Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





INTELIGENCI

Leszek Szaruga

Moe zaczn od wiersza Woroszylskiego: „Niemoliwi s ci panowie/ inteligenci// A jednak wbrew swojej niemoliwoci/ istniej// Nie maj instynktu samozachowawczego”. Wiersz by co prawda pisany dawno temu, w czasach, w ktrych „panowie inteligenci” rzeczywicie byli „niemoliwi”, ale okazuje si, e i teraz tacy bywaj. Tak wnosz z wywiadu prof. Zdzisawa Krasnodbskiego w „Dzienniku” zatytuowanego: „Dlaczego profesorowie boj si wasnej przeszoci”. Jestem profesorem, co prawda tylko nadzwyczajnym, ale swej przeszoci ba si nie musz. Podobnie chyba prof. Krasnodbski czy prof. Legutko. Moe zatem nie warto uywa od razu wielkiego kwantyfikatora – profesorw, nawet humanistw, winna obowizywa pewna elegancja w formuowaniu myli nawet wtedy, gdy si je wypowiada w trybie oskarycielskim.

Profesorowie to cz inteligencji, nawet tej, ktra ma tradycje opozycyjne. Oto jedna z jej saboci: „na procedurach legislacyjnych i budowie instytucji dawna opozycja znaa si bardzo sabo”. Nie rozumiaa nadto, „e naley rozpoczyna budow nowego, suwerennego pastwa – e nie da si tylko reformowa instytucji, ktre zostay po PRL”. Nadto dowiadujemy si, e owa inteligencja „nie bya przyzwyczajona do rnorodnoci opinii i wolnego sowa”. Dlatego te zapewne stworzya dla siebie „drugi obieg” wydawniczy dziaajcy w PRL na rzecz pluralizmu. Dlatego przy KOR utworzono specjaln komrk prawn i dlatego powsta w PRL nielegalny Komitet Helsiski. Dlatego stworzono ruch na rzecz odzyskania suwerennoci (tak to przynajmniej w swej naiwnoci rozumiaem i dlatego si w te dziaania angaowaem). Ale te stao si – mimo wspomniane wady, spoeczestwo dao dzi legitymacj tym wszystkim, ktrzy od usterek s wolni. Std obecne procesy legislacyjne s szybkie i sprawne, std wzrastaj instytucjonalne gwarancje pluralizmu w mediach publicznych, std te sanacja instytucji pastwowych zwiksza (przy ograniczeniach wynikajcych z przynalenoci do UE i NATO) suwerenno Polski.

Mamy Nowy Pocztek. Gestem symbolicznym owego Nowego Pocztku jest zawarta koalicja rzdzca: racjonalna i gwarantujca wikszo pozwalajc na sprawne zarzdzanie pastwem i uruchomienie waciwych procedur pozwalajcych budowa zrby niepodlegoci. Wszystko wreszcie – cho z opnieniem – zaczyna funkcjonowa jak naley. Wrd dokonujcych si przemian najwaniejsza jest wymiana elit i ustanowienie waciwych hierarchii, take w nauce i kulturze – eliminacja lub zmarginalizowanie ludzi miernych, sztucznie stworzonych autorytetw, a przede wszystkim ludzi niegodnych. Jest porczny instrument – IPN: „Nikt rozsdny nie twierdzi oczywicie, e w zasobach IPN jest caa prawda o rzeczywistoci. Ale ich otwarcie inicjuje pewien proces. Jego skadnikiem powinna by w niektrych wypadkach procedura sdowa, epilog za dopisz historycy”.

Sprawa jest w zasadzie bezdyskusyjna i tylko ci, ktrzy si boj prawdy, bd protestowa. Znw wielki kwantyfikator – kto si sprzeciwi procedurom i rozpoczciu „pewnego procesu”, ten si po prostu boi. Ergo – jest winny. Przyznam, e logika tego wywodu powala, a w szczeglnoci jednak zwraca uwag fakt, i nie komentuje Krasnodbski stylu „procedur legislacyjnych”. Ja skomentuj. Tzw. ustawa lustracyjna zbudowana jest w nastpujcy sposb: 1. zakada otwarcie zasobw IPN (nareszcie, susznie!), 2. wskazuje grupy zawodowe majce podlega lustracji (dyskusyjne), 3. nakazuje podpisanie przez przedstawicieli tych grup odpowiedniego formularza (nie komentuj) i wreszcie, co chyba najwaniejsze – 4. nakada na IPN obowizek sprawdzenia prawdziwoci owych deklaracji lustracyjnych. Po co wic to zbieranie podpisw? Czy nie lepiej po prostu wysa listy osb podlegajcych obowizkowi lustracji do IPN, by tam rzecz sprawdzono? Nie chc si wdawa w dyskusj na temat tego, czy jest to wszystko moralne, czy niemoralne, czy godzi w godno, czy w ni nie godzi, bo to takie wanie „inteligenckie gadanie”. Pytam jedynie – po co ta para w gwizdek? Ilu „zainteresowanych” podpisze papier wiedzc, e kamie, lecz jednoczenie zdajc sobie spraw z faktu, i zanim ich formularz zostanie sprawdzony, by moe zd uciec na emerytur? I co wtedy? Moe jaka poprawka legislacyjna mwica o tym, e w takim wypadku emerytura zmniejszona zostanie do wysokoci pacy minimalnej?

Nie jestem prawnikiem. Wiem natomiast, e ostatnio Sejm w trybie nagym musia ustaw nowelizowa. wiadczy to jedynie, e ta nieszczsna inteligencja wci ma istotne problemy z procedurami stanowienia prawa. Bo moe jednak nie warto robi tego na chybcika. Wiem – czas goni, gdy w demokracji nie ma tak, e „wadzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” i trzeba si spieszy z tworzeniem faktw dokonanych i nieodwracalnych. Ci, co przyjd pniej, by moe nie bd zainteresowani tymi sprawami. Ale warto czyni prawo dobre, niepodlegajce nieustannej nowelizacji. I mieszy mnie, gdy kolejny profesor, tym razem Pawe piewak, relacjonujc swe uczestnictwo w odpowiedniej komisji formuujcej przepisy ustawy, powiada, e byo to czynione w sposb skandaliczny. Jeli tak uwaa, powinien by zoy votum separatum. Ale moe nie. Moe powinien zastosowa si do formuy prof. Ryszarda Legutki, ktry w artykule w „Rzeczpospolitej” zatytuowanym „Obywatel kibic”, krytykujcym postawy czci polskiej inteligencji, radzi: „Trzeba wyj z roli, uwierzy, e istnieje ycie poza polityk”. To dobra rada dla inteligencji – od polityki wara, zajmijcie si wasnymi ogrdkami, a nie powielajcie skompromitowanych przez histori gestw. Gracie role nie dla was przeznaczone – zdaje si mwi Legutko – dzi ju mieszne, a czasem nawet utrudniajce porzdn polityczn robot. Inteligenci bowiem, e powrc do wiersza: „Wymylaj/ perpetuum mobile/ pastwo soca/ wielo rzeczywistoci/ i od czasu do czasu by uly cierpieniom blinich/ gilotyn/ W ramach eksperymentu/ daj gow pod n”. Rzecz w tym, e czsto daj t gow pod n nie majc zielonego pojcia o tym, e tak wanie czyni.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje