Chciałbym, żeby nastąpiła większa promocja wnioskowania o granty z Horyzontu. Mamy zamiar w jeszcze większym stopniu zachęcać badaczy do skorzystania z tych środków. Kto wie, może większa dostępność europejskich grantów dla Polski ułatwi im podjęcie decyzji – mówi Michał Goszczyński, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Na przełomie marca i kwietnia informowaliśmy, że Polska dołączy do grupy krajów, które wdrażają u siebie mechanizm transferu funduszy między unijnymi programami. Wnioskujemy do Komisji Europejskiej o przesunięcie 30 mln euro z FENG do Horyzontu Europa, gdzie finansowane są m.in. granty ERC. O kulisach tej sprawy rozmawiamy z Michałem Goszczyńskim, dyrektorem Departamentu Współpracy Międzynarodowej w MNiSW.
Na początku 2024 roku współorganizowaliśmy – wraz z Polską Akademią Nauk – akcję „Nauka do naprawy”. Już wtedy mocno wybrzmiał zgłoszony przez Marię Górną z Uniwersytetu Warszawskiego postulat przesunięcia środków do Horyzontu Europa. Sama Komisja Europejska zachęcała zresztą kraje członkowskie, by korzystały z tego mechanizmu. Raport z akcji trafił do ministerstwa. Dlaczego tak długo trwa wprowadzenie w życie propozycji, która na dobrą sprawę nic nie kosztuje, bo opiera się na funduszach będących i tak w naszej dyspozycji?
Kiedy w grudniu 2024 roku otrzymaliśmy z Biura PolSCA PAN w Brukseli sygnał o takiej możliwości, od razu się tym zainteresowaliśmy. Temat spotkał się też z aprobatą wiceminister Marii Mrówczyńskiej i natychmiast zaczęliśmy działać. Poprosiliśmy Krajowy Punkt Kontaktowy Programów Badawczych UE o przygotowanie analiz statystycznych dotyczących poprzednich konkursów i udziału w nich polskich badaczy. Trzeba pamiętać, że ten mechanizm jest dość specyficzny, bo niejako „foresightowo” musimy przedstawić Komisji Europejskiej nasze oszacowanie, ile grantów przewidujemy do realizacji z tych środków. Jest to obarczone niepewnością i przypomina wróżenie z fusów.
Oszacowaliście, że wysoko ocenione projekty, które znajdą się „pod kreską”, będą warte 30 mln euro. Porównując z innymi krajami, które już skorzystały z tego mechanizmu, to dość sporo.
Sama kwota została zaproponowana przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Chodzi o to, by przesunięcie funduszy odbyło się w miarę bezboleśnie. Nie uważam, żeby to była jakaś horrendalnie wysoka kwota. Bazując na danych, które zawarliśmy w naszej propozycji, wydaje mi się, że spokojnie bylibyśmy w stanie pokryć tymi środkami same granty European Research Council.
No właśnie, bo to suma dzielona z Ministerstwem Rozwoju i Technologii, które dodało granty European Innovation Council dla start-upów.
O włączeniu resortu rozwoju i stworzeniu nieformalnej koalicji według tego pomysłu zadecydowała chęć przekonania Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej do tego rozwiązania. To właśnie MFiPR dysponuje polską kopertą środków europejskich i jest odpowiedzialne za kontakty z UE. O ile my zainicjowaliśmy konkretne rozwiązanie, o tyle resort funduszy odpowiadał za formalne przełożenie tej propozycji na język instrumentów polityki spójności i mechanizmów wdrożeniowych. Tak, by te mogły zostać zaakceptowane w ramach unijnych zasad finansowania.
Skierowaliśmy się do MFiPR, kiedy mieliśmy już przygotowane dane z KPK. Przez kilka miesięcy nie było żadnej odpowiedzi. Chcę pokazać, że cały proces trwał tak długo nie z naszej winy, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego było gotowe już rok temu. Ministerstwo Rozwoju i Technologii również szybko zadziałało. Jednak praktycznie przez całe drugie półrocze czekaliśmy na jakiś ruch ze strony MFiPR. Wreszcie w styczniu dostaliśmy informację o planowanym Komitecie Monitorującym program FENG, gdzie 30 mln euro zostanie przesunięte do Horyzontu.
Nie jest za późno?
Chciałbym podkreślić, że przedłużenie całego procesu nie wynikało z naszej winy. Już we wrześniu ubiegłego roku byłem przekonany, że jesteśmy blisko finalizacji tego tematu i jesienią uda się uruchomić ten mechanizm. Rozmawialiśmy o tym z naszymi grantobiorcami ERC, aby wsparli nas w jego promocji. Ostatecznie okazało się jednak, że trzeba jeszcze poczekać. Do końca obecnej perspektywy finansowej jesteśmy w stanie zrealizować przynajmniej kilka, kilkanaście projektów z tych przesuniętych funduszy.
Czy analizowaliście, jak transfer funduszy sprawdził się w innych krajach, np. na Litwie?
Rozeznanie zrobiliśmy już na samym początku. Analizowaliśmy wpływ tego mechanizmu na liczbę składanych wniosków. I rzeczywiście, wprowadzenie transfer of funds odbiło się tam szerokim echem. Więcej badaczy, zachęconych tym pomysłem, zaczęło składać wnioski w konkursach ERC. A o to przecież chodzi, żeby jak najwięcej aplikacji z danego kraju znalazło się w systemie. Trend jest wyraźny i na tyle przekonujący, że skłonił nas do wdrożenia tego rozwiązania również w Polsce. Jego efektem jest nie tylko zwiększenie liczby finansowanych projektów, lecz już sama informacja o przesunięciu środków na granty badawcze działa mobilizująco, zachęca większą liczbę naukowców do składania wniosków z nadzieją na uzyskanie wsparcia. Pamiętajmy, że te fundusze będą otrzymywać najwyżej ocenione polskie wnioski, które nie załapią się na finansowanie ERC.
Dlaczego wśród instrumentów, na które będą przeznaczone przesunięte fundusze, zabrakło popularnych grantów Marie Skłodowska-Curie Actions?
To bardzo dobre pytanie, ale nie do mnie. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zawarło w swojej propozycji zarówno granty ERC, jak i MSCA. Resort rozwoju dodał EIC. Finalna wersja projektu została zredukowana przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, ale nie wiem, z jakich powodów.
Czy ten mechanizm będzie dostępny również w kolejnej perspektywie finansowej?
Na ten moment za wcześnie o tym mówić, ale jeśli tak, to dzięki temu pilotażowi będziemy krok do przodu. Przy czym zwrócę uwagę, że kolejny Program Ramowy UE będzie miał znacznie większy budżet niż obecny i być może nie będzie takiej potrzeby, żeby przesuwać te środki. Tym niemniej mechanizm, o którym rozmawiamy, traktujemy jako dobrą formę przygotowania do zwiększenia naszego udziału w kolejnym Horyzoncie.
Czy w ministerstwie jest w ogóle rozpatrywana opcja, by wnioski z najwyższymi ocenami w ERC, które nie załapały się na finansowanie z uwagi na ograniczenia budżetowe, otrzymywały wsparcie w ramach krajowych programów?
Owszem, rozważamy to w ramach naszych możliwości budżetowych. Rozmawiamy też z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, w jaki sposób ewentualnie uruchomić taką inicjatywę. To jednak wymaga jeszcze trochę czasu. Dlatego staramy się póki co sięgać po rozwiązania nieobciążające bezpośrednio budżetu państwa, stąd właśnie propozycja przesunięcia funduszy strukturalnych, które w innym wypadku mogłyby nie zostać w pełni wykorzystane.
W wakacje ERC planuje rozstrzygnięcie kolejnego konkursu Starting dla młodych naukowców. Czy ci badacze z Polski, którzy złożyli do niego aplikacje, mogą liczyć, że w razie niepowodzenia załapią się już na ten mechanizm?
W dużej mierze zależy to od szybkości działania Komisji Europejskiej. Jeszcze w tym miesiącu nasza propozycja ma trafić na Radę Ministrów, która podejmie odpowiednią uchwałę, a następnie zostanie ona przekazana do negocjacji w Brukseli. Ten etap będzie już prowadzić Ministerstwo Funduszy, trudno mi powiedzieć kiedy zapadną ostateczne decyzje.
W tej chwili nasz wskaźnik sukcesu w ERC wynosi około 4%. Czechy, które w niedawno opublikowanej tzw. białej księdze ERC poświęconej krajom wideningowym zostały przedstawione jako modelowy przykład wsparcia badaczy starających się o te granty, mają 7%. Czy ich wzorem będziemy jeszcze wdrażać jakieś rozwiązania wspomagające naukowców?
Mamy pomysł dotyczący konsultingu, który skierujemy w najbliższym czasie do naukowców i podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki. Będzie to coś więcej niż mentoring, ale jest za wcześnie, by zdradzać szczegóły. Planujemy pilotaż w drugiej połowie roku, a na pełną skalę już w przyszłej perspektywie.
Na co ministerstwo liczy w związku z transferem funduszy?
Chciałbym, żeby nastąpiła większa promocja wnioskowania o granty z Horyzontu. Mamy zamiar w jeszcze większym stopniu zachęcać badaczy do skorzystania z tych środków, bo mam wrażenie, że nie wszyscy – być może właśnie ze względu na ograniczone finansowanie – są skorzy, by wykonać wysiłek w postaci składania wniosku. Kto wie, może większa dostępność europejskich grantów dla Polski ułatwi im podjęcie decyzji.
Rozmawiał Mariusz Karwowski
"Finalna wersja projektu została zredukowana przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, ale nie wiem, z jakich powodów."
To się do diaska dowiedz ASAPem i spróbuj to zmienić, bo po to tam jesteście - macie cisnąć dzień i noc, także własny rząd, inne ministerstwa, żeby pieniędzy na naukę było więcej. Jest ich wciąż niewiele więcej niż za Czarnka, a potrzeby, wyniki (cytowania i patenty) oraz liczba dobrych naukowców w Polsce (jeszcze) rosną. Jest na to mniej niż dwa lata, żeby uniknąć kompromitacji lewicowego Ministerstwa Nauki - na razie jest bardzo kiepsko niestety.
A ja zachęcam polskich polityków do zachęcenia ERC do respektowania Traktatu Założycielskiego Unii Europejskiej ze szczególnym uwzględnieniem artykułu 174.