

                          @ Grześ,

                          Gwoli wyjaśnienia. Otóż nie jestem tym Maciejem, a z którym pan rozmawiał powyżej. To zbieżność imion. Odpowiadając na pana pytanie, w tej chwili nie znam jakichkolwiek polskich patentów i wynalazków, które byłyby w orbicie zainteresowań międzynarodowych korporacji czy firm zagranicznych nad Wisłą, to nie oznacza jednak, że takowych nie ma. Panu łatwiej jest przeprowadzić rozpoznanie w tym przedmiocie niż mi.

          • ~Profesor PAN 17.05.2025 08:29

            To jest właśnie problem z niektórymi Polakami: pełzają. Racją istnienia człowieka jest kierować się ku gwiazdom a oni nawet nie potrafią przyjąć pozycji wyprostowanej, wszystko widzą przez pryzmat małych geszeftów. Brtakuje im tego, z czego Polacy przez wieki byli słynni: zuchwałości.

        • ~Sławomir Wacewicz 16.05.2025 13:48

          Zgadzam się, ale to ąska wizja badań stosowanych, skupiona na STEM i produkcji (rzeczy materialnych). Tymczasem jest wiele innych obszarów stosowania badań i wielu innych 'stakeholders', tj. pozostałe obszary gospodarki (usługi itd.) oraz administracja, służba zdrowia, edukacja, etc.
          Choć nie mam danych, jedynie intuicje, to przypuszczam że obecnie największy potencjał rozwoju jest w SSH oraz na styku SSH - STEM. A w SSH problem jest w dwie strony, tj. po pierwsze badacze często zakładają, że ich badania nie będą stosowane wręcz z definicji, ale z drugiej strony podobnie zakładają instytucje (typu NCBR). Tu przydałaby się na początek praca u podstaw i coś, co rozwinie świadomość obu środowisk i je otworzy.

        • ~jaki cele? 16.05.2025 12:28

          No i mamy, że "Dziś nauka ma inne cele, a otoczenie gospodarcze inne. " A jakie to już cele nikt nie wie, bo i po co ma wiedzieć. Ale ale teraz wiekopomne stwierdzenie od dekad klepane, dobrze, że choć zacytowane " Przewagi w gospodarce buduje się na własności intelektualnej, co do której należy mieć strategię ochrony i komercjalizacji." No i mamy na koniec chwalcie artykuł bo trzeba mieć jakieś cytowania albo pobrania. Czcza narracja i cele bez podania to bla bla blablnie co nic nie wnosi.

  • ~Fidelio 15.05.2025 22:47

    Może to i dobry pomysł, z innych powodów niż podają jego autorzy.
    Głosom, które pytają, po co otwierać nową instytucję, zamiast rozbudować istniejące, odpowiem, że to oczywiste. Konkurencja procedur. Jak NCN, czy NCBiR dotknie zgnilizna, to idzie ona po całości, dodanie tam nowej części spowoduje jedynie, że i ona będzie zgniła. A tak jest szansa, że sprawy będą ustawione lepiej. Dokładnie tak, jak z lekarzami. Po co komu tyle przychodni i ośrodków zdrowia? Po to, żebym nie był zdany na jakiegoś konowała, który mi się trafi, tylko mógł wybrać lepszego. Niektórzy pamiętają rejonizację z czasów komuny - to akurat było w tamtej służbie zdrowia okropne. Tam właśnie wyboru nie było, jak w rejonie przyjmował jakiś niedojda albo buc, to człowiek był na niego skazany.
    Widzę jeszcze jedną zaletę propozycji. To pewne, choć nieduże, ograniczenie zakresowe - do badań stosowanych, tych konkretnych poziomów. To brzmi bardziej realnie, nie tak jak w przypadku NCN, który ma się zajmować wszystkim, co się oczywiście nie może udać i kończy się oceną wniosków przez ludzi, którzy się na rzeczy nie znają.
    Jasne, że wolałbym, aby grantodawcy powstawali i rozwijali się sami, nie odgórnie.

    • ~maciej 16.05.2025 15:12

      To może osobna instytucja do każdego rodzaju grantów? Narodowa agencja opusów, narodowa agencja sonat? Żeby zgnilizna nie nie poszła po całości.

      "Po co komu tyle przychodni i ośrodków zdrowia? Po to, żebym nie był zdany na jakiegoś konowała, który mi się trafi, tylko mógł wybrać lepszego."

      Nietrafione porównanie, ośrodków zdrowia jest dużo po to aby:
      - do najbliższego nie jechać pół miasta
      - ośrodki nie były wielkości dwudziestu centrów handlowych
      - lekarze mogli pracować stosunkowo blisko miejsca zamieszkania (powód trochę na siłę)
      Już pomijam kwestie ewentualnego bezpieczeństwa epidemiologicznego.

      W jednej ogromnej przychodni rozumiem nie byłoby możliwości wyboru lekarza, natomiast sam fakt ich rozdzielenia to gwarantuje? Pokrętna logika.

      • ~Fidelio 16.05.2025 16:07

        "To może osobna instytucja do każdego rodzaju grantów? Narodowa agencja opusów, narodowa agencja sonat?" - mówiłem o konkurencji procedur. W innej instytucji zapewne granty byłyby zupełnie inaczej zorganizowane i zupełnie inaczej się nazywały. Nie traktujmy tego, co jest, jak skałę, może być zupełnie inaczej niż jest, a tak to popadamy w pułapkę niewolników egipskich, którzy nie buntowali się przeciw niewolnictwu dlatego, że nie wyobrażali sobie innego ustroju.

        "Nietrafione porównanie, ośrodków zdrowia jest dużo po to aby:
        - "do najbliższego nie jechać pół miasta" - to nie wystarczy, to akurat komuna ze swoją rejonizacją nam zapewniała, czy to znaczy, że rejonizacja była dobra?
        - ośrodki nie były wielkości dwudziestu centrów handlowych " - NCN jest właśnie takim molochem.

        "W jednej ogromnej przychodni rozumiem nie byłoby możliwości wyboru lekarza, natomiast sam fakt ich rozdzielenia to gwarantuje? Pokrętna logika." - a czy składając wniosek do NCN mamy wybór, kto go będzie oceniał? Zresztą, jakość lekarza (czy recenzenta) zależy od samego człowieka, ale i od kultury panującej w jego instytucji.

  • ~Profesor PAN 15.05.2025 16:56

    Tak, im więcej grantodajni, tym lepiej. Ale za to im więcej grantobiorców tym gorzej. Pan minister pewnie sobie z tym problemem poradzi, wierzę w niego.

    • ~Donald 16.05.2025 09:50

      Koalicja jest duża a takie centrum to nawet kilkaset nowych etatów

  • ~Andzia 15.05.2025 15:18

    Fałszywe jest stwierdzenie że NCBR nie finansuje niczego poniżej TLR7. W ich ofercie są często konkursy, które pozwalają na ujęcie badań podstawowych (jeżeli jest taka potrzeba) w ramach projektu.

    Ponadto, dlaczego kolejna agencja? Dlaczego nie można tych 2mld wrzucić do budżetu istniejących agencji z zastrzeżeniem że ma to iść na TLR wyższe niż 1? Tworzenie kolejnych stanowisk, dyrekcji, rad, wynajmowanie kolejnych budynków, usług itd.

    • ~swoi czekają 15.05.2025 16:38

      Przecież gdzieś trzeba upchać przyjaciół królika i stołki im zapewnić z pensjami naj naj ... a co. W ten sposób wypompujemy do naszych 90% budżetu, a 10% na projekty. Uśmiechnięta jest ta rządząca koalicja i cieszcie się i chwalcie, że my skubiemy was jak możemy

  • ~maciej 15.05.2025 15:14

    Tak, tak. Kolejne agencje, kolejni dyrektorzy agencji, kolejne "Trudne Sprawy". Wystarczy jedna agencja, z odpowiednimi konkursami/programami. Chcemy rozdzielić badania podstawowe od aplikacyjnych? Proszę bardzo, zróbmy 2 osobne konkursy. Mamy NCBiR, mamy NCN no i mamy SBŁ, i nie potrzebujemy kolejnych agencji.

    • ~Grześ 15.05.2025 23:20

      Ech był kiedyś taki KBN i aby dostać grant wskazane było zaprosić odpowiedniego urzędnika na obiad. Zdecydowanie należy przeznaczyć specjalne środki na badania stosowane, tylko nie wolno oddawać ich do rozdziału przez NCN, bo tam z definicji rządzi kasta., która nie uznaje badań stosowanych jako badania naukowe.

      • ~Andrzej Jajszczyk 17.05.2025 10:56

        NCN nie ma nic do uznawania. Ustawa o NCN pozwala wyłącznie finansować badania podstawowe i agencja musi się tego trzymać. Swoją drogą uważam, że to błąd ustawowy - moim zdaniem NCN powinien finansować ambitne projekty badawcze zaproponowane przez naukowców, niezależnie od tego czy są to badania podstawowe czy stosowane, podobnie jak to jest w ERC. Ale to wymagałoby zmiany ustawy.

    • ~Profesor PAN 15.05.2025 16:58

      Proszę nie być tak wyrywnym. Że pan nie potrzebuje, to nie znaczy, że nie ma takich, którzy przytulą.