Aktualności
Szkoły wyższe
15 Grudnia
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2025-12-15

Uczelnia w czasach chaosu

W warunkach chaosu przywódcy akademiccy muszą zadbać o wartości. Uczelnia powinna kierować się tą refleksją na płaszczyźnie etyki akademickiej: poszukiwania prawdy – pisze prof. Andrzej K. Koźmiński, twórca Akademii Leona Koźmińskiego, wybitny specjalista z zakresu zarządzania.

Kiedy w 1993 roku powstawała Akademia Leona Koźmińskiego (jeszcze pod inną nazwą), jej misją było wykształcenie nowoczesnej polskiej klasy średniej: menedżerów, przedsiębiorców i urzędników. Deficyt takich zasobów ludzkich w warunkach transformacji wzbudzał emocjonalne zaangażowanie i dowodził pilności misji. Dziś w sytuacji bezpośredniego zagrożenia Europy i cywilizacji europejskiej podobnie można sformułować naszą misję w odniesieniu do Europy. W warunkach chaosu kształcimy „ratowników Europy”. To zadanie angażuje emocjonalnie i zapewnia spójność społeczności akademickiej narażonej na naciski, wyzwania i pokusy. Przychodzi nam bowiem realizować tę misję w szczególnych warunkach: w warunkach chaosu.

Nauka zarządzania zna i stosuje od dawna pojęcia ryzyka i niepewności. Dynamika zmian zachodzących w ostatnich dekadach wymusiła jednak wprowadzenie kolejnego pojęcia, określającego wyższe natężenie niepewności i powszechność jej występowania. Chodzi o uogólnioną lub radykalną niepewność. Nawet radykalna niepewność jest jednak w miarę bezpieczna, ponieważ z definicji nie zagraża istnieniu podmiotów uczestniczących w grze. Sytuacja zmienia się, gdy niepewność obejmuje konflikty zbrojne, przemoc czy dążenie do zniszczenia organizacji i instytucji, a nawet państw oraz filozofii czy ideologii leżących u podstaw ich funkcjonowania. Mówimy wówczas o chaosie. Chaos nie jest aberracją, po której szczęśliwym zakończeniu nastąpi powrót do równowagi. Chaos wygeneruje z siebie następny porządek świata. Chaos zmienia istotę misji uczelni. Nie chodzi już o dogonienie czasu, jak w warunkach niepewności, lecz o wyprzedzenie czasu: zaproponowanie i wdrożenie własnego wariantu rzeczywistości.

W sytuacji chaosu jako dominujący jawi się imperatyw rozwoju. Oznacza on bowiem koncentrację sił żywotnych i silne spięcie uczelni z jej najważniejszymi interesariuszami. W warunkach chaosu to rozwój w większym stopniu gwarantuje przetrwanie niż przetrwanie zapewnia rozwój, jak dzieje się w czasach umiarkowanej niepewności. Odpowiedzią na chaos jest intensywny rozwój wygrywających podmiotów, takich choćby jak big techy. Wiąże się to z postulatem hiperzwinności, czyli zdolności do wypatrywania, może nawet wyczuwania słabych sygnałów – szans i zagrożeń w otoczeniu, a następnie do błyskawicznego reagowania na nie. W warunkach chaosu ociąganie się potęguje zagrożenia. Konieczne jest działanie dynamiczne (high speed management), bo szanse i zagrożenia pojawiają się i znikają jak w kalejdoskopie.

Tradycyjne procedury akademickie muszą więc ulec uproszczeniu i przyspieszeniu. Powinna temu towarzyszyć proinnowacyjna tolerancja dla działań i zachowań niekonwencjonalnych, niepowodzeń i błędów. Stosunkowo rzadko występuje ona w akademickich kulturach organizacyjnych. Potrzeba nam odwagi w obydwu wymiarach funkcjonowania uczelni: sprawnościowym (fabrycznym) i akademickim: agory, czyli miejsca spotkania, konfrontacji i rozwoju prawd naukowych wyjaśniających świat.

W warunkach chaosu zaniedbanie jednej lub drugiej części tej hybrydy zagraża istnieniu instytucji. Zbiurokratyzowana fabryka przestaje być uczelnią, a niesprawna i niewydajna organizacja przestaje istnieć, bankrutuje. Imperatywem jest równowaga społeczna między wartościami Fabryki i Agory: z jednej strony efektywnością, a z drugiej prawdą naukową i kumulacją wiedzy. Najgroźniejszy jest jednak brak wartości: bezideowość, obojętność, cynizm i pustka. W warunkach chaosu przywódcy akademiccy muszą zadbać o wartości. Uczelnia powinna kierować się tą refleksją na płaszczyźnie etyki akademickiej: poszukiwania prawdy.

Na tym tle rodzi się pytanie o etykę biznesu czy jakiegokolwiek zorganizowanego działania. W warunkach chaosu jest to szczególnie istotne pytanie, bo także dzięki technologii skala możliwości działania jawi się jako niemal nieograniczona i żadna kontrola nie jest w stanie tego zmienić. Jedynym hamulcem jest etyka, a kluczem do niej zdolności autonormotwórcze aktorów, czyli zdolność narzucania sobie samemu norm i granic. Kluczowym problemem współczesnego zarządzania jest to, że nie wiemy, na jakim systemie etycznym mamy opierać te zdolności normotwórcze. Mimo ton zadrukowanego papieru, zarówno teoria, jak i praktyka uciekają od tego zagadnienia z fatalnym skutkiem: do świata bez moralności i prawa. Trudno sobie wyobrazić jego kontynuację. Konieczne jest zaproponowanie systemu działania, choćby w biznesie, opartego na jakiejś platformie etycznej, której nie znamy jeszcze, a której potrzebujemy, by w wymiarze czysto ludzkim przetrwać i rozwijać się w świecie chaosu.

Presje wywierane na uczelnie w warunkach chaosu mają różnorodny i trudny do przewidzenia charakter, np. polityczny, społeczny, prawny, ekonomiczny, technologiczny, organizacyjny, o nieprzewidywalnym i zmiennym natężeniu ocierającym się niekiedy o poziom zagrażający destrukcją. Przykładem jest nacisk obecnej administracji amerykańskiej na uczelnie Ivy League. Na podobnej zasadzie pojawiają się szanse dające „na chwilę” możliwości rozwoju. Taka okresowa koncentracja energii z zewnątrz wymaga adekwatnej odpowiedzi energetycznej ze strony uczelni.

Jedyną możliwością jest współużytkowanie zasobów zewnętrznych poprzez sieci współpracy, koalicje, wspólne i współfinansowane przedsięwzięcia. Wybuchom energii w otoczeniu towarzyszą więc eksplozje aktywności w uczelni. Wymaga to wrośnięcia uczelni w środowiska zewnętrzne, a zwłaszcza w biznes. Wskazywałoby to na dominację logiki biznesowej w przyszłości i dlatego tak istotne jest akademickie antidotum zapewniające równowagę funkcjonalną między Fabryką a Agorą, dwiema sprzecznymi ze sobą logikami działania, które musimy pogodzić w czasach chaosu.

Andrzej K. Koźmiński

Dyskusja (11 komentarzy)
  • ~Fidelo 21.12.2025 13:42

    Bardzo ciekawy artykuł, ale zainteresował mnie szczególnie ten fragment: "Chaos wygeneruje z siebie następny porządek świata." I że pod taką okoliczność należy ustawiać działania. Niestety, pan profesor nie dokończył wątku, a pisał dalej raczej o bieżącym reagowaniu na pojawiające się okazje. A ja jestem ciekawy tego przejścia, jak będzie wyglądać nauka po zakończeniu okresu smuty, jakie będzie samo przejście. Tego oczywiście w zasadzie nie wiemy, ale miałem nadzieję, że tu od pana profesora Koźmińskiego jednak coś frapującego usłyszymy :)

  • ~Przemo 16.12.2025 12:22

    Bardzo ciekawa wypowiedź i istotny temat do dyskusji. Chaos to skutek zaniku wartości. Żeby ograniczyć chaos należy zdefiniować jego źródło lub źródła.
    Czy nie jest nim nadmierna koncentracja kapitału i nadmierne opodatkowanie, pozwalające na podejmowanie przez inwestorów i przez rządy licznych, błędnych, nieprzemyślanych decyzji, które odnoszą odczuwalne skutki dopiero po kilku lub kilkunastu latach?
    Już 10 lat temu było wiadomo (policzone), że np. administracyjne wymuszenie zmiany technologii w motoryzacji - zbyt szybkie przejście z napędu spalinowego na elektryczny będzie procesem kosztownym i zdecydowanie nieprzyjaznym dla środowiska, i że technologiczna przewaga Europy nad resztą świata zostanie zaprzepaszczona.
    Dziś europejskie elity polityczne już święcie wierzą w dogmat zmyślonej kiedyś propagandy, a niewierzących czeka banicja. Dziś, w czasach szybko rosnącego chaosu, przykłady administracyjnych decyzji na poziomie przemyśleń Króla Maciusia Pierwszego możemy mnożyć.
    Czy można to zatrzymać, czy udział PKB Europy w PKB świata musi spaść jeszcze dwukrotnie, żeby ludzie zaczęli myśleć samodzielnie i w miarę logicznie?

  • ~Ada 15.12.2025 21:42

    Kolejny "dziadek" gada o "wartościach". Takie podejście pozwoliło na prekariat pracowników naukowych, a on będzie dalej swoje o "wartościach".

    Dość z takimi. Środowisko powinno wywalczyć - jak lekarze - 15% podwyżki każdego roku + wyrównanie o wskaźnik inflacji. Wystarczy strajk generalny w dydaktyce na semestr. A tych, którym "prestiż i wartości" zabraniają strajkować przesunąć na dydaktyczne stanowiska.

    • ~Przemo 16.12.2025 12:29

      Proponuje Pani drukowanie pieniędzy bez pokrycia jako rozwiązanie wszystkich problemów nauki?
      Wojciech Jaruzelski próbował i nie pomogło. Powtórzenie takiego eksperymentu byłoby prawdopodobnie bardzo szkodliwe.

      • ~Ada 16.12.2025 18:02

        Wolę to, niż życie "wartościami" i pielęgnowanie "prestiżu". Współwinnymi obecnej sytuacji jest kadra starych pryków, którzy jak w tym wywiadzie nawołują do "pielęgnowania wartości".

        Jakoś jako lekarka-stażystka zarabiam więcej na rękę niż mój ojciec profesor (mówię o pensji z uczelni). Przemo, proponuję nie traktować »bycia naukowcem w PL« za szczyt marzeń, tylko realnie spojrzeć na system. Jako lekarka za 4-6 lat prześcignę w majątku moich rodziców. I tak, będę ciężko pracować na dyżurach - wyłączać telefon w kantorku i sobie drzemać ile wlezie. Z etatu ucieknę jak to tylko będzie możliwe.

        A wy, stare pryki, żyjąc prestiżem narzekajcie jak wam źle i nawołujcie do życia wartościami. Ludzie się z takich jak ten z wywiadu śmieją :)

        • ~Przemo 16.12.2025 21:20

          "kadra starych pryków" Trudno się nie zgodzić. Ja jednak z perspektywy dłuższego czasu widzę i starych pryków i młodych pryków i nazywam to bezwładnością systemu. Stary pryk to oportunista, który nie chce zmieniać wadliwego systemu, w którym już się dobrze ustawił, a młody pryk, to oportunista, który, dostosuje się do każdego systemu, byle zarobić i się nie narobić.
          Bez idealistów jednak żadnego paskudnego systemu nie da się zmienić, obalić, naprawić.
          Prestiż? To synonim słowa iluzja. Tak, każdy pryk to iluzjonista - i młody i stary.
          Bez idealistów, czeka nas dryfowanie w kierunku systemu, który widzimy w Korei Północnej.

          • ~Ada 16.12.2025 21:56

            Być może. Ale u nas młodzi rezydenci przejęli zarząd korporacją i nadają ton. W tym roku podwyżkę na etatach dostaliśmy 20%. Zarabiając tyle, że nie wiem co robić z pieniędzmi. A jeszcze dyżury przede mną.

            Nie. Nie jest to uczciwe, ale dużo zależy od korporacji - milczący nie mają racji. A widzę po rodzicach jak prestiżowi profesorowie trzymający się wartości milczą. Tzn. piszą jakieś pierdoły, które czyta tylko ich koleżeństwo i nikt więcej. W dzisiejszych czasach trzeba ryknąć, żeby coś wywalczyć (tak jak my lekarze).

            Żal patrzeć co się robi z nauką - i obwiniam za to tych, którzy nie potrafią współcześnie komunikować potrzeb środowiska akademickiego: starych dziadów (i dziadki) zajmujące stołki. Niezainteresowane walczeniem o środowisko, bo za swoje pożal się boże 14 tys miesięcznie miękną im nogi. I nic ich nie obchodzi, że zajmujący niższe stanowiska zarabiają mniej. To są wartości dziadów.

            I dlatego moje dzieci będą studiować na najlepszych uczelniach. Bo mnie będzie na to stać, żeby uchować je od dziadostwa intelektualno-etycznego.

            • ~dr-On 18.12.2025 20:47

              Cyt."Bo mnie będzie na to stać, żeby uchować je od dziadostwa intelektualno-etycznego."

              Dziadostwo to objawia się m.in. mniemaniem, że można uprawiać naukę poprzez pisaninę o-siamtym-i-owamtym, czyli o-czym-tylko-da-się-napisać. Ktoś sobie napisze dywagacje na papierze o np. gender, czy pofilozofuje w polityce, poezji, czy też napisze o korespondencji pomiędzy poetą X., a pisarzem Y. lub vice-versa itp. itp. itp. itp.
              A tego typu działalność ma się niestety, nader dobrze w Polsce, i idą na to niemałe pieniądze. I do niedawna MAŁO KTO się tym przejmował. Dopiero kilka dni temu na "FA" wypowiedział się wreszcie jakiś humanista (tak to zrozumiałem), który był BARDZO krytyczny wobec tego, co się dzieje w polskiej humanistyce.

            • ~komentator (poprzedni) 18.12.2025 20:28

              Cyt."W tym roku podwyżkę na etatach dostaliśmy 20%. Zarabiając tyle, że nie wiem co robić z pieniędzmi. "

              Podpowiem Pani. Może Pani wesprzeć polską fizykę i matematykę, poprzez wsparcie finansowe WŁAŚCIWEGO nauczania przedmiotów szkolnych: "fizyka" i "matematyka". :)

              • ~Ada 19.12.2025 22:21

                Wolę ulokować w krypto. Nie dlatego, że nie cenię pracy naukowców w PL: po ojcu cenię. Ale skoro nie umiecie walczyć o swoje jako naukowcy (prof zarabiający min. 10k? To żart, a nie pensja, ale środowisku naukowemu w PL (starym dziadom) starcza), to zysk z inwestycji jest żaden. Dokładnie taki sam, jak u żebraka, który mając możliwości walki o siebie wybiera żebranie. Wolałabym więc dać żebrakowi, ale na razie gram w ruletkę w krypto. Niewiele tracę, a świetnie się bawię.

                Pozdrawiam

            • ~Przemo 17.12.2025 16:09

              "nic ich nie obchodzi, że zajmujący niższe stanowiska zarabiają mniej" - zapewniam Panią, że bywa gorzej, niż Pani myśli. Obchodzi ich - są zainteresowani tym, żeby zarabiali zdecydowanie mniej od nich. Niestety na "najlepszych uczelniach" bywa podobnie. To takie środowisko.
              Przyczyny? Dosyć złożone.
              Skuteczność strajku? Tu ma Pani rację - kto nie spróbuje, ten się z pewnością nie dowie i niczego nie ugra :-)