Tylko wprowadzając standardy kształcenia na kierunku prawo można zagwarantować, że zakres efektów uczenia się, a więc przygotowanie kandydatów aplikujących o wykonywanie zawodu prawniczego będzie porównywalny pod względem merytorycznym, czyli w zakresie wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych – pisze dr hab. Piotr Rączka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Uchwalona pod koniec stycznia (i podpisana przez prezydenta w lutym) ustawa o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów skłania do refleksji nad standaryzacją kształcenia na kierunkach studiów, których ukończenie warunkuje uzyskanie uprawnień bądź do wykonywania zawodów (z reguły zawodów zaufania publicznego), bądź do aplikowania o uzyskanie takich uprawnień. Art. 145 tej ustawy, który wejdzie w życie po upływie 12 miesięcy od jej ogłoszenia, wprowadza bowiem zmiany do ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, dodając psychologię do katalogu standaryzowanych kierunków studiów. Choć katalog ten został rozszerzony, nadal próżno szukać w nim studiów prawniczych.
Udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy również kształcenie na studiach prawniczych powinno odbywać się zgodnie z ustalonymi standardami, nie jest proste i jednoznaczne, o czym świadczy trwająca od jakiegoś czasu i występująca z różnym nasileniem dyskusja. Celem tego tekstu jest wskazanie kilku kluczowych argumentów, które przemawiają za wprowadzeniem takiego rozwiązania.
Standaryzacja kształcenia
Na wstępie rozważań dotyczących standaryzacji kształcenia warto odnieść się do regulacji prawnych gruntujących standaryzację w obszarze polskiego szkolnictwa wyższego. Bez wątpienia podstawową regulację w tym zakresie zawiera art. 68 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, który wymienia programy studiów przygotowujące do wykonywania określonych zawodów, przy kształtowaniu których obligatoryjnie należy uwzględnić zdefiniowane standardy kształcenia. Pod pojęciem standardu kształcenia ustawodawca rozumie zbiór reguł i wymagań w zakresie kształcenia dotyczących sposobu organizacji kształcenia, osób prowadzących to kształcenie, ogólnych i szczegółowych efektów uczenia się, a także sposobu weryfikacji osiągniętych efektów uczenia się. Bez wątpienia zatem intencją ustawodawcy było wykluczenie dowolności w prowadzeniu studiów przygotowujących do wykonywania określonych zawodów, tak aby, co zresztą stanowi istotę standaryzacji, niezależnie od jednostki prowadzącej studia, absolwenci wykazywali podobny poziom wykształcenia, czy – używając pojęć prawnych – osiągnęli analogiczne efekty uczenia się.
Z tak sformułowanej regulacji jednoznacznie wynika, że standardy kształcenia powinny być określone dla programów studiów realizowanych wyłącznie na kierunkach przygotowujących do wykonywania określonego zawodu, i to zawodu objętego wyliczeniem ustawowym. Do takich zawodów ustawodawca zaliczył: lekarza, lekarza dentystę, farmaceutę, pielęgniarkę, położną, diagnostę laboratoryjnego, fizjoterapeutę, ratownika medycznego, lekarza weterynarii, architekta, nauczyciela i – ostatnio – psychologa.
Jednocześnie w PSWiN zawarto delegacje ustawowe dla właściwych ministrów (ich właściwość jest ściśle związana z charakterem zawodu, do wykonywania którego mają przygotowywać standaryzowane kierunki studiów) do określenia w drodze rozporządzeń standardów kształcenia. Formułując wytyczne dotyczące treści tych rozporządzeń, bez wątpienia zdefiniował i podkreślił również rolę, jaką spełniać mają ustalone standardy. Określając je należy mieć na uwadze „konieczność zapewnienia wysokiej jakości kształcenia i właściwego doboru efektów uczenia się w celu odpowiedniego przygotowania do wykonywania zawodu z uwzględnieniem jego specyfiki, a w przypadku kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela również czas trwania i właściwy dobór efektów uczenia się na studiach podyplomowych”.
Wydaje się zatem, że standaryzacja, choć w obecnych ramach ustawowych istotnie ograniczona, powinna być immanentnym elementem kształcenia na kierunkach studiów, których ukończenie uprawnia do wykonywania zawodów kwalifikowanych (reglamentowanych), w tym, a może przede wszystkim tych, których wykonywanie jest szczególnie doniosłe dla właściwego funkcjonowaniem państwa i społeczeństwa. Nie ma wątpliwości, że taki charakter wykazują zawody zaufania publicznego.
Co ze studiami prawniczymi?
„Ukończenie wyższych studiów prawniczych” jest pojęciem, które stosuje ustawodawca określając kryteria warunkujące nabycie uprawnień do wykonywania określonych zawodów, co naturalne – zawodów prawniczych. Przykładowo ustawa Prawo o adwokaturze stanowi, że wpisany na listę adwokatów może być ten, kto ukończył wyższe studia prawnicze w Rzeczypospolitej Polskiej i uzyskał tytuł magistra lub zagraniczne studia prawnicze uznane w Rzeczypospolitej Polskiej. Warto podkreślić, że ukończenie takich studiów jest również warunkiem uzyskania statusu aplikanta adwokackiego. Zgodnie bowiem z regulacją zawartą w tej ustawie wśród warunków uzyskania wpisu na listę aplikantów ustawodawca wymienia – obok uzyskania pozytywnej oceny z egzaminu wstępnego – również ukończenie wyższych studiów prawniczych.
Analogiczne rozwiązania prawne, zarówno w odniesieniu do uprawnień do wykonywania zawodu, jak i uzyskania statusu aplikanta, zawierają przepisy: ustawy o radcach prawnych (w odniesieniu do zawodu radcy prawnego i aplikanta radcowskiego); ustawy Prawo o notariacie (w odniesieniu do zawodu notariusza aplikanta notarialnego); jak również ustawy o komornikach sądowych (w odniesieniu do zawodu komornika sądowego i aplikanta komorniczego). Identycznie zostały zdefiniowane wymagania również dla osób ubiegających się o status aplikanta aplikacji sędziowskiej albo prokuratorskiej w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, jak również w ustawie Prawo o prokuraturze w odniesieniu do powołania na stanowisko prokuratora, a także w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych w odniesieniu do powołania na stanowisko sędziego sądu rejonowego i mianowania na stanowisko asesora sądowego. To oczywiście przykładowe regulacje, które posługują się pojęciem „ukończenia wyższych studiów prawniczych”. We wszystkich tych przepisach ustawodawca posługuje się bliżej niezdefiniowanym pojęciem wyższych studiów prawniczych.
W rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 27 września 2018 roku zdefiniowano kierunki, które muszą być prowadzone jako jednolite studia magisterskie, a jakie mogą być prowadzone w tym systemie. Zgodnie z tym przepisem do kierunków studiów, które obligatoryjnie są prowadzone jako jednolite studia magisterskie, zaliczono m.in. prawo. Wydaje się zatem, że przywołane wcześniej warunki uzyskania uprawnień zawodowych i innych są ograniczone wyłącznie do osób, które ukończyły studia o takim charakterze.
Jednoznacznie zatem wynika z tego, że w ocenie ustawodawcy uzyskanie prawa do wykonywania m.in. wskazanych powyżej zawodów jest warunkowane uprzednim osiągnięciem efektów uczenia się właściwych dla studiów prawniczych, czyli ukończenia jednolitych studiów magisterskich na kierunku prawo (poza zakresem analizy pozostawiono kontrowersyjne poglądy kwalifikujące do tej kategorii również studia w zakresie prawa kanonicznego). W konsekwencji trudno uznać, że efekty te mogą być dowolnie kształtowane przez poszczególne uczelnie, które prowadzą studia o takim charakterze.
Wnioski
Mając powyższe na uwadze, wydaje się, że zasadne jest postulowanie określenia standardów kształcenia również dla kierunku prawo. Tylko w ten sposób można bowiem zagwarantować, że zakres efektów uczenia się, a więc przygotowanie kandydatów aplikujących o wykonywanie reglamentowanego zawodu prawniczego będzie porównywalny pod względem merytorycznym, czyli w zakresie wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych.
Nie gwarantuje tego obecny system warunkujący utworzenie studiów na danym kierunku (szczególnie w obliczu systemu mieszanego proponowanego w przepisach ustawy PSWiN), jak również następcza kontrola Polskiej Komisji Akredytacyjnej, której cykliczność, a także stosunkowo mało represyjny charakter, nie pozwala reagować adekwatnie na zjawiska niepożądane.
Analiza „rynku usług dydaktycznych” pod kątem kształcenia w zakresie szeroko pojętych kierunków prawniczych, a także wybranych programów studiów na tego typu kierunkach, skłania również do wniosku, że obecne regulacje są niewystarczające, by, jak się wydaje, zakładany przez prawodawcę stan kształcenia prawniczego osiągnąć (utrzymać).
Z danych przekazanych na corocznej konferencji Ministra Sprawiedliwości z dziekanami Wydziałów Prawa, która odbyła się w marcu w Popowie, a której przedmiotem była analiza egzaminów wstępnych na aplikacje prawnicze, wynika, że w ubiegłym roku do egzaminów aplikacyjnych przystąpili kandydaci, a więc absolwenci studiów prawniczych, z ponad 50 uczelni. Ponadto na „rynku” pojawiają się również studia mające w nazwie pojęcie „prawa”, np. prawo europejskie, kierunek prawno-biznesowy, kierunek prawno-menedżerski, kierunek prawo w biznesie, kierunek bezpieczeństwo i prawo, a także prawo kanoniczne.
Warto również podkreślić, że część kierunków prawniczych posiada nie tylko profil ogólnoakademicki, ale również praktyczny. Dodatkowo z przeprowadzonej analizy wynikają kolejne niepokojące wnioski skłaniające do postawienia tezy o potrzebie standaryzacji – programy studiów wykazują istotne zróżnicowanie, zarówno w zakresie przedmiotów wykładanych na studiach (w tym definiowanych jako przedmioty obligatoryjne), jak i ich sekwencji, a także punktów ECTS przypisanych poszczególnym przedmiotom. Programy studiów wykazują zatem bardzo istotne różnice. Czy taka swoboda w kształtowaniu programów studiów na kierunku prawo jest zjawiskiem akceptowalnym? To pytanie pojawia się każdorazowo w praktyce dziekańskiej, przy rozpatrywaniu wniosków o przyjęcie studentów z innych uczelni i jak się wydaje musi również pojawiać się w praktyce Polskiej Komisji Akredytacyjnej analizującej programy studiów prawniczych na różnych uczelniach.
Taki stan faktyczny obliguje do precyzyjnego określenia, czym są studia prawnicze. Może to być osiągnięte, jak się wydaje, przede wszystkim przez standaryzację kształcenia na jednolitych magisterskich studiach prawniczych. Brak takich rozwiązań doprowadzi do sytuacji, w której ilościowo studia gorsze będą wypierały studia lepsze, co w efekcie przełoży się na poziom ich absolwentów.
Piotr Rączka
Artykuł powstał w ramach współpracy z Kancelarią dla Nauki
W czwartek, 23 kwietnia, zapraszamy na webinar „Czy studia prawnicze potrzebują wspólnych standardów”. Z naszymi ekspertami porozmawiamy o tym, jak dziś wygląda kształcenie na kierunku prawo i czy brak jednolitych standardów jest problemem. Przyjrzymy się różnicom w programach studiów, zastanowimy się, co naprawdę oznacza „ukończenie prawa” oraz czy absolwenci różnych uczelni mają porównywalne kompetencje. Poruszymy także kwestie relacji między autonomią uczelni a jakością kształcenia oraz rolę państwa i instytucji nadzorczych. Wspólnie spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy standaryzacja studiów prawniczych jest potrzebna. Spotkanie będzie miało formułę otwartej dyskusji z aktywnym udziałem widzów.
W roli ekspertów wystąpią: dr hab. Jacek Przygodzki – dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, oraz dr hab. Piotr Rączka – prodziekan ds. studenckich Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Webinar poprowadzi prof. Maciej Serowaniec – dziekan Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu. Początek o godzinie 17:00.
[…] do lektury artykułu opublikowanego w ramach współpracy z Forum Akademickie, w którym ekspert Kancelarii dr. hab. Piotr Rączka, prof. UMK rozważa zasadność standaryzacji […]
Studia prawnicze powstaly jako maszynki do zarabania pieniedzy dla uczelni z warunkow oraz skladek dla roznych korporacji prawniczych. Skonczenie studiow prawniczych na uniwerku to jak skonczenie historii, politologii czy socjologii byle zdac testy.
Zero praktyki czegokolwiek, walkowanie grubych ksiazek, 2/3 programu studiow to historia, filozofia i inne cuda nie zwiazne z kierunkiem. Do tego studia trwaja specjalnie 5 lat dla kasy aby sciagnac ja od studenta, mozna zrobic w 3-4 lata i apliakcja 2 lata. Taka osoba po zdaniu tych egzaminow ma lat 28 gdzie wchodzi na rynek pracy i zaczyna wtedy zarabiac sensowne zarobki w porowniu do absolwenta licencjatu. Pruski styl nauczania z radziecka rosyjska kultura organizacyjna i brakiem jakichkolwiek wartosci na takich uczelniach. Profesorowie plagiatorzy - sedziowe, byla prezydent przejmujaca kamienice w warszawie, teoretycy bo praktykow tam nie uswiadczycie. Praktyk nic nie bedzie chcial miec wspolnego z nauczycielami i teoretykami bo nie ma o czym z nimi rozmawiac bo oni nie znaja praktyki zawodowej jakiejkolwiek. Doswiadczenie z urzedow nie liczy sie w prywatnym sektorze w ogole. Rynek pracy prawnikow w Polsce poza Warszawa to dno tak naprawde i walka o przetrwanie za najnisza krajowa czy do 5 kola netto . W wiekszosci przypadkow to nauczyciele-teoretycy pracujacy w kancelariach typu januszex biznesow czy urzad. Do tego dochodzi jednostajnne uczenie prawa, taki student czy aplikant bez doswiadczenia zyciowego z innych dyscyplin naukowych jest jak kon z klapkami na oczach. Potem wychodza kwiatki ze nie wiedza co to jest przychod a dochod przed opodatkowaniem, ulamkow nie potrafia policzyc tutaj powinny byc polozony nacisk na uczenie matematyki praktyczne, nie znaja aktow notarialnych lub je myla, nie wspomne o rzeczach technicznych czy medycznych, ze o tym nie maja zielonego pojecia. Z kolei w krajach zachodnich mlodzi prawnicy chodza juz na studiach obowiazkowo po urzedach na praktyki platne i staze, uczy sie ich na studiach kilka jezykow prawnych oraz systemow prawnych sasiadow w tym podatkowych po to aby mogli swiadczyc uslugi prawne firmom miedzynarodowym. Tam studia trwaja 4 lata i sa mocno oparte na caseach sa mocno praktyczne. Musza miec obowiazko dyplom z innego kierunku nie zwiazanego z prawem. to jest madre podejscie nawet. bo daje im jakis szerszy background. Potem aplikacja rok - dwa max. Generalnie w Polsce studia prawnicze to cos pomiedzy poznym Jaruzelskim, oraz pozne lata 2000. Rozumiem ze to Polskie uczelnie sa, one nic nie moga zaoferowac same od siebie, powstaly aby kadra miala prace za grosze do emerytury. Ale nigdy w zyciu zadnych wiekszych dotacji dla wydzialow prawa. Dzieki skorumpowanym prawnikom, zlodziejskim urzednikom i politykom w tym kraju zyje sie ciezko, to grupa zawodowa jest bez zadnych wartosci i zasad. Budzetowka tutaj jest poza prawem w Polsce, dlatego nic sie nie oplaca w tym kraju. bo jest masa podatkow od wszystkiego aby ich utrzymac.. Sedziowe i prokuratorzy bioracy lapowki za wydawanie smiesznych i nielogicznych wyrokow, siedzacy w kieszeni bandytow i bogaczy oraz politykow. Zero odpowiedzialnosci prawnej czy finansowej oraz karnej za bledne wydane decyzje - kasa przepalona w setkach millionow rocznie przez instytucje publiczne, poczytajcie sobie raporty NIK. Za koronnym przykladem bedzie przyklad z UWr ktory nadal osobie doktorat pomiedzy pobytem w areszcie a zakladzie karnym z wyroznieniem, byl artykul na FA. To jest podsumowanie tych wartosci i zasad feudalnych, komunistycznych w dzikim kapitalizmie tych studiow prawniczych. To sa zlodziejskie tradycje bez poszanowania godnosci drugiego czlowieka. Naiwni konczacy studia i majacy po aplikacjach kontakty z sadami i budzetowka i PRL mentalym rezygnuje z wykonywania tych zawodow prawniczych. Sa inne sciezki zawodowe i edukacyjne niz jakies sredniowiecze polaczone z komunizmem w Polskim wydaniu, gdzie niczego poza testami praktycznego sie nie wymaga od studentow. 5 przedmiotow na semstrz w roku moze 12 i zero praktycznej edukacji. Ja na studiach ekonomicznych na politechnice mialem 200 przedmiotow w ciagu dwoch lat gdzie ciagle sie pisalo cos i liczylo. Kadra wiedziala kto pisal te prace praktyczne odpytujac z nich a kto je kupil lub dostal gotowiec. tutaj klepanie ksiazek i testow, dajcie spokoj prosze. Inwestujmy w science i medycyne. Chociaz mlodzi zdolni studenci po medycynie wyjada z Polski robic sobie specjalizacje a potem beda brac za operacje szczekowe po 100k za jednego pacjenta bo NFZ nie bedzie istniec w przyszlosci.
Cyt." Za koronnym przykladem bedzie przyklad z UWr ktory nadal osobie doktorat pomiedzy pobytem w areszcie a zakladzie karnym z wyroznieniem, byl artykul na FA. "
O kurcze, to wspaniale! Należy bowiem wnioskować, że wobec tego, taka osoba, nawet jeśli w końcu zawędrowała do "kicia", to na pewno będąc dr nauk prawnych (przy czym doktorat z wyróżnieniem), będzie jeszcze lepiej znała prawo, a więc prawdopodobieństwo zdarzenia, iż znowu je złamie, mocno zmaleje. ;=) ;=)
Przepraszam, ale chyba tylko szyderstwo pozostało...
Ta gwiazdka prawa karnego wyciagala informacje z sekretariatu prokuratora w sprawie spolek Polskiego Centrum Zdrowotnego, byla obroncom Prezesa tej spolki ktory je rozkradal. Wyprzedzala ruchy prawne prokuratorura ktory sie popalpal ze jego pracownice wynosza infromacje o sledztwie na zewnatrz. Ona pierwszy wyrok dostala w zawiasach a na tyle byla bezczelna ze jej sie upiecze to zrobila apelacje i na szczescie poszla siedziec cwaniara. Prezes zwial pewnie z kasa i przebywa w kraju afrykanskim, byl na wyborczej artykul o nim. Kolejna kwestia u mnie na zadupiu powiatowo gminnym koscielnym PIS z PO sprzedali szpital publiczny za 50k pln z dlugiem na 1,5 mln ale z ziemia, nieruchomosciami oraz wyposazeniem wartym pare millionow zlotych. Szpital funkcjonowal pare lat, potem upadl przez dlugi i dzialanosc prezesa, przejal syndyk. Potem powiat przejal za pare milionow od syndyka, wydal kolejne pare millionow na remont i powoli umieszczaja w nim lekarzy z podstawowych specjalizacji z wroclawia. Nie zajmuja sie powaznymi przypadkami, jakies operacje to SOR Wroclaw w jakimkolwiek szpitalu. I byla kontrola CBA w urzedzie ws sprzedazy tego szpitala, nic nie znalezli, czyli papiery sie zgadzaly a kasa przepalona w milionach. Tak sie zyje na porwincji w Polsce powiatowej. Zadnej odpowiedzialnosci urzedniczej finansowej nic. Ludzie splaca w podatkach lub panstwo da dotacje lub wezmie sie kredyt w banku. Dlatego jest zlodziejstwo i ciemnota w tym kraju bo zwyczajni ludzie nie wiedza jak w praktyce funkcjonuje prawo i nie ma zadnej odpowiedzialnosci urzedniczej, jest na papierze jedynie.
Pogladaj sobie cyrk jaki zrobil PIS w ramach komisji reprywatyzacyjnej w Warszawie ws przejmowanych kamienic oraz inne na youtube. Poogladaj sobie urzednikow i ich poziom intelektualny. Zobacz przesluchania Bufetowej i urzednikow co mowili. Bezprawie w centrum Europy w XXI Wieku, ludzie wywalani z kamienic przez podnoszone czynsze i oplaty, kobieta sygnalistka spalona w parku. W tle dzialki i kamienice warte miliony, gdzie wykorzystano do tego sady ktore nie weryfikowaly rzetelnie kto i w czyim imieniu je przejmowal. Na koniec wisienka. Amerykanie jak sie 10 lat temu mnie pytali dlaczego w centrum miasta jest pelno pustych budynkow robili duze oczy i nie wierzyli ze takie zlodziejstwo sie odwalilo. Na koniec skomentowali, ze Polska byla czescia Rosji, wiec tutaj ludzie maja mentalnosc rosyjska (wschodnia). Na zadne wybory nie pojde zylem za PO-PIS. myslalem ze Tusk powsadza zlodzieji do wiezienia oraz odzyska kase a wzieli sie za plotki jedynie. Zenada. I poszli po wladze dla kasy i urzedow.
Powtórzę wątpliwość, którą zgłosiłem na bliźniaczym wątku. Mianowicie, czy Rzeczpospolita Polska potrzebuje tak wielu studentów prawa? W porównaniu z liczbą studentów prawa, studentów fizyki, niemal jak na lekarstwo.
Napisał Pan m.in. "Inwestujmy w science i medycyne." W PEŁNI się zgadzam.
Niestety, w Polsce panuje mentalność, zgodnie z którą niemal szczytem intelektu jest napisanie pracy, czy monografii o korespondencji poety X. z poetą Y., czy o filozofii prawa (!), albo rozważania o migracji itp. itp. Tzn. tak postrzega to Iksiński. Zaś szczyt intelektualnych osiągnięć, to prace z zakresu prawa takiego, czy siakiego - i tak to też postrzega Iksiński. Natomiast, dziedziny typu fizyka, czy matematyka są postrzegane przez tego samego przeciętnego Iksińskiego, jako LUKSUSOWY dodatek. Co tam, fizyka, po co to? Pracy po tym chyba za bardzo nie ma, a jak jest, to marna płaca. W sumie nie wiadomo, o czym ta fizyka jest - jakaś "magia". A tak naprawdę, to po co córka Ania, Kamila, czy syn Patryk, czy Szymon itp. Pana Iksińskiego itp. miałaby/miałby się zajmować "bombami atomowymi", czy "jakimś Czarnobylem"? DO TEGO doprowadzono przez te lata tych PSEUDO-reform w edukacji.
Da sie uczyc przedmioty humanistyczne w sposob scisly, ale nie do tego woli by cos zmienic. Kolezanka studiuje zagranica psychologie, ma mnostwo praktycznych przedmiotow opartych na badaniach i analizach matematycznych czy statystycznych. Wczesniej uczyla po studiach humanistycznych matematyki w liceum i jezdzila z olimpijczykami po swiecie dziecmi milionerow. Da sie ale do tego trzeba miec dobrych nauczycieli dobrze oplacanych praktykow. Za moich czasow mialem wiecej godzin religii niz fizyki w szkole. Bez dobrych nauczycieli nie bedzie dobrych inzynierow lekarzy i naukowcow. Nie woli politycznej w wiadomych celach.
OWSZEM, otóż to. W Polsce panuje zaściankowa mentalność. Znakomity przykład tematu na pracę mgr z socjologii: "Czy i jak rozwój techniki wpływa na mentalność ludzką?" Otóż, niestety, ani laptopy, ani smartfony, ani "apki" itp. itp., NIE zmieniły faktu, że zaściankowa mentalność ma się dobrze. Ba! Same zdobycze techniki COFNĘŁY Iksińskich do tyłu, jeśli chodzi o umiejętność poprawnego rozumowania. Przyczyna tego stanu rzeczy jest znana: EDUKACJA, a właściwie E-Dukacja. Odpowiedzialność za to biorą kolejne rzesze ministrów i wiceministrów resortu edukacji, poczynając od osoby, która zniosła obowiązek zdawania matematyki na maturze, poprzez kolejnych (tu niestety, najbardziej winna jest "trzech wspaniałych", czyli prof. Handke (prof. nauk chemicznych!), prof. Wittbrodt (prof. nauk technicznych!) i dr Łybacka (dr nauk matematycznych!), a kończąc na obecnej minister.
Do tego wszystkiego można dołożyć kolejny składnik: DURNAWA struktura systemu nauki i szkolnictwa wyższego, wskutek której, jeśli opiekun pracy doktorskiej nie zadba o rozwój naukowy swojego ucznia zaraz po obronie doktoratu, to istnieje prawdopodobieństwo bliskie jedności, że ten może o tym rozwoju raczej tylko pomarzyć.
To juz bylo pisane setki razy, doktoraty powstaly aby miec darmowa sila robocze na uczelni, do prowadzenia zajec ze studentami za darmo, do papierow, do konferencji i pisania publikacji. Aby zaoszczedzic na takich osobach kase. Nie trzeba takiej osoby zatrudniac na umowe o prace, placic skladek zus i nfz, taka osoba nie jest ani pracownikiem ani naukowcem, raczej studentem III stopnia. Uczac 4 lata w zwyczajnej szkole mozna zrobic jakis stopien zawodowy a po uczelni nic nie ma poza papierkiem ktory znaczy wielkie nic na rynku pracy. To jest problem wielkoaspektowy, ale glownie chodzi aby miec glupie spoleczenstwo ktore bez zadnej wiedzy bedzie glosowac na politykow populistow i zlodzieji oraz zeby ludzie nie wiedzieli jak sa okradni. 'To o to chodzi.
Zeby miec kumate spoleczenstwo trzeba oplacac nauczycieli godnie na kazdym szczeblu a wtedy bedziecie miec najlepszych kandydatow do pracy a tak macie negatywna selekcje. tyle w temacie.
Dziś na wszystkich niemal uczelniach powstaje całe mnóstwo kierunków dziwacznych i tworzonych ad hoc, żeby tylko przyciągnąć chętnych. Kwestia subwencji.
Standaryzacja i ochrona zawodów zaufania publicznego, szczególnie prawników wydaje się koniecznością.
To jest jak w Misiu serialu Bareji, sami z politykami wymyslali nowe kierunki studiow aby zachecic naiwnych ludzi do studiow a potem je zamykali. Wymyslili sami problemy ktore chca sami zamknac. Anarchronizm z rodem feudalnego sredniowiecza i relikt komuny ciagle zywej. Wartosci i zasady na zewnatrz jako bajki wciskane w prasie lub w telewizji. A na boku robienie przekretow z gangusami czy zlodziejskimi politykami. Kiedys to sie chowano ze zlodziejstwem. Dzisiaj nikt z niczym sie nie kryje. Zadnych standardow, poniekad dzieki rzadom PISu. Ale polskie spolecznestwo jest za glupie na to aby polapac sie jak to funkcjonuje. Z reszta wystarczy sledzic materialy prasowe co rusz cos wychodzi. WITAMY w IDOKRACJI W POLSKIM WYDANIU.
Dla mnie prawnik i urzednik to potencjalny oszust i zlodziej bez zadnych standardow etycznych.