Uniewinnieniem naszego dziennikarza, Mariusza Karwowskiego, zakończył się w pierwszej instancji proces, jaki wytoczył mu prof. Krystian Marszałek, członek Rady Narodowego Centrum Nauki. Sąd oddalił zarzuty o braku autoryzacji wypowiedzi oraz zniesławienia naukowca. Wyrok nie jest prawomocny.
Poszło o artykuł „Paper mills: członek Rady NCN pod lupą Komisji ds. etycznych” opublikowany na naszym portalu półtora roku temu. Sprawa „papierni” na nowo rozgrzała wówczas środowisko naukowe w Polsce. Przez ostatnich kilka lat na łamach „Forum Akademickiego” wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na istnienie „spółdzielni” publikacyjnych i „fabryk artykułów” oraz na inne nierzetelne lub podejrzane praktyki publikacyjne zarówno po stronie autorów, jak i wydawców. Już w 2022 roku problem dokładnie opisała Jolanta Szczepaniak w tekście pt. Fabryki artykułów.
Z kolei o zatrudnianych w Polsce geniuszach, których dorobek publikacyjny (bo przecież nie naukowy!) dorównuje noblistom, pisał też Piotr Kieraciński, redaktor naczelny „Forum Akademickiego”. Nawiązywał do historii, która właśnie na początku 2025 roku na nowo roznieciła emocje wokół „paper mills”. Chodziło m.in. o dorobek pakistańskiego badacza Muhammada Bilala.
W przestrzeni publicznej zaczęły się wówczas pojawiać i inne nazwiska, m.in. prof. Krystiana Marszałka, zasiadającego w Radzie Narodowego Centrum Nauki. Zwrócono uwagę na jego współpracę z wyjątkowo aktywnym publikacyjnie Irańczykiem Aminem Mousavi Khaneghahem. Opisaliśmy to dokładnie we wspomnianym na wstępie artykule. Wskazaliśmy w nim, że sprawie przygląda się Komisja ds. etycznych Rady NCN. Sam zainteresowany zaprzeczył na naszych łamach, aby „kiedykolwiek uczestniczył w oszustwie tzw. papermillów”. Obszerne fragmenty jego pisemnej wypowiedzi dla FA zamieściliśmy w tamtym tekście.
Prof. Marszałek nie zgodził się z treścią publikacji i podnosił, że naruszyła ona jego dobre imię oraz reputację naukową. Po lekturze uznał, że jest ona „nieprawdziwa, obraźliwa i narusza [jego] dobra osobiste w postaci: dobrego imienia, renomy, czci i godności oraz jego dobrej sławy”. W konsekwencji postanowił wytoczyć proces karny przeciwko naszemu dziennikarzowi Mariuszowi Karwowskiemu.
Powstępowanie prowadził Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Dotyczyło m.in. sposobu wykorzystania w publikacji pisemnego stanowiska prof. Krystiana Marszałka oraz zniesławienia jego osoby. Zdaniem skarżącego artykuł stanowił „próbę wzbudzenia sensacji”. Zarzucił też sugerowanie w tekście, że zaniedbał on swoje obowiązki oraz brał udział w nielegalnym procederze. Miało go to poniżyć w oczach opinii publicznej i narazić na utratę zaufania niezbędnego do wykonywania zawodu i zajmowanego stanowiska. Oprócz tego, że był wówczas (i nadal jest) członkiem Rady NCN, pełnił też wtedy funkcję przewodniczącego Komisji Nauk o Życiu w Radzie NCN.
W ocenie sądu zarzuty związane z publikacją nie dały podstaw do przypisania red. Karwowskiemu odpowiedzialności karnej. Sąd nie podzielił zarzutu braku autoryzacji wypowiedzi. Przypomnijmy, wypowiedź do tekstu była udzielona pisemnie, jej autor miał zatem czas, by ją przemyśleć, następnie przygotować i zredagować. Nie był to bowiem ani wywiad prowadzony na żywo, ani nagrywany, zaś wszelka korespondencja między dziennikarzem a naukowcem odbywała się drogą mailową. Sytuacja, w której osoba przesyłająca odpowiedzi w formie pisemnej (dosłownie później cytowane) domaga się ich autoryzacji, nie ma podstaw ani w prawie, ani w praktyce dziennikarskiej. Dodatkowo, w myśl Prawa prasowego, jeśli dziennikarz wiernie cytuje otrzymany tekst bez zmiany jego sensu, nie podlega karze za brak autoryzacji. Sąd podzielił w tym zakresie linię obrony.
Nie dopatrzył się również podstaw do przypisania dziennikarzowi odpowiedzialności za zarzucane mu naruszenie dobrego imienia prof. Marszałka. Sąd stwierdził, że treść artykułu pozbawiona jest twierdzeń o charakterze ocennym, jak również zarzutów formułowanych pod adresem prof. Krystiana Marszałka, a także subiektywnych czy zmanipulowanych przedstawień faktów.
Tym samym red. Mariusz Karwowski został uniewinniony od popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyrok nie jest prawomocny.
Prof. Krystian Marszałek jest członkiem Rady NCN od 2022 roku. Od stycznia 2025 roku kierował pracami Komisji Nauk o Życiu. To jedna z trzech komisji głównych Rady NCN (obok Komisji Nauk Humanistycznych, Społecznych i o Sztuce oraz Komisji Nauk Ścisłych i Technicznych). Do kompetencji tych ciał należy m.in. wskazywanie propozycji składu zespołów ekspertów oceniających wnioski w konkursach NCN. Już po niespełna roku, w listopadzie, został odwołany z tego stanowiska. Na nasze pytanie o powód odwołania w tym konkretnym przypadku agencja odpowiedziała najmniej konkretnie jak tylko można: „Przewodniczący Rady może w dowolnym momencie wskazać inną osobę do przewodniczenia pracom komisji, kierując się lepszym dopasowaniem stylu pracy, komunikacji, efektywnością etc.”.
Dodajmy, że Rada Narodowego Centrum Nauki składa się z 24 naukowców reprezentujących różne dyscypliny nauki. Gremium to określa m.in. warunki przeprowadzania konkursów na granty, ustala wysokość środków finansowych przeznaczonych na badania w ramach poszczególnych dyscyplin lub grup dyscyplin, a także wybiera zespoły ekspertów odpowiedzialnych za ocenę wniosków złożonych w konkursach.
RED
Socjologiczny projekt badawczy pod tytułem: Uwarunkowania i mechanizmy powstawania nierzetelnych prac naukowych, mógłby dostarczyć ciekawych i przydatnych informacji.
Jeśli nikt się tym dotąd naukowo nie zajmuje, gorąco polecam!
Przypomina mi się tylko ta sprawa.
Tutaj opisana wiadomo jak, a cała prawda:
https://sciencewatch.pl/index.php/389-bez-domniemania-niewinnosci
Pomijam kwestie związane z tym, kto pisze "paszkwile" i zawsze jest jakiś tajemniczy student, ktoś zaniepokojony :)
Polecam dokładnie przeczytać, zanim ktoś uwierzy w jakiekolwiek oskarżenia publikowane tutaj:
https://sciencewatch.pl/544-sprawa-profesury-rafala-wrobla-dokumenty-zut-rdn-finansowanie-obslugi-prawnej-i-wszczete-sledztwo
O innych już nie sposób wspominąć, ale materiały trzeba zbierać i wydać ksiązkę o nasłysznniejszym łowcy ;)
https://zapodaj.net/plik-fOTlkpTDlG
Polecam ten link:
https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-7-8-2024/czasami-bywa-za-wczesnie%E2%80%A9/
A o przegranych sprawach jednego dziennikarza nic nie piszą :))))
Żałosne.
Spokojnie, to dopiero pierwsza runda. Co się odwlecze, to nie uciecze. Oliwa sprawiedliwa zawsze na wierzch wypływa – w apelacji prawda w końcu się obroni, a profesor bez wątpienia ostatecznie wygra tę sprawę.
Prawdopodobieństwo na skazanie jest bliskie 0 i to niezależnie od tego "kto ma rację". Postępowanie karne zamiast ew. cywilnego w tej sprawie ma wszelkie cechy SLAPP i próg skazania jest bardzo wysoki, zwłaszcza że w komentowanym artykule nie bardzo widać podstawy. I to nie jest wypowiedź "przeciwko" czy przychylenie się do podejrzeń, to jest osobna sprawa - po prostu stosowanie postępowań karnych do uciszania dziennikarzy jest głęboko niewłaściwe i będzie tu nieskuteczne.
Jeśli papiernie mają się dobrze, to znaczy, że Komisja do spraw etycznych NCN sobie nie radzi, a zatem może warto powołać drugą komisję, np. do spraw rzetelności badań naukowych?
Dlaczego polski podatnik ma ponosić koszty prowadzenia wątpliwej jakości badań naukowych? W imię umiędzynarodowienia będącego celem samym w sobie i dla samego siebie?
Czy to sądy powinny rozstrzygać dyskusje naukowe dotyczące rzetelności prowadzenia badań? Chyba nie!
Może warto spojrzeć szerzej na problem papierni? Przecież to chory system nakazujący ludziom publikować niemal wszystko jak leci, system który wspólnie tworzymy własną biernością lub zadowoleniem z umiejętności dostosowywania się do wszystkiego, prowadzi nieuchronnie do takich sytuacji.
Cóż by się stało, gdyby polscy naukowcy w roku 2026 lub 2027 niczego nie opublikowali? Czy świat by się zawalił? Planety by się zatrzymały?
Macie takie komisję niemalże na każdej uczelni. Macie ocenę pracowniczą, w której jednym z elementów jest ocena rzetelności i etyki pracownika. Co nieetyczny i nierzetelny człowiek robi jeszcze na uczelni? Żaden Ncn nie pomoże, dopóki sami nie oczyścicie środowiska profesorskiego z wątpliwych etycznie ludzi.
Fakt, że niektóre uczelnie wciąż się jeszcze chwalą publikacjami swoich uczonych w ERSJ, ma swoją wymowę.
Ba, instytucje o zacnych nazwach są, tyle, że pilnie potrzebujemy przynajmniej dziesięciu sprawiedliwych.
Zresztą, nie tylko my.
Ten nieprawomocny wyrok to dopiero pierwsza instancja i absolutnie nie kończy sprawy. Walka o dobre imię profesora Marszałka wciąż trwa. Jestem pewien, że w sądzie odwoławczym – lub ostatecznie przed Sądem Najwyższym – prawda weźmie górę, a profesor ostatecznie wygra tę batalię.
Prawda ? Czy Pan z Iranu prowadził papiernie ? Czy Marszałek o tym nie wiedział ? Przecież nie o to w tej sprawie chodziło.
Ten wyrok niestety pokazuje że można obrzucić fekaliami każdego w imię zwiększania zasięgów
Ten komentarz niestety pokazuje że część środowiska bardzo chętnie będzie broniło oczywistych naruszeń etyki naukowej, prawdopodobnie dlatego że sami są nieuczciwi i korzystają na tym procederze.
Konkretnie jakich naruszeń? Współautorstwo w pracy z kimś kto mógł się czegoś dopuścić. Jak ktoś zajmujący się myśleniem może pisać takie komentarze?
Kiedyś współautor był współpracownikiem którego starannie się dobierało.
Współpraca naukowa z kimś kto popełnia nierzetolności naukowe to poważny problem.
Kolejny krok upadku obyczajów to stwierdzenia typu:
Oj jeden raz ukradł i od razu złodziej.
Jeden raz zrobił plagiat i od razu plagiator.
Oszukiwanie podatnika, jak każda droga na skróty, nie wymaga znaczących nakładów intelektualnych, "myślowych".
Dziękuję, że o tym piszecie.
Cieszę się, bo to dobra wiadomośc, ale nie zaskakująca - jeśli media mają działać tak jak powinny, czyli jako 4. władza, to muszą mieć zagwarantowane minimum bezpieczeństwa. Takie publikacje są ważne i Forum robi tu bardzo dobrą robotę.
To życzę Panu żeby w jakiejś gazecie napisali o panu nieprawdziwy artykuł w którym ktoś zasugeruje że jest Pan złodziejem, wtedy zobaczymy czy nadal będzie Pan tak pozytywnie nastawiony do dziennikarzy.
Jedyny pocieszający element dosyć chwilami niesmacznej dyskusji pod tym artykułem, to fakt, że "bańka" publikacyjna pęknie już zupełnie niedługo pod wpływem AI.
https://www.theverge.com/ai-artificial-intelligence/930522/ai-research-papers-slop-peer-review-problem
A wszystkim dyskutantom, szczególnie tym agresywnie atakującym Forum Akademickie polecam poczytac UWAŻNIE oba artykuły z PNAS
Ten podany tutaj przez Huberta Wojtaska:
https://doi.org/10.1073/pnas.2420092122
oraz wcześniejszy
https://doi.org/10.1073/pnas.2021636118
Oprócz czytania artykułów z PNAS warto obejrzeć także to krótkie video świetnej naukowej vlogerki Sabine Hossenfelder
https://youtu.be/fBH0s1ZUYLY?si=aU0W_2U2xWfb4yyd
Gigantyczna inflacja publikacyjna w zdecydowanej wiekszości głęboko nierzetelna, realizuje w nauce problem znany już dużo wczesniej w postaci twierdzenia Sturgeon'a
https://en.wikipedia.org/wiki/Sturgeon%27s_law
Czy to przypadek, że na polskiej Wikipedii brak jest opisu tego prawa?
Może mi coś umknęło, ale jeśli chodzi o ten artykuł
https://forumakademickie.pl/paper-mills-czlonek-rady-ncn-pod-lupa-komisji-ds-etycznych/
to nie widzę takich sugestii. Jest opis podejrzeń i są zamieszczone wyjaśnienia zainteresowanej osoby. Artykuł niczego nie przesądza i nie wychodzi w konkluzjach poza dostępne dane. Jeżeli nawet takie publikacje - ostrożne i z uwzględnionym stanowiskiem osoby, której dotyczą - są niedozwolone, to pojawia się pytanie, jakie w ogóle są dozwolone, oraz odpowiedź - że żadne. Przy takim podejściu (cenzura prewencyjna) rezygnujemy z roli mediów jako 4. władzy.
Osobną kwestią są zarzuty karne, co generalnie jest krytykowane w takich przypadkach, jest duża kontrowersja, czy kk w ogóle powinien mieć tu zastosowanie - jeśli już właściwa kwalifikacja to kc (dobra osobiste). Stawiam, jak to się mówi "dolary przeciw orzechom", że choćby z tego względu zarzuty karne na pewno upadą. Nawet jeśli (mam nadzieję) prof. Marszałek potwierdzi, że nie było żadnych niedobrych praktyk.
„Nawet jeśli (mam nadzieję) prof. Marszałek potwierdzi, że nie było żadnych niedobrych praktyk.”
Widzę, że nie końca śledził Pan tę sprawę, bo miała ona w tym roku ciąg dalszy.
https://forumakademickie.pl/przodownicy-nauki/
To, że takie niedobre praktyki były, także w wykonaniu prof. Marszałka, a na znacznie większą skalę w wykonaniu dr Amina Mousaviego Khaneghaha, było oczywiste już po opublikowaniu tego pierwszego artykułu w FA 15.01.2025.
Ten artykuł
https://link.springer.com/article/10.1007/s11947-022-02860-x
zgłosiłem do redaktora naczelnego Food and Bioprocess Technology 29.01.2025.
https://www.pubpeer.com/publications/66112F1BE5796818B9DD273453F371
Retrakcja nastąpiła 21.01.2026.
Ten artykuł zgłosiłem do redakcji Critical Reviews in Food Science and Nutrition 13.02.2025.
https://www.pubpeer.com/publications/45695B01EBABAC55C6E9C38B4940C5
Dochodzenie niby trwa, ale nie robię sobie po nim jakichś wielkich nadziei. Amin Mousavi Khaneghah był tam członkiem rady redakcyjnej do końca ubiegłego roku. Ponieważ ten przypadek obejmował ewidentne manipulacje cytowaniami na korzyść pewnych czasopism, na początku grudnia zgłosiłem go do Clarivate. Usunięcie dr Khaneghaha z rady redakcyjnej po 3 tygodniach było zapewne czystym zbiegiem okoliczności. W lutym tego roku Clarivate usunął Italian Journal of Food Science i Allergologia et Immunopathologia z Journal Master List.
Zgłosiłem też do redakcji czasopism znacznie więcej publikacji dr Khaneghaha. Niestety, on i jego koleżkowie - Jose Manuel Lorenzo
https://english.elpais.com/science-tech/2023-06-04/a-researcher-who-publishes-a-study-every-two-days-reveals-the-darker-side-of-science.html
Francisco Jose Barba, Anderson Sant'Ana etc. mają takie koneksje w czasopismach z chemii żywności, że są praktycznie nie do ruszenia. Podobnie jest w przypadku wielu czasopism z chemii środowiska, chemii materiałów, inżynierii mechanicznej - redakcje całkowicie opanowane przez papierników. Doprowadziło do tego bałwochwalcze uwielbienie parametrów bibliometrycznych - im kto miał wyższe, tym więcej takich posad obejmował i tym więcej takich produktów publikował. Wzrost wykładniczy. Polecam artykuł Reese'a Richardsona et al. z sierpnia ubiegłego roku.
https://www.pnas.org/doi/10.1073/pnas.2420092122
Ale to wszystko oczywiście nie ma znaczenia, bo ja jestem ruskim agentem, a Pan jest opłacany przez ojca Rydzyka.
Widzę że mój tekst(przykład nieprawdziwej informacji dla przykładu) o ojcu Rydzyku jest ponad możliwości intelektualne rosyjskiego dezinformanta z opola. Po tym właśnie was poznać że życie w socjalistycznej mentalności nie rozwinęło dostatecznej liczby szarych komórek. Mam nadzieję że wreszcie ktoś upubliczni teczkę z IPN i że jednak nie zdąży pan uciec na Białoruś jak ten sędzia z Białegostoku.
Obserwując to wszystko, stwierdzam, że świat stoi na głowie. W zasadzie nic jeszcze nie zostało potwierdzone przez Komisję, ale strażnik nauki (Chuck Norris) wydał wyrok, opluł człowieka w Internecie i nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Co więcej sam nic nie osiągnął, nikt nie chce z nim współpracować i jak komuś za dobrze idzie, to wtedy zaczynają się oskarżenia.
Nawet jeżeli ktoś trafił na nierzetelnego współpracownika i napisał z nim 20 prac, ale ze swojej strony zrobił wszystko dobrze, to czy to też świadczy o nim, że jest złym naukowcem?
Panie kolego, trafienie na nierzetelnego współpracownika może się przytrafić każdemu. Niestety, mamy to po stronie kosztów, nie da się każdemu zajrzeć do głowy, a w dodatku często nierzetelność ujawnia się nie od razu. Mnie też to się raz zdarzyło, chociaż nie doszło do etapu publikowania, spowodowało tylko stratę czasu. Ale czym innym jest pechowe ulokowanie zaufania, a czym innym opublikowanie 20 prac z nierzetelnym współpracownikiem. To już sprawia wrażenie albo recydywy, albo nieporadności życiowej na poziomie eksperckim. A nie wiem, czy da się uwierzyć w taki poziom nieogarnięcia u utytułowanego i wysoko ustanowiskowionego naukowca. Pytanie dodatkowe, czyli po co komuś z osiągnięciami, wysoko postawionemu w naukowej hierarchii, jeszcze ekstra 20 papierów wątpliwej tym razem proweniencji, pozostawiam bez odpowiedzi. Sam nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Problem polega na tym, że wiedzieli że zatrudniali nieżetelgo. Tolerowali i akceptowali.
Jak Pana Profesura Panie Hubercie?
Co się stało, że Pan nie otrzymał? Prosze napisać
Robi Pan krzywdę zdolnym ludziom, próbując wywołać publiczny lincz.
Już wiemy dlaczego nie dostał Pan tej profesury - jest Pan hejterem, a nie profesorom (profesor nigdy nie brałby udziału w takich dyskusjach w Internecie).
Mieszka pan w Toruniu i na swoją naukę dostał pan prawdopodobnie pieniądze od ojca Rydzyka prawdopodobnie dlatego żeby przymknąć oczy na molestowanie dzieci przez księży. Tyle wspólnego ma ten tekst z tekstem o prof Marszałku. Potem fala hejtu ze strony dezinformacji rosyjskiej na for better science i współpracownika z opola. Do tego kilku pożytecznych idiotow. Na prawdę poziom intelektualny na uczelniach spadł do piwnicy. Prof Marszałek jest jednym z wielu współautorów publikacji które są w jego tematyce. W socjalizmie była odpowiedzialność zbiorowa. Niech każdy odpowiada za to co zrobił. Co zrobił kupił udział w artykule? Zapłacił? Ile? Komu? Ludzie pisanie o papierniach jest tematem który ma przykryć to że w ministerstwie nic się nie robi. Forum akademickie pisze o tym aby podbić sobie zasięgi. To jest zwyczajnie niegodne tuby naukowców. Zatrzymano w Polsce współpracę międzynarodową poprzez kompleksy jednego człowieka który nic w życiu nie osiągnął i nie zrobił profesury.
Triumfalizm »Forum Akademickiego« po nieprawomocnym wyroku pierwszej instancji to zwykła zasłona dymna. Uderzanie w renomowanego naukowca pod z góry założoną tezę nie ma absolutnie nic wspólnego z etyką i rzetelnością dziennikarską. To raczej smutny przykład tego, jak łatwo szargać czyjś dorobek w pogoni za medialnym szumem. Ta sprawa wcale się nie skończyła. Jestem przekonany, że w sądzie odwoławczym te wątpliwe standardy prasowe zostaną w końcu obnażone, a profesor Marszałek ostatecznie wygra i oczyści swoje imię.
A co to znaczy renomowany naukowiec ? Czy to taki który ma dużo publikacji jak papiernicy?
A co w tym czasie ustaliła Komisja ds. etycznych Rady NCN? nadal przygląda się?
Z tego co wiem komisja nie potwierdziła nieetycznych praktyk po zbadaniu dowodów a miała dostęp do większej liczby danych niż redaktor.
"miała dostęp do większej liczby danych niż redaktor"
Szczerze wątpię, choć powinna mieć dostęp przynajmniej do wszystkich analiz artykułów prof. Marszałka i dr Khaneghaha, które wysłałem do biura NCN. No chyba, że biuro jej nie przekazało. A wysłałem m.in. analizę tego artykułu
https://www.pubpeer.com/publications/66112F1BE5796818B9DD273453F371
https://link.springer.com/article/10.1007/s11947-022-02860-x
i tego
https://www.pubpeer.com/publications/45695B01EBABAC55C6E9C38B4940C5
Nie trzeba było być wybitnym specjalistą z chemii żywności, żeby dostrzec te nieprawidłowości. Wystarczyły oczy i odrobina chęci. Czego zabrakło?
Zerknąłem na jeden z tych przypadków i faktycznie 35% cytowań w systematic literature review z jednego czasopisma, w tym niektóre niepotrzebne, jest właściwie niemożliwe do obrony jako rzetelna praktyka.
Zapewne ewentualne błędy w artykułach świadczą o tym że prof Marszałek je kupił. Co za bzdura.
Wstyd
Nieco zezując.