Aktualności
Badania
27 Kwietnia
Opublikowano: 2026-04-27

„Znikająca zima” paraliżuje badania polskich naukowców na Svalbardzie

Tegoroczna wiosna w Arktyce przechodzi do historii jako jedna z najbardziej nieprzewidywalnych i trudnych dla nauki. Trzy międzynarodowe zespoły badawcze realizujące europejski projekt LIQUIDICE, koordynowany przez Polskę, stanęły przed wyzwaniami, które jeszcze dekadę temu byłyby nie do pomyślenia.

Rok temu ruszył duży europejski projekt naukowy koordynowany przez polską jednostkę – Instytut Geofizyki PAN. Badacze sprawdzają, jak śnieg, lód i wieloletnia zmarzlina kształtują globalny klimat i przyszłość zasobów wodnych.

W ramach przedsięwzięcia powstaną unikatowe zbiory danych, precyzyjne modele klimatyczne i innowacyjne narzędzia do monitorowania zmian kriosfery. Te wyniki nie tylko pomogą naukowcom w lepszym rozumieniu procesów kształtujących naszą planetę, ale także – a może przede wszystkim – dostarczą kluczowych informacji decydentom i społeczeństwu. Badania te mają realne znaczenie dla gospodarki wodnej, energetyki, turystyki i strategii adaptacyjnych.

Chodzi nam o informowanie decydentów i społeczeństwa o skutkach topnienia mas lodowych i potencjalnych konsekwencjach dla mieszkańców wielu regionów na świecie. Na przykład w Norwegii od stanu zasobów wodnych zależy produkcja elektryczności. W Indiach śnieg i lód pochodzące z Himalajów stanowią ogromne zasoby wody pitnej. Gdy one będą się zmieniać, wpłynie to z pewnością na bardzo dużą część populacji Azji. Stopniowo malejąca grubość pokrywy śnieżnej może w przyszłości pozbawić alpejskie kurorty źródła dochodu pochodzącego z turystyki. Informacje, które chcemy pozyskać w projekcie, będą więc bardzo istotne, jeśli chodzi o długofalowe planowanie. Pozwolą one na dostosowanie istniejących rozwiązań do kompletnie nowych warunków – mówił w wywiadzie dla FA dr Bartłomiej Luks z Zakładu Badań Polarnych i Morskich IGF PAN.

W tym miesiącu zespół z Instytutu Geofizyki PAN oraz Uniwersytetu Śląskiego miał realizować kluczowe prace w rejonie Polskiej Stacji Polarnej Hornsund. Plan był ambitny: precyzyjne pomiary ekwiwalentu wodnego śniegu w zlewni Fuglebekken oraz nowatorski eksperyment izotopowy na lodowcu Werenskioldbreen, mający opisać procesy parowania śniegu. Natura postawiła jednak podwójną barierę. Po pierwsze, fiord został zablokowany przez gęsty lód morski, co uniemożliwiło podejście statku i wyładunek ekipy i sprzętu. Po drugie, od początku kwietnia zachodnie wybrzeże Spitsbergenu zmaga się z rekordową odwilżą.

W rejonie Longyearbyen termometry pokazały +4°C, podczas gdy norma dla kwietnia to około –15°C. Zamiast 30 cm zwartej pokrywy śnieżnej, mamy gołą ziemię. To uniemożliwiło dotarcie do Hornsundu skuterami śnieżnymi – relacjonuje dr Bartłomiej Luks.

W efekcie, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, polski zespół nie dotarł w teren i musi polegać wyłącznie na podstawowych danych monitoringowych przesyłanych przez zimowników ze stacji.

Międzynarodowa walka o dane

Pozostałe dwa zespoły projektu LIQUIDICE, choć działają, zmuszone są do radykalnej zmiany logistyki. Norwescy naukowcy w Adventdalen (okolice Longyearbyen) zastali teren niemal całkowicie pozbawiony śniegu. Aby w ogóle uruchomić skutery śnieżne, naukowcy muszą transportować je samochodami daleko poza miasto, szukając ocalałych płatów lodu. Ich praca, wspierana przez drony (UAV), ma służyć kalibracji danych satelitarnych Sentinel-3, które potwierdzają katastrofalny stan pokrywy śnieżnej.

Z kolei włoski zespół próbuje działać w Ny-Ålesundzie, na północy Spitsbergenu, gdzie sytuacja jest równie dramatyczna. Badacze donoszą o „wodzie, która jest wszędzie”. Na lodowcach i w strefie przybrzeżnej tworzą się jeziorka roztopowe, a śnieg jest całkowicie przesiąknięty wodą. Włosi wykorzystują to jednak do badania zjawisk Rain-on-Snow (ROS): deszczu padającego na śnieg, który drastycznie zmienia strukturę kriosfery i jest jednym z najpoważniejszych sygnałów ocieplenia.

Eksperci podkreślają, że dokumentowanie tych „depresyjnych” obrazów gołej ziemi i podsiąkniętego śniegu jest obecnie tak samo ważne, jak tradycyjne pomiary lodowca.

Tradycyjne wyprawy skuterowe w kwietniu stają się zbyt ryzykowne i nieprzewidywalne. Być może w przyszłości będziemy musieli planować je wcześniej, w środku zimy, co jednak wiąże się z trudami nocy polarnej zauważa Eirik Malnes z norweskiego instytutu NORCE.

Dodaje, że tegoroczny kryzys udowadnia, jak kluczowe staje się rozwijanie technik teledetekcyjnych. Satelity i bezzałogowce stają się jedynym sposobem na monitorowanie Arktyki w czasie, gdy okno pogodowe dla ludzi drastycznie się zamyka.

Badania w projekcie LIQUIDICE, którego budżet wynosi prawie 7,5 mln euro, zaplanowano do 2028 roku.

Dyskusja (0 komentarzy)