O 13% wzrosła od 2019 roku liczba osób studiujących w Polsce prawo. Głównym motorem napędowym są uczelnie, które otworzyły ten kierunek w ostatnich latach. Do egzaminów na aplikacje przystępuje już niemal połowa kończących studia prawnicze.
Raport dotyczący studiów prawniczych w Polsce przygotowali badacze z Uniwersytetu SWPS, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Gdańskiego oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Analiza obejmuje okres 2019–2025.
Na poziomie magisterskim prawo studiuje w naszym kraju 460 tys. osób. To o 4% więcej niż jeszcze na początku badanego okresu (440 tys.). W krajach UE w tym samym czasie zanotowano wzrost o 8% – z 5,18 mln do 5,6 mln. Ciekawe jest zestawienie odsetka osób studiujących prawo w ogólnej liczbie studentów. Zmalał on w większości analizowanych państw, np. we Włoszech z 18% do 14%, w Austrii z 17% do 13%, a w Niemczech, podobnie jak w Polsce, z 10% do 9% (w całej UE z 9% do 8%). Natomiast na Węgrzech udział osób studiujących prawo wzrósł z 15% do 17%.
Autorzy raportu podają, że w odniesieniu do kierunków przypisanych do dyscypliny nauki prawne liczba studentów wzrosła w Polsce z 69 tys. do 73 tys. (+6%). Do wyniku osiąganego przez psychologię (+127%) jeszcze daleko, ale spośród innych nauk społecznych prawo może się równać z naukami o zarządzaniu i jakości (+5%). To i tak lepiej niż np. w ekonomii i finansach czy w pedagogice, gdzie nastąpił spadek liczby studiujących (odpowiednio: -4% i -6%).
W minionym roku akademickim na kierunku prawo studiowało 44 691 osób, czyli o około 13% więcej niż siedem lat temu. Ponad ¼ to „pierwszoroczniacy”. O ile na profilu ogólnoakademickim profilu liczba studiujących utrzymuje się na stałym poziomie (ok. 30 tys.), o tyle radykalna zmiana zaszła na profilu praktycznym – zanotowano tam wzrost o prawie 90%. Jak wskazano w publikacji, to jednak ten pierwszy profil przyciąga więcej kandydatów (75% w 2025 roku).
Jeśli chodzi o formę kształcenia, to przyszli prawnicy najchętniej wybierają studia stacjonarne (60% w 2025 roku). Przy czym warto zauważyć, że to na niestacjonarnych zanotowano bardziej dynamiczny wzrost (20% vs. 9%). Zdecydowana większość decyduje się na uczelnie publiczne (71%, +6%), choć można zaobserwować szybko rosnące zainteresowanie uczelniami niepublicznymi (w omawianym okresie skoczyło o 44%). Większość osób tam studiujących wybiera kształcenie w formie niestacjonarnej (średnio 3 na 5). Z kolei uczelnie publiczne kształcą 80% wszystkich studiujących prawo stacjonarnie.
O ile na psychologii mamy do czynienia z gwałtownym wzrostem liczby studiujących, który doprowadził do szybkiej ekspansji sektora niepublicznego i studiów o profilu praktycznym, stawiając system przed poważnymi wyzwaniami dotyczącymi kadry i jakości kształcenia, o tyle na prawie nadal dominuje model akademicki, oparty na uczelniach publicznych, a wyniki ocen programowych PKA są zdecydowanie lepsze. Z tej perspektywy sytuacja w kształceniu przyszłych prawników wygląda znacznie korzystniej: zmiany mają charakter ewolucyjny i nie naruszają stabilnego rdzenia systemu – zaznacza dr Anna Ziółkowska, dziekan Wydziału Psychologii i Prawa w Poznaniu Uniwersytetu SWPS.
Najwięcej studentów prawa, ponad 4 tysiące, jest na Uniwersytecie Warszawskim. W ostatnich dwóch latach liczba ta zwiększyła się o 9%. Nieco mniejszy przyrost zanotowały Uniwersytet Wrocławski (+7%, obecnie 2631) i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza (+6%, 1742).
Wśród uczelni niepublicznych rekordowy wzrost zanotowała Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego (+154%, 1045), która prowadzi wyłącznie studia niestacjonarne. Z kolei najwięcej studentów prawa w tym segmencie ma Uniwersytet SWPS (+10%, 1329).
Autorzy raportu zwracają uwagę, że po 2019 roku aż 21 uczelni otworzyło kierunek prawo i dziś studiuje w nich łącznie ok. 3 tys. osób. Uczelnie te odpowiadają za ponad 60% całkowitego wzrostu liczby studentów prawa w analizowanym okresie. Obecnie studia na kierunku prawo prowadzone są przez 77 uczelni, z czego ok. 40% to publiczne uczelnie akademickie.
Szybciej niż liczba studiujących rozwija się oferta studiów. W latach 2019–2025 liczba ofert na kierunku prawo wzrosła ze 116 do 158 (+36%). W 122 z nich wszystkie efekty uczenia się przypisano do dyscypliny nauki prawne. W pozostałych programach udział ten wynosi co najmniej 82%, a tylko w jednym przypadku 6%.
W omawianym okresie Polska Komisja Akredytacyjna wydała 32 oceny programowe dotyczące kierunku prawo. W 31 przypadkach były one pozytywne, a tylko w jednym – negatywna. Spośród 35 wniosków o uruchomienie jednolitych studiów magisterskich na kierunku prawo, 71% uzyskało pozytywną opinię PKA. Niemal wszystkie – 34 na 35 – dotyczyły kierunków o profilu praktycznym.
Raport przynosi także dane o absolwentach. Pomiędzy 2019 a 2025 rokiem liczba osób opuszczających mury uczelni z dyplomem magistra prawa zmniejszyła się o 11% (z 6647 do 5913). I znów, o ile w sektorze publicznym absolwentów było mniej o 18%, o tyle w niepublicznym trend był odwrotny – wzrost o 32% (z 1157 do 1522). Badacze wskazują, że w tym drugim przypadku głównym motorem były niepubliczne uczelnie zawodowe, gdzie przyrost sięgnął 109%. Spadek liczby absolwentów dotyczył przede wszystkim studiów stacjonarnych (–16%). Warto też zauważyć, że udział absolwentów profilu praktycznego zwiększył się z 5% w 2019 do 201% w 2025 roku.
W raporcie wskazano, że mimo tendencji spadkowej wśród absolwentów liczba osób przystępujących do egzaminów wstępnych na aplikacje pozostawała względnie stabilna: w 2019 roku wynosiła 2862, a w 2025 roku 2853. W rezultacie zwiększał się odsetek przystępujących do egzaminów aplikacyjnych. W latach 2019–2021 wynosił on około 41–42%, następnie systematycznie wzrastał: do 44,2% w 2022 roku, 47,5% w 2024 roku i 48,9% w 2025 roku. Oznacza to, że do egzaminów na aplikacje przystępuje już niemal połowa kończących prawo.
MK
Jeśli na 1,3 miliona studentów, 0,46 miliona to studenci nauk prawnych, to powinniśmy teoretycznie mieć logiczną konstytucję i najlepszy system prawny na świecie?
:-))))
Państwo prawa czy państwo prawników, oto jest pytanie!
No i mamy kolejne zastępy błyskotliwych i elokwentnych prawników, no i rzecz jasna, niemałą rzeszę kształcących ich "mężów i niewiasty radą znakomite" (parafrazując króla Kazimierza Wielkiego). Zatem, aby uniknąć rozczarowania przy kolejnym rankingu szanghajskim itp. rankingach, proponuję wysłać dane o liczbie tych studiujących i dane o kształcących ich osobach, do tych, którzy przygotowują te rankingi. A całość proponuję "okrasić" informacją sprzed kilku lat od ówczesnego rektora UJ (nota bene, profesora... TEATROLOGII :=) ), że prof. dr hab. nauk prawnych Z. honorowany wtedy na profesora honorowego UJ, jest jakby noblistą z prawa.
Może to pomoże... no, nie wiadomo, kto wie... ;=) ;=)