Aktualności
Życie akademickie
08 Maja
Opublikowano: 2025-05-08

Studia online – biznes czy prawdziwa edukacja?

Pandemia koronawirusa znacząco przyspieszyła proces cyfryzacji szkolnictwa wyższego i nauki. Uczelnie zostały zmuszone do natychmiastowego przejścia na zdalny tryb kształcenia. Doświadczenia z tego okresu sprawiły, że wiele z nich zdecydowało się kontynuować tę formę kształcenia studentów w całości lub w wybranych elementach.

Rozważając możliwość prowadzenia studiów z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, w pierwszej kolejności trzeba się odnieść do prawnej dopuszczalności takiego rozwiązania w polskim systemie szkolnictwa wyższego i nauki. Pod pewnymi warunkami jest to możliwe. Żeby tak było, pozwalać na to powinna przede wszystkim specyfika kształcenia na określonym kierunku. Po drugie, należy to przewidzieć w programie studiów. Ponadto prowadzenie zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość musi nastąpić przy wykorzystaniu infrastruktury i oprogramowania zapewniających synchroniczną i asynchroniczną interakcję między studentami i prowadzącymi zajęcia.

Bardzo ważne jest to, że jedynie część efektów uczenia się objętych programem studiów może być uzyskana podczas takich zajęć. W przypadku studiów o profilu praktycznym liczba punktów ECTS, jaka może być uzyskana w trakcie zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, nie może być większa niż 50% ogólnej liczby punktów ECTS koniecznej do ukończenia studiów na danym poziomie. Z kolei w przypadku studiów o profilu ogólnoakademickim jest to nie więcej niż 75% ogólnej liczby punktów ECTS koniecznej do ukończenia studiów na danym poziomie. Warto także zwrócić uwagę, że w przypadku zajęć kształtujących umiejętności praktyczne, metody i techniki kształcenia na odległość mogą być wykorzystywane pomocniczo. Powyższe zasady mają charakter generalny. Jednocześnie jednak pamiętajmy, że w okresie pandemii obowiązywały przepisy szczególne w tym obszarze.

Szczegółowe warunki nauki zdalnej zostały doprecyzowane na gruncie rozporządzenia w sprawie studiów. Zostały one sformułowane w sposób bardzo ogólny, co pozostawia w pewnym zakresie pole do interpretacji w zakresie spełnienia poszczególnych wymagań. Kluczowe wydaje się odpowiednie przygotowanie nauczycieli akademickich i innych osób prowadzących zajęcia do ich realizacji z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Dobrą praktyką jest prowadzenie kursów lub szkoleń dotyczących narzędzi wykorzystywanych w procesie zdalnego nauczania, a także metodyki tej formy kształcenia. Realizacja zajęć realizowanych zdalnie powinna być przez uczelnię na bieżąco kontrolowana. Uwagę zwraca się również na dostęp do infrastruktury informatycznej i oprogramowania umożliwiającego synchroniczną i asynchroniczną interakcję między studentami a prowadzącymi zajęcia. Weryfikacja osiągnięcia przez studentów efektów uczenia się odbywać się powinna przez bieżącą kontrolę postępów w nauce.

Bardzo istotne jest także odpowiednie przygotowanie głównych interesariuszy procesu kształcenia, czyli studentów. Powinni oni odbyć szkolenia przygotowujące do udziału w zajęciach prowadzonych online. Na uczelni ciąży obowiązek zapewnienia materiałów dydaktycznych w formie elektronicznej oraz umożliwienia osobistych konsultacji z wykładowcami prowadzącymi tego typu zajęcia w siedzibie uczelni lub w jej filii. Nie można również zapominać o dobrych praktykach w zakresie uwzględniania różnorodności potrzeb studentów, w tym osób ze szczególnymi potrzebami. Istotne jest przede wszystkim dostosowanie materiałów i narzędzi dydaktycznych oraz odpowiednie przygotowanie wykładowców.

Dobrą praktyką jest opracowanie prawa wewnętrznego dotyczącego przedmiotowego zagadnienia. Powinno ono w odpowiedni sposób uszczegóławiać zasady prowadzenia zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość.

Teoria a praktyka

Powyższą teorię odnieść trzeba do praktyki prowadzenia kształcenia zdalnego w Polsce. W pewnym momencie ta forma edukacji stała się bardzo dochodowa. W przestrzeni medialnej nadal możemy odnaleźć reklamy zachęcające do podjęcia studiów prowadzonych w pełni online, co jest oczywiście niedozwolone. Zdarza się, że uczelnie starają się obchodzić regulacje prawne, np. poprzez masowe udzielanie studentom zgody na indywidualną organizację studiów, pozwalającą na w pełni zdalną edukację. Z punktu widzenia prawnego wydaje się to niedopuszczalne. W połączeniu z wyrażaniem zgody na realizację studiów w krótszym czasie aniżeli zakładany w programie studiów staje się to niebezpiecznym zjawiskiem, czego efekty już w Polsce obserwowaliśmy. Niebagatelną rolę w monitorowaniu oraz przeciwdziałaniu nadużyciom powinna odgrywać Polska Komisja Akredytacyjna, dbając o jakość kształcenia w polskich uczelniach.

Wydaje się, że dostępne narzędzia informatyczne pozwalają obecnie na przygotowanie zajęć zdalnych charakteryzujących się wysokim poziomem merytorycznym, jak również odpowiednim zaangażowaniem studentów oraz prowadzących zajęcia. To jednak od poszczególnych uczelni zależy, czy zainwestują odpowiednie środki finansowe oraz czas w opracowanie i wdrożenie mechanizmów pozwalających na prowadzenie wysokiej jakości studiów online, które pozwolą na osiągnięcie zakładanych efektów uczenia się.

Nieuniknione wydaje się to, że w pewnym momencie staniemy przed wyzwaniem związanym z dopuszczalnością prowadzenia niektórych kierunków studiów w całości z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Już teraz powinno się podjąć działania ukierunkowane na przygotowanie się do tego. Przede wszystkim obecne regulacje dotyczące kształcenia zdalnego wydają się być zbyt ogólne. Poprzez ich doprecyzowanie należałoby niejako zmusić uczelnie do wdrożenia mechanizmów zapewniających wysoką jakość kształcenia zdalnego. Rozważyć należałoby również uregulowanie kompetencji Polskiej Komisji Akredytacyjnej do dokonywania oceny przygotowania danych podmiotów do prowadzenia zajęć w tej formie. Projakościowe podejście połączone z zewnętrzną oraz wewnętrzną ewaluacją mogłoby w przyszłości pozwolić na efektywne prowadzenie studiów zdalnych. Kluczowe jest podejście, które powinno być ukierunkowane przede wszystkim na zaoferowanie studiów zdalnych o wysokiej jakości kształcenia, a nie być nastawione na aspekt gospodarczy. W krótszej perspektywie będzie to zdecydowanie łatwiejsze na uczelniach publicznych aniżeli niepublicznych.

Nadszedł czas, by przejść do konstruktywnego wykorzystania formuły kształcenia zdalnego. Niemal każdy, kto studiował, pamięta przynajmniej jeden mało interesujący wykład, prowadzony w sposób niezrozumiały lub monotonny, na którym studenci zajmowali się innymi sprawami. Z drugiej strony wystarczy tylko spojrzeć, jak wiele osób słucha ciekawych podcastów czy audiobooków w drodze do pracy, szkoły lub wykonując obowiązki domowe.

Z upływem czasu zmienił się także profil studenta. Obecnie sporo osób podejmuje studia na dalszych etapach swojej kariery, aby podnieść swoje kwalifikacje lub łączy pracę z kształceniem wyższym – nawet w trybie stacjonarnym. Wykłady i zajęcia w formule zdalnej mogą stanowić właśnie odpowiedź na potrzeby współczesnych studentów, którzy chcą efektywnie wykorzystać czas, bez konieczności pozostawania w sali wykładowej. Forma ta wydaje się też szczególnie pomocna dla osób ze szczególnymi potrzebami. Wreszcie, formuła online to szansa na kontynuowanie nauki dla studentów będących rodzicami, co w perspektywie alarmujących wskaźników dzietności w Polsce może stanowić metodę podtrzymującą aktywność zawodową czy społeczną tych osób. Trzeba również pamiętać, że zajęcia prowadzone z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość to nie tylko formuła wykładowa, ale szereg gier i zadań interaktywnych. Pozostaje pytanie: na ile i jak są one wykorzystywane? Zajęcia zdalne na wzór nużących wykładów stacjonarnych rzeczywiście nie będą pomagać, a jedynie utrwalać negatywne konsekwencje funkcjonowania w świecie wirtualnym.

Wady i zalety

Wskazując na korzyści i zalety płynące z kształcenia online, nie można zapominać również o niebezpieczeństwach, jakie niesie za sobą „przeniesienie” studiowania w całości czy w większości do sfery wirtualnej. Wielu ekspertów oceniających skutki pandemii COVID-19 oraz społecznej izolacji w tym okresie, w szczególności w odniesieniu do ludzi młodych, wskazywało na wycofanie społeczne, problemy psychiczne powodowane m.in. osamotnieniem i brakiem interakcji społecznych. Dlatego należy stanowczo podkreślić, że studia stanowią część kultury akademickiej, stanowią przestrzeń, w której tworzą i kształtują się relacje międzyludzkie. Uczymy się na nich słuchać, zadawać pytania oraz na nie odpowiadać. Studia to nie tylko wiedza z książek, ale formowanie postaw społecznych i zawodowych. Nie powinny one być więc traktowane instrumentalnie i utylitarnie sprowadzane do roli „papierka”. Z tego względu formy zdalne mogą, a wręcz powinny uzupełniać kształcenie wyższe, jednak nie powinny całkowicie zastąpić nauki stacjonarnej. Znalezienie złotego środka z pewnością nie będzie łatwe.

Osobną kwestią, do której warto się również odnieść. są studia podyplomowe – prowadzone bardzo często w całości lub części z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. W polskim porządku prawnym znajdują się one co do zasady poza kontrolą ze strony organów odpowiedzialnych za jakość kształcenia. Także w tym przypadku konieczne jest podjęcie przez ustawodawcę odpowiednich kroków, które w efekcie zapewnią wysoką jakość kształcenia. Warto w tym zakresie podjąć ogólnokrajową debatę nad zagadnieniem oceny jakości kształcenia na studiach podyplomowych, w tym w szczególności prowadzonych zdalnie. Oczywistym jest, że z racji liczby i różnorodności prowadzonych programów podyplomowych na poszczególnych uczelniach, niemożliwym byłoby dokonanie ewaluacji wszystkich w krótkim czasie. Rozważyć można jednak takie modele oceny, które w pierwszej kolejności skupiałyby się, np. na przyznawaniu przez organy państwowe certyfikatów jakości prowadzonych studiów podyplomowych.

Powyższe rozważania pokazują, że obecne regulacje prawne wydają się być niewystarczające w kontekście prowadzenia zdalnego kształcenia na poziomie wyższym oraz zdalnych studiów podyplomowych, charakteryzujących się wysoką jakością. Przede wszystkim brak jest odpowiedniej kontroli ze strony odpowiednich organów, które nie posiadają właściwych narzędzi prawnych do prowadzenia ewaluacji w przedmiotowych zakresach. W przyszłości nieuniknione będzie prowadzenie niektórych kierunków studiów w całości z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Warto już w tym momencie rozpocząć ogólnokrajową dyskusję nad tym zagadnieniem, celem przygotowania regulacji prawnych w tym obszarze. Problem w wykorzystaniu tych form związany jest również z tym, jak efektywnie przekazywać wiedzę młodemu pokoleniu, które inaczej patrzy na świat aniżeli 10 czy 20 lat temu.

r.pr. Wojciech Kiełbasiński

współpraca merytoryczna r.pr. Barbara Pietrzyk-Tobiasz

Artykuł powstał we współpracy z Kancelarią dla Nauki

Dyskusja (8 komentarzy)
  • ~Marzena 31.07.2025 10:10

    Wojciech Kiełbasiński = Sebastian Nowak lubi działać pod pseudonimem i oczerniać ludzi

  • ~Przemo 10.05.2025 13:05

    "poza kontrolą ze strony organów odpowiedzialnych za jakość kształcenia."
    Jakoś nie zauważyłem przez ostatnie dziesięciolecia istnienia w Polsce takich "organów", co znaczy, że jeśli istnieją, to albo działają w konspiracji, albo nie działają wcale.

  • ~4tw 09.05.2025 10:50

    Moi drodzy liczy się kasa, kasa misiu, przytulic jak najwięcej kasy kosztem jakości, aby wcisknac fikcyjne wykształcenie bezmyślnym masom ludzi nieświadomym, ze ich wykształcenie jest prawie nic nie warte. Studia ogólnie masowkowe to ściema, uczące terii z rodem lat PRL, które każde skończy. Nie ma znaczenia kierunek i profesja oraz czy uczelnia jest prywatna czy państwowa. Każde studia w Polsce są jak Kolegium Tumanum. Kazdy ma dyplom, mam i ja. A ich wartość jest jak znaleziony żeton z pokemonami w paczce chipsow lays.

    • ~Przemo 10.05.2025 13:11

      Wszystko przez teoretyczną nieskończoność subwencji na kształcenie studentów.
      Im więcej studentów zachęci uczelnia, tym więcej pogłównie wypłaconych subwencji na kształcenie studenta (23-26 tys. zł rocznie) jest w stanie od skarbu państwa wyłudzić.
      To zły system rozcieńczający i pogarszający jakość kształcenia na wszystkich uczelniach w Polsce: ci dobrzy dostaną mniej niż powinni, a ci gorsi dostaną tyle co oni.
      Rząd powinien określać co roku liczbę i wysokość subwencji na kształcenie studentów na wszystkich istotnych dla państwa kierunkach studiów, a nieistotne, niech się utrzymają same - dadzą radę, jeśli są wystarczająco atrakcyjne i przydatne.

      • ~ad 10.05.2025 22:47

        PAKA działa na papierze, a jak wszyscy wiemy kontrole sa formalne, papiery przerzucaja jedynie. Jak jest wszystko formalnie zgadza to wydaja zgode. Nikt nie sprawdza niczego praktycznie. Takie jest prawo w Polsce z kartonu, prawo egzekwuje sie w teorii. Nie musze miec ze zaczasow PIS ktos tam wzial lapowki za otwarcie studiow medycznych. Powinny nie zostac zasady kontroli instytucji publicznych na takie jakie obowiazuja w prywatnych firmach przy audytach. Zeby kopano gdzie kasa poszla kto z kim zawarl umowe czy uslugi byly wykonane. A jak ktos sie placze w zeznaniach zwrot kasa i prokurator.

      • ~efw 10.05.2025 22:43

        Przemek mowisz ze panstwo za kazdy rok nauki studenta uczelni publicznej dostawalo dotacje 23k zlotych?
        Serioo to jest prawda? to jest duzo pieniedzy, rozumiem, ze dotacja musiala pokryc koszty zatrudnienia ludzi, administracje utrzymania budynkow. Ale 23 tysiecy to kupa forsy na 1 studenta? Masz na mysli studenta kierunku humanistycznego? Dlaczego oni na uczelniach placza ze nie ma kasy i jest bieda, jak jesszcze zarabiaja w setkach tysiacach jak na prawie na warunkach? I dlaczego w takim przypadku programy studiow sa jak z rodem PRL ? Studenci nic z tego nie maja bezposrednio do konca.

        • ~Przemo 11.05.2025 09:04

          @ewf
          23 tys. to nie jest ani dużo, ani mało - powiedziałbym porządnie i w sam raz. Tak podaje GUS.
          Subwencja to około 70% środków na utrzymanie uczelni publicznych. Niepubliczne też coś tam dostają od rządu. Niestety przy przeroście administracji - pieniądze łatwo znikają. Uczelnie na jednego naukowca zatrudniają mniej więcej jednego pracownika administracji: system kubańskiej stacji benzynowej: jeden pracownik nalewa paliwo, drugi obsługuje kasę, trzeci przyjmuje, a czwarty wydaje pieniądze. Jeden pracownik by wystarczył i tu, i tam.
          Drugi problem: jeśli co roku 130 tyś osób kończy studia, po co na pierwszy rok przyjmować 400 tysięcy, kiedy maturzystów mamy co roku 250 tysięcy?
          No tak: umiędzynarodowienie. Podobno docelowo ma być 50%.
          Dokąd zmierzamy?

  • ~Łukasz Wolański 08.05.2025 15:25

    Bardzo dziękuję Autorowi za ten głos. Tym bardziej że przedstawia on wiele opinii, z którymi W pełni się zgadzam a które wyrażałem sam na łamach FA, wskazując na potrzebę uporządkowania kwestii kształcenia nauczycieli(https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-1-2024/drukarnie-dyplomow%E2%80%A9/), studiów podyplomowych (https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-12-2024/podyplomowe-eldorado%e2%80%a9/) czy nauczania zdalnego (https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-1-2025/czas-chwycic-e-learning-za-rogi%E2%80%A9/).

    Po ich publikacji odniosłem wrażenie, że tematyka ta jednak mało kogo interesuje. Bo w przeciwieństwie do ocen i grantów nie przekłada się bezpośrednio na warunki pracy i płacy nauczycieli akademickich. Krótko mówiąc są to rzeczy wykraczające poza czubek nosa przeciętnego akademika...

    A tu miłe zaskoczenie. Dziękuję !