Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





¦lepe przyjêcie utartych pogl±dów prowadzi do powtarzania cudzych b³êdów, a czêsto siê zdarza, ¿e prawda le¿y tu¿ obok. Trudno jest nie poddaæ siê obowi±zuj±cym schematom my¶lenia, ale, jak pokazuje mój przyk³ad, czasami wystarczy ich nie znaæ.

Równania ewolucji

Krzysztof Argasiñski

Jestem biologiem teoretycznym. W swoich badaniach zajmujê siê modelowaniem matematycznym procesów selekcji naturalnej. Kim jest biolog teoretyczny? Z regu³y jest to z wykszta³cenia matematyk (jak ja) lub fizyk, z marnym pojêciem na temat biologii, zajmuj±cy siê natomiast w swoich badaniach problematyk± z tej dziedziny. Sytuacjê tê najlepiej zilustruje poni¿szy dowcip bran¿owy.

Biolog teoretyczny spotka³ bacê ze stadem owiec i zaproponowa³ mu zak³ad. Je¶li zgadnie, ile owiec urodzi³o siê w tym roku, bêdzie móg³ sobie jedn± wybraæ. Baca przyj±³ zak³ad. Biolog teoretyczny w pamiêci rozwi±za³ problem i poda³ odpowied¼. Zdziwiony baca potwierdzi³, po czym, zgodnie z umow±, pozwoli³ mu wybraæ jedn± owcê. Biolog teoretyczny wybra³ tê, która najbardziej przypad³a mu do gustu.

Na to baca:

– Wy to chyba jeste¶cie biolog teoretyczny?

– A po czym to, baco, poznajecie?

– Bo¶cie wziêli mojego psa.

Biolog teoretyczny musi zatem mierzyæ siê z takimi problemami, jak: dynamika wymierania gatunków, ewolucyjne przyczyny starzenia siê organizmów, z³o¿ono¶æ i stabilno¶æ uk³adów ekologicznych czy ewolucja zachowañ kooperacyjnych (wiêcej informacji na temat nowych teorii maj±cych zastosowanie w opisie zjawisk ewolucyjnych mo¿na znale¼æ w ksi±¿ce P. Conveveya i R. Highfielda Granice z³o¿ono¶ci, Prószyñski i S−ka). Je¶li chodzi o badania empiryczne, to prawdopodobnie powa¿ny problem sprawi³oby mu odró¿nienie bobra od wiewiórki. Có¿, biologia teoretyczna (ostatnio lansowana jest konkurencyjna nazwa biomatematyka) jest dziedzin± egzotyczn± i poniek±d niszow±. O¶rodki zajmuj±ce siê zagadnieniami z tego zakresu s± rozsiane po ca³ym ¶wiecie i niezbyt liczne. W porównaniu np. do metod matematycznych fizyki, w formalnym opisie procesu ewolucji jest jeszcze wiele bia³ych plam. Wci±¿ nie mamy eleganckiej teorii doboru naturalnego, której wewnêtrzn± spójno¶æ mo¿na by porównaæ do mechaniki klasycznej. Nie znaczy to, ¿e teoria ewolucji jest b³êdna, jak ostatnio mo¿na us³yszeæ, po prostu ci±gle uczymy siê tworzyæ narzêdzia matematyczne pozwalaj±ce opisaæ ten skomplikowany proces. Mamy za sob± sporo sukcesów, lecz wiele ciekawych odkryæ jest jeszcze przed nami. Mimo to biologia teoretyczna nie jest dziedzin± m³od±.

Pocz±tki zastosowañ matematyki w biologii siêgaj± koñca XIX stulecia. Wiek XX przyniós³ narodziny syntetycznej teorii ewolucji (zwanej te¿ neodarwinizmem). Jej twórcami byli J.B.S. Haldane, R.A. Fisher i S. Wright. To w³a¶nie wtedy narzêdzia matematyczne zastosowano w biologii na wiêksz± skalê. Kolejnym sukcesem w opisie matematycznym selekcji naturalnej by³a teoria doboru krewniaczego stworzona przez W.D. Hamiltona i G. Price’a. Byli to najwybitniejsi teoretycy drugiej po³owy XX w. Trzeci z nich, by³y in¿ynier lotniczy John Maynard Smith, zas³yn±³ wprowadzeniem teorii gier do zastosowañ biologicznych. I tu zaczyna siê moja opowie¶æ.

Wilk i zaj±c

Moja przygoda z biologi± teoretyczn± zaczê³a siê w momencie wyboru tematu pracy magisterskiej. Postanowi³em zaj±æ siê w³a¶nie teori± gier ewolucyjnych. Po¶wiêcona by³a ona przeniesieniu – stosowanych w ekonomii – metod gier z du¿± liczb± graczy na grunt biologii. Jak siê okaza³o, te tzw. du¿e gry mog± siê okazaæ niezwykle przydatnym narzêdziem. Sk³oni³o mnie to do kontynuowania badañ w tym kierunku i by³o to formalne rozpoczêcie kariery naukowej. Rozpocz±³em studia doktoranckie w Instytucie Nauk o ¦rodowisku UJ. Ju¿ jako doktorant zacz±³em pisaæ pierwsz± publikacjê zawieraj±c± rozwiniêcie wyników z pracy magisterskiej. By³a ona po¶wiêcona stworzeniu ogólnego schematu pozwalaj±cego na matematyczny opis ewolucji ekosystemu z³o¿onego z osobników ró¿ni±cych siê pod wzglêdem kilku cech (np. p³ci± i nale¿±cych do ró¿nych gatunków). W zwi±zku z tym musia³em zg³êbiæ tajniki tzw. asymetrycznych gier ewolucyjnych (sytuacje, w których osobniki w populacji podzielone s± na dwie grupy, a interakcje zachodz± tylko pomiêdzy osobnikami z przeciwnych grup, np. ró¿ni±cych siê p³ci±). Wcze¶niej, do napisania pracy magisterskiej, nie by³o mi to a¿ tak potrzebne, wiêc poddaj±c siê wrodzonemu lenistwu ograniczy³em siê do znajomo¶ci modeli podstawowych i na ich podstawie przenios³em metody du¿ych gier na grunt biologii.

Ku mojemu zdumieniu, we wzorach, które by³y w ksi±¿kach, brakowa³o jednego, moim zdaniem wa¿nego, elementu. Modele te opisywa³y interakcje pomiêdzy osobnikami z dwóch podpopulacji. W rozwi±zaniach ksi±¿kowych sukces reprodukcyjny osobnika danego rodzaju zale¿a³ tylko od sk³adu (proporcji wystêpowania ró¿nych strategii osobniczych) populacji przeciwnej, natomiast nie zale¿a³ od ró¿nicy w rozmiarach obydwu populacji. Zatem w my¶l tej teorii sukces reprodukcyjny zaj±ca zale¿y od jego strategii ¿yciowej i od tego, czy wilki s± szybkie, czy leniwe i nie chce im siê d³ugo biegaæ, natomiast nie ma nañ wp³ywu liczba wilków przypadaj±cych na g³owê zaj±ca. Wyda³o mi siê to podejrzane. Uzbrojony w podstawowy orê¿ matematyka, czyli kosz na ¶mieci, mózg, papier i d³ugopis, zaatakowa³em problem. W koñcu uda³o mi siê wymy¶liæ metodê, która pozwoli³a pokazaæ sprzeczno¶æ pomiêdzy modelami podstawowymi i asymetrycznymi, oraz stwierdziæ, ¿e te drugie s± niepoprawnie skonstruowane. Polega³a ona na takiej zamianie wspó³rzêdnych w modelu, by udowodniæ, ¿e sprzeczno¶æ siedzi w parametrach pierwotnie pominiêtych. By³a to sztuczka matematyczna, której, jak s±dzi³em, poza t± prac± nie da siê zastosowaæ, a ju¿ na pewno nie w konkretnych problemach biologicznych. Pozwoli³a mi na rozwi±zanie kontrowersji i mog³a w poczuciu dobrze spe³nionego obowi±zku przej¶æ na matematyczn± emeryturê. Dziêki niej co¶ pierwotnie skomplikowanego sta³o siê niezwykle proste...

To nie adaptacja

Nastêpnie zaj±³em siê zagadnieniem bli¿szym rzeczywisto¶ci. Chodzi³o o stworzenie matematycznego modelu zjawiska ¶rodowiskowej determinacji p³ci (ESD−environmental sex determination). Polega ono na tym, ¿e p³eæ nowo narodzonego potomstwa zale¿y od czynnika zewnêtrznego (np. u p³azów od bie¿±cej temperatury). Pytanie brzmi: czy jest to adaptacja pozwalaj±ca redukowaæ negatywne skutki wiêkszej ¶miertelno¶ci osobników której¶ p³ci? By³o to dla mnie wyzwanie, poniewa¿ po raz pierwszy musia³em wyj¶æ poza rozwa¿ania czysto abstrakcyjne i stworzyæ model zjawiska z realnego ¶wiata. Jak zwykle, zamiast porz±dnie zg³êbiæ literaturê przedmiotu i zdobyæ solidne teoretyczne fundamenty, zacz±³em siê zastanawiaæ, jak mo¿na by to zrobiæ po swojemu. Oczywi¶cie, ogólnie wiedzia³em co¶ na temat problemu regulacji proporcji miêdzy p³ciami (W przyrodzie obserwuje siê z regu³y proporcjê 1:1 samców do samic. Pytanie brzmi, dlaczego tak jest, skoro pojedynczy samiec mo¿e zap³odniæ bardzo du¿o samic? Jedna z hipotez g³osi, ¿e samica, której strategia polega na rodzeniu potomstwa w proporcji 1:1, ma wiêkszy sukces reprodukcyjny ni¿ inne samice.), ale nie za wiele. Za twórcê klasycznej teorii, rozwijanej przez licznych nastêpców, uwa¿a siê Ronalda A. Fishera. Teoria opiera siê na za³o¿eniu, ¿e samica produkuj±ca potomstwo tej p³ci, która jest w niedoborze w populacji, bêdzie mia³a wiêcej wnuków. W zwi±zku z tym, w³a¶nie liczbê wnuków przyjmuje siê za miarê sukcesu reprodukcyjnego.

W swojej pracy nie przyj±³em takiego za³o¿enia. Zamiast szukaæ parametru charakteryzuj±cego sukces reprodukcyjny, skoncentrowa³em siê na dynamice zmian proporcji pomiêdzy poszczególnymi typami osobników okre¶lanych przez p³eæ i dziedziczon± strategiê. W swoim modelu uwzglêdni³em dotychczas pomijany fakt, ¿e geny koduj±ce strategiê osobnicz± dziedziczone s± te¿ przez synów (tylko nie ulegaj± ekspresji z tego wzglêdu, ¿e samce nie rodz± dzieci). Wykorzystuj±c rozwiniête we wcze¶niejszych pracach metody du¿ych gier ewolucyjnych, sformu³owa³em model ewolucji proporcji p³ci w populacji, pozwalaj±cy na analizê tego problemu. Otrzymane wyniki by³y zaskakuj±ce. Okaza³o siê, ¿e wed³ug przewidywañ nowego modelu dobór naturalny nie jest w stanie wypromowaæ ¿adnej konkretnej strategii osobniczej, natomiast samoregulacja proporcji p³ci objawia siê na poziomie ca³ej populacji. Sta³o to w sprzeczno¶ci z pogl±dem, ¿e dobór faworyzuje samice rodz±ce potomstwo w stosunku samców do samic 1:1. Rezultat ten sugerowa³, ¿e nie ma sensu dalej siê zajmowaæ zjawiskiem ESD, poniewa¿ nie jest ono adaptacj±.

Cnota lenistwa

G³ównym celem sta³o siê wyja¶nienie zaistnia³ych kontrowersji. By³o dla mnie zaskoczeniem, ¿e odpowied¼ przynios³o zastosowanie techniki wykorzystanej w mojej pierwszej publikacji. Pierwotnie my¶la³em, ¿e metoda ta ma znaczenie czysto matematyczne i jest nieprzydatna z aplikacyjnego punktu widzenia. Okaza³o siê jednak, ¿e abstrakcyjna sztuczka jest du¿o wa¿niejsza ni¿ wyniki, do osi±gniêcia których zosta³a stworzona. Dziêki niej uda³o mi siê pokazaæ, ¿e klasyczne podej¶cie, przyjmuj±ce liczbê wnuków za miarê dostosowania, jest nieprawid³owe z matematycznego punktu widzenia, co stawia pod znakiem zapytania poprawno¶æ obowi±zuj±cej teorii determinacji p³ci. Jak to w nauce bywa, wynik ten rodzi kolejne pytania, a te z kolei implikuj± kolejne hipotezy.

Stanêli¶my przed konieczno¶ci± rewizji obecnie obowi±zuj±cych pogl±dów. Ciekawe, ¿e celem by³o pierwotnie stworzenie pewnego ma³ego przyczynku do bie¿±cego, zdawa³oby siê ugruntowanego, stanu wiedzy. To, ¿e w efekcie uda³o siê te fundamenty podwa¿yæ, w du¿ej mierze wynik³o z pewnych zbiegów okoliczno¶ci. Historia ta pokazuje równie¿, ¿e prawdziwy badacz nie powinien ¿adnej wiedzy przyjmowaæ za dogmat. ¦lepe przyjêcie utartych pogl±dów prowadzi do powtarzania cudzych b³êdów, a czêsto siê zdarza, ¿e prawda le¿y tu¿ obok. Trudno jest nie poddaæ siê obowi±zuj±cym schematom my¶lenia, ale, jak pokazuje mój przyk³ad, czasami wystarczy ich nie znaæ. Jak widaæ, cnota lenistwa i ignorancja mog± prowadziæ do niezwykle twórczych rezultatów. Oto zrobili¶my kolejny krok naprzód w rozumieniu otaczaj±cego nas ¶wiata. Kto¶ mo¿e zapytaæ: i co z tego? Jaki po¿ytek bêdzie ze znajomo¶ci mechanizmów regulacji proporcji miêdzy p³ciami? Có¿, pewnie ¿aden… Ale przypomnijmy sobie, ¿e kluczowy element, bez którego powstanie tych wyników nie by³oby mo¿liwe, stanowi³a metoda, co do której sam nie mia³em w±tpliwo¶ci, ¿e siê do niczego wiêcej nie przyda.

Badania podstawowe s± dla nas skarbnic± praktycznych rozwi±zañ nurtuj±cych nas problemów. Nikt dzi¶ nie wyobra¿a sobie wspó³czesnego ¶wiata bez laserów czy nylonu, a s± to w³a¶nie skutki uboczne teoretycznych badañ podstawowych, nie za¶ celowych prac wdro¿eniowych. Modele dynamiki zmian liczebno¶ci populacji mog± mieæ wp³yw na epidemiologiê. Powsta³e narzêdzia matematyczne mog± znale¼æ zastosowanie w dziedzinach tak odleg³ych od biologii ewolucyjnej, jak np. ekonomia. I to w³a¶nie te dziedziny s± bli¿ej codziennego ¿ycia. Mia³em te¿ szczê¶cie, ¿e zaj±³em siê dziedzin±, w której wiele jest jeszcze do odkrycia. W czasach niesamowitego rozwoju i uszczegó³owienia nauk przyrodniczych, biologia teoretyczna jest jednym z ostatnich obszarów wiedzy, w którym mo¿na siê poczuæ jak dziewiêtnastowieczny badacz, k³ad±cy fundamenty pod rodz±c± siê wielk± teoriê.

Mgr in¿. Krzysztof Argasiñski, biolog teoretyczny, z wykszta³cenia matematyk, absolwent Politechniki Warszawskiej, jest doktorantem w Instytucie Nauk o ¦rodowisku Uniwersytetu Jagielloñskiego.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje