Aktualności
Sprawy nauki
18 Marca
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2026-03-18

Wbrew woli głównego badacza

Opisana poniżej historia w porównaniu do wielu przedstawianych przeze mnie wcześniej spraw stanowi niewielki uszczerbek na rzetelności naukowej. Pokazuje jednak podejście do tego typu naruszeń etyki zarówno uczelnianych organów dyscyplinarnych, jak i samych poszkodowanych. To powszechna na uczelniach „Omertà accademica”.

Dr inż. Aneta Lewkowicz jest z wykształcenia chemikiem po skończonych w 2009 roku pięcioletnich studiach magisterskich na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pogłębiła swoją wiedzę uzyskując inżynierski licencjat z technologii chemicznej na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Z kolei studia doktoranckie w zakresie fizyki molekularnej odbywała już na drugim końcu Polski, w Uniwersytecie Gdańskim, gdzie w 2015 roku pod opieką promotorską prof. Piotra Bojarskiego obroniła w języku angielskim doktorat ze spektroskopii. Tam też od października 2016 roku znalazła zatrudnienie na etacie adiunkta w Zakładzie Biomateriałów i Fizyki Medycznej (kierownik: prof. Piotr Bojarski) Instytutu Fizyki Molekularnej na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii UG.

W maju 2024 roku za pośrednictwem Rady Doskonałości Naukowej otworzyła na macierzystym wydziale przewód habilitacyjny. Jako osiągnięcie naukowe przedstawiła cykl 12 publikacji anglojęzycznych pod wspólnym tytułem Projektowanie molekularne z wykorzystaniem elektronowej energii wzbudzenia oraz wybranych efektów stężeniowych w matrycach fluoryzujących. Temu osiągnięciu badawczemu towarzyszyły dalsze 4 artykuły w dorobku naukowym oraz zaakceptowany wniosek patentowy. Po otrzymaniu pozytywnych recenzji, 6 lutego 2025 roku Rada Dyscypliny Nauki Fizyczne UG nadała jej stopień doktora habilitowanego.

Szybka nominacja

Wkrótce po habilitacji Anetę Lewkowicz powołano na stanowisko profesora uczelnianego. Jej wieloletnie, aczkolwiek prywatne zainteresowania zbrodnią i karą spowodowały, że od kilku lat wykładała zagadnienia metod badawczych w kryminalistyce, kierując unikalnym, założonym przez siebie Laboratorium Ujawniania Śladów Kryminalistycznych. Powstało ono na Wydziale Prawa i Administracji UG i funkcjonowało przy Katedrze Prawa Karnego Procesowego i Kryminalistyki.

I tutaj zaczyna się ciekawa historia. Jednym z głównych osiągnięć naukowych dr inż. Anety Lewkowicz było odkrycie fizyko-molekularnych mechanizmów uwidocznienia związku chemicznego, którego ślady pozostają w liniach papilarnych. Pozwala to uwidaczniać odciski palców na papierach światłoczułych (np. kwity kasowe czy potwierdzenia zapłaty z kas fiskalnych), co dotąd było prawie niemożliwe lub bardzo trudne. Co więcej, jej metoda nie wymaga stosowania szkodliwych i trujących odczynników, dlatego można ją wykorzystać w terenie, na miejscu przestępstwa. Metoda została przez dr inż. A. Lewkowicz zgłoszona do opatentowania w Urzędzie Patentowym pod koniec grudnia 2022 r.

Z uzyskanych nieoficjalnie informacji wynika, że gdy gdańscy kryminalistycy z Wydziału Prawa i Administracji UG dowiedzieli się o odkryciu i pracach nad nową metodą, zaproponowali dr inż. Anecie Lewkowicz pomoc w finansowaniu prac badawczych. Dr hab. Krzysztof Woźniewski, prof. UG, kierownik tamtejszego Zakładu Kryminalistyki i Prawa Dowodowego Katedry Prawa Procesowego i Kryminalistyki (kierownik Katedry: dr hab. Sławomir Steinborn, prof. UG), wystąpił o grant w programie OPUS 2021 Narodowego Centrum Nauki. Wśród 6 osób wymienionych jako współpracownicy w otrzymanym grancie głównym wykonawcą rzeczywistym była dr inż. Aneta Lewkowicz. Trzyletni grant „Nowe fizykochemiczne metody ujawniania śladów daktyloskopijnych jako kryminalistyczne narzędzie zwiększenia efektywności” 2021/41/B/HS5/03250 miał wartość prawie 900 tysięcy złotych. Zrealizowano go w okresie 1 stycznia 2022 – 17 stycznia 2025 r. i rozliczono dwoma artykułami wieloautorskimi w języku angielskim w 2022 i w 2024 roku.

Chwalimy się sukcesem

W czerwcu 2023 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie odbył się Zjazd Katedr Kryminologicznych. W programie sesji VII został przedstawiony referat pt. Nowoczesna, nietoksyczna metoda wizualizacji śladów daktyloskopijnych na papierach standardowych i termicznych, który w części wygłosił dr hab. Krzysztof Woźniewski, w części dr inż. Aneta Lewkowicz, a w części dr Magdalena Kasprzak, adiunkt z Zakładu Kryminalistyki i Prawa Dowodowego UG.

Wystąpienie zostało następnie wydrukowane w monografii pokonferencyjnej Oblicza kryminalistyki, wydanej w Warszawie przez Polskie Towarzystwo Kryminologiczne jeszcze w 2024 roku. Rozdział, który tam widnieje, nosi ten sam tytuł, co wystąpienie konferencyjne, ale autorami byli jedynie dr Magdalena Kasprzak i dr hab. Krzysztof Woźniewski. Jak się dowiedziałem, ówczesna adiunkt Aneta Lewkowicz nie zgodziła się na druk ich wystąpienia w lokalnej publikacji, motywując to tym, że zaplanowała opublikowanie opisu i przydatności swojej metody w czasopiśmie wysoko punktowanym o międzynarodowym obiegu. Argumentowała, że wcześniejsze wydrukowanie polskiej pracy na ten sam temat może powodować zarzut autoplagiatu, a tego chce uniknąć. Współautorzy referatu, prawnicy, nie przyjęli do wiadomości jej protestu i argumentów. Przygotowali maszynopis, w którym nazwisko głównej wynalazczyni metody zostało usunięte, co nie uszło uwagi tych, którzy znali i śledzili detale tej sprawy.

Skarga

22 listopada 2024 roku do dziekana Wydziału Prawa i Administracji UG, dr. hab. Wojciecha Zalewskiego, prof. UG, wpłynęła skarga dr inż. Anety Lewkowicz zarzucająca duetowi autorskiemu, dr Magdalenie Kasprzak i dr hab. Krzysztofowi Woźniewskiemu, naruszenie jej praw autorskich związanych ze złożonym wnioskiem patentowym, dotyczącym jej odkrycia, czyli wizualizacji śladów daktyloskopijnych. Ten, po uzyskaniu wyjaśnień z 30 listopada od współautorskiej dwójki, przekazał 9 grudnia 2024 r. pismo o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego rektorowi Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Piotrowi Stepnowskiemu.

Stałym rzecznikiem ds. nauczycieli akademickich na całą kadencję była dr hab. Diana Trzecińska, prof. UG, z Katedry Prawa Gospodarczego Publicznego i Ochrony Środowiska Wydziału Prawa i Administracji UG, od roku 2019 sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Jednak rektor Stepnowski powołał 19 grudnia 2024 r. jako rzecznika dyscyplinarnego ad hoc prof. Zbigniewa Kaczyńskiego z Katedry Chemii Biomedycznej Wydziału Chemii UG. Zapewne stało się tak ze względu na ewentualny konflikt interesów, gdyż obwinieni są kolegami z tego samego wydziału co D. Trzecińska. Nowy rzecznik, prof. Z. Kaczyński, zajmuje stanowisko prodziekana ds. nauki i jest przewodniczącym Rady Dyscypliny Nauki Chemiczne UG. Sprawa jednak nie została skierowana najpierw do oceny przez Rzecznika Rzetelności Naukowej UG, którym do kwietnia 2025 r. był prof. Sławomir Steinborn. Zrezygnował on z tego stanowiska z chwilą powołania przez ministra sprawiedliwości na Prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Miał on także konflikt interesów, gdyż „pisarska dwójka” pracowała w jego katedrze, a on sam był współautorem drugiego artykułu rozliczającego grant.

Nowo powołany rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie wyjaśniające 30 stycznia 2025 r. Początkowo próbował mediacji pomiędzy stronami, ale nie doprowadziły one do rozwiązania sprawy. W toku postępowania rzecznik ustalił, że współpraca między dr inż. A. Lewkowicz a władzami Wydziału Prawa i Administracji UG oraz Katedrą Prawa Karnego Procesowego i Kryminalistyki, kierowaną przez prof. S. Steinborna, zaczęła się w latach 2020–2021 i jej celem był rozwój kryminalistyki. Grantem kierował Krzysztof Woźniewski, zaś głównymi wykonawczyniami były adiunktki: Aneta Lewkowicz (część fizykochemiczna) i Magdalena Kasprzak (część kryminologiczna).

Przesłuchana dwójka autorów publikacji w monografii pokonferencyjnej, K. Woźniewski i M. Kasprzak, nie przyznała się do winy. Terminowo, czyli przed upływem 6-miesięcznego okresu wyznaczonego na przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego, rzecznik dyscyplinarny złożył 1 lipca 2025 r. wniosek dyscyplinarny o ukaranie obojga upomnieniem. Zarzucił „popełnienie czynu polegającego na uchybieniu w 2024 r. – wraz z Magdaleną Kasprzak – obowiązkowi rzetelności i staranności ciążącemu na nauczycielu akademickim jako współautorze artykułu naukowego poprzez nieumieszczenie w artykule pt. »Nowatorska, nietoksyczna metoda wizualizacji śladów daktyloskopijnych na papierach standardowych i termicznych«, napisanym wspólnie z Magdaleną Kasprzak, a opublikowanym w monografii pt. Oblicza kryminalistyki (…) informacji, że autorką metody, której dotyczył artykuł, jest Aneta Lewkowicz”. Upomnienie to najniższa z listy kar przewidzianych przez prawo akademickie.

Wniosek dyscyplinarny

Postępowanie dyscyplinarne w opisywanej sprawie na Uniwersytecie Gdańskim rozpoczęło się 7 lipca 2025 r. Wtedy to przewodniczący komisji dyscyplinarnej, prof. UG Mariusz Bogusz z Katedry Postępowania Administracyjnego i Sądowoadministracyjnego (nawiasem mówiąc – dawny, wieloletni rzecznik dyscyplinarny UG), powołał skład orzekający. Stanowili go: prof. Mariusz Makowski, kierownik Katedry Chemii Bionieorganicznej Wydziału Chemii UG jako przewodniczący oraz dr hab. Anna Zamojska, prof. UG, kierownik Katedry Ekonometrii Wydziału Zarządzania i student Wydziału Zarządzania UG Kacper Wiśniewski, który był też zatrudniony na etacie jako kierownik Biura Wsparcia Studentów i Doktorantów w Biurze Prorektora ds. Studenckich UG.

Warto zauważyć, że obecne przepisy dyscyplinarne już nie wymagają, aby w sprawach przeciwko nauczycielom akademickim w składzie orzekającym był student. Uważam, że nie powinno go tam w ogóle być. Studenci z reguły nie zabierają głosu z obawy np. przed niepowodzeniami na egzaminach prowadzonych przez ewentualnych profesorów – kolegów obwinionego. Równie istotny i oczywisty jest fakt, że nie mają jeszcze wiedzy i doświadczenia, aby ocenić wagę i szkodliwość społeczną osądzanego czynu popełnionego np. przez profesora czy innego nauczyciela akademickiego.

Warte podkreślenia jest również to, że rzecznik dyscyplinarny, prof. Zbigniew Kaczyński, uznał, iż nie znalazł potwierdzenia zarzutu dr inż. Anety Lewkowicz naruszenia jej praw autorskich jako twórcy projektu wynalazczego. Napisał: „Przypisanie sobie autorstwa cudzego projektu wynalazczego (art. 303 § 1 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej – t. j. Dz. U. z 2023 r., poz. 1170) obejmuje bowiem dwa elementy: (1) przedstawianie cudzego projektu wynalazczego jako własnego, z jednoczesnym (2) zatajeniem faktu, że ten projekt wynalazczy pochodzi w rzeczywistości od innego autora/ twórcy”. Dlatego rzecznik doszedł do przekonania, że „brak jest podstaw uznania, że miało miejsce przypisanie sobie przez dr. hab. K. Woźniewskiego, prof. UG oraz dr M. Kasprzak, autorstwa cudzego projektu wynalazczego (…) przede wszystkim z tego powodu, że inkryminowany tekst (…) nie zawiera sformułowań jednoznacznie i wyraźnie wskazujących na przypisanie sobie autorstwa tej metody przez dr. hab. K. Woźniewskiego, prof. UG i dr M. Kasprzak”.

Dalej prof. Kaczyński argumentuje: „Sformułowania takie jak: »nasze prace badawcze«, »nasze badania«, »nasza metoda« mają bowiem charakter wieloznaczny i mogą być rozumiane jako odnoszące się do autorstwa metody, ale także jako odnoszące się do wspólnej pracy naukowej w ramach realizacji multidyscyplinarnego projektu (grantu) obejmującego część fizykochemiczną, kryminalistyczną i prawną. Oceniany z perspektywy trzech obszarów nauki oraz trojga autorów – cały projekt (grant) był bowiem »ich«.

Podobny – z perspektywy naukowej – charakter miała opracowana metoda ujawniania śladów. Była ona bowiem wynikiem wspólnego projektu naukowego (grantu) realizowanego (pod kierownictwem dr. hab. K. Woźniewskiego, prof. UG) przez autorów reprezentujących różne dyscypliny. Sformułowania: »nasze prace badawcze«, »nasze badania«, »nasza metoda«, użyte w kontekście wspólnej pracy naukowej i realizowanego wspólnie grantu były zatem uprawnione. Istotne znaczenie w sprawie ma również fakt, że w abstrakcie wystąpienia konferencyjnego, który powstał także przy udziale i został zaaprobowany przez dr hab. A. Lewkowicz, występowały takie same formy gramatyczne (»nasz«, »nasza«, czasowniki w pierwszej osobie liczby mnogiej, np. »podjęliśmy«, ), jak w późniejszym artykule (…). Formy użyte w abstrakcie nie budziły jednak zastrzeżeń dr hab. A. Lewkowicz, mimo że także wówczas, tj. w czasie tworzenia abstraktu – ani dr hab. K. Woźniewski, prof. UG i dr M. Kasprzak, nie byli twórcami metody ujawniania śladów w jej warstwie fizykochemicznej.

W tej sytuacji nie można uznać, że użyte przez dr. hab. K. Woźniewskiego, prof. UG i dr M. Kasprzak, w odniesieniu do nowej metody ujawniania śladów, wieloznaczne sformułowania – takie jak »nasza«, oraz »podjęliśmy« – dowodzą zamiaru przywłaszczenia sobie przez nich autorstwa tej metody”.

Dalej prof. Kaczyński jednak tłumaczy: „Nie oznacza to jednak, że obwinieni nie popełnili czynu wyczerpującego znamiona innego przewinienia dyscyplinarnego. Ich tekst (…) nie zawiera bowiem wyraźnego i jednoznacznego stwierdzenia, że autorką/twórcą nowej metody ujawniania śladów (w jej warstwie fizykochemicznej) jest dr hab. A. Lewkowicz. Wymogu zamieszczenia tej informacji nie spełnia ani fragment traktujący o finansowaniu projektu NCN (k. 117 akt), ani przypis nr 31 (k. 113 akt). W żadnym z tych fragmentów, ani w żadnym innym miejscu inkryminowanego tekstu, autorzy (…) nie wskazali wprost, wyraźnie i jednoznacznie (choć powinni byli), że autorką/twórcą fizykochemicznej części nowej metody ujawniania śladów jest dr hab. A. Lewkowicz. Zachowanie to należy jednak postrzegać w płaszczyźnie naruszenia obowiązku rzetelności i staranności naukowej (wadliwości artykułu naukowego pod względem redakcyjno-warsztatowym), a nie w płaszczyźnie ewentualnego przypisania sobie (przez zaniechanie) autorstwa cudzego projektu wynalazczego. Sama wadliwa redakcja tekstu naukowego, nawet uchybiająca wymogom rzetelności i staranności, nie jest bowiem tożsama z przypisaniem sobie autorstwa cudzego projektu wynalazczego w rozumieniu prawnym”.

Z tego powodu rzecznik dyscyplinarny przyjął, że czyny obydwu autorów „wyczerpały znamiona przewinień dyscyplinarnych (…) których istota sprowadza się do uchybienia obowiązkowi rzetelności i staranności przy opracowaniu tekstu naukowego (uchybienia niemającego jednak cech deliktu polegającego na przypisaniu sobie autorstwa cudzego projektu wynalazczego)”. W końcowym podsumowaniu rzecznik dyscyplinarny stwierdził: „Zachowanie obwinionych nie było bowiem wynikiem nasilonej złej woli z ich strony, lecz rezultatem braku rzetelności i staranności przy redagowaniu tekstu naukowego, opracowywanego w stosunkowo nietypowych (bo multidyscyplinarnych) warunkach”.

Przytoczony obszerny fragment wniosku dyscyplinarnego wskazuje jasno, jak można przeinterpretować podstawowe fakty i przedstawić je w takim świetle, że jednoznacznie naganny czyn dwojga kompetentnych i doświadczonych prawników, dokonany z premedytacją, zostaje zaprezentowany jako czyn małych dzieci, które nie wiedziały co robią.

Przebieg rozpraw dyscyplinarnych

Na pierwszej rozprawie dyscyplinarnej, która odbyła się 30 września 2025 roku, po zapytaniu przewodniczącego składu orzekającego obwinieni złożyli jednak chęć mediacji, mimo że w okresie postępowania wyjaśniającego sprzeciwili się takiej propozycji. Z kolei pokrzywdzona przedstawiła Komisji Dyscyplinarnej, czego oczekuje od obwinionych: „Wycofania spornego fragmentu tekstu z artykułu lub pisemnego oświadczenia przez obwinionych, że jest jedynym autorem wskazanej w tytule artykułu metody wizualizacji śladów daktyloskopijnych na papierach standardowych i termicznych oraz twórcą patentu do tej metody”. W mojej opinii Aneta Lewkowicz powinna zażądać całkowitej retrakcji, czyli unieważnienia spornego artykułu. Dalej ustalono, iż „tekst porozumienia zostanie przygotowany przez Biuro Prawne UG i uzgodniony ze stronami. Przygotowane zostanie również addendum do artykułu, które przez obwinionych zostanie rozesłane do wymienionych w porozumieniu podmiotów z prośbą o zamieszczenie na właściwych stronach internetowych tych podmiotów”.

Ugoda została podpisana 3 października 2025 r., a dopisek o poniższej treści z prośbą o zamieszczenie go przesłano 22 października do dziewięciu podmiotów. Brzmi on: „ADDENDUM: W uzupełnieniu artykułu pt. »Nowatorska, nietoksyczna metoda wizualizacji śladów daktyloskopijnych na papierach standardowych i termicznych«, opublikowanego w monografii pt. Oblicza kryminalistyki pod red. Mieczysława Goca, Violetty Kwiatkowskiej-Wójcikiewicz i Józefa Wójcikiewicza, Warszawa 2024, Magdalena Kasprzak i Krzysztof Woźniewski, jako współautorzy tego artykułu, oświadczają, że jedynym twórcą wskazanej w tytule artykułu metody wizualizacji śladów daktyloskopijnych na papierach standardowych i termicznych oraz twórcą patentu do tej metody, jest dr hab. inż. Aneta Lewkowicz, prof. UG”.

Na kolejnej rozprawie w dniu 28 października 2025 r. na zgodny wniosek stron i przy akceptacji rzecznika dyscyplinarnego, postępowanie dyscyplinarne zostało umorzone. Oznacza to, że z obwinionych zdjęto wiszące „piętno kary” w postaci upomnienia, a cała sprawa została uznana za niebyłą. Dlatego formalnie nic nie zostaje w dokumentach uczelnianych osób wcześniej obwinianych o delikt dyscyplinarny.

Cena awansu

Kiedy 27 września 2025 r. zapytałem e-mailowo Anetę Lewkowicz o przejęcie jej odkrycia badawczego, ku mojemu zaskoczeniu przez ponad dwa tygodnie nie dostałem odpowiedzi. Po kolejnym e-mailu otrzymałem odpowiedź, iż jej brak odpowiedzi na poprzedni email wynika z toczącego się postępowania dyscyplinarnego, a „poczucie lojalności wobec pracodawcy obliguje mnie do zachowania poufności w tej sprawie”. To nie pierwszy przypadek, gdy osoba okradziona boi się mówić o złodziejstwie, którego ofiarą padła „dla dobra uczelni”, ale zarazem kosztem całej społeczności akademickiej.

Warto też poinformować Czytelników, co się działo w tle trwającego postępowania dyscyplinarnego, gdyż to nam uzmysławia, że czasami trzeba pójść na kompromis. 24 września 2025 r. odbyło się posiedzenie Rady Wydziału Prawa i Administracji UG, na którym dziekan, dr hab. Wojciech Zalewski, prof. UG, zaproponował powołanie z dniem 1 października 2025 r. nowego Zakładu Analiz Sądowych w Katedrze Prawa Karnego i Kryminologii (kierownik: dr hab. W. Zalewski). Na jego kierowniczkę zaproponował dr hab. inż. Anetę Lewkowicz, prof. UG. Argumentował, iż zakład, prowadzony przez fizyka i oparty na specyficznej i unikalnej aparaturze uzupełni od strony badawczej działania istniejącego już w katedrze Zakładu Kryminologii (kierownik: dr hab. Jacek Potulski, prof. UG). Uchwałę przyjęto jednogłośnie.

Po formalnym powołaniu zakładu, w skład pracującego tam zespołu oprócz prof. UG Anety Lewkowicz wszedł również dr Adrian Wrocławski jako adiunkt. Jest on biegłym sądowym z zakresu badania broni palnej i balistyki oraz dyrektorem Muzeum Kryminalistyki UG. Przewidziane jest, że do personelu Zakładu dołączą też dwie doktorantki pracujące nad swoimi dysertacjami na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki UG. Są to: mgr Martyna Czarnomska, biolog medyczny po UG (kończy doktorat w sierpniu 2026 r.), oraz mgr Emilia Gruszczyńska, biolog po UJ w Krakowie (kończy doktorat w sierpniu 2027 r.). Obie doktorantki ukończyły także kryminologię na UG, co pozwala im łączyć wiedzę z obszaru nauk przyrodniczo-medycznych i prawnych.

Emilia Gruszczyńska – jak wynika z komunikatu NCN z 28 listopada 2025 r. – dostała właśnie w konkursie PRELUDIUM 24 grant na prawie 140 tys. złotych, celem sfinansowania realizacji projektu badawczego „Analiza Rezonansowego Transferu Energii Förstera (FRET) pomiędzy aktywnymi fluorescencyjnie składnikami obecnymi w substancji potowo-tłuszczowej i wydzielinie pośmiertnej jako potencjalne narzędzie do szacowania czasu zgonu”. Z kolei jej mentorka, Aneta Lewkowicz, w wyniku ostatniego konkursu OPUS 29 otrzymała, tym razem własny, trzyletni grant NCN: „Molekularne badania śladów kontaktowych: innowacyjna metoda analizy DNA i śladów daktyloskopijnych (Jigsaw ID) w kontekście identyfikacji ofiar masowych i tanatologii sądowej” o wartości 2 miliony 252 tys. złotych. To solidna podstawa działalności nowego zakładu na UG.

Komentarz

Dr hab. Krzysztof Woźniewski, mimo potwierdzonego w postępowaniu dyscyplinarnym deliktu dotyczącego braku rzetelności akademickiej, nadal zajmuje stanowisko przewodniczącego Odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej UG ds. Doktorantów. Tymczasem piastowanie takiej funkcji wymaga nieskazitelnej postawy i rzetelności. Mam nadzieję, że Senat uczelni, któremu przewodniczy JM Rektor UG, prof. Piotr Stepnowski, niebawem zaproponuje stanowisko komuś nieobciążonemu tego rodzaju słabością. Ubolewam, że to postępowanie dyscyplinarne zakończyło się bez konieczności retrakcji kwestionowanego artykułu, a organy je prowadzące doprowadziły do rozmycia odpowiedzialności dyscyplinarnej poprzez umorzenie. Moim zdaniem, niezależnie od polubownego załatwienia sprawy, postępowanie dyscyplinarne nie powinno być umorzone, a obwinionych należało ukarać przynajmniej symboliczną karą upomnienia. Byłoby to sygnałem, że takie zachowania nie są akceptowane na Uniwersytecie Gdańskim.

Marek Wroński

Marekwro@gmail.com

Dyskusja (13 komentarzy)
  • ~patologia nauki 23.03.2026 13:39

    niestety gdańska szkoła ściemniania, są tu tacy co publikują co dwa dni, tacy co przebadali więcej niż jakakolwiek firma badawcza za pieniądze średnich i dużych firm i mają stopy odpowiedzi w ankietyzacji przedsiebiorstw na poziomie 80%. Co za cudowna efektywność i produktywność niektórych na tej uczelni; były rektor plagiat, ale wszyscy o nim od lat wiedzeli, podobnie wielu innych szczególnie starszej daty. Inne uczelnie przynajmniej podejmują działania dyscyplinarne, tutaj działa miotła - kto nie z mieciem to go zmieciem, a brudy miecia zamieciem.

  • ~Tekla 19.03.2026 11:14

    Prawie 2 lata temu autor powyższego tekstu zmasakrował w FA młodą badaczkę z Warszawy.
    Wiarygodność zawodowa i etyka pracy Pana redaktora spadły wtedy w moich oczach do ZERA...

  • ~Annie 19.03.2026 07:14

    Zaraz zaraz....

    Tak mi się przypomina pewna sytuacja....
    https://acsjournals.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1002/cncr.28462

    :)

    • ~haha 23.03.2026 13:55

      Pewnie annie dużo gorsze rzeczy robi notorycznie, ale niestey nie opublikuja jej w takich czasopismach

  • ~Mone 19.03.2026 06:48

    Przeczytał bym ten tekst ale ponieważ napisał to pan Wroński szkoda czasu. Jaka jest wiarygodność kogoś kto sam nie stracił habilitacji a za pisanie nieprawdy przegrał w sądzie. Nie stracił hab tylko dlatego że już nikomu nie chciało się wałkować tego samego tematu drugą dekadę.
    Kończ waść, wstydu oszczędź, w tym przypadku tylko sobie już.

  • ~sdf 18.03.2026 21:08

    Cóż, wstrzemięźliwość Pani Prof. Lewkowicz się opłaciła - działa, publikuje, jest zauważalna na uczelni. Po prostu, współpraca poszła nie do końca tak, jak wszyscy by chcieli. Bywa. Nie do końca rozumiem ten tekst, w sensie - co on ma udowodnić? Był konflikt, głupi - tu się zgadzam, prawnicy popełnili błąd, i to dość poważny. Strony jakoś tam się porozumiały, rzecznik dyscyplinarny zrobił, co mógł (i tu naprawdę ręczę głową, znam prof. Kaczyńskiego osobiście, trudno mu coś zarzucić). Prof. Lewkowicz prawdopodobnie uznała, że nie ma sensu tego ciągnąć, skoro są już kolejne rzeczy do zrobienia. Za słuszny uważam postulat, by Pan dr hab. Woźniewski został uwolniony od obowiązków w zakresie postępowań dyscyplinarnych.

    Z obowiązku wytknę też błąd: w roku 2016 z całą pewnością na UG nie było już Instytutu Fizyki Molekularnej na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii UG. A to dlatego, że nie było już od dawna takiego wydziału. Chemia od dawna jest już osobnym wydziałem.

  • ~Adam M. 18.03.2026 18:14

    Niezrozumiałym jest, że zawczasu nie uzgodniono treści polskojęzycznej publikacji konferencyjnej.
    Obok głównej publikacji merytorycznej w wysoko-punktowanym czasopiśmie można przecież zrobić równoległą skróconą publikację o innym zakresie, a nawet wręcz sygnalizującą powstającą właśnie główną publikację. Tak sie często postepuje, szczególnie w przypadku publikacji konferencyjnych.
    Wniosek z tego jest taki, że skoro nie umiano sie w tej kwestii dogadać to chyba zabrakło ostrożności na etapie powstawania zespołu badawczego..

  • ~ania 18.03.2026 18:10

    Co kogo to interesuje? Po co opisywać takie rzeczy?

    Wniosek artykułu jest banalny w sumie, zwłaszcza gdy można napisać, że jeśli ktoś, kto "tropi" nierzetelność, sam ma taką skazę, to jest OK?

  • ~Marek 18.03.2026 17:21

    Pani dostała zakład, a pojęcie autoplagiatu nie istnieje w przepisach prawa i jest raczej rodzajem swoistego "prawa" zwyczajowego.

    • ~Przemo 18.03.2026 18:20

      Ciekaw jestem jak wynalazca dosyć świeżego i absurdalnego słowa "autoplagiat" sobie wyobraża ukraść samemu sobie własny pomysł czy własne dzieło ;-)
      Czy jak ktoś dwa razy wygłosi ten sam wykład, to siebie okradł?
      Jeśli siebie okradł z pomysłu, musiałby postawić samego siebie w stan oskarżenia, ponieważ jeśli nie postawi, nie będzie poszkodowanego.

      • ~Piotru 19.03.2026 18:01

        Nie o to chodzi w pojęciu autoplagiatu. W założeniu artykuł naukowy zawsze przedstawia coś nowego. Jeśli opublikowany został w jakichś materiałach pokonferencyjnych, to rzetelny autor/badacz nie ma możliwości opublikowania go w innym miejscu (z potencjalnie większym zasięgiem i o większym prestiżu). Nie ma natomiast problemu, żeby wygłaszać dwa razy ten sam wykład.

  • ~Przemo 18.03.2026 14:44

    Jeśli problem jest istotny, powinien trafić do sądu, a jeśli nie - szkoda się tym zajmować.

  • ~Xyz 18.03.2026 11:26

    "sprawiedliwość" po Gdańsku. Ważne że po "naszej" stronie.