Klasy społeczne w Polsce nadal silnie wpływają na preferencje polityczne – pokazują badania naukowców z Uniwersytetu SWPS. Analiza dotyczyły wyborów parlamentarnych w 2023 roku.
Badacze z Uniwersytetu SWPS pracujący w projekcie „Polskie Generalne Studium Wyborcze 2023” dokonali analizy klasowej, która uwzględnia nie tylko czynniki ekonomiczne, ale także społeczne i kulturowe. Jej wyniki pokazują, że klasy społeczne nadal odgrywają ważną rolę w polskiej polityce, a podziały klasowe, modyfikowane przez różne czynniki, jak np. wykształcenie, wiek, miejsce zamieszkania, religijność, pozostają istotnym wyznacznikiem preferencji politycznych. Napięcia klasowe mogą stanowić jeden z istotnych czynników wyjaśniających obecną polaryzację polityczną w Polsce.
Badacze raportują, że klasa ludowa wyraźnie wspiera Prawo i Sprawiedliwość, podczas gdy klasa wyższa preferuje Koalicję Obywatelską. W najliczniejszej klasie – średniej, poparcie dla KO i PiS kształtuje się na podobnym poziomie (około 30–40 proc.), przewyższając poparcie dla pozostałych partii. Wyniki sugerują, że podziały klasowe pozostają istotnym czynnikiem wpływającym na polityczną polaryzację w Polsce, nawet po uwzględnieniu innych determinant zachowań wyborczych.
Inna sytuacja, te same polityczne wybory
Badania dotyczyły wyborów parlamentarnych w Polsce w 2023 roku, ale prof. Mikołaj Cześnik, jeden z autorów analizy, nie ma wątpliwości, że wnioski bezpośrednio przekładają się na obecną sytuację polityczną.
– Choć sytuacja polityczna się zmienia, to pewne wzory pozostają stabilne. Klasa społeczna to nie moda, tylko trwały fundament i to właśnie ona bardzo silnie wpływa na to, czy i jak głosujemy. To znaczy: osoby z klasy ludowej wciąż najchętniej wybierają partie obiecujące wsparcie socjalne i poparcie dla wartości konserwatywnych, a klasy wyższe skłaniają się ku ugrupowaniom liberalnym. Możemy się więc spodziewać, że podobne mechanizmy zadziałają także w nadchodzących wyborach prezydenckich – choć oczywiście szczegóły zależą od kandydatów i kampanii – podkreśla politolog.
Czynniki determinujące zachowania wyborcze poszczególnych klas społecznych wynikają z ich charakterystyki w ramach nowego schematu klasowego, opartego na pojęciu „siły społecznej”, rozumianej jako kontrola nad ważnymi zasobami w sferach kapitału, pracy i konsumpcji. Mechanizm łączący pozycję klasową z głosowaniem wykracza poza sferę ekonomiczną i obejmuje możliwość realizacji interesów, zarówno materialnych, jak i symbolicznych, w tym dążenie do społecznego uznania (walka o godność, prestiż, afirmację własnej wartości). Schemat klasowy dzieli społeczeństwo na trzy główne klasy w oparciu o trzy kluczowe zmienne: pochodzenie społeczne przodków, zawód wykonywany przez badaną osobę oraz pozycje na skalach bogactwa, wpływów i poważania.
Naukowcy zwracają uwagę na to, że najczęściej głosują osoby z klasy średniej i wyższej – bo mają więcej zasobów: czasu, wiedzy, pieniędzy, poczucia pewności siebie.
– W klasie ludowej jest z kolei sporo barier – nie tylko materialnych, ale też psychologicznych. Ale 2023 rok pokazał, że to się może zmieniać: mobilizacja była rekordowa, a wiele osób z klasy ludowej – tych, które wcześniej nie głosowały – poszło do urn, bo poczuły, że mają realny wpływ – analizuje naukowiec.
Nie tylko PiS i PO
Badania prowadzone na Uniwersytecie SWPS pokazały, że w trakcie wyborów parlamentarnych w 2023 roku kandydaci spoza głównych partii (czyli PO i PiS) mieli największe szanse wśród wyborców klasy średniej – zwłaszcza tych młodszych, mieszkających w dużych miastach. Prof. Cześnik tłumaczy, że klasa wyższa rzadko sięga po outsiderów, bo zazwyczaj ma „swoich” kandydatów. Dodaje, że w klasie ludowej z kolei wciąż dominuje PiS, ale jeśli kandydat bezpartyjny trafi w emocje i język tej grupy – może zyskać. Zwłaszcza jeśli pokaże, że „jest swój”. Czy możliwe jest złamanie duopolu PO-PiS? Zdaniem badacza to nie stanie się samo z siebie.
– Musi pojawić się nowa oferta, która przemówi do różnych grup społecznych – nie tylko do wykształconych z dużych miast, ale też do tych, którzy czują się zapomniani. Taki „trzeci gracz” musiałby mówić prostym językiem o konkretnych sprawach – pracy, mieszkaniach, edukacji – i zdobyć zaufanie ludzi, którzy zwykle politykom nie wierzą. To trudne, ale nie niemożliwe – wskazuje prof. Mikołaj Cześnik.
Wyniki analizy w ramach projektu „Polskie Generalne Studium Wyborcze 2023” ukazały się w „Studiach Socjologicznych”.
MK, źródło: USWPS
A kto to jest tak cała klasa wyższa? Proszę wyliczyć.
"Musi pojawić się nowa oferta"
Wcale nie musi. Patrz Republikanie i Demokraci - od lat wybór ten sam czyli żaden, poieważ jedni i drudzy mają tych samych sponsorów, stąd ludzie proponują, żeby politycy, podobnie jak sportowcy mieli na odzieży logo sponsora, a wtedy będą przynajmniej wiedzieli komu kibicują :-)