Aktualności
Sprawy nauki
20 Czerwca
Rys. Sławomir Makal
Opublikowano: 2025-06-20

Eksperci na cenzurowanym

W ciągu kilkunastu lat system grantowy ewoluował od jako takiej swobody do coraz większego ograniczania możliwości wnioskodawców. Jego największe obecnie mankamenty to m.in. brak możliwości negocjowania wysokości budżetu i warunków realizacji projektu, a także ustawowe wykluczenie odwołań merytorycznych od najbardziej nawet absurdalnych i nierzetelnych ocen formułowanych w ocenie wniosków – pisze w FA dr Agnieszka Fulińska.

Dyskusja o systemie grantowym toczy się na łamach „Forum Akademickiego” od dawna. Dość przypomnieć ledwie parę tekstów, które ukazały się w ostatnich latach. O koncentracji na procedurach i systemie kontroli, tworzeniu rygorystycznego „treningu” naukowców i narzucaniu im konieczności adaptacji do skomplikowanych zadań administracyjnych pisali prof. Wojciech Czakon i dr hab. Ewa Bogacz-Wojtanowskiej (Quo vadis, NCN?, „Wszystko jest najlepsze w tym najlepszym ze światów”). Perspektywę młodych badaczy z nauk ścisłych i przyrodniczych przedstawiał prof. Michał Tomza (NCN a samodzielność i doskonałość naukowa). Liderzy centrów Dioscuri, dr hab. Aleksandra Pękowska i dr hab. Grzegorz Sumara, przy wszystkich zaletach systemu, dostrzegali też i jego wady, m.in. ograniczenia w przesuwaniu środków pomiędzy kategoriami wydatków w trakcie trwania grantu, częsty brak elastycznego podejścia do zmian w planach badawczych (Liderzy centrów Dioscuri o kierunkach zmian w systemie nauki). Ta sama badaczka, wraz z profesorami Marcinem Nowotnym i Jackiem Jemielitym, jest współautorką artykułu pt. Jak NCN mogłoby lepiej grać dla polskiej nauki?. Przypominamy tylko kilka tekstów, ale było ich zdecydowanie więcej – można je znaleźć w elektronicznym archiwum FA.

W ostatnim numerze, za sprawą dwojga innych autorów, powróciliśmy do tematu. Dr Agnieszkę Fulińską, absolwentkę filologii polskiej i archeologii klasycznej (dwa doktoraty), kierującą w przeszłości grantem OPUS, a obecnie bezskutecznie szukającą pracy w nauce, do napisania artykułu (Granty – sposób na naukę poza uniwersytetem) skłoniły bezrefleksyjnie – jej zdaniem – powtarzane w przestrzeni publicznej hasła zwiększenia finansowania NCN, wspierania młodych naukowców, otwartego dostępu, promocji doskonałości, którym nie towarzyszy refleksja nad treścią tych postulatów oraz ich praktycznym wymiarem. Wspomina dawną rozmowę z ówczesnym rektorem jednej z flagowych uczelni, w której ten zapewniał ją, że „po to tworzy się nowy system grantowy, by zwiększać możliwości zatrudniania w nauce osób, które nie mają szans na zwykły, naukowo-dydaktyczny etat”.

Uwierzyłam w tę wizję, bo wydawała się logiczna i praktyczna. Rzeczywistość ją niestety zweryfikowała
negatywnie. W ciągu kilkunastu lat system grantowy ewoluował od jako takiej swobody do coraz większego ograniczania możliwości wnioskodawców – pisze dr Fulińska.

Wskazuje przy tym największe, w jej ocenie, mankamenty systemu:

  • brak możliwości zgłaszania krótszych niż 12 miesięcy projektów w konkursach NCN i brak możliwości finansowania całkiem małych projektów przez osoby niezatrudnione w ośrodkach badawczych;
  • brak możliwości negocjowania wysokości budżetu i warunków realizacji projektu;
  • rezygnację z projektów kilkuosobowych (kilkuautorskich);
  • rezygnację z możliwości wskazywania jako wykonawców konkretnych osób, nawet na kluczowych dla projektu stanowiskach i nawet jeśli realnie te osoby są jego współautorami;
  • zniesienie punktu formularza wnioskowego, w którym można było odnieść się do uwag recenzentów w poprzednich konkursach;
  • ustawowe wykluczenie odwołań merytorycznych od najbardziej nawet absurdalnych i nierzetelnych ocen formułowanych w ocenie wniosków.

W dalszej części tekstu odnosi się do powyższych kwestii, wskazując m.in. że przyjęty model, w którym „odwołania są możliwe wyłącznie od kwestii formalnych, nie tylko uderza w jedną z podstaw nauki, czyli dyskusję merytoryczną,
ale z praktycznego punktu widzenia daje, zwłaszcza »ekspertom« na pierwszym etapie, nieograniczoną władzę nad wnioskodawcą”.

Paneliści do oceny dostają wnioski zwane „skróconymi”, od których wymaga się jednak dużej szczegółowości. Co więcej, własne doświadczenie oraz lektura wielu skarg na działanie panelu pokazuje, że „eksperci” potrafią mieć zastrzeżenia do takich elementów, co do których jest oczywiste, że ich rozwinięcie znajduje się we wniosku pełnym, przeznaczonym dla recenzentów w wypadku przejścia do drugiego etapu. Opis ten jest jednak dla „ekspertów” niedostępny (dlaczego?), w związku z czym nie mogą tego zweryfikować (…) Pytanie zatem, czy dwustopniowa ocena, zwłaszcza w obecnej sytuacji finansowej, ma sens? – zastanawia się dr Fulińska.

Wśród proponowanych przez nią zmian jest m.in. likwidacja „panelu ekspertów”, szybka ścieżka dla kontynuacji projektów oraz (do rozważenia) rozmowy z wnioskodawcami jako ostateczna podstawa przyznawania finansowania.

Tu mogłoby być miejsce dla „ekspertów”, którzy musieliby się zapoznać z recenzjami prawdziwych specjalistów, a nie bazować na bardzo ogólnej wiedzy własnej. Co więcej, zlikwidowałoby to część problemów z uznaniowością lub posądzeniami o nierzetelność poprzez odanonimizowanie
tego gremium – zauważa.

Autor drugiego z tekstów poświęconych systemowi grantowemu, dr inż. Tomasz Ratajczyk z Instytutu Chemii Fizycznej PAN, dywaguje, czy można poprawić pierwszy etap oceny wniosków. Jak pisze, to właśnie kluczowy moment w całym procesie oceny, a dodatkowo narażony  na różnego rodzaju błędy i nierzetelności. Wpływ na to mają, w jego opinii, jedynie skrócone opisy wniosków grantowych i ich ocena dokonywana przez ekspertów, którzy nie muszą być specjalistami w tym samym obszarze panelu. Zdaniem badacza, istnieje całe spektrum możliwości usprawnienia systemu recenzji na tym etapie, a całkowite jego umiędzynarodowienie nie musi być jedyną drogą.

Twierdzenie, że umiędzynarodowienie paneli wpłynęło na poprawę jakości ocen na pierwszym etapie to mit, co zresztą potwierdza fakt, iż wśród recenzentów na tym etapie nie brakuje ekspertów o wątpliwych kompetencjach. Zatem przejście z jednej skrajności w drugą – od ~100% polskich ekspertów z jednej strony, do ~100% zagranicznych ekspertów z drugiej – nie okazało się panaceum na poprawę jakości oceny wniosków na pierwszym etapie (…) Czy zatem powinniśmy nadal tkwić w przekonaniu, że umiędzynarodowiony panel to jedyne rozwiązanie, a wpadki niestety się zdarzają i nic nie da się z tym zrobić? A może jednak NCN powinien podjąć działania, które będą skutecznie przeciwdziałały obniżeniu jakości procesu recenzji i oceny? – pyta dr inż. Tomasz Ratajczyk.

O sugerowanych rozwiązaniach pisze w tekście Fakty, nieporozumienia, niedopowiedzenia. Zachęcamy do lektury, a po niej – do dyskusji.

MK

Dyskusja (41 komentarzy)
  • ~P Aber 23.06.2025 09:20

    Ogólnie, to system grantowy hamuje rozwój nauki (patrz The Mark Gable Foundation, Leo Szilard, 1948 https://www.gipsa-lab.grenoble-inp.fr/~pierre.comon/FichiersPdf/theMarkGableFoundation.pdf).

    Wymusza realizację projektów i jest jedynym znanym mi systemem premiowania, w którym premiuje się obietnice a nie rezultaty. Wyobraźcie sobie robotników otrzymujących premie z *obietnicę* wybudowania domu.

    Co gorsza, w większości znanych mi systemów grantowych, porażka nie wchodzi w grę - a to oznacza, że nie finansuje się projektów naprawdę ryzykownych - więc zgodnie z zasadą "no risk no gain", postęp jest hamowany.

    Jest inherentnie podatny na manipulacje, mody, sitwy. Recenzenci albo nie znają się na tematyce, albo, co gorsza, znają się, i widzą w dobrym projekcie konkurenta.

    Tak więc to nie jest wina NCNu jako instytucji (choć wymienione w artykule idiotyzmy są gorsze niż światowa średnia), tylko całego systemu finansowania "najlepszych" . Warto przeczytać Sources of funding for Nobel Prize-winning work: Public or private? May 2010The FASEB Journal 24(5):1335-9, DOI: 10.1096/fj.09-148239, Athina TatsioniAthina TatsioniEffie Vavva John Ioannidis
    "Nobel-level work arose even from completely unfunded research, especially when institutions offered a protected environment for dedicated scientists."

    PAber

    • ~Marcin Przewloka 23.06.2025 12:08

      @P Aber

      Nie powinienem sie wypowiadac o NCN, dodam tylko ogolnie, ze w niektorych krajach europejskich mozna zaobserwowac mieszanke systemu wsparcia statutowego (core funding) i grantowego. Na uczelniach we Francji lub w Niemczech mozna aplikowac o granty, ale w wielu przypadkach nie trzeba tego robic, aby utrzymac solidny poziom badan.

      Finansowanie nauki to bardzo specyficzne poletko, poniewaz z definicji naukowcy nie moga nigdy niczego obiecac. Nawet z tych najbardziej obiecujacych badan czasem nie wychodzi to, czego wszyscy sie spodziwali, a z tych "smiesznych" badan nad "dziwnymi" tematami czasami wychodza rzeczy absolutnie fantastyczne (patrz: GFP, CRISPR/Cas9 albo autofagia).
      Ogolnie, solidnie prowadzone badania w dluzszym okresie czasu daja wyniki bardzo wartosciowe dla spoleczenstw. Na takim podejsciu jada te kraje, ktore maja gospodarki napedzane wiedza i innowacjami (knowledge-driven economies). To podejscie wymaga niestety pewnego poziomu zaufania, "które premiuje obietnice a nie rezultaty".

      Ale rzeczywiscie, te bardzo ryzykowne badania i szalone podejscia raczej nie sa finansowane z grantow. Dlatego miks tego sponsorowania nauki, o jakim pisze powyzej, jest potrzebny.
      Tym nie mniej sa organizacje, ktore sponsoruja ryzykowne podejscia (high-risk high-gain), Human Frontier Science Program to jedna z nich. Mozna sie oczywiscie spierac, czy one sa wystarczajaco ryzykowne....

    • ~Profesor PAN 23.06.2025 09:44

      Dodałbym jedną poprawkę: system grantowy hamuje rozwój nauki w Europie, w Stanach Zjednoczonych jest konieczny a to dlatego, że jedyne uczelnie federalne w USA to akademie wojskowe. Granty są jedyną możliwością finansowania badań naukowych przez rząd federalny. A ponieważ Europejczycy mają skłonność do kopiowania Amerykanów nosząc dżinsy, pijąc Coca-Colę i jedząc panierowane smażone kurczaki, ten amerykański pomysł też został przeniesiony do Europy. Na jej zgubę.

      • ~Marcin Przewloka 23.06.2025 12:15

        @Profesor PAN

        Dzinsy sie przyjely, bo sa wygodne, a Coca-Cole lubi wiekszosc ludzi na Ziemi. Inaczej nic by z tego nie bylo... :-)

        Zas co do finansowania badan w Stanach, to sytuacja jest oczywiscie duzo bardziej skomplikowana, jako ze niektore uczelnie maja sporo finansowania wewnetrznego, szczegolnie dla osob zaczynajacch prace na tej uczelni. Co rowniez wazne, okolo 40% badan w Stanach jest sponsorowanych przez filantropie, i te pieniadze czesto nie ida do naukowcow poprzez granty. W tym samym czasie poziom finansowania poprzez filantropie w Europie to kilka procent (a nie kilkadziesiat), tak wiec roznica jest kolosalna.
        W UK ta statystyka jest nieco "zaburzona" poprzez istnienie takich organizacji, jak Wellcome Trust albo Cancer Research UK, ale ogolnie Europa jest jednak znaczaco rozna od USA jesli chodzi o organizacje nauki.

        • ~Grześ 23.06.2025 23:07

          No właśnie, filantropia jest zupełnie zaniedbanym w Polsce źródłem finansowania badań podstawowych. Przecież wielu wybitnych polskich naukowców ma ten dar przekonywania o wielkości swojej osoby oraz o ważności swoich badań, co powinno z łatwością pozwolić na namówienie (niekoniecznie polskich) filantropów na sponsorowanie tych "sięgających gwiazd", zuchwałych pomysłów. W nie tak dawnych czasach artyści, mędrcy, badacze szukali sami mecenatu, a dzisiaj polscy wybitni naukowcy liczą wyłącznie na garnuszek państwa i to jeszcze najlepiej w postaci dotacji statutowej.

          • ~Marcin Przewloka 24.06.2025 08:58

            @Grześ

            Prosze Pana, to tak nie dziala. Naukowcy w Stanach czy w UK nie chodza od drzwi do drzwi szukajac pieniadzy na swoje badania.
            To bogate osoby mysla, jak mozna pomoc spoleczenstwu, jak wydac pieniadze na cos pozytecznego. Panstwo Stowers chcieli stworzyc warunki, w ktorych beda mozliwe badania naukwe na najwyzszym poziomie, i stad mamy Stowers Institute w Kansas City. W Stanach Howard Hughes Medical Institute, podonie, jak brytyjski Wellcome Trust, maja endownments liczony w dziesiatkach miliardow dolarow, ktorym obracaja generujac nowe pieniadze, i funduja granty oraz instytuty naukowe, jak rowniez prowadza w tych instytutach badania.
            W Cambridge, po donacji pana Yusufa Hamieda ich Wydzial Chemii do 2050 roku bedzie sie nazywal Yusuf Hamied Department of Chemistry. Przyklady mozna mnozyc, ale te wszystkie dzialania filantropijne maja swoje zrodlo w ludziach, ktorzy chca dac pieniadze, a nie w tych, ktorzy pieniedzy potrzebuja.

            Poza tym, to nie jest do konca tak, ze "filantropia jest zupełnie zaniedbanym w Polsce źródłem finansowania badań podstawowych". Filantropia na cele naukowe dziala slabo w calej Europie (w porownaniu ze Stanami), to nie jest szczegolny przypadek polski.

            • ~Grześ 24.06.2025 22:52

              Jednak zapewne te bogate osoby czymś się kierują przekazują środki na tą czy inną fundację, czy też ten lub inny ośrodek badawczy, a tym czymś jest między innymi: tematyka badań, renoma obdarowywanego ośrodka i zatrudnionych w nim naukowców, jak i właśnie ten dar przekonywania o ważności i celowości wykonywanych w danym ośrodku badań. Na te wszystkie czynniki mają znaczący wpływ sami naukowcy. Inną jeszcze kwestią jest czy przykładowy filantrop - pan Yusuf Hamieda, przekazuje środki dla Cambridge tak zupełnie bez kontroli na co zostaną przeznaczone i bez oczekiwania co do wyników badań. Otóż te przekazane przez Fudusz Hamieda środki nie mają charakteru ogólnego a są przekazane na funkcjonowanie konkretnych laboratoriów: syntezy chemicznej i katalizy oraz badań materiałowych i magazynowania energii. Czym zasłużyły sobie właśnie te laboratoria (ta tematyka) że uzyskały wsparcie filantropa?

              • ~Marcin Przewloka 25.06.2025 09:49

                @Grześ

                Alez oczywiscie, ze ci wszyscy filantropi dzialali pod wplywem jakiegos osobistego impulsu. Przekazali pieniadze na cos, a nie na cos innego. Przeciez to calkowicie normalne.

                O malzenstwie Stowers, na przyklad, mozna przeczytac na stronie instytutu:
                "But it was their personal experiences with cancer that solidified their decision in 1994 to dedicate their personal fortune toward creating one of the world’s most influential centers for foundational research."
                Co tutaj bardzo wazne - prosze zwrocic uwage na to, ze instytut, ktory ufundowali nie bada raka z definicji. Ci ludzie bardzo dobrze rozumieja, skad dokladnie biora sie nowe leki i nowe terapie, i ze wszystko, co wazne, zaczyna sie na poziomie "foundational research". Czy jacys naukowcy szukali i blagali o pieniadze panstwa Stowers?

                Nie na badania, ale na oplaty za studia donacja w Albert Einstein College of Medicine byla przekazana przez dlugoletnia profesor tej uczelni i zafiliowanego szpitala. Prosze zobaczyc tutaj i filmik na samym dole strony tego linku:
                https://www.bbc.co.uk/news/world-us-canada-68421015
                Czy jacys studenci szukali i blagali o pieniadze pania Dr Ruth Gottesman?

                Filantropia niemal zawsze jest ukierunkowana emocjami darczyncow. Temat/miejsce/obdarowani nie sa przypadkowi. Ale to darczyncy wybieraja; kogo obdaruja wynika z ich wiedzy i osobistych preferencji.
                Trzeba jednak pamietac to, o czym pisalem wczesniej: kultura dawania pieniadzy i fundowania jakichs przedsiewziec w Stanach jest bardzo rozna od tego, co mamy w Europie. No moze z wyjatkiem Wielkiej Brytanii, gdzie jest nieco podobnie, jak w USA.

        • ~Profesor PAN 23.06.2025 12:45

          Nieprofilowane spodnie biodrówki z naszywanymi poziomymi kieszeniami z najtańszej nietrwale barwionej bawełny - cóż może być bardziej dziadowskiego w dziedzinie garderoby? Ale jak komuś się podoba, niech nosi. Natomiast słodzone gazowane napoje i panierowane kurczaki smażone w głębokim tłuszczu po prostu powiny być zabronione, bo to trucizna.

          Problem z grantami w Europie polega na tym, że zarówno granty jak finansowanie statutowe płyną z tego samego źródła, którym jest państwo. Który system lepszy? Trzeba dać odpowiedź na to pytanie i zlikwidować albo radykalnie ograniczyć ten drugi, inaczej to schizofrenia.

          • ~Marcin Przewloka 23.06.2025 13:44

            @Profesor PAN

            Z tym zabranianiem to oddzielny temat. Jesli juz w ogole zabraniac, to chyba dobrze byloby zaczac od papierosow i alkoholu, bo tutaj mamy dosyc przekonujace badania naukowe.

            Niekoniecznie schizofrenia. Wlasnie to, co postuje, to rownolegle zastosowanie obydwu. Tylko w przypadku finansowania statutowego jakies kroki powinny byc podjete w kierunku zwiekszenia szansy na to, ze te pieniadze nie zostana kompletnie zmarnowane. Tak, aby byla szansa na dobre ich spozytkowanie (tutaj oczywiscie mam na mysli ewaluacje i jej wplyw na rozdzial tych srodkow).
            Sa kraje, gdzie to dziala. Oczywiscie, przenoszenie wprost nie ma sensu, ale ciagle mozna sie na czyms wzorowac.

            • ~Profesor PAN 23.06.2025 23:24

              Jak popatrzę najpierw na Francuzów i Włochów (a zwłaszcza na Francuzki i Włoszki) a potem na upasionych Amerykanów, to ciężko będzie mnie przekonać, że wino jest gorsze od napojów gazowanych.

        • ~KB 23.06.2025 12:37

          Samo start-up funds dla profesora w Stanach wynosi więcej, niż więszkość naukowców w Polsce (jeśli faktycznie weźmiemy pod uwagę wszystkie ośrodki) będzie miało do zagospodarowania przez całą swoją karierę, to co my tu porównujemy. Przenosząc to na nasze realia, to może w niektórych ośrodkach możnaby dostać 100k PLN na start, za co w naukach medycznych czy technicznych niewiele można zrobić. Inna sprawa, że aby był sens przyznawać start-up funds trzeba by kogoś faktycznie zrekrutować w celowy i przemyślany sposób, co raczej nie zdarza się zbyt często.

          • ~Marcin Przewloka 23.06.2025 13:51

            @KB

            Ja osobiscie jestem jak najbardziej za rekrutacja przeprowadzana "w celowy i przemyślany sposób". Otwarte i rzetelnie przeprowadzane konkursy, minimalizujace kumoterstwo, to wlasciwa droga.

            Co do start-up funds, to bardzo zalezy, o ktorym profesorze Pan/Pani mowi. 'Full professor' moze dostac start-up 10-krotnie wyzszy, niz 'assistant professor", na przyklad 5 milionow versus 500 tysiecy dolarow. Tak, to sa zwykle pieniadze wieksze, niz mozna dostac w wiekszosci osrodkow europejskich, chociaz na przyklad niemieckie instytuty Maxa Plancka w tym temacie raczej nie zostaja w tyle.

  • ~Przemo 22.06.2025 22:53

    A co ci "eksperci" mają zrobić, kiedy pieniędzy na granty wystarcza tylko dla nich i dla ich najbliższych przyjaciół?
    Na dwa sposoby można ten problem rozwiązać:
    1. pięcio - dziesięciokrotnie zwiększyć pulę pieniędzy na granty
    2. dwukrotnie (w proporcji do zatrudnienia) zmniejszyć liczbę jednostek naukowych w Polsce.

  • ~komentator (poprzedni) 22.06.2025 12:34

    @~Wnioskodawca do NCN "Szanowni Państwo, w ostatnich rostrzygnieciach oprócz merytorycznych recenzji pojawila się recenzja wykonana przez sztuczna inteligencję. Smutne jest to, że tyle osób funkcyjnuch w NCN, tego nie dostrzegło. [...]"

    Wie Pan, jak pokazuje rzeczywistość, używanie NATURALNEJ inteligencji też nie pomoże, gdy jest ona używana pod pewnym kątem (żeby "uwalić" habilitację, czy wniosek o grant itp.).. ;]]]]

  • ~komentator (poprzedni) 22.06.2025 12:29

    Cyt,"Wspomina dawną rozmowę z ówczesnym rektorem jednej z flagowych uczelni, w której ten zapewniał ją, że „po to tworzy się nowy system grantowy, by zwiększać możliwości zatrudniania w nauce osób, które nie mają szans na zwykły, naukowo-dydaktyczny etat”."

    Mhm, pan rektor, jako należący najprawdopodobniej, do zbioru osób, którym udało się przejść kolejne szczeble kariery akademickiej, bo był w zespole badawczym, kierowanym przez VIP-a prof dr hab.a, po zrobieniu doktoratu, został przez tamtego skierowany do innej grupy badawczej lub został w tej samej, poparcie miał itd. itd., to skutkowało wspinaniem się na kolejne szczeble drabiny (jak to nazywa Dr Józef Wieczorek "dr(hab)iny akademickiej"), itd. itd., otóż ten pan rektor NIE WIEDZIAŁ (lub UDAWAŁ, że nie wie), o czym mówi. Już widzę te osoby, "które nie mają szans na zwykły, naukowo-dydaktyczny etat", jak zdobywają granty NCN-u. Nie są "w klanie", nie mają więc poparcia. W baśni Andersena, "brzydkie kaczątko" odtrącane na początku przez kaczki, czy gęsi, w końcu stało się pięknym łabędziem. W tzw. polskim systemie nauki i szkolnictwa wyższego, status "brzydkiego kaczątka" jest raczej niezmienniczy, czy to względem kolejnych publikacji (JEŚLI uda się jakieś opublikować), czy to względem upływu czasu...

  • ~Samosia 21.06.2025 18:58

    Kolejny paszkwil na NCN...a miesiąc temu FA było patronem medialnym Dni NCN w Rzeszowie.
    Żałosne.

    • ~Zbyszek Rzeszów 21.06.2025 21:34

      Rzeczywiście, ciekawe wydarzenie. Przyznam, że wsłuchiwałem się w tamte wystąpienia. Wśród prelegentów występował na nim nasz mędrzec z tego i innych forum w roli eksperta, który słynie z tego, że wie wszystko o wszystkim i zawsze jest pokrzywdzony, bo go do zespołów ministerialnych jeszcze nie zaproszono jak jego innego znakomitego kolegę. Szkoda, że nie wykorzystuje swojej pozycji do oficjalnej krytyki, a jedynie potrafi bawić się w hejtera między innymi tej instytucji, która go również karmi.

  • ~Wnioskodawca do NCN 21.06.2025 10:38

    Szanowni Państwo, w ostatnich rostrzygnieciach oprócz merytorycznych recenzji pojawila się recenzja wykonana przez sztuczna inteligencję. Smutne jest to, że tyle osób funkcyjnuch w NCN, tego nie dostrzegło. O czym może świadczyć taki fakt, o patologi tego systemu grantowego. Taki recenzent powinien na forum publicznym byc wymieniony z imienia i nazwiska i u swego pracodawcy (instytucj) rozpatrzony dyscyplinarnie. NCN, nigdy nie zauważa błędów w recenzjach jego komisja odwoławcza potrafi napisac ze recenzent też może się pomylić.
    Tylko gruntowna reforma tej organizacji i możliwość odpowiedzialnosci karnej za błędne recenzje mogłoby uratować tą organizacje.

    • ~tkl 23.06.2025 11:04

      To proszę to zgłosić do prokuratury.
      Jeżeli ma Pan/Pani niezbite dowody.

      • ~Guest1234 28.06.2025 08:22

        Ale jaki dowód? Czy, jeśli recenzent wspomógł swój angielski jakimś LLMem lub usługą komercyjną typu quillbot lub grammarly, to jest przestępstwo? Bo trudno mi jednak uwierzyć, że zlecił "wyrok" LLMowi...

      • ~Wnioskodawca do NCN 23.06.2025 12:27

        Szanowna Rozmówczyni/ Rozmówco,

        Sprawa została zgłoszona do MNiSW - Działu Kontroli, NCN również potwierdził recenzję. W tym wszystkim nie chodzi o samą recenzję tyko chowanie głowy w piasek zarówno Panów Ministrów z SLD w ministerstwie jak i Pana Dyrektora NCN. Tą instytucje należy po prostu zreformować poprzez rozwiązanie, niech lepiej powróci KBN :).

        Szanowny Rozmówco, racja mogę zgłosić do Prokuratury i wtedy w postępowaniu sprawdzającym mogę dowiedzieć się personaliów recenzenta tylko po co jak samo Ministerstwo problemu nie widzi. Tu się nic nie zmieni. Do wszystkich którzy mają recenzję z NCN przepuście ich przez oprogramowanie i spójrzcie czy to na pewno rzetelne recenzje.

        Jeżeli Redakcja Forum sobie życzy i Państwo to mogę zamieścić odpowiedzi NCN i Ministerstwa na łamach forum. Pozdrawiam.

        • ~tkl 23.06.2025 17:12

          Zatem dlaczego od razu oczerniać całą instytucję?
          I nie sądzę, aby NCN chował głowę w piasek….to, że dyrektor nie bije się publicznie w piersi i nie rozdziera szat, nie oznacza z jego strony inercji.

          PS. W innych instytucjach grantowych takie przypadki także się zdarzają, ale nikt ich nie zamyka. Dotyczy tych w PL jak i np. w US.

          • ~Wnioskodawca do NCN 24.06.2025 05:36

            Szanowny Rozmówco ~tkl,
            Tej instytucji publicznie nie oczerniam, piszę na podstawie faktów ze zdarzeń które miały miejsce. Proszę pamiętać, że za wszystko odpowiada Dyrektor, to jak sobie ustawi pracę podzieli kompetencję zarządcze i jakie mechanizmy stworzy to jest jego polityka zarządcza prowadzona w Instytucji.
            W tym konkretnym przypadku, wszystkie poziomy kontroli zawiodły, tak więc za bałagan i niekompetencje osób lub niewłaściwe wykonywanie obowiązków służbowych pracowników odpowiada Pan Dyrektor NCN-u.
            Pan Dyrektor, nie jest sam sobie winny, winę poniekąd ponosi Departament Nauki MNiSW za niewłaściwy nadzór nad środkami publicznymi (środkami obywateli bowiem z podatków pochodzą). O patologii wśród wykonujących recenzję wielu może napisać i przedstawić dowody. Pamiętaj, rozmówco, że takie recenzję są na tym nieszczęsnym panelu omawiane o ich błędy powinny zostać wyłapane i usunięte. Jeżeli mamy, że NCN płaci za usługę rzetelnej recenzji a otrzymuje produkt z wadami, niewłaściwie wykonany to powinien wprowadzić mechanizmy kontroli aby uszczelnić system. Jeżeli tego nie robi to akceptuje sytuację która jest chora i można nazwać patologiczną. Jeżeli MNiSW nie może ukarać dyscyplinarnie recenzenta za sprzeczny z poczuciem moralności i nienagannych praktyk czyn to znaczy, że problemu nie ma. Powiem więcej dopuszczamy ten proceder patologiczny który się dzieje.
            Szanowny Rozmówco, aby przerwać tą sytuację (patologię), bowiem nie tak powinno to wyglądać, należy wprowadzić odpowiedzialność karną za wykonaną niewłaściwie recenzję która dotyczy sfery merytoryki bądź opinii subiektywnych recenzenta. Wprowadzić listę wstydu i z imienia i nazwiska takie recenzje publikować na stronie NCN po ich potwierdzeniu przez innych recenzentów. Po trzecie i ostatnie wyposażyć NCN w narzędzia informatyczne które sprawdzą poziom sztucznej inteligencji w przesłanych recenzjach w systemie.

            Moim zdaniem, na podstawie obserwacji i doświadczeń, NCN-u, uratować się nie da, tylko likwidacja i ponowne powołanie agencji grantowej z nowymi kompetencjami i zabezpieczeniami może pozwolić na poprawę systemu grantowego, przy jednoczesnym prawidłowym wykonywaniu funkcji kontrolnych ze strony Departament Nauki i Pana Dyrektora.

            • ~komentator (poprzedni) 25.06.2025 19:17

              Po tym, jak większość członków pewnej Komisji Habilitacyjnej, nie mając ŻADNEGO (dokładnie ŻADNEGO) dorobku naukowego z dziedziny Y., ocenili dorobek habilitanta z tej dziedziny, jako słaby, NIE podając przy tym jakiegokolwiek uzasadnienia, chyba mało rzeczy mnie już zdziwi... No, może prezydent Marsjan wręczając mi dzisiaj lub jutro, nominację profesorską, byłby mnie w stanie troszeczkę zaskoczyć. :)))))))))))

    • ~komentator (poprzedni) 22.06.2025 12:44

      "NCN, nigdy nie zauważa błędów w recenzjach jego komisja odwoławcza potrafi napisac ze recenzent też może się pomylić. "

      Przecież podobnie (choć CZASEM odrobinkę lepiej) jest w przypadku recenzji wniosków habilitacyjnych i profesorskich.
      Wszystko działa najczęściej wg algorytmu:

      1. recenzent jest nieomylny
      2. JEŻELI recenzent się pomylił, TO idź do punktu 1.

  • ~Profesor PAN 21.06.2025 09:39

    Według słownika PWN ekspert to osoba uznawana za autorytet w jakiejś dziedzinie. Ja mam pytanie - kto uznał "ekspertów" NCN za zutorytety we wszystkich dziedzinach i na jakiej podstawie?

  • ~Marcin 21.06.2025 08:38

    To trafne obserwacje, a panel ekspertów to klasyczna sitwy. Ale NCN jest już przeżarty tą korupcją i nic się nie zmieni. Zwłaszcza, że jest to w interesie największych beneficjentów czyli UJ, UW, AGH.

    • ~Andrzej Jajszczyk 21.06.2025 16:41

      Jeżeli ma Pan dowody na korupcję, proszę zawiadomić prokuraturę. Jeżeli nie, to proszę nie rzucać gołosłownych oskarżeń.

      • ~św. Ignacy Antiocheński 22.06.2025 09:11

        Prokuratura niczego się nie dopatrzy. Procedury NCN są tak skonstruowane, że nikt za nic nie odpowiada. Ale patologie są. Granty trafiają również do oszustów i papierników. Wie Pan, że tak jest.

        • ~Profesor PAN 22.06.2025 11:18

          A poza tym - ochrona dobrego imienia przysługuje tylko osobom fizycznym. Pan Marcin ma prawo twierdzić, że NCN jest przeżarty korupcją, a Roman Giertych, że wybory zostały sfałszowane. Prawdziwość lub nieprawdziwość tych twierdzeń to osobna sprawa.

      • ~Profesor PAN 21.06.2025 18:33

        Nie, proszę pana, to nie tak działa. W postępowaniu karnym - zgadza się, jest domniemanie niewinności. I tylko w postępowaniu karnym oskarżyciel musi wykazać winę. I to od niedawna, bo dopiero od dwustu lat. Poza tym każdy ma prawo wyrażać swoje opinie. Opinie o NCN dzielą się na dwie grupy - dobrze o tej organizacji wyrażają się ci, których ona żywi lub żywiła. Źle wyrażają się pozostali. Jeżeli chcemy, by w Polsce istniała nauka, przynajmiej część tych opinii musimy potraktować poważnie, jest ich za wiele i są one zbyt dobrze uzasadnione. Wie pan, jest takie powiedzenie - jak trzech ci mówi żeś pijany, idź spać.

  • ~J 20.06.2025 13:32

    Pomysł likwidacji paneli ekspertów to krok w dobrą stronę. Obecny system często prowadzi do niesprawiedliwych ocen szczególnie w przypadku projektów interdyscyplinarnych lub wymagających głębszego zrozumienia specyfiki danego tematu. Zdarza się, że recenzenci nie są w stanie (lub nie chcą) w pełni wdrożyć się w treść projektu, co skutkuje powierzchowną oceną lub formułowaniem zarzutów niepopartych faktami.

    W moim doświadczeniu kilkakrotnie spotkałem się z kuriozalnymi zarzutami na przykład wskazywano brak wdrożeń wyników wcześniejszych projektów, mimo że NCN finansuje badania podstawowe, które z definicji nie muszą (a często nie mogą) prowadzić do bezpośrednich zastosowań praktycznych. Tego typu komentarze świadczą o niezrozumieniu celu finansowania i roli badań podstawowych

    • ~maciej 20.06.2025 15:30

      Powiem nawet więcej: mam wrażenie, że wniosek w NCN, który nijak swoją treścią nie sugeruje potencjalnego zastosowania wyników badań nie ma szans zostać sfinansowany.

      • ~Ł 21.06.2025 15:58

        Nie mogę się z tym zgodzić. Reprezentuję nauki chemiczne i zajmuję się konstruowaniem narzedzi dla diagnostyki medycznej (czujniki, systemy przepływowe, etc.). Permanentny zarzut jest taki że skoro planuje aby wyniki badań podstawowych o finansowanie których wnioskuję (nowe schematy detekcji, innowacje konstrukcyjne) maja mieć walory praktyczne to znaczy że to nie są badania podstawowe w związku z czym jakość naukowa projektu jest słaba.

  • ~k,jnm,mnkl 20.06.2025 13:29

    NCN to najbardziej nieprzejrzysta i skorumpowana organizacja w tym kraju. Panel ekspertów to rdzeń korupcji NCNu. Jeśli chcemy naprawić NCN bez jego likwidacji to rezygnacja z 'grupy rozdającej kasę" = ekspertów jest swietnym pomyslem. Oczywiscie na jakis czas bo spryciarze znajdą sposób i na to.

    • ~PŻ 23.06.2025 10:25

      Jeśli chcemy naprawić NCN bez jego likwidacji

    • ~L 21.06.2025 16:01

      To prawda. Ale to nie eksperci są wszystkiemu winni. Wnioskujący nie widzą wszystkich recenzji. Część opinii jest przygotowywana na zewnątrz a część piszą panelisci pod zamówioną listę rankingową.

      • ~Samosia 23.06.2025 11:01

        Co za bzdura!
        W NCN nie ma i nie było „zamawianych” list rankingowych.

        I pisze dobrze o NCN, mimo że mnie też już nie karmi..
        Takie życie.

    • ~Master 21.06.2025 14:40

      Poszedł bym nawet dalej i zastanowił się czy taką instytucje jest sens reformować czy nie lepiej rozwiązać i zacząć od nowa. Najlepszy komentarz do projektu jaki składałem był w stylu "gdyby był Pan taki dobry to nie składał grantu tylko wyjechał na zagraniczną uczelnie". Poziom merytoryczny i forma pierwsza klasa...

      • ~komentator (poprzedni) 26.06.2025 15:27

        Cyt."Najlepszy komentarz do projektu jaki składałem był w stylu "gdyby był Pan taki dobry to nie składał grantu tylko wyjechał na zagraniczną uczelnie"."

        Trzeba było odpowiedzieć: "Gdyby to Pan był taki dobry, to też by wyjechał i nie plótłby takich farmazonów." :]]