Aktualności
Życie akademickie
06 Lipca
Fot. Krzysztof Kuzko
Opublikowano: 2026-07-06

Uniwersytet przestał wychowywać, zaczął przygotowywać

Dzisiejszy uniwersytet stoi przed trudnym wyborem. Nie między tradycją a nowoczesnością. Nie między humanistyką a technologią. Nie między rynkiem pracy a nauką. Prawdziwy wybór wygląda inaczej. Czy chcemy uczelni, które wyłącznie przygotowują, czy nadal chcemy uniwersytetów, które potrafią zmieniać człowieka? – pyta prof. Tomasz Blicharski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jeszcze nie tak dawno uniwersytet był miejscem szczególnym. Nie dlatego, że uczono tam więcej niż gdzie indziej. Był szczególny dlatego, że miał ambicję zmieniać człowieka. Student przychodził po wiedzę. Wychodził z innym sposobem myślenia. Uniwersytet nie tylko przygotowywał do zawodu, ale uczył rozumienia świata, odpowiedzialności i zadawania pytań. Dziś coraz częściej mam wrażenie, że coś się zmieniło. Uniwersytet nadal uczy, prowadzi badania, rozwija kompetencje. Ale coraz rzadziej stawia sobie pytanie, kim człowiek ma się stać. Znacznie częściej pyta, co będzie umiał zrobić. To nie jest zarzut wobec studentów. To również nie jest krytyka nowoczesności.

Świat rzeczywiście się zmienił. Stał się bardziej konkurencyjny, szybszy i mniej przewidywalny. Rynek pracy oczekuje konkretnych umiejętności. Pracodawcy chcą kompetencji. Uczelnie odpowiadają na te potrzeby. Pojawił się język efektywności. Mówimy o zatrudnialności absolwentów, o kompetencjach przyszłości, o praktycznym wymiarze kształcenia. Wszystko to jest potrzebne. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy staje się to jedyną definicją uniwersytetu. Bo uniwersytet nigdy nie powstał wyłącznie po to, aby produkować specjalistów. Powstał po to, aby kształtować ludzi zdolnych rozumieć skutki własnych działań.

Przez wieki relacja profesora i studenta była czymś więcej niż przekazaniem informacji. Była próbą formowania człowieka. Dziś coraz częściej student staje się klientem, kierunek studiów produktem, dyplom inwestycją, a wiedza narzędziem. To nie musi być złe. Niepokój budzi coś innego. Tracimy obszar, którego nie da się wpisać do tabel, parametryzacji ani rankingów. Coraz rzadziej pytamy, jakiego człowieka chcemy kształtować. Znacznie częściej pytamy, jakiego specjalistę chcemy wyprodukować. To nie są te same pytania. Można opuścić uniwersytet świetnie przygotowanym do wykonywania zadań. I jednocześnie nie być przygotowanym do rozumienia świata, który samemu się współtworzy. Nie wszystko, co ważne, daje natychmiastowy efekt ekonomiczny. Nie każda rozmowa kończy się wdrożeniem. Nie każda idea prowadzi do produktu. Nie każda refleksja daje się wycenić. A jednak właśnie z takich przestrzeni rodziły się największe zmiany.

Dzisiejszy uniwersytet stoi przed trudnym wyborem. Nie między tradycją a nowoczesnością. Nie między humanistyką a technologią. Nie między rynkiem pracy a nauką. Prawdziwy wybór wygląda inaczej. Czy chcemy uczelni, które wyłącznie przygotowują, czy nadal chcemy uniwersytetów, które potrafią zmieniać człowieka? Społeczeństwo potrzebuje specjalistów. Ale jeszcze bardziej potrzebuje ludzi zdolnych rozumieć konsekwencje własnych decyzji. Lekarzy rozumiejących człowieka, nie tylko chorobę. Inżynierów rozumiejących odpowiedzialność. Naukowców rozumiejących skutki postępu. Liderów rozumiejących, że wiedza bez refleksji może się stać narzędziem pozbawionym kierunku.

Kiedyś student opuszczał uniwersytet jako ktoś ukształtowany. Dziś coraz częściej opuszcza go jako ktoś przygotowany. To nie jest to samo. I być może od odpowiedzi na pytanie, czy uda się odzyskać równowagę między tymi dwoma wymiarami zależy nie tylko przyszłość uczelni. Być może zależy od tego przyszłość społeczeństwa.

Tomasz Blicharski

Dyskusja (21 komentarzy)
  • ~olek 09.07.2026 10:01

    W momencie, gdy na studia trafiają osoby bez elementarnego przygotowania na poziomie szkoły średniej (duża liczba uczelni oferująca podobne kierunki, przyjmowanie kandydatów bez matury z przedmiotu będącego wiodacym na danym kierunku, np. bez matury z chemii na kierunki chemiczne z powodu małej liczby kandydatów uniemożliwiającej ustalenie jakiegokolwiek progu kwalifikacyjnego) rola uniwersytetu sprowadza się najczęściej do doprowadzenia studenta przez pierwsze dwa lata do poziomu, który powinien miec na starcie i dawanie mu fikcji, że jest gotowy do pracy badawczej na trzecim (ostatnim) roku studiów. W efekcie studia, na których nie prowadzi się eliminacji słabych kandydatów, nie przygotowują do niczego.

  • ~karol 07.07.2026 21:46

    bardzo celna opinia, niemal nieobecna w aktualnym dyskursie akademickim. Warto dodać, że dzisiejsi studenci to także "produkt" systemu szkolnictwa, w ktorym szkoly juz tylko uczą (a i to szwankuje z roznych powodów) ale nie wychowują i nie ksztaltują. Klasyczna edukacja taka jak przed wojną, ktora formowała przyszłe elity zdechła z braku dobrych kadr oraz nadmiaru licealistów. I tak na studia trafiają ludzie, którzy się nie nadają oraz/i ci, ktorzy są już wstępnie uformowani w takiej klientystycznej/pragmatycznej optyce. I zostają doktorantami, adiunktami .... i niosą to dalej. Prawda, dobro i piękno łka cichutko w kąciku. Dziękuję za ten glos!

  • ~AD 07.07.2026 21:43

    Dlaczego wobec siebie jesteśmy tacy krytyczni?
    Ciężko pracujemy, dopasowujemy się do wielu pokoleń.


    A jednocześnie akceptujemy, jak nasze środowisko jest oskarżane, bardzo często bezpodstawność zacznijmy od tego, że sami powinniśmy się bronić, przed oskarżeniami, mobbingiem, artykułami na zlecenie.

    Nigdy nie powinniśmy dopuścić do akceptacji takich sytuacji,
    Jak opisane poniżej:

    1. https://sciencewatch.pl/400-bez-domniemania-niewinnosci-postanowienie
    2. https://sciencewatch.pl/536-sprawa-dr-olgi-witkowskiej-pilaszewicz-z-sggw-uniewinnienie-odwolanie-uchylony-wyrok-uniewinnienie
    3. Wyrok sądu, w których Pan Łukasz był tutaj przepraszany
    4. https://sciencewatch.pl/index.php/389-bez-domniemania-niewinnosci
    5. https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-7-8-2024/czasami-bywa-za-wczesnie%E2%80%A9/

    A z drugiej strony mamy coś co mnie przeraża, jak zobaczyłam tutaj:
    1. https://www.rp.pl/wydarzenia/art12969591-plagiator-w-resorcie-kudryckiej

    I nie chodzi o całą sprawę, sprostowania nie znalazłam, ale o finał "tak się robi" ...

    Tego nie rozumiem, dlaczego można każdego obryzgać błotem,. Od tego są komisję dyscyplinarne.

    • ~Obserwator 08.07.2026 10:02

      To pozory bo ta patoFundacja ściśle współpracuje z Wronskim. Ten „etyk” jest wyciągany żeby nakręcać zasięgi bo wszyscy wiedzą że z etyką ma tyle wspólnego co minister z nauką. Wroński nie wie już co pisze, co mówi i nie pamięta co było wczoraj. To wykorzystywanie warzywa i było by to niesmaczne gdyby to nie była osoba która całe życie niszczyła innych tylko po to żeby dostać 2 tysi za wykład o etyce.

      • ~Szok 08.07.2026 12:32

        a tutaj jeszcze ciekawiej:
        https://sciencewatch.pl/544-sprawa-profesury-rafala-wrobla-dokumenty-zut-rdn-finansowanie-obslugi-prawnej-i-wszczete-sledztwo

        Podobieństwo w rycinie. Czy sam siebie daje w kopii pisząc donos, jako oczywiście tajemnicze i zaniepokojne środowisku, jakiś znany profesor XYZ, student itd ?
        :)))))))))))

  • ~Piotr 07.07.2026 18:32

    Madrego profesora dobrze posluchac.te same dylematy mielismy jako czlonkowie PKA zespol nauk slolecznych i prawnych gdy dyskutowalismy o programie ksztalcenia na k.prawo

  • ~A. 07.07.2026 15:12

    Dzisiejszy Uniwersytet przestał robić cokolwiek, poza zarabianiem na studentach.

    • ~komentator 2 07.07.2026 21:16

      Niestety, to w niemałej części jest prawda.
      Autor tego artykułu pisze m.in."Czy chcemy uczelni, które wyłącznie przygotowują, czy nadal chcemy uniwersytetów, które potrafią zmieniać człowieka? Społeczeństwo potrzebuje specjalistów. Ale jeszcze bardziej potrzebuje ludzi zdolnych rozumieć konsekwencje własnych decyzji. Lekarzy rozumiejących człowieka, nie tylko chorobę. Inżynierów rozumiejących odpowiedzialność. Naukowców rozumiejących skutki postępu. Liderów rozumiejących, że wiedza bez refleksji może się stać narzędziem pozbawionym kierunku."

      Wiedza bez refleksji... Ledwo znajduję czas i SIŁY na to, żeby W OGÓLE coś naukowo robić, po ponad 20 latach prowadzenia zajęć dydaktycznych, z których niemały odsetek ma się NIJAK do mojej działalności naukowej. A czas na refleksję, to chyba mam tylko wtedy, gdy śpię. Czas na refleksję, na szlifowanie warsztatu naukowo-badawczego, na rozwijanie swoich kompetencji dydaktycznych poprzez sprzężenie ich z działalnością naukową, mają raczej ludzie, których kariery zostały ODPOWIEDNIO USTAWIONE zawczasu, kiedyś tam. Po prostu, uprawianie nauki w taki sposób, jak to POWINNO BYĆ robione, stało się swego rodzaju LUKSUSEM. Ci, których koleje losu rzuciły na akademicką "skalistą glebę" (parafrazując Ewangelię), takich luksusów raczej nie mają.
      Już to pisałem chyba, że obecnie z punktu widzenia uczelni, dr, czy dr hab. czy to chemii, czy to fizyki, czy matematyki itd., NIE JEST chemikiem, fizykiem, czy matematykiem, ale PRZEDE WSZYSTKIM, prowadzącym zajęcia ze studentami. I NIKT się jakoś tym specjalnie nie przejmuje. Musi prowadzić zajęcia? O, no to co? To będzie. Żaden minister Czarnek, Wieczorek, Kulasek, czy inny NIGDY się tym specjalnie nie martwił.
      Dlatego, ŚMIESZĄ mnie już te poważne wywody o refleksji, o misji itp. itp. Ja nie mam SIŁY na refleksję, a jeśli już, to przychodzą mi dość nieeleganckie słowa na myśl, które takową refleksję mogą stanowić... O refleksjach itp. rzeczach niech sobie mówią ci, którzy zadowoleni ze swoich karier, mogą sobie na to pozwolić.

  • ~tenzatobom 07.07.2026 11:45

    Sami żeście zrobili z uniwersytetów szkoły zawodowe.

  • ~Obserwator 06.07.2026 20:21

    Panie Profesorze... Z całym szacunkiem, ale do czasu uporządkowania sytuacji na uczelni, na której Pan pracuje, niczyjej wypowiedzi z tej instytucji nie można potraktować poważnie. Nawet gdyby była nie wiem jak trafna, konkretna i istotna, na wszystkie wypowiedzi z UM jest nałożony swoisty zgniłobrązowy filtr.

    • ~TB 07.07.2026 18:18

      Przyjdź, zobacz na własne oczy a zdejmiesz filtr.

  • ~komentator 2 06.07.2026 18:44

    Niedawno przeczytałem na "FA", że ma być zbadany wpływ towarzystwa psów na samopoczucie psychiczne studentów (artykuł pt."Czy psy mogą poprawić dobrostan studiujących?").
    Powtórzę zatem pytanie, które zadałem w dyskusji pod tamtym artykułem: KOGO my kształcimy na tych studiach?

    • ~Student PWr 08.07.2026 10:07

      To nic bo w Opolu wykład w głównej auli Politechniki Opolskiej miał gość co wędruje z gęsią. Grać w czasie durnego wykładu wędrowała po auli regularnie fajdajac na wykładzinę. Prorektor ds dydaktyki cieszyła się jak dziecko a prelegent cieszył się ze zarobił. Kolega na tym był to tydzień mieliśmy ubaw że studiuje na takiej uczelni.

    • ~Darek 08.07.2026 09:54

      "KOGO my kształcimy na tych studiach?"

      Płatki śniegu mające problemy z emocjami, bojące się jakiejkowiek formy krytyki (Hejt!), myślące, że wszystko im się należy i przyjdzie samo.

      • ~komentator 2 08.07.2026 14:32

        NIESTETY, tak. Miałem wątpliwą "przyjemność" poznać tego typu ludzi na zajęciach...

  • ~kk 06.07.2026 13:29

    Fałszem jest twierdzenie, że kiedyś absolwent był przygotowany do rozumienia świata - wystarczy popatrzyć na sędziów w Polsce, przecież to ludzie o mentalności robotnika, odwalić robotę i iść do domu.
    Problem w tym, że uczelnie nie przygotowują.
    Problem w tym, że życie społeczne się zatomizowało do jednostki (kryzys rodziny).
    Dobrze, że celem do osiągnięcia dziś jest to, aby absolwent coś konkretnego umiał.
    Pamiętamy określenie wykształciuch.
    Pamiętamy ludzi na stanowiskach niekompetentnych.
    Dziś jak 90% z rocznika kończy studia, to trudno wymagać, aby każdy z nich rozumiał świat. Dobrze będzie jak swoją pracę wykona porządnie i dobrze by było by rozumiał drugiego człowieka w rodzinie.
    Także proponuję autorowi, aby jednak wziął się za to świetne przygotowanie absolwentów do wykonywania zadań, bo to co na ten temat napisał jest nieprawdą i studenci nie są świetnie przygotowani do wykonywania zadań. Pana samozadowolenie w tym zakresie włącza czerwoną lampkę, że jest źle i to bardzo źle z pracownikami naukowo-dydaktycznymi na uczelniach i ich przygotowaniem do wykonywania pracy na uczelniach.

    • ~Fghh 07.07.2026 10:52

      Tak samo jest z politykami polskimi i różnymi osobami pracującymi w budżetówce. Krzyczą głośnie że na Ukr wielka korupcja a w Polsce jest to samo tyle że kradną w garniturach teczkach pod płaszczem ochronnym UE. Nie wiedzą że mentalne kraj ten tkwi w latach 90 i że nie ma żadnego problemu aby kraść bo im się to wszystko należy. Cyrk i idiokracja w Polsce ludowej standardy etyczne trzeciego świata. Jak swój partyjny ukradnie to nie przestępstwo. Co to za kraj?

  • ~Ambrosius 06.07.2026 12:31

    Jak tak popatrzeć na (różnie utytułowanych) pracowników uniwersytetów, to reprezentują oni dość niski poziom moralny i intelektualny. Więc może lepiej, że nikogo nie próbują wychowywać?

    • ~Zaba2 07.07.2026 21:49

      Marek wiemy, że to Ty :)

    • ~prof. dr hab. ZS 06.07.2026 19:41

      Pełna zgoda.

    • ~Fidelio 06.07.2026 19:12

      Tacy wygrali konkurencję. Źle to świadczy o systemie.