Dlaczego to akurat Zachód, a nie Chiny, stworzył nowoczesną gospodarkę i przez ostatnie stulecia dyktował warunki gry? To pytanie wraca w literaturze jak bumerang. Zwykle dostajemy proste odpowiedzi: geografia, węgiel, kolonizacja albo przypadek. Wydana nakładem Wydawnictwa WEI książka „Dwie drogi do dobrobytu” podchodzi do tematu bez prostych schematów, za to z dużą dozą analitycznej dociekliwości.
Autorami są trzej badacze, w tym Joel Mokyr – laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 2025 roku, znany z prac nad historycznymi źródłami postępu technologicznego. Wraz z Avnerem Greifem i Guido Tabellinim stworzyli pozycję, która mimo potężnej dawki wiedzy nie przytłacza akademickim ciężarem.
Autorzy cofają się o tysiąc lat i porównują, jak Europa i Chiny radziły sobie z podstawowym problemem społecznym: jak sprawić, by ludzie ze sobą współpracowali, ufali sobie i nie oszukiwali? Odpowiedzi obu cywilizacji były zupełnie inne. Chiny postawiły na klan. Więzy krwi, konfucjańskie posłuszeństwo i silna rodzina dawały ludziom bezpieczeństwo. Do tego dochodziło jedno, potężne państwo z biurokracją rekrutowaną w drodze egzaminów. System działał świetnie przez wieki, zapewniając stabilność, porządek i niskie nierówności. Miał jednak wadę: zaufanie kończyło się tam, gdzie kończyła się rodzina, a centralna władza skutecznie dusiła wszelkie oddolne, zbyt ryzykowne nowinki.
Z kolei Europa postawiła na korporacje. Przez osłabienie więzów rodowych (w czym dużą rolę odegrał Kościół) Europejczycy musieli nauczyć się współpracować z obcymi. Powstały cechy, uniwersytety, gildie kupieckie i niepodległe miasta. Zaufanie trzeba było opierać nie na pokrewieństwie, ale na prawie i spisanych regułach. Dodatkowo rozdrobniona politycznie Europa stworzyła swoisty „dziki zachód” dla pomysłów. Jeśli innowator albo naukowiec podpadł władcy w Anglii, mógł spakować walizki i przenieść się do Holandii. W Chinach, gdy cesarz podjął decyzję o skreśleniu danego projektu, jego los był przypieczętowany na obszarze całego imperium.
Największą zaletą książki jest to, że autorzy nie gloryfikują Europy i nie demonizują Chin. Pokazują, że chiński model przez wieki dawał ludności zwyczajnie spokojniejsze i bardziej przewidywalne życie niż pogrążona w nieustannych wojnach Europa. Tyle że to europejski, nieco chaotyczny i oparty na rywalizacji ekosystem okazał się zdolny do wygenerowania rewolucji przemysłowej.
Książka „Dwie drogi do dobrobytu” pokazuje, że o trudnych pojęciach, jak historia gospodarcza czy teoria gier, można pisać w sposób przystępny i angażujący. Daje też do myślenia w kwestii samych źródeł rozwoju. Pokazuje, że pakiety wsparcia dla firm to za mało, jeśli brakuje sprawnych instytucji, prostych reguł gry i zwykłej wolności do eksperymentowania. Pozycja, po którą warto sięgnąć: lekka w formie, ale wyjątkowo bogata w treść.
Książka „Dwie drogi do dobrobytu. Europa kontra Chiny” ukazała się nakładem Wydawnictwa WEI. Patronat medialny nad publikacją sprawuje „Forum Akademickie”.
Red