Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Musz mie publikacje i zdoby pienidze grantowe. Nikt si nie wtrca do mojej pracy, jeeli wszystko dziaa. Nie liczy si, ile godzin czowiek siedzi za biurkiem, tylko to, jakie s efekty jego pracy.

To wciga jak hazard

Rozmowa z prof. Mariuszem Ratajczakiem,

hematologiem, laureatem Nagrody FNP za rok 2006

Dlaczego wyjecha Pan do Ameryki?

– Bo to jest wspczesny naukowy Rzym. Zgromadzi si tam najwikszy potencja badawczy: znakomici naukowcy, najwicej pienidzy na badania, wiodce na wiecie instytuty. Kady uczony w pewnym momencie swej kariery powinien przej amerykaski szlif. Jestem lekarzem chorb wewntrznych, ale moja dziaalno naukowa jest zwizana z biologi komrki, z mechanizmami powstawania chorb, powstawania komrek macierzystych i ich roli w odtwarzaniu tkanek.

Jednak nie kady zostaje tam na stae. Pytam o motywy, moliwoci, ktre Ameryka daa Panu w dziedzinie, w ktrej Pan pracuje. Z pewnoci motyw finansowy nie jest ostatni?

– Wyjechaem po przemianach politycznych w Polsce. Nie musiaem podejmowa trudnej decyzji, zwizanej z tym, e pozostanie za granic grozi separacj od rodziny, co w czasach komunizmu byo realnym zagroeniem. By moe, gdybym wyjecha w latach 80., wrcibym po roku czy dwch. Druga rzecz – wyjedajc do Ameryki nie miaem staego miejsca pracy w Polsce. Oficjalnie byem zatrudniony w Centrum Medycyny Dowiadczalnej i Klinicznej PAN u prof. Mirosawa Mossakowskiego, ale oddelegowany do zespou prof. Wiesawa Jdrzejczaka z Wojskowej Akademii Medycznej. Miaem zaszczyt by w jego zespole, ktry wprowadzi w Polsce w latach 80. przeszczepianie szpiku jako metod lecznicz. Mzgiem tego przedsiwzicia by wanie prof. Jdrzejczak. Pod koniec lat 80. pad cay program przeszczepowy. Take prof. Jdrzejczak zastanawia si nad swoj przyszoci. Prawdopodobnie, gdybym wyjecha w trakcie pracy w dziaajcym zespole naukowym, miabym zupenie inn sytuacj. Wyjedajc, nie zostawiem w Polsce biurka, etatu.

Niektrzy jednak wracaj.

– Zgadza si. Nie kademu uda si zosta w Ameryce. Z bardzo wielu powodw. Mog to by przyczyny natury emocjonalnej, kulturowej, rodzinnej, czego sam kiedy dowiadczyem w Austrii. Nie znam jednak ludzi, ktrzy pracuj w Stanach w nauce par lat i osigajc tam znaczcy sukces – a udao im si w peni zaaklimatyzowa kulturowo – wracaj do Polski. Jeeli s wyrobnikami, pracuj w zespoach kierowanych przez innych, to mog wrci choby z powodw ambicjonalnych. Jednak ludzie, ktrym tam proponuj, by zostali szefami, nie wracaj. S inne czasy i do Polski mona w kadej chwili dotrze samolotem w cigu kilkunastu godzin. Mona mie polsk telewizj satelitarn, gazety z Internetu. yjemy w wiecie, ktry si „skurczy”.

Kady, kto wraca, mwi, e mu proponowali.

– Nie znam takich osb, ktrym to proponowano, a one – zakadajc, e sam uczony i jego rodzina czuj si tam dobrze, i – co najwaniejsze – maj udostpnione rodki i moliwoci pozwalajce na realizacj wymarzonego programu badawczego – wrciliby do Europy. To si odnosi nie tylko do Polakw. Mam tam swj zesp, jestem profesorem.

Na czym, od strony organizacyjno−finansowej, polega to, e zostaje si profesorem i szefem zespou naukowego w Stanach? Ma Pan tenure?

– Tak, mam te endowed chair.

Co to takiego?

– Tenure mona teoretycznie odebra, cho tego si nie praktykuje. Pensj zatrudnionego na tenure pokrywa uniwersytet. Endowed chair oznacza posad doywotni – na to s ju zgromadzone pienidze, ktre si nie wyczerpuj. Polega to na tym, e do uniwersytetu zgasza si zamony filantrop, ktry daje pienidze na opacenie etatu profesora. Mj endowed chair nazywa si Hoenig Profesor Endowed Chair. Oznacza to, e rodzina Hoenig zoya w banku pienidze, z ktrych procent pokrywa moj pensj. To jest wysza forma zatrudnienia uczonego w Stanach. W zamian uczony, troch jak sportowiec reklamujcy jak firm, uywa w publikacjach i oficjalnych wystpieniach tego tytuu. W USA czsto w podobny sposob finansowane i budowane s obiekty uniwersyteckie, ktre nosz nazwisko filantropa. Warto jednak nadmieni, e w USA kady profesor, nawet taki, ktry ma tenure, jest co jaki czas rozliczany i jeli nie wykae si odpowiednim dorobkiem naukowym, moe straci posad. Tam jest ogromna konkurencja, presja. Nie kademu to odpowiada. Dlatego spotykamy si z amerykaskimi uczonymi w „bezpieczniejszych” etatowo krajach, w Europie czy Azji.

Ale jednak wraca Pan pracowa do Polski.

– Przecie tu si urodziem, mam ogromny sentyment do Polski, kocham ten kraj. Stany daj mi znakomite warunki do pracy. Ale mog rwnoczenie utrzyma regularne kontakty z krajem, mog pomc w wyjazdach na stypendia modym naukowcom z Polski, zatrudnia ich u siebie i pomaga w dalszym rozwoju naukowym. W cigu mojego pobytu za granic, w Polsce habilitowao si dwch moich uczniw, szkolonych u mnie w USA, a doktoryzowao szesnastu – to chyba jest wynik realnej pracy. Mog prowadzi zajcia w Polsce z polskimi studentami w jzyku polskim. Mog, co najwaniejsze, prowadzi badania wsplnie z polskimi placwkami naukowymi. To dla mnie bardzo wane. Kady co na tym zyskuje. Wiele osb nie potrafi zrozumie – a przynajmniej trudno im si pogodzi z tym – e mona pracowa w Ameryce i w Polsce na takich samych zasadach.

Czy odnosi to Pan do konfliktu, ktry powsta wok Paskiego zatrudnienia w Collegium Medicum UJ? Zarzucano Panu, e bierze pensj, a nie ma go cay czas w kraju.

– Paradoks tkwi w tym, e ja nie otrzymywaem w Collegium Medicum normalnej pensji. Pacono mi tylko za dni, kiedy byem w Krakowie. Zaczto to zreszt robi po dwch czy trzech latach mojej pracy w Krakowie, tumaczc, e tak trzeba ze wzgldw formalnych, gdy wedug polskiego prawa nie mona pracowa za darmo. Moja praca dla Krakowa tak naprawd pochaniaa mnstwo czasu za oceanem, za ktry mi nie pacono. To rzekome branie pensji byo tylko pretekstem.

Podobn sytuacj mia Aleksander Wolszczan w Toruniu.

– Wanie. Nikt nie zapyta, co zyskay polskie instytucje zatrudniajc profesorw z Ameryki. A mam wraenie, e zyskay wiele. Jeeli byoby to zatrudnienie fikcyjne, nie miaoby sensu. Ale my co w tych polskich uczelniach zostawilimy. Przecie zostawiem w Krakowie znakomity zesp. To si nie stao z niczego. Trzeba byo tych ludzi wyszkoli. Musieli przej zagraniczne stae – a jake, w moim zespole w Filadelfii, a potem w Louisville. S publikacje w wiodcych pismach naukowych, z afiliacj Krakowa. Odchodzc z UJ pozostawiem ludzi, ktrzy bd kontynuowa moj prac, a mam wraenie, e jest ona tam potrzebna i przynosi satysfakcj nie tylko mnie, ale take polskim uczonym i – cho moe to brzmi grnolotnie – krajowi.

Wrmy do Szczecina, czyli do Paskich korzeni.

– Skoczyem tu studia w 1981 roku.

Dodajmy, e ze redni 5,0, najwysz w caej historii Pomorskiej Akademii Medycznej.

– Tak si przypadkiem zoyo. Okazao si, e nie mog tu robi doktoratu. Nie mogem si realizowa naukowo, a w 1984 zetknem si z prof. Jdrzejczakiem, ktry wanie wrci ze Stanw i tworzy zesp badawczy.

Ale przecie nie zosta Pan zatrudniony w WAM?

– Nie mogem zosta zatrudniony w wojsku, bo miaem rodzin za granic.

Jak dalsz rodzin?

– A skde. Moi rodzice wyemigrowali do Austrii.

A Pan nie?

– Byem tam jako nastolatek, ale nie mogem si odnale. Kulturowo tego nie zaakceptowaem i wrciem do kraju.

Ale Ameryk Pan zaakceptowa i to w pniejszym wieku?

– Tak. To zupenie rne spoeczestwa.

Wspomnia Pan, e formalnie pracowa w PAN.

– To by wybieg prof. Mossakowskiego, ktry dowiedzia si, e miaem dobr redni i problemy z zatrudnieniem w Szczecinie. Zaangaowa mnie u siebie, najpierw na studium doktoranckim, a po obronie doktoratu na etacie i oddelegowa do pracy z prof. Jdrzejczakiem. Gdy rozwizano zesp, byem zatrudniony u prof. Mossakowskiego, ktry by neuropatologiem, cho zajmowaem si hematologi. Byem po habilitacji, miaem rodzin. Trzeba byo gdzie realnie rozwija si dalej i pracowa.

I wtedy trafia si okazja wyjazdu...

– Na pocztek na stypendium. W cigu dziesiciu lat przeszedem w Stanach ca drog naukow – od postdoka do profesury.

Kiedy pojawia si obecna problematyka badawcza?

– Z prof. Jdrzejczakiem pracowalimy nad komrkami macierzystymi szpiku. Hematolodzy jako pierwsi zaczli stosowa komrki macierzyste do przeszczepw, do regeneracji ukadu krwiotwrczego.

Skd je brali?

– Ze szpiku kostnego. Teraz prbuje si je pobiera z krwi obwodowej. Daje si lek, ktry powoduje przemieszczenie ich ze szpiku do krwi obwodowej i z niej si je izoluje.

Dlaczego, czy to jest atwiejsze?

– Mniej obciajce dla pacjenta, dla organizmu. Jest te atwiejsze technicznie. Aby pobra szpik do przeszczepu, naley kilkaset razy naku ko. Trzeba uzyska ptora litra szpiku. Wyglda jak krew, bo to jest rozcieczona krew szpikowa. Stoj dwa zespoy i kuj dawc.

Dlaczego pojawi si UJ?

– Bdc w Stanach nie zrywaem kontaktw z Polsk. Gdy wyjechaem, czuem si w obowizku pomc innym uczonym. cignem do Stanw kilkadziesit osb, ktre bd po staach wrciy do Polski, jak prof. Bogusaw Machaliski (stworzy znakomity zesp w Szczecinie) czy prof. Majka (kieruje zespoem w CM UJ). Wyobraaem sobie wspprac orodkw badawczych w Polsce i Stanach.

Ale to jest dla Pana do skomplikowane?

– Troch. Da si to jednak zorganizowa, a sdz, e sporo osb odnosi z tego korzyci. W 1996 objem Zakad Patologii Oglnej w PAM w Szczecinie. Teraz kieruje nim prof. Machaliski. Wtedy w Szczecinie pojawiy si gosy, e mnie nie ma na stae na miejscu, chocia nie pobieraem adnej pensji i bya to czysta dziaalno filantropijna, powodowana chci pomocy mojej byej Alma Mater. I wtedy prof. Jdrzejczak zaprojektowa orodek przeszczepw szpiku w szpitalu dziecicym w Prokocimiu. Jednak w tym momencie obj klinik hematologii po prof. Zofii Kuratowskiej w Warszawie. Kto musia rozkrci dziaalno w Krakowie. Poleci mnie UJ. Skompletowaem zesp, ustawiem orodek przeszczepw, uzyskalimy potrzebne akredytacje, zdobyem grant europejski na centrum doskonaoci komrki macierzystej. Dziki temu moglimy zorganizowa w CM UJ kilka midzynarodowych sympozjw. Ludzie wyjechali na szkolenia do orodkw europejskich. Zdobyem poza tym w postaci grantw kilkanacie milionw zotych. Mj zakad zacz przynosi najwyszy impact factor w Collegium Medicum. Wychowaem nastpc, dr. hab. Marcina Majk. Potem zmieniy si wadze w CM UJ i stwierdzono, e nie moe mie miejsca sytuacja, i szef orodka pracuje w dwch rnych miejscach.

Jak Pan organizuje swoje pobyty w Szczecinie?

– Do Krakowa przyjedaem co miesic, ptora. Tu, w Szczecinie, bd par razy w roku na duszych pobytach.

A jak na to patrz Pana pracodawcy w Stanach?

– Jestem profesorem. Musz mie publikacje i zdoby pienidze grantowe. Nikt si nie wtrca do mojej pracy, jeeli wszystko dziaa. Cay czas pracuj tam moi uczniowie i partnerzy – wielu z nich to przybysze z Polski – a do tego przecie realizujemy wsplne projekty z polskimi jednostkami. Zatem te pobyty nios take co dla Ameryki. Nie liczy si, ile godzin czowiek siedzi za biurkiem, tylko to, jakie s efekty jego pracy. Jeszcze jedno: mam w swoim statucie zapisane, e nie informujc nikogo mog 20 procent czasu pracowa w innej instytucji, poza uniwersytetem.

Wrmy do Ameryki. Co w niej takiego atrakcyjnego?

– Dostpno sprztu i odczynnikw. Tam s pienidze na odczynniki, ktre pojawiaj si natychmiast na drugi dzie po zamwieniu. Jest bardzo dowiadczony personel pomocniczy, ktry nie pyta o godziny pracy, gdy trzeba co zrobi. Naprawd duo ludzi kompetentnych. atwo si tam pracuje. W instytutach naukowych na kadym pitrze s specjalici z okrelonych dziedzin. eby co skonsultowa, nie trzeba jecha daleko. Ten system oparty jest cay czas na walce o przetrwanie.

Nie jest Pan tym zmczony?

– Robi to, co kocham. Realizuj swoje cele naukowe. To wciga jak hazard. Sukces motywuje. Czuj si cay czas zmotywowany, eby nie powiedzie kolokwialnie – podkrcony t rywalizacj. W Ameryce nie prowadz obecnie dziaalnoci klinicznej i dlatego te mam duo wicej czasu na prac badawcz. I co dla mnie wane – bdc w USA mog promowa Polsk.

Rozmawia Piotr Kieraciski

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje