Aktualności
Sprawy nauki
26 Maja
Źródło: NCN
Opublikowano: 2025-05-26

Czy NCN uruchomi program grantowy dla uczelni zawodowych?

Publiczne uczelnie zawodowe postulują utworzenie specjalnego programu grantowego przeznaczonego dla pracowników tych instytucji. Jego budżet w okresie pilotażu miałby wynieść około 500 tys. zł.

W Polsce działa obecnie 31 publicznych uczelni zawodowych. Pierwsze z nich powstały w 1998 roku jeszcze pod szyldem państwowych wyższych szkół zawodowych. Prowadzą kształcenie na studiach o profilu praktycznym, uwzględniając potrzeby otoczenia społeczno-gospodarczego, w jakim funkcjonują. Większość z nich, spełniwszy uprzednio określone w ustawie warunki, po raz kolejny zmieniła w ostatnich latach swoją nazwę – teraz są to akademie nauk stosowanych.

– Zdajemy sobie sprawę, że podstawowym naszym zadaniem jest kształcenie, niemniej żadna uczelnia nie może zapominać o prowadzeniu badań naukowych. Nasza kadra to zbiorowość łącząca praktyków z akademikami. Niestety, ta druga grupa znajduje się w gorszej pozycji od kadry uczelni akademickich w konkurowaniu o granty naukowe. Uważamy, że warto ich wspierać, bowiem są to osoby, które mają istotny, pozytywny wpływ na rozwój lokalnej nauki i społeczności – zauważa dr Robert Musiałkiewicz, rektor Państwowej Akademii Nauk Stosowanych we Włocławku i przewodniczący Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych (KRePUZ).

Sternicy tej grupy uczelni chcieliby w związku z tym uruchomienia specjalnego programu grantowego. Miałby być skierowany wyłącznie do prowadzących badania pracowników PUZ-ów. Wniosek w tej sprawie trafił już jakiś czas temu do Narodowego Centrum Nauki.

– Obecnie nauczyciele akademiccy publicznych uczelni zawodowych nie otrzymują grantów ze strony NCN. Jest to następstwem konstrukcji poszczególnych typów konkursów i ich rozstrzygnięć, które promują naukowców z dużych ośrodków akademickich – przekonuje przewodniczący KRePUZ.

Żołędzie, witalność językowa, wolność religijna…

Sprawdziliśmy, jak to jest z tymi grantami. Z danych udostępnionych przez Centrum wynika, że w latach 2011–2024 złożono w sumie 173 wnioski z afiliacją PUZ (na 147 tys. złożonych ogółem). Zaledwie siedem z nich (na 31 tys.) uzyskało finansowanie! Dotyczyły różnej tematyki.

Przykładowo w 2021 roku dr Emilia Szabłowska z Akademii Łomżyńskiej zdobyła grant PRELUDIUM na badania zastosowania obróbki żołędzi i mąki żołędziowej oraz warunków prowadzenia ciasta na cechy jakościowe i zawartość biodostępnych polifenoli w produktach piekarskich i ciastkarskich. Kilka miesięcy wcześniej laureatką w konkursie SONATA została dr hab. Sabina Zdzisława Lachowicz-Wiśniewska z Akademii Kaliskiej (dziś uczelnia ta działa jako Uniwersytet Kaliski) z projektem pt. „Mikroenkapsulacja synbiotyków wzbogaconych związkami polifenolowymi jako czynnik kształtujący potencjał prozdrowotny, przeżywalność mikroorganizmów oraz stabilność związków w odniesieniu do biodostępności i bioprzyswajalności w układzie in vitro”. Z kolei w 2016 roku prof. Jerzy Nitychoruk z Akademii Bialskiej im. Jana Pawła II w Białej Podlaskiej (obecny rektor) sięgnął po grant OPUS poświęcony korelacji faz osadnictwa pradziejowego i wczesnośredniowiecznego w Polsce północno-wschodniej z przemianami środowiska przyrodniczego w świetle badań osadów jeziornych.

Do PUZ-ów trafił jeszcze m.in. grant HARMONIA (2013) – dr hab. Hanna Pułaczewska z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu (obecna Akademia Nauk Stosowanych Angelusa Silesiusa) badała środowiskowe, edukacyjne i medialne uwarunkowania witalności języka polskiego wśród młodzieży szkolnej w Ratyzbonie. Tego samego roku w tej uczelni prof. Robert Wiszniowski (obecny rektor) rozpoczął również realizację grantu OPUS na temat przestrzeni wolności religijnej w Polsce, Czechach i Niemczech. W sumie przez 13 lat do publicznych uczelni zawodowych trafiło z NCN blisko 1,8 mln zł. To ledwie 0,01% rozdysponowanych przez agencję środków na badania podstawowe (16,72 mld zł).

– Właśnie dlatego wnioskujemy o rozważenie możliwości ustanowienia przez NCN programu dedykowanego pracownikom publicznych uczelni zawodowych. Takie rozwiązanie niosłoby korzyści w zakresie rozwoju i promocji nauki w lokalnych społecznościach. Wprowadzałoby także element przyswajania przez pracowników mniejszych uczelni kultury grantowej i uniezależniało pracowników akademickich od woli decydentów rozstrzygających podział środków uczelnianych na naukę, a w sytuacjach, gdy takich środków brakuje, stwarzałoby szansę na rozwój naukowy tam, gdzie dotychczas tej nauki nie ma – przekonuje dr Robert Musiałkiewicz.

Do dziesięciu grantów rocznie

W podobnym tonie wypowiada się prof. Dominik Antonowicz, kierownik Katedry Badań nad Nauką i Szkolnictwem Wyższym na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jego zespół od dawna prowadzi badania dotyczące funkcjonowania publicznych uczelni zawodowych. Zdaniem naukowca, PUZ-y, których główną misją jest prowadzenie kształcenia na potrzeby regionu, pełnią także ważną funkcję miastotwórczą. Zarazem dodaje, że działalność naukowa jest w tych uczelniach bardzo ograniczona, by nie powiedzieć, że incydentalna. Powodem jest brak zasobów, zarówno finansowych, jak i ludzkich.

– Jednocześnie spotkaliśmy tam entuzjastów, którzy starają się prowadzić – w wolnym czasie i często angażując prywatne środki – indywidualne badania, zwykle na niewielką skalę i dotyczące regionu. To często dobrze wykształceni ludzie, którzy z różnych względów wrócili do swoich regionów, ale w środowisku, w którym funkcjonują zawodowo, ich badawcze aspiracje trudno realizować. Niestety, często efekty tych badań publikowane są w lokalnych lub uczelnianych czasopismach, do których mało kto sięga – zwraca uwagę badacz z UMK.

Szansę na wsparcie tych ośrodków prof. Antonowicz widzi w utworzeniu eksperymentalnej, pilotażowej ścieżki w ramach programu MINIATURA. Pomysł ten padł w trakcie dyskusji na marcowym posiedzeniu Rady NCN.

– Mówimy o małym budżecie, do 10 grantów rocznie, co NCN kosztowałoby około 500 tysięcy rocznie, a więc realnie niedużą kwotę. Proponujemy, żeby utworzyć taką ścieżkę na okres 2–3 lat i po tym czasie dokonać ewaluacji, w oparciu o którą zostanie podjęta decyzja, co do jego dalszej przyszłości – mówi prof. Antonowicz.

Zwraca uwagę, że celem takiego działania jest budowanie kultury grantowej wszędzie tam, gdzie uprawia się naukę, w tym również w instytucjach, które statutowo nie prowadzą badań naukowych.

Przed zawodowymi były artystyczne

Jak informuje Anna Korzekwa-Józefowicz, pełnomocniczka dyrektora NCN ds. komunikacji, to nie pierwsza tego typu inicjatywa wskazująca na potrzebę wyodrębnienia w systemie określonej grupy podmiotów szkolnictwa wyższego. Jesienią w krakowskiej siedzibie agencji odbyło się spotkanie z przedstawicielami środowiska uczelni artystycznych, które łączą sztukę i badania i podkreślają specyfikę swojej pracy na tle innych szkół wyższych. Wówczas przeprowadzono m.in. prezentację „success story”, warsztaty dla naukowców symulujące panel ekspertów i warsztaty dla administracji uczelni.

– Rada NCN dyskutuje nad wszystkimi postulatami, które płyną ze środowiska akademickiego. Tak było i w przypadku listu przewodniczącego KRePuZ. W toku dyskusji ustalono, że warto szukać rozwiązań, które pomogą uczelniom zawodowym wejść do systemu grantowego. Wśród propozycji pojawił się m.in. pomysł stworzenia mechanizmów ułatwiających budowanie zespołów grantowych z udziałem pracowników tych uczelni. Zwracano też uwagę, że istotne jest aktywne włączanie się uczelni zawodowych w działania informacyjne i szkoleniowe prowadzone przez naszą agencję – relacjonuje dla FA rzeczniczka Centrum.

I wylicza: NCN przez cały rok organizuje warsztaty online dla wnioskodawców i pracowników administracji jednostek naukowych, koordynatorzy dyscyplin prowadzą warsztaty online i onsite organizowane na zaproszenie poszczególnych jednostek/instytucji naukowych – publiczne uczelnie zawodowe mogą również brać udział w tych szkoleniach. Agencja zachęca także do udziału w konkursie MINIATURA, w którym od tego roku dodatkowo można uzyskać wsparcie mentorek i mentorów. Konkurs ten jest skierowany właśnie do osób, które dotąd nie uczestniczyły w systemie grantowym. Nawet w momencie największych kłopotów budżetowych NCN współczynniki sukcesu w MINIATURZE nie spadały poniżej 20%.

– Po licznych rozmowach z badaczkami i badaczami mogę dodać, że na liczbę składanych wniosków – i ich powodzenie w konkursach – realny wpływ mają konkretne działania wspierające rozwój kultury grantowej: A jednym z najskuteczniejszych sposobów jej budowania jest włączanie młodych badaczy do projektów już na etapie doktoratu. Temat wczesnego startu powraca w wielu dyskusjach, m.in. z laureatami grantów NCN i ERC – przekonuje Anna Korzekwa-Józefowicz i odnosi się jednocześnie do zarzutu o promowanie przez agencję naukowców z dużych ośrodków akademickich. – W konkursach NCN nie ma takiej preferencji. Eksperci (w ponad 90% z zagranicy) w ogóle nie oceniają jednostki, w której realizowane mają być badania. Finansowanie otrzymują projekty najlepiej ocenione pod względem merytorycznym. Rozkład finansowania w poszczególnych regionach kraju wynika przede wszystkim z koncentracji jednostek naukowych, skali ich działalności oraz jakości prowadzonych badań w różnych regionach kraju – stwierdza.

Jaka jest zatem szansa na realizację postulatu publicznych uczelni zawodowych? W notatce z przebiegu marcowego posiedzenia Rady NCN czytamy, że „kluczowe znaczenie ma stworzenie odpowiedniego zaplecza administracyjnego oraz systematyczne budowanie świadomości w zakresie dostępnych możliwości aplikowania o środki finansowe i tylko takie działania mogą realnie przyczynić się do zwiększenia obecności publicznych uczelni zawodowych w gronie laureatów konkursów NCN”.

Przypomnijmy, że w tym roku budżet Narodowego Centrum Nauki został zwiększony do 1,748 mld zł (w tym na projekty naukowe 1,684 mld zł). Agencja otrzymała również 500 mln zł w obligacjach do wykorzystania w latach 2025–2026.

– Roczny budżet NCN jest prawie dwukrotnie wyższy od kwoty subwencji przyznanej wszystkim publicznym uczelniom zawodowym. Pozbawienie naszych pracowników realnych szans na finansowanie projektów badawczych prowadzi do frustracji i w rezultacie do zaniechania rozwoju naukowego. Warto o takich osobach pamiętać i dać im możliwość finansowania publikacji, badań, wyjazdów, konkurowania z pracownikami innych uczelni zawodowych. Mówimy o 2–3 promilach alokacji zasobów NCN, czyli o kwocie niemal niezauważalnej w budżecie agencji – kończy przewodniczący Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (9 komentarzy)
  • ~Przemo 26.05.2025 21:56

    500 tys. złotych do podziału między 31 uczelni, to wychodzi 16 tys. zł na uczelnię.

    Ludzie z tych uczelni złożą powiedzmy 100 wniosków. Każdy będą przygotowywać rzetelnie przez miesiąc - to daje razem 100 miesięcy pracy. Koszt pracy: przyjmijmy 5000 złotych - jako miesięczne wynagrodzenie.
    Wychodzi, że w pisanie wniosków uczelnie włożą tyle ile da się odzyskać z wszystkich grantów z tych 500 tysięcy złotych.

    Po co komu takie działania?

    Za 1 niepotrzebny czołg K2 polski rząd lekką ręką płaci 13 milionów euro, czyli 100 razy więcej niż przeznaczy na granty dla wszystkich 31 uczelni zawodowych.

    Oklaski. Kurtyna.

    • ~Oklaski. Kurtyna. 27.05.2025 10:45

      W nauce miernoty i tuby sprzedajne, to zakała, która blokuje rozwoju nauki w Polsce. Sybir to miejsce nauki dla takich. Po co im K2 jak są tam białe niedźwiedzie. Oklaski. Kurtyna.

  • ~Alicja 26.05.2025 16:57

    Nie jest tajemnicą, że większość budżetu NCN trafia do dwóch regionów. Mamy elitarny system finansowania nauki i to jest dobra droga bo wybitnych jednostek wiele nie ma, ale są też zapomniani Janko Muzykanci i Muzykantki, które z różnych przyczyn nie zasilają wielkich aglomeracji, rozwijają swoje małe ojczyzny, więc i o takich należy pamiętać.

    • ~Tkl 27.05.2025 07:06

      Pamiętamy. Zresztą, jak widać choćby po tym artykule, nie dajecie o sobie zapomnieć ;-)
      PS. Każdemu po trochu, to chyba tak za komuny było. Dzięki temu zrodziły się i utrzymały po dziś dzień te wybitne jednostki. ;-) ;-)

      • ~sqro 27.05.2025 08:16

        Nie no, przecież to rzecz oczywista, że fakt stołeczności, bądź ex-stołeczności, czyni mieszkańców specyficznymi nadludźmi, którym z definicji się należy

  • ~KB 26.05.2025 12:49

    A potem może osobne konkursy dla fizyków teoretycznych, kulturoznawców i inżynierów, w końcu każda grupa ma swoją odrębną specyfikę badań.

    Poza tym, skoro to szkoły zawodowe, to powinny raczej pukać do NCBiR o dedykowany konkurs.

  • ~Darek 26.05.2025 12:35

    "Mówimy o małym budżecie, do 10 grantów rocznie, co NCN kosztowałoby około 500 tysięcy rocznie"

    Przecież to jest 10 Miniatur. A PUZów jest 31! Czyli co trzeci PUZ miałby dostać jedną Miniaturę? Ludzie litości.

    Jeżeli PUZ nie jest w stanie wygospodarować 50 tysięcy złotych rocznie na badania naukowe z własnego budżetu, to może temu budżetowi należałoby się przyjrzeć? Chyba mogliby sfinansować jedną "Miniaturę" dla kogoś, kto w danym PUZie jest najlepszy?

    A może prawda jest taka, że naukowcy pracujący na PUZach są zwyczajnie słabsi od swoich kolegów z większych miast?

  • ~co to komu szkodzi 26.05.2025 12:24

    Stracone pieniądze będą. Uczelnie te nie są zainteresowane badaniami. Głównie nastawieni są na szkółkę. Odwalę parę godzin i do chaty i mam spokój. Kilkakrotnie próbowałem namówić takie szkółki do konsorcjum i podjęcie badań. I ciągle ta sama melodia, oni nie są zainteresowani, a to dodatkowe obciążenia, które i tak nic nie daje im. A prestiż i uznanie, że zajmują się nauką, to uśmiech i machanie ręką. Pytanie z jakim skutkiem dodatkowe finansowanie wpłynie na zmianę nastawienia do nauki. Skoro dają, to trzeba brać, obiecać można, co to komu szkodzi. Skąd to znamy?

  • ~maciej 26.05.2025 12:18

    Dla mnie to absurd. To może zróbmy osobny konkurs dla politechnik, osobny dla uniwersytetów i osobny dla instytutów PAN?