Aktualności
Sprawy nauki
20 Listopada
Opublikowano: 2025-11-20

Szef Komisji Ewaluacji Nauki apeluje do prezydenta i premiera

Powiązanie widełek wynagrodzeń pracowników systemu szkolnictwa wyższego i nauki z wysokością przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. zwiększanie nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe o co najmniej 0,3% PKB rocznie, wprowadzenie minimalnego udziału wydatków na badania naukowe w budżetach instytucji naukowych – apeluje o to w liście do prezydenta i premiera prof. Filip M. Szymański, przewodniczący Komisji Ewaluacji Nauki.

Prof. Filip M. Szymański, przewodniczący Komisji Ewaluacji Nauki, wystosował list do prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska. Wyraził w nim zaniepokojenie poziomem finansowania nauki i szkolnictwa wyższego w projekcie budżetu państwa na rok 2026. Zdaniem szefa KEN „utrzymanie dotychczasowego poziomu nakładów utrwala długotrwały trend realnego obniżania wydatków w tym obszarze, co prowadzi do dalszej marginalizacji roli nauki w rozwoju naszego kraju”.

Według dostępnych danych, nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe w budżecie państwa oszacowano na nieco ponad 1% PKB, co jest wartością kilkukrotnie niższą od średnich nakładów krajów członkowskich OECD. Taka dysproporcja wskazuje, że Polska nie ma obecnie realnych możliwości konkurowania w obszarze badań i innowacji z krajami o rozwiniętym potencjale naukowym – pisze prof. Filip M. Szymański.

Dodaje, że bez trwałego wzmocnienia finansowania nauki niemożliwe stanie się utrzymanie konkurencyjności gospodarki, bezpieczeństwa technologicznego, ani rozwoju społeczeństwa opartego na wiedzy. I przestrzega: „grozi to zatrzymaniem lub nawet cofnięciem rozwoju Polski jako nowoczesnego suwerennego państwa”.

Krótkoterminowe oszczędności budżetowe mogą przynosić bieżące korzyści fiskalne, jednak w dłuższej perspektywie skutkują systemową erozją potencjału badawczego i kadrowego Polski. W efekcie praca w podmiotach systemu szkolnictwa wyższego i nauki staje się coraz mniej atrakcyjna dla młodych, ambitnych absolwentów – uważa szef KEN.

W efekcie Polska traci zdolność przyciągania utalentowanych badaczy. Za główne przyczyny tego zjawiska Komisja uznaje wynagrodzenia, które na stanowiskach asystenta i adiunkta pozostają w wielu dziedzinach kilkukrotnie niższe od przeciętnego poziomu w sektorze prywatnym, oraz niewystarczająco rozwiniętą infrastrukturę badawczą i niskie nakłady na finansowanie badań naukowych.

Wszystkie te problemy wynikają z jednego źródła – poważnego niedofinansowania nauki i szkolnictwa wyższego. Bez realnej zmiany podejścia finansowego państwa nie da się osiągnąć trwałego rozwoju opartego na wiedzy i innowacjach. Warto podkreślić, że skutkiem niedofinansowania podmiotów szkolnictwa wyższego i nauki jest sztywność struktury wydatków: zdecydowaną większość środków przeznacza się na wynagrodzenia, a znaczną część pozostałych – na utrzymanie infrastruktury. W rezultacie faktyczne nakłady na badania – zakup materiałów, rozwój aparatury, mobilność naukowców czy publikacje – stanowią jedynie kilka procent budżetów większości jednostek naukowych. Oznacza to, że realne środki przeznaczane na działalność naukową w skali budżetu państwa są symboliczne, rzędu dziesiątych części promila – alarmuje przewodniczący Komisji Ewaluacji Nauki.

W dalszej części listu pisze o konsekwencjach takiego stanu rzeczy. Główną jest narastająca luka pokoleniowa w jednostkach naukowych. Odpływ młodych naukowców czy wręcz brak zainteresowania rozwojem kariery naukowej w szkołach doktorskich, zdaniem autora listu, grozi w dłuższej perspektywie utratą zdolności do samodzielnego tworzenia innowacyjnych rozwiązań i uzależnieniem kraju od zagranicznych technologii. Zarazem prof. Szymański nie ma wątpliwości, że dalsze utrzymywanie obecnego stanu będzie tylko pogłębiać dystans między Polską a gospodarkami opartymi na wiedzy.

Komisja Ewaluacji Nauki nie poprzestaje na diagnozie – w liście wymieniono także działania, które należy pilnie podjąć, by zapobiec niepożądanym zjawiskom. Jako kluczowe wskazano powiązanie widełek wynagrodzeń pracowników podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki z obiektywnymi wskaźnikami makroekonomicznymi, w szczególności z wysokością przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Ponadto nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe powinny być zwiększane o co najmniej 0,3% PKB rocznie aż do osiągnięcia poziomu 3% PKB przewidzianego w strategiach rozwoju państwa. KEN proponuje także wprowadzenie minimalnego udziału wydatków przeznaczanych bezpośrednio na badania naukowe w budżetach podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki. Kolejnym priorytetem powinien być wzrost poziomu finansowania państwowych instytucji grantowych, w szczególności Narodowego Centrum Nauki, tak aby skuteczność pozytywnego rozpatrywania wniosków osiągnęła poziom 20–25%. Wreszcie, konieczne jest opracowanie spójnej, wieloletniej strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego, wolnej od uwarunkowań światopoglądowych, co pozwoliłoby na jej realizację niezależnie od zmian politycznych w Polsce.

Mariusz Karwowski

List przewodniczącego KEN do Prezydenta RP

Pismo przewodniczącego KEN do Prezesa Rady Ministrów

Dyskusja (20 komentarzy)
  • ~kk 22.11.2025 14:53

    A po co polska nauka jak jest niemiecka ?

  • ~Sławomir 21.11.2025 18:09

    Szanowni Państwo Dyskutanci

    Czy ktoś z Was zauważył ile osób orientujących się w problemach nauki i szkolnictwa wyższego znajduje się w stałej komisji sejmowej "Komisja Edukacji i Nauki". Jest tam co prawda nasz były minister ale zdania o nim jako osobie orientującej się w tematyce nie powiem. Co prawda to są tam 4 osoby ze stopniem dr i jedna z stopnie dr hab. (Rau) ale w prezydium to sami magistrzy. Wśród członków jest też jedna osoba z wykształceniem średnim.
    Jeśli niestety nie ma w sejmie zrozumienia sytuacji w polskiej nauce oraz wystarczającego poparcia do wprowadzenia rozsądnych zmian to wszelkie apele będą tzw. liściem na wietrze.
    Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że kolejne zwiększenie nakładów na naukę nastąpi w roku akademickim 2027/2028. Jest to rok wyborczy i w roku 2026 zapewne decydenci rządzący naszym krajem przedstawią piękne plany poniesienia finasowania w tym wynagrodzeń ale dopiero od roku pewnie 2028. Mozę coś dorzucą na rok 2027 ale będzie to niewiele.
    Jakby nie patrzeć władza przypomina sobie czasami o nauce polskiej i naukowcach jak są wybory lub jak jest jakiś problem, który trzeba rozwiązać bo im spadają sondaże.

    • ~Ireneusz 23.11.2025 11:34

      W rzeczy samej

  • ~Marcin Przewloka 20.11.2025 17:07

    Już kiedyś sugerowałem przemyślenie projektu, który byłby niezależny od tego, kto rządzi Polską. Czyli pewnego rodzaju porozumienia ponad-partyjnego.
    Jeśli udałoby się to zrobić, to należałoby zwiększać wydatki na nauke systematycznie i niezależnie od tego, co się dzieje z gospodarką, o 0.1% PKB rocznie przez nastepne 15 lat. Równo co roku. Ten ulamek, 0.1 % PKB rocznie, to nie jest dużo, ale po 15 latach dałoby już znaczący wzrost.
    To, w połączeniu z reformą która poprawiłaby jakość i efektywność pracy naukowej w kraju, dałoby Polsce miejsce na równi z resztą krajów europejskich, które dobrze dbają o naukę, i w których nauka napędza przynajmniej część gospodarki.

    • ~Ireneusz 21.11.2025 18:17

      15 lat? Jak nie będzie 2 % PKB finansowania NiSzW do roku 2030, to przestaniemy istnieć w globalnym dyskursie naukowym - całkowicie. Ile czasu moźna funkcjonować w warunkach ciągłej biedy i niedoborów. A rektorzy nakładają na pracowników coraz większe zadania produkcyjne. 200 punktów, 400, 800, 10000 . DAMY RADĘ.

      • ~Marcin Przewloka 21.11.2025 19:35

        @Ireneusz

        Ja osobiście wolę patrzyć na takie zmiany w dłuższym okresie; wydaje mi się, że konsekwencja, systematyczność tego zjawiska jest ważniejsza, niż skoki i "prędkość". Na przykład, jeśli wiadomo by było, że taki wzrost, o którym piszę, jest planowany, reformy zaczęły się i jasno widać by było determinację środowiska politycznego w tym kierunku, dużo łatwiej byłoby przyciągnąć naukowców z zagranicy oraz male i duże inwestycje związane z nauka. Może nawet duże firmy biotechnologiczne i ogólnie związane z nowymi technologiami chciałyby tutaj zainwestować.
        Bardzo ważne są zmiany w kierunku polepszenia jakości. Bez nich same pieniądze nie pomogą.

        A o tych wszystkich punktach za publikacje to raczej pisał nie będę :-)

        • ~kk 22.11.2025 14:27

          Z zagranicy ? A po co nam słabi naukowcy z USA ?

    • ~Profesor PAN 20.11.2025 17:57

      "Już kiedyś sugerowałem przemyślenie projektu, który byłby niezależny od tego, kto rządzi Polską. Czyli pewnego rodzaju porozumienia ponad-partyjnego."

      Dawno pan nie był w Polsce, prawda?

    • ~darek 20.11.2025 17:35

      Porozumienie ponad partyjne już dawno istnieje. Nie zależnie od przynależności partyjnej, politycy traktuja nauke jako coś całkowicie zbędnego i koniecznego do utrzymania. Jak cudze dziecko na które trzeba łożyć alimenty.

      • ~dr-On 25.11.2025 22:12

        A czego oczekiwać od magistra historii, czy ekonomii, czy dr-a socjologii lub nauk politycznych bądź prawnych? Że zrozumie, na co są badania z teorii grup, czy nad mechaniką kwantową lub ciekłymi kryształami? Mgr historii, który by pewnie stękał, gdyby mu opowiadać o działaniu ekranu LCD lub tranzystora, ekonom, co by się krzywił na widok pochodnej funkcji, socjolog kapryszący, gdyby mu opowiedzieć, o utlenianiu jakichś ważnych związków chemicznych itp. itp. itp.
        Oni wszyscy biorą się ze społeczeństwa, które ma akurat TAKIE, a NIE INNE nastawienie do tych spraw. To daje wyobrażenie o tym, jakie mamy tzw. elity. To już TAKSÓWKARZ, z którym kiedyś dyskutowałem na temat studiów, wykazał WIĘKSZE zrozumienie dla potrzeb kształcenia w zakresie fizyki, niż ci ważniacy z tych tzw. "elit". A facet był po studiach... HISTORII.

      • ~Marcin Przewloka 21.11.2025 12:21

        @darek
        @Profesor PAN

        Nie brzmią Panowie zbyt optymistycznie. Ale rozumiem powody.

  • ~Profesor PAN 20.11.2025 16:11

    Chyba wiemy, co Pan Premier mówi w takich okolicznościach: Gdybym miał, to bym dał.

  • ~prof. dr hab. ZS. 20.11.2025 16:08

    Szanowny Panie Profesorze Szymański
    każdy rząd od 1990 roku traktował naukę jako koszt, nie inwestycję.
    Widać Pan jeszcze młody stąd to naiwne pisemko do obecnych władz.
    Piniendzy nie było, nie ma i nie będzie.
    Z drugiej strony brak merytorycznej oceny tzw. uczonych sprawia że etaty dla młodych i ambitnych są niedostępne i blokowane przez nieefektywnych starców jednocześnie pobierających emeryturę. To jest patologia.

    • ~Hubert Wojtasek 21.11.2025 09:25

      Jak to mawiała moja koleżanka w Stanach -eggsactly! Jeśli nie naprawi się systemu, dosypywanie do niego pieniędzy nie ma sensu - tylko więcej zostanie zmarnowanych. Tak samo jak w ochronie zdrowia. Tylko, że nikt nie ma odwagi do przeprowadzenia radykalnych reform i tu i tam.

      • ~SamuelElJacsonJunior 21.11.2025 15:01

        W stylu "wypowiem się na każdy temat" :)

        • ~Hubert Wojtasek 21.11.2025 15:56

          Byłem już dziekanem, członkiem rektorskiej komisji budżetowej, senackiej komisji ds. organizacji i rozwoju, senackiej komisji ds. kadry i zatrudnienia i uczelnianej komisji do spraw etyki badań naukowych. Jak Pan myśli, nic nie wiem na temat funkcjonowania uczelni?

      • ~Nikodem 21.11.2025 10:28

        Buduje Pan obraz polskiej nauki na podstawie jednostkowych przypadków. Głośnych medialnie. Nie widzi Pan osób, które za miskę ryżu pracują rzetelnie naukowo i kształcą studentów. Rządzący na podstawie takiej narracji są zwolnieni ze zwiększania nakładów na naukę i szkodnictwo wyższe.

        • ~Profesor PAN 21.11.2025 12:21

          Też jest patologiczna sytuacja, że w środku Europy w XXI wieku uczeni pracują rzetelnie naukowo i kształcą studentów za miskę ryżu. Być może to akurat jest szczytem patologii. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla dotychczasowych rządów wliczając obecny.

        • ~Hubert Wojtasek 21.11.2025 11:51

          Eggsactly! "szkodnictwo wyższe". Może nie przesadzajmy z tą miską ryżu. U mnie na uczelni przynajmniej połowa ma drugie etaty - mamy w Opolu dwie uczelnie prywatne, część osób pracuje też na Politechnice Opolskiej. Dlatego nigdy nie było zgody na połączenie obu uczelni, chociaż od początku wieku liczba studentów spadła o połowę, a liczba pracowników prawie wcale. Dlatego też kilka lat temu był ogromny opór wobec włączenia do UO Państwowej Medycznej Wyższej Szkoły Zawodowej, bo tam też połowa kadry to byli pracownicy UO. Z pozostałej połowy pracowników większość udziela korepetycji, z reguły w godzinach pracy. Sam nigdy nie miałem drugiego etatu, bo uważam to za nieetyczne, poza tym uniemożliwiałoby mi to rzetelne wykonywanie obowiązków na pierwszym. Nigdy nie udzielałem korepetycji za pieniądze. Ale się nie skarżę, bo lubię tę pracę. A jak komuś się nie podoba, to zawsze może sobie znaleźć inną. A to, że państwo polskie nie widzi, do czego to prowadzi, to już jego sprawa. Bo diagnozę prof. Szymański na pewno przedstawił trafną. Podobne wnioski zresztą przedstawiało już na tym forum wiele osób, m.in. pani rektor Kaniewska. Swoich dzieci na pewno nie będę zachęcał, żeby zostały na uczelni, ani nawet, żeby zostały w tym kraju.

        • ~kk 21.11.2025 11:26

          A cała reszta narodu z pół miski ryżu.