Aktualności
Badania
09 Kwietnia
Opublikowano: 2026-04-09

To nie mnie zastąpi AI – raport o nierealistycznym optymizmie Polaków wobec sztucznej inteligencji

Polacy i Polki częściej oceniają, że ryzyko negatywnych konsekwencji rozwoju sztucznej inteligencji jest większe dla innych ludzi niż dla nich samych i osób im bliskich – wynika z raportu przygotowanego przez Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi Uniwersytetu SWPS.

Szybki rozwój sztucznej inteligencji stał się impulsem do intensywnej debaty społecznej i naukowej, w której fascynacja możliwościami nowej technologii coraz częściej przeplata się z pytaniami i obawami dotyczącymi długofalowych konsekwencji jej wykorzystania.

Dynamiczne zmiany, takie jak te, które obserwujemy przy okazji rozwoju narzędzi sztucznej inteligencji, oddziałują na nasze funkcjonowanie psychologiczne. Gdy nie wiemy, co przyniesie przyszłość, łatwiej o lęk i jednocześnie takie sposoby myślenia, które pomagają ten lęk oswoić – wyjaśnia dr Paweł Muniak, psycholog z Uniwersytetu SWPS, autor raportu.

Badania pokazują, że w takich warunkach ludzie częściej uruchamiają strategie chroniące poczucie bezpieczeństwa. Jedną z najlepiej opisanych tendencji tego typu jest nierealistyczny optymizm, czyli przekonanie, że negatywne zdarzenia z większym prawdopodobieństwem spotkają innych ludzi niż nas samych.

AI groźniejsza dla innych niż dla nas

W raporcie „To nie mnie zastąpi AI. O nierealistycznym optymizmie Polek i Polaków wobec sztucznej inteligencji” przeanalizowano, czy różnice między perspektywą „ty i bliscy” a pozostałymi trzema perspektywami („osoba z miasta”, „obywatel” i „osoba na świecie”) zmieniają się w zależności od płci, wieku, wykształcenia oraz statusu zawodowego osób badanych.

Wyniki sondażu przeprowadzonego między wrześniem a październikiem 2025 roku przez Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi Uniwersytetu SWPS, na reprezentatywnej próbie Polaków (N=1029), wskazują, że wraz z oddalaniem się od perspektywy „ty i bliscy” ryzyko związane z AI jest systematycznie oceniane jako większe dla bardziej abstrakcyjnych i odległych grup.

Z raportu wynika, że osoby młodsze i starsze nie różniły się tym, jak wysoko (przeciętnie) szacowały prawdopodobieństwo negatywnego wpływu AI na życie zawodowe lub prywatne osób badanych oraz innych ludzi. Sondaż pokazuje, że również ani wykształcenie, ani status zawodowy nie zmieniają kształtu wzorca – nie ma dowodów na to, by różnice między perspektywą „ty i bliscy” a bardziej odległymi perspektywami były systematycznie inne w zależności od poziomu wykształcenia czy statusu zawodowego.

Jedyny wyjątek dotyczył płci. Jak wynika z badania, kobiety deklarowały przeciętnie wyższy ogólny poziom postrzeganego ryzyka związanego ze sztuczną inteligencją niż mężczyźni. Oznacza to, że u obu płci działa podobny mechanizm – kobiety i mężczyźni różnią się poziomem bazowym ocen ryzyka, a nie wzorcem porównań – ryzyko jest częściej lokowane po stronie „innych”.

Sztuczna inteligencja poczeka?

Jak zauważa ekspert, analiza postrzeganego ryzyka związanego z generatywną sztuczną inteligencją ujawnia wyraźny i konsekwentny wzorzec: im bardziej oddalona jest grupa odniesienia od perspektywy „ty i bliscy”, tym wyżej badani oceniają prawdopodobieństwo negatywnego wpływu AI na życie zawodowe lub prywatne. Oznacza to, że ryzyko jest psychologicznie przesuwane na zewnątrz – od siebie i najbliższych, przez „osobę z miasta” i „obywatela”, aż po „osobę na świecie”. Ten stopniowy układ różnic jest spójny z teorią nierealistycznego optymizmu.

To, że nierealistyczny optymizm jest w dużej mierze niezależny od kluczowych cech społeczno-demograficznych, niesie ze sobą ważne implikacje społeczne. Wynik ten sugeruje, że nierealistyczny optymizm nie jest efektem specyficznych interesów lub sytuacji życiowej (np. funkcjonowania na rynku pracy, posiadania wyższych kompetencji czy określonego poziomu edukacji), lecz raczej stanowi ogólny sposób psychologicznego porządkowania ryzyka w warunkach niepewności. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli ludzie uznają zagrożenia związane z AI za realne, mogą jednocześnie zakładać, że dotkną one przede wszystkim innych, a więc nie wymagają natychmiastowej reakcji we własnym życiu – tłumaczy dr Paweł Muniak.

Zauważa jednocześnie, że taki sposób postrzegania ryzyka może mieć konkretne konsekwencje praktyczne. Jeśli ryzyko jest lokowane po stronie „innych”, łatwiej utrzymuje się przekonanie, że przygotowanie na zmiany nie jest pilne, co może osłabiać motywację do działań adaptacyjnych (np. rozwijania kompetencji, uczenia się efektywnego korzystania z narzędzi AI, higieny cyfrowej, krytycznej weryfikacji treści czy zabezpieczania prywatności). Na poziomie społecznym ten sam mechanizm może obniżać gotowość do popierania rozwiązań prewencyjnych „tu i teraz” (edukacja, programy przekwalifikowania, standardy i regulacje), ponieważ koszty działań są natychmiastowe, a korzyści bywają wyobrażane jako dotyczące kogoś innego.

Wyniki sugerują, że komunikacja o skutkach AI powinna możliwie często przekładać abstrakcyjne ryzyka na bliskie, konkretne scenariusze z codziennego życia i pracy – tak aby ograniczać odruchową myśl „to dotyczy innych” i wzmacniać poczucie sprawczości oraz sensu wczesnego przygotowania się – wskazuje ekspert.

GaL, źródło: SWPS

Dyskusja (7 komentarzy)
  • ~Tadeusz B. Hadaś 09.04.2026 23:12

    RAPORT O NIEREALISTYCZNYM OPTYMIZMIE – BŁĄD KONCEPTUALIZACJI I METODOLOGIA O WĄTPLIWEJ EFEKTYWNOŚCI

    Lektura raportu wskazuje na istotny problem z trafnością wyciągniętych wniosków. Autor analizuje wyidealizowany model rynku, całkowicie pomijając specyficzne dla Polski uwarunkowania systemowe, co czyni całe badanie rynkowo nieadekwatnym.

    1. PERSPEKTYWA RYNKOWA VS. REALIA UKŁADU. Raport interpretuje spokój pracowników jako błąd psychologiczny. Tymczasem w wielu sektorach (administracja, lokalne struktury, średnie firmy) o trwałości etatu nie decyduje wydajność, lecz LOJALNOŚĆ I RELACJE. W takim modelu poczucie bezpieczeństwa jest RACJONALNE – AI nie wypije kawy z szefem i nie dochowa tajemnicy układu, a to te czynniki chronią etat skuteczniej niż jakiekolwiek kompetencje cyfrowe.

    2. RYZYKO ZBĘDNOŚCI AUTORYTETÓW. Sugestia, że świat nauki chroni „kreatywność”, jest niespójna z wyraźnym trendem produkcji treści pod z góry założone tezy grantodawców. Wykorzystywanie prestiżu profesorskiego do legitymizowania „badań o niczym” (np. opartych na masowej obróbce danych AI) prowadzi do katastrofy. Za kilka lat te same, powtarzalne wyniki staną się twardym dowodem na zbędność eksperta – skoro algorytm dostarcza identyczny urobek taniej, prestiż człowieka przestaje być systemowi potrzebny.

    3. METODOLOGIA O WĄTPLIWEJ EFEKTYWNOŚCI. Konstrukcja badania z góry zakłada błąd u badanego, jeśli ten nie pasuje do podręcznikowego modelu merytokracji. Pominięcie zjawiska GOSPODARKI FASADOWEJ sprawia, że raport ślizga się po powierzchni, ignorując realne mechanizmy przetrwania na polskim rynku.

    WNIOSEK. To nie psychologia Polaków jest problemem, lecz SYSTEMOWE PRZYZWOLENIE NA FIKCJĘ. Przeanalizowany raport prawdopodobnie sam staje się przykładem „projektu pod tezę”, który przyspiesza erozję autorytetu nauki. To nie sztuczna inteligencja zlikwiduje wspomniane etaty, ale brak ich realnej użyteczności, który już niedługo stanie się twardym argumentem dla decydentów szukających oszczędności. Stanie się to z gorliwym i interesownym udziałem samych – krótkowzrocznych – naukowców.

  • ~Ireneusz 09.04.2026 13:41

    Chciałbym przeczytać 150 artykułów naukowych i wszystko zapamiętać w 30 sekund. Przeczytać ze zrozumieniem. Niestety nie daję rady. AI to robi perfekcyjnie.

    • ~Hubert Wojtasek 09.04.2026 21:25

      "Przeczytać ze zrozumieniem"?
      No to powtórzę po raz trzeci fragment artykułu stworzonego przez AI, zapewne po gruntownym przeglądzie literatury:
      "A phosphate safeguard answer was used to regulate the pH to 7.8, influencing the total response book to 30 mL. Subsequently, 1 mL of the mass killing of an ethnic group was opposed to 20 mL of the skin sample.”
      Dla niewtajemniczonych - "safeguard answer" to "buffer solution", "response book" to "reaction volume". A o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej" to chyba wszyscy pamiętamy. A po angielsku "final solution" znaczy i ostateczne rozwiązanie i roztwór końcowy... To się nazywa "umęczone frazy" (tortured phrases), które AI wstawia przy synonimicznej konwersji tekstu, żeby uniknąć wykrycia plagiatu.
      https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0254058426003810

    • ~Profesor NIE PAN 09.04.2026 15:47

      Właśnie dlatego niedługo staniemy przed wyborem - albo iść na bezrobocie, albo zostać takim motorniczym botów AI. Problem leży niestety w jednym detalu. Jeden motorniczy ogarnie temat robiony przez dwudziestu naukowców. Kto nim zostanie? Nie profesor, nie naukowiec, tylko taki EMBA-manager, który obejdzie się bez profesora, no może raz na dwa lata zleci profesorowi napisanie ekspertyzy za kilkaset złotych na umowę zlecenie.

  • ~Tragedia 09.04.2026 13:32

    Od lat 90. liczba ludzi na świecie podwoiła się. Wejście AI i inne zmiany spowodują już niebawem zalew całego cywilizowanego świata milionami agresywnych i głodnych imigrantów, a ludzie zaczną zachowywać się jak zwierzęta, zresztą światowi przywódcy już dają sobie i innym taki wzór. Do tego dodamy klęski żywiołowe, zmiany klimatu, susze, nawałnice, trąby powietrzne, ewentualną wojnę światową. Przeciętny człowiek nie będzie potrzebny nikomu, ani sobie (bo nie będzie czuł jakiejkolwiek satysfakcji z życia), ani innym (bo będzie konkurencją w walce o pracę i zasoby). Wszelkie odkrycia naukowe ten stan jeszcze bardziej pogłębią. Stawiałbym tezę, że obecnie nauka działa przeciwko ludzkości.

  • ~Profesor NIE PAN 09.04.2026 12:36

    Jeszcze 10 lat i cała obecna struktura uczelni i pracy naukowej nie będzie nikomu potrzebna w skali świata. Zresztą już mało jest, tylko jeszcze nie bardzo kto ma odwagę to wszystko rozgonić na cztery wiatry. I możecie sobie mówić, że nic nie zastąpi człowieka. Ech, naiwniacy...

    • ~koryto 09.04.2026 19:01

      My koryta nie oddamy i się przy korycie dobrze trzymamy. AI wykiwamy bo nim zarządzamy, a reszta gawiedzi do zbierania chrustu by się ogrzać przy ognisku. albo siedzieć cicho w norze.